Gość: mirek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.06.05, 19:09
No i stało się. Polska ma wreszcie „ponadpartyjnego” kandydata na prezydenta.
Według misternie przygotowanego scenariusza Włodzimierz Cimoszewicz
początkowo zadeklarował stanowczą wolę wycofania się z życia publicznego.
Miało mu to zjednać tę ogromną część społeczeństwa, która jest zniesmaczona
polskim życiem politycznym.
Jak zwykle z kamienną twarzą pokerzysty w stanowczy sposób i we wszystkich
możliwych mediach oznajmił jak to polityka go brzydzi i zniechęca do dalszej
działalności..
Media popadły w rozpacz. Przez miesiąc bombardowały nas nieustannie
lamentując, jaka to wielka dla narodu strata. Dowiadywaliśmy się codziennie
jak to anonimowa armia Polaków śle listy, prośby, zaklina i błaga tego
jednego jedynego godnego do najwyższego urzędu w państwie.
Przygotowania do tego wielkiego medialnego oszustwa zaczęły się dużo
wcześniej. Wiedziano doskonale, że kandydat wyznaczony dla ratowania
skompromitowanego układu środowiska Kwaśniewskiego, Czarzastego,
Kwiatkowskiego nie może być zbyt mocno identyfikowany z ich ugrupowaniem.
Zaczęły się, więc ukazywać coraz częstsze informacje o tym, jaki to
Cimoszewicz jest krytyczny w stosunku do SLD. Jak to jego wrodzona uczciwość
nie pozwala mu spać po nocach widząc błędy i wypaczenia swojej formacji.
Tworzono umiejętnie taki obraz jak gdyby ten człowiek był kimś z zewnątrz.
Surowy krytyk, wyrocznia i punkt odniesienia dla wszystkich uczciwych.
Cimoszewicz od najmłodszych lat był związany z PZPR. Zaczynał od
komunistycznych młodzieżówek i do dzisiejszego dnia był wierny raz wybranej
drodze życiowej. Był zawsze prominentnym i mającym wiele do powiedzenia
członkiem swego ugrupowania. W czasach afer, przekrętów, nadużyć trwał na
posterunku.
Ta świetna skądinąd inscenizacja, którą obecnie obserwujemy to ostatnia
szansa rządzącego układu na przetrwanie.
Ciekawe jak zachowają się w tej nowej sytuacji kandydaci prawicy?. Czy dalej
będą wzajemnie się opluwać?
A może czas by zmądrzeć i postępować według jakiejś czytelnej dla wyborców
logiki?
Ten manipulacyjny majstersztyk postkomunistów wcale nie musi się powieść o
ile prawa strona pójdzie po rozum do głowy.
Czarny scenariusz to druga tura kandydata salonu Religi i stworzonego przez
media Humphreya Bogarta polskiej lewicy.
Szefem komitetu wyborczego naszego bohatera ma być inny medialny produkt,
nasza first lady Pani Jolanta Kwaśniewska.
I znowu strzał w dziesiątkę.
Pomyślano o tysiącach gospodyń domowych uzależnionych nieuleczalnie od
seriali, rozczytanych w romansach i prasie kobiecej. To nic, że do owego
komitetu wejdzie również Pastusiak, Czarzasty, Rakowski. Na pierwszym planie
będzie zawsze pierwsza dama, która skutecznie skusi do głosowania te panie,
które w innej sytuacji wcale do urn by się nie pofatygowały.
Kochani prawicowi politycy, apeluje do was o profesjonalizm. W dzisiejszych
czasach nie wystarczy mieć rację i głosić oczywiste prawdy.
Panie Tusk, Maciarewicz, Giertych i Panowie Kaczyńscy - prawda, którą w nudny
jak flaki z olejem sposób głosicie, może znowu po raz kolejny nie przebić się
do większości Polaków.
Ten cały układ, który rządził nami przez ostatnie szesnaście lat trzeba
ostatecznie odsunąć. Bardziej sprzyjająca okazja może w najbliższej historii
szybko się nie zdarzyć.
Jeżeli i tym razem zwyciężą głupie ambicje, egoizmy i wzajemne animozje to
wynoście się na śmietnik historii.
W polityce nie wystarczy mieć racji, trzeba jeszcze umieć wygrywać wybory.
Mirosław Kokoszkiewicz