Dodaj do ulubionych

Ciągle pada

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:00
Żyjemy w takich czasach, że ciągle pada coś lub ktoś. Pół biedy, gdy zamiast
liści padają komuniści, nawet jeśli padają gradem (a padają gradem, bo mimo
szeroko zakrojonych poszukiwań nie udało się znaleźć wśród nich takiego,
który nie brał, nie łgał, nie kapował i nie oscylował). Gorzej, gdy padają
wielkie mity postępowej ludzkości –– normy uniwersalne, dogmaty kanoniczne,
głazy milowe, figury spiżowe, pomniki dziejowe itp. Kilka tylko przykładów,
bo na więcej nie zezwala krótka felietonowa forma:

Przykład pierwszy (literacki): prawie sto lat temu pewien Irlandczyk napisał
powieść „Ulisses”, a badacze literatury zadekretowali, iż jest to
najwybitniejsze dzieło literackie współczesności, gdyż liczy tyle stron
(grubo ponad tysiąc), że nikt nie przeczytał tego do końca, a ci, którzy
bohatersko przeczytali jedną piątą, mało zrozumieli lub nic nie zrozumieli.
Te szczytnie postępowe kryteria uważano za niepodważalne przez 83 lata.
Tymczasem w roku bieżącym stało się coś bulwersującego. Pewien Francuz
napisał bowiem konstytucję dla zjednoczonej Europy, stosując wspomniane
kryteria (gigantyczna objętość dzieła plus absolutna niezrozumiałość tekstu),
a jednak Europejczycy wyśmiali to dzieło i konstytucja padła. Tym samym runął
mit, że metoda Joyce’a jest złotym kluczem do literackiego triumfu. „Strumień
świadomości” Giscarda leży!

Przykład drugi (rasistowski): dwie czołowe rewolucyjne (marksistowskie) ikony
Ameryki Łacińskiej XX wieku to, jak wiadomo, Kubańczyk Guevara i Chilijczyk
Allende. Pierwszemu historycy wytknęli (dowodowo) sadystyczne przesłuchiwania
antyczerwonych opozycjonistów metodami Gestapo i NKWD, tudzież własnoręczne
masowe mordowanie więźniów (czyli ludobójstwo), jednak postępowa ludzkość
olała te grzechy, więc towarzysz Che dalej robi za ikonę świata postępu.
Gorzej wyszła na konfrontacji z dowodami druga lewicowa ikona, ubóstwiany
dotychczas przez świat postępu prezydent Allende. Oto bowiem filozof Victor
Farias wydobył z archiwów rozprawę doktorską towarzysza Allende, w której
tenże naukowo dowodził, iż –– cytuję –– „takie formy nikczemnych zachowań jak
lichwa, obłuda, oszustwo i oszczerstwo są charakterystyczne dla Żydów”. Ten
zdemaskowany zoologiczny antysemityzm sprawił, że companero Allende ma
przerąbane bez reszty –– jego mit padł jak flak. Miłość (postępowa) ci
wszystko wybaczy, nawet tortury i ludobójstwo, ale nie każdy rasizm!

Przykład trzeci (elektryczny): najsławniejszy od czasu Edisona elektryk
globu, Lech Wałęsa, cieszy się na całym świecie mirem rewolucyjnego trybuna,
który obalił despotię komunistyczną, plus nimbem największego (obok Wojtyły)
Polaka współczesności, choć –– zgodnie z porzekadłem –– najtrudniej mu było
utrzymać renomę proroka we własnym kraju. Rodacy bowiem zniesmaczyli się
szybko jego żenującą prezydenturą, jego prostacką i pokrętną paplaniną godną
Dyzmy, jego brutalną nocną kasatą rządu Olszewskiego, jawnie determinowaną
strachem przed ujawnieniem teczki „Bolka”, etc. W trzecim starcie do
prezydentury dostał więc ledwie 1 proc. głosów, czyli został przez naród
wysiudany na out kopniakiem. Resztki legendy udało mu się kultywować aż po
wiosnę 2005 roku, kiedy to zamiast nogi wyciągnął serdeczną grabulę do
czerwonego „prezia”, a w telewizji, na oczach milionów ludzi, uczynił
arbitrem swego honoru półsowieckiego jenerała o rodowodzie enkawudowskim.
Redaktorka prowadząca ten program próbowała roztrząsać z dwoma eks–
prezydentami sprawy dziejowe, co też i chciał czynić jenerał, ale „Lechu” nie
zezwolił, i przez cały czas, od pierwszej do ostatniej sekundy (przez bite 45
minut!) namolnie molestował pupila Sowietów, żebrząc, by ten mu wystawił
świadectwo moralności! Kiedy jeszcze zaprosił szereg czerwońców na swe
urodziny, i do swego domu wpuścił ich w skarpetkach –– rodacy uznali,
że „Alek i Bolek w jednym stali domku”. Tak padła resztka mitu człowieka,
który twierdzi, że własnymi jeno ręcami, bez niczyjej pomocy, obalił komunę.
Ikona sięgnęła bruku, adwersarze polskiego elektryka mogą więc śmielej
głosić, że jego zasługi przy obalaniu komunizmu są równe zasługom polskiego
hydraulika przy obalaniu konstytucji europejskiej.

Przykład czwarty (malarski): filantropka z Pałacu Namiestnikowskiego zyskała
w narodzie (dzięki tabloidom i damskim żurnalom) taką popularność, że stała
się ikoną ludu, nadwiślańskim odpowiednikiem matki Teresy skrzyżowanej z lady
Di, wskutek czego jeszcze rok temu powszechnie spekulowano, iż Anno Domini
2005 obejmie, jako pierwsza Polka, prezydenturę III RP, wygra bowiem elekcję
w cuglach. Tymczasem ostatnio ta ikona zaczęła się kojarzyć ludowi malarsko
wedle renesansowego stylu. Najsławniejszym bowiem renesansowym malowidłem,
które mają Polacy, jest głośne dzieło Leonarda „Dama z gronostajem”
(vel „Dama z łasiczką”), a Jolantę z Krakowskiego Przedmieścia zaczęto
powszechnie widzieć jako „Damę z kuną”, i to z kuną zmutowaną, gdyż jak głosi
plotka –– w polskim pejzażu rozmnożył się nowy, aerodynamiczny gatunek: kuny
z żaglem. Świątobliwa dama runęła do stóp swego postumentu, vulgo: padła.
Obserwuj wątek
    • Gość: a. Re: Ciągle pada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:02
      pada to sojusz lewych dochodów
    • Gość: ziomek Re: Ciągle pada IP: *.c158.petrotel.pl 13.07.05, 09:29
      Boże Kochzny! I kto to pisze?! Nie wierzę. Czytam nazwisko jeszcze raz
      i...nadal nie wierzę.
      Co za czasy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka