l.george.l
22.08.10, 16:13
Swego czasu Urząd Miasta wysupłał całkiem pokaźną kwotę pieniędzy na
propagowanie asertywnych zachowań wśród poznaniaków wobec żebraków. Czy akcja
dała jakieś efekty? Czy była połączona z działaniami policji i straży
miejskiej? Tego nie wiem, bo nie mam dostępu do raportów, danych liczbowych,
by móc wyciągać obiektywne wnioski. Jedno jest dla mnie pewne, że nie da się
raz posprzątać i pozostać w przekonaniu, że porządek mamy zagwarantowany na
zawsze. Odnoszę wrażenie, że ostatnio jest gorzej, że żebracy się zasiedzieli,
bo doskonale radzą sobie ze znajomością języka, co słychać, gdy im się mówi,
co miałoby się ochotę z nimi zrobić, gdyby nie tzw. poprawność polityczna. Są
też bardziej nachalni i roszczeniowi. To już nie półprzytomna babcinka pod
kościołem łowiąca naiwnych, ale młodzi, sprawni i agresywni mężczyźni otoczeni
bachorami wytresowanymi do wzbudzania litości. Odnoszę wrażenie, że służby
porządkowe są bezradne. Może władze miasta powinny poprosić o pomoc etyków,
psychologów społecznych, specjalistów od prawa międzynarodowego o wypracowanie
jakieś koncepcji rozwiązania problemu w białych rękawiczkach, czyli
skutecznie, a jednocześnie tak, by sraczki z wrażenia nie dostali entuzjaści
bezkrytycznego interpretowania praw człowieka i osobliwego pojmowania
wielokulturowości. Moim zdaniem należy też przeprowadzić jakieś akcje w
szkołach i na uczelniach, gdyż z moich obserwacji wynika, że ofiarami żebraków
padają ludzie młodzi.