ksmx
16.04.11, 19:57
Przepraszam za wyrażenie ale inaczej tego ująć nie mogę. Dzisiaj widziałem kolejną wyłonioną w przetargu, zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, firmę, łatającą dziurę w sobotę w samo południe na najruchliwszej drodze w Poznaniu: Lechickiej. Pseudo remont w połączeniu z dwoma zamkniętymi na 15 minut przejazdami kolejowymi zapewnia odpowiednią dawkę adrenaliny. Nie wiem czy nie powinienem dopłacać za atrakcję.
Tym niemniej po przejechaniu od Swarzędza do Przeźmierowa i z powrotem, na co straciłem lekko 1,5 godziny, miałem ochotę się zatrzymać, nazwymyślać i być może coś podpalić. Panowie lali do dziury czarną maź o konsystencji marmolady, którą układali łopatą, potem uszczelniali to wszystko lepikiem. Pytam się po co? Bo to tańsze? Nieprawda. Tańszy byłby beton (bo bezobsługowy), natomiast półprodukt asfaltopodobny, to istna żyła złota dla firm orbitujących w przetargach ogłaszanych przez ZDM. Doraźne łatanie takiej większej dziury to lekko licząc 1000 zł.