lmblmb
10.02.06, 11:36
"Pan Andrzej urodził się w miejscowości Sambor na Ukrainie. - To ok. 30 km od
granicy z Polską"
Jest takie sprzytne przysłowie angielskie, "almost there isn't really there".
Coś takiego, jak Żywiec próbował skopiować w reklamach: "prawie piwo to nie
piwo". Być "prawie" to znaczy "nie być".
"Moja babcia mówiła po polsku, śpiewała polskie piosenki i recytowała wiersze."
A ja znam jedną modlitwę po hebrajsku, a mnie do gminy przyjąć nie chcą...
Żeby zostać Polakiem trzeba udowodnić związki kulturowe z Polską. Czyli de
facto decyduje urzednik. Ciekawe, czy Niemiec z Brandenburgii musiałby mówić
po polsku, żeby dostać polskie obywatelstwo - bo przecież z Brandenburgią mamy
więcej wspólnego niż z Samborem. Nie tylko dlatego, że Sambor jest cztery razy
dalej od np. Berlina.
W Polsce to na ładne oczy sporo można załatwić....