Dodaj do ulubionych

Strzelecka polityka...

23.03.06, 23:11
Mam niezmierny zaszczyt mieszkać w powiecie strzeleckim, który jest określany
jako jeden z najbardziej rozwiniętych regionów Opolszczyzny, zarówno pod
względem gospodarczym jak i kulturalnym. Tak się złożyło, że mieszkam nawet w
samym jego centrum, w Strzelcach Opolskich. Dzięki temu mam od czasu do czasu
przyjemność spotkania w różnych sytuacjach życia codziennego ludzi najbardziej
zasłużonych dla tego regionu, a w szczególności udzielających się w dziedzinie
oświaty i edukacji. I tak, na przykład, pana Kampę, który ze swoich obowiązków
zawodowych zawsze wywiązywał się znakomicie i z tego powodu też niegdysiejszy
dyrektor szkoły podstawowej dziś pełni funkcję dyrektora dla Gminnego Zarządu
Oświaty i Wychowania w Strzelcach Opolskich, otóż miałam przyjemność
podziwiania tego zasłużonego działacza (zaznaczam przy tym, że wyrażenie
„zasłużonego” nie użyłam w żadnym wypadku pejoratywnie) nie raz i nie dwa
podczas otrzymywania nagród za swoją rzetelną pracę. Wspomnę tylko, że byłam
wtedy uczennicą gimnazjum, a uroczystości, na których pan Kampa był tak
doceniany, były związane najczęściej z różnymi konkursami dla uczniów czy
występami. I wszystko byłoby piękne i wspaniałe - dzieci się uczą i wygrywają,
nauczyciele się nimi opiekują, działacze się udzielają, a gmina, czyli
burmistrz nagradza za trudy i znoje w zdobywaniu wiedzy i ulepszaniu
rzeczywistości. Tylko jedna, drobna, ale jednak niepokojąca rzecz mnie
zastanawia. Dlaczego tak nader często pan Kampa otrzymywał te trofea? Dlaczego
niemalże każdy pomyślnie, ba!, zachwycająco dobrze (to trzeba przyznać)
wykonany projekt musiał być ukoronowany tymi wszystkimi zaszczytami,
nagrodami, słownymi, pieniężnymi, etc., etc.? Oczywiście chwali się rzetelnie
wykonane zadanie, ale jakby nie było, na tym polega właśnie praca p. Kampy.
Bywało i tak, że jego udział polegał tylko na pomocy finansowej z zarządu
oświaty. Wiem, że moje wyrażenie "tylko" może oburzyć, tym bardziej, że w
wielu instytucjach państwowych pieniędzy brakuje, są źle rozporządzalne, albo
wchłania je system biurokratyczny, dlatego chwali się efektywność działania
strzeleckiego zarządu. Nie zmienia to faktu, że w większości wypadków były to
działania w zakresie obowiązków i w zupełności wystarczyłyby zwykłe oficjalne
podziękowania. Ale mnie już przestało dziwić to, że przy każdej okazji pan
burmistrz i jego świta wręczają sobie różnego rodzaju nagrody, podziękowania,
które mimo skromnej na pierwszy rzut oka formy wróżą nieprzypadkową pomyślność
w przyszłości. I niby tak powinno być, ludzie zasłużeni powinni być docenieni.
Niestety w Strzelcach wzięto te słowa zbyt osobiście, dlatego krąg takich osób
już dawno został ustalony i dba zarówno o swoją ciągłą efektywność jak i oto,
aby ten krąg, broń Boże, nie powiększyć. Wykorzystano okazję, jaką dawała
reforma szkolnictwa, gdyż z nią wiązały się nowe fundusze i możliwości a
propos stworzenia gimnazjum (mam na myśli szczególnie Gimnazjum nr 2). I tak
szkolnictwo kwitnie, czego, niestety, nie można powiedzieć o gospodarce. Ruiny
Zamku jak stały, tak stoję do dziś, Agromet również, choć ponoć niewielka
część zakładu jest zajęta, co nie zmienia faktu, że znakomita większość terenu
jest niewykorzystana. Nie będę wgłębiać się w te kwestie, gdyż sama już
pogubiłam się w tych wszystkich informacjach, jakie do mnie docierają, a
podejrzewam, że większość z nich, szczególnie w przypadku tych optymistycznych
jest nieprawdziwa. Natomiast chciałam jeszcze wspomnieć o pewnej kwestii,
która, na szczęście, jest bardziej ciekawostką (a dla mnie niemiłym
zaskoczeniem) i świadczy raczej o stosunku niektórych osób, zaliczanych, jak
przypuszczam, do wspomnianych "działaczy" i inteligencji, do szarych, biernych
(pewnie w ich mniemaniu) mieszkańców Strzelec Op. Otóż miałam niezmierną
przyjemność dojeżdżania do Opola pociągiem z bardzo miłym osobnikiem. Już na
pierwszy rzut oka można się było domyślić, że ten człowiek jeszcze nas (mam na
myśli szczególnie młodzież) kultury nauczy. Nie pomyliłam się. Już podejrzane
były te ostrzegawcze, gniewne spojrzenia na młodszych użytkowników PKP, które
cały czas miały nam przypominać tego stróża prawa, który pilnuje, aby nam się
przypadkiem jakieś niecenzuralne słówko nie wymknęło. Ciekawiej było, kiedy
pociąg nadjeżdżał i zaczynała się walka o miejsce siedzące. Ów pan, jak na
bogobojną osobę przystało, z niekrytym niesmakiem patrzył ze swojej tylnej
pozycji na tą dziką młodzież, która próbowała się wcisnąć czym prędzej do
przedziału, nie ustępując dorosłej, zasłużonej osobie. Jednakże jako osoba
doświadczona, ów osobnik nie marnował okazji, jaką dawało miejsce na początku
kolejki. Sprytnie "pchał się", szczególnie między młodszymi, bo wiadomo, że
dorosłą osobę nawet fizycznie jest trudniej usunąć. Nawet miałam okazję być
czasami delikatnie zrzucona ze schodków, (choć wiem - oczywiście trudno jest
utrzymać równowagę w takiej chwili - że nieświadomie, ale jednak). Są
sytuacje, kiedy robimy trudności komuś nieświadomie. Tak jak ja zrobiłam to
pewnego poranka, kiedy uchyliłam troszeczkę okno, bo było wtedy bardzo ciepło,
i widocznie przeszkadzało to osobom siedzącym za mną, wśród których znajdował
się także ów nieznajomy. W takiej sytuacji w ramach protestu najczęściej prosi
się po ludzku, że już się tak wyrażę, osoby siedzącej najbliżej tego okna, aby
go zamknęła. Otóż nie, nie w tym wypadku. Schyliłam się wtedy do mojej torby
żeby wyciągnąć jakąś rzecz, kiedy nagle usłyszałam jakiś trzask, wtedy
podskoczyłam, i zorientowałam się, że ocieram o coś głowę. Kiedy się
podniosłam żeby sprawdzić co mnie tak przestraszyło, ów pan, dumny z siebie, z
tęgą miną, udawał się już w stronę swego siedzenia. W ogóle manifestowanie
swojej irytacji było chyba jego specjalnością. No, drobiazg, każdy może mieć
gorsze dni. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam tą osobę na zdjęciu.
Okazało się, że ów kulturalny mężczyzna to pan Jerzy Korwin-Małaczyński,
współpracownik pana Kampy. Nie muszę chyba dodawać jakie to uczucia we mnie
wywołało... Ale pewnie i tak się mylę, bo w "strzeleckiej polityce" rację mają
tylko ci najwięksi, a że oni stanowią o tym, kto jest i będzie największy...


umwo.opole.pl/serwis/index.php?id=258&idd2=173

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka