mintaj
18.06.03, 02:14
Z przyjemnoscia informuje ze 21 czerwca (sobota) na poznanskiej Malcie
wystapi znakomita formacja TRANSGLOBAL UNDERGROUND. Grupa przyjedzie w pelnym
siedmioosobowym skladzie. Koncert odbedzie sie w ramach imprezy "Wianki",
ktora jest czescia programu obchodow 750 lecia lokacji miasta Poznania.
Oprocz Brytyjczykow zagra jeszcze Drum Machina i Transylwanians. Wstep na
impreze jest wolny.
Utworzony dekadę temu brytyjski TransGlobal Underground to prowadzony przez
DJów kolektyw, łączący różnorakie elementy Muzyki Świata z głęboko
zakorzenionymi groovami. Od początku dali się poznać jako innowatorzy, ich
kreatywna wspólnota bez żenady sięga do rozmaitych tradycji. Wyrośli z
uwielbienia dla muzyki tanecznej, awangardowej, arabskiej, azjatyckiej i
indyjskiej. Każdy członek dokłada swoje muzyczne gusta, odrębne kulturowe tło.
Atrakcyjność TGU tkwi w pozytywnej mieszance sampli, loopów, elementów
techno, z etniczną instrumentalizacją. Oczywiście Muzyka Świata była
popularna na długo przedtem, zanim wzięli się za nią specjaliści od
elektroniki (których twórczość określana jest często pogardliwie
mianem "ethno-techno")... TGU poszli jednak w tym wszystkim o krok dalej,
łącząc cyfrowe dźwięki z intensyfikującymi przekaz "żywymi" instrumentami, za
które chwytali czołowi artyści.
TransGlobal Underground cieszą się powodzeniem w Wielkiej Brytanii. Ich
debiutancka płyta, "Dream Of 100 Nations", trafiła na listy przebojów pop, ze
sprzedażą przekraczającą 70 000 egzemplarzy. Kolejny, udany album -
"International Times", świetne występy na czołowych festiwalach
(Glastonbury, WOMAD), pozwoliły im na uzyskanie pozycji liderów w swoim
stylu. Podczas gdy większość brytyjskich grup dance, składała się w tamtym
czasie z wokalisty i dwóch klawiszowców w futrach, na widowiskowych
koncertach TransGlobal można było zobaczyć wspaniałe kostiumy, taniec
brzucha, nieprzerwaną grę na instrumentach perkusyjnych i inne etniczne
elementy. W 1995 roku grupa umocniła swoją pozycję wydaniem "Interplanetary
Meltdown", na której pojawiły się remiksy czołowych producentów z Wysp: Drum
Club, Dreadzone i innych. Po dwuletniej przerwie, TransGlobal Underground
powrócił w roku 1997 albumem "Psychic Karaoke". Rok później powstał "Rejoice,
Rejoice".
Mimo, iż cieszą się stałą popularnością, skład grupy jest tak zmienny, że
często nawet fani nie wiedzą, kto w danej chwili gra w TGU. Co chwila
zmieniają się nazwiska, muzycy przychodzą i odchodzą. Często wracając
ponownie. W zespole terminowała niegdyś urocza Natacha Atlas, przed
rozpoczęciem kariery solowej...
Niektóre rzeczy pozostają jednak niezmienne. Większość muzyki opartej na
techno, z powodu nieodłącznego stosowania sampli, traci wszelki aspekt
ludzkiej ekspresji. TGU potrafią zręcznie łączyć naturalne instrumenty z
brzmieniami komputerowymi, tworząc "Dance Electronique" mający duszę.
Ich najnowsze dokonanie, "Yes Boss Food Corner", kontynuuje wizjonerską
konstrukcję elektronicznego czarodziejstwa i akustycznej alchemii. Dowodem
choćby "Spellbound", utwór zaczynający się akustycznym pianinem i żeńskim
śpiewem, po którym nadchodzą solidne drum`n`bassowe loopy, wokalne mantry i
indyjski tamburyn. Zmysłowe dialogi męskich i żeńskich głosów, połączone z
intrygującymi, pobudzającymi wyobraźnię tekstami, nadają właściwy, ludzki
wyraz elektronicznemu pejzażowi dźwięków. W przeciwieństwie do monotonnego
świata męskich macho-raperów, jednym z elementów przyciągających do tego
albumu jest to, że większość tekstów jest śpiewana, a nie wykrzyczana.
TGU eksperymentuje też z łączeniem różnych rytmów. "Bhimpalasi Warrior"
zaczyna się niby-afrykańskim zaśpiewem w tempie 13/4, używanym raczej przez
współczesnych jazzmanów - jak Bela Fleck and the Flecktones czy Nguyen Le -
niż house`owych DJów. Potem następują pobudzające klawisze, sample i
synkopowana linia basu (utrzymujące ten sam rytm, choć z innymi akcentami),
podczas gdy co innego wybija elektroniczny tamburyn. Do polirytmicznej
struktury dołączają pozostałe instrumenty, pojawia się między innymi
delikatne solo na sitarze, na końcu zaś mocne brzmienie gitary, przetworzonej
przez efekt wah-wah. Gdy głosy zmierzają do podsumowania, szalony trans
zatacza pełne koło. A wydawało się, że skomplikowana muzyka taneczna jest
domeną Europy Wschodniej...
TransGlobal Underground - kimkolwiek by nie byli - wciąż są znakomici