morelek77
12.07.09, 22:58
coooo? na Krysiewicza dobre warunki dla rodziców? Na chirurgii? To
chyba kpiny - personel tego szpitala nie jest przystosowany do pracy
z małym pacjentem. Wrzeszczaca baba w gabinecie USG/RTG - jak w
takich warunkach dziecko ma sie uspokoić. Pielęgniarka, która tuż po
operacji mówi płaczącemu dziecku: "że jak nie przestanie płakac, to
mama ja zostawi". Dziecko wyrywane, dosłownie, matce i zabierane na
sale operacyjną - a miał zadziałać tzw. głupi jaś - nikt tego nie
sprawdził. Przez blisko 12 godzin od zabiegu nikt nie zajrzał do
naszej Małej żeby sprawdzić jak sie czuje. Rzeźnia nie szpital ...