Gość: Piotr Badura
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.11.05, 18:07
Czy wierzymy w to, że gazeta, która ma prywatnego właściciela, może działać
wbrew jego interesom? NTO należy do międzynarodowego kapitału, a konkretnie
do norweskiej Orkli (większościowy udziałowiec). Czy interesy norweskiej
Orkli i społeczności Opolszczyzny są identyczne? Nigdy interesy dwóch różnych
podmiotów nie są identyczne. Możemy mówić, że są bardziej lub mniej zbieżne,
ale identyczność jest wykluczona. Trzeba by więc zadać pytanie, na ile
interesy norweskiej Orkli i społeczności Opolszczyzny są zbieżne. Moim
zdaniem są bardzo mało zbieżne. Są zapewne na Opolszczyźnie ludzie, których
interesy są bardzo zbieżne z interesami Orkli, ale wydaje mi się, że w
przypadku 99 procent mieszkańców trudno mówić o jakiejś istotnej zbieżności.
Gazety same w sobie nie są dobrym interesem i zwykle przynoszą straty, które
ich właściciel musi pokryć z dochodów uzyskiwanych gdzie indziej. Dla
prywatnych właścicieli media są jednak ważne przede wszystkim jako narzędzia
do osiągania zysków w zupełnie innych obszarach swej działalności. Z punktu
widzenia kapitału różnica między demokracją a jej brakiem jest taka, że przy
braku demokracji kapitał zwyczajnie obdziera ludzi ze skóry, a w demokracji
musi ich tak stumanić, by sami się obdarli ze skóry i mu tę skórę w zębach
przynieśli. Właśnie do tego tumanienia potrzebne są kapitałowi media.
Pewien „sympatyk NTO” zasugerował, że Orkla kupiła sobie „NTO” (i wiele
innych polskich gazet) ot tak sobie. Nie oczekuje, by te gazety broniły jej
interesów. Kupiła je, a potem zostawiła samym sobie. „A róbcie sobie co tam
chcecie, nie oglądając się na nasze interesy, a my w razie czego pokryjemy
straty, których narobicie, powiedziała dobrodusznie Orkla.” Całkiem fajna ta
bajka.
Tylko w bajkach do fortuny dochodzi się pracą i talentem. W życiu kapitał,
taki jak Orkla, wyrasta najczęściej dzięki bezwzględności, sprytowi i brakowi
skrupułów, choć pracowitość i talent też są nie do pogardzenia. Nie jestem
entuzjastą jakiejś utopii, w której gazety są własnością społeczną i dbają o
interes społeczny (w gazetach, które są własnością społeczną do głosu
dochodzą niemal zawsze spryciarze, którzy mają w nosie interes społeczny, bo
liczy się dla nich ich prywatny). Wiadomo, że media będą należeć do wielkiego
kapitału, bo nie bardzo są inne możliwości. Ale nie trzeba temu kapitałowi
ułatwiać życia, pozwalając np. na monopol. Gdy w mediach nie ma monopolu, to
różne grupy kapitału muszą konkurować o poparcie społeczeństwa, więc nie mogą
zbyt bezwzględnie go traktować.
Piotr Badura