Dodaj do ulubionych

Aerator w Turawie wykańcza sinice

IP: *.chello.pl 02.04.09, 00:43
Cud!!!
Chcecie wierzyć to wierzcie ale coś tu pachnie nierzetelnością. Po zimie woda
jest w miarę natleniona no i trochę jeszcze za zimno. Aerator, jak tu pisano
malutki, w tak krótkim czasie to jeszcze nie zdążyłby tego cudu zrobić.
Zakładając że badania zrobiono rzetelnie - nalezy przyjąć że za wynik
odpowiada sama natura Ktoś jednak jak zwykle wziął kasę no i dlatego potrzebny
jest ten cud.
Obserwuj wątek
    • Gość: czarekmat Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: 77.223.225.* 02.04.09, 07:54
      Wynalazcą i konstruktorem urządzenia jest prof. Podsiadłowski. A
      badanika przeprowadzał będzie zespół pod kierunkiem kogo???
      prof.Podsiadłowskiego. Proszę zgadywać jakie będą wyniki
      tych "obiektywnych" badań?!
    • Gość: Smart Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 09:17
      Nawet gdyby to byla prawda, to i tak cala robota na nic... jak wszystkie pobliskie wioski i tak bedą znowu wszystkie nieczystości wpuszczać do jeziora... brak kanalizacji to najwazniejszy problem!
    • Gość: zero Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: *.punkt.pl 02.04.09, 09:17
      Jeśli wyszło zero? Chyba wodę destylowaną przez przypadek zbadali zamiast próbki
      z jeziora.
    • Gość: Piotr Badura Gdzie są teraz "zbite fosforany"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.04.09, 09:19
      Szanowny Panie Leśniku
      Napisał Pan: "Aerator, jak tu pisano malutki, w tak krótkim czasie to jeszcze
      nie zdążyłby tego cudu zrobić". Z tak sformułowanego zdania wnioskować można by,
      że chciał Pan powiedzieć, iż w dłuższym czasie aerator mógłby "zbić fosforany do
      zera". Czy na pewno chciał Pan dać coś takiego do zrozumienia? Od mieszania,
      nagrzewania i natleniania wody fosforany nie znikają.
      Posunął się Pan do insynuacji: "Ktoś jednak jak zwykle wziął kasę no i dlatego
      potrzebny jest ten cud". Podobnie zrobił pan Czarekmat, który napisał: "Proszę
      zgadywać jakie będą wyniki tych "obiektywnych" badań?!" Tymczasem żaden z Panów,
      ani też autor artykułu - Piotr Zapotoczny, nie zapytał po prostu, gdzie są teraz
      te "zbite fosforany". Przecież w przyrodzie nic nie ginie. Jeśli zniknęły z
      wody, to gdzie teraz są? Więc ja za Panów zapytam:
      Gdzie są teraz "zbite fosforany"?
      Pozdrawiam
      Piotr Badura
      • Gość: behemot Re: Gdzie są teraz "zbite fosforany"? IP: *.punkt.pl 02.04.09, 10:56
        Noooo, Piter nie mnóż wątpliwości, tylko jako wybitny chemik
        (wybitny bez przekąsu i ironii) podziel się wiedzą gdzie są teraz
        zwłoki fofsoranów lub w ktorym zakątku jeziora zbite na kwaśne
        jabłko sie ukrywają?
        • mieszaniec-zopola Batura w rzeczy samej tylko gmatwa sprawę 02.04.09, 21:31
          zamiast nas nieuczonych oświecić.
          • smerfix Oj opolskie entelegenty 02.04.09, 23:23
            Fosforany pofrunęły gondolą w siną dal świetlanej przyszłości -
            kierunek Karolinka - tam wszystko możliwe.
        • Gość: Piotr Badura Proponuję eksperyment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.09, 18:43
          Szanowny Panie Behemocie
          Proponuję prosty eksperyment. Proszę przygotować szklankę z dobrze osoloną wodą.
          Sól zastąpi nam fosforan, bo nie będę Pana ganiał w poszukiwaniu fosforanu.
          Następnie proszę wziąć łyżeczkę i rozpocząć mieszanie wody w szklance. Niech Pan
          co godzinę sprawdza, czy jeszcze wyczuwa Pan w smaku sól. Eksperyment zakończy
          się, gdy zbije Pan sól w wodzie do zera, czyli w praktyce, gdy przestanie ją Pan
          wyczuwać smakowo.
          Zanim Pan przystąpi do tego eksperymentu, wyjaśniam, że będzie Pan mieszał do
          u.ś., a żadnej soli Pan nie zbije ani ociupinkę. Jak można uwierzyć, że aerator,
          którego istota polega na mieszaniu wody i jej napowietrzaniu, jest w stanie
          "zbić fosforany"? Z postu pana Leśnika wynikało jednak, że w to wierzy, tyle
          tylko, że nie wierzy, iż wystarczy tak krótkie mieszanie. Dlatego zasugerowałem
          pytanie: Gdzie są zbite fosforany? Założyłem, że choć pan Leśnik daje się nabrać
          na pogląd, że mieszaniem słonej wody "zbija się sól", to przecież musi chyba
          intuicyjnie wyczuwać sens prawa zachowania masy i wie przecież, że ten "zbity
          fosforan" gdzieś po "zbiciu" musiałby nadal być.
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
          • Gość: behemot Re: Proponuję eksperyment IP: *.punkt.pl 03.04.09, 20:52
            Bardzo dziękuję za proste, jasne, wytłumaczenie kwestii fosforanów
            w swoim i mieszańca imieniu, a także innych neptków co na chemii nie
            uważali bądż zapomnieli.
          • mieszaniec-zopola Panie Piotrze, 03.04.09, 21:53
            Zdaje się, że to trochę inaczej wygląda. Wedle informacji na stronie, której link dobra dusza umieściła poniżej, wcale nie wynika, że aerator usuwa fosforany. Do tego służą koagulanty, które wrzuca się do jeziora. Autor zauważył, że przy stosowaniu aeratora wymusza się dodatkowy ruch wody i neutralizacja fosforanów za pomocą koagulantów odbywa się z większą skutecznością. Jak dobrze rozumiem, po prostu koagulant zostaje wykorzystany w większym stopniu. To jest tak jak ze spalaniem niezupełnym. Przy źle prowadzonym procesie spalania w żużlu znajduje się znaczny procent węgla.
            Ponadto, o ile wiem, nadmierny rozwój sinic nie jest warunkowany tylko obecnością fosforanów w wodzie. Idąc dalej, być może aerator wspomaga rozwój planktonu zjadanego przez ryby i obiżenie żyżności akwenu uzyskuje się poprzez prowadzenie właściwej gopodarki rybackiej. Skądinąd wiadomo mi, że sukces czyszczenia akwenów nie zależy tylko od chemii wód, ale i od strategii biologicznej. W pewnych przypadkach wykonuje się nawet całkowity odłów ryb, połączony z wytruciem tych, które umknęły sieci. Ryby są producentem moczu, który użyźnia akwen. Ważną kwestią jest kontrola populacji poszczególnych gatunków. NIe od dzisiaj wiadomo, że brak drapieżników czy to na lądzie, czy w wodzie przynosi katastrofalne skutki. Na wielu jeziorach zaporowych w Polsce usunięto nawet wymiar oichronny leszcza w celu ograniczenia populacji tego gatunku. Celowo wprowadza się w nadmiarze gatunki drapieżne, aby zeżarły leszcze, niestety zwykle drapieżniki słabo radzą sobie z tym wygrzbieconym mułoryjem. Innym biologicznym czynnikiem stanowiącym element układanki są mięczaki. Wiele z nich działa z sinicami na zasadzie dodatniego sprzężenia zwrotnego.
            Zwykle w dzisiejszych czasach została naruszona naturalna równowaga biologiczno-chemiczna w wielu akwenach. Oczywiście prócz przyczyn antropogenicznych są i przyczyny naturalne. Zgodnie teorią chaosu im bardziej złożony system tym trudniej utrzymać go w stanie równowagi i tym trudniej przewidzieć ewolucję takiego układu. Jeziora z pewnością są takimi wielce złożonymi systemami. Dlatego działania uzdrawiające takich systemów powinny być przedmiotem badań naukowych. Jeśli tylko nie zajmują się tym hucpiarze-pseudonaukowcy to wszystko jest w porządku.
            Osobiście przestrzegałbym Pana przed pochopnym wydawaniem opinii w podobnych sprawach. Nie sądzę, żeby nie dysponując pełnymi wynikami analiz biologicznych i chemicznych byłby Pan w stanie wydawać fachowe opinie, mimo, że posiada Pan odpowiednie wykształcenie.
            Tą opowiastką o soli też nie przysporzył Pan sobie wiarygodności, bo nie dotarł Pan do źródła i nie zauważył Pan, że nie aerator, lecz koagulanty wiążą fosforany. Pozwolę sobie zauważyć, że w tej sprawie niewłaściwe jest również Pańskie satyryczne odejście do sprawy. O ile wskazane jest w przypadkach, nazwijmy to, społecznych, o tyle robienie sobie jaj z poważnych problemów wydaje się nie na miejscu.
            • Gość: Piotr Badura Zupa z gwoździa - Aleksandra hrabiego Fredry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 10:27
              Cygan i baba
              Mówią ludzie, że przed laty
              Cygan wszedł do wiejskiej chaty,
              Skłonił się babie u progu
              I powitawszy ją w Bogu
              Prosił, by tak dobrą była
              I przy ogniu pozwoliła
              Z gwoździa zgotować wieczerzę –
              I gwóźdź długi w rękę bierze.
              Z gwoździa zgotować wieczerzę!
              To potrawa całkiem nową!
              Baba trochę wstrząsła głową,
              Ale baba jest ciekawa,
              Co to będzie za przyprawa;
              W garnek zatem wody wlewa
              I do ognia kładzie drzewa.
              Cygan włożył gwóźdź powoli
              I garsteczkę prosi soli.
              – Hej, mamusiu – do niej rzecze –
              Łyżka masła by się zdała. –
              Niecierpliwość babę piecze,
              Łyżkę masła w garnek wkłada;
              Potem Cygan jej powiada:
              – Hej, mamusiu, czy tam w chacie
              Krup garsteczki wy nie macie? –
              A baba już niecierpliwa,
              Końca, końca tylko chciwa,
              Garścią krupy w garnek wkłada.
              Cygan wtenczas czas swój zgadł,
              Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
              Potem baba przysięgała,
              Niezachwiana w swojej wierze,
              Że na swe oczy widziała,
              Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.
              Aleksander Fredro
            • Gość: Piotr Badura Zupa z gwoździa - "Beczka" nr 14(202) z 8.10.2008 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 10:29
              Zupa z gwoździa
              W bajce „Cygan i baba” Aleksandra Fredry, Cygan pokazuje babie, jak ugotować
              wieczerzę z gwoździa. Wkłada do wrzącej wody gwóźdź, ale prosi, by mu wodę nieco
              osolić. Potem prosi o trochę masła, a na koniec o kaszę. Baba, nie myśląc wiele,
              daje mu to wszystko, bo strasznie chce zobaczyć, czy da się ugotować wieczerzę z
              gwoździa. Dało się. Na koniec Cygan wyjął gwóźdź i zjadł kaszę. Baba opowiadała
              potem, jak to na jej oczach Cygan ugotował wieczerzę z gwoździa.
              Skojarzyła mi się ta bajka, gdy dotarła do mnie informacja, że walkę z sinicami
              w Jeziorze Średnim będzie się prowadzić przy pomocy aeratora. Boję się, że ten
              aerator to taki cygański gwóźdź. Sinice potrzebują fosforu. Bez niego zginą.
              Aerator nie usuwa fosforu. Fosfor będzie usunięty inną metodą. Po co w takim
              razie aerator? Chyba tylko, po to, żeby można było za coś wziąć większe
              pieniądze. Może jestem zbyt podejrzliwy, ale czasem lepiej być ostrożnym. (Pb)
            • Gość: Piotr Badura Zupa z gwoździa - komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 10:55
              Szanowny Panie Mieszańcze-zopola
              Najpierw małe sprostowanie. W tytule poprzedniego postu błędnie podałem numer i
              datę wydania "Beczki" z artykułem "Zupa z gwoździa". Ukazał się on w "Beczce" nr
              15(203) z 29 października 2008, czyli blisko pół roku temu. Wspomniane wydanie
              "Beczki" dostępne jest w Opolu w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i w
              Bibliotece Instytutu Śląskiego (gdyby ktoś nie dowierzał).
              Dlaczego przyjął Pan, że "nie dotarłem do źródła i nie zauważyłem, że nie
              aerator, lecz koagulanty wiążą fosforany". Przytoczony przeze mnie tekst z
              "Beczki" jasno dowodzi, że pół roku temu wiedziałem już, "że nie aerator".
              Jestem obecny na tym forum od kilku lat. Czy naprawdę po tych kilku latach sądzi
              Pan o mnie, że ja się tu na forum wypowiadam w jakichś sprawach, nie zrobiwszy
              wcześniej bardzo dokładnego rozeznania?
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
              • mieszaniec-zopola No dobrze panie Piotrze, 05.04.09, 08:50
                Już kiedyś Pan się wypowiadał, kiedy rozważano sypanie piasku do Dużego.
                Niestety, wtedy była to też krytyka pomysłu.
                Ponieważ twierdzi Pan, że jest Pan w te klocki dobry, to niech Pan wreszcie
                przedstawi swoją opinię na temat skutecznej metody rewitalizacji jezior
                turawskich. Póki co wyjaśnił Pan tylko mechachaniz trafiania fosforanów do wód
                otwartych (działanie oczyszczalni). Pańskiej "Beczki" nie mam jak czytać, ale
                przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nawet długi tekst wkleił Pan tu na
                forum.
                Zachęcam!
                Pozdr.
                • Gość: Piotr Badura No dobrze Panie Mieszańcze-zopola, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.09, 16:05
                  Szanowny Panie Mieszańcze-zopola
                  Dlaczego napisał Pan, iż "twierdzę, że jestem w te klocki dobry"? Na tym forum
                  już wiele razy pisałem, że ja nie jestem dobry w niczym, z wyjątkiem głupoty.
                  Moja specjalność to głupota i proszę mi nie wmawiać jakobym twierdził, że jestem
                  dobry jeszcze w czymś innym. Głupota, głupota i jeszcze raz głupota - to moja
                  specjalność. Jestem wykrywaczem głupoty, a i to przecież zawodnym.
                  Ze ściekami i Turawą sprawa ma się tak: Istnieje rozporządzenie ministra
                  środowiska z dnia 8 lipca 2004 r. (Dz.U. z 2004 Nr 168 poz. 1763).
                  Rozporządzenie to jest dostępne np. pod adresem:
                  www.eko.org.pl/lkp/prawo_html/rozp_scieki_2004.htm
                  W załączniku nr 1 do tego rozporządzenia przeczyta Pan, że oczyszczalnia ścieków
                  obsługująca do 9.999 RLM (równoważna liczba mieszkańców) nie ma żadnego
                  obowiązkowego procentu redukcji fosforu ogólnego w ściekach. Obowiązuje ją tylko
                  ograniczenie zawartości fosforu ogólnego w ściekach do 2 mg P/l, ale i to
                  ograniczenie obowiązywałoby ją wówczas, gdyby wprowadzała tzw. oczyszczone
                  ścieki prosto do jeziora turawskiego (Dużego). Wyjaśnia to uwaga 4).
                  Przypominam, że Jezioro Duże jest sztucznym zbiornikiem wodnym usytuowanym na
                  wodach płynących.
                  Jeśli oczyszczalnia wprowadzałaby ścieki do Małej Panwi kilkaset metrów powyżej
                  Jeziora Dużego, to w świetle prawa nie miałaby żadnych ograniczeń na
                  wprowadzanie z nimi do rzeki fosforu. Miałaby prawo cały fosfor, który dotarł do
                  niej przez sieć kanalizacyjną, wrzucić do jeziora (ściśle do Małej Panwi
                  kilkaset metrów powyżej jeziora). Jak można w tej sytuacji nawoływać, by jak
                  najwięcej ścieków trafiało do "oczyszczalni"?
                  Łąka to wysokiej klasy oczyszczalnia ścieków. Jeśli ścieki są równomiernie
                  rozprowadzone po jej powierzchni, to niemal cały fosfor zostanie wyciągnięty
                  korzeniami roślin. Szkodliwe jest tylko punktowe wylewanie ścieków, tzn.
                  zatrzymuje się ciągnik z beczką i całą jej zawartość leje w jedno miejsce.
                  Odkrycie, że skoro wraz z plonami zabieramy z ziemi minerały, to musimy je do
                  tej ziemi zwrócić w postaci naszych i zwierzęcych odchodów, było jednym z
                  donioślejszych odkryć ludzkości. Skoro już musimy posłać to odkrycie do lamusa i
                  wysyłać nasze ścieki do czyszczalni, to warunek jest taki: Najpierw muszą być
                  oczyszczalnie, które naprawdę oczyszczają, potem dopiero będziemy wysyłać do
                  nich ścieki. U nas na razie jest odwrotnie i stąd problem.
                  Zarzuca mi Pan, że już kiedyś krytykowałem pomysł przesypywania piasku po dnie
                  Jeziora Dużego za skromne sto milionów złotych. Ciągnie mnie Pan za język i, być
                  może, znów narażę się pryncypałom pana Behemota. Osobiście nie wierzę, że jest
                  gdzieś jakieś bezpańskie sto milionów złotych. Każda taka suma, nawet tylko
                  potencjalna, jest obstawiona i pilnowana. Jeśli zatem w sprawie potencjalnych
                  stu milionów na rekultywację Jeziora Dużego zjawia się w Opolu dziwny
                  brzesko-hanowerski ptaszek i trudno mi oprzeć się wrażeniu, że montuje on jakiś
                  układ, to ja daję publicznie wyraz swemu zdziwieniu (tym bardziej, że nikt się
                  do mnie nie zwracał, bym poniechał sprawy).
                  Sprawa aeratora jest równie dziwna. Proszę zwrócić uwagę np. na występującego na
                  tym forum pana Nessusa, czyli, jak Pan to określił, "dobrą duszę". Najpierw
                  odesłał on forumowiczów do reklamy firmy prof. Podsiadłowskiego. Tak robi ktoś
                  niezbyt bystry, albo ktoś, mający forumowiczów za niezbyt bystrych. Gdy zwracam
                  panu Nessusowi uwagę, że reklama nie jest szczególnie dobrym źródłem wiedzy, to
                  tenże pan Nessus przyznaje mi rację i wkleja linki do wielu zagranicznych
                  publikacji, z którymi się już zapoznał ;-), czego mają dowodzić "komentarze".
                  Pierwszą ewentualność możemy zatem odrzucić. Pan Nessus nie jest forumowym
                  osiołkiem. Zostaje więc wariant drugi: Pan Nessus ma innych forumowiczów za
                  osiołki i robi tu kampanię reklamową firmy prof. Podsiadłowskiego.
                  Współczuję, że nie ma Pan jak czytać "Beczki". Wiele Pan traci (a może warto ją
                  zaprenumerować?). Trudno wklejać tu wszystko, co było w "Beczce" na temat
                  Turawy, więc wkleję tylko (w następnym poście) jeden tekst - wypowiedź pana
                  Józefa Kałuży. Ten tekst ukazał się w "Beczce" 6(194) z 23 kwietnia 2008.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Piotr Badura
                  • Gość: Nessus osiołek forumowy IP: *.chello.pl 05.04.09, 21:32
                    No niestety, Panie Piotrze. Jestem forumowym osiołkiem, który na
                    dodatek uważał innych forumowiczów za osiołki. Osiołkiem jestem, bo
                    przypatrywałem się początkowi tej dyskusji, czytałem jak się
                    męczycie z tym znikaniem fosforanów i jak działa aerator i myślałem
                    sobie - ki diabeł, Osiołki jakieś czy co? Przecież to można łatwo
                    sprawdzić w ynternecie. Czytam Kanadyjczyków, czytam Amerykanow –
                    rozumiem. Wracam na forum i czytam o przykładzie mieszania roztworu
                    soli w szklance, który do mieszania wody w systemie biologicznym
                    jakim jest jezioro pasuje jak pięść do oka. Przestaję rozumieć. No
                    to żartobliwie klepię w klawiaturę, uprzejmie sugerując forumowiczom
                    (jak osiołkom) żeby sobie cuś poczytali o aeratorach. Podaję dla
                    przykładu stronę najbardziej adekwatną – wykonawcy. No to mnie Pan
                    wtedy podpuszcza, że to reklama. A ja, jak osiołek, daję się
                    podpuścić, bo myślę że dalej nie kumają – a już widzę, że temat –
                    jak to w Polsce - na politykę wjeżdża. No to piszę dalej, osioł
                    jeden, wklejając co istotniejsze fragmenty ponieważ założyłem, że
                    większości i tak nie będzie się chciało czytać. No i wyszedłem na
                    poplecznika pana Podsiadłowskiego. I po co ja się w tą dyskusję
                    wplątałem? Ta mnie interesowało to zagadnienie z czysto
                    akademickiego punktu widzenia i piszę tutaj dla własnej frajdy, aby
                    zrobić sobie przerwę w pracy. Widać, osiołek ze mnie forumowy. I
                    tyle.
                • Gość: o jeziorze Beczka nr 6(194) z 23 kwietnia 2008 - klepka 4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.09, 16:09
                  Po publikacji w poprzedniej „Beczce” artykułu „Czy Turawę czuć kryminałem?”
                  otrzymaliśmy obszerną wypowiedź pana Józefa Kałuży. Mgr inż. Józef Kałuża pełni
                  we wrocławskim Regionalnym Zarządzie Gospodarki Wodnej funkcję kierownika
                  Inspektoratu Inwestycyjnego w Opolu. Wypowiedź pana Kałuży uważamy za bardzo
                  ważną w toczących się wokół problemów jezior dyskusjach. Polecamy ją szczególnej
                  uwadze czytelników. (Redakcja)

                  Jezioro Średnie nie będzie
                  poletkiem doświadczalnym

                  Tylko pseudonaukowcy, szarlatani lub nieodpowiedzialni urzędnicy mogą traktować
                  Jezioro Średnie jako poletko doświadczalne dla rewitalizacji zbiornika
                  retencyjnego w Turawie (tzw. Jeziora Dużego). Wynika to z przyczyn, które
                  przedstawiam poniżej, a mianowicie:
                  1. Jezioro Średnie, jako wyrobisko piasku wykorzystanego do budowy zapory
                  zbiornika, zawdzięcza swe napełnienie wodom gruntowym, które przez dziesiątki
                  lat były zanieczyszczane ściekami bytowymi, przede wszystkim z ośrodków
                  wczasowych położonych po stronie południowej zbiornika Turawa. Równocześnie woda
                  w jeziorze stagnuje i nie ulega corocznej wymianie. Ta okoliczność ułatwia
                  „walkę” ze związkami fosforu w wodzie i mule dennym.
                  2. Zbiornik Turawa, wybudowany 69 lat temu na potrzeby zasilania Odry w wodę w
                  okresach niżówkowych, dla poprawienia warunków nawigacyjnych na tej drodze
                  wodnej, retencjonuje w tym celu wody Małej Panwi. Średnio roczny dopływ wody
                  rzecznej do zbiornika wynosi ok. 284 mln m3, a to oznacza, że jego pojemność
                  użytkowa (ok. 80 mln m3) teoretycznie wypełnia się ok. 3,5 razy w ciągu roku.
                  Zrzuty wody dla potrzeb żeglugowych, wykorzystywane również energetycznie,
                  najczęściej osiągają ok. 1.885 tys. m3/dobę, zaś minimalne zrzuty biologiczne
                  ok. 170 tys. m3/dobę. Według obowiązujących zasad gospodarki wodnej, zbiornik
                  Turawa jest napełniany w okresie od stycznia do końca maja każdego roku dla
                  uzyskania pełnej retencji użytkowej, a następnie sukcesywnie i wg potrzeb
                  opróżniany od czerwca do połowy grudnia każdego roku. Zwiększone dopływy wody w
                  okresie napełniania zbiornika są także wykorzystywane energetycznie przez
                  elektrownię wodną o mocy nominalnej 1,8 MW.
                  3. Mała Panew prowadzi do zbiornika nie tylko wody zanieczyszczone ściekami z
                  terenu dorzecza, ale i rumowisko rzeczne w formie wleczonej (przeważają piaski
                  różnych frakcji) oraz niesionej (muły i części spławialne). Na podstawie
                  pomiarów czaszy zbiornika Turawa, przeprowadzonych w 1961 i w 1980, można
                  przyjąć, że w ciągu roku w zbiorniku osadza się ok. 100 tys. m3 piasków i
                  namułów. W wyniku tych procesów, jak również erozji i rozmywania brzegów
                  zbiornika (szczególnie północnego), spowodowanego falowaniem wody, pierwotna
                  pojemność zbiornika Turawa zmniejszyła się do dziś o ponad 7 mln m3. Akumulacja
                  osadów w czaszy zbiornika ma tendencję stałą.
                  4. Udokumentowane ilości ścieków, które wody Małej Panwi wprowadzają do
                  zbiornika wynoszą ok. 4.760 tys. m3/rok, a z tego na ścieki komunalne przypada
                  ok. 1.435 tys. m3. Ładunki fosforu całkowitego w tych ściekach, pomierzone w
                  maju 2004 w przekroju Jedlice na wlocie do zbiornika Turawa, osiągnęły ok. 85 kg
                  P/dobę. Równocześnie na podstawie pomiarów wykonanych w tym samym czasie
                  stwierdzono, że ponad połowa fosforu pochodzi z wód Stoły (ok. 46 kg P/dobę),
                  lewobrzeżnego dopływu Małej Panwi z rejonu Tarnowskich Gór.
                  5. Poziomy piętrzenia wody w zbiorniku Turawa wykazują w ciągu roku wahania,
                  dochodzące do 6,5 m, co ma związek z napełnianiem i opróżnianiem zbiornika wg
                  przyjętych zasad gospodarowania wodą. Poziomy piętrzenia wody decydują o
                  zmiennych powierzchniach zalewu czaszy zbiornika Turawa, które wahają się od 612
                  ha do 1.986 ha dla pojemności użytkowej zbiornika, zaś w okresach powodzi zalew
                  może się zwiększyć do 2.090 ha.
                  6. Związki fosforu są również dostarczone do zbiornika Turawa przez wody z
                  dużych pompowni Szczedrzyk i Jedlice, które wraz z siecią rowów służą do
                  odwodnienia terenów zawali w rejonie Szczedrzyka, Pustkowa, Jedlic i Dylak.
                  Przypuszczalnie do tych rowów odwadniających są wlewane ścieki bytowe z szamb.
                  7. Nie tylko wody zbiornika Turawa, ale i jego wieloletnie oraz corocznie
                  akumulowane osady zawierają związki fosforu, które w ekosystemie zbiornika mają
                  formę rozpuszczoną, koloidalną lub stałą. Związki fosforu rozpuszczone w wodzie
                  zostają w wyniku procesów biologicznych i fizyko-chemicznych wytrącone do formy
                  cząstkowej, a następnie sedymentowane w osadzie zbiornika, także bez udziału
                  odpowiednich substancji sorpcyjno-koagulacyjnych. Równocześnie w wierzchnich i
                  najczęściej nowych partiach osadu dochodzi do procesów biochemicznych, na skutek
                  których część fosforu cząstkowego przechodzi wtórnie w związek fosforu
                  rozpuszczonego.
                  8. Przypuszczam, że zastosowanie odpowiednich substancji
                  sorpcyjno-koagulacyjnych zredukuje poziom fosforu w wodzie śródleśnego Jeziora
                  Średniego, który jest biogenem limitującym przyrost fitoplanktonu (glonów i
                  cyjanobakterii), natomiast nigdy nie będzie to „generalną próbą ratowania”
                  wielozadaniowego zbiornika wodnego Turawa.
                  Z przedstawionej powyżej charakterystyki zbiornika i danych w sposób oczywisty
                  oraz jednoznaczny wynika, że rewitalizacja wielozadaniowego zbiornika
                  retencyjnego Turawa na Małej Panwi nie może być oparta na doświadczeniach
                  „generalnej próby ratowania” Jeziora Średniego, która nastąpi w najbliższym
                  okresie, ponieważ metoda eliminacji rozpuszczonych związków fosforu w wodzie
                  musiałaby być w przypadku zbiornika Turawa powtarzana co roku w maju i to bez
                  gwarancji uzyskania spodziewanego efektu w miesiącach letnich, w związku z
                  dużymi zmianami poziomów piętrzenia wody, powierzchni zalewu czaszy oraz
                  pojemności użytkowej zbiornika w okresie letnim.
                  Trzeba się liczyć z tym, że rewitalizacja zbiornika retencyjnego Turawa dla
                  potrzeb rekreacyjnych będzie przedsięwzięciem syzyfowym i niezwykle kosztownym,
                  jeżeli wcześniej nie zostaną wybudowane oczyszczalnie ścieków
                  komunalno-przemysłowych w dorzeczu Małej Panwi. Szarlatani oraz pseudonaukowcy i
                  „uzdrowiciele”, którzy zapewniają rewitalizację zbiornika retencyjnego bez
                  likwidacji przyczyn powstanie fitoplanktonów (glonów i cyjanobakterii) w wodzie
                  zbiornikowej, nie mogą być dopuszczeni do decydowania o kierunkach rewitalizacji
                  zbiornika. Nie wolno również słuchać lobbystów, forsujących usunięcie ze
                  zbiornika osadów zanieczyszczonych metalami ciężkimi, które nie mają wpływu na
                  rozwój fitoplanktonu. Ponadto ten niczym nieuzasadniony kierunek działań
                  stanowiłoby prawdziwą bombę ekologiczną dla środowiska naturalnego w rejonach
                  odkładów wydobytych ze zbiornika osadów.
                  Nie przypuszczam, ażeby zamiast budowy i modernizacji oczyszczalni z siecią
                  kolektorów kanalizacyjnych w dorzeczu Małej Panwi decydenci zaakceptowali
                  rozwiązanie, uwzględniające coroczne wydawanie kilkudziesięciu milionów złotych
                  na wykorzystanie substancji sorpcyjno-koagulacyjnych dla zmniejszenia związków
                  fosforu w wodzie zbiornikowej , gdyż jednorazowe działanie nie zapewni pewnej i
                  trwałej rewitalizacji zbiornika, co wyjaśniono wcześniej. Na taką zabawę
                  środkami finansowymi Skarbu Państwa nie może być jakiegokolwiek przyzwolenia.
                  Józef Kałuża
                  • mieszaniec-zopola Re: Beczka nr 6(194) z 23 kwietnia 2008 - klepka 05.04.09, 19:53
                    Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby dyrektor Kałuża sam napisał ten tekst. Ale nawet
                    jeśli napisali mu jego ludzie, to on sam jest dokładnie zorientowany co do
                    każdego napisanego słowa i każdej przytoczonej liczby. Ten facet, mimo
                    osiągnięcia wieku emerytalnego, dalej trwa na posterunku i znajduje się na topie
                    opolskich menadżerów, który wysokie umiejętności organizacyjne i interpersonalne
                    godzi z wysoką wiedzą fachową. Tacy ludzie jak dyr. Kałuża czy prof. Nicieja,
                    wnieśliby dużo więcej dla naszego wspólnego dobra w samym mieście, gdyby nie
                    musieli się pałować z Pietruchą i Zembaczyńskim. Szkoda, że ani Kałuża, ani
                    Nicieja nie chcą ubiegać się o prezydenturę Opola.
    • Gość: Nessus Re: Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: *.chello.pl 03.04.09, 20:14
      www.aerator.pl/
      No i po sie tutaj sprzeczacie? Trza chociażby wpisać "areator" w
      google zanim się cuś napisze. Mnie to zajęło raptem 5 minut. I to co
      znalazłem przekonuje.
      • Gość: Leśnik Re: Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: *.chello.pl 03.04.09, 20:46
        No właśnie. Niepotrzebnie wszystko sprowadziliście do kwestii fosforu a to jest
        problem wtórny. Pierwszym problemem jest brak tlenu! Aerator zapewniając go,
        właściwie rozwiązuje problem - resztę robi natura.
        Moja wątpliwość brała się stąd że ze względu na zimno było zbyt wcześnie aby
        problem już się ujawnił a z drugiej strony aerator nie miał na czym się popisywać.
        Najbliższy tydzień ma być ciepły - mogą być pierwsze efekty (np. duże ilości
        biomasy przy urządzeniu).
        Faktem jest, jak tu ktoś już napisał, że tylko kanalizacja prowadząca do
        oczyszczalni, problem jest w stanie rozwiązać. No ale jeśli nawet przy
        istniejącej kanalizacji posesjonaci nie mają obowiązku podłączyć się do rury to
        właściwie nie ma o czym gadać.

        • Gość: Piotr Badura Sinice mamy dzięki kanalizacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 12:35
          Szanowny Panie Leśniku
          Zostawiłem w spokoju pana Smarta z jego uwagami o kanalizacji, bo zjawił się on
          na forum chyba przypadkowo (nie kojarzę tego nicku). Pan spotykam jednak
          częściej, więc odpowiadam na Pana post.
          1) Napisał Pan: "Niepotrzebnie wszystko sprowadziliście do kwestii fosforu a to
          jest problem wtórny. Pierwszym problemem jest brak tlenu! Aerator zapewniając
          go, właściwie rozwiązuje problem - resztę robi natura".
          Czy może Pan sprecyzować, w jaki sposób natura rozwiązuje problem sinic? Sinice
          potrzebują do życia nie tylko fosforu, ale wydaje się, że fosfor jest jedynym,
          niezbędnym dla nich czynnikiem, którego potrafimy je pozbawić. Czy może Pan
          wskazać inny czynnik, ważny dla sinic, którego umielibyśmy je pozbawić łatwiej
          niż fosforu?
          2) Napisał Pan: "Faktem jest, jak tu ktoś już napisał, że tylko kanalizacja
          prowadząca do oczyszczalni, problem jest w stanie rozwiązać".
          Czy zdaje Pan sobie sprawę, że problem zakwitów sinicowych pojawił się dopiero
          wówczas, gdy na skalę masową wprowadzono kanalizację? Nie było zakwitów
          sinicowych, gdy nie było kanalizacji. Wręcz przeciwnie. Bywały niedobory fosforu
          w zbiornikach przeznaczonych na produkcję ryb i trzeba było specjalnie lać do
          nich "szambo", by uzupełnić fosfor. Gdyby rolnicy nie sypali nawozów na pola
          (NPK to azot - N, fosfor - P i potas - K), to pomarlibyśmy z głodu wskutek
          spadku plonów. Podobnie jest ze stawami rybnymi. One też wymagają nawożenia.
          Ryby zawierają fosfor. Łowiąc ryby usuwamy ten fosfor z wody. Jeśli nie
          doprowadzimy do wody nowego fosforu, to wyjałowimy ją i w krótkim czasie będzie
          ona krystalicznie czysta (czytaj martwa).
          Życie w zbiornikach wodnych wymaga fosforu, ale dziś nasze zbiorniki wodne są
          nim przenawożone. Jest go tam zbyt dużo. To przekroczenie optymalnego poziomu
          fosforu zawdzięczamy właśnie kanalizacji. Tzw. oczyszczalnie ścieków na ogół nie
          usuwają z nich fosforu, bo nie po to je budowano. W dawnych czasach ścieki
          odprowadzano do rzek bez żadnego oczyszczania i było to dla rzek korzystne, bo
          dzięki temu nawożeniu było w nich więcej ryb. Problem zaczął się, gdy wzrosła
          ilość odprowadzanych do rzek ścieków. Zawarte w ściekach substancje organiczne
          gniły w rzece, zużywając tlen (gnicie wymaga tlenu). Z tego powodu dusiły się
          ryby, które też potrzebują tlenu, a cały tlen zużywały gnijące ścieki. Aby sobie
          z tym poradzić zaczęto budować tzw. oczyszczalnie. Ich najistotniejszym
          elementem był zbiornik, w którym ścieki gniły. Czasem przyspieszano gnicie,
          pompując do tego zbiornika powietrze. Dopiero gdy w ściekach zgniło wszystko, co
          miało zgnić, spuszczano je do rzeki. Takie ścieki nie zużywały już w rzece
          tlenu, bo miały niskie biologiczne zapotrzebowanie na tlen (BZT), gdyż zużyły
          tlen, gnijąc w oczyszczalni. Pozbyliśmy się zatem problemu duszenia ryb
          gnijącymi ściekami.
          Pojawił się jednak nowy problem. "Oczyszczone" ścieki zawierają sporo
          fosforanów, których oczyszczalnie nie usuwają. Nie usuwają, bo prawo im tego nie
          nakazuje, a ponadto na ogół nie potrafią usunąć ze ścieków fosforanów. Można
          zbudować oczyszczalnie, które usuwają ze ścieków fosfor, ale to kosztuje, a my
          nie mamy pieniędzy. Nie mają ich nawet bogatsze państwa. W Niemczech apeluje się
          do ludzi, by w trosce o rzeki i jeziora nie kupowali proszków do prania
          zawierających fosforany, ale droższe proszki bez fosforanów. W Polsce to nie ma
          sensu, bo ludzie i tak kupią tańszy proszek z fosforanami.
          Gdy ścieki trafiały na pola i łąki to rośliny wyciągały cały ten fosfor, bo go
          potrzebują. Teraz fosfor ściekowy ładujemy poprzez kanalizację i "oczyszczalnie"
          do rzek i jezior, fundując sobie zakwity sinicowe. Rolnik brak ściekowego
          fosforu na łąkach i polach kompensuje nieco wyższym poziomem nawożenia
          superfosfatem (nawóz sztuczny). I jest tak pięknie, i tak ekologicznie, że chce
          się wyć.
          Pozdrawiam serdecznie
          Piotr Badura
          • Gość: Leśnik Re: Niestety nie ... IP: *.chello.pl 04.04.09, 20:19
            Odpowiedź na Pana pytanie wymagałaby opisania całego ekosystemu wodnego, na co
            nie mam ani krzty ochoty (Pan wybaczy). Chciałbym tylko zauważyć że przedstawia
            Pan sinice tak jakby się one pojawiły dopiero teraz. One są jednymi z pierwszych
            organizmów na ziemi i są jak najbardziej pełnoprawnymi mieszkańcami wód. Jestem
            przeciwnikiem wszelkiej eksterminacji wśród przyrody.
            Tak czy owak problem sprowadza się do braku tlenu - przy nadmiarze życia zużywa
            się więcej tlenu niż może się go rozpuścić w wodzie a ten niestety rozpuszcza
            się odwrotnie proporcjonalnie do temperatury. Dodatkowo jest coś takiego jak noc
            kiedy fotosynteza zamiera. Kiedy jest ciepło życie kwitnie a tlenu brak! W
            obecności tlenu życia jest obfitość no i coś trzeba jeść - a zje się wszystko
            pod warunkiem że jest tlen! Inaczej jest zwijanie interesu, kolejne organizmy
            wypadają no i zostają najlepsze czyli bakterie i sinice których Pan nie lubi (a
            ja owszem, podejrzewam że nie jest Pan w stanie nawet sobie wyobrazić co by
            było gdyby nie one!)
            Na koniec chciałbym wyjaśnić że głęboko Pan się myli pisząc że gnicie potrzebuje
            tlenu jest przeciwnie. Gnicie jest procesem beztlenowym - mało wydajnym
            energetycznie i szkodliwym na dłuższą metę (Pan sobie przypomni co się dzieje z
            mięśniami po dłuższym biegu gdy powstanie niedobór tlenowy!)

            Kanalizacja i oczyszczalnie też tu nie są winne - jest tu wielu winowajców.
            Chociażby Kościół który każe się rozmnażać ponad miarę, hodowla mięska - wielkie
            fermy bezściółkowe, nieprawidłowe nawożenie pól (nawozi się wg kasy a nie
            potrzeby (nikt nie bada tylko sypie) a już Liebieg pokazał tzw beczkę Liebiega,
            ściśnięcie rzek w wąskich i głębokich korytach itd itp. długo by to wyjaśniać.

            Ważne jest też że jeśli pojawia się dużo życia w wodzie to trzeba je jakoś
            wykorzystywać - no ale w beztlenowej wodzie co można wykorzystywać?
            Z nadmiaru powstają pokłady mułów - każdy ruch je zrusza i odsłania. Część tego
            paskudztwa wykorzystują meszki - ulubione owady Niesiołowskiego ale te w
            niektórych miastach radni każą truć! Niszcząc resztę życia które może sobie
            jeszcze z tym radzić! Najłatwiej wydać pieniądze na trucie, efekt pozorny ale
            zwyczajowe 10% dla zamawiającego jest w kieszeni.
            • Gość: Leśnik Re: Niestety nie ... IP: *.chello.pl 05.04.09, 23:23
              Przypomniało mi się i chciałbym jeszcze dodać że:
              Oczyszczalnie często mają możliwość lepszego oczyszczenia niż robią to w
              rzeczywistości! Lepsze oczyszczanie kosztuje! Zarządy oszczędzają i z zasady nie
              oczyszczają ponad to co muszą. Ba, w wielu oczyszczalniach poza godzinami pracy
              kontroli (w zasadzie do 15) ścieki spuszcza się jak leci jedynie po przesianiu
              przez sito - w nocy i tak nikt nie zobaczy.
              Kto by się przejmował wodą ...
      • Gość: Piotr Badura Należało poświęcić więcej niż 5 minut IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.09, 11:20
        Szanowny Panie Nessusie
        Podał Pan link do reklamy. Reklama nie jest najlepszym źródłem wiedzy, choć ma
        tę zaletę, że wystarczy 5 minut, by do niej dotrzeć. Czasem nawet nie trzeba 5
        minut. Gdy firmy zorientują się, że zajmuje się Pan tematem, to same przyślą
        Panu swoje reklamy, a czasem jeszcze podeślą opracowania krytyczne na temat
        konkurencji. Sięganie do źródeł wiedzy, bardziej wiarygodnych niż reklamy,
        zajmuje zwykle więcej czasu, ale efekt jest dużo lepszy.
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr Badura
        • Gość: Ojciec Re: Należało poświęcić więcej niż 5 minut IP: *.afnet.net 04.04.09, 12:54
          Może trzeba zrobić w końcu referendum w sprawie odwołania wójta i jego zastępcy?
          Ile wójt pełni już lat kadencje? Co się działo w tym czasie z jeziorem!!!! Tyle
          lat a jezioro duże pewnie znowu zakwitnie. CZAS NA REFERENDUM. Trzeba nam nowej
          władzy.

          A osiedle Habitat do Opola. Z Turawą nic nas nie łączy! Na dodatek zamiast łanów
          zbóż będziemy mieli hipermarket! DZIĘKUJEMY WÓJCIE. CZAS PANA ODWOŁAĆ!
    • Gość: Nessus Aerator w Turawie wykańcza sinice IP: *.chello.pl 04.04.09, 16:45
      OK Panie Piotrze. Ma Pan rację. A zatem:

      wi.water.usgs.gov/pubs/FS-066-98/
      WARTO PRZECZYTAĆ. Bardzo dobrze opisane. Co ciekawe “…The aerator,
      which is operated only during the winter, keeps part of the lake
      free of ice and the water oxygenated and well mixed,…” Polecam w
      formie PDF.

      www.env.gov.bc.ca/wat/wq/quality/wqgl/wqgl.html
      WARTO PRZECZYTAĆ Kolejne bardzo porzadne sprawozdanie. Gdyby nasze
      samorządy i rządy przedstawiały takie sprawozdania!!!
      Warto nadmienić, że: „…Spring overturn sampling indicates that in
      recent years there was less total phosphorus in the water column.
      This may be attributed to the aerator affecting a decrease in the
      release of phosphorus from the lake sediments, to a decrease in
      phosphorus entering the lake or to an increase in biological
      production…”

      www.clean-flo.com/pond-aerator.html
      A tutaj konkurencja dla naszego profesora z Poznania. Warto jednak
      poczytać ponieważ: „…This system allows the aerobic bacteria to
      decompose organic matter which enables the pond to naturally
      function. Beneficial microorganisms can then feed on bottom organic
      sediment for muck removal. Aquatic insects feed on the
      microorganisms and fish can then feed on the insects and inhabit the
      bottom waters…”

      www.dayton-knight.com/publications/staff%20papers/Kelly%20et%20al%20paper.pdf
      Całkiem niezły PDF. Ale metoda nie nadaje sie do jeziora lecz do
      oczyszczalni ścieków. Można i nad tym pomyśleć.

      www.wrc.org.za/archives/watersa%20archive/2002/special%202002/15.pdf
      Ciężkie w stylu i mało przejrzyste. Raczej nie polecam. Chyba, że
      dla specjalistów.


      Słowo o sinicach. Fosfor jest cennym nabytkiem dla wszystkich
      organizmów żywych. Jednak jego forma też jest istotna. Fosforany w
      nawozach wysiewane przez rolnika są łatwo przyswajalne nie tylko
      przez sinice, ale przez inne mikroorganizmy, które skutecznie z tymi
      sinicami konkurują o ten surowiec. Proszki do prania to inna rzecz.
      I tutaj te sinice są takie cwane (miliardy lat ewolucji robi swoje –
      czytaj – przewaga technologiczna), że one ten fosfor sobie jedzą z
      tego proszku. Innym mikroorganizmom nie idzie z tym już tak łatwo.
      Przepraszam za uproszczenia, ale tak łatwiej pisać. To jedna z
      przyczyn ich wzmożonego rozwoju.

      Chciałbym, aby ten kto zapłacił za ten areator na jeziorze
      turawskim, przedstawił raport końcowy z jego działania tak jak to
      zrobili Kanadyjczycy w dwóch pierwszych linkach!
      • smerfix opolską enteligencję można robić w konia 04.04.09, 23:24
        Już dała się wprowadzić w amok gondolowy.
        Z sinicami jest tak samo.
        Gdyby płacono za efekt a nie obiecanki, to sprawy wyglądałyby
        inaczej.
        Wystarczy kilka tytułów przed nazwiskiem i już czapkują.
        Tak cała nasza gospodarka funkcjonuje - na specjalistach różnej
        maści.
      • Gość: Piotr Badura Panie Nessusie, czy jest Pan psem Pawłowa? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.09, 20:55
        Szanowny Panie Nessusie
        Nie wiem co mam począć z Pana postem. Odesłał mnie Pan do pięciu tekstów,
        wszystkie po angielsku. Teraz zastanawiam się, dlaczego Pan to zrobił.
        Psu Pawłowa ciekła ślina na dźwięk dzwonka. Czy Pan przysiada z wrażenia na
        widok tekstu po angielsku i mózg Panu całkiem staje? A może uważa Pan, że to
        forumowicze z tego angielskiego nic nie rozumieją i może im Pan podać byle co,
        ważne, że po angielsku, a oni będą wtedy cmokać z zachwytu, że to musi być na
        pewno coś super, skoro jest po angielsku.
        Dwa linki oznaczył Pan uwagą, że warto do nich zajrzeć. Zajrzałem do wszystkich,
        ale do tych dwóch zalecanych wnikliwiej. W pierwszym (o jeziorze Kirby) jakoś
        nie doszukałem się danych na temat wpływu aeratora na zawartość fosforu w wodzie
        jeziora. W drugim (o jeziorze Glen) jest mowa o zmianach poziomu fosforu w
        wodzie jeziora i jest mowa o aeratorze, ale nie ma mowy, że działanie aeratora
        wpłynęło na poziom fosforu w wodzie jeziora.
        Aerację jeziora Glen rozpoczęto w 1985. Szkoda, że nie zrobiono w tymże roku
        pomiaru poziomu fosforu. W 1984 wynosił on ok. 0,025 mg/l natomiast w 1986 już
        ok. 0,033 mg/l. To spory wzrost. W latach 1981-1984 wzrost był wolniejszy, więc
        trudno powiedzieć, że rozpoczęcie aeracji doprowadziło do spadku poziomu
        fosforu. W latach 1987-1991 poziom fosforu był już niższy, oscylował wokół 0,015
        mg/l, ale w 1992 wzrósł nagle powyżej 0,035 mg/l, czyli do najwyższego poziomu w
        okresie objętym badaniem. Potem znów gwałtownie opadł do bardzo niskiego
        poziomu. Trudno w tej sytuacji mówić o wpływie aeratora na poziom fosforu i też
        nie ma o tym mowy we wskazanej przez Pana publikacji. Wymienia się w niej sześć
        różnych czynników, które ewentualnie mogły mieć wpływ na zmiany poziomu fosforu,
        przy czym aerator wymieniany jest dopiero na czwartej pozycji. Zaleca się, by
        nadal badać, czy aerator ma w ogóle wpływ na poziom fosforu. Po co odesłał mnie
        Pan do takiego tekstu?
        W swych wcześniejszych postach dawał Pan odczuć, że reprezentuje Pan środowisko
        Uniwersytetu Opolskiego. Powinien był Pan w tym wątku występować pod innym
        nickiem, bo to, co Pan tu robi, raczej ośmiesza tę uczelnię.
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr Badura
        • Gość: Nessus Re: Panie Nessusie, czy jest Pan psem Pawłowa? IP: *.chello.pl 06.04.09, 00:07
          Oj, Szanowny Panie Piotrze, Panie Piotrze,
          A co ja mam począć z Panem? To jest forum internetowe. Rozumie Pan?
          Ludzie piszą pod nickami aby sobie podyskutować. Jak równy z równym.
          Nauczyciel, 12-latek, urzędnik administracji jakiegoś szczebla. Nie
          zawsze do końca serio. Jak to na forum. Może „Leśnik” to wcale nie
          leśnik, a nauczyciel polskiego? „Smerfix” to taki niebieski ludek, a
          Nessus to taki kosmita z książki Larrego Nivena?
          Pan tu, szanowny Panie Piotrze, wszystkich ustawia niczym ktoś
          posiadający władzę eksperta. „Śmieszy, tumani, przestrasza”. Niechaj
          tak będzie. Tylko miejsce i styl wybrał Pan niewłaściwie. Trzeba
          było napisać artykuł do gazety zamiast się tutaj z nami męczyć :):)
          A jeżeli coś Panu stoi w tym na drodze i musi się tutaj Pan udzielać
          to trza było na samym początku dyskusji wkleić jakiś dłuższy
          poglądowy tekst, w którym, jak celnie wytknął Panu Mieszaniec-
          zopola „…przedstawić swoją opinię na temat skutecznej metody
          rewitalizacji jezior turawskich…”. I wyjaśniłby Pan dlaczego nie
          aerator. Albo raczej, dlaczego nie tylko. Inaczej ustawiłoby tą całą
          dyskusję. A ja bym się nie dał wciągnąć w dysputę z Panem.
          O powodach dla których uczestniczę w dyskusji napisałem wcześniej
          (żartobliwie i nie chcąc nikogo urazić). O sprawach w których będę
          uważał się za eksperta podpiszę się imieniem i nazwiskiem.
          Artykuł z pierwszego linku odnosił się po prostu do postu „Leśnika”
          który zastanawiał się nad sensem instalowania aeratora w zimie.
          Czy raport z drugiego linku nie jest wart przeczytania? Przez
          wszystkich użytkowników forum podkreślam. Przytoczę go jeszcze raz:
          www.env.gov.bc.ca/wat/wq/quality/wqgl/wqgl.html
          Proszę zauwazyć, że sam osobiście wyjałęm z tego tekstu następujący
          fragment „…Spring overturn sampling indicates that in recent years
          there was less total phosphorus in the water column. This may be
          attributed to the aerator affecting a decrease in the release of
          phosphorus from the lake sediments, to a decrease in phosphorus
          entering the lake or to an increase in biological production…” Jak
          byk pisze, że nie tylko aerator. Chociaż wymienili go na pierwszym
          miejscu! (teraz to ja Pana podpuszczam) Link przedstawiłem aby
          pokazać jak się do problemu zabrali inni. A Pan mnie tutaj za psa
          Pawłowa bierze, przysiadać każe i diagnozuje poziom zlasowania
          mojego mózgu :) Jak już Pan mnie tak obdarza epitetami to wolę już
          tego osła z wpisu powyżej. Osła forumowego!

          Pozdrawiam z pełnym szacunkiem
          • Gość: Piotr Badura No i brnie Pan w to dalej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.09, 16:04
            Szanowny Panie Nessusie
            1) Raczył Pan zapomnieć, iż włączył się Pan do tego wątku postem o lekko
            pogardliwym tonie wobec autorów wcześniejszych wypowiedzi (w tym mnie),
            jakobyśmy strzępili ozory po próżnicy, podczas gdy Pan w 5 minut znajduje za
            pomocą googli przekonywujące informacje. Kto więc tu kogo ustawiał?
            2) Strona, do której Pan odesłał forumowiczów, to nadęta i nierzetelna reklama.
            Nadęta przez niepotrzebne używanie terminologii naukowej (to taki pic dla psów
            Pawłowa), a nierzetelna, bo wyprana z jakichkolwiek konkretów, pozwalających
            porównać zastosowanie aeratora z innymi metodami.
            3) Był Pan łaskaw nie dostrzec, że jest coś niezręcznego w fakcie, iż prof.
            Podsiadłowski jest naukowcem od aeratorów i jednocześnie biznesmenem od
            aeratorów. Jako biznesmen wciskający te aeratory nie jest on zainteresowany
            wynikami badań, które podważałyby sens ich stosowania. Naukowiec nie może
            tworzyć sytuacji, w której ma osobisty interes w określonym wyniku badań.
            4) Był Pan łaskaw nie zauważyć, że to forum jest w języku polskim i pewną
            niegrzecznością wobec jego uczestników jest wklejanie tu tekstów w języku
            angielskim. Jeśli chce Pan się na nie powoływać, lub wręcz je wklejać, to
            powinien Pan zadać sobie trud przetłumaczenia, z myślą o tych forumowiczach, dla
            których tekst angielski nie jest zrozumiały.
            5) Pozwolił Pan sobie zasugerować, że ludzie piszą na forum pod nickami, aby
            sobie podyskutować. To bardzo daleko idące uproszczenie. Bez trudu znajdzie Pan
            na forum wątki służące reklamie (lub jeszcze częściej antyreklamie) konkretnej
            firmy. Używanie nicków pozwala właścicielowi baru "Poziomka" wylewać pomyje na
            konkurencyjny bar "Truskawka", udając nieprzeliczony tłum zawiedzionych
            "Truskawką" konsumentów. Używanie nicków pozwala też, by np. ten czy inny
            miejski radny z Opola był wychwalany na forum przez rzesze obywateli miasta,
            zachwyconych jego działalnością, nawet gdy nikt nie jest nią zachwycony. Nicki
            umożliwiają też młodzieżówkom partyjnym instruowanym przez partyjne kierownictwa
            zmasowane i nieprzebierające w słowach opluwanie przeciwnika. Tę listę
            "pożytków" z nicków można długo ciągnąć.
            6) Wyraził Pan pogląd, że dzięki nickom 12-latek może sobie pogadać np. z
            inżynierem jak równy z równym. Czyli np. 12-latek pod nickiem "ekspert" będzie z
            inżynierem sanitarnym, występującym pod nickiem "ptyś", dyskutował jak równy z
            równym o działaniu oczyszczalni ścieków. Chyba Pan przesadza. By rozmawiać jak
            równy z równym trzeba mieć mniej więcej równą wiedzę, a nie występować pod nickami.
            7) Zarządził Pan, że skoro uczestniczę w wątku o rewitalizacji jezior
            turawskich, to powinienem był przedstawić swoją opinię na temat skutecznej
            metody rewitalizacji, a w ogóle wkleić na początku jakiś dłuższy tekst na ten
            temat. Czy to są wymagania tylko do mnie, czy może każdy forumowicz zobowiązany
            jest zaczynać od przedstawienia swej koncepcji rozwiązania problemu i wklejenia
            na początek dłuższego tekstu?
            Nie chciałbym, by mój post był zbyt długi, więc na tym skończę. Moje uwagi do
            metody prof. Podsiadłowskiego zamieszczę w kolejnym poście.
            Pozdrawiam z równie pełnym szacunkiem
            Piotr Badura
            • Gość: behemot Podpisuje sie pod Badurowymi IP: *.punkt.pl 06.04.09, 16:26
              punktami z wątku powyżej:
              1,2,3,4,7.
              Niech sinice sczezną.
            • Gość: Nessus żegnam IP: *.chello.pl 06.04.09, 19:29
              Po tak druzgocącej krytyce nie pozostaje mi nic innego jak wycofać
              się z tej dyskusji.
              Pozdrawiam
    • Gość: Piotr Badura Co robi ten aerator? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.09, 17:51
      Z obrazków na stronie
      www.aerator.pl/
      dowiedzieć się można, że aerator wyciąga rurą wodę znad dna jeziora, u góry
      rozbryzguje ją łopatkami, dzięki czemu woda pozbywa się siarkowodoru, a
      jednocześnie rozpuszcza się w niej tlen z powietrza. Tę natlenioną wodę aerator
      spuszcza drugą rurą nad dno jeziora. Napędza całe to urządzenie wiatr.
      Pozbywanie się przez wodę siarkowodoru i nasycanie się przez nią tlenem jest tym
      skuteczniejsze na im mniejsze kropelki ją rozbijemy i im dłuższy będzie "czas
      życia" tych kropelek. Mieszanie wody łopatkami daje dużo mniejsze rozbryzgiwanie
      i krótszy "czas życia" kropelek, niż to ma miejsce np. w fontannie.
      Przez google pobieżnie sprawdziłem ofertę pomp fontannowych. Trafiłem np. na
      pompę OASE Profimax 30000. Kosztuje ona 3.659 zł. Ma silnik elektryczny o mocy
      500 W. Przepompowuje 30 kubików wody na godzinę. Nie wierzę, by aerator
      napędzany wiatrem przepompowywał średnio aż 30 kubików na godzinę (w przyzwoitej
      reklamie taka informacja ma być, ale w reklamie biznesu prof. Podsiadłowskiego
      jej nie ma). Myślę więc, że wspomniana pompa fontannowa w ciągu godziny natlenia
      znacznie więcej wody niż aerator i robi to znacznie lepiej (intensywniejsze
      natlenienie), bo kropelki z fontanny są drobniejsze i czas ich opadania dłuższy.
      Pompa o mocy 500 W zużywa w ciągu godziny 0,5 kWh. Według mojej książeczki opłat
      za prąd 0,5 kWh kosztuje 22 grosze. Gdyby pompa szła na okrągło przez 9 miesięcy
      w roku (zakładam, że w zimie byłaby wyłączana) to zużyłaby prądu za niecałe
      1.500 zł. W ciągu 20 lat dałoby to łącznie 30 tys. zł za prąd.
      Trzeba by oczywiście wybudować jeszcze na brzegu jeziora misę fontanny, na
      wysokości jakieś 5 m nad taflą, co nie byłoby trudne przy stromych brzegach
      Jeziora Średniego. Z misy fontanny natleniona woda spływałaby grawitacyjnie
      jakąś elastyczną rurą, której wylot znajdowałby się nad dnem jeziora. Drugą taką
      rurą pompa pobierałaby wodę z jeziora.
      Nie wiem ile kosztuje wykonanie misy fontanny, ale nie uwierzę, że nie da się
      tego zrobić w granicach jakichś 40 tys. zł. Zapewne 100 tys. wystarczyłoby i na
      pompę, i na misę fontanny, i na rury, i na prąd na 20 lat. Otrzymalibyśmy w
      zamian urządzenie natleniające wodę dużo wydajniej niż aerator (wydatki związane
      z nim to na dzień dobry ok. 300 tys. zł).
      Nie wiem, czy moje wyliczenia są poprawne. Podaję je tylko po to, by wskazać, że
      wcale nie jest oczywiste, iż aerator jest dobrym rozwiązaniem. Potrzebne są
      rzetelne wskaźniki, a tych firma prof. Podsiadłowskiego najwyraźniej nie chce
      podać. Nie wnikam też w to, czy w ogóle to natlenianie da pożądany efekt. Chodzi
      mi tylko o to, że jeśli już natleniać, to najpierw policzyć jaka metoda jest lepsza.
      Nie da się tu pominąć sprawy estetyki. Dookoła fontanny mogłyby być ławeczki i
      kwietniki, dzięki czemu powstałby ładny zakątek. Trudno uznać aerator za ładny.
      W moim odczuciu oszpeca on jezioro.
      Pozdrawiam Wszystkich
      Piotr Badura
      • smerfix Gdyby to zaproponował Pan bez "przed" Kowalski 06.04.09, 22:18
        to nikogo nie interesowałoby rozwiązanie aeratora.Ot dyrdymały
        Drzymały.Niestety Pan Badura logicznie wytłumaczył rozwiązanie, ale
        do tego jeszcze coś potrzeba.Oj interes.
        Wszelkie pomysły powinny mieć swojego gwaranta , a nie za nasze
        pieniądze bawia się Panowie. Wiadomo , że problemy takie istnieją na
        całym świecie i nikt całkowicie ich nie rozwiązał.
        Średnie jakos może częściowo uda się zabezpieczyc przed sinicami ale
        bedzie to martwy zbiornik.
        Dużego jeziora niestety żadne pomysły nie uzdrowią.
        Mogą puszcać wiatrakowce jako stateczki wożące pasażerów - jak na
        Missisipi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka