atlass
24.07.18, 09:07
Wówczas miasto płonęło pożarem buntu.
Mieszkańcy zerwani z letargu rozbujali utopię dzikiej swobody.
Czy znacie gospodarza, który podpalił swój dom?
Przecież to byli zdesperowani awanturnicy i wariaci.
Z katorgi uciekli na ulice obalać strażnika obozu. Za chlebem, którego nie może być w nadmiarze.
Bo ten pan nie rozmnaża chleba. Nie nakarmi głodnych.
Ten pan żywi się nami.
Ileż to żelastwa rzucono do boju przeciwko anarchii.
Pan groził amputacją rąk buntowników.
Pożoga uderzała na ślepo. Padły ofiary po obu stronach barykady.
Jeśli trzeba będzie nowi zarządcy spuszczą z łańcucha ostre psy.
Władza nadal panuje nieomylnie mimo zmiany koloru.
Fabryka pozostała folwarkiem .
Miasto stoi szeregiem szarych baraków.
Mimo upływu lat folwark prosperuje po staremu. Bat pana się sprawdza.
Wolność buja w obłokach.
Robotnik wzięty za mordę tyra w nowej kolonii.
Protesty wyrzucono za bramę.