apacz66
12.01.13, 16:03
Każdy widzi co chce widzieć. Mieszkam na osiedlu i jestem zadowolony (wiatr mi nie przeszkadza). Gościłem kiedyś na kolacji w moim mieszkaniu architektów i socjologów z USA - byli zachwyceni nie tylko widokiem mnóstwa świateł o takiej gęstości ale i tym, że moimi sąsiadami byli ślusarz, hydraulik, lekarz, dentysta i magazynier, tym, że ja wiem, czym oni się zajmują i jak ich dzieci mają na imię. Ja widziałem osiedla jak na Ursynowie i Ratajach na polderach Alexander pod Roterdamem. Holandia zresztą jest ewenementem urbanizacji ze względu na brak prywatnej własności ziemii, wszechobecność wody i kiedyś gminno-komunalny a obecnie konsorcjalny, budowlano-bankowy system zabudowy współczesnej. Jest ona wielowariantowa, krańcowo wypielęgnowana o silnie uspołecznionej strukturze. Muszę jednak przyznać, ze po wielokrotnym tam pobycie w przeróżnej odmiany środowiskach mieszkalnych miałem dość tej schludnej bombonierki i konwencjonalnych "rygorów". Proszę pomieszkać w różnych miejscach Londynu, Dublina, Hongkongu, na Manhattanie itp - poza miejscami dla ludzi wysoce zamożych to są małe mieszkania o standardach znacznie niższych niż na naszej "masówce" osiedlowej. Nie ma mowy, by dzieci nie odprowadzać z nich do szkoły.