Gość: aferał z PD
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.02.06, 09:56
Prof. Filar o szefie resortu sprawiedliwości: Ten młody człowiek musi się
jeszcze wiele nauczyć. Z prof. Marianem Filarem, specjalistą polityki
kryminalnej, rozmawia Marcin Szymaniak.
Cieszy się Pan, że w resorcie sprawiedliwości mamy wreszcie faceta z jajami,
który ostro się wziął za bandytów?
Ależ cechą ministra nie powinien być nadmiar nabiału! Dobrze by było, gdyby
minister wyróżniał się nie tym, co ma od pasa w dół, tylko tym, co ma od pasa
w górę. A ściślej – od szyi w górę.
Chyba Pan nie zaprzeczy, że Ziobro ma w głowie kilka niezłych pomysłów?
Trzy czwarte tych pomysłów, które są ogłaszane jako patenty ministra Ziobry,
to nie jest absolutnie żadna nowość. Przykład: mówi się, że będziemy odbierać
gangsterom majątki. A przecież w kodeksie karnym taki przepis od dawna
istnieje.
Są jednak i pomysły autorskie. Po złapaniu chuligana prokurator będzie miał
48 godzin na sporządzenie aktu oskarżenia, a sąd – 24 godziny na wymierzenie
kary. Myśli Pan, że ludzie nie będą zadowoleni z błyskawicznego karania
łobuzów?
Pomysł, żeby to przyspieszyć, to krok w dobrym kierunku. Tylko że nadmierny
pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł, a nie w wymiarze sprawiedliwości.
Tu jest tysiące różnych problemów. Co z adwokatem, którego młodociani muszą
mieć tak czy siak? Co ze ściągnięciem świadków, którzy przecież nie mają
obowiązku stawić się w nocy, kiedy porządni ludzie śpią? A sprawdzenie w
rejestrze skazanych? To dobrze, że myśli się o przyspieszeniu, ale
niepotrzebnie mami się ludzi jakimiś prostymi rozwiązaniami.
Bo ludzie oczekują rozwiązań. Są wściekli, gdy widzą, jak policja łapie
łobuza, a po paru dniach on sobie znowu chodzi po ulicy i śmieje się w nos
ofiarom.
Prawda, ale – na miły Bóg! – to wszystko da się rozwiązać za pomocą
obowiązującego prawa. Nie trzeba do tego sądów 24-godzinnych. Tylko że obecne
przepisy trzeba stosować.
To dlaczego się ich nie stosuje?
Wiele instytucji w Polsce nie funkcjonuje tak jak trzeba, w tym wymiar
sprawiedliwości. Państwo jest po prostu słabe, wszędzie wdziera się polityka.
Niedługo obsadzenie funkcji palacza w jakimś urzędzie – z całym szacunkiem
dla tego zawodu – będzie wymagało partyjnej rekomendacji. W takich warunkach
żadne fajerwerki w rodzaju nocnych sądów nic tu nie poradzą. Chodzi po prostu
o to, żeby wreszcie każdy wykonywał sprawnie swoją robotę.
I to właśnie ma na celu Ziobro. Jak sędzia leń będzie miał dobę na wyrok, to
się wreszcie weźmie do roboty.
Nie ma takiej możliwości. Sędzia jest niezawisły; wystarczy, że nie
doprowadzą mu żądanego świadka i 24-godzinny termin diabli wezmą.
Jeżeli termin będzie obowiązywał ustawowo, to sędzia zostanie po prostu
zmuszony do wydania wyroku.
Ależ nie zostanie, jeżeli sąd nie będzie miał zakończonego postępowania
dowodowego! Dla sądu nie są ważne jakieś 24 godziny, tylko to, żeby wyrok był
sprawiedliwy. Jeżeli w ciągu tych 24 godzin zapadnie wyrok do niczego, to
taki wyrok z hukiem – powtarzam: z hukiem! – zawali się w postępowaniu
apelacyjnym. I w efekcie całe postępowanie będzie trwało jeszcze dłużej.
Każdy prawnik wie o tym, że jak schrzanimy postępowanie w pierwszej
instancji, to będziemy potem latami łazili po apelacjach i kasacjach.
Zostawmy chuliganów, weźmy się za bandytów. Nie poczujemy się bezpieczniejsi,
gdy – jak zapowiada Ziobro – nie będzie się ich tak lekkomyślnie wypuszczać z
aresztów?
Panie redaktorze kochany, areszt powinniśmy stosować tylko wtedy, gdy
występuje obawa matactwa. Załóżmy, że tak się pan zdenerwował tym, co mówię,
że wziął pan broń i mnie zastrzelił. Następnie idzie pan do prokuratury i
mówi: „Przyznaję, zabiłem profesora Filara, bo tak mnie rozwścieczył swoimi
gadkami”. Jak pan myśli, należałoby pana zamknąć do aresztu?
Nie należałoby. Skoro się sam zgłaszam, to jestem niegroźny, tak?
No właśnie. Areszt ma tylko taki cel, żeby na przykład pan nie uciekł, nie
namawiał świadków do fałszywych zeznań, nie fabrykował dowodów...
Dobrze, w takim razie przykład. Sąd, z udziałem m.in. Barbary Piwnik, uznał,
że gangster „Kary” za długo już siedzi w areszcie czekając na wyrok. Nie
wystąpiono więc o przedłużenie aresztu; „Kary” wyszedł i zaraz zamordował
dwoje świadków. Fajna polityka kryminalna, prawda?
A wie pan, za co najczęściej płacimy przed Trybunałem w Strasburgu? Za
przeciągające się areszty tymczasowe.
Lepiej narażać ludzi niż płacić?
Nie, lepiej przeprowadzić szybkie postępowanie. Polskie areszty polegają na
tym, że się człowieka zamyka i raz się go przesłuchuje na początku pobytu, a
drugi raz na końcu. W międzyczasie siedzi kilka miesięcy zupełnie bez sensu.
A w USA na przykład, najpierw zbiera się wszystkie dowody, potem się
człowieka zamyka, prowadzi intensywne śledztwo i po miesiącu-dwóch sprawa
jest zakończona.
Przecież sam Pan podkreślał, jak niewydolne są nasze sądy. Skoro tak, to może
lepiej, żeby łobuz dłużej siedział, a nie wychodził z aresztu i mordował?
Jest coś takiego, jak domniemanie niewinności. Dlatego trzeba sobie w miarę
szybko ustalić: czy w danym przypadku tymczasowy areszt jest niezbędny, czy
nie? Nie możemy ich przecież trzymać na zasadzie: „Bo może kogoś zarżnie...”.
Sądząc po pewnych sygnałach, nowa władza chce też upychać zbirów w
więzieniach, nie zważając, że i tak są ponad normę przepełnione...
Polskie zakłady karne są w stanie zmieścić 80 tysięcy więźniów, a w tej
chwili już nam brakuje około 40 tys. miejsc. Radą na to jest odpowiednia
polityka. Jak nie będziemy trzymać faceta za to, że nie płaci alimentów, to
znajdzie się miejsce dla bandyty. Natomiast jeżeli będziemy upychać, to
dobierze się nam do skóry Unia Europejska. Ale to pal licho, bo – co gorsze –
dobiorą się do nas sami więźniowie. Wie pan, co to znaczy siedzieć w celi 4-
osobowej w 10 osób?! Widziałem to w Czarnem i nikomu nie życzyłbym tego
widoku.
Nawet tym mordercom z Torunia, którzy pastwili się kilka godzin nad
dziewczyną przed jej zabiciem?
Nawet tym, którzy katowali 20 ofiar, bo ja mam ich gdzieś! Ale nie mam gdzieś
siebie i moich współobywateli. A zapewniam pana, że jeżeli wybuchnie bunt w
więzieniu, to zginą również niewinni ludzie.
Może dobrym rozwiązaniem jest inny pomysł Ziobro – zamiana koszar i budynków
PGR-owskich na więzienia?
(śmiech) Czy pan Ziobro nie dostrzega różnicy pomiędzy budową cielętnika i
budową kryminału? Nie da się zamienić koszar ani PGR-u na zakład karny, bo
obowiązują tu zupełnie inne wymogi architektoniczne i wymogi bezpieczeństwa.
Rozszerzenie granic obrony koniecznej też się Panu nie podoba? Ziobro dał
przykład, wypuszczając sprawców zamordowania zbira we Włodowie...
Przepraszam, ale tu już muszę odpowiedzieć ostro. Te działania pana ministra
to już zupełny nonsens. Wiadomo, co jest w polskim prawie obroną konieczną, a
co jej przekroczeniem. I we Włodowie nie było mowy o żadnej obronie
koniecznej.
Ale ludzie z Włodowa mają chyba prawo pytać: Jak mieliśmy się bronić, skoro
policja nie chciała pomóc?
Już odpowiadam: W ramach obrony koniecznej powinni tego człowieka zatrzymać,
związać i przetrzymać do przyjazdu policji. A oni najzwyczajniej w świecie
dopuścili się linczu.
Może dlatego, że spodziewali się, że ten człowiek posiedzi trochę na policji,
po czym zaraz go wypuszczą i wtedy dopiero sobie zaszaleje po wsi z
siekierką...
Nawet prawo Lyncha, jak pan widział na westernach, miało ograniczenia.
Gdybyśmy przyjęli zasadę, o której pan mówi, to każdy mógłby kogoś zabić,
twierdząc, że tamten mu groził śmiercią. Wchodzimy tu na bardzo cienki lód, a
gdy się to robi, to się ryzykuje nieprzyjemną kąpiel.
To znaczy, że Ziobro się wykąpie?
Miejmy nadzieję, ż