Dodaj do ulubionych

Co z festiwalem?

31.08.03, 15:34
Myślę, że to jest temat, który w sierpniu najbardziej interesował
gostyniaków. Co sądzicie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • kask13 Re: Co z festiwalem? 31.08.03, 18:21
      Cieszę się, że powstało miejsce, gdzie Gostyniacy mogą wymieniać opinie na
      tematy związane z naszym miastem. Z pewnością będzie o czym dyskutować :). Co
      do festiwalu wydaje mi się on jedną z ważniejszych imprez kulturalnych w
      kalendarzu gostyńskich imprez. Rodzi się jednak pytanie, jak długo? Mimo
      największych starań organizatorów X Festiwal okazał się porażką pod względem
      frekfencji. Podczas koncertów ławki świeciły pustkami :( !! Gdzie te tłumy
      sprzed lat, kiedy trudno było znaleźć miejsce stojące? Pozostaje zastanawiać
      się zatem nad sensem kontynuacji imprezy, która powoli zaczyna być
      organizowana "sobie, a muzom "....Z drugiej strony bez festiwalu pozostaną nam
      tylko imprezy parkowe z disco polo i puszką piwa...
    • sarbin Re: Co z festiwalem? 31.08.03, 18:23
      raz, dwa ,trzy... czy to działa???
      Ja chciałem powiedzieć, że Kuba to mój ulubiony kuzyn:)
      A festiwal? Więcej czadu!
      • kaspera Re: Co z festiwalem? 31.08.03, 22:30
        A oto opinie lokalnej prasy:
        "Nowa Gazeta Gostyńska" 17/2003
        "Na festiwalowym polu namiotowym gościło 200 osób. Laureatów nagrody
        publiczności wybrało 300 widzów. Przez 10 lat wystąpiło na świętogórskiej
        scenie 40 gwiazd. Wszystkich dni festiwalowych było 40. Rekord frekwencji padł
        podczas wstępu Arki Noego - dziennikarze oszacowali tłum na 10 tysięcy osób.
        Zaangażowanych w tworzenie festiwalu było na początku ponad sto, obecnie około
        70 wolontariuszy. Gazetka festiwalowa pojawiła się w tym roku po raz szósty.
        Ksiądz Marek Dudek, dyrektor festiwalu, uważa, że tegoroczna impreza udała się
        pod względem organizacyjnym.
        - Udało nam się przeprowadzić to, co zamierzaliśmy. Smuci jednak fakt związany
        z niewielką frekwencją na koncertach, a także na polu namiotowym. Zastanawiałem
        się, dlaczego tak jest, że młodzi ludzie przychodzą, stoją pod murem i nie
        wchodzą do środka. Więcej osób stało wzdłuż murów niż przed sceną. Powstaje
        pytanie, dlaczego tak jest; czy rzeczywiście jest to problem finansowy dla tych
        młodych ludzi. Przeanalizowaliśmy tę kwestię i stwierdziliśmy, że festiwal jest
        dla tych ludzi pretekstem do miłego spędzenia czasu. Można przyjść, usiąść pod
        murem i za darmo posłuchać koncertu, a pieniądze przeznaczyć na przykład na...
        piwo. W związku z tym rodzi się kolejne pytanie o sens ciężkiej pracy
        organizatorów.
        Mimo wątpliwości ks. M. Dudek zapewnia, że nie był to ostatni festiwal.
        Przyczyny małej liczby namiotów niektórzy doszukują się w braku mocnego grania,
        co miało zazwyczaj miejsce w czwartek. Ale przecież tylko ten jeden dzień uległ
        zmianie. I to nie diametralnie - sugerują organizatorzy.
        - Koncert hip-hopowy był w swoim kształcie dosyć ciężki. To nie była taka
        prosta muzyka, jak np. pop, ale bardzo rozbudowane brzmienie - uważa ks.
        Marek. - Poza tym czwartkowe koncerty choć cieszyły się zainteresowaniem, nie
        sprowadzały przed scenę tłumów. W ubiegłym roku grał zespół Pneuma. Wystąpił
        także Zbigniew Wodecki, Sega Band i Deus Meus. Można porównać konkretne dni i
        tylko czwartek w jakiś sposób się różni.
        Nie popsuli się na pewno uczestnicy konkursowej rywalizacji. Mimo że poprzeczka
        była ustawiona naprawdę wysoko, wypadli nieźle. To duży plus. W poprzednich
        latach zdarzali się na scenie artyści, których poziom był dość niski, a występ
        żenujący. Na popołudniowe przesłuchania przychodziła garstka ludzi. Teraz
        przesłuchania stały się widowiskiem. Jednym z założeń organizatorów
        tegorocznego festiwalu było danie młodym ludziom możliwości występu na dużej
        scenie z profesjonalnym nagłośnieniem. Była to dla nich konfrontacja z
        mikrofonem.
        - Dla debiutantów była to nauka, w związku z czym festiwal miał również walory
        edukacyjne - podkreśla Iza Grylewicz, rzecznik prasowy festiwalu. - Do konkursu
        zgłosiło się 9 zespołów. Niestety, wystąpiło tylko siedem. Grupa Furmana nie
        dojechała, a Czerwone Światło dla Halucynacji zrezygnowało, bo miało problem z
        wokalistą.
        Jury w wyborze zwycięzcy kierowało się doborem repertuaru, aranżacją piosenek,
        warsztatem muzycznym, zaangażowaniem, umiejętnością nawiązania kontaktu z
        publicznością oraz ogólnym wyrazem artystycznym. Nie było indywidualności, ale
        komisja zauważyła kilka bardzo utalentowanych osób. Padały głosy, że będą się
        rozwijać i... powrócą na Świętą Górę.
        W tym roku po raz pierwszy w historii festiwalu - z uwagi na nikłe
        zainteresowanie - nie odbyły się warsztaty muzyczne. Przeprowadzono jedynie
        warsztaty o rodzinie prowadzone przez państwa Urbaniaków z Poznania.
        Festiwal przebiegał spokojnie i bezpiecznie. Podkomisarz Andrzej Kozioł z
        gostyńskiej Komendy Powiatowej Policji, powiedział nam, że zanotowano jedynie
        jeden incydent. 9 sierpnia około godziny 21:00 w pobliżu bazyliki doszło do
        włamania do samochodu. Skradziono odtwarzacz płyt kompaktowych. Zgłaszano także
        rzekome pobicie, ale po przybyciu na miejsce patrolu policji, nie było ani
        rzekomych sprawców, ani poszkodowanych. Przez cztery dni nad bezpieczeństwem
        ludzi czuwało kilkudziesięciu policjantów i strażnicy miejscy, a wspierali ich
        organizatorzy.
        l Mimo organizacyjnego zadowolenia trudno oprzeć się wrażeniu, że aby uratować
        festiwal potrzebna jest nowa formuła. Dotychczasowa najwyraźniej się
        wyczerpała, skoro nie ma chętnych, aby zająć choćby tylko siedzące miejsca na
        widowni w świętogórskim ogrodzie. Pierwszego wieczoru miałem wrażenie, że na
        scenie pojawiło się więcej ludzi, niż było na widowni - zwłaszcza gdy
        występował Przemyski Chór Gospel. Oczywiście, przeginam, ale organizatorzy
        mieli zapewne - podobnie jak ja - nadzieję, że te puste miejsca za chwilę się
        zapełnią... Niestety!
        Przepiękna sceneria, wspaniała pogoda, tak potrzebna w organizacji dużych
        imprez rutyna, a nadto spore zainteresowanie mediów, no i wreszcie - co równie
        ważne - dziesięcioletnia już tradycja... Nie wyobrażam sobie, aby ta impreza
        miała zniknąć z kulturalnego kalendarza naszego miasteczka, jakże przecież
        ubogiego w atrakcje
        • kaspera Re: Co z festiwalem? 31.08.03, 22:34
          Jeszcze raz daję ten artykuł z ABC, bo się cały nie zmieścił w jednym poście.

          Oto teksty z ABC:
          Dziennik Informacyjny ABC
          X Festiwalow Piosenki Religijnej na Świętej Górze

          ,,Przyczyno radości’’ - takie hasło przyświecało jubileuszowemu, X Festiwalowi
          Piosenki Religijnej na Świętej Górze w Gostyniu. Zespoły, które w nim
          uczestniczyły, do radości zbyt wiele powodów jednak nie miały. Jurorzy nie
          przyznali bowiem głównej nagrody Grand Prix. Nie wyłonili też laureata
          pierwszego miejsca. Dwie równorzędne drugie nagrody przyznano zespołowi
          KATHARSIS z Miejskiej Górki oraz Izie Kałążnej z Różopola koło Krotoszyna.

          Z zakwalifikowanych do udziału w Festiwalu dziewięciu zespołów na scenie
          wystąpiło siedem. Jeden nie dojechał, drugi zrezygnował.

          - Poziom wykonawców był wyrównany - stwierdziła Jola Szczepaniak,
          przewodnicząca jury. - Nie było większych indywidualności ani oryginalnych
          prezentacji. Było natomiast kilka utalentowanych osób. Jeśli będą się one
          rozwijać i wrócą na Świętą Górę z lepszym warsztatem, będą miały szansę na
          lepsze miejsca.

          Indywidualnie jury wyróżniło Karola Miernikiewicza oraz zespół B.D. z Poznania.
          Gusta widzów były jednak inne, trzysta głosów i nagrodę publiczności zdobył
          zespół De La Core z Mińska Mazowieckiego. Jubileuszowy festiwal przebiegał
          podobnie jak w latach ubiegłych. Były przesłuchania konkursowe, a wieczorami
          koncerty zaproszonych gości. Z braku chętnych nie odbyły się warsztaty
          muzyczne. Zmartwieniem organizatorów była też mniejsza frekwencja młodzieży.
          Pole namiotowe nie pękało w szwach, a podczas wieczornych koncertów młodzi
          ludzie podpierali mury bazyliki.

          - Ze smutkiem patrzę na brak zainteresowania młodych ludzi naszymi koncertami -
          wyznał ksiądz Marek Dudek, dyrektor Festiwalu. - Nie o to chodzi, by większość
          stała pod murem. Zastanawiałem się, dlaczego tak jest. Czy to tylko problem
          finansowy? Uważam, że Festiwal jest dobrą okazją do miłego spędzenia czasu. Czy
          warto w takim układzie przygotowywać kolejne festiwale? Organizacyjnie jest to
          ogromny wysiłek. Coraz też trudniej o sponsorów.

          Pierwszego dnia Festiwalu można było posłuchać Ewy Urygi z Przemyskim Chórem
          Gospel. W czwartek, który tradycyjnie był dniem twardego rocka, wystąpił
          hiphopowy zespół 3 Miel. Była to pierwsza tego typu prezentacja na festiwalowej
          scenie. Młodzież nie była raczej zachwycona taką zmianą.

          - Część osób, które przyjechały na pole namiotowe, zrezygnowała z pobytu, gdy
          dowiedziała się, że nie będzie koncertu rockowego - potwierdzili uczestnicy
          czwartkowego wieczoru.

          Porwać, i to dosłownie, z miejsc festiwalową publiczność udało się w piątek
          Robertowi Kasprzyckiemu. Widzowie w podskokach pod sceną wysłuchali m.in.
          przeboju ,,Niebo do wynajęcia’’.

          Zdecydowanie udał się ostatni dzień festiwalu. Przez całe popołudnie odbywał
          się festyn rodzinny, podczas którego przeprowadzono konkursy ,,Bez barier’’ dla
          osób niepełnosprawnych. Wystąpił też AbsurdalnyKabaret, były pokazy tresury
          policyjnych psów, pokazy wozów bojowych straży pożarnej, konkursy z
          atrakcyjnymi nagrodami dla dorosłych i dla dzieci.

          Sobotni wieczór to tradycyjnie już występy laureatów oraz koncert gwiazdy. Tym
          razem była to Natalia Kukulska, która zgromadziła na widowni kilka tysięcy
          osób. Doskonały kontakt młodej artystki z widownią spowodował, że bawili się na
          jej koncercie doskonale.

          Festiwal to nie tylko występy i koncerty na Świętej Górze. Młodzi wykonawcy
          wychodzili ze swoją muzyką do szerszej publiczności, prezentując swe
          umiejętności na gostyńskim deptaku. Odbywały się również Spotkania Rodzinne,
          przygotowane przez Duszpasterstwo Rodzin Archidiecezji Poznańskiej, a także
          modlitwy w gostyńskiej farze.

          Podczas dziesięciu edycji Festiwalu Grand Prix przyznano zaledwie trzy razy.
          Wystąpiło w sumie czterdzieści gwiazd. Najwięcej, bo prawie dziesięć tysięcy
          osób przybyło parę lat temu na koncert Arki Noego. W przygotowanie i
          prowadzenie koncertu zaangażowanych jest zawsze około siedemdziesięciu osób.
          Wydawana jest też festiwalowa gazetka.

          Gościnne progi klasztoru Filipinów na kilka sierpniowych dni zamieniają się już
          od dziesięciu lat w tętniące życiem miasto festiwalowe. Organizatorzy
          zapewniają, że w przyszłym roku spotkamy się na Świętej Górze po raz
          jedenasty.

          Data: 13.08.2003

          I jeszcze dwa linki z tej samej gazety:

          serwis.leszczynskie.net/cgi-bin/abc_.cgi?
          note=20030808114408&source=Dziennik+Informacyjny+ABC

          serwis.leszczynskie.net/cgi-bin/abc_.cgi?note=20030824120455&source=Dziennik+Informacyjny+ABC

          To na razie tyle. Jak jeszcze coć znajdę, to dopiszę.
          Pozdrawiam wszystkich sympatyków gostyńskiego festiwalu.




    • pecha5.5 Re: Co z festiwalem? 01.09.03, 20:59
      Jak to co? Wszystko OK.
      Zwłaszcza, że co roku gram tam solówki na elektryku do hymnów festiwalowych !!!
    • dudek7 Re: Co z festiwalem? 01.09.03, 21:53
      No dzięki Kuba, że myślisz o festiwalu. to szłuszne pytanie, sam sobie je
      stawiam, ale jaka jest odpowiedź?
      zapewne będziemy intensywnie o tym myśleć w najbliższym czasie, chętnie
      posłucham sugestii . Pozdrawiam. x.M.
    • mabe17 Re: Co z festiwalem? 02.09.03, 22:57
      Może po prostu skrócić czas trwania festiwalu np.do dwóch dni? Piszę to z
      wielkim bólem, gdyż dla mnie festiwal mógłby trwać cały rok. Niestety
      tegoroczna frekwencja pokazała, że mieszkańcom naszego miasta i okolic nie
      brak rozrywek innego typu tak, że sierpniowe koncerty okazują się zbędne.
      Przykre, ale prawdziwe! Tłumaczenie, że brakuje "kasy" nie jest dla mnie
      usprawiedliwieniem, zważywszy na to,że po stojących pod murami często biedy
      nie widać. Parafrazując słowa poety, że "ile cię trzeba cenić, ten tylko się
      dowie, kto cię stracił..." nasuwa się pewna myśl - gdyby kiedyś (oby nie!)
      zabrakło w kalendarzu gostyńskich imprez tego przedsięwzięcia, niejeden
      doceniłby wtedy jego wartość...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka