Gość: Zoja
IP: *.udn.pl
11.03.05, 23:24
Bylam dzis swiadkiem czegos niebywalego. Pelna entuzjazmu i uznania dla
inicjatywy Resursy, ktora sprowadzila do Radomia Opere Slaska, udalam sie
wieczorem do sali koncertowej, aby obejrzec operetkę "Wesola wdowka" Franza
Lehara. Spektakl byl wysmienity, doskonala scenografia, piekne glosy, a zatem
uczta dla ducha jakiej w Radomiu od dawna brakowalo. Ale w trakcie zdarzylo
sie cos, co nie dość, ze mnie zamurowalo, to jeszcze oblalam sie rumiencem
wstydu. Jest wlasnie koniec aktu drugiego. Koniec tez pewnej finalowej sceny
z balu, estrada wypelniona aktorami, kurtyna opada. Oklaski widowni i nagle
tlum widzow rusza do wyjscia, przepychajac sie i przescigajac nawzajem
szturmuje szatnie. Za tlumem czujny dyrektor Resursy Mariusz Pyrka. "- Prosze
panstwa, to jeszcze nie koniec, to dopiero skonczyl sie drugi akt" - wola
Pyrka. Tlum z niedowierzaniem patrzy, niejedna osoba juz trzyma swoje okrycie
w reku. Po chwili wracaja, choc miny wielu z nich swiadcza o tym, ze nie sa
do konca przekonani. "Jak to drugi akt? To ta operetka ma trzy akty? - pyta
jakas kobieta sciskajac w reku swoje futro. - Wracamy czy nie? - dopytuje
jakis mezczyzna. Patrzylam, sluchalam i nie dowierzalam. W glownym holu
zorganizowano garderobe dla artystow, wychylali sie zza przepierzenia,
patrzyli i sluchali. Milczeli. A mnie bylo wstyd. Wstyd za Radom, za te
kilkusetosobowa reprezentacje naszego miasta, ktora przyszla obejrzc jedna z
najpopularniejszych na swiecie operetek i ... okazala tak zenujaca
ignorancje. Wynik wieloletniego zaniedbania? Chyba tak. Bylo to niestety
widac i czuc. Brawo Resursa, brawo panie Pyrka. W Was nadzieja, ze moze za
jakis czas radomianin udajac sie na spektakl Opery, przeczyta wczesniej
libretto. Pozdrawiam Panie Mariuszu.