Gość: QUQUK
IP: *.swh.uni / *.uni-halle.de
07.10.05, 18:43
Z jednej strony nie dziwie sie zachowaniu tej Pani (choc go nie
usprawiedliwiam), ale z drugiej strony mysle ze kazdy przyzna mi racje, ze
lekarz to tylko czlowiek i nie moze tak po prostu rzucic wszystkiego i sobie
przyjechac do pacjenta, zwlaszcza ze on ma pod opieka powiedzmy tysiac
pacjentow i tak by mial sobie jezdzic to ja nie wiem skad by wzial na benzyne
itp. Lekarz to nie firma (jeszcze nie) Z drugiej strony mysle,ze w Polsce
brakuje pewnego systemu, ze ludzie sie nie nauczyli i nie naucza (wrzeszcza
jak cos dolega, o panie Boze! O Lekarzu Ratuj mnie jedyna nieszczesliwa! cos
wtym rodzaju),ze potrezba pewnego spisu, co lekarzowi wolno w danej chwili, a
czego nie...Przeciez dzwonic mozna na pogotowie,prawda...I tu powinien
zaczynac sie system,co teraz powinno zrobic pogotowie, czy przyjechac,czy
uruchomic jaka procedure wywolywania jakiegos lekarza na danym terenie, ktory
ma dyzur, czy pelni jakby dyzur ( i tu pojawi sie problem, abstrahujac od
braku pieniedzy - bo taki lekarz na zawolanienie niestety nie zna pacjenta,
czy nie znalby pacjenta i gdyby cos zle zrobil, zapisal zly lek itp. to znow
by bylo wielkie halo) To jest wlasnie ta przepasc miedzy cierpiacym
czlowiekiem a lekarzem, ze cierpienie przychodzi czesto nagle,ale lekarz jest
ograniczoony w dzialaniu (moze co najwyzej podac
profilaktycznie/mechanicznie jakis lek,ale nigdy do konca tak naprawde nie
wyleczy pacjenta).I nic tu nie pomoze narzekanie na lekarzy,ze to ukryci
biznesmeni ktorzy mysla o sobie jak sie nachapac itp. bo sa tez tacy,ale
lekarz to niestety - tylko czlowiek.AMEN