Dodaj do ulubionych

MAM NADZIEJĘ

18.11.03, 21:19


Mam nadzieję, że na tym forum swoje poglądy i oceny zechcą umieścić
przedstawiciele takich organizacji jak UW, LPR, SAMOOBRONY, PSL, SLD, Maciej
Dysydent, itd. (jeśli kogoś pominąłem to przepraszam)

Oczywiście zapraszamy również nasze władze, aby wiedziały, „co w trawie
piszczy” A może w końcu dadzą głos???

Aha. Cykliści, piłkarze, kajakarze itd. też niech wpiszą.

Uważam, że jest to doskonałe miejscy do przedruku Faktów Wrzesińskich.

Internet rozwija się. Coraz więcej mieszkańców naszego miasta ma do niego
dostęp. Dlatego uważam, że warto tą drogą przekazać przyszłym wyborcą swoje
uwagi.

Ja wiem, że nie każdemu podoba się właściciel tej witryny. Jednak jest
pewne, że nie ma tu cenzury naszych miejscowych notabli. No i już tak jest
gdzie Polak nie może tam Żyda pośle. Ale to też Polacy.
Zresztą na ten temat proponuje ciekawy artykuł. (to później).

Pamiętajcie Państwo, że liczba odwiedzin tej stronki, będzie zależała od
tego jak ciekawa będzie jej zawartość.
Dlatego postarajmy się.
WSZYSTKICH SERDECZNIE POZDRAWIAM I ZAPRASZAM.
Obserwuj wątek
    • jackowrzesnianin TO, CO OBIECAŁEM. GMINA ŻYDOWSKA NIE REPREZENTUJE 18.11.03, 21:23

      GMINA ŻYDOWSKA NIE REPREZENTUJE ŻYDÓW!
      undefined

      z prof. Normanem G. Finkelsteinem, autorem głośnej książki The Holocaust
      Industry, rozmawia Jan M. Fijor

      Uzurpatorzy

      - Panie profesorze, jakie związki łączą Pana z Polską?

      - Moi przodkowie byli polskimi Żydami, w Polsce urodzili się moi rodzice,
      mieszkali w Warszawie, ich ostatnim miejscem zamieszkania do 1943 roku, czyli
      do czasu przymusowego przeniesienia do getta, był ich własny dom przy ulicy
      Miłej, pod dziewiętnastym. Moja mama była absolwentką wydziału matematycznego
      Uniwersytetu Warszawskiego, ojciec zajmował się interesami. Posiadali w Polsce
      jakieś sklepy, manufakturę, nieruchomości... W czasie wojny wszystko to
      stracili. Holokaust przeżyli, lecz z Polski wyemigrowali, ja już urodziłem się
      w Stanach Zjednoczonych... Nigdy jeszcze w Polsce nie byłem.

      - Czy Pan, Pańska rodzina, rościcie sobie pretensje do majątku pozostawionego
      w Polsce?

      - Absolutnie nie...

      - Dlaczego? Przecież to był wasz legalny majątek, Pan byłby jego
      spadkobiercą... Nieruchomość w centrum Warszawy to dzisiaj duże pieniądze.

      - Takie roszczenia nie mają sensu. Większość majątku należącego niegdyś do
      mojej rodziny uległa w czasie wojny zniszczeniu. Wprawdzie po wojnie został on
      częściowo odtworzony, lecz myśmy w tej restauracji nie brali udziału. Trudno
      więc ocenić nasz rzeczywisty w nim udział. Nie płaciliśmy podatków, nie
      konserwowaliśmy tego majątku... Sprawa uległa przedawnieniu...

      - To jest słaby argument. Władza ludowa wam majątek skonfiskowała, więc o
      zaległościach podatkowych nie ma mowy. Co prawda zaraz po upaństwowieniu, po
      konfiskacie majątku, należało decyzję komunistów zaskarżyć w sądzie, ale nawet
      gdybyście polski rząd wzięli do sądu, to i tak własność nie zostałaby wam
      przywrócona... W takiej sytuacji trudno mówić także o przedawnieniu. Moim
      zdaniem, nawet średnio zdolny adwokat jest w stanie udowodnić pańskie prawo do
      roszczeń majątkowych wobec władz Polski...

      - Ale ja tego nie chcę. Nie tylko ja, znakomita większość ofiar holokaustu nie
      zamierza ani doprowadzać Polski do gospodarczej ruiny, ani tym bardziej
      pozbawiać polskie dzieci przedszkoli, szkół czy parków? Bo do tego
      sprowadziłaby się restytucja naszego mienia.

      - Skoro tak, na jakiej podstawie Światowy Kongres Żydowski (WJC) skierował w
      początkach grudnia do sądu w Nowym Jorku pozew przeciwko państwu polskiemu o
      odszkodowanie za majątek utracony przez Żydów, ofiary holokaustu w Polsce?

      - Takiej podstawy nie ma. Nikt im nie dał prawa do reprezentowania ofiar
      holokaustu. Jeśli ja nie chcę się o ten majątek upominać, to tym bardziej nie
      chcę, aby robił to ktoś rzekomo w moim imieniu.

      - Czy WJC działa z upoważnienia ofiar holokaustu?

      - Skądże! To jest czysta uzurpacja! Hucpa! Gdyby Kongres reprezentował ofiary
      holokaustu, odzyskane mienie czy odszkodowania zostałyby przekazane właśnie
      im. Tymczasem wiadomo, że do ofiar holokaustu dociera zaledwie ułamek tego, co
      Kongres Żydowski dotychczas uzyskał.

      - Kilka dni temu prasa doniosła jednak, że sąd federalny w Nowym Jorku
      zatwierdził sposób wypłaty odszkodowań dla tych wszystkich, którzy ucierpieli
      z powodu przymusowej pracy w niemieckich fabrykach, będących własnością
      Szwajcarów, lub zostali oszukani przez szwajcarskich bankierów. Wynika z
      niego, że gros funduszy z odszkodowań przekazanych zostanie jednak ofiarom
      holokaustu...

      - To nieprawda! Posiadam dokumenty świadczące o tym, że do ofiar holokaustu
      dotrze, w najlepszym razie, może 3 do 5 proc. z wymuszonych na Szwajcarach,
      prawie 1,5 mld dol. Ponadto pieniądze te wypłaca się w takim tempie, że wielu
      ich adresatów do wypłaty nie dożyje. Przecież to są w większości ludzie w
      podeszłym wieku.

      - A pozostałe 95 proc., co się stanie z resztą pieniędzy?

      - Znajdą się na dziwnych kontach dziwnych fundacji, czyli praktycznie w
      kieszeniach aktywistów Kongresu Żydowskiego. Ta cała akcja odszkodowań dla
      Żydów to jeden wielki rabunek!

      - Nie powie mi Pan, że ludzie tego nie wiedzą. Jeśli jest tak, jak Pan pisze
      w "Holocaust Industry", to dlaczego w środowisku żydowskim nie wrze? Nie
      uwierzę, żeby Żydzi, naród mądry, wykształcony i tak ciężko doświadczony,
      godzili się tak łatwo na ten rabunek!

      - Większość jest niezorientowana, nie wiedzą, o co toczy się gra. Inni udają,
      że nie wiedzą. Jeszcze innych to nie interesuje albo uważają, że nie ma po co
      wyważać drzwi. W końcu Niemcom się to należało, bo naziści tę wojnę rozpętali,
      Szwajcarzy na krzywdę żydowską nie reagowali, zaś Polacy to naród antysemitów,
      nie lubią Żydów, więc nie ma sensu ich żałować. Dużą rolę odgrywa żydowski
      szownizm, solidarność etniczna, narodowa. W końcu to Żydzi cierpieli, nikt
      inny. Nam się te pieniądze należą. Jeśli więc pozostają w rękach żydowskich, o
      co kruszyć kopie? Zresztą gdyby nawet ktoś chciał zaprotestować, w walce ze
      Światowym Kongresem Żydowskim nie ma szans. Ich wspiera prasa, telewizja,
      życzliwa jest im administracja Clintona, bankierzy, sądy - to jest ogromna
      siła, która może złamać każdego. Ludzie sie ich boją.

      - Jaka była reakcja środowiska żydowskiego na Pańską książkę?

      - Kierownictwo WJC ją zignorowało, nabrali wody w usta, wysyłając
      gdzieniegdzie sygnały, że to, co napisałem, to nieprawda. Starają się
      przylepić książce etykietkę "antyżydowskiej" albo przeznaczonej dla
      środowisk... antysemickich. Jednakże dla 90 proc. czytelników żydowskich
      książka była szokiem. Widać to choćby po listach, jakie od nich otrzymuję.
      Spotykam się co prawda z opiniami negatywnymi, że kalam własne gniazdo, że
      jestem pieniaczem, ale generalnie komentarze są mi życzliwe i przyjazne. W
      oczach znakomitej większości czytelników żydowskich, w tym w oczach ofiar
      holokaustu, książka spotkała się z uznaniem; wielu piszących do mnie Żydów
      prosi, abym więcej na temat holokaustu publikował.

      - Czy dostaje Pan listy z pogróżkami?

      - Niewiele, i co ciekawe, nie są to listy od Żydów, ich autorami są przeważnie
      niemieccy neonaziści.

      - Jak się książka sprzedaje?

      - W Europie, a szczególnie w Niemczech, dość dobrze. W Stanach Zjednoczonych
      jest nieco gorzej, ale sprzedaż rośnie. Na pewno nie jest to bestseller...

      - Czy "Holocaust Industry" jest bojkotowana?

      - Może należałoby powiedzieć: przemilczana lub zignorowana, zwłaszcza przez
      takie opiniotwórcze tytuły, jak "New York Times", "Washington Post". Trudno
      się jednak dziwić, skoro i one są częścią spisku, który ja nazwałem
      Holokaustowym biznesem ("Holocaust Industry"), a który na tragedii Żydów robią
      dzisiaj ogromne pieniądze.

      - Panie Profesorze, ile ofiar holokaustu żyje do dzisiaj?

      - Moim zdaniem ok. 25 tysięcy, choć Kongres Żydowski twierdzi, że jest ich
      ponad milion. Na potrzeby "holokaustowego biznesu" sfabrykowano dokumenty
      dowodzące rzekomo takiej liczby, ale jest ona wyssana z palca. Dla
      uzasadnienia nacisków na Szwajcarię, Niemcy, a teraz Polskę, skromne "25
      tysięcy" brzmiałoby śmiesznie. Aby uzasadnić grabież miliardów dolarów,
      potrzebne były wielkie liczby.

      - Przed sądem trzeba to było jednak jakoś udokumentować...

      - W tym celu przyjęto wyjątkowo "elastyczną" definicję "ofiary holokaustu".
      Jest nią - według działaczy WJC - każdy Żyd, który przeżył II wojnę światową.
      Ofiarą holokaustu jest więc nie tylko więzień Auschwitz czy Majdanka, lecz
      także żydowski oficer Armii Czerwonej lub NKWD czy nawet legitymujący się
      żydowskim pochodzeniem - byli tacy - oficer Wehrmachtu, pod warunkiem, że
      przeżyli oni wojnę. Gdyby Kaganowicz żył do naszych czasów, też byłby ofiarą
      holokaustu!

      - Kto, poza działaczami Kongresu, ma kontrolę nad wydatkowaniem pieniędzy
      pochodzących z odszkodowań?

      - Nikt, choć mnie się na przykład udało dotrzeć do dokumentów, do prawdziwych
      liczb. Opublikowałem je w Holocaust Industry...

      - Panowie Bronfman, Singer czy Sultanik mogą si

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka