Dodaj do ulubionych

placz - reakcja na obcych

06.01.06, 14:17
mala konczy dzis 4 m-ce. wczoraj byl u nas znajomy, ktorego widziala pierwszy
raz. gdy do niej sie bardzo zblizyl: byla podkowka i ryk. myslalam, ze to
tylko jednorazowa reakcja, ale dzis bylysmy z jej stopkami na rehabilitacji i
po chwili trzymynia na rekach przez rehabilitantke, mala rykiem wywalczyla,
ze ja mam ja trzymac na rekach.
chyba zaczna nie bardzo lubic obce jej twarze.
podobno takie cos nastepuje ok. 6go m-ca???
Obserwuj wątek
    • sylwia_zi Re: placz - reakcja na obcych 06.01.06, 14:44
      wiesz, ja też słyszałam, że takie akcje są nieco później, nawet koło 7-8
      miesiąca.
      Martyna jest bardzo spokojna i pogodna. Jeśli płacze to głównie jak ją brzuszek
      boli lub kiedy jest bardzo zmęczona.
      Więc jakież było moje zdziwienie jak kiedyś przyszła moja przyjaciółka (któr
      abywa u mnie częściej niz inni znajomi) a moje dziecięcie wyło tak, że w końcu
      przestała oddychać. Jakby jej się krzywda działa. To było z miesiąc temu.
      Na szczęście nei zdarza się jej to często, ale już dwa razy mi obce osoby po
      tym fakcie tak załatwiła...
      Bałam się ze opiekunkę tak potrafktuje, ale nie. Kamień spadł mi z serca.
      No cóż, teraz już nie ma reguł w rozwoju dzieci. Trezba się pogodzić z tym, że
      dzieci tak maja i przebrnąć ten przykry etap.
      Pozdr.
      • maggie2229 Re: placz - reakcja na obcych 06.01.06, 15:35
        dziewczyny,nie wiem kiedy to powinno nastapic,ale to reakcja na obce osoby i
        strach, u nas bylo to samo,jak córcia zobaczyla moja kolezanke,byla u mnie na
        reku a kolezanka zblizyla sie nagle aby przywitac, ma ona teraz czarne wlosy i
        półdługie - ja blondynka,maz ciemny blondyn,moja mama tez jasne wlosy,wiec jak
        tylko córcia spojrzala od razu podkówka i placz ale taki
        szlochajacy...bidulka...wystraszyla sie...
        podobno tak samo reaguja dzieci czasem na osoby w okularach w grubych
        oprawkach-boja sie i juz-tym bardziej jak mama z tatą okularów nie noszą

      • aalfaa Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 15:51
        Macie racje, Krzyś im jest starszy tym częściej reaguje strachem = wielkim
        płaczem na jakieś nowe sytuacje. Ale mam troszkę inne pytanie - parę razy Krzyś
        się "zaszedł" czy zdrza się to waszym dzieciom? jak reagujecie? I mmoże któraś
        z was wie ile taka sytuacja może potrwać? trochę mnie to przeraża kiedyś jak
        zapłakł to mógł sobie leżeć a teraz nie wiadomo czy sytuacja się nie powtórzy...
        • sylwia_zi Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 16:17
          co to znaczy "zaszedł"? masz na myśli, że przestał na chwilę oddychac?
          Kurcze, mnie ostrzegała przed takim zachowaniem położna na indywidualnej szkole
          rodzenia. Jak młoda tak zrobiła pierwszy raz musiałam zachowac zimną krew, na
          plecy i "dostała" po plecach i od razu przeszło. Czasem wystarczy wstrząchnąć.
          Ja prawie ryczałam i ręce mi się trzęsły, długo nie mogłam dojść do siebie, ale
          pamiętam słowa położnej, że tu chodzi o życie mojego dziecka, więc nie ma
          sentymentów...
          Nie zrobiła tak opiekunce nigdy, za to mi robi czesto. Nie tylko jako reakcja
          na obcych, ale czasem potrafi czegoś przestraszyć się w tv. I zawsze to samo,
          że się zawiesza. Cała akcja trwa jakieś 30 sekund i mija jak ręką odjął po
          ptrzytuleniu i zmianie "otoczenia".
          Idę 10 stycznia na szczepienie i nie omieszkam spytać pediatry czy to jest
          normalne.
          W każdym razie mam jazdy, jak Młoda spi, biegam i sprawdzam czy oddycha. A w
          nocy śpi ze mną. Po prostu się boję.
          • aalfaa Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 16:45
            Tak w czasie płaczu nagle brakuje mu powietrza! Pierwszy raz sytuacja mnie
            zaskoczyła i zazełam synkim trząść i pomogło (jemu sama z nerwów troszke dłużej
            dochodziłam do siebie) teraz a powtórzyło sie juz kilka razy dmucham...
            Czy u Ciebie tylko przytulenie pomaga? po prostu przechodzi? bo ja juz chyba
            jestem przewrazliwiona i gdy za bardzo płacze dmucham i dmucham uncertain

            a'propo pediatry spytała tylko czy sinieje (nie!!!) polecała przytulanie i
            smoczek (którego nie trawi) dmuchac nie kazała...

            Prosze napiszcie jeszcze jak sobie radzicie DZIĘKI Ala
            • sylwia_zi Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 17:01
              mój brat siniał - miał wadę sercasad
              moja mała nie sinieje.
              Ja nie dmucham.
              jeśli jej się to przytrafia (były dni, że raz dziennie, teraz od kilku dni
              przerwa, uff) to w plecki lub trząchnąć i jak oddech wraca to wychodzę do
              innego pomieszczenia i mocno przytulam, czasem daję cyca. I od razu mija.
              Jest to zupełnie inny płacz, przeraźliwy, przenikliwy. Po prostu straszny. Na
              szczęście krótki. najwięcej nerwów mnie kosztuje bo mała zaraz potem się
              smieje, stad mój wniosek ze musiala sie czegos przesraszyc.
              moja smoczka tez nie trawi.
              zobacze co moja lekarka powie.
              pozdrawiam.
              • aalfaa Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 17:12
                Napisz koniecznie co powie Twoja lekarka,moja za bardzo nie doradziła sad
                Krzyś tez nie sinieje! czyli uderzasz w plecki i trzęsiesz? A nie orientujesz
                sie jak długo taka sytuacja może trwać, czytałam gdzies ze do 3,4 roku czy
                znasz kogos u któtrgo szybciej się skończyło?
                • sylwia_zi Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 17:36
                  az tyle ma to trwac???
                  nie no ja mysle, ze im dziecko starsze tym mniej bedzie sie bac...
                  napisze na pewno.
                  mojej kolezanki synek tez tak mial, i sinial a zdrowiusienki byk.
                  musialazatrzymywac samochod aby mu pomoc. Ale nie spytałam kiedy mu to
                  przeszło, a dziś ma 3 lata i z rozmowy wynikało, ze to zamierzchła przeszłość.
                  tak. albo plecki albo wstrząchanie.
                  cóż za okropny wątek.
                  • aalfaa Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 07.01.06, 09:36
                    Wątek może i nie okropny... no ale to zachodzenie się jest STRASZNE!!
                    Oby jak najkrócej trwało to u naszych dzieciaczków, no to mamy 3 sposoby
                    pierwszej pomocy może jeszcze Twoja lekarka cos doda.
                    Pozdrawiam Ala
        • ninjo Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 06.01.06, 16:19
          Natalka zaczela plakac na widok obcych od miesiaca (teraz ma 4 miesiace).
          Wczensiej w ogole tego nie bylo i bardzo sie zdziwilam. Jest to placz bardzo
          charakterystyczny (usta w podkowke i taki dosyc cichy jednostajny), nigdy w ten
          sposob nie placze z innego powodu. Z reguly jak ktos probuje ja nagle wziac na
          rece. Nie zdarza sie to czesto (moze dotad 3-4 razy), a na Wigilii w nowym
          miejscu, gdzie bylo 7 nowych osob od razu szla na rece do wszystkich i sie
          smiala...
          • aniapatryk Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 07.01.06, 10:22
            Moj mały boi sie obcych a nawet bliskich osob ubranych w ciemne kolory,boi sie
            cieni jakie tworza osoby
            • kasikk Re: Jak to jest z tym zachodzeniem? 07.01.06, 17:41
              moja mała robiła do babci podkowę, ale wszystko wróciło do normy, jak babcia
              włożyła okulary - ja noszę
              to chyba nie zaczyna się tak późno, może bardziej się nasila, jak dziecko jest
              starsze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka