Dodaj do ulubionych

Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane"

12.01.13, 16:03
Każdy widzi co chce widzieć. Mieszkam na osiedlu i jestem zadowolony (wiatr mi nie przeszkadza). Gościłem kiedyś na kolacji w moim mieszkaniu architektów i socjologów z USA - byli zachwyceni nie tylko widokiem mnóstwa świateł o takiej gęstości ale i tym, że moimi sąsiadami byli ślusarz, hydraulik, lekarz, dentysta i magazynier, tym, że ja wiem, czym oni się zajmują i jak ich dzieci mają na imię. Ja widziałem osiedla jak na Ursynowie i Ratajach na polderach Alexander pod Roterdamem. Holandia zresztą jest ewenementem urbanizacji ze względu na brak prywatnej własności ziemii, wszechobecność wody i kiedyś gminno-komunalny a obecnie konsorcjalny, budowlano-bankowy system zabudowy współczesnej. Jest ona wielowariantowa, krańcowo wypielęgnowana o silnie uspołecznionej strukturze. Muszę jednak przyznać, ze po wielokrotnym tam pobycie w przeróżnej odmiany środowiskach mieszkalnych miałem dość tej schludnej bombonierki i konwencjonalnych "rygorów". Proszę pomieszkać w różnych miejscach Londynu, Dublina, Hongkongu, na Manhattanie itp - poza miejscami dla ludzi wysoce zamożych to są małe mieszkania o standardach znacznie niższych niż na naszej "masówce" osiedlowej. Nie ma mowy, by dzieci nie odprowadzać z nich do szkoły.
Obserwuj wątek
    • wojtek_szabelka Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" 12.01.13, 17:08
      Absolutnie zgadzam się z przedmówcą - "anonimowość i alienacja" to jest na tych wszystkich Złotych Podkowach, Leśnych Strumyczkach i Stokrotkowych Polach (czyt. deweloperskich wymysłach 7 bloczków na wsi, o przepraszam! luksusowym przedmieściu metropolii, stłoczonych na działeczce, na której w latach '80 wybudowany zostałby kompleks maksymalnie trzech). Na piątkowskich, czy winogradzkich blokowiskach jest przestrzeń, są parki osiedlowe, szkoły, przedszkola, żłobki, domy kultury, biblioteki, sklepy spożywcze. Kiedyś były jeszcze tanie bary, w których można było zjeść przyzwoity obiad za grosze, teraz coraz częściej znów zajmowane przez podmioty gastronomiczne (tu już bym nie liczyła na niskie ceny, no chyba że za fast foody).

      p.s. Panie Redaktorze Kompowski, zanim na dobre zostanie Pan drugim Aurelio Galfetti pozwoli Pan, że dopytam jak tam kwestia tramwajów? Może i dziś, któryś z nich "potrącił auto"?

      poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,13140112,Tramwaj_nr_16_potracil_auto_na_ul__Fredry_przy_al_.html
      • tvn24_od_dawna_jest_tabloidem Re: Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" 12.01.13, 19:08
        Winogradzkie osiedla są ok! Ten "autor" pieprzy od rzeczy!
    • 22lullaby33 Ja też jestem zadowolony! 12.01.13, 17:25
      Owszem, jak mocno wieje, to w niektórych miejscach urywa głowę, ale ogólnie z osiedla (w moim wypadku os. Lecha na Ratajach) jestem zadowolony. Pod bokiem sklepy, sklepiki, apteki, przychodnia zdrowia, ryneczek warzywny, przystanki tramwajowe, parking, do centrum tramwajem - 10-15 minut, 5 minut do Franowa, spacerem nad Maltę - 10-15 minut, rowerem - 5 minut, na pobliskich osiedlach - dentystów czy weterynarzy od groma, do szpitala - 5 minut samochodem, tramwajem - 5 minut, pieszo - góra 15 minut. Do galerii Malta - bliziutko, do np. Lidla czy Biedronki - żabi skok. Żadnej ciasnoty przestrzenno-urbanistycznej. I wygoda - windy. Nie ma ładnego pubu czy kawiarenki - to fakt, ale lepiej pojechać sobie wtedy na Stary Rynek. Pod bokiem także administracja, ZUS. PZU, oddziały bankowe. Oczywiście szkoły i przedszkola także. Wkoło zieleń! Mieszkam tu od 30 lat. Owszem, w czasach PRL-u widywałem pijaczków obok samów, ale nie teraz. W sumie, jak sie wydaje, także pełne bezpieczeństwo.
      Trochę za małe mieszkania, ale da się w nich żyć. Właściwie tylko jedno wkurza: brak kloszy na korytarzach i klatkach schodowych (dawno sie pozbijały już chyba w czasach PRL-u, a administracji to nie przeszkadza), co zbliża je wizerunkowo do poradzieckich standardów.
      Za żadne skarby nie zamieniłbym sie na mieszkanie 100-metrowe choćby na Słowackiego. Albo na dom wolnostojący 20 km. od Poznania.
      • Gość: nineave Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.izacom.pl 12.01.13, 19:06
        Całkowicie się zgadzam. Nie ma moim zdaniem lepszego miejsca do życia niż Winogradzkie osiedla, wszystko pod nosem, mnóstwo zieleni, duże place zabaw, panie w mięsnym i w kiosku pytają co u mnie słychać i dziwią się że dzieci już tak urosły. Ale znaczna część znajomych patrzy na mnie jak na idiotkę jak to mówię, sami postawili albo na developerskie mikroskopijne kliteczki za kredyt spłacany do emerytury ( układ pokoi nie sprzyja założeniu w takim lokum rodziny, ale cena zupełnie nie studencka, wiec nie wiem dla kogo są te mieszkania) albo dojeżdżają 20km z domu pod miastem i twierdzą że jadą 15 minut ale zawsze są spóźnieni w pracy a jak już spadnie śnieg to nie przyjeżdżają w ogóle.
        • Gość: gość Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.13, 20:21
          Jestę mieszkańcę Ratajów i mażę o Winogradach!
        • Gość: gosc Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.centertel.pl 12.01.13, 22:50
          Kochani "Winogradczanie", nie reklamujmy tak naszych osiedli, bo jakiś deweloper wpadnie na pomysł, żeby w tak świetnej lokalizacji zbudować coś "swojego" (przedtem pozbywając się w ten, czy inny sposób "tych starych PRL-owskich betonowych straszydeł ").
          • Gość: Miś Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.13, 13:27
            Już na to wpadli :-( Na os. Zwycięstwa wyburzono coś co miało być ośrodkiem zdrowia. Nic to. Postawiono 4 bloki, stoją obok 3 bloków "starych". Troszkę zagęścili zabudowę, ciekawe gdzie nowi winogradczanie zaczną auta stawiać?
            • tvn24_od_dawna_jest_tabloidem Re: Ja też jestem zadowolony! 13.01.13, 13:53
              Te bloki mają swoje podziemne parkingi
              • Gość: ja też Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.centertel.pl 13.01.13, 21:18
                parking podziemny pod blokiem? Nie wystarczy dla wszystkich jego mieszkańców. Vide: Nowo zbudowany blok nr 24 na Os. Przyjaźni i nowe miejsca parkingowe na dawniejszych trawnikach....
                • Gość: ja też Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.centertel.pl 13.01.13, 21:23
                  ... a także "przybudówka" Wechty do tego samego osiedla i zabieranie miejsc parkingowych przez jej mieszkańców mieszkańcom Os. Przyjaźni....
      • Gość: gosc Re: Ja też jestem zadowolony! IP: *.awakom.net 12.01.13, 20:27
        Dla mnie Wichrowe Wzgórze to był przytłaczający, smutny, koszmar. To osiedle jest ponure nieprzyjazne, zimne. Ten plac na środku faktycznie służy glównie temu żeby się przez niego długo szło pod wiatr, albo w omdlewającym słońcu. Mieszkanie w 16-piętrowym bloku to był dla mnie koszmar, brudne obskurne windy ciągle utykające między piętrami, ciemne klaustrofobiczne klatki schodowe po których balam się chodzić i sama nie w widziałam co gorsze winda czy te schody. Nieustanne odgłosy remontów bo te ściany niosą dzwięki wiertarek z wszystkich pięter a jak mieszkań kilkaset to nie ma dnia żeby ktoś wiertarki nie wyciągnął. Pod oknem wielki parking i kilka smętnych klonów. Wiecznie ciemno bo bloki zaslaniały słońce tak że zimą światlo docierało do mieszkania przez jakieś 2 godziny. Mieszkanie tam to najgorsze lata mojego życia. Ostatnio widziałam że przybyło równych chodników i ładnych placów zabaw, gdy ja tam mieszkałam obowiązujący standart to była betonowa piaskownica i metalowe obdrapane drabinki i powierzchnia na chodnikach składająca się z samych dziur. Ja nie wspominam tego osiedla dobre i myślę że może gdybym się tam urodzila i wychował to może inaczej bym to miejsce odbierala, ale ja czułam się tam jak na betonowej pustyni, ponurej i depresyjnej.
        • lia.13 Re: Ja też jestem zadowolony! 13.01.13, 00:06
          Nie piszesz, od kiedy nie mieszkasz na Wichrowym Wzgórzu, jednak obecnie na prawdę jest tam znacznie lepiej ;) Na początek, ocieplono i odmalowano w miłe, pastelowe kolory wszystkie bloki. Wymieniono okna w mieszkaniach na koszt spółdzielni i mieszkańcach w proporcjach 3/1, zatem bardzo korzystnie. Dosłownie co kawałek piękny, kolorowy plac zabaw. Na większych przestrzeniach posadzono kwiaty i krzewy, a pomiędzy nimi ławeczki, dzięki czemu można odpocząć w cieniu. Zatem, nie o sentyment z urodzenia tu chodzi (ja się tam nie urodziłam, a mieszkałam raptem pół roku), ale o rzeczywistą funkcjonalność, która w pełni dopiero po latach mogła rozkwitnąć. Pozdrawiam ;)
          PS. Problem wind nigdy dla mnie nie istniał, gdyż mieszkałam na parterze, zatem nie wiem czy to był problem czy nie.
    • Gość: Rataj Re: Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" IP: *.icpnet.pl 12.01.13, 20:29
      Panie Adamie
      jak to ładnie rozpoczął "Apacz": każdy widzi to co che widzieć.

      Ja na Ratajach (dolny taras) widzę doskonałe zaprojektowanie funkcjonalności osiedli z pełną infrastrukturą typu handel, oświata, służba zdrowia.
      Proszę spojrzeć - nawet parkingi (na osiedlach zaprojektowanych 40 lat temu, w epoce gomułkowskiej anty-motoryzacyjnej manii!) "od biedy" wystarczają.
      I proszę to porównać z uliczkami Łazarza (akurat tę dzilnicę dosyć dobrze znam), gdzie "funkcje usługowe" na parterach domów - poza Głogowską - wcale nie są tak oczywiste.
      A już przerażenie budzi budownictwo lat 90. i późniejszych. Zaczynając od Polanki: ładne domy, niezłe rozplanowanie - ale zaplecze? Poza handlem we wszystkim Polanka "żeruje" na infrastrukturze ratajskiej. Nawet dróg dojazdowych do teraz nie pobudowano!
      A może spojrzymy na Milczańską (od strony Starego Żegrza)?
      Postawione trzy domy (normalne, żaden szczyt architektury). A rok temu wciśnięto w środek kolejne dwa budynki! Kto normalny chciałby zamieszkać tam, gdzie sąsiadowi może przez okno rękę podać lub do garnka zajrzeć?
      W swojej chęci "dokopania" sięgnął Pan po niewłaściwe przykłady.
      Przeraża mnie wizja likwidacji spółdzielni, forowana ostatnio przez Przewodnią Siłę Narodu. Te spółdzielnie są jakie są - ale na pewno lepsze jest takie "globalne zarządzanie" w skali lokalnej od "wolnoć Tomku w swoim domku". Takiej "wolności" w wykonaniu spółki deweloper - miasto Poznań boję się o wiele bardziej od złowrogiej (w opinii Pana Kolegów z łamów) perspektywy "zarządzania przez pokomunistycznych Prezesów".
      • Gość: Zbyszek Le Corbusier przeszedł do historii a Kompowski? IP: *.cable.net-inotel.pl 12.01.13, 23:27
        przeszedł się po Przybyszewskiego/Szamarzewskiego i spodobało mu się !!! Rewelacja!!!
        Hitlerowskie, prymitywne budownictwo dla rodzin podrzędnych wojskowych i cywilnych pracowników administracji III Rzeszy w Posen. W przeciwieństwie do tego d... jestem Poznaniakiem/Poznańczykiem - bo niektórzy tak wolą nas nazywać - od wielu pokoleń a nie imigrantem z jakiegoś landu (dowiedz się przy okazji, anarchistyczny dziennikarzyno, co to znaczy w Poznaniu). Ćwierć życia mieszkałem w czynszowej kamienicy z XIX w. Wiem co to znaczy. Kaflowe piece, nigdy nie malowane klatki schodowe, zapijaczeni sąsiedzi z góry i z dołu, jeden nawet stracił wzrok po ówczesnym denaturacie, przeciekające, zagrzybione balkony. Rewela po prostu. Następne ćwierć życia mieszkałem w prywatnym domku jednorodzinnym. To był miód... Nie było jeszcze gazowych pieców CO więc każdej zimy przez moje ręce przechodziło 10 - 12 ton koksu i niewiele mniej szlaki, którą trzeba było też usunąć. Sprzątanie śniegu (czasem parę razy dziennie) nie tylko z chodników wokół domu ale i do połowy jezdni, jesienią sprzątanie liści, cały rok na okrągło usuwanie psich gówien, (których Polacy nigdy chyba nie nauczą się sami sprzątać po swoich ukochanych czworonożnych przyjaciołach). Naprawianie rynien, płotu uszkodzonego przez pijanego dostojnika wojskowego....malina. Mógłbym wyliczać do rana te wątpliwe plusy mieszkania na swoim. Jedynym prawdziwym był brak sąsiadów z dołu i z góry.
        Teraz mieszkam w blokowisku na Piątkowie, całe szczęście nie w wieżowcu i jestem zadowolony. Ludzie porządni, wszyscy kupili sobie mieszkania na własność a nie dostali w prezencie czy to od komuny czy od POPIS-u. Administracja zasuwa jak należy, natychmiast reaguje na jakieś tam drobne dewastacje, tereny zielone utrzymuje prawie wzorowo, place zabaw dla dzieci są urządzone jak należy, piasek w piaskownicach wymieniany co roku, parkingów co prawda trochę mało ale można przeżyć.
        I mnie, po takich doświadczeniach życiowych, jakiś chłystek zachwala wojenne niemieckie budownictwo? W przeciwieństwie do niego bywałem kiedyś tam wewnątrz. Łazienka jak kiszka, wanna i sedes w jednym pomieszczeniu i nieśmiertelny junkers (po wojnie zastąpił piec węglowy). Kuchnia dla krasnoludków i pokoje z grzybem. Niezłe detale, wręcz szlachetne precjoza... Albo zgłupiał albo zza Buga...
        • Gość: G.Sommer BRD Re: Le Corbusier przeszedł do historii a Kompowsk IP: *.pools.arcor-ip.net 12.01.13, 23:43
          Reasumujac Twoja wypowiedz Zbyniu... - za wczesnie sie urodziles "biedaku.." i nie pod wlasciwa szerokoscia geograficzna..!! :-))
        • Gość: paolobin Re: Le Corbusier przeszedł do historii a Kompowsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.13, 12:49
          Budynki po lewej stronie patrząc od Przybyszewskiego zostały zbudowane przez Niemców, poznan.naszemiasto.pl/artykul/767180,przybyszewskiego-budynek-trafil-do-rak-spadkobiercy,id,t.html.

          Po prawej [i o tych budynkach pisał dziennikarz] przez Polaków pl.wikipedia.org/wiki/Osiedle_urz%C4%99dnik%C3%B3w_ZUS_w_Poznaniu, więc nie ziej nienawiscią, pozwól innym mieć swoje zdanie a sam się troszkę podszkol z historii Poznania jesli jesteś tak wielkim lokalnym patriotą
    • Gość: gosc Re: Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" IP: *.centertel.pl 12.01.13, 22:38
      Mnie też wiatr na osiedlu nie przeszkadza. Wprost przeciwnie - po powrocie z z zasmrodzonego centrum nareszcie jest czym oddychać. A połacie zieleni? Rewelacja! W lecie można się na nich opalać, dzieci mogą się bawić na rozłożonych kocach. A w zimie pojeździć na sankach. Im ich więcej, tym lepiej. I jeszcze rosną na nich drzewa, pod którymi można sobie przysiąść na ławce! Czyż to nie sielskie życie na takim osiedlu? Ja sobie chwalę. Oby jak najdłużej przetrwały te trawniki i ten wiatr, i te wzgórza, i ten nieogarniony widok z okna...
      • Gość: zonk Re: Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" IP: *.icpnet.pl 12.01.13, 23:19
        Z tym leżeniem na trawnikach i zabawami dzieci na nich to lepiej uważaj... Wszystkie bowiem zieleńce osiedlowe są zamienione przez licznych psiarzy na sralnie ich pupili. No bo "co komu przeszkadza mały piesek na trawce" prawda? I "nie czepiaj się pan".
        Tyle w temacie trawników.
        Ostrożnego wypoczywania :-)
    • jarka63 Re: Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" 12.01.13, 22:42
      Cieszę się, że jest nas więcej! :)
    • wlodzimierz_nowak ul. Międzyborska 13.01.13, 13:59
      Modernizm dał dobry przeciętny standard mieszkania, ale dał też koszmarną urbanistykę opartą o brak zrozumienia wówczas nieistniejących zjawisk, ale i brak wyobrażenia jak może się żyć w mieście, które przestało być miastem, gdyż zostało pofragmentowane nieprzekraczalnymi dla człowieka kanałami komunikacyjnymi.

      Nie tylko holenderskie wariacje na temat modernizmu zwracają uwagę. Bardzo często dzisiaj nowe osiedla (Francja, Włochy, Szwajcaria) znów powstają w oparciu o wzorzec kwartałowy, z czytelną pierzeją, zielenią na podwórzu, półotwartym, dopowietrzającym prześwitem poprzecznym. Zapraszam na ul. Międzyborską. To chyba ostatnie osiedle zbudowane w PRL, powstałe w oparciu o zupełnie już inne spojrzenie na człowieka i jego miejsce do życia.
      • czterybrowarki Re: ul. Międzyborska 13.01.13, 20:22
        Pozdrawiam Cię Don Kiszocie!
        A co sądzisz o Nowej Hucie?
        Serdecznie pozdrawiam!
    • krscp Corbusier? Ja zawsze szukałem "Penny Lane" 29.01.13, 13:28
      Czytam waszą "polemikę" z autorem i mam wrażenie, że nikt nie rozumie, że to prywatna opinia autora. Jedno ze spojrzeń na sprawę. Dobrze wam w blokowiskach? Mieszkajcie tam, nikt was stamtąd przecież nie wygania. Ja podzielam pogląd autora - mieszkałem piątkowskim na blokowisku kilka lat. Przeszkadzał mi brak "tkanki miejskiej", monumentalizm budynków, pustka przestrzeni, "przelotowość" ulic. Zieleń służyła głównie za toaletę dla psów, znalezienie miejsca do parkowania graniczyło z cudem, ściany nosiły odgłosy na 10 pięter, do czasu termomodenizacji zimą mieszkanie trudno było ogrzać, latem przewietrzyć. Duża rotacja mieszkańców powodowała, że trudno było zawrzeć jakieś znajomości. Nikt też nie traktował przestrzeni jako własnej - ot, wspólna, czyjaś, spółdzielcza. Komunikacyjnie nie było najgorzej, bo Pestka dawała dobry dojazd do miasta, ale wyjazd samochodem w innym kierunku niż na północ, to już był problem. Znalazłyby się pewnie zalety - szkoła, sklep, supermarket blisko... Wyprowadziłem się do łazarskiej powojennej kamienicy - komfort życia bez porównania. Czuję, że mieszkam w mieście - mam szkołę, sklep, piekarnię, mięsny, targowisko - wszystko nieopodal na ulicach i uliczkach, mam życzliwych znajomych sąsiadów, mam tramwaj w każdym kierunku (a właściwie będzie po remontach ;), parki i odległość od centrum do przejścia na piechotę w pół godziny. Cieszę się, że mogłem opuścić blokowisko, ale każdy ma co lubi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka