Gość: rowerzystka
IP: 150.254.102.*
18.05.04, 14:35
Jestem rowerzystką-amatorką i ostatnio sporo jeżdżę po Poznaniu i okolicach.
Jest to bardzo przyjemne, ale - niestety - nie zawsze. Głównie ze wzglądu na
fatalne miejscami oznakowanie dróg rowerowych (ich jakość miejscami też nie
spełnia ani trochę moich oczekiwań, ale to osobna historia).
Niedawno jechałam ul. Bukowską w stronę Ławicy. Nie jest to może
najspokojniejsza ulica, ale da się po niej jechać. Dojechałam do skrzyżowania
z ul. Bułgarską/Polską, zatrzymałam się na światłach i... okazało się, że
MUSZĘ złamać przepisy!
Zaraz za skrzyżowaniem dojrzałam bowiem znak zakazu jazdy rowerem -
kontynuowanie jazdy prosto byłoby więc złamaniem przepisów. Co więc mogę
zrobić, stojąc na środku skrzyżowania? Nie mogę jechać prosto, nie mogę
zjechać na chodnik, nie moge przejechać po pasach... Nagle cudem wypatrzyłam
umieszczony gdzieś po lewej stronie znak "droga dla rowerów" - tylko dlaczego
tak późno? Jechałam tamtędy pierwszy raz i nie wiedziałam, że jest tam droga
dla rowerów. Czy nie przydałby się jeszcze kawałek przed skrzyżowaniem znak
informujący, że rowerzyści powinni przejechać na drogę dla nich przeznaczoną
i jednocześnie wskazujący im tę drogę? Moim zdaniem przydałby się, i to
bardzo.
Moja radość z jazdy po drodze dla rowerów nie trwała zbyt długo. Po pewnym
czasie i tak musiałam wrócić na ul. Bukowską, ponieważ droga dla rowerów po
prostu się skończyła. Nie muszę chyba dodawać, że z włączeniem się do ruchu
miałam sporo problemów i dość długo musiałam czekać, aż znajdzie się choćby
mała przerwa między samochodami.
Opisałam to, bo uważam, że rowerzystom należy się trochę szacunku i poważnego
traktowania. A wyraża się to choćby przez dobrze oznakowaną i utrzymaną w
dobrym stanie sieć dróg rowerowych.