Gość: Majka
IP: 77.252.18.*
25.07.09, 08:09
Z dializ zyja personel a zwłaszcza lekarze.
Przeszczep się nie opłaca
Judyta Watoła
2009-07-25, ostatnia aktualizacja 2009-07-24 23:09
Stacje dializ kierują niewielu chorych na przeszczep nerki, po którym mogliby
normalnie żyć. Bo to oznacza dla nich straty. - Za chorego na dializach stacja
dostaje pieniądze do końca jego życia. Po przeszczepie nic z niego nie ma -
mówi jeden z nefrologów
Regularne dializy muszą przechodzić pacjenci z niewydolnością nerek, którzy
albo nie kwalifikują się do przeszczepu, albo oczekują na ten zabieg
Fot. Robert Górecki / AG
Regularne dializy muszą przechodzić pacjenci z niewydolnością nerek, którzy...
ZOBACZ TAKŻE
* Z dializy da się żyć (25-07-09, 00:00)
Co o tym sądzisz? Napisz: listydogazety@gazeta.pl
Iwona to nie jest prawdziwe imię. Prosi o anonimowość, boi się reakcji
lekarzy. Przekroczyła trzydziestkę, drobna jak nastolatka, wyniszczona, o
żółtej skórze. - Na kłębuszkowe zapalenie nerek zachorowałam jako dziewczynka.
Od 11 lat jestem na dializach, bo moje nerki nie pracują - opowiada.
REKLAMY GOOGLE
* Abc Białaczka
Białaczka bez tajemnic. Eksperci odpowiadają na każde pytanie.Zobacz
abcBialaczka.pl
* GUZ, RAK, Nowotwór TESTY.
CErtyfikowane BADANIA Predyspozycji DZIEdzicznych do Nowotworów !
www.biote21.com
* Stacje Benzynowe
Porównaj ceny paliw i płać mało! Po co przepłacać?
www.stacjebenzynowe.pl
Iwona ma żal do lekarzy. Kiedy zaczynała dializy, nie powiedzieli jej, że
mogłaby mieć przeszczepione nerki. - Przecież po przeszczepie można odzyskać
siły, normalnie pracować. Dopiero po kilku latach zaczęłam się wypytywać.
Zrobili mi badania i wyszło, że już nie nadaję się do transplantacji. Mam
zniszczoną wątrobę i serce - mówi.
Uciążliwa dializa ratuje Iwonie życie, ale byłaby zdrowsza, gdyby miała
przeszczep. Między Polską a Europą Zachodnią jest w tej dziedzinie przepaść. -
W Polsce do przeszczepu kwalifikowanych jest zaledwie 6-8 proc. dializowanych
pacjentów. A w Hiszpanii czy krajach skandynawskich 30-48 proc. - mówi dr
Helena Zakliczyńska, była koordynatorka przeszczepów z Zabrza.
Kwalifikacja do przeszczepu to dla lekarza żmudna praca, często niezapłacona.
Ale chodzi też o pieniądze dla samej stacji dializującej. - Za chorego na
dializach stacja będzie dostawała pieniądze do końca jego życia. Pacjent po
przeszczepie jest dla stacji stracony, bo będzie przychodził tylko do
przychodni - opowiada nefrolog, który prosi o nieujawnianie nazwiska.
Za jeden zabieg NFZ płaci stacji dializującej ok. 400 zł. Pacjent musi być
dializowany trzy razy w tygodniu, co daje ponad 62 tys. zł rocznie. A
przeszczep kosztuje 46-49 tys. zł. Według danych NFZ dializowanych jest
obecnie w Polsce niespełna 20 tys. osób. Liczba przeszczepów się waha - w
latach 2003-05 wynosiła ponad tysiąc na rok, potem spadała. W zeszłym roku - 810.
- Pacjenci boją się przeszczepu, nie chcą ponosić ryzyka. Powinniśmy ich
przekonywać, że warto, ale są lekarze, którzy nie przekonują, a nawet w ogóle
nie wspominają o możliwości przeszczepu. Milczą, choć w kontrakcie z NFZ jest
zapisane, by co roku robić badania, czy pacjent nadaje się do przeszczepu -
opowiada nefrolog.
Dane o przeszczepach zbiera Poltransplant. W Pomorskiem i Zachodniopomorskiem
przypada 30 przeszczepów na milion mieszkańców, na Mazowszu - 25, a na Śląsku
- tylko 14.
Prof. Andrzej Więcek kieruje kliniką nefrologii w Katowicach, która - jako
jedna z siedmiu ośrodków - kwalifikuje chorych do transplantacji. Mówi, że
wśród ponad 30 stacji dializ na Śląsku są takie, które w ciągu roku nie
zgłaszają ani jednego chorego na badania kwalifikujące do przeszczepu.
Dr Dorotę Lewandowską z Instytutu Transplantologii w Warszawie szlag trafia,
gdy słyszy od chorych, co mówią im lekarze w stacjach dializ. Na przykład, że
trzeba mieć za sobą co najmniej rok dializ, żeby się dostać na przeszczep. To
nieprawda. - Najlepiej, jeśli chory dostanie nową nerkę, zanim rozpocznie
dializy. Na przeszczep nie czeka się długo, średnio jakieś siedem-osiem
miesięcy. A lata spędzone na dializach są dla niego zmarnowane - mówi dr
Lewandowska.