Dodaj do ulubionych

plan zagospodarowania- interpretacja

IP: *.chem.uw.edu.pl 27.04.10, 18:18
Mam problem, wystapilam o prawo rozbudowy niewielkiego budynku
jednorodzinnego (zabudowa tarasu) i ... mam dosyc. Pani w urzedzie
dzielnicowym, ktora prowadzi moja sprawe ma dosc orginalny sposob
interpretacji planu zagospodarowania przestrzennego dla mojego
rejony. Jest tam punkt 'istniejąca zabudowa do zachowania' co wg
urzednika wyklucza przebudowy i modernizacje istniejacych budynkow w
tym rejonie. Zdziwilo mnie to bo teren nie jest objety opieka
konserwatora zabytkow. Wydawalo mi sie za 'zachowanie zabudowa'
oznacza po prostu ze nie moge w tym miejscu niczego wybuzyc lub
zmienic charakteru budynku np na wielorodzinny. No ale Pani
urzedniczka ma inne zadnia i jest problem... Gdzie szukac
szczegolowej interpretacji przepisow zwiazanych z planami
zagospodarowania, do kogo mozna sie odwolac od decyzji urzednika?
Obserwuj wątek
    • Gość: seiw83 Re: plan zagospodarowania- interpretacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.10, 19:15
      tepa urzedniczka- jesli nie jest wyjasnione na samym poczatku planu, w roznych
      planach rozny zakres wyjasnienia wystepujacych zagadnien wystepuje. to
      jesliistniejaca zabudowa jest do zachowania to zanczy ze nie trzeba jej burzyc
      aby wypelnic wymagania planu. ale juz sama rozbudowa musi dac taki efekt aby
      spelnic wymagania planu, wiec jesli budynek ma wspolzynniki wieksze niz w planie
      to sie go nei da rozbudowac.
      • Gość: ewa Re: plan zagospodarowania- interpretacja IP: *.aster.pl 27.04.10, 19:49
        Niestety typ urzednika - malo kompetenta (kompoletnie sprzeczne
        informacje) i jeszcze mnie zyczliwa ('nie bedzie mi pani mowic co
        i kiedy mam rozbic...'). Pani urzedniczka zmusila mnie juz do
        dokladnego przestudiowania prawa budowlanego i kilku intesywnych
        konsulatacji prawnych. Czas plynie a ona mnozy i mnozy
        problemy .... Koszmar!
        • bezpocztyonline To była rozmowa czy decyzja odmowna? 27.04.10, 20:51
          To była rozmowa czy decyzja odmawiająca pozwolenia na budowę?

          Może lepiej zleć sprawę uprawnionemu projektantowi w twojej miejscowości, bo
          jeśli w rozmowę już wkradły się złe emocje, to kiepsko to widzę. Chyba, że
          wolisz iść na udry (odwołanie do samorządowego kolegium odwoławczego).

          Jeśli jednak chcesz załatwić sprawę polubownie, lepiej zleć ją komuś, kto się
          takimi sprawami zajmuje profesjonalnie i skutecznie.

          Taka osoba z racji swojego zawodu jest właściwszą osobą do rozmów o zapisach w
          planach i znaczeniach słów z prawa budowlanego w odniesieniu do konkretnych
          sytuacji niż laik.
          • jkrystyna_p Re: To była rozmowa czy decyzja odmowna? 27.04.10, 23:03
            bezpocztyonline bardzo dobrze radzi.

            Jeśli się jednak nie zdecydujesz na fachowca. to domagaj się decyzji w której
            owa urzędniczka wyłoży swoje racje a ty będziesz mogła się odwołać do stosownego
            organu wyższego stopnia.
            • Gość: ewa Re: To była rozmowa czy decyzja odmowna? IP: *.chem.uw.edu.pl 28.04.10, 09:54
              wniosek (decyzji nie ma jeszcze) zostal przygotowany przez
              profesjonaliste, ale 'dyskutowac' musi z urzednikiem bezposrednio
              wnioskodawca czyli ja - inwestor. Co do profesjonalnej pomocy to czy
              to jednak nie jest zadziwiajace jest to ze tak mala i wydawaloby sie
              prosta sprawa (to tylko zabudowa tarasu!) wymaga pomocy architekta-
              projektanta, geodety, prawnika a pewnie bede musiala jeszcze
              poszukac pomocy urbanisty tylko dlatego ze Pani Urzednik 'sie cos
              wydaje'.....
    • Gość: ,,doświadczony" Re: plan zagospodarowania- interpretacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.10, 17:17
      Z moich doświadczeń wynika,że z urzędami/urzędnikami/ się nie
      rozmawia
      tylko się do urzędów/urzędników/ pisze!
      Prosi się o opinię,ustosunkowanie się do sprawy,o interpretację
      przepisów prawa,o podanie podstaw prawnych itp.Trzeba niestety
      zakładać,że każdy urzędnik będzie dążył do piętrzenia trudności przed
      tzw. ,,petentem".Szczególnie bezpośrednie zadawanie pytań
      urzędnikowi,który jest niekompetentny ,powoduje u niego ,,naturalny
      odruch obronny" objawiający się opryskliwością ,złością,ponieważ
      stara się w ten sposób zamaskować swoją niekompetencję.Pisząc do
      urzędu/koniecznie w 2 egzemplarzach,na jednym muszą potwierdzić wpływ
      pisma-data,podpis czytelny urzędnika!/ zmuszasz urzędników do zajęcia
      się rzetelniej sprawą a jednocześnie zmuszasz ich do przelania na
      papier wiedzy ,którą posiadają,ponieważ doskonale wiedzą,że jest to
      dokument który jest dowodem w sprawie,jeśli będziesz się chciała
      np.odwoływać do wyższej instancji.Pisać ,pisać, pisać!Rozmowy nic nie
      dają,szkoda na nie czasu.Co prawda pisząc też tracimy czas,bo urzędy
      mają przeciętnie na odpowiedź do 1 m-ca,ale zdobywasz konkretne
      urzędowe informacje.Chyba,że nie masz na to czasu ,to pozostaje ci
      specjalista prawnik,który palcem nie kiwnie jeśli mu dobrze nie
      zapłacisz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka