Gość: Rewia
IP: *.zgora.dialog.net.pl
04.04.04, 19:47
Przeczytajcie w czym rzecz:
Posłowie zielonogórscy walczą z gorzowskimi o telewizję
Paweł Krysiak, Artur Łukasiewicz 04-04-2004, ostatnia aktualizacja 04-04-2004
17:48
- Skończyła się wojenka między stolicami województwa - tak poseł PiS
Kazimierz Marcinkiewicz skomentował ustanowienie ośrodka telewizji publicznej
w Gorzowie. Ale chyba nie ma racji...
205 posłów za Gorzowem, 109 za Zieloną Górą - taki był wynik piątkowego
głosowania. Zanim zapadł, gorzowscy i zielonogórscy politycy biegali nerwowo
po sali, aby jak najwięcej osób przekonać do swoich racji. Chwilę przed
głosowaniem parlamentarzyści dostawali SMS-y od posłów gorzowskich. Oto jeden
z nich: "TVP Lubuska od 3 lat ma siedzibę w Gorzowie. Czy warto to niszczyć?
Gorzów, miasto Lewicy!"
Lobbowano od kilku dni wszelkimi możliwymi sposobami. Na przykład jedna z
posłanek PiS ma brata, który pracuje na Uniwersytecie Zielonogórskim i
dlatego gorąco przekonywała kolegów partyjnych do telewizji w winnym grodzie.
Inny przykład: kilku młodych zielonogórzan studiujących na KUL-u nakłaniało
posłankę prawicy z Lublina, aby głosowała za ich rodzinnym miastem.
Gorzowski argument...
- Takiego lobbingu dawno nie było. To chyba pierwsza w historii Sejmu
poprawka do ustawy, gdzie wszyscy posłowie dokładnie wiedzą, o co w niej
chodzi. I nic dziwnego, lobbyści z obu miast dotarli do każdego
parlamentarzysty - komentuje poseł gorzowski Jakub Derech Krzycki (SLD).
Z rozmów z posłami wynika, że o wygranej Gorzowa zadecydował jeden mocny
argument. - Po prostu przekonywaliśmy, że centrala regionalnej telewizji już
jest w Gorzowie - tłumaczy Krzycki. - A skoro tak, to po co marnotrawić
pieniądze publiczne na przeprowadzki.
- Niestety, ujęli tym wielu posłów z naszego klubu - przyznaje Franciszek
Wołowicz, poseł SLD z Żar. - Dzień wcześniej na komisji kultury, kiedy
posłowie zapoznali się też innymi argumentami, to zdecydowaną większością
głosów poparli Zieloną Górę. Ale cóż, Sejm zdecydował inaczej i trzeba się z
tym pogodzić.
... i kontrargument zielonogórski
Pogodzić się nie zamierzają jednak zielonogórscy posłowie Bogusław Wontor
(SLD), Henryk Ostrowski (Samoobrona) i Stanisław Gudzowski (LPR). - Gorzowscy
politycy propagowali kłamstwa, jakoby w Zielonej Górze trzeba budować
telewizję od zera. Straszyli, że państwo straci miliony. To było oszustwo -
twierdzą. Zamierzają powiadomić komisję etyki poselskiej o "świadomym
wprowadzeniu posłów w błąd" przez Jakuba Derecha-Krzyckiego z Gorzowa.
Zdaniem zielonogórskich posłów gorzowscy politycy, rozrzucając ulotki z
hasłem "Prezydent Gorzowa - lewicowy Tadeusz Jędrzejczak. Prezydent Zielonej
Góry - prawicowa Bożena Ronowicz", urządzili w Sejmie "żenujący spektakl". -
Chcieli zdyskredytować Zieloną Górę za prawicowość. Przecież to czysta
ksenofobia - komentuje Bogusław Wontor.
Aby ośrodek telewizji powstał w Gorzowie, ustawę musi jeszcze podpisać
Prezydent RP.