Gość: Lejak
IP: 217.197.78.*
08.05.06, 23:49
Ten pan chyba nie powinien prowadzić żadnego interesu, skoro uważa że umowa
umową, a on i tak musi wyjść na swoje. Podjął ryzyko, zawarł umowę. Wychodzi
na to, że to on pierwszy się z niej nie wywiązał, ale wcale nie uważa, że
jest zobowiązany ponieść ryzyko i zapłacić drugiej stronie za wywiązanie się
z niej. Skoro podczas koncertu nie sprzedał zbyt wiele piwa, to - co by nie
mówić - źle świadczy o nim i jego lokalu. Poza tym podejście "nie mam w
kasie, to nie dam" zalatuje hochsztaplerstwem: nie kupili dzisiaj piwa, nie
mam w kasie, to nie zapłacę podatków, nie wypłacę pensji pracownikom, nie
ureguluję opłat za zużyte media, nie zapłacę za wzięty od kontrahentów towar.
Jak kupią jutro, to pieniądze będą należały do mnie, bo na opłaty
przeznaczyłem utarg dzisiejszy.
Mam radę dla wszyskich, z którymi ten pan współpracuje: uważajcie, żebyście
zbyt wiele na interesach z nim nie stracili.