Dodaj do ulubionych

zlapali nas na A2

10.11.08, 09:41
Wybraliśmy sie do Warszawy samochodem- wbrew ostrzeżeniom życzliwych ludzi. W
tamta stronę- bez problemów, ja prowadziłem starając się nie przekraczać
maksymalnej dopuszczalnej prędkości o więcej niż 40 km/godz. bo gdzieś
wyczytałem, że komendant główny Policji Państwowej ustanowił taki limit
bezkarności. Oczywiście małżonka siedząca obok cały czas mnie pouczała o
naganności takiej jazdy.
W połowie drogi powrotnej oddałem kierownicę jej- jechała 120 do 130 na
godzinę jak Pan Bóg przykazał.
Aż do płatnicy w Golinie szło nam dobrze, tam po przejechaniu bramki została
zatrzymana przez ludzi z nieoznakowanego Passata. Policja!!.
Okazało się, że dojeżdżając do bramki gdzie obowiązuje ograniczenie do 70 za
późno albo za słabo nacisnęła hamulec.
I mam mieszane uczucia- czy robić zyg- zyg małżonce czy boleć nad stratą 300
złotych z domowego budżetu.
Póki co jestem wściekły, bo policja od niepamiętnych czasów robi to samo -
łapie ludzi na drobnych, nieszkodliwych błędach- bo tak jest łatwiej, nie
walcząc z rzeczywistym zagrożeniem. I to za moje, płacone w podatkach-
pieniądze. Wrrrr.........
Obserwuj wątek
      • Gość: marek Re: zlapali nas na A2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.08, 11:47
        Przepisy są po to, aby ich przestrzegać. Moim zdaniem powinieneś
        zostać dotkliwiej ukarany za 50 km/h na ograniczeniu do 30, niż
        gdybyś jechał 110 na 90. Chyba w Szwajcarii tak jest. Ale egzekucja
        przepisów w Szwajcarii jest bezwzględna, a u nas to jakaś choroba z
        chwaleniem się ich łamaniem.
        • kazek100 Re: zlapali nas na A2 10.11.08, 16:06
          Ale może w Szwajcarii znaków nie ustawiają idioci?

          Dam Ci przykład: Swego czasu jechałem na południe Polski i po kilku
          uwagach mojej małżonki (miała jakiś zły dzień, bo raczej nie
          przeginam za kierownicą) zrobiłem eksperyment. Między Ostrowem a
          Kępnem pojechałem nie łamiąc żadnego przepisu. Nie jechałem także
          nic wolniej, niż było to dopuszczalne.

          Efekt?
          te bodaj 30 km jechałem 1,5 godziny. Za mną jechła jakaś pierdoła
          lanosem, nie wiem dlaczego nie wyprzedzając. W pewnym momencie
          spojrzałem w lusterko i się przeraziłem, bo korek ciagnął sie poza
          granice mojego wzroku i gdybym się zatrzymał, to nie dość, że by
          mnie zlinczowali, to jeszcze mieliby rację.

          Więc pod Kępnem zmądrzałem i pojechałem normalnie. czyli łamiąc
          ograniczenia tam, gdzie są one po prostu bez sensu.

          Jechał na południe Polski. Tym tempem powinienem wyjechac dzień
          wcześniej i po drodze spać gdzies w hotelu, w końcu miałem do
          przejechania gigantyczną ;-))odległość 350km.

          Wybacz, ale każdy z nas potrafi podać przykłady ulic, gdzie
          ograniczenia są tylko i wyłacznie wyrazem frustracji jakiegoś
          lokalnego radnego, a nie wyrazem jakiejkolwiek potrzeby. Ile lat
          łapano kierowców na dolnym odcinku Mieszka I, aż wreszcie ktoś mądry
          po prostu ustalił tam większą dopuszczalną prędkość...

          I na koniec: Przysięgasz, że w opisanej przeze mnie sytuacji Ty
          jechałbyś przepisowo? Wybacz, ale Ci nie wierzę.
          • Gość: ss Re: zlapali nas na A2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.08, 16:34
            Ktoś obliczył - nie pamiętam w jakim to czytałem periodyku - że
            podróż na trasie Poznań-Wrocław gdyby jadąc trzymać się sztywno
            przepisów ruchu drogowego a w szczególności znaków ograniczenia
            prędkości trwałaby min 6 godzin.

            Ja tę trasę pokonuję - nie szalejąc ale też nie udając świętego -
            góra w 3 godziny.

            Gdyby oba miasta łączyła autostrada - czas przejazdu skróciłby się
            conajmniej o połowę.

            Ergo - oto kolejny argument za absolutnym priorytetem dla budowy
            szybkich dróg. Kolejne rządy jednak wolą budować stadiony dla
            wszczynających burdy kiboli
          • Gość: arecki Re: zlapali nas na A2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.08, 17:27
            Jest niestety wiele bezsensownych ograniczeń a nasza kochana
            policja nie wspominającc już o PM-ach uwielbia łapać w tych
            miejscach gdzie zagrożenia nie ma.
            Najbardziej wkurzają mnie muminki, które na upartego łapą ludzi na
            70-tce na Katowickiej kasują wszystko co się rusza. Jest tam 70kmh,
            trasa ma 3 pasy, żadnego kolizyjnego skrzyżowania, żadnego przejścia
            dla pieszych, kiedyś było 90kmh, ale chyba na potrzeby policji
            zrobiono 70. Głupota, ale w końcu policja musi zarobić na swoje
            wypłaty ;-)
            • kiks4 Re: zlapali nas na A2 10.11.08, 18:07
              Zupełnie niedawno wyczytałem że w którymś z krajów europejskich ( niestety- nie
              pamiętam w którym, ale to nieistotne) zmieniono podejście do pomiarów prędkości.
              Po prostu na jednej bramce mierzą godzinę wjazdu a na na drugiej na podstawie
              aktualnego czasu wyliczają średnią prędkość.
              Czyli możliwe są chwilowe przekroczenia prędkości np. podczas wyprzedzania co i
              tak każdy, podkreślam: k a ż d y robi, bo musi.
              Bardzo sensowne podejście do tematu. W ten sposób wyłapują także tych ścigantów,
              którzy mkną z szybkością większą niż radiowozy- i odbywa się to bez
              dramatycznego pościgu. Ale my możemy tylko pomarzyć- do tego trzena światłych
              ludzi we władzach.
              • poika Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 06:43
                jak to dobrze, ze wszyscy, przynajmniej na tym forum, sa ekspertami w dziedzinie
                ruchu drogowego - bez mrugniecia okiem sa w stanie wskazac, ktore ograniczenia
                sa bez sensu. Kilku na tym forum udowadnialo juz, ze przynajmniej w niektorych
                sytuacjach swiatlo czerwone mozna zignorowac itd. itp. W sumie przepisy drogowe
                najprawdopodobniej sa tylko po to, zeby darmozjady z drogowki mialy za co sie
                napic... :-) A Ci ktorzy gina i zabijaja na drogach to pewnie przez tirowki,
                niesprawne samochody badz ataki serca.
                W kolejce na analize czeka jeszcze sporo ustalen i przepisow, w tym np. kodeksy
                karne i cywilne, nie marnujcie calej swej energii na krytyke, i tak powszechnie
                ignorowanych (co tez widac w tym watku), znakow drogowych.
                • kiks4 Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 08:50
                  poika napisał:
                  > jak to dobrze, ze wszyscy, przynajmniej na tym forum, sa ekspertami w
                  dziedzinie ruchu drogowego - bez mrugniecia okiem sa w stanie wskazac, ktore
                  ograniczenia sa bez sensu.
                  ---
                  Dzięki za uznanie dla nas- ekspertów :-))) Jednak nie mogłeś przeoczyć
                  informacji gdzieś sprzed miesiąca, że już w paru miejscach w Europie władze
                  miejskie redukują ilość znaków drogowych lub całkowicie je likwidują. I o dziwo-
                  liczba wypadków w trakcie tego eksperymentu maleje. Więc coś w tym jest
                  Nie tak dawno byłem na szczycie Giewontu- tłum ludzi kłębi sie nad przepaścią a
                  ja odruchowo zacząłem się rozglądać za znakiem lub linią wskazującą miejsce,
                  dokąd turystom wolno sie ustawiac. Nie ma!
                  Po prostu ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo zaufali zdrowemu rozsądkowi
                  turystów. I to działa- nie słychać o masowo spadających ze skał ceprach.
                  Dlaczego kierowców trzeba prowadzić za rączkę???
                  • poika Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 09:57
                    Czyli wieksza ilosc znakow drogowych oznacza rowniez wiecej wypadkow? :-) Pewnie
                    przez te drastyczne hamowania pomiedzy poszczegolnymi ograniczeniami, poslizgi
                    itd... W Polsce sie nie sprawdzi, bo i tak najwyrazniej znaki jedynie psuja
                    samopoczucie kierowcow, ale jakos nie wplywaja na styl czy predkosc jazdy.
                    Zdrowy rozsadek jest raczej towarem deficytowym. To ze ktos stoi nad przepascia
                    i jakos nie spada nawet bez odpowiedniego ostrzezenia, jakos nie jest dla mnie
                    argumentem przemawiajacym przeciwko ustawianiu roznorakich znakow drogowych -
                    jazda samochodem wymaga czegos wiecej niz braku instynktu samobojczego.
                    • kazek100 Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 10:34
                      poika napisał:

                      > Czyli wieksza ilosc znakow drogowych oznacza rowniez wiecej
                      wypadkow?

                      Nikt z nas ekspertów tego nie powiedział ;-)), niemniej już dawno
                      czytałem w jakimś fachowym piśmie, że ilość znaków drogowych, jakie
                      się stawia w Polsce, jest ze względów psychologicznych i ze względu
                      na mozliwości percepcji kierowcy nawet jadącego wolno zbyt duża i
                      nie ma on szansy ich przeczytać. naprawdę nie znasz miejsc, gdzie na
                      5 metrach ulicy stoi kilka co najmniej znaków?

                      Nie tak dawno na Jezycach radni próbowali wprowadzić - w całej
                      dzielnicy - ograniczenie prędkości do 30 km/h. Na szczęście ktoś z
                      policji wytłumaczył im bezdenną głupotę tego pomysłu.

                      Prawo to bardzo ważna rzecz. I dlatego tak ważne jest, by było
                      życiowe. Nadmiar przepisów uczy tylko braku szacunku do prawa. My
                      mamy za sobą lata komuny a potem prawicową inwazję "zostrzania
                      prawa", więc wielu wierzy, że to w ten sposób wpływa sie na poziom
                      bezpiecześńtwa... W każdym razie powiedz mi prawdę - gdy jedziesz
                      np. do Szklarskiej (niecałe 300 km) - naprawdę wyjeżdżasz dzień
                      wczesniej? Tryzmając sie wszystkich przepisów - inaczej sie nie da?
                      Powiedz prawdę ;-))
                      • poika Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 06:48
                        Nikt faktycznie takiej zaleznosci nie opisal, jednak zasugerowano odwrotna -
                        skojarzenie zmniejszenia liczny znakow i malejacej liczby wypadkow. Czyli albo,
                        niepisana, zaleznosc jest, albo obie statystyki sa niepowiazane ze soba.
                        Ilosc przyswajanych sygnalow dla mozgu moze stanowic problem. Na przyklad
                        rozmowa czy chocby radio ogranicza percepcje i refleks - mozna by zatem zamiast
                        likwidacji znakow pomyslec o niewlaczaniu radia badz tesciowej.
                        Liczba znakow - widziales gdzies na drodze szybkiego ruchu kilka znakow
                        (zakladam, ze na oddzielnych slupkach i nie liczac tablic kierunkowych itp.)?
                        Czy moze sytuacja dotyczy raczej terenu zabudowanego i do znakow
                        "rozpraszajacyh" zaliczasz takie jak zakaz parkowania.
                        Prawo jest prawem. Dla chyba nikogo nie bedzie do konca zyciowe ani mialo
                        zastosowania. Jednak tu w jednym zdaniu nawolujesz do respektowania prawa,
                        wciskajac jednoczesnie furtke do jego obejscia czy zignorowania. Kto ma
                        decydowac o "zyciowosci" prawa? Zrzucanie, znowu, na komune i prawice, w
                        przypadku kodeksu drogowego, to jakze popularna spychologia. Jest komu wyslac
                        moralny mandat za wlasna "ulanskosc" - jiipiii!
                        Sam nie prowadze, miedzy innymi dlatego, ze wiem, iz sie do tego nie urodzilem.
                        Przepisy lamie jako pieszy. I zdaje sobie z tego sprawe, nie musze, za
                        przeproszeniem, skomlec, ze przejscie na druga strone Zamenhoffa zajmuje mi
                        kuzwa 15 minut, bo jakis prawicowy|lewicowy 8wybrac wzgledem opcji), zapewne,
                        los ustawil swiatla w ten sposob, ze musze na nich czekac. Dwa razy!!! Jakie to
                        jest niezyciowe...
                        Zreszta nawet gdybym lamal jadac samochodem te ograniczenia, o ktore mnie
                        pytasz, co to zmienia? Ty jechales do Szklarskiej i przekraczales szybkosc. Ja
                        jechalem do Szklarskiej i przekraczalem szybkosc. On tez jechal, tez przekraczal
                        i pod Szklarska go pochowali razem z dwojka dzieci z pobliskiej szkoly - pewnie
                        nawierzchnia, bo predkosc nie miala nic do czynienia. Ograniczenia sa dla
                        wszystkich - to ze jednemu z drugim udalo sie mignac bez wypadku, nie znaczy, ze
                        znak jest bez sensu. Troche zaufania do innych i ich pracy. Przejezdzjac przez
                        jakis odcinek drogi, zaden z Was zapewne nie zna historii badz powodu
                        ograniczenia, jedyne to wrazenia: "eh, na tej prostej drodze moglbym wyciagnac
                        120 km/h a tu mi kaza 40...", "ten, za mna na ogonie, to chyba jakis autochton i
                        mnie popedza, on chyba wie lepiej..."... itd. Znaki sa po to, zeby nawet
                        najbardziej doswiadczony kierowca nie musial sie opierac na wrazeniach na kazdej
                        drodze...
                        • kiks4 Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 10:36
                          poika napisał:
                          Przejezdzjac przez
                          > jakis odcinek drogi, zaden z Was zapewne nie zna historii badz powodu
                          ograniczenia, jedyne to wrazenia: "eh, na tej prostej drodze moglbym wyciagnac
                          120 km/h a tu mi kaza 40...
                          ---
                          Na wstępie wyjaśniam: jestem zwolennikiem ostrożnej jazdy, przestrzegam
                          ograniczeń prędkości na zabudowanym terenie, boję się dróg powiatowych o zmroku,
                          bo tam wszystko może się zdarzyć- o trzeciej nad ranem pijak wylazł mi na maskę-
                          ale na szczęście jechałem na tyle wolno, że wyhamowałem. Boję się dróg
                          odsadzonych starymi drzewami.
                          Ale powiedz mi czym różni się autostrada polska od niemieckiej? Mamy nowe
                          autostrady ( kawałki autostrad- ściślej mówiąc) wykonane w dobrym standardzie i
                          niczym nie różniące się od innych europejskich dróg. W Niemczech można pędzić
                          ile fabryka dała- w Polsce autorytatywnie ograniczono prędkość do 130 km/h. A
                          zdarza się, że u nas od horyzontu do horyzontu nie widać żadnego innego
                          samochodu a w Niemczech ruch jest na wszystkich dwóch czy trzech pasach ogromny.
                          Taka sytuacja wręcz zmusza do łamania przepisów- jak pisałem- też jeżdżę
                          znacznie szybciej- żeby nie zasnąć.
                          • poika Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 11:02
                            A czym sie roznia autostrady niemieckie od finskich? w Finlandii maksimum to 120
                            km/h (w zimie 100 km/h - co zdaje sie byc zrozumiale, tyle, ze na poludniu
                            Finlandii pogoda nie odbiega zdecydowanie od polskiej, a limity zmieniaja sie w
                            calym kraju).
                            Czy podalem wlasnie wystarczajacy argument na rzecz polskiego, jakze
                            liberalnego, 130 km/h? Nie wspominajac o karach za przekroczenie ograniczen...
                            Czy wrecz przeciwnie, zejdziemy z obcych rozwiazan i skupimy sie na
                            niezadowoleniu polskich kierowcow, ktorzy najwyrazniej nie moga sie pogodzic z
                            jakimikolwiek ograniczeniami. Sorka, albo respektujemy prawo, albo nie - tu nie
                            ma szarej strefy ukrytej za wyimaginowana zlosliwoscia drogowcow...
                        • renepoznan Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 17:06
                          poika napisał:

                          >
                          > Prawo jest prawem.

                          Myślę Poiko, że problem jest bardzo prosty. Nasi korsarze dróg chcą poprawić sobie samopoczucie i zamiast przyznać, że po prostu łamią prawo uspokajają swoje sumienie wymyślając szumne uzasadnienia absurdalności niektórych przepisów i znaków.

                          I to niezależnie od tego, że znaki i zakazy w wielu miejscach są rzeczywiście zbędne - ale jak kierowca (zwłaszcza jadący tam po raz pierwszy) ma to ocenić?

                          Pamiętasz po co był "samym swoim" granat? To cos podobnego. :):):):)
                          :):):)
                          • poika Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 17:14
                            ja sobie doskonale zdaje sprawe z mechanizmu. sam, jak wspomnialem, swiety nie
                            jestem. ale jest "drobna" roznica miedzy sceptycznym podejsciem, a otwartym
                            lamaniem prawa i chwaleniem sie tymze na forach internetowych... Ciekawe, ze ci
                            ulani polskich drog jakos placa wszystkie podatki (wiekszosc zawyzona,
                            niezyciowa itd. - ostatnio nieplacenie jedynie "podatku telewizyjnego" nalezy do
                            latwych wyjatkow) czy, jak ktos wspomnial, tuz za granica zaczyna rozumiec
                            cyferki na znakach drogowych.
                            • kazek100 Re: zlapali nas na A2 14.11.08, 12:29
                              Słuchaj,mam nadzieje, że rozumiesz, iż jeśli piszę, że niektóre
                              przepisy są nieżyciowe, to pisze to z troski (bo i tak bądą łamane,
                              co niestety uczy w ogóle lekceważącego ztosunku do prawa), a nie po
                              to, by się popisywać.

                              Obawiam się, że na tym forum nie ma ani jednej osoby posiadającej
                              prawo jazdy, która by przepisów niekiedy nie łamała swiadomie. I to
                              jest bardzo źle. Ale jezeli przepisy będa tak nieżyciowe, jak w
                              niektórych miejscach są, to zjawisko będzie istniało. Już podałem
                              przykład dolnej części Mieszka I, gdzie przez iles tam lat
                              utrzymywano ograniczenie do 60, a teraz jest 80. Ulicy nie
                              przebudowano, warunki nie uległy zmianie, więc kwestia
                              bezpieczenstwa się nie zmieniła. I o to chodzi.

                              Ktoś wyżej pisał o wyliczeniu czasu jazdy do Wrocławia 6 godzin (z
                              zachowaniem wszystkich przepisów). zakładam, że to prawda, bo mam
                              podobne spostrzeżenia. No to ciekawostka - autobusy PKS razem z
                              przystankami pokonują tę etrasę planowo w około 3/4 godziny. Ktos to
                              rozumie? Bo mnie wydaj się, że zyjemy w jakiejś fikcji, i nie chce
                              jej wyśmiewać, tylko ta fikcja jest szkodliwa.

                              Ja raczej jeżdżę spokojnie, często z dzieckiem, wpuszczam auta z
                              podporządkowanej, poza tym w aucie słucham dobrej muzyki a spieszyć
                              się nie lubię - tak w ogóle. Ale gdyby cały transport zaczął nagle
                              tresą do Wrocka pokonywac w 6 godzin, to kraj chyba po prostu by
                              stanął. Nikogo nie namawiam do brawury, ale i nie wierzę nikomu, że
                              jeździ całkowicie przepisowo, bo w naszej rzeczywistości jest to
                              niemożliwe. Wiekszość znajduje się gdzies po środku, a gdyby
                              pzrepisy stały się zyciowe, może wzrósłby szacunek do prawa. W
                              gruncie rzeczy apeluję chyba o to samo, co Ty - trochę refleksji.
                              Ale ten apel jest zarówno do kierowców, jak i samorządowców oraz
                              urzędników.
                              • poika Re: zlapali nas na A2 14.11.08, 12:53
                                wylania sie ciekawy obraz: wszyscy jezdza z rozwaga, ale sa zmuszeni lamac
                                niezyciowe przepisy. Az sie prosi o wniosek, ze gdyby zlikwidowac przepisy ruchu
                                drogowego, to by to wszystkim wyszlo na zdrowie. Ale oczywiscie wiekszosc sie
                                oburzy za wypisywanie pie...i naciaganie. Pytanie zatem - kiedy wszyscy
                                kierowcy uznaja przepisy za zyciowe i zaczna sie do nich stosowac bez
                                marudzenia? Na tymze Mieszka piszesz, ze jest 80km/h, a bylo przedtem 60. Czy
                                wszyscy juz jezdza nie wiecej niz 80 km/h czy moze jest jeszcze kilku, ktorzy
                                uwazaja, ze mogloby tam byc np. 120? Przypuszczam, ze to zwykla demagogia i
                                proba usprawiedliwiania wlasnych wykroczen jakims nieuzasadnionymi teoriami
                                spiskowymi i powszechnym "bo inni tez tak robia". Po prostu lamiecie prawo i
                                tyle. Nawet jesli nie jestescie jedyni, nie widze powodu, zeby sie tym chwalic
                                czy roztrzasac na forum. Przynajmniej ode mnie rozgrzeszenia nie dostaniecie,
                                jesli taki byl Wasz cel.
                                • kazek100 Re: zlapali nas na A2 14.11.08, 14:24
                                  Trochę za bardzo wmawiasz mi niewypowiedziane opinie ;-)), ale niech
                                  tam ;-))

                                  na Mieszka I niektórzy jeździli 120 także wtedy, gdy było tam
                                  ograniczenie do 60, i tu jestem za mega mandatami a nawet odebraniem
                                  prawka w przypadkach skrajnych. Ale ja jeździłem 80 i teraz tez 80
                                  (oczywiście - około ;-)) a teraz przynajmniej robię to zgodnie z
                                  przepisami, dzięki czemu bardziej wierzę, że i w innych miejscach
                                  przepisowa prędkość jest ustalona rozsądnie.

                                  Przesadzasz mocno pisząc o "chwaleniu się". Nic takiego nie
                                  zauwazyłem. Nikt tu nie prosi o rozgrzeszenie.Dyskutujemy o realnym
                                  problemie. Btw - ciekaw jestem, co byś pisał, gdybyś był
                                  właścicielem prawa jazdy.
                                  • poika Re: zlapali nas na A2 14.11.08, 14:58
                                    Czyli w wypadku ulicy na Mieszka, to Ty miales racje lamiac przepisy przed
                                    zmiana? Wytlumacz mi, dlaczegoo jestes za karaniem, ktorzy mysla podobnie jednak
                                    ta poprzeczke zyciowosci ustawiaja na 120km/h? Roznica polega na wlasnym
                                    widzimisie i tyle. Jakby jednak limit zostal podniesiony do 120km/h to
                                    uwazalbys, ze jest w porzadku, czy moze sugerowalbys ograniczenie do swojej
                                    osiemdziesiatki? Powtorze sie - zaden znak nie zadowoli wszystkich.
                                    Nikt sie nie chwali. No prosze, a wiec niektorzy tylko prowadza rozwazania na
                                    temat wlasnych wykroczen, ale zamiast dumy jest gorycz spowodowana taka potrzeba
                                    i przepisow ograniczajacych wlasne odczucia wzglem jak powinno byc. Faktycznie
                                    nie jest to chwalenie sie, ale slowo. Tak czy owak przechodzicie do porzadku
                                    dziennego, kiwajac ze zrozumieniem umeczonymi glowami. Ciekawe czy oburza Was,
                                    jak jakis polityk idzie po bandzie badz nagnie tu czy owdzie przepisy. No chyba
                                    nie powinno, skoro sami robicie to samo. Czemu denerwuje Cie brak etyki w
                                    szkolach - toz to jedynie nagiecie istniejacych przepisow przez osoby myslace,
                                    ze tak jest lepiej czy ze tak byc powinno. Moralnosc Kalego. Jak juz lamiesz
                                    przepisy i potepiasz innych, miej chociaz przyzwoitosc milczec o swoich
                                    wykroczeniach.
                                    Swoja nomen omen droga - gdzies wyczytal, ze nie posiadam prawa jazdy?
                                    • kiks4 Re: zlapali nas na A2 14.11.08, 16:15

                                      Dyskusja zeszła- jak zwykle na forum- na temat bardziej ogólny czyli sensowności
                                      ograniczeń prędkości.
                                      Będę się nadal upierał, że najważniejszą rzeczą jest pomyślunek kierowcy- nie
                                      znaki. Właśnie parę dni temu w małym miasteczku obok nas kierowca motocykla
                                      ruszając spod sklepu na odcinku ok. 300 metrów osiągnął ponad 150 km/ godz.
                                      Jadący z przeciwka kierowca malucha widział motocyklistę z daleka i nie
                                      spodziewając się takiej jego prędkości rozpoczął manewr skrętu w lewo. Efekt-
                                      motocyklista uderzył w bok malucha zabijając siedzącego wewnątrz chłopca,
                                      kierowca motocykla przeleciał w powietrzu około 30 metrów u wylądował tylko
                                      łamiąc rękę.
                                      Pytanie- jaki znak należy ustawić w tym miejscu aby wykluczyć powtórkę???
                                      • poika Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 10:27
                                        ale nie twierdze, ze znaki maja zastapic pomyslunek. Przeciez istnienie samego
                                        znaku nie powstrzymaloby tego motocyklisty. Zreszta w ktorym konkretnym miejscu
                                        jest dozwolona jazda 150km/h? Jego zachowanie bardziej pasuje do Twojego
                                        podejscia, ze mozna nagiac przepisy, jesli wydaje sie to usprawiedliwione czy
                                        "zyciowe".
                                        Jest chyba dosyc oczywiste, ze znaki maja glownie pomagac w ocenie sytuacji i
                                        czasem zdarza sie lamac zakazy - np przy manewrze wyprzedzania. Ale co innego
                                        uzywac miejscowo i krotko wiekszej szybkosci niz dozwolona, a co innego
                                        permamentnie jechac 20-30 km/h szybciej, bo kierowcy cos sie tam wydaje.
                                        A ze temat zszedl na manowce jak zwykle - moze moja wina. Ale przepisy drogowe
                                        sa jedne z przepisow jakimi kieruje sie spoleczenstwo. Jesli do nich podchodisz
                                        tak lekko, co Cie zatrzymuje, zeby inne tez traktowac tez "zdroworozsadkowo"? Po
                                        prostu takie dyskusje nie sluza budowaniu kultury przestrzegania prawa, ktorej
                                        nam chyba dosyc bardzo brakuje.
                                    • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:54
                                      Chodzi o pewna logike, o pewne standardy. Droga o takim standardzie jak Mieszka
                                      I sie kwalifikuje wlasnie na 80 km/h. Taka droga jak Krzywoustego, Dabrowskiego
                                      (na wylocie) czy Niestachowska kwalifikuje sie na co najmniej 100 km/h. Nikt nie
                                      probuje wmawiac, ze optymalna predkoscia do jazdy po osiedlu jest 100 km/h. Ale
                                      20 km/h to lekka przesada, rowerem ludzie szybciej jezdza!
                                • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:52
                                  Podnoszenie dopuszczalnej predkosci jest sensowne w pewnych granicach.
                                  Zwiekszone zostalo do 80 km/h - i znacznie wiecej osob respektuje ograniczenie,
                                  choc oczywiscie nie wszyscy. Podniesienie do 100 km/h moze juz nie miec sensu,
                                  gdyz niewiele sie wtedy zmniejszy liczba osob nieprzestrzegajacych tego
                                  przepisu. Wszystko nalezy robic z glowa i z umiarem, proste. Ale zeby to
                                  zrozumiec trzeba miec prawo jazdy i kilkadziesiat tysiecy zrobic.
                            • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:48
                              Za granica te cyferki rozumiem, bo sa ustawione zyciowo. I wiem, ze jak teraz
                              mam ograniczenie, to za chwile go nie bedzie i sobie nadrobie strate. A moglbym
                              miec przepisy w dupie - niech mi wystawiaja w Niemczech mandat, w zyciu nie
                              zaplace - i niech szukaja wiatru w polu. Jest to prawie niesciagalne przy
                              obecnych przepisach i sposobie dzialania roznych sluzb. Polskie mandaty sa duzo
                              bardziej sciagalne, jednak tu znacznie mniej respektuje przepisy - bo sa
                              niezyciowe i zle. I sam, autorytatywnie to oceniam. Im wiecej jezdze, tym wiecej
                              wiem i wiecej moge przewidziec.
                                • poika Re: zlapali nas na A2 16.11.08, 09:10
                                  rozumiem, ze srednia/oczekiwana sam ustalasz. Na jakiej podstawie, jesli mozna
                                  wiedziec? Bo z Twojego wpisu wynika, ze jestes taka wartosc wyznaczyc nawet nie
                                  znajac trasy, a priori - vide wpis o odrabianiu strat za granica.
                                  • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 16.11.08, 13:33
                                    Na podstawie doswiadczenia i obserwacji. Za granica jestem w stanie bardzo latwo
                                    oszacowac - skoro jade autostradami, jako srednia nalezy przyjac cos w granicach
                                    120-150 km/h, dokladna wartosc zalezy od dokladnej sytuacji.
                                    • poika Re: zlapali nas na A2 17.11.08, 10:27
                                      Ta dyskusja daje mi obraz roznicy miedzy swiatem wirtualnym (internet) a
                                      rzeczywistoscia. Albo brakiem samokrytyki. Ewentualnie uczestnicy forum to jakas
                                      malo prawdopodobna probka statystyczna.
                                      Wszyscy wypowiadajacy sie w tym watku, to we wlasnych slowach bardzo
                                      odpowiedzialni uczestnicy ruchu drogowego - jezdza uwaznie, z glowa,
                                      przekraczaja zakazy tam, gdzie doswiadczenie im to dyktuje, umiejacy przewidywac
                                      itd. Zadnego zagrozenia itp.
                                      A jednak wystarczy odejsc od komputera, by zobaczyc bande idiotow, ktorzy
                                      parkuja na trawnikach, przejezdzaja na czerwonym badz "poznym zoltym",
                                      zapierniczaja z predkoscia dwukrotnie wieksza niz przepisy pozwalaja w terenie
                                      zabudowanym, przebiegaja przed samochodami, wjezdzaja na skrzyzowania wiedzac,
                                      ze nie sa w stanie z niego zjechac przed zmiana swiatel, chodzacych po drogach
                                      rowerowych itd.
                                      Wierzac, ze piszacy tutaj nie maja zadnego powodu wybielania sie, musze odstapic
                                      od swojej krytyki. Powinienem jedynie gratulowac umiejetnosci poruszania sie na
                                      drogach.
                                      Jedynie kilka spraw nadal budzi moj niepokoj:
                                      - swiete przekonanie, ze w Polsce jest gorzej i glupiej. Byc moze tak jest w
                                      ilus przypadkach, ale ignorowanie zakazow i nakazow, bo to Polska wlasnie,
                                      wydaje mi sie niewlasciwe. Szczegolnie jesli padaja zapewnienia co do zaufania
                                      drogowcom poza granicami i bezwzglednego stosowania sie do tamtejszych przepisow;
                                      - roztrzasanie wlasnych przewinien (w swietle prawa przynajmniej - znaki nadal
                                      sa jego wyznacznikiem, nawet jesli ustawione blednie badz na wyrost) na forum.
                                      Nawet jesli nie jest to chwalenie sie, wlasciwszym wydaje mi sie krytyka
                                      istniejacycvh rozwiazan, bez wskazywania na potrzebe ich lamania;
                                      - irytacja zwiazana z uczestnikami ruchu, ktorzy stosuja sie do przepisow. Sa
                                      tacy, ktorzy spokojnie, bez zagrozenia, moga jezdzic szybciej. Ale sa tez tacy,
                                      ktorzy powinni sie do ograniczen stosowac chocby z braku doswiadczenia.
                                      Zmuszanie innych do lamania przepisow w zasadzie powoduje nagminne lamanie
                                      kodeksu drogowego przez osoby, ktore moga stwarzac zagrozenie. Innemi slowy brak
                                      tolerancji dla innych na drodze;
                                      - przekonanie o swoim doswiadczeniu - mam nadzieje, ze to tylko moja nieufnosc.
                                      Ale tak jak umiejetnosci programisty sa weryfikowane przez uzytkownikow, tak
                                      samo ocene wlasnych zdolnosci na drodze powinny byc wydawane przez osoby postronne.
                        • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:44
                          I wlasnie pokazales swoja niewiarygodnosc. Sorry, ale to jest jak rozmawianie ze
                          slepym o kolorach. Rownie dobrze mozna jechac do Szklarskiej przepisowo i tez
                          sie zabic. Nie ma to znaczenia.
                          Co do ilosci znakow, zdolnosci percepcji. Istnieje takie cos jak parametry
                          mieszane - czyli takie, gdzie optymalna wartoscia nie jest ani najwieksza
                          (wzrost bezpieczenstwa ze wzrostem znakow) ani najmniejsza (spadek
                          bezpieczenstwa ze wzrostem znakow), ale srodkowa - czyli najbezpieczniejsza
                          sytuacja jest gdzies po srodku.
                          Skoro sam lamiesz przepisy jako pieszy, nie dziw sie, ze kierowcy robia to samo.
                          Notabene w Holandii na przyklad nie dostaniesz mandatu za przejscie na czerwonym
                          swietle - czerwone swiatlo jest tylko takim ostrzezeniem dla pieszego. Inna
                          sprawa, ze tam nikt nie bedzie ryzykowac zycia tylko po to, zeby zdazyc na
                          tramwaj, ktory odjezdza 2 minuty wczesniej - a u nas jest to nagminne.
                          • poika Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 12:09
                            nie wiem co Ci sie pokazalo na ekranie. Rozumiem, ze jak nie prowadze samochodu
                            to z miejsca mam byc wykluczony z dyskusji o ruchu drogowym i respektowaniu
                            kodeksu? Zauwaz, ze drogi nie sa prowadzone w innym wymiarze, wiec kazdy pieszy
                            jest de facto uczestnikiem ruchu. Ty mi kazesz milczec, bo za kierownikiem wiesz
                            i widzisz wiecej niz ktokolwiek inny? Nie badz takim mesjaszem drogi.
                            Jak pisalem - lamie czasem przepisy. Ale nie czuje wewnetrznej potrzeby uzalania
                            sie na forach ani zrzucania odpowiedzialnosci na niezyciowe przepisy. Wy
                            jezdzicie jak Wam sie podoba i dyktuje doswiadczenie. I to nie sa jakies
                            sporadyczne wypadki, tylko proceder. Ale nadal przeszkadza Wam pieszy mykajacy
                            na czerwonym, zeby zdarzyc na tramwaj i szczegolnie te dziady co jada zgodnie z
                            ograniczeniami.
                            W Holandii, w Niemczech tamto. A wiec w Polsce mozna. To jak w kawale o Zydzie,
                            ktory widzi portfel na ziemi, ale nie moze go podniesc, bo jest szabas.
                            Litosciwy bog wiec uczynil wokol Zyda srode. Podobnie z Wami - tu pojade
                            szybciej, bo Niemczech mozna, tam pojade kawalek pod prad, bo to normalna strona
                            jazdy w Australii. Tylko zaden z Was pewnie sie nie zatrzyma jak widzi pieszego
                            przy drodze, tak jak powinien w Niemczech, tylko zaiwania dalej marzac o jakims
                            innym kraju, gdzie pewnie by mogl. I jeszcze pyskuje na te cholerne
                            ograniczenia. Robta co chceta,ale koniec koncow to jest tylko i wylacznie Wasza
                            wina, ze lamiecie prawo.
                            • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 12:56
                              Tylko widzisz, jest drobna roznica. Jako kierowca wiem jak sie kieruje samochod
                              i jak sie reaguje na pewne sytuacje. Owszem, zdarza mi sie przejechac na
                              czerwonym swietle - jednak na nikim nie wymuszam pierwszenstwa, nikt przeze mnie
                              nie musi hamowac, trabic, krzyczec na mnie czy stresowac sie - mozna powiedziec,
                              ze nikt tego nie widzi. Natomiast pieszy wbiegajacy mi przed maske powoduje, ze
                              chcac nie chcac musze zahamowac i od razu mi cisnienie skacze. To jest ta drobna
                              roznica, kierowcy najczesciej jak swiadomie lamia przepisy robia to tak, zeby
                              nie utrudniac innym zycia. Natomiast pieszy jak lamie przepisy, to ma w dupie
                              jaki to ma wplyw na inne osoby. Bo nie zna tego wplywu z autopsji.
                              • poika Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 14:30
                                Jakas inna rasa ludzi z tych kierowcow. Piesi to bydlo, ktore im wlazi pod kola,
                                natomiast zmotoryzowani, to istoty zrownowazone, umiejace ocenic sytuacje,
                                wiedzacy kiedy moga sobie zlamac przepisy bez zadnego zagrozenia. Podsumowujac
                                polski kierowca: wie lepiej jak powinien zachowac sie na drogach, znaki jako
                                postawione przez rozne mafie mozna ignorowac (nie dotyczy Niemiec, gdzie
                                ograniczenia sa rozsadne, o takiej Finlandii trudno powiedziec, po tam jeszcze
                                nie jezdzil, ale pewnie cos by go przekonalo, ze ograniczenie do 40 jest
                                rozsadne i zyciowe - w Polsce nie); jesli lamie (jesli bylo zbedne) przepisy, to
                                robi to zawsze bez zagrozenia dla bezpieczentwa (piesi natomiast ZAWSZE laduja
                                sie pod kola, wiadomo ich IQ brakuje jednego kolka/zera na koncu); z kazdym
                                wyjazdem do kosciola w niedziele nabywa okreslonej ilosci doswiadczenia, ktore
                                pozwala mu zachowywac sie pewniej na drogach (czytaj lamac kolejne niesluszne
                                ograniczenia badz zwiekszac predkosc); reaguja zloscia, gdy inny polski kierowca
                                dokona innej (czytaj blednej) oceny sytuacji i np. stosuje sie bzdurnych
                                ograniczen w ruchu drogowym i wreszcie czuje sie swiecie przekonany, ze to on ma
                                racje, a reszta to chyba uczyla sie jezdzic na polu.
                                Jak pisalem o moim lamaniu przepisow, to mialem na mysli na przyklad sytuacje,
                                gdy przechodze na czerwonym w nocy, przy braku jakiekolwiek ruchu - Tobie stanal
                                przed oczami jakis duren wbiegajacy pod maske. Moge sie zalozyc, ze moje
                                wykroczenia powoduje o wiele mniej zagrozenia, niz Wasze poparte doswiadczeniem
                                jezdzenie, ktoremu znaki nie przeszkadzaja. Powiedzialbym, ze zachowujemy sie
                                nawet podobnie. Roznica jest taka, ze ja nie psiocze na drogowcow, ze czerwone
                                jest za dlugo, ze przejscia sa za rzadko, ze swiatla sa za jaskrawe, ze slupki
                                sa brudne i ze drogi wylozone asfaltem a nie jakas pianka. Staram sie
                                przynajmniej szanowac przepisy, bez potrzeby usprawiedliwiania wlasnych
                                wykroczen jakimis bzdurnymi argumentami i bez zrzucania winy na innych.
                                • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 17:19
                                  Nie wiem w jaki sposob Ty lamiesz przepisy jako pieszy. Wiem natomiast, ze
                                  znaczna czesc pieszych i rowerzystow (mam na mysli tych, ktorzy nie sa
                                  kierowcami) nie maja zadnej wyobrazni. Nie wiedza, ze wbiegajac na czerwonym
                                  przed maske powoduja duze zagrozenie - przede wszystkim dla siebie, bo kiedys
                                  kierowca nie zdazy wyhamowac i mu polamie nogi. Natomiast ktos kto kieruje -
                                  zwlaszcza kieruje duzo i dobrze (czyli zachowujac plynnosc jazdy, nie tamujac
                                  ruchu, a jednoczesnie bezpiecznie, bez powodowania niepotrzebnego stresu u
                                  KOGOKOLWIEK) - najczesciej te wyobraznie ma. Jako pieszy tez wielokrotnie lamie
                                  przepisy - jednak nie zdarzylo mi sie, bym spowodowal w ten sposob zeby ktos na
                                  mnie zatrabil, pokazal faka, czy opier***il. Czego nie moge powiedziec o
                                  pieszych, ktorych spotykam dosc czesto na swojej drodze. Powiem wiecej:
                                  wielokrotnie moglbym - w pelni przepisowo - debilowi czy kretynce nogi polamac.
                                  Albo rozwalic auto "jezdzacemu inaczej". Ale moze dlatego, ze duzo i w miare
                                  dobrze jezdze, nie zdarzylo sie jeszcze.
                    • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:38
                      Bo u nas znaki debile ustawiaja. Na Niestachowskiej 70 km/h, poza terenem
                      zabudowanym malutki zakret i 50 km/h. Efekt jest taki, ze kierowcy sa
                      przyzwyczajeni do tego, ze ograniczenia sa z dupy wziete i biora na nie
                      poprawke. Az tu kiedys zdarzy sie sytuacja, ze znak jest ustawiony wlasciwie i
                      tragedia gotowa - bo nikt nie wierzy w "obliczenia" polskich "specjalistow od
                      ruchu drogowego". Jak znam zycie, ci co u nas ustalaja przepisy czy ograniczenia
                      pewno nie maja prawa jazdy, a do pracy jezdza tramwajem :)
                • drhuckenbush Re: zlapali nas na A2 15.11.08, 11:35
                  W polskich realiach przepisy wlasnie po to sa. Glowna przyczyna wypadkow - do
                  czego glupio sie przyznac wladzom miast, wojewodztw, panstwa oraz policji - to
                  fatalny stan drog oraz brak autostrad. Chcialbym zauwazyc, ze wiekszosc
                  smiertelnych wypadkow jest w wyniku czolowych zderzen. Czyli wypadkow, ktore na
                  autostradach praktycznie nie wystepuja. Ale najlatwiej mowic o piratach
                  drogowych, ktorzy jada 120 km/h, strasznie pijanych kierowcach, ktorzy maja 0,3
                  promila (zeby nie bylo - ja ogolnie jazdy po pijanemu nie popieram) czy tez
                  groznych przestepcow, ktorzy jada bez pasow. Szukanie tematow zastepczych,
                  zrobiliby nam autostrady, to wypadkow - zwlaszcza tych smiertelnych - byloby
                  DUZO mniej.
            • Gość: aurora Re: zlapali nas na A2 IP: *.icpnet.pl 11.11.08, 12:25
              na katowickiej to zrobili chyba 70 zamiast remontu ;) poczekajmy trochę a zaraz z tej 70 zrobi się 50 (bo koleiny, bo dziury, bo coś tam) ;)

              a tak na serio to zmniejszenie ograniczenia na tej drodze to jakaś paranoja, i bynajmniej nie chodzi tutaj chyba o "zarobki" policji, bo przecież w "zamierzchłych czasach" też niebiescy mieli gdzie łapać- w końcu w stronę rataj, tuż za wiadutkem było już ograniczenie do 70 i tam zazwyczaj się ustawiali i czekali na tych rozpędzonych
              • Gość: a.a. Re: zlapali nas na A2 IP: *.ibch.poznan.pl 14.11.08, 13:46
                a ja mam inny przykład - jest niedaleko Poznania takie oznakowane przejście dla
                pieszych (na drodze szybkiego ruchu), gdzie było już kilka trupów - niestety
                głównie dzieci - i co,po następnym wypadku policja postawiła znak zmniejszający
                prędkość - tylko jak jechaliśmy tam przepisowo to TIR tak na nas trąbił, że się
                baliśmy że nam wjedzie w .... czyli niestety -w tym kraju znaki nie działają...
                i chyba nie zaczną.
            • kiks4 Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 23:08
              Gość portalu: marek napisał(a):
              po przekroczeniu granic Polski, kierowcy nagle zaczynają respektować
              > ograniczenia prędkości i wyzbywają się pewnych przywar
              ---
              To cud. Tym większy, że granic nie ma a respektowanie przepisów działa. Sam
              wielokrotnie odczuwałem na sobie te dziwną moc szlabanu (teraz wirtualnego)
    • lukask73 Jechałem tylko o 40 km/h więcej 10.11.08, 10:49
      Parę miesięcy temu w internecie był film, na którym kierujący TIR-em
      też nie zwolnił przy bramkach - zdaje się w Gołuskach.

      Moim zdaniem jedno i drugie jest naganne, a chwalenie się jazdą o 40
      km/h w krajach, gdzie policja pracuje normalnie byłoby samobójstwem.
      U nas jest powodem do dumy i prestiżu wśród przeświadczonych o
      własnej nieśmiertelności.

      Natomiast zgadzam się z tym, że Policja największe sukcesy notuje na
      froncie walki z babciami, które sprzedają pietruszkę itp.

      Jeszcze do gościa "ss": obszar, na którym obowiązuje ograniczenie do
      30 jest drogą lokalną, na której mogą się pojawić piesi, młodociani
      rowerzyści, piłka wykopnięta z posesji... Jazda 50 na godzinę taką
      drogą to kuszenie losu.

      Jestem pewien, że wasze zdanie nt. tolerancji policji zmieni się,
      jak zobaczycie z bliska człowieka z odsłoniętym mózgiem, ,,bo komuś
      innemu się spieszyło" i jechał ,,tylko o 20 więcej".
      • drhuckenbush Re: Jechałem tylko o 40 km/h więcej 15.11.08, 11:31
        Ale jazda o 40 km/h wiecej na autostradzie wcale nie musi byc niebezpieczna. To
        jest 170 km/h - jak ktos umie jezdzic, to naprawde zaden problem jechac w ten
        sposob na autostradzie, gdzie nie ma skrzyzowan, sa dwa pasy w kazda strone itd.
        Wszystko musi miec swoje granice.
        Ja bym wolal, zeby drogowka zastawila sie na drodze kolo mojego osiedla, gdzie
        jest zakaz wjazdu powyzej 3,5 tony, a bardzo czesto widze tam TIRa. Niby nic,
        ale one niszcza ta droge i przez to konieczne jest co roku wydawanie pieniedzy
        na remont tej drogi.
    • Gość: W105N4 Re: zlapali nas na A2 IP: 81.210.2.* 10.11.08, 18:24
      Zgadzam sie absolutnie z tym, ze niektore znaki w Polsce sa w miejscach dziwnych
      (delikatne okreslenie), ale podoba mi sie system szwedzki. Polega on na tym, ze
      jezeli zlapia delikwenta na przekraczaniu szybkosci to daja mu ostrzezenie (od
      razu sprawdzaja w komputerze) gdy to jego pierwszy raz. Przy drugim tego typu
      wykroczeniu zabieraja mu prawo jazdy i wysylaja na szkolenie z cyferek.
      Podchodza do tego tak: widzisz znak i nie zwalniasz to znaczy, ze nie znasz
      systemu dziesietnego:).
    • renepoznan Re: zlapali nas na A2 10.11.08, 19:08
      kiks4 napisał:

      > ja prowadziłem starając się nie przekraczać
      > maksymalnej dopuszczalnej prędkości o więcej niż 40 km/godz.

      Przyznanie do winy już jest. Teraz wystarczy jak policja zażąda od GW danych identyfikujących i kolega nam z forum zniknie. Albo w przytulnej celi albo z powodu braku forsy na opłacenie łącza internetowego.
      Kiksie - jak będziesz stał z czapką pod kościołem to daj znać pod którym i kiedy. Zrzucimy się wszyscy.
      :)
      • kiks4 Re: zlapali nas na A2 10.11.08, 19:53
        renepoznan napisał:
        > Przyznanie do winy już jest. Teraz wystarczy jak policja zażąda od GW danych
        identyfikujących i kolega nam z forum zniknie. Albo w przytulnej celi albo z
        powodu braku forsy na opłacenie łącza internetowego.
        ---
        Patrzajcie ludzie! Kto to mówi! Toż przecie już na pierwszym roku studiów
        prawniczych nauczają że przyznanie się podejrzanego nie jest wystarczające do
        ukarania go. Podstawą wyroku muszą być dowody!
        Więc Kolego- śpij spokojnie, będziemy się szczypać jeszcze nieraz na tym forum.
        A o tych czterdziestu rzeczywiście było głośno- oczywiście dotyczyło to innej
        sytuacji- mianowicie zdjęć z fotoradarów. To było wtedy, gdy po zainstalowaniu
        automatycznych urządzeń zalały one policjantów taką ilością zdjęć, że nie byli w
        stanie ich przerabiać. I wtedy Komendant rozkazał podkręcić tak aparaty, żeby
        pstrykały dopiero po przekroczeniu dopuszczalnej prędkości zwiększonej o 40 km/h.
        • renepoznan Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 11:23
          kiks4 napisał:

          > Patrzajcie ludzie! Kto to mówi! Toż przecie już na pierwszym roku studiów
          > prawniczych nauczają że przyznanie się podejrzanego nie jest wystarczające do
          > ukarania go.

          To chyba na jakimś krótkim kursie dla prokuratorów i sędziów forumowych.:):):)
          Bo mnie uczyli, że przyznanie się jest jednym z równorzędnych dowodów i jak każdy inny dowód powinien być oceniany przez sąd co do do swej wiarygodności i prawdziwości. Jesli przyznający się delikwent jest generalnie wiarygodny (jak nasz delikwent) to jego przyznanie się może być uznane za wystarczające. :):):)

          Alboś coś pokręcił lub zbytnio uprościłeś albo dostałeś złe informacje.
          • kiks4 Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 14:24
            renepoznan napisał:
            > To chyba na jakimś krótkim kursie dla prokuratorów i sędziów forumowych.:):):)
            ---
            ale skąd- ja to czytałem w poważnym piśmie mojej żony w rubryce "Prawnik radzi".
            Chyba w "Przyjaciółka" albo w "Życie na gorąco". Niestety nie pamiętam ale jak
            wygrzebie to podam Ci źródło.
            • renepoznan Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 21:37
              kiks4 napisał:
              w poważnym piśmie mojej żony w rubryce "Prawnik radzi"
              > .
              > Chyba w "Przyjaciółka" albo w "Życie na gorąco".

              No toś mnie powalił. Facet czytający takie "poważne pisma"? Ale ta informacja
              wyjaśniła mi pewne zagadkowe Twoje wypowiedzi. Po takiej lekturze to wszystko
              możliwe.
              ;)hahahahahaha
            • dobrusia_to_ja Re: zlapali nas na A2 11.11.08, 23:26
              kiks4 napisał:

              > ale skąd- ja to czytałem w poważnym piśmie mojej żony w rubryce "Prawnik radzi"
              > .
              > Chyba w "Przyjaciółka" albo w "Życie na gorąco".

              Ohohohoho!! Hahahahaha!!! Hehehehehe!!!!
              Kiksie! Tego się po Tobie nie spodziewałam;) Takie poważne pisma w Twoim domu;))
              Poprawiłeś mi humor;)

              > Niestety nie pamiętam ale jak
              > wygrzebie to podam Ci źródło.

              Może lepiej tego nie rób, co?? To z troski o Twoje zdrowie (psychiczne);)
              • kiks4 Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 10:27
                dobrusia_to_ja napisała:
                > Ohohohoho!! Hahahahaha!!! Hehehehehe!!!!
                Takie poważne pisma w Twoim domu;)
                ---
                Dobrusiu! Ty - kobieta- natrząsasz się z pism kobiecych???:-)))
                Bo Ci odpowiem Gogolem: z kogo się śmiejecie?
                • dobrusia_to_ja Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 11:17
                  Oj, chyba przez Ciebie Gogol w grobie się przewraca;)
                  A tak poważnie. No, może nie do końca, bo czy można poważnie pisać o takich
                  pisemkach?;) Może kiedyś "Przyjaciółka" była na niezłym poziomie, ale "Życie na
                  gorąco" nigdy. Jeśli się mylę, to proszę, popraw mnie;)
                  • kiks4 Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 16:37
                    dobrusia_to_ja napisała:
                    > Oj, chyba przez Ciebie Gogol w grobie się przewraca;)
                    ---
                    mam nadzieję, że rozpiera go satysfakcja, iż był tak przewidujący.
                    Ale na poważnie- oczywiście z mojej strony to był żarcik, tych pism u nas w domu
                    nie znajdziesz, nie jestem zresztą pewien czy Przyjaciółka nadal wychodzi. A ten
                    drugi tytuł zapamiętałem pewnie z wizyty u fryzjera czy cóś w tym rodzaju. A
                    może to tytuł jakiegoś serialu- nie wiem.
                    • renepoznan Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 16:59
                      Z duża satysfakcję obserwuję Kiksie Twój sceptyczny stosunek do przepisów prawa drogowego, jego ograniczeń, zakazów i nakazów oraz do postawionych znaków drogowych.
                      Tylko moja przekorna pamięć przypomina mi jak mnie skrytykowałeś za negatywny stosunek do wprowadzanych zmian w prawie drogowym i nakładaniu dodatkowych nakazów i zakazów na kierowców - choć zdrowy rozsadek nakazywał chocby zastanowienie się nad moja argumentacją. Pamiętam też jak z góry mnie potraktowali forumowicze jak wskazałem, ż ewprowadzone zmiany wbrew Waszym twierdzeniom nie spowodowały zmniejszelnia liczby wypadków bo w porównywalnych okresach liczba wypadków śmiertelnych wzrosła.
                      Brawo Kiksie - tylko trochę konsekwencji brakuje. :):):):):)
                      Chyba,, że problem lezy w czymś innym - popieraniu zakazów i nakazów ale zarazem konsekwentnym ich ignorowaniu i ratowaniu w ten sposób budżetu państwa.
                      No to bym rozumiał. :):):)
    • funkenschlag Re: zlapali nas na A2 12.11.08, 15:41
      Ograniczenia prędkości mają swoją zasadność - w danym miejscu wystąpiło kilka groźnych wypadków, albo z różnych przyczyn miejsce jest bardziej niebezpieczne. Nie chodzi tu przy tym o ciebie, albo małżonkę, ale o życie i zdrowie innych! Moja stara Corsa w latach swej świtności potrafiła się bujać do 145km/h, ale _zawsze_ przestrzegam znaków ograniczenia prędkości. Jak jest 70, to ma być 70 i g* mnie obchodzą kierujący za mną, którym jest "za wolno".

      Najbardziej wkurzające było, gdy w Jasinie pod Poznaniem szukałem skrętu w lewo ("nawroki") na dwupasmowej (jest tam jedna, czy dwie). Ograniczenie było do 80km/h (miejsce jest znane z wypadków i kraks) i jechałem z maksymalną dozwoloną prędkością lewym pasem, mrugając kierunkowskazem szykowałem się do manewru (już widzialem ową "nawrotkę"), a jakiś dureń za mną w straej hondzie civic na mnie mrugał i trąbił.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka