Dodaj do ulubionych

aneks do projektu - kto jest uprawniony

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.08, 22:44
Witam. Jestem zmuszony zrobić aneks do zatwierdzonego projektu. Nie
chcę jednak już korzystać z usług nieuczciwego projektanta. Czy
aneks może wykonać inny projektant, czy muszę skorzystać z autora
projektu, ponieważ posiada on prawa autorskie do nigo?
Obserwuj wątek
    • irma223 Dlaczego nieuczciwego? 10.12.08, 00:50
      Gość portalu: zac napisał(a):

      > Witam. Jestem zmuszony zrobić aneks do zatwierdzonego projektu.
      Nie
      > chcę jednak już korzystać z usług nieuczciwego projektanta. Czy
      > aneks może wykonać inny projektant, czy muszę skorzystać z autora
      > projektu, ponieważ posiada on prawa autorskie do nigo?

      Owszem - posiada.

      I tak naprawdę jeśli będziesz chciał, by jakiś inny projektant
      zrobił jakieś zmiany w projekcie to ten inny projektant będzie się
      domagał zgody autora projektu - bez tego żaden urząd niczego nie
      przyjmie.

      Czyli i tak do autora projektu trafisz.

      Doświadczenie uczy, że jesli ktoś "zgubił" dziennik budowy to
      zapewne zalega z zapłatą kierownikowi budowy, a jeśli ktoś unika
      autora projektu to pewnie dlatego, że nie chce się z nim za projekt
      rozliczyć...
      • oleyu Re: Dlaczego nieuczciwego? 11.12.08, 12:07
        Idź do starego projektanta i niech przepisze na Ciebie prawa
        autorskie projektu. Nie powinien robić problemu, chyba że jakiś inny
        jest.
        • irma223 Nie ma obowiązku 11.12.08, 13:51
          oleyu napisał:

          > Idź do starego projektanta i niech przepisze na Ciebie prawa
          > autorskie projektu. Nie powinien robić problemu, chyba że jakiś
          > inny jest.

          Owszem - może nie wyrazić zgody. I to wcale nie dlatego, że "jakiś
          inny jest".

          Autor projektu musiał przestudiować wiele różnych stosowanych
          ogólnopolskich ale i lokalnych przepisów oraz dokonać wielu obliczeń
          aby zaprojektować to, co zaprojektował. W przypadku planu zmiany
          projektu i dostosowania go do nowych pomysłów inwestora powinien
          zmiany projektu dokonać de facto ten sam projektant.

          Zgoda na zmianę projektu przez osobę trzecią wcale nie jest rutynowo
          udzielana.

          Za projekt projektant ponosi odpowiedzialność - również karną, jeśli
          budynek (budowla) wykonana zgodnie z projektem się zawali (tak było
          np. w Katowicach).

          To jest jednak - ze względu na możliwe skutki - zupełnie coś innego
          niż prawa autorskie do wzornictwa na filiżankach.
    • Gość: zac Re: aneks do projektu - kto jest uprawniony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.08, 23:45
      Dzięki za odpowiedżi. Wynika z nich niestety pewien absurd (no ale
      cóżwiem że takich w prawie nie mało): Jeżeli tylko projektant
      posiadający prawa autorskie może mi zrobić aneks, to może mnie
      szantażować i żądać 5000zł za coś za co by policzył 300-400zł gdyby
      nie to że jestem bez wyjścia i on o tym wie? A co gdy nie chce
      zrobić aneksu? Czy wtedy już nigdy w życiu nic nie zmienię? Albo gdy
      zaząda za aneks 100.000 zł? Czy naprawdę nie ma tu możliwości
      przeciwstawienia się nieuczciwemu projektantowi???


      • irma223 Nie policzyłby 400 zł, nie licz na to 13.12.08, 11:36
        Gość portalu: zac napisał(a):

        > Jeżeli tylko projektant posiadający prawa autorskie może mi zrobić
        > aneks, to może mnie szantażować i żądać 5000zł

        To nie szantaż - takie są ceny rynkowe

        > za coś za co by policzył 300-400zł

        Nie, nie policzyłby. Nie ma takich cen. Więcej się płaci
        sprawdzającemu projekt (jeśli ma być sprawdzający), a przecież takie
        dodatkowe koszty projektant musi sobie wliczyć cenę, którą Ty jemu
        zapłacisz. A jego przeliczenia, jego odpowiedzialność?

        Dostarczyłeś mu świeżą mapkę do celów projektowych? A wiesz, ile
        taka mapka kosztuje? Ok. 1200 - 2000 zł, chociaż na pierwszy rzut
        oka jest na niej to samo, co i na zwykej mapce do celów
        opiniodawczych za 17 zł. Ale musi być sporządzona na zamówienie w
        terenie przez geodetę, nie jest to kolejny wydruk z posiadanych już
        zasobów.

        Równie dobrze możesz sobie mówić o "szantażu" producentów
        samochodów, którzy "policzyliby" 3000 zł za nowego mercedesa, gdyby
        nie to, że Ty tego (i takiego) samochodu naprawdę potrzebujesz.
        • Gość: punkt G Re: do Irmy IP: *.kos.vectranet.pl 13.12.08, 17:16
          irma, czy ty nie możesz trochę pomyśleć?
          aneks do projektu domu w trakcie budowy, może kosztować nie mało
          w sytuacji gdy projektant "nie bardzo lubi" inwestora
          ....po prostu życie, a mercedesa można łatwiej kupić....
          • irma223 "Nie lubi", bo inwestor mu nie zapłacił? 13.12.08, 17:57
            Gość portalu: punkt G napisał(a):

            > irma, czy ty nie możesz trochę pomyśleć?
            > aneks do projektu domu w trakcie budowy, może kosztować nie mało
            > w sytuacji gdy projektant "nie bardzo lubi" inwestora
            > ....po prostu życie, a mercedesa można łatwiej kupić....

            Moim zdaniem (opartym na doświadczeniu) inwestor umówił się z
            projektantem, odebrał projekt i zamiast zapłacić zaczyna
            kwestionować cenę. Projektant chce (co naturalne) kwotę zgodą z jego
            oczekiwaniami, z ceną rynkową za projekt i w końcu uzgodnioną z
            inwestorem. A inwestor (a bywają tacy - niestety) umyślił sobie, że
            odebrawszy projekt uniknie zapłaty.

            Po jakimś czasie okazuje się, że inwestor jednak sobie zamarzył
            zmiany do projektu i jest konieczność przeprojektowania. Inwestor
            chce uniknąć kontaktu z projektantem, bo wie, że tamten będzie się
            domagał należnych mu pieniędzy.

            Jedyna przyczyna, dla której projektant może "nie lubić" inwestora
            to taka, gdy inwestor mu nie chce zapłacić umówionej kwoty.
            Też byś na miejscu projektanta takiego inwestora "nie lubił".

            W podobny sposób też "znikają" dzienniki budowy, "umierają"
            kierownicy budowy itp...

            Pomysł z wynagrodzeniem dla projektanta w wysokości 300-400 złotych
            wyraźnie pokazuje, o co tutaj chodzi. Aneks to konieczność
            przeprojektowania i dodatkowych przeliczeń, konieczność ustalenia,
            czy to, co sobie inwestor zamarzył jest zgodne z prawem budowlanym,
            warunkami technicznymi, prawem lokalnym (plan miejscowy), właściwą
            technologią itp. Być może - nie wiemy - jest to także konieczność
            zmian w projektach branżowych (instalacje). Dla inwestora
            to "przecież tylko dodatkowy jeden pokój", albo "tylko trochę
            przesunięcie ścian", a dla projektanta masa roboty.

            Starusieńki samochód gorszej klasy można oczywiście kupić za 3000
            złotych, a nawet mniej. Ale nie świeżutkiego mercedesa...


            I powtórzę - projekt budowlany to nie to samo, co wzorek na
            filiżankach. A niech ktoś spróbuje podrobić taki wzorek bez zgody
            autora...
            • Gość: zac Re: "Nie lubi", bo inwestor mu nie zapłacił? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.08, 21:57
              Dobrze, rozumiem – nie mam wyjścia muszę wszystko robić i płacić co
              projektant sobie zażyczy. Jestem bez wyjścia. Szkoda ale dzięki za
              odpowiedzi.

              Nie zamierzałem komentować za pierwszym razem „Irmy” ale Irma to
              osoba niestety nawiedzona: ” Moim zdaniem (opartym na doświadczeniu)
              inwestor umówił się z
              projektantem, odebrał projekt i zamiast zapłacić zaczyna
              kwestionować cenę.” – dwukrotnie sugerujesz że jestem oszustem. A
              dowodem na moje oszustwo ma być złe doświadczenie Irmy. Logika
              dwulatka. Nie wiem czym to jest podyktowane, czy Irma jest
              projektantem i wielokrotnie została oszukana? Nie rozumiem jak można
              głosić takie sądy. Nawet Irma wie co ja sobie myślałem oszukując: ”
              umyślił sobie, że
              odebrawszy projekt uniknie zapłaty”.
              Irmo, nie proszę cię o radę, bo widzę, że to zbyt trudne dla ciebie
              wyobrazić sobie, taką sytuację kiedy projektant a nie inwestor jest
              tym złym.

              PS: „5000zł to cena rynkowa”. Może i tak, ale co mnie obchodzi cena
              rynkowa. Za projekt domu w czterech egzemplarzach z dojazdem na
              działkę i pomiarami, za wielokrotne konsultacje i wycieczki do
              urzędu architekt wziął 3000zł (od znajomych też tyle bierze). To jak
              on może za wydrukowanie z już istniejącego projektu jednej strony
              (garaż – już istniejący) i naniesieniu komina i okna oraz
              nagłówka „aneks” wziąć 5000zł?
              Świeża mapka do celów projektowych nie jest potrzebna (mówią tak w
              urzędzie, mówi tak też projektant – tylko Irma mówi inaczej) więc mu
              nie dostarczyłem. Mam geodetę – w Warszawie i za takie mapki, a
              musiałem je wyrabiać płaciłem, rok temu 400zł a w tym roku 500zł –i
              to nie po znajomości. Wiem że jest to tani geodeta, bo inni znajomi
              korzystali z geodetów za ok. 700-800zł. A 1200 – 2000 to nie wiem,-
              z jakiegoś biura geodezyjnego na Nowym Świecie z darmowym
              odtwarzaczem mp3 pewnie znalazłaś. Wystarczy po warszawskich
              geodetach z ksiązki tel. podzwonić by się zorientować, że Irena chce
              tu chyba tylko prowokować a nie informować.

              „Jedyna przyczyna, dla której projektant może "nie lubić" inwestora
              to taka, gdy inwestor mu nie chce zapłacić umówionej kwoty” – kurde
              Ireno ile ty masz lat??? Kiedy ja pisałem, że mnie projektant nie
              lubi??? Pisałem że mnie oszukuje, a nie że mnie nie lubi. Jak ktoś
              cię na ulicy okradnie to nie dla tego, że ciebie nie lubi i coś mu
              kiedyś złego zrobiłaś. On cię okradnie bo jest złodziejem, tak jak
              mój projektant.

              Ireno! Jak ty się ośmieszasz argumentem z mercedesem. Ja mercedesa
              nie muszę kupić mogę kupić inną markę. A ponadto ceny mercedesa moim
              zdaniem odzwierciedlają jego faktyczną wartość. A aneks tego
              cwaniaczka nie jest wart 5000zł. Trafnym porównaniem byłby koncern
              farmaceutyczny który by sprzedawał lek na ból głowy za 5zł i lek na
              raka za 5.000.000zł choć produkcja byłaby równie tania. To moim
              zdaniem oszustwo i coś niemoralnego. Nie patrz na moją konkretną
              sytuację, tylko na pytanie: Czy jak projektant zażyczy sobie miliona
              za aneks, który zrobi w 30min, to Inwestor naprawdę nie ma
              wyjścia??????? Tylko tyle chciałem wiedzieć. Nie interesowały mnie
              twoje toksyny.
              • irma223 Mapka przy projkcie pierwotnym nie była potrzebna? 14.12.08, 09:57
                Gość portalu: zac napisał(a):

                > Świeża mapka do celów projektowych nie jest potrzebna (mówią tak w
                > urzędzie, mówi tak też projektant – tylko Irma mówi inaczej)

                Mapka przy aneksie może nie jest konieczna (jeśli zmian w terenie
                nie ma), ale do projektu pierowtnego musiała być na pewno.
                Przywołałam ją, żebyś zobaczył różnicę pomiędzy ceną mapki do celów
                opiniodawczych a tą do celów projektowych - choć wydaje się nieraz,
                że są identyczne.

                > A 1200 – 2000 to nie wiem,- z jakiegoś biura geodezyjnego na Nowym
                Świecie z darmowym odtwarzaczem mp3 pewnie znalazłaś.

                Nie - to ceny nie ze "stolycy", a z naszej głuchej prowincji...

                > Kiedy ja pisałem, że mnie projektant nie lubi???

                Ty nie pisałeś, pisał inny forumowicz (jeden post powyżej mojego) o
                tym, że może być tak, że projektant mooże "nie lubić" inwestora i
                żądać np. 100.000 zł za projekt. To wprawdzie wątek założony przez
                Ciebie, ale nie jesteś tutaj jedynym wypowiadającym się.

                > Pisałem że mnie oszukuje, a nie że mnie nie lubi. Jak ktoś
                > cię na ulicy okradnie to nie dla tego, że ciebie nie lubi i coś mu
                > kiedyś złego zrobiłaś. On cię okradnie bo jest złodziejem, tak jak
                > mój projektant.
                >
                > Trafnym porównaniem byłby koncern farmaceutyczny który by
                > sprzedawał lek na ból głowy za 5zł i lek na raka za 5.000.000zł
                > choć produkcja byłaby równie tania.

                Trafniejszym porównaniem byłaby raczej firma oferująca
                oprogramowania: za AUTO-CAD żądają wysokich cen, choć koszt
                wytworzenia płytki, na jakiej to oprogramowanie przyślą, to ledwie
                parę groszy. Płaci się jednak za koncepcję, za wiedzę.

                Powstrzymaj się od określeń "oszust" "złodziej", bo takie
                nastawienie nie pomoże Ci w rozmowie z projektantem.

                Nie wiem, dlaczego komin wycenił na 5000 zł, jeśli w nieodległym
                odstępie czasu zaprojektował całość za 3000 zł. Zapytaj go o to,
                spróbuj uzgodnić jakąś sensowną niższą cenę, ale na 400 zł nie licz
                absolutnie.

                Jeżeli znajdziesz innego projektanta, tamten nie postawi nawet
                kreski bez zgody autora projektu na zmiany w projekcie.

                Musisz mieć przynajmniej zgodę autora projektu na zmiany. I może
                być, że on za taką zgodę też będzie chciał pieniędzy.

                Staraj się z nim grzecznie, projektant ma więcej władzy niż sobie
                wyobrażasz...
              • Gość: Projektant Re: "Nie lubi", bo inwestor mu nie zapłacił? IP: 80.50.125.* 24.12.08, 08:52
                Witam.

                Po 1. to ciekaw jestem: te 3000zł, to Twój projektant wziął za adaptację, tak? Bo za projekt domku od podstaw, to niemoralnie niska cena (dumpingowa).

                Po 2. wyjście jest takie: Porozmawiaj z Inspektorem Nadzoru Budowlanego - mówisz, że to prowincja, to nawet lepiej. Wszyscy się znają i są bardziej ludzcy. Powiedz mu o swoim problemie. Następnie wykonaj zmiany jakie chcesz w obiekcie - najlepiej powodujące ISTOTNE ODSTĘPSTWO od zatwierdzonego Projektu Budowlanego i Ostatecznej Decyzji o Pozwoleniu na Budowę. Następnie zaproś Inspektora Nadzoru Budowlanego do siebie na działkę i pokaż mu co "nabroiłeś". Nadzór Budowlany obowiązany jest wówczas wstrzymać Postanowieniem roboty budowlane i nakłada wykonanie w określonym terminie inwentaryzacji domu który budujesz, wraz z wykonanymi zmianami, oraz wykonanie PROJEKTU BUDOWLANEGO ZAMIENNEGO. Stary zatwierdzony Projekt Budowlany traci tym samym moc prawną, a obowiązujący staje się PROJEKT BUDOWLANY ZAMIENNY, który może wykonać każdy uprawniony projektant.

                Pozdrawiam serdecznie,
                Piotr
                • Gość: zac Re: "Nie lubi", bo inwestor mu nie zapłacił? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.08, 10:14
                  Nie wiem czy to dumpingowa cena - mam projektanta, który by to
                  zrobił za 2000zł - warszawa, wieloletnie doświadczenie i wszystkie
                  uprawnienia.Ale ile to drugorzędna sprawa, to co mnie interesuje to
                  aneks.
                  Ad. 2 - to nie prowincja, tylko Warszawa.
                  "Wszyscy się znają i są bardziej ludzcy" - No niestety wszyscy się
                  znają i z tego nie wynika że są bardziej ludzcy, tylko to że jak
                  jakiś krok w urzędzie gminy podejmę to za 5 min. mój projektant już
                  o tym wie. Jak ja Inspektorowi powiem, że mam z tym i tym gościem
                  problem to będę miał tylko jeszcze większy problem. Oni się bardzo
                  dobrze znają i nie wynika ta znajomość z miłości międzyludzkiej,
                  lecz z korzyści majątkowych, które te znajomości dają.
                  "PROJEKT BUDOWLANY ZAMIENNY, który może wykonać każdy uprawniony
                  projektant" - i zapłacę z 2000zł, a ja nie mam zamiaru płacić, bo
                  błędy są wynikiem pracy projektanta a nie moje.


                  • Gość: zmora i która strone się nie obrócisz i to i tak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.08, 19:34
                    d....pa z tyłu.
                    taka prawda.
                    najpierw to sobie odpowiedz na pytanie jaki chcesz osiagnąc cel:
                    pałowac sie z projektantem czy zalegalizowac zmiany w zatwierdzonym
                    projekcie?

                    bo jak chcesz się pałować to wyjścia są dwa:
                    albo przystawisz mu pistolet do głowy i zrobi ci zmiany za kwote
                    która zechcesz (żart)
                    albo jesli uważasz ze zmiany winikają z jego błedów poskarż sie w
                    izbie zawodowej, tylko pamiętaj, musisz miec na to niezbite dowody (
                    np. ekspertyzę, a to kosztuje, niestety).

                    a jeśli ci zalezy na załatwieniu sprawy to też wyjścia są dwa:

                    albo sie dogadasz z projektantem

                    albo zatwierdzaj odstepstwa w PINB-ie projektem zamiennym, jak ci
                    wyzej dobrze poradzono. tylko pamietaj ze odstepstwa muszą być
                    zgodne z prawem miejscowym i przepisami prawa budowlanego.
                    co to są istotne odstepstwa od projektu to reguluje art. 36a ustawy
                    prawo budowlane.

                    a swoja droga - jaka płaca taka praca:D....więc nie dziwota,
                    projekt indywidualny domu jednorodzinnego to koszt około 10 000 PLN
                  • irma223 Przecież Ty chcesz zmian (komin). Był błąd? 30.12.08, 23:06
                    Gość portalu: zac napisał(a):

                    > Ad. 2 - to nie prowincja, tylko Warszawa.
                    > "Wszyscy się znają i są bardziej ludzcy" - No niestety wszyscy się
                    > znają i z tego nie wynika że są bardziej ludzcy, tylko to że jak
                    > jakiś krok w urzędzie gminy podejmę to za 5 min. mój projektant
                    > już o tym wie.

                    Czyli ma tam dobre układy - to plus, a nie minus. Może wiele spraw
                    przyspieszyć - choćby dlatego, że od razu wie, co zrobić, by zrobic
                    prawidłowo.

                    > a ja nie mam zamiaru płacić, bo błędy są wynikiem pracy
                    > projektanta a nie moje.

                    A Ty ten komin chciałeś od początku, czy później Ci tak do głowy
                    przyszło?
                    Może projektant musi przez ten komin przeliczyć wszystko od
                    początku, np. całą więźbę dachową przerobić?

                    Komin i dodatkowe okno, hmmm...

                    Kuchnia w miejscu garderoby? Albo łazienka...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka