Dodaj do ulubionych

Rodzic pacjenta to wróg szpitala?

12.07.09, 22:58
coooo? na Krysiewicza dobre warunki dla rodziców? Na chirurgii? To
chyba kpiny - personel tego szpitala nie jest przystosowany do pracy
z małym pacjentem. Wrzeszczaca baba w gabinecie USG/RTG - jak w
takich warunkach dziecko ma sie uspokoić. Pielęgniarka, która tuż po
operacji mówi płaczącemu dziecku: "że jak nie przestanie płakac, to
mama ja zostawi". Dziecko wyrywane, dosłownie, matce i zabierane na
sale operacyjną - a miał zadziałać tzw. głupi jaś - nikt tego nie
sprawdził. Przez blisko 12 godzin od zabiegu nikt nie zajrzał do
naszej Małej żeby sprawdzić jak sie czuje. Rzeźnia nie szpital ...
Obserwuj wątek
    • franulka Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 00:27
      zgadzam się z opinią, że rodzice małych pacjentów traktowani są jak
      zło konieczne, mimo, iż tak naprawdę wykonują większość pracy za
      personel - karmią dzieci, przebierają, usypiają i opiekują się nimi,
      dzięki czemu dzieciaczki nie płaczą i nie marudzą. W zamian za to
      mogą się przespać na krześle...Większość pielęgniarek (zaznaczam nie
      wszystkie) nie jest w ogóle przygotowana do pracy z dziećmi - są
      mało delikatne, oschłe, nie za bardzo interesuje ich los dzieci,
      które z jakiś względów są w szpitalu bez rodziców i to jest naprawdę
      bardzo przykre. W szpitalu byłam niedawno i opisuję oddział
      chirurgii na Krysiewicza.
      • Gość: Julita Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.net.inotel.pl 23.01.10, 21:29
        Franulka napisała: rodzice małych pacjentów traktowani są jak
        zło konieczne, mimo, iż tak naprawdę wykonują większość pracy za
        personel - karmią dzieci, przebierają, usypiają i opiekują się nimi,
        dzięki czemu dzieciaczki nie płaczą i nie marudzą...
        Zgadza się!!!
        Byłam z moim rocznym synkiem tuż przed Świętami w szpitalu przy ul.Nowowiejskiego.
        Przekonana jestem, że gdyby nie było rodziców pielęgniarki nie dałyby rady z karmieniem, przewijaniem i podawaniem leków, bo podawały tylko leki dożylne !, a o ciągłym płaczu takich pozostawionych bez rodziców dzieci nie wspomnę!
        Uważam, że rodzice są ogromną! pomocą dla personelu !!
        Szkoda, że taka pomoc traktowana jest z punktu widzenia pielęgniarek:tak musi być, ale gdy my rodzice oczekujemy wsparcia...tu już gorzej...
    • Gość: JP Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 00:36
      Niedawno moja malutka bratanica była w szpitalu przy Szpitalnej -
      może bez przesady, ale naprawde nie było na co narzekać: i lekarze,
      i pielęgniarki miłe i kompetentne. Wstawiliśmy łóżko polowe,
      składane na dzień, udzielano nam wszelkich informacji i pomocy,
      dostęp do łazienki i kuchni bez problemu. Może rzeczywiście zależy
      to od oddziału, ale my mamy jak najlepsze wrażenie.
    • Gość: Poznańczyk Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 13.07.09, 00:57
      Dyr. Woźnicka: "A jak komuś to nie odpowiada, może zabrać dziecko do
      innego szpitala" - to chyba jakiś żart! w Polsce jest raptem kilka
      specjalistycznych klinik dla dzieci! więc wyboru nie ma w ogóle!
      Pani Dyr. nie zauważyła że szpital sporo oszczędza na personelu
      pielęgniarskim, bo większość czynności przy dzieciach robią rodzice!
      i dobrze, ale w zamian chociaż nie utrudniajmy im tego! Widocznie
      Pani Dyr. nie miała jeszcze okazji leczyć własnych dzieci w szpitalu
      w którym pracuje i nie życzę jej dzieciom tego, bo szpital to
      ostateczność, której wszyscy chcielibyśmy uniknąć.
    • Gość: Aga Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.range86-138.btcentralplus.com 13.07.09, 08:28
      Krysiewicza jest straszne. Czuja sie calkowicie bezkarni. I
      pielegniarki i lekaze. Nie maja zadnego szacunku do pacjentow i
      zachowuja sie jakby wyswiadczali laske. Te baby w recepcjach, ktore
      o niczym nie maja pojecia ale kazde zdanie zaczynaja glosem pelnym
      pretensji " nie wolno...". Niestety sluzba zdrobia jest pelna
      aroganckich, prymitywnych ludzi i nie mialabym nic przeciwko temu,
      zeby ich zamienic na mlodszych, niezdemoralizowanych lub imigrantow.
      • kazek100 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:30
        Dwa razy w ubiegłym roku trafiłem z dzieckiem na Krysiewicza. Na
        szczęscie żaden z przypadków nie był jakiś dramatyczny (po czasie -
        w trakcie był), ale wrażenia - koszmarne.

        Za pierwszym razem dziecko wiło się z bólu, co na szczęście okazało
        się tylko bolesnym skurczem jelita, niczym groźniejszym. Zanim to
        jednak wyszło, na zdjęcie czekaliśmy 5 godzin, i gdybym wreszcie nie
        odezwal się głośniej na kogoś, na pewno czekalibysmy dalej.
        Obslugiwal ten cały gabinet jeden facet, który też miał już chyba
        dośc panującego tam bałaganu, bo podłuchałem, jak wnerwiony
        mówił "zaraz to zamknę i pójdę w cholerę".

        za drugim razem dziecku nagle mocno skoczyła temperatuyra podczas
        zapalenia oskrzeli, a dodajmy, że był to dzień bardzo świąteczny i
        wszelkie przychodnie były zamknięte. Po wizycie u lekarza dyżurnego
        dostaliśmy receptę na zastrzyk, który oczywiście mieliśmy sami
        kupić, a potem szybko podać Dzwoniłem na Szpitalną i do jakiejś
        prywatnej kliniki na Grunwaldzie, gdzie powiedzieli i, że tego leku
        nie poddazą. O odsyłali nas na Krysiewicza. Tam po 1,5 godzinie
        czekania pani doktor Extercate zatrzasnęła nam z krzykiem drzwi
        przed nosem (w sensie dosłownym z trzaskiem i wrzaskiem) krzycząc,
        że to nie nalezy do jej obowiązków. Po kolejnej godzinie szlag mnie
        trafił i nawrzeszczałem na jakąś inną, bodu ducha winną panią
        doktor, która wtedy dziecku ten zastrzyk dała, mimo, że akurat nie
        było to jej działką. Trwało to ile? Pół minuty? pani doktor
        Extrecate dłużej wrzeszczała, niż trwał ten zastrzyk. A dzień
        (wieczór) był świąteczny i naprawdę nie było gdzie jechać.
        • Gość: blekotamlekota Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.aster.pl 13.07.09, 11:54
          Bo każdy rodzic myśli, że on jest sterylny i jak spędzi noc na oddziale to nie
          będzie to miało żadnego wpływu ani na jego dziecko ani na inne dzieci leżące na
          oddziale. A gdy w szpitalu jest potem epidemia to na pewno wina pielęgniarek bo
          nie zachowały czystości. To tyle w tym temacie. Zachęcam służbę zdrowia żeby nie
          ulegała opinii publicznej i nie wpuszczała rodziców na oddziały. Dla dobra
          pozostałych dzieci.
          • kazek100 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 12:45
            1. możesz mi tak na spokojnie napisać, co ma wspólnego Twój post z
            moim? Bo ja zupełnie o czyms innym pisałem;

            2. Słuchałem ostatnio kilka mądrych wypowiedzi lekarskich i ze
            wszestkich wynikało, że ta sterylnośc to jest wazna, ale akurat nie
            najważniejsza na oddziałach. Ostatni zaczęli się nawet wycofywać z
            tych foliowych kapci etc etc.
          • Gość: pol Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 195.47.201.* 13.07.09, 12:46
            A zostawisz swoje 3 miesięczne dziecko same w szpitalu gdzie nawet
            normalnego obchodu nie ma?
          • asik75 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 13:30
            Jesteś może pielęgniarką?
            I tak, gdy jest epidemia, to często jest to wina pielęgniarek, które
            nie wiedzą nawet, w jaki sposób należy korzystać z jednorazowych
            rękawiczek przy podłączaniu dzieciom kroplówek albo pomp
            infuzyjnych. Bo z pewnością - według ciebie - zgodne ze standardami
            i przepisami jest zakładanie tychże rękawiczek przed wejściem na
            salę, otwierając przedtem kilkoro innych drzwi. Bo przecież klamki
            są zupełnie sterylne w przeciwieństwie do brudnych rodziców. Leżałam
            z moim 2-miesięcznym synkiem na Krysiewicza w ub. roku i takie
            przykłady mogłabym mnożyć. Nie widziałam, żeby personel medyczny tak
            często przy dzieciach mył ręce specjalnym antyseptycznym płynem jak
            rodzice. Przez 2 tygodnie pobytu dobre słowo mogę powiedzieć o 2!!!
            pielęgniarkach. Reszta to leniwe, wredne baby - zimne, bez podejścia
            do takich maluchów, a były to te najmniejsze dzieciaczki zupełnie
            bezbronne. Jak sobie przypomnę jak dosłownie gmerały igłą, szukając
            żyły! Do rzeźni się nawet nie nadawały, o oddziale niemowlęcym nie
            wspomnę. I proszę, bez argumentów o marnych pensjach - ja to wiem,
            ale to nie jest powód, żeby się wyżywać na rodzicach i tych
            maluchach. My nic na to nie poradzimy.
            Dwa dialogi dla przykładu:
            Dziecko zaczyna się dusić, idę z nim na ręku do dyżurki:
            Ja: Dziecko się dusi.
            Piel.: a to pani dziecko?
            Ja w duchu: nie, znalazłam na ulicy.

            Rzeźniczka przychodzi podłączyć pompę o 2 w nocy. Dziecko śpi. Dla
            pewności pytam z podłogi:
            - Śpi?
            Po chwili szarpania się z pompą i dzieckiem, z pewną satysfakcją w
            głosie słyszę:
            - Teraz już nie.

            Mam pisać dalej?
            To dodam jeszcze tylko, że dwukrotnie w szpitalu przy pobraniu krwi
            zanieczyszczono krew bakteriami, co przedłużyło nasz pobyt i
            skończyło się faszerowaniem dziecka antybiotykami. I według ciebie
            to rodzice nie są sterylni, a szpital przestrzega wszystkich
            przepisów. Gratuluję samopoczucia.
            • Gość: mem Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 16.07.09, 06:54
              Rękawiczki nie zapewniają sterylności, rękawiczki chronią tylko i
              wyłącznie personel. Od sterylności są płyny dezynfekcyjne, którym
              personel winien dezynfekować ręce przed każdym kontaktem z pacjentem.
          • Gość: gość Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 13.07.09, 21:40
            Co do Instytutu Pediatrii na ul.Szpitalnej.
            Bakterie i zakazenia to rzeczywiście personel sam przenosi.
            Korek, ktory spadł na podloge, byl podniesiony i prawie wkrecony
            dziecku do wenflona. nie pozwolilam. W tych samych rekawiczkach,
            czesto zabrudzonych krwią, odkreca się kilka korkow od wenflona na
            sali u róznych dzieci. Nikt nie zmienia do kazdego dziecka
            rękawiczek, przenosząc poprzez krew zakazenie z jednego dziecka na
            drugie.
            Personel biega w tych samych butach po kazdym oddziale i po
            podworku, a rodzic musi nosić ochraniacze, aby z dworu nie przenieśc
            zakażen.
            Jedzenie dzieciom szykuje sie bez rekawiczek i wszystkiego sie
            dotyka, nawet brudnej ścierki czy mopa podczas szykowania posilków
            nie myjąc rąk.
            Mogla bym wiele opisywać.
            Osobiście uwazam, że te praktyki stosuje się na kazdym oddziale.
            Ale najbardziej nie przyjemny personel pracuje na Laryngologi. Ten
            oddział to koszmar dla rodzica i dziecka. Dobrze, że lezy sie tam
            bardzo krotko inaczej nie szlo by wytrzymać. Rodzicom nie wolno
            wychodzić z dziecmi na korytarz-przenoszenie bakteri, ale na
            swietlicy mogą wszystkie chore dzieci sie spotykac i przenosic.
            W tym szpitalu parodia goni parodię, i nawet nie zle na niej zarabia
            personel.
        • mama_pisarka Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 14.07.09, 09:10
          doktor exterkate to osobny rozdzial histori
          powinno sie ja zamknac
          bo chyba pomylila sie z powolaniem
          jak tez wiekszosc ludzi pracujaych na izbie przyjec w krysiewiczu
    • incipit Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiepściej 13.07.09, 08:51
      Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiepściej. Skiepścili się.
      Jak zobaczę strajkującego lekarza to za siebie nie ręczę. Bandyci.
      • mamaronja Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep 13.07.09, 09:20
        Ja byłam dwukrotnie z dzieckiem w szpitalu im.Degi - dzieci tam
        traktowane są jak worki z ziemniakami, przy -10 stopniowym mrozie
        gdy dziecko jest tuz po operacji pani salowa robi przeciąg w sali,
        bo jej podłoga musi wyschnąć, dzieci z i na operacje wozi się
        ciemną, zimną piwnicą a potem oczekuje się na windę przy wejściu do
        szpitala - pielęgniarka była oburzona gdy poprosiłam, by poczekac
        dwa metry dalej a nie w mrozie. W ogóle przeszłam juz szpitale w
        Gdańsku, Bydgoszczy, Warszawie i Poznaniu i musze przyznać, że
        oddziały nie sa dla pacjentów tylko dla wygody personelu a
        pielęgniarki to największe obiboki w kraju. Wczesniej wierzyłam w
        ideał poświęconej swojej pracy siostry - na mojej drodze spotkałam
        takie dwie, może trzy. Jedną w Poznaniu !:-)A warunki na oddziałach
        dziecięcych sa gorsze chyba niz w jakimś trzecim świecie.
        • Gość: Anonymus 8000 zarobki lekarza w trakcie specjalizacji IP: 89.174.178.* 13.07.09, 09:30
          Tak, 8000 netto "wyciąga" lekarka w trakcie specjalizacji pracująca na jednym
          etacie w szpitalu i dorabiająca sobie dodatkowymi dyżurami w mniejszych
          szpitalach w pobliskich miejscowościach. Najbardziej opłacalne 24 godzinne
          dyżury weekendowe... szczególnie niedzielne...
          • Gość: sluzba_zdrowia nie lekarz, nie pielegniarka.. IP: *.net.inotel.pl 15.07.09, 17:55

            1. nie wszyscy rodzice będąc z dzieckiem na oddziale rzeczywiście pomagają
            personelowi...zakłada się, że rzadko który rodzic zna się na sztuce medycznej
            czy pielęgniarskiej..dobrze dla dziecka jeśli jest z nim mama/tata, ale czasem
            rodzice potrafią bardzo namieszać, nakarmić dziecko kiedy ma być na czczo do
            badania itp..wiem, że nie wszyscy, ale jednak wiem, że potrafią..

            2. Pielęgniarki - jedne są z powołania - gdy z jakiegoś powodu wypalają się
            zawodowo (niska pensja, chamski zespół, za dużo roboty bo mało ludzi do pracy)
            to potrafią być wredne - jak każdy człowiek wszędzie, gdy mu źle...inne przyszły
            wyłącznie zarabiać, ale czasem brak profesjonalizmu był by poniżej ich godności
            - było by fajnie..
            jednak większość "sióstr" w szpitalach jest chyba zmęczona nadmiarem pacjentów
            (chcę w to wierzyć) ale i dużo niestety takich, co im się po prostu nie chce :(

            3. jeżeli jeden lekarz musi odbębnić robotę na dyżurze za 5 swoich kolegów
            (znaczy powinno być pięciu a pracuje jeden) to nie dziwota, że niektórym nerwy
            puszczają po iluś godzinach...jednak chamstwa nic nie tłumaczy, a zdarzają się
            chamy i niedouki niestety - ale nie generalizujmy...

            wniosek dla mnie jeden: kryzys w służbie zdrowia trwa od dawna - mało kasy na
            zatrudnienie nowych pracowników
            mało kasy na podwyżki, żeby zatrzymać tych pracowników w danym szpitalu..
            zbyt małe pensje, żeby dyrektor mógł przebierać zatrudniając pielęgniarkę,
            lekarza czy kogokolwiek, oceniać jej podejście do pracy i pacjenta..

            a w ogóle powinno się wprowadzić jakiś system oceny jakości pracy wewnętrzny i
            zewnętrzny i powinno się porównywać oba wyniki, na tej podstawie powinno się
            modyfikować zatrudnienie..

            no ale komu będzie się chciało? a kto zapłaci żeby takie coś zrobić?
      • Gość: aron Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.07.09, 14:03
        ludzie co wy chcecie od tych pielegniarek pracuja za pensje kasjerki
        w biedronce cieszcie sie ze w ogole jeszcze chca pracowac ogromna
        odpowiedzialnosc a psie pieniadze
        • siza24 Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep 13.07.09, 15:02
          ale o co chodzi? przymuszał ktoś te kobiety aby taki zawód wybierały ? do jasnej
          cholery skoro są takie które stać na odpowiednie podejście do dziecka, oznacza
          to tylko, że pozostałe powinny wybrać inny zawód
          fuck, nóż się w kieszeni otwiera jak czytam równie durne posty

          trzeba wnosić skargi po takich akcjach (ja tak właśnie zrobiłam) i gó... a nie
          podwyżki

          wredne nieroby, wstyd

          uch, ale się zdenerwowałam
      • Gość: lekarz Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep IP: 88.213.220.* 13.07.09, 16:31
        no to dawaj na solówkę! bo ja tez za siebie nie ręczę.
        lekarze nie odpowiadają za mizerię ochrony zdrowia..
        czy jak jedziesz starym, zdezelowanym autobusem MPK, który psuje się
        w drodze to też masz pretensje do kierowcy?
        • Gość: umed Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep IP: 150.254.180.* 14.07.09, 10:24
          no to dawaj,lekarzyku
          z ktorego szpitala jestes,ja przyjade do ciebie
          • Gość: pela Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep IP: *.sk5.am.poznan.pl 14.07.09, 10:57
            Chamstwo ludzkie nie zna granic!
            Moim zdaniem ochrona zdrowia zarabia za mało, jak na użeranie się z taką dziczą!
        • Gość: gość Re: Lekarz to brzmi kiepsko i niestety coraz kiep IP: *.icpnet.pl 15.07.09, 02:01
          Gość portalu: lekarz napisał(a):

          > no to dawaj na solówkę! bo ja tez za siebie nie ręczę.
          > lekarze nie odpowiadają za mizerię ochrony zdrowia..

          Ale za wlasna i personelu kulture osobista odpowiadają.
          A o to tu wlasnie chodzi.

          > czy jak jedziesz starym, zdezelowanym autobusem MPK, który psuje
          się
          > w drodze to też masz pretensje do kierowcy?

          A co ma psujący się autobus, do zachowywania sie i kultury personelu?
          Kulture osobistą i stosunek do drugiego czlowieka, albo sie ma, albo
          nie.
          Jedni i drugie mówi o czlowieku, a konkretnie o ludziach
          zatrudnionych do pracy w szpitalu przy malych dzieciach, ktore
          wymagaja w takich warunkach szczegolnego traktowania, a nie chamstwa
          i krzyku.
          Poznanskie oddzialy szpitalne, swiadczące uslugi medyczne na
          normalnym poziomie kultury, mozna policzyć na palcach jednej dloni.
          A szkoda, bo wtedy odbija się to na ludziach oddanych swojej pracy a
          szczegolnie dzieciom.
          Dam ci panie lekarzu przykład, jak przedstawiaj lekarz diagnoze
          mojego dziecka mi rodzicowi i dziadkowi mojej corki. Dziadek
          wyszedl, bo nie mogł tego dłużej znieśc i poprosił tego lekarza o
          rozmowe. Byl tak zbulwersowany, że nie mógł tego zostawić bez
          rozmowy.
          Jest także lekarzem stąd takie oburzenie.
          Po rozmowie skończyly się bajki i otrzymywalismy codziennie bieżace
          informacje o wyniakch badan, propozycjach innych badań i czemu mialy
          slużyć oraz o efektach leczenia.
          W Polsce rodzicom w wiekszości opowiada sie bajki od tyłu,
          szczegolnie jak sami nie wiedza co dalej robić.

    • potraw Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 09:25
      Dyr. Woźnicka za słowa "jak komuś to nie odpowiada, może zabrać
      dziecko do innego szpitala" i "rodzice powinny się cieszyć, że w
      ogóle mogą być z dziećmi" powinna odpowiedzieć dyscyplinarnie. Chyba
      zapomina, że jest usługodawcą i że obecność rodzicow gwarantuje
      polskie prawo, a nie regulamin szpitala.
      • Gość: me Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.cust.tele2.pl 13.07.09, 10:00
        Podpisuję się pod tym. Skoro już Gazeta posiada jej oficjalne stanowisko w tej sprawie, to ktoś powinien złóżyć skargę!
      • Gość: ociec jedynaczki jak się da, to się poleży ;) IP: *.aster.pl 13.07.09, 10:54
        Moja żona rodziła w szpitalu na Żelaznej w Wa-wie.
        Wszystko opłacone (2100pln/3dni), a zasmarkane siksy pielęgniarki nie chciały jej za bardzo pomóc. Fukały na mnie, że to ja nie umiem pomóc swojej żonie....
      • Gość: gość Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 13.07.09, 21:48
        I nie tylko polskie prawo.
    • pomysl.po.wypiciu to jak to ma być? 13.07.09, 09:39
      szpital czy pensjonat/sanatorium?
      bo rodzice by woleli chyba to drugie
      natomiast nie rozumiem dlaczego lekarze/pielęgniarki takie utrudnienia wprowadzają
      w końcu wiadomo że dziecko znacznie szybciej będzie zdrowiało w przyjaznym
      otoczeniu, przy kimś bliskim
      na dodatek jak ktoś wcześniej zauważył rodzice wiele rzeczy wykonują za pielęgniarki
    • Gość: mamaPiA Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.skierniewice.vectranet.pl 13.07.09, 09:40
      Ja byłam z córką na Spornej w Łodzi i muszę przyznać że o ile lekarz prowadzący
      dr Sabanty trafił nam się super to warunki do przebywania na oddziale dla matek
      nie były dobre. Najlepiej dla rodziców w brew pozorom było w szpitalu miejskim w
      Skierniewicach gdzie byłam z synkiem - po Spornej byłam zaskoczona i nawet
      dopytywałam rodziców czy mają na oddziale znajomości że pielęgniarki są tak miłe
      (nie mieli).
    • Gość: mohag Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:42
      Mój synek leżał 2 tygodnie na Oddziale Endokrynologicznym szpitala
      przy ul. Szpitalnej w Poznaniu (w czerwcu zeszłego roku). Rodzice
      mogli przebywać z dzieckiem 24h/dobę. Można było mieć karimatę,
      materac czy nawet łóżko rozkładane. Pielęgniarki pytały się czy
      pozyczyć koc. Jest specjalna łazienka z prysznicem dla rodziców,
      mała kuchnia z czajnikiem i lodówką. Ja nie mogłam wychodzić z
      dzieckiem z pokoju, gdyż był "zakaźny", ale inne dzieci chodziły np.
      do świetlicy. Przy zabiegach medycznych mogłam być obecna.
      Jeśli ktoś chce to może skorzystać z automatów na napoje czy iść do
      barku przy szpitalu...
      Żeby nie przesłodzić dodam, że synek złapał w szpitalu wirusówkę co
      wydłużyło jego pobyt, a jedna dyżurna lekarka nie interesowała się
      wcale dlaczego dziecko płacze całą kroplówkę. Przecież miała tylko
      dyżur i nie znała dziecka...
      • alfalfa Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:34
        Mam podobne, w miarę pozytywne doświadczenia, też mała leżała (na
        szczęście zaledwie dwie nocki) na Szpitalnej. Można było opiekować
        się 24h, mieć karimatę, jest dostęp do łazienki i kuchni, wychodzić
        z tego małego pokoju nie mogła i "dostawała na głowę" ale to w miarę
        zrozumiałe, my też nie chcieliśmy nowej infekcji. Personel się
        starał i nie można powiedzieć żeby brakowało dobrej woli - to
        warunki są kiepskie i nie bardzo reformowalne. Skoro w pokoju
        mniejszym niż jedynka na porodówce mają się leczyć trzy dzieciaki?
        Jak tych trójkę rodziców jeszcze pomieścić?
        A.
        ps. z tymi słoniami to trochę demagogiczne ale trudno się nie
        zgodzić - jest na to kasa a nie ma na lepszą organizację opieki dla
        dzieci? Zresztą tak jak w przypadku porodówki, gdzie można dokupić
        jedynkę (gdy jest wolna) z łazienką, można przecież zainwestować w
        jedynki na dziecięcych i zrobić źrodło dochodu dla szpitala,
        oczywiste, że wielu rodziców zapłaci a i tym którzy nie mogą/nie
        stać ich w ten sposób (zebrane środki) mozna poprawić sytuację.
        • Gość: morqadir Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 12:52
          słonie pewnie na siebie z czasem zarobią , a pompowanie kasy w ten burdel
          jakim jest służba zdrowia ( dopóki nie ograniczy się marnotrawstwa ) to strata
          kasy która i tak niewiele zmieni
          • alfalfa Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 15:30
            co dziwniejsze nie ma prywatnej alternatywy. Prywatyzacjo przyjdź!
            A.
            • Gość: F Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 18:04
              OJ ALFAALFA, JAK PRZYJDZIE PRYWATYZACJA TO SIĘ NIE WYPŁACISZ!
    • Gość: wiedzma Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:47
      Różnie to bywa - dwukrotnie leżałam z dziećmi na chrurgii w Ostrowie
      Wlkp. - jak są wolne miejsca, to nawet łóżko dostałam, personel
      uprzejmy, jest gdzie kawę zrobić, wykąpać się, na spacer dziecko
      można zabrać - naprawdę lepiej znosi się te ciężkie chwile.
      W Kępnie, odział dzieciecy, podobnie - gonią jednak by nie wychodzić
      z pokoju, ale w sumie to zrozumiałe, bo na jednym odziale są dzieci
      z zapaleniem płuc i biegunką. Coraz lepiej jest. Dobrze, że
      pojawiaja się takie artykuły - jest to motywacja dla tych, co
      pozostali trochę menalnie w innej epoce, by przemyśleć, czy nie da
      się czegoś zrobić, pomimo organiczonych środków. Od tego, że rodzic
      sobie coś ciepłego do picia zrobi szpital nie zbankrutuje.
    • Gość: libra Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 09:50
      Ja też znam realia z kardiologii na ul. Szpitalnej- jedna noc na krześle przy
      łóżku, dwie następne w domu- wyjazd ze szpitala, gdy dziecko zasnęło ok. 23- do
      domu 100 km- powrót rano 6.30- zanim się obudziło. Koszmar- totalne zmęczenie,
      stres czy po zabiegu wszystko będzie dobrze. Zero zainteresowania rodzicem, mało
      informacji o stanie dziecka.Tylko świadomość, że pracują tam świetni lekarze,
      naprawdę wybitni, którzy naprawdę poświęcali dla mojego dziecka całe swoje
      umiejętności i wiedzę, pozwalała nie zważać na niedogodności. Jednak nie tak
      powinno się traktować rodziców. Można inaczej. W Woj. Szpitalu Okulistycznym w
      Krakowie na ostatnim piętrze jest hotelik dla rodziców. Dwa lata temu- 40 zł za
      osobę na dobę, pokój z łazienką.Standard- przeciętny, ale można było się
      odświeżyć, spokojnie zjeść, przespać. Na sali rodzice nie byli intruzami, mile
      widziane było opiekowanie się dzieckiem, nie przeganiano obu rodziców.
    • raywen Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:06
      Krysiewicza, oddział wewnętrzny na ul Nowowiejskiego w Poznaniu - córka leżała
      tam dwa razy( miała 6 i 8 miesięcy), za drugim razem na skutek niekompetencji
      lekarzy. Warunki? Żadnej karimaty, materacy itd, bo "to przeszkadza
      pielęgniarkom". Zakaz korzystania z kuchni, żadnych gorących napojów, bo mogą
      się dzieci oparzyć - ale mogłam za to kupić kawe w automacie i przynieść ją do
      pokoju, taka dobra rada pielęgniarek. Ostatnie noce przespałam na łóżku, było
      wolne i miałam możliwość za opłatą skorzystać. Z własnym śpiworem, 25zł za noc.
    • beel2 Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:09
      mój Wnuczek przebywał w szpitalu dziecięcym w Bielsku-Białej na ul.
      Sobieskiego na oddziale biegunek. to co tam zobaczyłam i przeżyłam
      woła o pomstę do nieba. Dzieci z różnymi wirusami, bakteriami na
      jednej sali zarażją się kolejno nawzajem, lekarze nie informują
      rodziców o stanie dziecka lub robią to zdawkowo, pielęgniarki
      są "najmądrzejsze" na świecie, lepiej wiedzą co jest najlepsze dla
      dziecka niż lekarze, a rodzic to wogóle niech się cieszy że może
      łaskawie przebywać z dzieckiem bo generalnie to tylko roznosi
      zarazki i chce za dużo wiedzieć. co ma powiedzieć młoda matka która
      widzi jak jej dziecko cierpi a ona nie może mu pomóc bo nikt jej nie
      słucha. właściwie to te wszystkie panie pielęgniarki pracują tam za
      karę noi oczywiście zupełnie darmo więc po co się starać.o lekarzach
      już nie wspomnę bo wstyd mi pwiedzieć co myślę o tych KONOWAŁACH
    • notyetde Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:12
      niestety, pomijajac wiele zalet szpitala dziecieciego im. karola
      jonschera, warunki na niektorych oddziałach dla rodzicow sa podłe. I
      niestety karta praw pacjenta - apropos towarzyszenia dzieciom przez
      rodzicow jest egzekwowana tylko dzieki wielkiej presji rodzicow.
      niektore pielegniarki i lekarze nie przepadają za obecnościa
      rodzicow przy badaniu czy wykonywaniu zabiegow na terenie oddziału
      (zeby nie bylo nieporozumien- nie chodzi o asystowanie w
      operacjach..). Dzieciom i tak szpitale kojarza się zle, dlaczego
      jeszcze dodatkowo je stresowac i pozbawiać wsparcia rodzicow w
      trudnych momentach, kiedy szczegolnie cierpią?
      uwazam ze takie zachowanie jest niedopuszczalne.
      oczywiscie nie jest to nastawienie wszystkich lekarzy i
      pielegniarek, ale niektorym osobom nadal sie wydaje ze mamy rok 1950.
      pracowałam w szpitalu, wiem ze czesto rodzice są rozni, roznie sie
      zachowują...ale mimo wszystko pobyt w szpitalu nie ma być w
      założeniu dla dziecka trauma, której negatywne skutki bedą
      przekraczały pozytywne korzysci medyczne wynikające z
      przeprowadzenia koniecznych zabiegow.
      Wrcając do szpitalnej - co mnie zszkowoało - mierzenie temperatury
      rteciowym na oddziałach dzieciecych!przy ruchliwosci malych dzieci?
      rozumiem zła finasowa sytuacje szpitala - ale skoro szpital na
      przybyszewskiego jakoś radzi sobie i termometry mierzące temperaturę
      w uchu przez 5-10 sa na oddziałach doroslych, to chyba mozna jakos
      to zorganizowac? zaangazowac sponsorow? a moze Gazeta wsparłaby tę
      akcję?
      • lukask73 Sponsorzy 13.07.09, 10:30
        > skoro szpital na
        > przybyszewskiego jakoś radzi sobie i termometry mierzące
        temperaturę
        > w uchu przez 5-10 sa na oddziałach doroslych, to chyba mozna jakos
        > to zorganizowac? zaangazowac sponsorow?

        Tak, najlepiej niech zasponsorują jakiś wyjazd dla dyrektora, aby
        mógł podjąć słuszniejszą decyzję.

        Pomiar nowoczesnym termometrem trwa tyle, ile zapisanie wyniku na
        kartce, więc w ogóle nie rozumiem, na czym polega problem. To jest
        wydatek jednorazowy i jednostkowy.
        • notyetde Re: Sponsorzy 13.07.09, 11:11
          wlasnie o to chodzi ze nie maja takich termometrow- tylko stare
          rteciowki ktore trzeba trzymac 5 minut, a nie 5-10 s
          • Gość: Borsuk Re: Sponsorzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 16:55
            Pomijając fakt, że rtęciówki jak się rozbiją, to stwarzają
            zagrożenie dla zdrowia.

            Projekty wnętrz Bydgoszcz
            • Gość: blubluś Re: Sponsorzy IP: *.gpsk.am.poznan.pl 14.07.09, 09:26
              Pomijając też fakt, że elktryczne mają granicę błedu do 6 kresek? Sprawdzone doswiadczalnie.
              • notyetde Re: Sponsorzy 15.07.09, 00:23
                douszne równiez? z tego co wiem - nie. jesli sa az tak błedne
                dlaczego stosuje je sie na zachodzie?
    • hela2 Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:20
      Artykuł rozśmieszył mnie nieźle. Jestem przeciwna robieniu ze
      szpitala noclegowni,stołówki dla ubogich,miejskiej łaźni.... Dziecko
      może jest zadowolone z obecności rodzica, ale to jednocześnie
      przeszkadza innym pacjentom. W czasie choroby człowiek, również ten
      mały, potrzebuje spokoju a nie przemarszu hordy niezadowolonych z
      wszystkiego, którzy bardziej przeszkadzają długą obecnością niż
      pomagają.A poza tym jak można utrzymać czystość w takim szpitalu ,
      który staje się peronem na dworcu autobusowym.
      Bez przesady, dzieci przebywają w żłobku, przedszkolu lub szkole bez
      obecności rodziców.
      • Gość: cubitus12 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 195.95.164.* 13.07.09, 10:28
        ręce opadają po takim komentarzu.
        Pobyt w szpitalu jest dla dziecka zazwyczaj cięzkim stresem i
        obecność rodzica ma ten stres łagodzić.
        NB do przedszkola czy żłobka dziecko nie chodzi jak się źle czuje
        tylko zazwyczaj zostaje w domu pod troskliwą opieką osób bliskich
        którym ufa i przy których czuje się bezpiecznie - rozumiem że jeżeli
        czuje się na tyle źle że musi być w szpitalu, takie potrzeby nagle
        znikają ?
        Pokaż mi szpital który wygląda jak żłobek czy przedszkole gdzie
        pielęgniarki lub inne opiekunki zajmują dzieciom czas, przytulają
        (24h) i się nimi opiekują (oprócz wkłucia wenflonu i podłączania
        kroplówek)...
      • tw52 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:35
        hela2 napisała:
        > Artykuł rozśmieszył mnie nieźle. Jestem przeciwna robieniu ze
        > szpitala noclegowni,stołówki dla ubogich,miejskiej łaźni....

        czyli do szpitali najlepiej w ogole nie przyjmowac pacjentow, ktorzy
        bezczelnie spia, dostaja jedzenie i nie placa za wode do mycia.

        male dziecko jest wystarczajaco przestraszone choroba, zeby dodawac
        mu dodatkowego stresu rozdzielenia od rodzicow.
        jesli jest to oddzial dzieciecy to naturalne powinno byc by zapewnic
        1 rodzicowi mozliwosc stalego przebywania, czyli jakas mozliwosc
        przespania sie, umycia, skorzystania z czajnika czy lodowki. to jest
        oczekiwany standard w krajach cywilizowanych.

        jak utrzymac czystosc? - to jest dopiero smieszne pytanie. na ogol
        robi sie to przez zatrudnienie osob, ktore sie zajmuja sprzataniem.
      • punia4 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:41
        jedno krótkie pytanie: masz dziecko? Bo wydaje się, że nie masz zielonego
        pojęcia o czym piszesz, czym jest dla dziecka pobyt w szpitalu.
      • alfalfa Re: ocho! Hela prowokatorka... 13.07.09, 10:48
        ktoś Ci nakłamał, że fajnie jest być zawsze oryginalnym i że warto
        nawet zaryzykować zdrowy rozsądek dla zrobienia wrażenia. Nie warto
        bo często zamiast oryginalnie wychodzi po prostu głupio.
        A.
        • Gość: GGGG Re: ocho! Hela prowokatorka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 18:02
          PO PROSTU GŁUPIO TO WYSZŁO ALFAALFIE:))))))))))))))))))))))))))))))))
      • agni-esz Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:50
        Chyba nie masz dziecka człowieku skoro tak piszesz!!! W złobku czy przedszkolu
        dziecko nie zostaje na noc, nie ma 8 wkłuć za jednym zamachem bo nie można wbić
        welflonu, nie cierpi i nic go nie boli. Nie porównuj więc bo nie masz widać o
        tym pojęcia.
      • notyetde Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:13
        ok. ty nie musisz z twoim dzieckiem siedziec przy lozku. ja mam taka
        potrzebe. mowię o dziecku w wieku 2 lat, ktore same wokol siebie
        niewiele potrafi zrobic.
      • Gość: gość Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.zone8.bethere.co.uk 13.07.09, 11:14
        Taka opinię może wydać tylko osoba, która nie ma dzieci. Absolutnie
        nie wiesz o czym mówisz. Nie wyobrażam sobie zostawić mojego 8
        miesięcznego synka samego w szpitalu. Na szczęście tutaj gdzie
        mieszkam pobyt rodzica z dzieckiem w szpitalu jest normą.
      • Gość: Sylwia Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.09, 11:40
        Droga PAni Helu2

        Z Pani wypowiedzi jasno wynika ze nigdy nie była Pani z
        dizeckiem w szpitalu ...........
        Rodzice w dużej mierze odciązaja lekarzy, pielegniarki. To
        rodzice zajmują się toaletą takich muluchów, aplikują im
        podane lakarstwa , karmią. Nie wyobrażam sobie jak ta garstka
        pielęgniarek zajmowałaby się tym czym zajmują się rodzice przy
        takiej ilosci dzieci na oddziałach. Rodzice to najprawdziwszy
        Wróg i obiekt kategorii 0 i niestety przezyłam to własnej
        skórze w Krakowie na oddziale z 1,5 rocznym dzieckiem ,
        któremu tłumaczono że jest na tyle duży ze powinien zrozumieć
        że bólu i mnóstwa badań które go czekały nie nalezy się
        bać bo przecież są bardzo wazne. A dziecko po tych
        tygodniowych wrazeniach szpitalnych dostaje spazmów i ataków
        paniki jak widzi kogoś w białym kitlu.
        DRAMAT !!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: Zet Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 195.20.110.* 13.07.09, 11:41
        To jest zabawne?Czy w takim razie masz w ogole dzieci?Nie wydaje mi
        sie!Male czy wieksze dziecko bedac w szpitalu zwlaszcza po raz
        pierwszy jest przerazone!Obecnosc rodzica zapewnia mu spokoj i
        bezpieczenstwo.jesli nie udostepnia sie rodzicom mozliwosci umycia
        sie to potegujemy rozwoj bakterii!Dla mnie jest to absurdalne!Bylam
        z moim niespelna polrocznym synkiem na Szpitalnej i moglam spac z
        nim na jego lozeczku (dlugosci poltora metra).Noclegownia dla
        ubogich?Naprawde nie wiesz o czym mowisz!Jestem oburzona twoim
        komentarzem i naprawde nie zycze zebys kiedys byla w takiej
        sytuacji...
      • Gość: a Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.19.28.78.cable.dyn.petrus.com.pl 13.07.09, 11:58
        Z Twojego komentarza wywnioskowalam ze nie masz dzieci albo tez nigdy nie bylas
        ze swoim dzieckiem w szpitalu. Bo jak wytlumaczyc to co napisalas? Nas to
        niestety spotkalo i wierz mi ,ze strasznie bylo patrzec na te dzieci do ktorych
        nikt nie przychodzil, badz przychodzil na godzine. Dziecko plakalo i krzyczalo
        ze chce do mamy. W naszym szpitalu dzieciecym mozna bylo przebywac z dzieckiem
        cala dobe, mozna bylo spac na karimacie, sa nawet pokoje z lozkami dla rodzicow,
        ale co z tego jak rzeczywiscie personel traktuje rodzicow jak nastolatki ktore
        nie maja pojecia o niczym. Ale i tak wazne jest to ze rodzice moga byc z dziecmi
        24/h. Dzieci sa spokojniejsze i szybciej zdrowieja.
      • Gość: aaaa Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 212.160.99.* 13.07.09, 12:44
        a masz dziecko, że tak uważasz, ja swojego bym nie zostawiła bez opieki tym
        bardziej tak małego, nawet nie wiesz jak postępuje się z dziećmi kiedy nie ma w
        pobliżu ich rodziców, jak nie posiadasz wiedzy na dany temat nie wypowiadaj się
      • Gość: ula Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.proxy.aol.com 13.07.09, 13:48
        hela2 wyrosnij a potem zabierz glos .Jesli nie masz dziecia jeli
        masz a twoje dziecko bedzie w szpitalu zobaczysz jakie to
        uczucie .Rodzice sa potrzebni w szpitalu przy swoim dziecku to
        bardzo pomaga taki malutki czlowiek czuje sie bezpiecznie jak widzi
        mame,tate,babcie co ty wypisujesz.Moj siostrzenic mial 5 lat byl w
        szpitalu /operacja migdalkow/ i o 3 rano powtarzam o 3 rano
        zadzwonil do nas mowiac abysmy przyjechali bo on IDZIE do
        domu.Pytanie ,gdzie byla pielegniarka????male 5-cio letnie dziecko
        wyszlo z pokoju z pierwszego pietra na drugie i zadwonilo w NOCY do
        domu.O zgrozo jak opieka.Po 30 minutach spotkalismy go w szpitalu
        siedzacego na drugim pietrze pod telefonem ,minuta rozmowy z
        pielegniarka byla krotka on spi smacznie dlaczego panie
        histeryzuja na zadanie ,ze chcemy go zobaczyc pielegniarka zakazala
        nam cisze i wprowadzila nas do pokoju a tu puste lozko.Dopier
        slyszac od nas,ze on siedzi pod telefonem pobiegla i z "wielka
        czuloscia"przyprowadzila go do nas.I co hela2 powiesz ?a co by bylo
        gdyby wyszedl na ulice? czy wiecej potrzeba pisac, mowic?
        • Gość: gość Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 13.07.09, 22:26
          Wychodząc po kawe do automatu, poprosilam pielegniarki, aby zerknęły
          do dziecka, bo jeszcze nie spi, a byla podlączona kroplowka.
          Spojrzały sie na mnie dziwnie. Wyszlam, nie było mnie okolo 10
          minut. Przychodze, a corka była nie w łóżeczku, tylko stala obok
          krzesła na podłodze, zaplatana w wężyk od kroplówki, razem z
          krzesłem, wenflon wyrwany i probowala sie wylątac z tego.
          Ciekawe co było bu jak by mnie nie było, czy krew lala by sie na
          podlogę tak dlugo, az przyjdzie pielegniarka odłączyć kroplówkę???
          To zdarzenie i wiele innych utwierdzilo mnie w tym, że dziecka
          kategorycznie nie wolno zostawić samego w szpitalu, bo na opieke
          pielęgniarską nie mozna liczyć.
          Widziałam dzieci, ktore plakaly przez całe noce bez rodzicow, a
          odsypialy w dzien, kiedy był rodzic.
          Ale pielęgniarki mówiły rodzicom, że slicznie spały w nocy. Tym
          troszke starszym niemowlakom, ktore bardzo plakaly dawaly lekarstwa,
          że usypiały od reki.
          Wiele przebywalam z dzieckiem w szpitalu, w kraju i za granicą, ale
          Poznań bił rekordy w glupocie, z czym nigdy nie spotkalam się poza
          granicami kraju.
      • Gość: Agi Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 13.07.09, 14:41
        A ja zgadzam się z Helą. I mówię to jako osoba, która w szpitalach spędziła pół
        dzieciństwa. Konkretnie na ortopedii dziecięcej, unieruchomiona albo na wyciagu,
        albo w gipsie. W tamtych czasach (30 lat temu) było nie do pomyślenia, żeby
        rodzice nocowali z dziećmi na oddziale, ba, żeby w ogóle przebywali tam poza
        godzinami odwiedzin! I co? I żyję, i nie spędzam długich godzin na kozetce u
        psychiatry, zwierzając się z traumy szpitalnej. Koczowanie rodziców na
        oddziałach to jest wymysł ostatnich lat, do którego polskie szpitale po prostu
        nie są przygotowane organizacyjnie.
        • mamina79 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 15:05
          Agi to masz cholerne szczęście. Patrząc na życie mojej siostry która przeszła
          powazna operację serca w wieku 3 miesięcych, bez mamy oczywiście, uważam to za
          szczęśliwy traf. Skutki choroby sierocej widać do dziś. Szpitale oczywiście, ze
          nie są przystosowane, ale wieź pod uwagę, że nie są też przystosowane do opieki
          nad maluchami. Personel okrojony jest o 2/3 od czasów gdy Ty przebywałaś w szpitalu.
        • ata-25 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 16.01.15, 23:55
          a masz dziecko?
      • mamina79 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 14:57
        Czy Ty kobieto(??)udajesz, czy jesteś taka głupia? Nie zwykłam obrażać, ale
        trudno. Konwencja o ochronie praw pacjenta mowi wyraźnie, że rodzic ma prawo do
        przebywania ze swoim dzieckiem 24h, a szpital ma mu to umożliwić. Jak wyobrażasz
        sobie karmienie piersią na przykład, bo bywaja tam też malutkie dzieci? Może
        słyszałaś o wpływie rozłaki rodzic-dziecko na psychorozwój?To nie jest
        pogotowie, babo głupia, tylko oddział, gdzie leży się czasami tygodniami a
        czasem miesiącami, zafundowałabyś swojemu dziecku chorobę sierocą? Miejmy
        nadzieję, że dzieci nie masz
      • mama_pisarka Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 14.07.09, 09:20
        a bylas kiedykolwiek w szpitalu jednym albo drugim
        maz tam spedzil pol zycia mogby ksiazke napisac
        wlosy deba stawaja jak sie slucha co sie tam dzialo
        a przebywal tam duzo okolo 50 razy w roku
      • pasik Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 20.07.09, 22:21
        Wypisywanie głupot bo jaki sens porównanie żłobka,przedszkola z zamkniętym pomieszczeniem w którym dziecko przebywa praktycznie non- stop.W praktyce pozostaje pobyt w łóżku z metalowymi prętami.
        Daruj sobie hela2.
        W placówce wychowania podają kroplówki, wybijają się po 7,10 razy wenflonem w rączki, nóżki, głowę dziecka?
        Wiesz ile dzieci po pobytach w szpitalu potrzebuje opieki psychologa bo warunki szpitalne rozbijają całkowicie ich bezpieczne domowe warunki.
        Byłam kilka razy w szpitalu z dziećmi - Krysiewicza oraz nowowiejskiego.
        każdy pobyt kończył się zarażeniem dzieci rotawirusem i spędzeniem dodatkowego tygodnia na oddziale zakaźnym.
        Gdyby nie obecność rodziców na sali moje dziecko udusiłoby się własnymi wymiocinami.
        Wiele takich"kwiatków" mogę tu poopisywać
    • Gość: t Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.07.09, 10:24
      hmm jezeli w tych szpitalach jest tak zle to czemu rodzice zostawiaja tam jednak
      swoje dzieci, zastanawiajace
      • Gość: cubitus12 Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 195.95.164.* 13.07.09, 10:30
        nie maja innego wyjścia... Rozumiem że ze złamaną nogą nie
        zgłosiłbyś się do szpitala tylko dlatego że personel jest niemiły ?
        • Gość: Mag Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: 77.222.242.* 13.07.09, 10:37
          Szpital MSWIA w Warszawie, oddział laryngologiczny, dostałam z synkiem salkę 2
          osobową, w salce łazieneczka z prysznicem, czysto, ładnie, personel sympatyczny.
          Spałam z dzieckiem na łóżku.
      • Gość: alicja Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 10:35
        > hmm jezeli w tych szpitalach jest tak zle to czemu rodzice
        zostawiaja tam jednak
        > swoje dzieci, zastanawiajace

        to sie zastanow!
        • Gość: t Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.07.09, 10:53
          bo tak zle jednak nie jest?
          • Gość: mem Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 16.07.09, 06:59
            Bo na cemntarzu jest jednak gorzej...
      • Gość: odp Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.mediaon.pl 13.07.09, 10:40
        a ty dlaczego żresz i defekujesz? zastanawiajace, hm...
        moglbys/moglabys oszczedzic nam swojego smrodu...
      • alfalfa Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 10:43

        Gość portalu: t napisał(a):

        > hmm jezeli w tych szpitalach jest tak zle to czemu rodzice
        zostawiaja tam jedna
        > k
        > swoje dzieci, zastanawiajace

        To nic - że ktoś za to się godzi płacić! Wielka iluzja "darmowego
        leczenia" jak widać jest cholernie uwodzicielska.
        A.
      • notyetde Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:13
        bo nie chca zeby umarly??
        • Gość: t Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.07.09, 12:16
          a wiec jednak w tych strasznych szpitalach te konowaly pomagaja dzieciom?
          • notyetde Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 12:21
            konowale drogi,o czym my tu mowimy?
            w Chinach przecez tez zyja ludzie i nawet sa zadowoleni!


            • Gość: t Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.07.09, 13:45
              jak naprawde jest az tak zle to trezba walczyc o prywatna opieke medyczna- lu
              zgodzic sie na znaczne zwiekszenie skladech zdrowotnych-(zly pomysl) na
              rozbudowe i dostosowanie szpitali dzieciecych na pobyt rodzica- innego wyjscia
              nie ma- a nie jest -zabrac pieniadze z leczenia- kupic mniej lekow lub sprzetu a
              wydac na lozka i toalety dla rodzicow
              • alfalfa Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 15:54
                Prywatyzacja jak najszybciej! Ciekawe czy zatrudnieni w SZ
                będą "za"? Jakoś się obawiam, że mogą być głównymi hamulcowymi bo
                może być problem i np. prywatny pracodawca może się nie zgodzić na
                lekarza zatrudnionego na 3,5 etatu w pięciu miejscach.
                A.
      • Gość: darepuc Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 13.04.13, 09:55
        Moje dziecko jest chore - padaczka. Ma do usunięcia ogromne migdały. Szukałem, pytałem pytałem czy da się to zrobić prywatnie. Okazało się, że jest to niemożliwe - kliniki prywatne nie posiadają OIOM-ów, a jest to konieczne w przypadku mojego dziecka. Najszybszy termin - krysiewicza, szpitalna styczeń 2014. Nie mam innego wyboru, niż udanie się do szpitala
    • perlitek Wrocław szpital dla dzieci 13.07.09, 10:41
      Miałam tą "przyjemność" wylądować z roczną córką w szpitalu na
      Korczaka we Wrocławiu. Na oddziale było łóżeczko dla dziecka i łóżko
      dla rodzica. Prysznic, czajnik, wc. Oprócz tego ceipła herbata,
      woda. posiłki zjadliwe dla dziecka. Ale z tego co wiem też nie na
      wszystkich oddziałach tak dobrze było. Aha nocleg dla rodzica był
      płatny ok. 20 zł ale i tak warto dla dobra dziecka.
      • agus-ka IMID w Wawie 13.07.09, 11:23
        Podobnych warunków doświadczyłam w IMID w Wawie na chirurgii
        onkologicznej. Dziecko (3-lata) było tam niecałą dobę, a mimo to
        dostałyśmy dwa lóżka. Obiady wg mnie ok, choć my probowalyśmy tylko
        zupę. Córce smakowala, mnie też. Lekarze, pielęgniarki i nawet
        salowe widziały w dzieciakach ludzi, a nie przedmioty. Dla nich
        pacjent był na pierwszym miejscu. Pomimo różnych niedogodności
        rozumieli, ze rodzice pomagają, a nie przeszkadzają i im też nalezy
        pomóc choćby w tym, ze musza mieć gdzie zrobić sobie herbaty i gdzie
        umyć się.
    • Gość: mmena Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.89.67.170.static.crowley.pl 13.07.09, 10:57
      " I dodaje, że przy takiej mizerii polskiej służby zdrowia, jaką
      mamy w tej chwili, rodzice powinny się cieszyć, że w ogóle mogą być
      z dziećmi."

      Przy takiej "mizerii" to ta ograniczona psychicznie baba powinna sie
      cieszyc, ze ma na oddziale rodzicow, ktorzy wykonanaja nakarmia,
      przewina, uspokoja i zajma sie dzieckiem. Wszystko to powinny robic
      pielegniarki. Czy to glupie babsko wyobrazilo sobie jak wtedy
      wygladalaby owa "mizeria"?
      Jak lekarz, ktory ma ratowac zycie moze proponowac by "jak sie nie
      podoba to przeniesc dziecko do innego szpitala"!!? Zapommialo babsko
      kto jej pensje placi? Nie podoba sie? To zlozyc wypowiedzenie i
      wypad z baru.
    • baby_4 Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:18
      dla mnie te głupie pielegniary powinno sie zamykac i edukowac w
      zakresie zyczliwosci dla pzcjentów. Ciekawe czy sa takie cwane po
      pracy. Pewnie zaraz mi ktos wyskoczy ze maja taka ciezka prace i sa
      bardzo zmeczone,Tak naprawde mam to w dupie , to był ich swiadomy
      wybór i mają być miłe dla wszystkich a nie sie panoszą z
      naburmuszonymi
      mordami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Kasjerki w hipermarketach sa milsze a siedzą po 10 godzin bez
      przerwy i przewalaja tony żarcia i to za 900 zł Więc nikt mi nie
      powie ze pielegniarka ma taka cięzką prace!!!!!!!!!
      • Gość: ppp Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 14:02
        Och, rzeczywiście, zapomniałam, że za skasowanie dwa razy paczki chrupek można
        (tak samo jak za podanie przypadkowo podwójnej dawki leku) pójść do pierdla za
        nieumyślne spowodowanie śmierci. Albo i umyślne, bo przecież każdy pacjent
        zaświadczy, że służba zdrowia tylko dybie na pacjentów...
      • Gość: aron Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.07.09, 14:13
        no ba a jaka ciezka prace ma gosc co wyrzuca gnoj a zarabia tyle co
        pielegniarka
    • stefa1981 Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:19
      byłam 10 dni w tym szpitalu właśnie na oddziale kardiologiczno-nefrologicznym
      to był koszmar , 10 dni spania na krześle o ile można to było nazwać spaniem ,
      bezczelność pracowników tego oddziału nie zna granic szczególnie nocne zmiany,
      zabierają dziecko i nie wiadomo co z nim robią , nie można być przy pobraniu
      krwi dziecka , przy kąpaniu , ubierać trzeba w szpitalne ciuszki - które są w
      opłakanym stanie , oddziałowa rekwirowała wszystko co uważała za niezgodne z
      regulaminem ,niejedna matka zemdlała z wycieńczenia , za to na oddziale
      laryngologii tego samego szpitala - rewelacja przemiły personel , można spać ,
      jeść, pić , opiekować się dzieckiem - i to wszystko w jednym i tym samym
      szpitalu - i teraz moje pytanie czy tak musi być ????
      • Gość: mama bb. Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 12:01
        moj syn mial 4 miesiace gdy wyladowalismy w pewna niedziele na nowowiejskiego w
        poznaniu na oddziale zakaznym (dlaczego zakazny z zapalenim pluc???) wkluwanie
        kroplowki odbywalo sie przy kompaniamencie pani pielegniarki ze jej sie spieszy
        a dziecku zyly pekaja (tak same z siebie sobie wyobrazcie, to nic ze dziecko
        odwodnione i male i pospiech...) w koncu jak juz mial poklute i rece i nogi i
        chciala w glowe wbic igle to jej zabronilam.
        syn byl karmiony piersia a ja dostalam krzeslo do jego lozka wielkosci lozeczka
        dziececego..., inne starsze dzieci okolo 8 letnie bo tylko takie tam wtedy byly
        i rodzice dodatkowo mieli po normalnym lozku.
        pielegniarka weszla do pokoju i powiedziala mi ze mam dac synowi pic herbaty
        ktora mi dala w butelce po oranzadzie i bez smoczka - herbata tak mocna ze ja
        takiej nie pijam. i jak napoic dziecko bedace na piersi bez smoczka w tej butelce???
        wiec stwierdzialm ze wychodze z tych warunkow do innego szpitala na wlasne
        zadanie - nastraszono mnie smiercia syna i kazano podpisac oswiadczenie co tez
        zrobilam.tylko nie potrafiono mi wytlumaczyc tego ze SKORO DZIECKO JEST W TAK
        ZLYM STANIE O GODZINIE 21:30 TO DLACZEGO MI MOWIA ZE RANO PO KROPLOWCE NOCNEJ
        WYJDZIEMY DO DOMU!!!
        na koniec w gabinecie pediatry nastepnego dnia rano okazalo sie ze syn nie ma
        zapalenia pluc.wyzdrowial w domu po podaniu zwyklego klaciud z zapalenia
        oskrzeli i chodzac na spacery dzien w dzien.
        • Gość: pala Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sk5.am.poznan.pl 13.07.09, 13:07
          Dziwicie się że takich rodziców nie chcą na oddziałach?
          A większość to tumany i myli pielęgniarki ze służącymi!
          A ta się pyta "dlaczego zakaźny z zapaleniem płuc?" Bo zapaleniem płuc można się
          zarazić!!!! Poczytaj sobie trochę!
          A że trudno założyć wenflon do cieniutkiej żyły?
          Sama załóż jeśli to takie proste.

          Doświadczona pielęgniarka
          • jagoda2 Re: to jest właśnie odpowiedź w stylu ... 13.07.09, 13:21
            To jest właśnie odpowiedź w stylu personelu naszej, polskiej służby
            zdrowia. Chamstwo i prostactwo "doświadczona pani pielęgniarko".
            I oczywiście nie wstyd pani, bo pani "doświadczona pielęgniarka" nie
            wie, oczym w ogóle mówię, prawda?
          • Gość: mama b Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 16:56
            niedoswiadczona pielegniarko

            tak male dzieci z zapaleniem pluc kladzione sa na oddzial dzieciecy normalny,
            niemowle i oddzial zakazny z ospa, odra, rozyczka, rtotawirusem itd??????
            poza tym to zapalenie pluc nie mialo byc bakteryjne wiec nie istniala zadna
            mozliwosc zakazenia kogokolwiek.
            i wytlumacz mi skoro wielkie zapalenie pluc to jak tak bardzo chore dziecko
            mozna po 9 h wypisac do domu???? 1 kroplowka miala go uzdrowic??? kurde to super
            szpital musialby to byc a my sie tak czepiamy!
            teraz wiedzac jaka masz niewiedze nie dziwie sie ze jestes wrednym
            babsztylem i tak malo zarabiasz i wcale mi ciebie nie zal gdy glodujesz pod sejmem!

            zyly pekaja gdy glupia baba sie spieszy i wija wenflon na chama jak najszybciej
            by wyjsc do domu!!!!! wiadomo ze u malego dziecka zyly sa mniejsze mniej
            elastyczne ale robione powoli zyly nie pekna.

            nastepnego dnia na polnej przyszly panie z neonatologii i od razu za 1 razem
            pobraly synowi krew bez zadnego pekniecia kolejnej zyly!!!
            • Gość: pala Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.sk5.am.poznan.pl 14.07.09, 10:49
              Jak czytam te wypociny to jestem przerażona! Skoro zapaleniem płuc nie można się
              zarazić to może kłaść je razem z dziećmi bez infekcji! Który rodzic chciałby by
              jego dziecko, czekające np. na zabieg, leżało na jednej sali z dzieckiem które
              ma zapalenie płuc i kaszle! Przecież "zapalenie pluc nie mialo byc bakteryjne
              wiec nie istniala zadna mozliwosc zakazenia kogokolwiek." ?
              Ciemnota ludzka nie zna granic!

              A pobać krew na badania igłą jest znacznie prościej niż założyć wenflon.

              Doświadczona pielęgniarka
              • Gość: mama b Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.09, 14:30
                niedoswiadczona pielegniarko piszaca z ip uniwersytetu medycznego
                po 1 zastanow sie dobrze jaka odmiana zapalenia pluc mozna sie zarazic i w jaki
                sposob pani niedouczona pielgniarko.
                zapaleniem oskrzeli mozna sie zarazic?
                jak mozna pomylic zapalenie pluc z oskrzeli? majac zdjecie rtg nie wykazujace
                zapalenia pluc??? a w osluchiwaniu nie ma tez nic co wskazuje na zapalenie pluc,
                w sprawach niejasnych rtg rozstrzyga tak?
                jak mozna rodzica straszyc smiercia dziecka i jednoczesnie wmawiac mu ze po
                kroplowce dziecko wyjdzie do domu? wypisujecie umierajace dzieci do domow????
                no napisz prawde o tym jak to jest z tym na sile zatrzymuwaniem dzieci w szpitalu...

                lekarz u ktorego bylismy prywatnie pracuje na tym oddziale dlatego tam nas
                skierowala a nie z powodu zakaznego zapalenia pluc pieganiarko.

                czy twoje doswiadczenie nie mowi ci nic ze 4 miesiecznego dziecka nie kladzie
                sie na sali z duzymi dziecmi tylko na oddziale dzieciecym??? w twoim szpitalu na
                nowowiejskiego na 2 czy 3 pietrze
                znasz sie na tym co zatem robisz???

                i ostatnie pytanie:
                CZY CHCIALABYS ABYM JA POTRAKTOWALA TWOJE DZIECKO JAK TY MOJE? BYM ROBILA MU
                KRZYWDE BO MI SIE SPIESZY??? PO CO ZATEM ZOSTALAS PIELEGNIARKA ??? BY WYZYWAC
                SIE NA NIEMOWLETACH??? MILO CI SLUCHAC JEGO PLACZU??? W TEN SPOSOB MOZESZ
                POKAZAC ZE JESTES KIMS O POZA SZPITALEM JESTES NIKIM???
                GODNE POZALOWANIA.
                • Gość: mem Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 16.07.09, 07:13
                  > po 1 zastanow sie dobrze jaka odmiana zapalenia pluc mozna sie
                  zarazic i w jaki
                  > sposob pani niedouczona pielgniarko.
                  Wirusowym, bakteryjnym, pneumocystis i wieloma innymi... Zarazić nie
                  można się zachłystowym zapaleniem płuc- czyli kiedy dziecko
                  zakrztusi się np. mlekiem i mleko to spowoduje stan zapalny płuc.

                  > zapaleniem oskrzeli mozna sie zaraz
                  Oczywiście, że tak! To infekcja wirusowa, silnie zaraźliwa!

                  > lekarz u ktorego bylismy prywatnie pracuje na tym oddziale dlatego
                  tam nas
                  > skierowala a nie z powodu zakaznego zapalenia pluc pieganiarko.
                  >
                  No to czemu dziecko zostało skierowane? Zrozumiałam, że było
                  podejrzenie zapalenia płuc, które okazało się tylko zapaleniem
                  oskrzeli tak? Jedno i drugie jest zaraźliwe dla zdrowych dzieci.
              • notyetde Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 15.07.09, 00:40
                Gość portalu: pala napisał(a):

                > Jak czytam te wypociny to jestem przerażona! Skoro zapaleniem
                płuc nie można si
                > ę
                > zarazić to może kłaść je razem z dziećmi bez infekcji! Który
                rodzic chciałby by
                > jego dziecko, czekające np. na zabieg, leżało na jednej sali z
                dzieckiem które
                > ma zapalenie płuc i kaszle!

                Żaden. wiadomo. Akurat kwestia kładzenia dzieci z roznymi
                infekcjami na jednej sali to jak rozumiem mizeria warunkow ,
                niemoznośc powiekszenia sal, oddzialow itd ( majaca swe
                uzasadnienie finansowe).coz ze dziecko zamiast przebywac na
                oddziale 7 dni, podwaja lub potraja koszty bo lezy 14 albo 21, bo
                dzieci sie wzajemnie nadkazaja. a wiec leci kolejny antybiotyk, nie
                dajboze przyplata się jakas popularnie nazwana grypa zoladkowa
                powiedzmy jednak ze to problem bardziej strategiczny, nikt nie ma o
                to pretensji to pielegniarek - ale faktycznie widzialam
                pielegniarki totalnie nie zachowujace zasad higieny - nie myjace
                rak,po przechodzeniu od pacjentow - z rotawirusem do "zwyklego
                zapalenia pluc", ale rowniez rodzicow, ktorzy mieli gdzies, to ze
                ich dziecko ma rotawirusa i przekazuje go wszystkim innym
                towarzyszom z korytarza.


                co do opinii osoby z zakazeniem bakteryjnym,, nie wypowiadam sie,
                bo jej wypowiedz i u mnie wywoluje zdziwienie.

                > A pobać krew na badania igłą jest znacznie prościej niż założyć
                wenflon.

                To akurat jest oczywiste. Ale nie znaczy to ze dziecka trzeba
                pozbawiac wsparcia mamy czy taty przy montowaniu wneflona - a takie
                proby byly podejmowane. I naprawde nie motywujmy tego sterylnościa
                warunkow, skoro w gabinecie zabiegowym w ostatniej godzinie
                przebywalo kilkadziesiecioro osob: dzieci, studentow, lekarzy z
                infekcjami.

                > Doświadczona pielęgniarka
                Pozdrawiam Panią serdecznie - wiem ze w SPSK5 są osoby ktore
                naprawde dbaja o pacjenta, pielegniarki ktore daja wsparcie w
                ciezkich chwilach, ale niestety nie wszystkie. I mysle ze jest pani
                rowniez tego swiadoma.

            • Gość: mem Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.icpnet.pl 16.07.09, 07:04
              Mamo B- nie w każdym szpitalu jest "oddział dziecięcy normalny"- w
              wielu są już konkretne oddziały- np. endokrynologia, pulmunologia
              czy choroby zakaźne właśnie. Zapalenie płuc jest chorobą zakaźną,
              takie dziecko nie może leżeć razem z dzieckiem z chorobą serca czy
              zaparciami- bo je zwyczajnie zarazi. Dlatego słuszne jest położenie
              dziecka na pulmunologii albo właśnie na oddziale zakaźnym- takie
              dzieci i tak są izolowane w pojedynczych salach, więc na pewno nie
              zarazi się ospą czy różyczką.

              > nastepnego dnia na polnej przyszly panie z neonatologii i od razu
              za 1 razem
              > pobraly synowi krew bez zadnego pekniecia kolejnej zyly!!!
              Pewnie panie z neonatologii maja większe doświadczenie z takimi
              maluszkami...
      • Gość: R Re: Rodzic pacjenta to wróg szpitala? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 15:52
        MOŻNA JEŚĆ , PIĆ, SPAĆ A BAKTERIE SAME SIĘ ROZNOSZĄ GŁUPIE BABY.
    • marsi11 to koszmar jakiś 13.07.09, 11:53
      Właśnie wróciłam ze szpitala z moim synkiem. Dobrze, że chłopak ma już 8 lat i dało mu się przetłumaczyć, że musi sam zostać na noc bo nie ma możliwości by zostać na noc z rodzicami. Mieliśmy szczęście,że to tylko 4 dni, a co mają powiedzieć rodzice kilkumiesięcznych maluchów co leżą tygodniami?
      Pielęgniarki opryskliwe, nieuczynne a co najgorsze- malo delikatne.

      Brrrr, chora służba zdrowia, oby tylko omijać z daleka.
      Pozdrawiam!
      • mama_pisarka to koszmar jakiś 13.07.09, 11:58
        pielegniarki a zwlaszcza oddzialowa z tego oddzialu nefologicznego powinno sie
        zamknac w pewnym zakladzie lub zwolnic dyscypliarnie natychmiast, lub powinna
        przezjsc na emeryture za porozuieniem stron
        a p.dyrektor widac zatrzymala sie w czasach komuny albo powinna lepiej
        przemyslec swoj wypowiedzi gdyz sie tylko osmiesza swoimi wypowiedziami
        jak moze na oddzialach niech idzie na inne sie dowiedziec lub niech idzie na
        szkolenie i p.dyrektor i zeczona oddzialowa do szpitala nowowiejskiego na
        oddzial dr Sadowskiej jak mimo skromnych warunkow powinno sie oddzial prowadzic
        ten oddzial to jakis koszmar i horor epoki minionej a osoby tam pracujace
        powinny miec zakaz pracy z dziecmi
        nieodpowiedni ludzie na nie odpowiednim miejscu
      • Gość: FFFFFFFFFFFFFF Re: to koszmar jakiś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.09, 17:58
        A RODZICE , TO CO CHODZĄCE ANIOŁKI? SYMPATYCZNI,NIE PLOTKUJĄCY W
        KORYTARZACH SZPITALNYCH,WSZYSTKO-WIEDZĄCY,SUPER,SUPER....? TO WSZYSTKO
        WYCHODZI W TYCH POSTACH.
    • strikemaster Pacjent i jego rodzina to wrogowie szpitala 13.07.09, 11:55
      W Polsce można to stwierdzenie rozszerzyć na prawie wszystkie szpitale, nie tylko dziecięce i napisać "pacjent i jego rodzina to wrogowie szpitala".
    • agus123 Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:58
      Ten, kto nie mial chorego maluszka, nie zna sytuacji. To skandal, ze rodzice nie moga miec chociaz prowizorycznych warunkow. Nic tak nie bedzie pozytywnie wplywalo na maluszkow, jak obecnosc rodzicow. Kiedys sama spedzilam dobe na drewnianym krzesle, przy lozeczku mojego kilkumiesiecznego synka...Na szczescie nastepne doby byly juz na lozku polowym szpitala.
    • mama_pisarka Rodzic pacjenta to wróg szpitala? 13.07.09, 11:59
      pielegniarki a zwlaszcza oddzialowa z tego oddzialu nefologicznego powinno sie
      zamknac w pewnym zakladzie lub zwolnic dyscypliarnie natychmiast, lub powinna
      przezjsc na emeryture za porozuieniem stron
      a p.dyrektor widac zatrzymala sie w czasach komuny albo powinna lepiej
      przemyslec swoj wypowiedzi gdyz sie tylko osmiesza swoimi wypowiedziami
      jak moze na oddzialach niech idzie na inne sie dowiedziec lub niech idzie na
      szkolenie i p.dyrektor i zeczona oddzialowa do szpitala nowowiejskiego na
      oddzial dr Sadowskiej jak mimo skromnych warunkow powinno sie oddzial prowadzic
      ten oddzial to jakis koszmar i horor epoki minionej a osoby tam pracujace
      powinny miec zakaz pracy z dziecmi
      nieodpowiedni ludzie na nie odpowiednim miejscu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka