l.george.l
20.12.13, 11:28
Przypomnijmy sprawę. Ksiądz z Junikowa zapłodnił swoją nałożnicę, a kiedy ta na plebani zaczęła rodzić, ksiądz nałożył słuchawki i oddał się swojemu muzycznego hobby. Kobieta została pozostawiona sama sobie podczas porodu. Dziecko zmarło. Sąd nie dopatrzył się niczego zdrożnego w postępowaniu księdza, bo w sensie prawnym nie da się ustalić, czy to coś, co wyszło z kobiety było człowiekiem, gdyż prawo karne nie zawiera definicji pojęcia "człowiek". Z kolei biegli nie ustalili, w którym momencie nastąpił zgon dziecka: jeszcze przed porodem czy w jego trakcie.
Może mi ktoś wyjaśnić w takim razie, dlaczego ściga się w Polsce za dokonanie aborcji lub dlaczego podjęto próbę karania kobiet, gdy nawet w niezawiniony sposób doszłoby do poronienia? Nie uważacie Państwo, że żyjemy w pie...iętym kraju? Gdzie na linii watykańskie baśnie i legendy, i generalnie religijne urojenia nie stykają z rzeczywistością?