agpagp
09.12.05, 17:15
zostałam porzucona... to już wiecie. i postanowiłam żyć dalej bez niego nie
nie jest wart mojej miłości, mojego dobrego serca przedsiębiorczości i
rewelacyjnej kuchni. nie jest mi potzrebny do tego bym weszł a do finałowej
6 w lidze kreglarskiej. nie bedzie marudził że wydaję za dużo na ksiązki i
kosmetyki że mam zimne stopy gdy kładę się do łóżka. nie sobie żyje swoim
egoistycznym zakłamanym życiem. niech sobie cierpi beze mnie.
mam 26 lat, wszyscy mi mówią że jestem sympatyczna i czuje to. znajomych
starych zacznę szukać nowych chętnie poznam. mam cichą nadzieję że za jakiś
czas spotkam kogoś kto będzie również mocny jak ja (nie chcę słabych mężczyzn
takich jak on)i kto pokocha mnie i moją córkę.
pozew o alimenty już złożyłam l.george.l nie musisz się martwić że będziesz
dokładał z własnej kieszeni. dobrusiu dziekuję za list. dał do myślenia i
wyszło z tego trochę przemyśleń. ciociu na święta do niego nie jadę. mogę
przecież spedzić je z córką tutaj a że sylwestra spędzę w domu z rodzicami?
może nie będzie żle. najwyżej wcześniej pójdę spać i się wyśpię.
wszystkim wam dziękuję za dobre słowa.
pewnie jeszcze mi się zdarzy (i zdarza bo dopada mnie w różnych miejscach i
chwilach zwątpienie w sens istnienia)małe załamanie nerwowe, dołek psychiczny
czy jak to nazwać (zawsze to może być przesilenie wiosenne)
teraz mam w sobie spokój i jasne myśli. agp