Gość: oxy
IP: *.dynamic.chello.pl
03.07.18, 10:18
Mija 1,5 roku od czasu kiedy premierka zaliczyła dzwon. I nadal jasności nie ma. Czarnych skrzynek nie było, chociaż nawet gdyby były, to i tak przecież marny to dowód w sprawie. Ponoć świadkowie byli, ale szybko wyjaśniono, że to żule jakieś i patologia, zatem ich zeznania małą wartość przedstawiają.
Wątpliwości wyraża Rzeczpospolita.
www.rp.pl/Sadownictwo/306149904-Wypadek-Szydlo-Prokuratura-naciaga-fakty.html
Ale spokojnie. Niedługo dostanie się pod zarząd Sakiewicza, czy braci Karwowskich i przestanie się zajmować rzeczami nieistotnymi dla kraju.
Nie jest dla mnie istotne, kto zawinił. Istotne, że nie można dość, co tam się wydarzyło.
Pomijając już to, co Rzepa napisała o sygnalizacji pojazdu i takie tam, to suweren nadal nie wie, z jaką prędkością Beatka jechała. Ostatnio zapamiętałem, że Borowiki twardo utrzymują, że prędkością dostosowaną do ruchu w terenie zabudowanym (50-60 km/h). Z taką to prędkością premierka przypierdzieliła w drzewo wypasioną pancerną limuzyną, łamiąc mostek i kilka żeber, tydzień leżąc w szpitalu. No cóż, po prostu pech! Kolejne pancerne drzewo. Czyżby znowu brzoza? Z kolei powołany ekspert twierdził, że taki dzwon to ani chybi ze 90 km/h być musiało. Nie wiem, czy prokuratura już nie zrezygnowała z usług tego „eksperta”.
Jednak trzeba przyznać, że możliwe jest, że obie twierdzenia są prawdziwe, a fizyka daje wytłumaczenie. Otóż uwzględniając względność ruchu teorii Newtona w stosunku do różnych punktów odniesienia. Borowiki pokazały 50-60 km/h ruchu pojazdu względem drogi. Natomiast ekspert określił prędkość 90 km/h w trakcie zderzenia po stopniu skasowania rządowej bryki. To by oznaczało, że prędkość 90 km/h byłaby sumą składową prędkości limuzyny oraz prędkości drzewa poruszającego się w kierunku przeciwnym do kierunku ruchu limuzyny. Wyraźnie widać, że obecnie rządząca opcja polityczna ma generalnie problem z drzewami. Hahaha!!!!