roman_j
14.09.05, 16:21
Co byście powiedzieli o wynikach sondażu, z którego wynikałoby, że:
- PO ma poparcie 15% wyborców,
- PiS ma poparcie 12% wyborców,
- Samoobrona ma poparcie 5% wyborców,
- SLD ma poparcie 4% wyborców,
- itd., itd, itd...
Niewiarygodny ten sondaż prawda? Po zsumowaniu podanych notowań widać, że do
100% brakuje jeszcze tak dużo i rodzi się pytanie, kto jest tym czarnym
koniem? Kogo ten Roman chce w tej roli obsadzić? LPR? PSL? SdPl? A może PD?
Odpowiedź brzmi: żadnej z podanych. Dalszy ciąg tego rankingu wygląda bowiem tak:
- LPR - 2%
- SdPl - 2%
- PSL - 1%
- PD - 1%
- Inne parte - 1%
Gdzie brakujące procenty? To proste. Największą grupą są... niezdecydowani.
Okazuje się, że aż 39% wyborców nie wie (lub nie chce powiedzieć), na kogo
będzie głosować, ale deklaruje, że na wybory pójdzie. Zobaczcie, jak blado
przy tych 39% niezdecydowanych wyglądają liderzy rankingu: PO i PiS. Do tego
dochodzi jeszcze 18% tych, którzy na wybory nie pójdą lub nie mają zdania. Ten
sam sondaż, ale po odrzuceniu niezdecydowanych i niegłosujących wygląda tak:
- PO - 34%
- PiS - 29%
- Samoobrona - 12%
- SLD - 10%
- LPR - 5%
- SdPl - 4%
- PSL - 3%
- PD - 1%
- Inne partie - 2%
Teraz lepiej, prawda? Znajomo to wygląda. No właśnie. Publikowane w mediach
sondaże obrazują tylko preferencje tych, którzy mają wyrobione zdanie. Szkoda,
że przy okazji nie podaje się, ile osób zadeklarowało, że na wybory pójdzie,
ale nie wie jeszcze, kogo poprze. A jak widać, jest to bardzo liczna grupa.
Oczywiście tych 39% niezdecydowanych nie zagłosuje prawdopodobnie na jakąś
jedną partię, ale i tak może jeszcze poważnie zamieszać na scenie politycznej.
Jak widać, za wcześnie jest jeszcze na zwycięskie fanfary i na żałobne marsze.
Poczekajmy na wyniki wyborów. :-))