dzwonnik
26.02.02, 14:54
Jakiś czas temu dostałem mandat. Było to już dawno temu, ale nie sam fakt
ukarania mnie wkurza, tylko to, ze inni nie są karani za to samo.
Ale moze zaczne od poczatku.
Chcac zalatwic cos na miescie (Tumskiej) podjechalem sobie samochodem i
zaparkowałem w miejscu, w którym jak się pozniej okazalo nie powinienem byl
parkowac. Otóz wchodząc w Tumską od strony Krolewieckiej jest taka
jakby "wnęka". Stoi tam obok kwietnik i kupa żuli. na pewno wiecie gdzie.
Postawiłem tam samochód i wyskoczyłem dosłownie na 2 minutki. Wracając
spostrzegłem, ze już mnie spisują. Chciałem jakoś negocjować, bo praktycznie
kazdego dnia widzialem w tym samym inne stojace samochody i spokojnie
chodzących koło nich policjantów. Dlaczego wiec JA nie moglem tam postawic?!!
Skonczylo sie jednak na mandacie.
Rozumiem, ze dostalem mandat za złe parkowanie czyli na terenie skrzyzowania,
ale na miłość boską - od tego czasu upłynęło już wiele miesięcy a ja prawie
codziennie widzę w tym miejscu stojący samochód.
Może ktoś z policjantów odpowie mi na pytanie: dlaczego?