kiks4
28.06.06, 11:20
Rok 1956 to był rok niezapomnianegoi poznańskiego Czerwca. Ale to był także rok zrywu Węgrów i- o czym jakos zapominamy- rok wielkich nadziei związanych ze zmianą elit w partii.
Myślę, że wszystkie te trzy wydarzenia były ze soba powiązane, jedne wypływały z drugich i świętując jedna datę- nie można zapominac o jej konsekwencjach.
O ile Czerwiec był krwawą ofiarą robotniczego zrywu o godniejsze zycie, o lepsze wynagrodzenia i bardziej ludzkie warunki pracy- to Październik 56 był przewrotem politycznym. Pierwszym krokiem w długiej wędrówce do wyzwolenia się spod przemożnych wpływów ówczesnego ZSRR. Wędrówce niczym Mojżeszowa, bo trwającej ponad 40 lat, pełnej cierpienia i ofiar.
Takich tłumów, skandujących Wiesław, Wiesław.. (pseudonim konspiracyjny Gomułki) nie było w Poznaniu aż do wizyt papieskich. Takiej nadziei na wolność, takiego entuzjazmu.
I narastającego stopniowo rozgoryczenia, gdy okazało się, że Gomółka nie zerwał się ze smyczy tylko udało mu sie tę smych nieco wydłużyc