Dodaj do ulubionych

adopcja dzieci przez pary homo

22.11.06, 23:25
Z jednego z wątków przeniosę tu kilka zdań, które chciałbym by stały się
odrębnym wątkiem. Proszę (ciekawe na ile skutecznie) by osoby zdecydowanie
wrogie homoseksualistom, bądź uważające, że nie mają oni powodów do
organizowania marszy, by powstrzymały się od udziału w tym wątku. Uszanujcie,
że jest to forum publiczne i kazdy ma prawo merytorycznie poruszać wątek, a
nie uczestniczyć w nieustannych jatkach.
-----------
> > Jestem za prawami dla homoseksualistów za wyjątkiem:
> > - wychowania dzieci, aby im nie robić krzywdy,
>
> A jakiej krzywdy. możesz mi powiedzieć? Wyobrażasz sobie, że jeżeli ktoś
> jest homoseksualistą to zgwałci dziecko? Czy chodzi Ci o to, że będzie się
> czuło gorsze, że nie ma jak "normalne" dzieci mamusi i tatusia, tylko np.
> dwie mamusie? Gdyby homoseksualiści byli traktowani jak normalni ludzie,
> dziecko dorastające w takiej rodzinie nie musiałoby czuć się inne, ani
> gorsze. Oczywiście w naszej rzeczywistości dzieci naucza się jedynego
> słusznego modelu rodziny...

Wiesz, brałem udział w ubiegłorocznym marszu i manifestacji. Tak z
solidarności. Potraktuj zatem otwarcie moje pytanie.

Też nie bardzo mogę się pogodzić z pomysłem adopcji przez pary homoseksualne
dzieci. Jest to dążenie do zrównania praw do realizacji własnych pragnień
przez osoby homo. To zrozumiałe. Jednak nie wydaje mi się, ze problemem jest
promocja jednego modelu rodziny i akceptacji zewnętrznej dla dziecka z
rodzicami homo.
Nie wydaje Ci się, że dziecko ma przez okres swego rozwoju potrzebę
utożasamiania się ze społeczeństwem, nawiązania relacji stadnych, stanie się
tak w sposób nieunikniony queer na siłę? I nie mam na myśli samej
seksualności, lecz to, że nie bedzie ono miało możliwości wyboru poruszania
się po mainstreamie społeczństwa, bądź jego poszukujących poboczach, a
zostanie do tego zmuszone. Dzieci punków, alkoholików, artystów, czy wszelkich
innych ludzi żyjących alternatywnie, tak w pozytywnym, jak i negatywnym sensie
(jeśli taki istnieje), zawsze stają samodzielnie przed wyborem swojej drogi,
odniesieniem się wobec rodziców. Dzieci pary homoseksualnej nie będą miały
takiego wyboru, jeśli będą chciały akceptować swoich przybranych rodziców. W
sposób nieunikniony, po prostu naturalny, pary homoseksualne zawsze będą w
zdecydowanej mniejszości. To jest według mnie zbyt duże żądanie wobec dziecka.

Dalej. Pary hetero adoptujące dzieci mają wybór, czy powiedzą dziecku o tym,
czy nie, że jest dzieckiem adoptowanym. Gdy mówią, to jest to relacja
wewnętrzna rodziny. Rzadko sąsiedzi, czy dzieci w klasie też się o tym
dowiadują. A tu nie było by wyboru. Biorąc pod uwagę nie tylko społecznie, ale
i również biologicznie uwarunkowaną pewną naturalną nietolerancję wobec
potomstwa niebiologicznego w gatunku, daje to wybuchową mieszankę skazującą
dziecko na traumę społeczną. Czy aby ta idea nie powstała z nazbyt utopijnego,
modelowego założenia tolerancji? Homoseksualizm zawsze w historii ludzkości
stał na uboczu, ale zawsze był tolerowany (wystarczy spojrzeć jak wyglądają
relacje hetero/homo w społecznościach nie wywodzących się z Chrześcijaństwa;
Nie ma tam nietolerancji, podobnie jak antysemityzmu, choć są oczywiście inne
wrogości). Natomiast ta idea narusza inne zastałe od tysiącleci reguły zycia
społecznego. Co sądzisz na ten temat?
Obserwuj wątek
    • trajan_bez_ziemi Hmm... 23.11.06, 01:19
      Mimo, że jestem tu przez autora wątku niemile widziany pozwolę sobie zadać jedno
      pytanie, odnośnie zacytowanego fragmentu:
      "Proszę (ciekawe na ile skutecznie) by osoby zdecydowanie
      wrogie homoseksualistom, bądź uważające, że nie mają oni powodów do
      organizowania marszy, by powstrzymały się od udziału w tym wątku. Uszanujcie,
      że jest to forum publiczne i kazdy ma prawo merytorycznie poruszać wątek, a
      nie uczestniczyć w nieustannych jatkach."

      Włodku, czy naprawdę uważasz, że każda dyskusja do jakiej "dopuszczeni" są ci
      straszni "faszyści" co śmią nie afirmować homo, musi być od razu "jatką"?
      Przeglądałeś może wątki odnośnie tematu z ubiegłego tygodnia? Jeżeli nie to
      polecam, w co najmniej jednym z nich wykrystalizowała się merytoryczna dyskusja.
      Mam nadzieje, że wyraziłeś się nieprecyzyjnie, a ja Cię jedynie źle zrozumiałem,
      ale dogmatyczne insynuowanie swoim przeciwnikom, że nie są w stanie prowadzić
      rzeczowej dyskusji jest nazwijmy to delikatnie "niemiłe".
      Słusznie zauważyłeś, że znajdujemy się na forum publicznym. Dlaczego zatem
      uważasz, że masz prawo żądać, aby osoby Tobie nie odpowiadające nie brały
      udziału w dyskusji?

      Przypomina mi to sytuację, jak kiedyś próbowałem prowadzić dyskusję z
      homoseksualistami na jakimś ich forum, z zachowaniem daleko idącej ostrożności,
      powściągliwości ba, nawet delikatności. Niemniej i tak nie uchroniło mnie to
      przed wyekspediowaniem z tegoż forum jako niewygodnego głosu śmiącego wytykać
      nieścisłości i mającego inne, dogmatycznie uznane za "gorsze" zdanie.
      Nie lubię takiego podejścia, a już na pewno nie u osób chadzających na marsze
      obnoszące się z hasłami o tolerancji dla różnych światopoglądów.
      • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: Hmm... IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 09:24
        > Jeżeli nie to polecam, w co najmniej jednym z nich wykrystalizowała się
        > merytoryczna dyskusja

        Nie trafiłem widać na nią :-)

        > ale dogmatyczne insynuowanie swoim przeciwnikom, że nie są w stanie prowadzić
        > rzeczowej dyskusji jest nazwijmy to delikatnie "niemiłe".

        Masz rację. Połączenie prośby ze stwierdzeniem o chęci uniknienia jatki, w
        sposób prosty sugeruje, że każda dyskusja z przeciwnikami, ludźmi
        nieakceptującymi itd. kończy się jatką. Zdecydowanie nie uprawnione stwierdzenie
        z mojej strony. Powinienem inaczej się był wyrazić.

        > Słusznie zauważyłeś, że znajdujemy się na forum publicznym. Dlaczego zatem
        > uważasz, że masz prawo żądać, aby osoby Tobie nie odpowiadające nie brały
        > udziału w dyskusji?

        Nie żądam. Proszę.
    • poika Re: adopcja dzieci przez pary homo 23.11.06, 08:31
      Wlodku - temat rzeka. Masz racje, ze dzieci wychowywane przez pary
      homoseksualne, niejako sa skazane na docinki i inne nieprzyjemne odniesienia
      np. w szkole itd. To samo dotyczy innych, alternatywnie zyjacych jak to
      okreslasz, rodzin. Ale czy problemem jest faktycznie zycie alternatywne czy
      zachowanie spoleczenstwa w stosunku do takich grup? Wlasnie brak akceptacji
      powoduje pewna marginalizacje, ksenofobia itp. - jak najbardziej naturalne, ale
      jednak niezdrowe. Gdyby spoleczenstwo bylo bardziej otwarte na roznorodnosc,
      problem uleglby drastycznemu stonowaniu i mozna by tego pewnego ostracyzmu nie
      brac pod uwage. Niestety spoleczenstwa sie raczej nie wybiera ani nie zmienia z
      dnia na dzien, wiec masz slusznosc, ze w obecnym momencie, przy obecnym stanie
      ducha w Polsce problem jest spory. Traume u dzieci bedzie powodowac
      ksenofobiczne otoczenie, a nie sami rodzice.
      Ale jest to jedne z wielu zagadnien. Dzieci nie maja wyboru swoich rodzicow.
      Zawsze moga "trafic" do rodziny, ktora w jakis sposob bedzie odbiegac od jakis
      aktualnych norm spolecznych. Jedyna roznica tutaj, to ze mozna w jakis sposob
      uniemozliwic istnienie takich rodzin z homoseksualnymi rodzicami. A co z
      pozostalymi alternatywnie zyjacymi? Jak duzy odsetek dzieci skazanych na
      ostracyzm de facto zostanie "uratowanych"? Potem mozna, uzywajac tej
      argumentacji, zaczac "naprawiac" inne rodziny nie pasujace do modelu
      spolecznego i problem teoretycznie mialby szanse zniknac. Ale nie zniknie -
      kazdy jest inny, kazdy bedzie sie jakos roznil, wywolywal w ten czy inny sposob
      niechec otoczenia lub jego czesci. I co potem poczac z dziecmi tak szczesliwie
      uratowanymi przed zyciem w "nietypowym" srodowisku, potencjalnie naruszajacym
      mozliwosci jego zdrowego dojrzewania i mozliwosci wyboru? Dom dziecka?
      To jest w zasadzie kolejny aspekt problemu. Dzieci zyjace z homoseksualnymi
      rodzicami w zasadzie maja dosyc "nieszczesliwy" wybor - zycie w nietypowej
      rodzinie albo bez rodziny. Czy to pierwsze jest duzo gorsze od drugiego? A moze
      odwrotnie? Mozna dodac aspekt finansowy - dzieci bez rodzicow sa utrzymywane
      przez panstwo, spoleczenstwo, natomiast tu koszty ponosiliby dorosli czlonkowie
      spoleczenstwa. Itd. itp. Problem jest zlozony.
      Konczac - problemem jest moi zdaniem spoleczenstwo. Zgadzam sie, ze w obecnej
      sytuacji adopcja dzieci przez homoseksualistow sprawialaby tym dzieciom spory
      problem spoleczny. Gdyby otoczenie byloby nastawione bardziej tolerancyjnie,
      problem moglby zniknac.
      • Gość: res Re: adopcja dzieci przez pary homo IP: *.tpnet.pl 23.11.06, 09:37
        jestem przeciw
        • Gość: Włodek z Grunwaldu Re: adopcja dzieci przez pary homo IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 10:34
          szkoda, że nie napisałeś dlaczego. Na razie nie będę polemizować. Mam nadzieję,
          na kilka głosów więcej.
          • trajan_bez_ziemi Będzie ciężko. 23.11.06, 10:46
            "Mam nadzieję, na kilka głosów więcej."

            Przypomnę Ci pierwszy akapit pierwszego postu i Twoją prośbę. A lista osób "pro
            homo", które są w stanie napisać cokolwiek poza "tak, bo tak" już się
            praktycznie wyczerpała :)
            • poika Re: Będzie ciężko. 23.11.06, 13:01
              przeciwnikow z kregu co potrafia wiecej niz "nie, bo nie" tez jak na lekarstwo.
              Jestes tu najaktywniejszy, a merytorycznie sie nie wypowiedziales...
              • trajan_bez_ziemi Re: Będzie ciężko. 23.11.06, 16:11
                "merytorycznie sie nie wypowiedziales..."
                Czyż nie wzbroniono mi?
                • poika Re: Będzie ciężko. 24.11.06, 07:47
                  "zakaz" powstrzymal Cie jeno przed merytorycznymi wypowiedziami? :-)
                  • trajan_bez_ziemi Re: Będzie ciężko. 24.11.06, 10:45
                    ""zakaz" powstrzymal Cie jeno przed merytorycznymi wypowiedziami? :-)"

                    Moje wypowiedzi odnosiły się do zakazu. Chciałem uzyskać dodatkowe wyjaśnienia,
                    ewentualnie wyrazić swoją dezaprobatę dla koncepcji dyskusji bez przeciwników.
                    Ale uszanowałem prośbę autora aby osoby o innym niż zastrzeżony światopogląd nie
                    dzieliły się swoimi przemysleniami.

                    Prośba ta jest dziwna, śmieszna i co tu ukrywać, dość żenująca, typowa zresztą
                    dla "zastrzeżonego" światopoglądu. Mimo to uszanowałem ją, jak i inni zresztą.
    • renepoznan No to zamilczę. 23.11.06, 13:19
      wlodekzpoznania napisał:

      > Proszę (ciekawe na ile skutecznie) by osoby ........ uważające, że nie mają
      oni powodów do
      > organizowania marszy, by powstrzymały się od udziału w tym wątku.

      Prosisz, więc to uszanuję. Ciekawy sposób wymiany poglądów.
      • Gość: keczup Re: No to zamilczę. IP: 217.153.53.* 23.11.06, 13:22
        > Prosisz, więc to uszanuję. Ciekawy sposób wymiany poglądów.

        No właśnie, ja też nie zabieram głosu. A sposób rozpoczęcia wątku bardzo
        ciekawy. "Proszę o dyskusję, ale ci, którzy są przeciw niech się nie wypowiadają"...
        Zabawne.
        • krystian10 Re: No to zamilczę. 23.11.06, 13:52
          Ja rozumiem, że chodzi o to żeby na siebie nie pluć tylko rozmawiać i to chyba
          rozsądna prośba, można to uszanować i nawet przeciwnicy homoseksualizmu moga się
          wypowiedzieć pod warunkiem, ze nie bedą się wypowiadać w sposłób ogólnie uznany
          za obraźliwy :)
          A powracając do meritum to wydaje mi sie sie że adopcja dzieci to lekka
          przesada, mam przyjaciół wśród gejów i mam wrażenie, że niewielu z nich ma takie
          pomysły. Po pierwsze społeczeństwo napewno nie jest na to przygotowane i takie
          dziecko jest skazane na ostracyzm, po drugie to jednak para gejów lub lezbijek
          musi sobie zdawać sprawe, że wybiera droge życiową, na której nie ma dzieci.
          Myśle, że jeżeli pary homoseksualne bedą przynajmniej tolerowane przez
          społeczeństwo( a do tego daleko) to wtedy możemy powrócić do dyskusji.
          • Gość: keczup Re: No to zamilczę. IP: 217.153.53.* 23.11.06, 13:58
            Ktoś w jednym wątku przytoczył wypowiedź jakiegoś młodego polskiego pisarza,
            który popełnił był ksiązkę o gejach i dostał nagrodę (podejrzewam, że gdyby nie
            była o gejach to by jej nie dostał, no ale...). I on, jako "znawca tematu",
            wypowiedział się, że według niego w związkach homoseksualnych łatwiej wychodzi
            natura mężczyzny szukającego nowych podniet i nowych podbojów. Związek taki jest
            tolerancyjniejszy, luźniejszy i zazwyczaj trwa o wiele krócej niż tradycjne
            małżeństwo. Brakuje "kotwic" typu: ślub, rodzina, dzieci. Ale też i nastawienie
            partnerów jest inne. Dodał jeszcze, że nie wyobraża sobie dwóch gejów żyjących w
            jednym związku aż do śmierci. to też jest argument przeciwko adopcji dzieci
            przez gejów - krótkotrwałość ich związków. A dziecko to nie chomik.
            • Gość: Q Re: No to zamilczę. IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 14:30
              Gość portalu: keczup napisał(a):
              .......
              Miałeś milczeć homofobie.
    • l.george.l Re: adopcja dzieci przez pary homo 23.11.06, 15:39
      Ktoś obliczył, że wychowanie dziecka do osiągnięcia pełnoletności kosztuje circa 220000 PLN. Moim zdaniem są to lekko zaniżone szacunki. W każdym razie sugerowałbym dewiantom nie lekceważyć czynnika finansowego i wzięcie pod uwagę, że hodowanie kota czy rybek w ramach zaspokojenia potrzeby posiadania czegoś żywego wyjdzie znacznie taniej i nie pociągnie za sobą większych konsekwencji, gdy zwierzątko się znudzi. Chociaż osobiście za porzucenie kota, jaja bym urywał.
      • Gość: Q Re: adopcja dzieci przez pary homo IP: *.icpnet.pl 23.11.06, 15:47
        l.george.l napisał:

        > W każdym razie sugerowałbym dewiantom nie lekceważyć czynnika finansowego

        Milcz homofobie. Załozyciel wątku prosił byście sie nie wtrącali.
    • plutonowy_grenedier Re: adopcja dzieci przez pary homo 23.11.06, 16:40
      Nie czytałem całego wątku więc przedstawię swoje zdanie nt. takich adopcji.
      Mamy wiele dzieci, które nie mogą znaleźć rodziny. Wiadomo jakie to ma
      konsekwencje - brak przygotowania do życia, często demoralizacja, nieporadność ,
      wykształcenia i perspektyw. Jeśli są homoseksualne pary chcące je adoptować,
      opiekować się nimi i utrzymywać to pięknie.
      Ale...
      Każdy chyba słyszał o homoseksualnej parze z Wielkiej Brytanii, która adoptowała
      trójkę dzieci a następnie kręciła z nimi filmy porno (notabene nikt z nimi nic
      nie robił bo wszyscy się bali oskarżeń o "homofobię"). Można powiedzieć, że to
      może zdarzyć się wszędzie w kazdej rodzinie. Wielu heteroseksualnych partnerów
      wykorzystuje swoje dzieci itd. Właśnie - heteroseksualni - nie da się ukryć, że
      człowiek ma swoje instynkty, swoje popędy i te sprawy. Jednym z nich jest
      instynkt macierzyński, wbudowany w życie człowieka tak, że każdy wie kto się
      opiekuje dzieckiem i kto je utrzymuje. A w parach homoseksualnych taka równowaga
      jest zachwiana. Instynkty ochrony dziecka mogą nie dojść do głosu (patrzcie
      dodatkowo że to dziecko adoptowane). I jeśli czujące instynkty pary
      heteroseksualne potrafią męczyć swoje dzieci to co zrobi rodzina, która takich
      nie czuje?
      Druga sprawa - przejmowanie modelu życia od rodziny. Nie da się ukryć, że raczej
      łatwiej jest zostać homoseksualistą pochodząc z takiej rodziny niż z innej. A
      nasza Europa się starzeje, potrzebujemy nowych ludzi. A pary homoseksualne nam
      takich nie zapewnią.

      Oczywiście argumentem za jest kwestia finansowa. jak pozbędziemy się dzieci z
      domów dziecka będzie można część z nich zlikwidować. Co za ulga dla budżetu.
      • poika Re: adopcja dzieci przez pary homo 24.11.06, 08:04
        Czyli podsumowujac: pary homoseksualne bylyby bardziej sklonne do
        wykorzystywania dzieci dla zaspokojenia swoich zadzy, ze wzgledu na domniemany
        brak uczuc rodzicielskich czy ochrony dziecka? Jak rozumiem w przypadku par
        lesbijskich nalezaloby zaznaczyc potencjalna nadopiekunczosc i krzywde
        dziecka... Obawiam sie, ze nie da sie przykleic homoseksualistom etykietki
        niekochajacych, wykorzystujacych swoje (adoptowane) dzieci potworow - za duzo
        przykladow ojcow gwalcacych swoje naturalne corki. Poza tym co ma seksualnosc
        do sfery uczuciowej?
        Nie wiem skad pokutuje, nadal jak czytam, przekonanie, ze homoseksualizm jest
        sprawa wyboru. Piszesz "człowiek ma swoje instynkty, swoje popędy i te sprawy" -
        jak rozumiem tez z wyboru? Czy moze popedy i te sprawy to cos w darze od
        natury, tylko homoseksualizm jest wyuczony i nabyty? Sam nie podgladalem
        rodzicow w sypialni, wiec skad niby moje pozadanie do kobiet? Tylko na tej
        podstawie, ze ojciec mieszka z matka pod jednym dachem?
        Kpina na temat ulgi dla budzetu tez nie bardzo jest na miejscu - najpierw
        piszesz o starzeniu sie spoleczenstwa (najgorsza rzecza w tym starzeniu jest
        wlasnie ekonomia - nie ma kto utrzymywac rosnacej masy emerytow), a potem kpisz
        z wymiaru ekonomicznego utrzymywania dzieci przez spoleczenstwo. Oczywiscie
        miary kosztow sa rozne, ale jakas konsekwencja by sie przydala. Sam wrzucilem
        ekonomie jako jeden z aspektow "problemu", glownie, zeby pokazac jak
        wielostronnym jest to zagdnienie.
        • trajan_bez_ziemi Re: adopcja dzieci przez pary homo 24.11.06, 10:57
          Żeby nie przekroczyć cienkiej czerwonej linii, za którą mogą czekać na mnie
          pretensje Włodka, odniosę się nie do zakazanego meritum, a do cytatu:

          "pary homoseksualne bylyby bardziej sklonne do wykorzystywania dzieci dla
          zaspokojenia swoich zadzy (...) Jak rozumiem w przypadku par
          lesbijskich nalezaloby zaznaczyc potencjalna nadopiekunczosc..."

          Otóż mylisz się Poika. Wśród kobiet także wyspępuje zjawisko pedofilii, nie jest
          ono rozległe i wcale się o nim nie mówi. Niemniej aby zobrazować Ci faktyczną
          skalę problemu wiedz, że istnieje nawet organizacja zrzeszająca tzw.
          "girlloverki", czyli lesbijki - pedofilki. Trafiłem kiedyś na ich stronę
          internetową.
          Słowem ewentualna pula zagrożeń wcale nie jest mniejsza niż w przypadku adopcji
          przez homo płci męskiej.

          A co do zjawiska kobiecej pedofilii, to skalę niezauważania problemu niech
          unaoczni sytuacja sprzed bodajże roku.
          W mediach zawsze używa się słowa pedofil w odniesieniu do mężczyzn, jest to już
          teraz praktycznie domyślne użycie. W doniesieniach medialnych określa się ich
          czyny jako zwyrodniałe gwałty (nomen omen CAŁKOWICIE SŁUSZNIE). Ale gdy na jaw
          wyszedł przypadek "romansu" jaki wywiązał się pomiędzy nauczycielką w jakimś
          gimnazjum a jej 14 letnim uczniem prasa nie nazywałą tego inaczej jak
          "romantyczną miłością". Daleko posunięta niekonsekwencja i szkodliwe zjawisko.
          Czy mam rozumieć, że istnieje dziennikarskie przyzwolenie na damską pedofilię?
          • Gość: ja Do Trajana IP: *.icpnet.pl 24.11.06, 11:45
            Trajan jesteś niepoprawnym homofobem. I powinieneś być potępiony przez zdrowo
            myslących forumowiczów. Nie wiem jak takich karać ale powinno się.

            Kolega załozył bardzo słuszny wątek w którym zastanawia sie czy pozwolić
            homoseksualistom na wychowywanie dzieci wg ich (homoseksualistów) ideałów i
            potrzeb. Wątek miał wykazać, że nasze społeczeństwo jest otwarte
            na "europejskie wartości". Że nasze społeczeństwo jest w pełni gotowe na
            realizację idei powszechnej szczęsliwosci w tym na oddawanie naszych chłopców
            i dziewczynek na wychowanie do polskich oraz holenderskich i innych par (wiesz
            ile moglibyśmy na tym zarobić????).
            I Twoje nieodpowiedzialne wypowiedzi ten znakomicie przemyślany plan
            zniszczyły. Nie ma juz jednomyslnosci, nie zasłuzylismy na Europę. Pokazaliśmy
            nasze zacofanie, ksenofobizm, ciemnogród, Radio Maryja i zaściankowość. Świnia
            jesteś.
            (Jaka dolę weźmiesz za zmianę zdania?????).
          • poika Re: adopcja dzieci przez pary homo 24.11.06, 11:51
            nie twierdze, ze pedofilia jest jakos ograniczona do mezczyzn. Ironia na temat
            nadopiekunczosci wycelowana byla w smieszne przeswiadczenie, ze homoseksualista
            jest automatycznie pedofilem i ze facet ma jakies ograniczone uczucia
            rodzicielskie (a dwoch facetow w parze to juz w ogole)...
            A pedofilia z tego co sie orientuje jest zjawiskiem odrebnym od homo- czy
            heteroseksualizmu. Dlatego wyciaganie tego argumentu w tej dyskusji jest po
            prostu smieszne. Wiekszosc pedofilii to jednak hetero. O wielu z nich swiat sie
            nie dowiaduje jako "wewnetrznej sprawy rodziny" - gwalty na wlasnych dzieciach
            czy na pasierbach/pasierbicach. Jak to ma sie w ogole do tej dyskusji?
            A ten wywod na temat "zakazu" pisania mozecie sobie razem z Rene podarowac.
            Chyba zdajecie sobie sprawe, ze nie o to Wlodkowi chodzilo. Raczej o
            prowadzenie kulturalnej dyskusji. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
            • trajan_bez_ziemi Adopcja dzieci przez pary homo 24.11.06, 12:46
              Zacznę od końca:
              "Wlodkowi chodzilo. Raczej o
              prowadzenie kulturalnej dyskusji. Przynajmniej tak mi sie wydaje."

              W przeciwieństwie do Ciebie przeczytałem jego wypowiedzi, Jeżeli ktokolwiek ma
              watpliwości o co mu chodziło to jego odpowiedz na mój post:
              > Słusznie zauważyłeś, że znajdujemy się na forum publicznym. Dlaczego zatem
              > uważasz, że masz prawo żądać, aby osoby Tobie nie odpowiadające nie brały
              > udziału w dyskusji?

              ---->"Nie żądam. Proszę."<----

              Cytat chyba rowzwiewa wszelkie wątpliwości. Sam potwierdził sens swojej
              wypowiedzi. Szczerze przyznam, że z taką koncepcje na dyskusję spotykam się
              pierwszy raz. Do tej pory nawet lewacy nie wypowiadali głośno tego typu rządań.


              "śmieszne przeswiadczenie, ze homoseksualista jest automatycznie pedofilem"
              Nie spotkałem się z podobnym stwierdzeniem, że wszyscy homo to pedofile.

              "Wiekszosc pedofilii to jednak hetero."
              Być może zauważyłeś, ale tak się składa, że ogólnie większość ludzi to hetero.
              Ułamek tej większości to pedofile i jakby na to nie patrzeć zawsze ich będzie
              więcej niż homo.
              Co nie zmienia faktu, że istnieją statystyki, według których około 30% pedofili
              to homoseksualiści. Wiesz, jak na marginalną grupę społeczną to coś dużo
              pedofili spośród nich "wychodzi".
              Również badania potwierdzają, że wśród homoseksualistów ogólnie jest większy
              odsetek osób o skłonnościach do pedofilii.
              Jak choćby skrajnie oczywisty przykład osób, u których przyczyną homoseksualizmu
              było molestowanie w dzieciństwie. A nie jest tajemnicą, że skłonności
              pedofilskie mogą wynikają także z faktu, że pedofil sam w dzieciństwie był
              molestowany. W takim przypadku to się nawarstwia się jedno z drugim.

              "Dlatego wyciaganie tego argumentu w tej dyskusji jest po
              prostu smieszne. (...) nie dowiaduje jako "wewnetrznej sprawy rodziny" - gwalty
              na wlasnych dzieciach czy na pasierbach/pasierbicach. Jak to ma sie w ogole do
              tej dyskusji?"
              Jest to JAK SAM ZAZNACZYŁEŚ istotny problem w przypadkach niektórych rodzin. Czy
              homo mają być wolni od profilaktyki przed takimi patologiami?
              Ktoś już tu przywołał przykład dwuch homo w W. Brytanii, którzy po wzięciu
              "ślubu" adoptowali 3 chłopców, gwałcili ich i kręcili z nimi filmy porno.
              Wiesz co było w sprawie chyba najbardziej bulwersujące? Fakt, że WIEDZIAŁ O TYM
              urząd adopcyjny i nie zrobił NIC aby ratować te dzieci, z obawy przed
              oskarżeniem o "homofobię".
              A w przypadku pedofilii u hetero nie ma żadnej taryfy ulgowej, takie przypadki
              są piętnowane, ścigane i karane. I bardzo słusznie, tylko dlaczego ta wspaniałą
              "tolerancja" w praktyce powoduje, że homo takie restrykcje już nie obowiązują?

              Zagrożenie pedofilią to tylko jeden z przykładów na niekorzyść adopcji dzieci
              przez homo. I być może wcale nie na im należy się skupiać.
              Zwróć uwagę, że psychologowie twierdzą, że wychowywanie dziecka przez samotnego
              rodzica nie jest dla tego dziecka dobre. "Dziecko musi mieć ojca i matkę".
              Dlaczego zatem tej zasady nie przywołuje się w przypadku homoseksualistów?
              Czyżby dziecko adoptowane przez homo jest dzieckiem innego gatunku, niż to,
              któremu szkodzi brak rodzica jednej z płci w przypadku rozbitych rodzin?
              Kto da dziecku wzorzec rodzica drugiej płci?
              Skoro mamy oddać komuś dziecko na wychowanie, to nie dla jego "widzi mi się",
              tylko dla dobra dziecka. To właśnie ten aspekt jest tu najważniejszy.
              Jeżeli ktoś nie jest w stanie zapewnić warunków do wychowania, to dziecka do
              adopcji mu się po prostu nie powierza. A na dzieci czekają tysiące bezdzietnych
              par hetero.

              Śmieszy mnie również argument, że problemy dzieci adoptowanych przez homo
              wynikają z "nietolerancji" otoczenia. A samo dziecko nie ma przysługującego mu
              naturalnego prawa do posiadania naturalnej rodziny? Nie ma prawa mieć własnych
              obiekcji przed oddaniem w adopcje dwojgu homo?
              Przywołam autentyczny przypadek nastoletniej sieroty - dziewczynki z jednego z
              krajów afrykańskich (nietkniętych "tradycyjną katolicką moralnością"), która
              przybyła drogą lotniczą jako imigrantka, do Szwecji. Gdzie od razu miała dostać
              nowych rodziców.
              Dopiero na lotnisku w nowym kraju okazało się, że "rodzicami" mają być dwie
              lesbijki. Dziewczynka chciała wracać na pokład samolotu i lecieć do domu.

              Wreszcie przykład, który jedynie przytoczę. Gdyż autorem tego argumentu jest
              osoba, której wypowiedz czytałem, żeby było śmieszniej na jakimś forum dla homo.
              Była to kobieta hetero, bardzo przychylna homoseksualistom. Znająca jak sama
              twierdziła bardzo wielu z nich.
              I ona właśnie była przeciwna adopcji dzieci przez homoseksualistów, gdyż znając
              to środowisko twierdziła, że wielu z nich adoptuje dzieci z powodu mody. Coś jak
              takie zwierzątko do zabawy.
              Problem w tym, że dziecko to nie jest zwierzątko. I znudzenie nie można go
              porzucić ani fizycznie ani emocjonalnie, jak pieska, kotka, czy rybki. No i jak
              zauważył Georg wychowanie dziecka kosztuje dużo pieniędzy, ale także nerwów,
              poświęcenia i cierpliwości. Wielu z nich prowadzi bardzo konsumpcyjny tryb
              życia, takie osoby w normalnych rodzinach nie potrafia dobrze wychować dziecka,
              w przypadku homo byłoby tak samo. Nawet przy zapewnieniu środków ekonomicznych
              brakowałoby w takich przypadkach pozostałych o wiele zresztą ważniejszych
              aspektów wychowania.

              Wielu homo otwarcie przyznaje, że dla dużej części z nich coś takiego jak stały
              związek jest nie do pomyślenia. Jak wyobrażasz sobie warunki do wychowania
              dzecka w sytuacji rozstania się takiej pary? Skoro następuje to częściej i nie
              jest niczym niezwykłym w społeczności homo to uzasadnioną obawą jest, że dziecko
              nie miałoby sprzyjających socjalizacji warunków, albo warunki te szybko uległyby
              zniszczeniu.


              Włodku, bardzo Cię przepraszam... :)
              • Gość: m Re: Adopcja dzieci przez pary homo IP: *.icpnet.pl 24.11.06, 14:04
                Trajan Ty masz zdrowie.
            • renepoznan Re: adopcja dzieci przez pary homo 24.11.06, 14:47
              poika napisał:

              >> A ten wywod na temat "zakazu" pisania mozecie sobie razem z Rene podarowac.

              ?????????????????? Przecież wyraźnie napisał???????????????????????
        • plutonowy_grenedier Re: adopcja dzieci przez pary homo 26.11.06, 21:39
          łopatologicznie pisząc:

          człowiek ma swoje popędy, instynkty i te sprawy -> Jednym z nich jest instynk
          opieki nad dzieckiem -> Pary homo tego nie mają, bo u nich sytuacja jest
          zakłucona (Instynkty nie są wyuczone. Instynkt macieżyński np. opiera się na
          podziale ról jakie w rodzinie dany osobnik pełni. A jak takie role w rodzinie
          homo wyznaczyć? Kto będzie mamą? Kto tatą?) -> Jeśłi nawet wśród rodzin gdzie
          może zaistnieć taki instynkt zdażają się wynaturzenia (i to dosyć często) to jak
          będzie wśród par homo?
    • Gość: ja Re: adopcja dzieci przez pary homo IP: *.icpnet.pl 24.11.06, 09:36
      Ale fajna dyskusja. Wszyscy za. Gratulacje dla autora. Zabłysnął genialnym
      pomysłem.
      uha ha.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka