Dodaj do ulubionych

ADWENT do Paris Match

IP: 142.94.86.* 05.05.05, 04:20
Ignorancja nie jest usprawiedliwieniem – List Filipa Adwenta do „Paris Match”

Szanowny Pan
Redaktor Naczelny "Paris Match"

Szanowny Panie Redaktorze,

Pragnę stanowczo zaprotestować przeciwko kłamliwym twierdzeniom, zawartych w
czasopiśmie "Paris Match", numer 2906 z 27 stycznia 2005 r.
Podpisy pod dwoma zdjęciami, które przedstawiają mężczyzn w mundurach w
trakcie działań represyjnych w stosunku do Żydów, mówią o "polskich
milicjantach", a następnie o "Granatowej Policji".

Po pierwsze, *zdjęcia absolutnie nie przedstawiają Polaków*. Od licznych osób
w Polsce, którym przesłałem wspomniane zdjęcia, otrzymałem tę samą
odpowiedź: chodzi tu o formację słowacką pod nazwą Hlinkowa Garda, a zdjęcia
pokazują moment aresztowania Żydów ze wsi Michalovce w 1942 r.

Pani nie wie, czym była okupacja Polski

Po drugie, nigdy nie było „milicjantów” w Polsce w czasie II Wojny Światowej.
Taka formacja nie istniała. Jeśli chodzi o Granatową Policję
– wyrażenie dosłowne użyte w podpisie to "la police bleu marine", będące
aluzją do koloru munduru – którą mylnie utożsamiliście Państwo ze
wspomnianymi milicjantami (mylnie, ponieważ ci nigdy nie istnieli), odnosi
się do policji państwowej istniejącej w Polsce przed wojną. Po najeździe
Niemców na Polskę we wrześniu 1939 r., okupant zmusił wszystkich niższych
rangą policjantów polskich do pozostania na swoich stanowiskach. W razie
nieposłuszeństwa ryzykowali natychmiastowym aresztowaniem ich rodzin. W
konsekwencji policjanci przyjmowali, jak
każda istota ludzka, bardzo różne postawy. Jest rzeczą pewną, iż niektórzy
podporządkowywali się tym nakazom, inni, niezwykle liczni, włączali się do
Ruchu Oporu. W każdym razie, należy zrozumieć, że była to formacja całkowicie
podporządkowana rozkazom niemieckim, z tego prostego względu, że jej
członkowie nie mieli żadnego możliwego wyboru.
A szczególnie należy zrozumieć, że *Polska nie istniała w tym czasie*
(ponieważ formalnie została podzielona między Niemcami i Związkiem
Radzieckim) i że ta policja była w istocie policją Generalnego Gubernatorstwa
(rodzaj terytorium nie zaanektowanego przez Rzeszę Niemiecką, traktowanego
jako doraźny zasób podludzi, których można było eksploatować). *Nie można
zatem mówić o polskiej policji sensu stricto*.
Otóż bardzo trudno jest rzucić kamieniem w kogoś z powodu jego przynależności
do policji GG, z tej prostej przyczyny, powtarzam, że przedwojenni policjanci
nie mieli prawa odejść ze służby.

Po trzecie, stwierdzam, że, *jak zwykle na Zachodzie*, gdzie na przykład
przyjęło się mówić ze skandaliczną lekkością o "polskich obozach
koncentracyjnych" zamiast o "niemieckich obozach koncentracyjnych utworzonych
w okupowanej Polsce" (czy kiedykolwiek napisano chociażby
raz, że obóz Struthof w Wogezach był obozem francuskim?), *nikt nie
odnotowuje istnienia policji żydowskiej* w gettach, szczególnie w getcie
warszawskim. W tym to getcie, były setki policjantów żydowskich na terytorium
o powierzchni kilkunastu hektarów. Kiedy czyta się
wspomnienia Żydów, którzy ocaleli, są oni bezlitośni w oskarżaniu członków
tej policji, przeprowadzała ona łapanki na terenie getta i
wysyłała swoich rodaków do obozów śmierci. Czy chociażby raz wspomnieliście
Państwo o tym? Jednakże, chcę to z całym naciskiem podkreślić, nie jest w
żadnym razie moją intencją rzucać w tych
żydowskich policjantów kamieniem. Ze względu na to, że byli w policji, ich
rodziny unikały deportacji. W 2005 r. bardzo łatwo udzielać nam lekcji
zachowania, ale czy jesteśmy w stanie powiedzieć, co zrobilibyśmy na ich
miejscu w okupowanej, wojennej Warszawie? Być może zachowalibyśmy
się tak, jak ci policjanci żydowscy. I jak policjanci polscy.

Jesteście ignorantami

Na następnej stronie Państwa pisma, po artykule ze zdjęciami, znajduje się
bardzo interesujący wywiad. Interesujący, ponieważ ustawia rzeczy na
właściwym miejscu. Chodzi o wywiad z Romą Ligocką, "dziewczynką w czerwonym
płaszczu", znaną na całym świecie od czasów filmu "Lista
Schindlera", która odpowiada na pytania jednej z Państwa dziennikarek.
Na marginesie – odnotowuję liczbę pytań, jakie zadała, aby podkreślić
antysemityzm polski (aktualnie jest to trend quasi obowiązkowy w
mediach, wrócę jeszcze do tego): "Sądzi Pani, jak Daniel Cohn-Bendit, że
Polacy ponoszą cześć odpowiedzialności za Shoah?" – „Nie można
zaprzeczyć, że odbywały się u nich (u Polaków) już pogromy zanim Niemcy
zajęły Polskę?" – „No przecież istniał antysemityzm w Polsce"... Na te
pytania Roma Ligocka odpowiada w sposób godny podziwu, podkreślając absolutną
niestosowność ustanawiania jakiejkolwiek paraleli między
Polakami i Niemcami. Proszę jeszcze raz uważnie przeczytać jej słowa: "Nie ma
[we Francji – F.A.] wystarczającego stanu wiedzy o tym, jak
naziści zachowywali się w Polsce. Nie ma to nic wspólnego z sytuacją w
okupowanej Francji. Był to reżim oparty na terrorze". Proszę zwłaszcza nie
zapominać o zdaniu figurującym w tytule Państwa artykułu: "Polska była
jedynym krajem, w którym ukrywanie Żydów było karane śmiercią".

Powtarzam, nigdy nie potępiłbym Polaka za to tylko, że należał do policji tak
zwanej polskiej, ani Żyda, za to tylko, że należał do policji żydowskiej w
getcie, ponieważ – gdyby porównywalna sytuacja
wydarzyłaby się dzisiaj – nie jestem w stanie powiedzieć, co zrobiłbym na ich
miejscu. Mimo mojej obecnej determinacji w dążeniu do zachowania się
jak "bohater". Ale prawdziwe pytanie brzmi: jak ten policjant zachował się
konkretnie jako człowiek? Odpowiedź jest indywidualna.

Żałuję bardzo, że poprzez komentarz umieszczony pod zdjęciami
przestawiającymi mężczyzn w mundurach represjonujących Żydów, "Paris Match"
wpisuje się w kontekst kampanii prowadzonej od kilku lat w mediach
zachodnich, polegającej na deprecjonowaniu – w sposób niemal systematyczny –
wszystkiego, co polskie. Wydaje się w istocie, że rzecz polega na upokarzaniu
Polaków na wszystkich płaszczyznach: ich zachowania się podczas wojny, ich
religijności, itp. Gdyby podobne kłamstwa kierowano i upowszechniano
przeciwko innym narodom, proszę mi wierzyć, występowano by masowo z procesami
o zniesławienie, i to od
dawna. Media zachodnie miały, na ich szczęście, do czynienia z władzam
polskimi zbyt wstrzemięźliwymi w reakcjach wobec wspomnianych kłamstw. Dziś
widzimy tego konsekwencje.
Zrobiłby mi Pan wielką przyjemność czytając książkę świeżo napisaną przed
dwóch amerykańskich dziennikarzy, niestety dostępną jedynie po angielsku i po
polsku: "A Question of Honour" – „Sprawa honoru". Przeczytałby Pan w niej, w
jak nadzwyczajny sposób Polska walczyła
podczas II Wojny Światowej, i w jaki, nie mniej przykładny sposób – można by
powiedzieć – została zdradzona przez swoich zachodnich sojuszników.

Polska się nie zhańbiła

Pragnę zwrócić również Pańską uwagę na książkę trochę wcześniejszą, tym razem
francuską, napisaną przez Teresę Prekerową, zatytułowaną: „Żegota,
komisja pomocy Żydom”. Książka jest poświęcona polskiej organizacji pomocy
Żydom, nie mającej odpowiednika w całej okupowanej Europie. Wstęp
napisany przez Pana Apfelbauma (który zechce mi wybaczyć, jeśli przekręcam
jego nazwisko – cytuję z pamięci) jest absolutnie godna polecenia. Nie
pamiętam nazwy wydawcy francuskiego, ale odnajdzie ją Pan bez trudu. Namawiam
gorąco do lektury tych dwóch książek, aby mógł wyrobić sobie Pan bardziej
sprawiedliwą opinię o tym, czym była walka Polaków o własne przetrwanie
między 1939 a 1945 r. Ponieważ zaplanowano również holocaust polski...

Łajdacy i zdrajcy istnieją wszędzie, i niestety, jest to stwierdzenie
banalne. Polska oczywiście miała własnych łajdaków i zdrajców i nie jest z
nich dumna. Ale Polska nigdy nie *skapitulowała*. Nigdy nie *utwo
Obserwuj wątek
    • Gość: P Re: ADWENT do Paris Match IP: 142.94.86.* 05.05.05, 04:21

      Polska się nie zhańbiła

      Pragnę zwrócić również Pańską uwagę na książkę trochę wcześniejszą, tym razem
      francuską, napisaną przez Teresę Prekerową, zatytułowaną: „Żegota,
      komisja pomocy Żydom”. Książka jest poświęcona polskiej organizacji pomocy
      Żydom, nie mającej odpowiednika w całej okupowanej Europie. Wstęp
      napisany przez Pana Apfelbauma (który zechce mi wybaczyć, jeśli przekręcam jego
      nazwisko – cytuję z pamięci) jest absolutnie godna polecenia. Nie pamiętam
      nazwy wydawcy francuskiego, ale odnajdzie ją Pan bez trudu. Namawiam gorąco do
      lektury tych dwóch książek, aby mógł wyrobić sobie Pan bardziej sprawiedliwą
      opinię o tym, czym była walka Polaków o własne przetrwanie między 1939 a 1945
      r. Ponieważ zaplanowano również holocaust polski...

      Łajdacy i zdrajcy istnieją wszędzie, i niestety, jest to stwierdzenie banalne.
      Polska oczywiście miała własnych łajdaków i zdrajców i nie jest z nich dumna.
      Ale Polska nigdy nie *skapitulowała*. Nigdy nie *utworzyła rządu* kolaborantów.
      Nigdy nie *zorganizowała* „milicji”. Nigdy nie *planowała* ani nie *budowała*
      obozów śmierci. Nigdy nie *dostarczała żołnierzy do oddziałów SS* dla Niemiec
      nazistowskich – podczas gdy inne
      narody to robiły, o czym się często zapomina. Nawet mała Łotwa miała swoją
      dywizję SS "Lettland". Nacjonaliści ukraińscy stworzyli dywizję SS
      "Galizien". Nawet Francja miała swoją dywizję SS "Karol Wielki", a jej
      żołnierze znajdowali się wśród ostatnich obrońców Berlina...

      Trochę więcej pokory i dokładności w prezentacji Historii nigdy nikomu nie
      zaszkodziło, a już na pewno nie tak znaczącemu pismu jak Pańskie.

      Proszę przyjąć, Szanowny Panie Redaktorze, wyrazy szacunku
      Bruksela, 1 marca 2005 r.

      Filip Adwent

      Poseł do Parlamentu Europejskiego, Polska
      • Gość: P Re: ADWENT do Paris Match IP: 142.94.86.* 07.05.05, 16:37
        Polecam

        www.filipadwent.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka