Dodaj do ulubionych

Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posła ...

IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.09.04, 20:38
Jestem bezrobotnym informatykiem, więc....jak znalazł :-) Chętnie pomogę.

A swoją drogą takie "cuda" nie mogą w sądzie występować. Wiem, wiem wszystko
się zdarzyć może, na pewno pomogą backup'y (zweryfikowane).
Nie chce mi się wierzyć...jeden plik i od nowa rozprawa.

Pozdrawiam informatyków z sądu (bo muszą walczyć z błędami ludzi i maszyn
jednocześnie :-) )

BoB
Obserwuj wątek
    • Gość: PiRoman Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł IP: *.jedlina.sdi.tpnet.pl 14.09.04, 22:26
      Mój kolega "dorabiał" w sądzie do pensji, ale go juz nie chcą bo zatrudnili
      jakiegoś "przydu..." prezesa.
    • fnx1 Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł 15.09.04, 07:49
      BoB! Jak chciałbyś wykonywać "zweryfikowany backup" podczas rozprawy? Bo
      odnoszę wrażenie, że z treści artykułu wynika, że nie zapisał się doc pisany w
      trakcie TEJ rozprawy. Poza tym skoro save im nie wyszedł to backup ... nie
      wyjdzie tym bardziej... Myślę, że jeszcze poszukaj pracy... gdzie indziej -
      chociaż jak zarzucisz prezesa sądu stertą słów typu backup, weryfikacja,
      streamery itp itd... może go oszołomisz i Cię przyjmie.
      • Gość: BoB Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.09.04, 15:35
        Z tą weryfikacją to może fakt-przesada, ale nawet MS Word ma w opcjach zapis
        albo co interwał czasowy (konfigurowalny), albo z kopią zapasową czyli w
        dodatkowym pliku.

        Swoją drogą ciekawe skąd u Ciebie ta pewność, że edytorem jest właśnie MS Word
        (*.doc)?

        BoB
    • Gość: maxam Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.04, 11:44
      to sie nie miści w głowie. dlaczego ludzie wyjda na ulicę i nie rozpędza tego
      hamstwa z sejmu i rzadu. ps. tego sedziego i pracownika sadu odpowiedzialnego
      za ta niby "zgube" poslam bym na zasilek. nastepnym razem nic by im sie nie
      zapodzialo i nie zniknelo bo wczesniej znikneliby oni
      • Gość: http://pamietamy.t Re: oczywiscie gdyby to wpisano na systemie stenog IP: 207.248.159.* 15.09.04, 14:05
        stenograficznym to takie machlojki nie mialy by miejsca
        ale chodzi o to aby niezgodnie z ustawami zmieniac zapis protokolu
        pod dyktando sedziego i to doslownie
        polska protokolantka wbrew przysiedze
        nie zapisze niczego do protokolu bez dyktowania przez
        sędziego a na poprawianie jeszcze takiegoprotokolu
        polski sedzia ma TRZY dni!!!!!

        klania sie wam znikanie slow z ustaw w aferze Rywina
        tak samo bezglosnie i bez rozsglosu znikaja protokoly w sadach

        http://pamietamy.tripod.com
        Andrzej Kalwas: Mam prawo dobierać sobie ludzi
        Jacek Żakowski 10-09-2004, ostatnia aktualizacja 10-09-2004 11:33

        - To była moja suwerenna decyzja, taką decyzję podjął konstytucyjny minister sprawiedliwości i ja za nią ponoszę odpowiedzialność, proszę o inne pytanie. Jeszcze dodam, że mam prawo dobierać sobie ludzie według swoich zasad - powiedział Andrzej Kalwas, minister sprawiedliwości w rozmowie z Jackiem Żakowskim w "Poranku w radiu TOK FM".

        Jacek Żakowski: Tak się ostatnio składa, że jak spotykamy się tutaj z ministrem sprawiedliwości w radiu, to jest nowy minister za każdym razem a potem już go nie ma i znowu jest nowy minister sprawiedliwości.

        Andrzej Kalwas: Takie są reguły demokracji europejskiej, demokracji prawdziwej.

        Jacek Żakowski: Ja bym wolał, żeby jednam minister zdążył rozłożyć rzeczy z teczki w swoim gabinecie zanim będzie musiał odejść. Po co ten straszny podpis z mianowaniem pana ministra Sadowskiego.

        Andrzej Kalwas: To nie pośpiech

        Jacek Żakowski: A ile pan decyzji personalnych podjął, zanim go pan powołał do prokuratury?

        Andrzej Kalwas: Jeszcze nie podjąłem, rzeczywiście.

        Jacek Żakowski: To była pierwsza decyzja.

        Andrzej Kalwas: Ale ważna, świadoma i suwerenna...

        Jacek Żakowski: Właśnie.

        Andrzej Kalwas: ...po przemyśleniu i decyzja, z której bym się nigdy nie wycofał.

        Jacek Żakowski: O Boże.

        Andrzej Kalwas: Gdybym miał ją podjąć drugi raz, podjąłbym ją ponownie.

        Jacek Żakowski: Panie ministrze, muszę powiedzieć, że jak obserwuję procesy nominacji do Prokuratury Krajowej, kto tam trafia, to z coraz większym niepokojem przychodzi mi taka myśl do głowy, że to jest takie schronienie dla tych prokuratorów, którzy próbowali doskoczyć do polityki i odpadli, im się nie udało. Pan prokurator Kaucz. Właściwie od sprawy Kaucza zaczęła się degrengolada rządu Millera, dość wcześnie w Prokuraturze Krajowej. Potem, o ile pamiętam, pan prokurator Kapusta też tam trafił, jak musiał odejść z Warszawy z opinią człowieka, który blokował śledztwo w sprawie afery Rywina. Teraz pan minister Sadowski, który nie był dość wiarygodny na to, żeby być ministrem i prokuratorem generalnym, a pana zdaniem stał się dość dobrym wzorcem dla młodych prokuratorów, zaczynających pracę. No i co, nie ma pan kaca, jak pan to słyszy?

        Andrzej Kalwas: Nie mam, panie redaktorze. Dziwi mnie, że pan w ten sposób, jako znakomity, wzorcowy właściwie, dziennikarz, tak sprawę stawia.

        Jacek Żakowski: Czy to jest taki chwyt, którego polityków uczą w pierwszej klasie, że trzeba albo poniżyć dziennikarza, albo go wywyższyć, żeby rozebrać go...

        Andrzej Kalwas: Na razie to dziennikarze poniżają byłego ministra sprawiedliwości w sposób na pewno nie godny lepszej sprawy i w sposób nieelegancki. Nie odnoszę tego do pana redaktora.

        Jacek Żakowski: Ale czym poniżają?

        Andrzej Kalwas: Na przykład gazeta "Fakt", przedstawiając go, fotomontaż, jako pirata. Przecież on nie był żadnym piratem, nawet drogowym piratem nie był. Po prostu uczestniczył w wypadku...

        Jacek Żakowski: Ale to śmieszne jest, z tą opaską na oku.

        Andrzej Kalwas: Nie, to po prostu jest obrażanie człowieka i rozbestwianie i tak rozbestwionych przestępców, którzy zacierają ręce, oglądając to. Ci, którzy powinni drżeć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, to jest raczej moim zdaniem działanie na szkodę społeczną. Tak to oceniam.

        ŹRÓDŁO:



        Jacek Żakowski: Naprawdę, panie ministrze?

        Andrzej Kalwas: Tak. To jest ponad potrzebę. To jest po prostu nieeleganckie. Ja mówię o tym, co robi "Fakt", nie o tym, co robi pan elegancko, etycznie i w dobrym stylu. Ja odpowiem na te pytania. Po pierwsze pan Sadowski nie jest przestępcą.

        Jacek Żakowski: To dopiero sąd stwierdzi.

        Andrzej Kalwas: Widzi pan.

        Jacek Żakowski: Być może jest przestępcą, a jeszcze nie skazanym.

        Andrzej Kalwas: Jeszcze w ogóle nie postawiono mu zarzutu żadnego.

        Jacek Żakowski: Nie postawiono, bo nie dał sobie postawić.

        Andrzej Kalwas: Teraz jak pan wie i słyszał prokuratura wszczęła postępowanie, teraz nie jest sędzią tylko prokuratorem prokuratury krajowej, już prokuratora zapowiedziała, że na pewno wystąpi do sądu dyscyplinarnego, prokuratorskiego który to sąd, ponieważ pan Sadowski o to prosi, zabiega, on chce, żeby ten immunitet mu uchylono i chce odpowiadać przed sądem, żeby się oczyścić.

        Jacek Żakowski: Panie ministrze, pan jest prawnikiem z wykształcenia, prawda? Czy ja się mylę?

        Andrzej Kalwas: Ja tu przyszedłem, żeby mówić.

        Jacek Żakowski: Nie, jak pan będzie mówił do dziewiątej...

        Andrzej Kalwas: Nie będę mówił do dziewiątej, ale nie dam się zagadać. Ja umiem gadać, bo ja z gadania żyję i żyłem.

        Jacek Żakowski: No pewnie, ja też.

        Andrzej Kalwas: Proszę pana, każdy zawód prawniczy, wykonywany jako władza publiczna, zawód sędziego, zawód prokuratura, zawód adwokata a nawet radcy prawnego posiadają określone immunitety, a pan Sadowski się nie nadaje do tego, żeby być na przykład dziennikarzem.

        Jacek Żakowski: Dlaczego, może by się sprawdził? Inteligentny człowiek.

        Andrzej Kalwas: Nie, nie sprawdziłby się, a na pewno, jak powiedziałem pani Siedleckiej nie zasługuje na to, żeby zamiatał ulice.

        Jacek Żakowski: Ale to też trzeba umieć.

        Andrzej Kalwas: Też trzeba umieć, bez wątpienia, ale on tego nie umie, za słaby fizycznie. Nie zasługuje na banicję zawodową i życiowa. Dlatego to była moja pierwsza decyzja, że to była pierwsza osoba w tym resorcie, jest to człowiek którego ogromnie cenię za jego fachowość, profesjonalizm i uważam, że nie ma powodu, żeby on nie mógł pracować. Będzie pracował w Prokuraturze przy sprawach związanych z postępowaniami przed Trybunałem Konstytucyjnym.

        Jacek Żakowski: Panie ministrze, pan jest prawnikiem z wykształcenia.

        Andrzej Kalwas: Bez wątpienia.

        ŹRÓDŁO:



        Jacek Żakowski: Tak jest. Kiedy kończy się termin w którym pan minister Sadowski może odpowiadać za ten wypadek, mówiąc krótko, kiedy nastąpi przedawnienie?

        Andrzej Kalwas: Tego nie badałem.

        Jacek Żakowski: Prasa zbadała, wie pan kiedy?

        Andrzej Kalwas: Kiedy?

        Jacek Żakowski: Za 11 miesięcy.

        Andrzej Kalwas: Do tego czasu na pewno się rozpocznie postępowanie przeciwko niemu.

        Jacek Żakowski: Ale czy się zakończy?

        Andrzej Kalwas: Ja bym nie chciał żebyśmy ten temat kontynuowali, to będzie strata czasu dla pana i dla słuchaczy i dla mnie.

        Jacek Żakowski: Na rozmowę z panem ministrem nigdy nie szkoda czasu.

        Andrzej Kalwas: Ja już pomijam to, że tu miałem napisane, że będziemy mówić o czym innym, ale ja znam reguły obecnego dziennikarstwa, ze jeżeli mamy trzy pytania to będą trzy inne, ale bardzo proszę, mówmy o innych.

        Jacek Żakowski: Panie ministrze wchodzi pan na drogę wskazaną przez wczoraj posła Wodę, czy to jest dobra droga?

        Andrzej Kalwas: Nie, też nie trafne porównanie. To była moja suwerenna decyzja, taką decyzję podjął konstytucyjny minister sprawiedliwości i ja za nią ponoszę odpowiedzialność, proszę o inne pytanie. Jeszcze dodam, że mam prawo dobierać sobie ludzie według swoich zasad.

        Jacek Żakowski: A! To tu jest problem! Pan myśli, że pan sobie dobiera ludzi, a pan nam dobiera ludzi, to my jesteśmy pracodawcami. Pan nie psuje swojej prywatnej firmy, jeżeli pan coś psuje, jeszcze tego nie oceniłem...

        Andrzej Kalwas: Dobrze, proszę o następne pytanie panie redaktorze.

        Jacek Żakowski: Panie ministrze, jeśli pan pozwoli to ja będę decydował o tematach rozmowy.

        Andrzej Kalwas: No właśnie, ja nawet je dostałem n
        • r306 Re: oczywiscie gdyby to wpisano na systemie steno 15.09.04, 15:31
          Ja piernicze - po raz pierwszy sie z Toba zgadzam! Cud! ;)

          Skandalem jest, ze do pisania protokolu z posiedzenia sadu (w czasie
          rzeczywistym) uzywany jest system nie bedacy systemem czasu rzeczywistego,
          czyli polaczenie Windy i zwyklego edytora tekstowego (czyzby Word? :))
          W takim przypadku to juz faktycznie lepiej wrocic do maszyny do pisania jak nie
          stac sadu na specjalistyczne narzedzia informatyczne.
          • Gość: gp Re: oczywiscie gdyby to wpisano na systemie steno IP: 62.233.231.* 15.09.04, 18:34
            racja, nie ma kasy. a protokolant to pewnie aplikant, czyli pracuje za darmo, a
            o opcji zapisywania pewnie nie wie, a ja też jej nie umiem ustawić, na
            szczęście nie pracuję w sądzie. gościowi się pośliznęła ręka albo wybrał nie
            zamiast tak i problem gotowy.
    • Gość: jaro Jawne kpiny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:20
      Jawne kpiny z calego swiata.
    • Gość: g job IP: *.crowley.pl 15.09.04, 14:29
      Jak informatyk może być bezrobotny - to przecież niemożliwe. Przyjeżdżaj do nas
      do Irlandii - tu przyjmą każdego "głąba" z Polski.
      • Gość: BoB Re: job IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.09.04, 15:32
        ...daruj sobie. Przynajmniej nie wyzywaj ludzi od "głąbów". Jeśli nie masz nic
        ciekawszego do powiedzenia niż wyzwiska to w ogóle się nie odzywaj.

        Nie pozdrawiam
        BoB
      • Gość: BoB Re: job IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 15.09.04, 15:36
        ... no cóż widzę, że Ciebie również przyjęli, prawda?
    • Gość: nie poseł Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:36
      gdyby to mnie, zwykłego "obywatela" oskarżano i skazano, to żaden plik by nie
      przepadł.
      • Gość: hania Re: Dlaczego nie udało się zakończyć procesu posł IP: *.219.233.136.telsat.wroc.pl 15.09.04, 15:53
        Oczywiście nie wiem, jak było na procesie Łyżwińskich, ale uwierzcie mi - to
        się po prostu może zdarzyć.
        W ramach aplikacji jakiś rok temu protokołowałam na rozprawie - na komputerze,
        w zwykłym pliku MS Word. Ostatnia rozprawa była długa - zeznawało kilku
        świadków, więc miałam co robić. Ale przytomnie w wolnych chwilach (kidy świadek
        się zastanawiał, itp) naciskałam Ctr + S i zapisywałam kolejne wersje. Pod
        koniec rozprawy (chyba przy ostatnim świadku) już bardzo zmęczona i lekko
        zamotana tempem, jakie narzuciała sędzia nacisnęłam - zupełnie niechcący -
        jakąś nieodgadnioną do dziś kombinację klawiszy i komputer się zawiesił.
        Cóż było robić - czerwona ze wstdydu przerwałam świadkowi, powiedziałam, co się
        stało - sędzia zarządziła przerwę, komputer właczyłam od nowa, a zawołany z
        powrotem świadek musiał się troszkę powtórzyć - tekst wklepany od ostatniego
        zapisu gdzieś się stracił. Tyle dobrze, że często zapisywałam.

        Dodam, że taka sytacja zdarzyła mi się raz jeden jedyny - właśnie wtedy.
        I jeszcze, że sąd, w którym aplikowałam dysponował bardzo starym i mało
        wydolnym sprzętem.

        Uwierzcie mi - to nie było specjalnie - po prostu nieszczęśliwy przypadek.

        I tutaj nie podejrzewałabym protokolantki. Po prost - sądu nie stać na
        informatyków i szkolenia personelu. Protokolantki potrafią tyle, ile same się
        nauczą i podpatrzą od koleżanek.

        Moja patronka siedziała w gabinecie z 4 innymi sędziami. Na nich wszystkich
        przypadał jeden antyczny komputer z Windowsem 95 i bez żadnego programu
        prawniczego.
        Taka gmina.

        W czasie aplikacji odbyłam dość absurdalną rozmowę z jedną panią z
        sekretariatu, która przepisywała nakazy. Miła ona taki specjalny program do
        pisania tych nakazaów i potrafiła wyłacznie:
        właczyć kompter
        napisać nakaz
        wydrukawać to co napisała
        wyłączyć komputer.
        Nie umiała np. wydrukować mi tego, co miałam zapisane na dyskietce!
        Jako, że pani dysponowała jednym czynnym komputerem w sekretariacie musiałam ją
        przeprosić i sama zasiąść do tej arcytrudnej operacji.
        Czy mam do niej pretensje? Nie - umiała tyle ile ją nauczono.

        I tak ten sąd był bardzo do przodu - sa bowiem sądy, w których w ogóle nie ma
        komputerów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka