Dodaj do ulubionych

Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raportu...

IP: *.96.udn.pl 17.11.05, 14:57
To może już przebrzmiała nuta ale nie pamiętam takiej dyskusji na tym forum a
ciekawi mnie czy i w jakim stopniu Radomianie czytali Kod i co o tym myślą...
Obserwuj wątek
    • Gość: rejf1 Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.11.05, 16:45
      Witam

      Czytałem, podobało mi się, ale.... traktuję to jedynei jako fikcję literacką -
      bez wdawania się w te wszystkei dyskusje nt ewentualnej prawdziwości
      przytoczonych tam faktów.

      Darz bór
      Rafin
      • Gość: bb Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.udn.pl 17.11.05, 18:23
        Próbowałem czytać...wielkie intelektualne gó...
        • Gość: lew Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.05, 10:25
          Gość portalu: bb napisał(a):

          > Próbowałem czytać...wielkie intelektualne gó...


          >>>> popieram post - agadzam sie z opinją
    • Gość: damian Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 17.11.05, 18:26
      czy moze mi ktos wytlumaczyc co to za literatura i o czym jest?
      z gory dziekuje
    • jastill Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport 17.11.05, 22:08
      W mojej najlepszy jest ten dodatk na końcu, w którym tłumaczą co
      przeczytałem.Wyjaśniająć, że jedna bajka jest słuszniejsza od drugiej.
      • Gość: k Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:39
        Sapkowski lepszy
    • gierro Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport 18.11.05, 08:35
      Czytałem wszystkie wydane książki Dana Browna i muszę powiedzieć, że bardzo
      dobrze się je czyta i tyle.
      Żadnej głębszej ideologii.
      Osobiście bardziej od Kodu podobała mi się Cyfrowa Twierdza i Zwodniczy punkt.
      Także Anioły i demony są w sumie chyba lepsze od Kodu.
      Minusy tych książek to powielanie schematów. Przewidywalność akcji i teoria
      spiskowa w tle.
    • Gość: wesoła Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 12:25
      Leonardo to kontrowersyjna postać. Zawsze ciekawiły mnie tajemnice otaczające
      jego życie i jego dziela. Nie przepuszczę żadnej pozycji która coś o tym mówi.
      A książka Browna? Dobrze napisana, trzymająca w napięciu, nawet ciekawa
      ale...jednak tylko bajka. pozdrawiam.
      • Gość: mag Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.96.udn.pl 18.11.05, 15:19
        Tak "jastil" zgadzam się z twoją interpretacją. Nie uważam jak niektórzy, że
        jest typowa. Jej powodzenie świadczy o oryginalności tematu na polskim rynku.
        Historia świętego Graala ( krew króla - sang redl ) i cały wątek sensacyjny
        oparty jest na faktach z historii i historii sztuki. Jezus jest Bogiem, bo za
        takiego uznał go cesarz Konstanty na Soborze w Nicei w 325r. Z tą Ostatnią
        wieczerzą genialny Leonardo zrobił nam też niezły żart. Sztuczka z kobietą
        zamiast jednego z apostołów, bo Maria Magdalena to niby święty Graal, kobieta
        Jezusa jest zastanawiająca. Coś w tym wszystkim musi być…, bo niby, po co ten
        przypis w polskim wydaniu? Jeśli to fikcja, to nie powinno być sprawy, a jeśli
        prawda? Dlaczego kościół boi się o tym mówić? Tak bym chciała jechać do
        Mediolanu do katedry Santa Maria della Grazie i zobaczyć obraz w oryginale...
        " wesoła" Leonardo jest kontrowersyjny... jasne! Jak prawie każdy artysta.
        • Gość: wesoła Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 17:28
          Czytałam taką książkę pt: "prawdziwa twarz Jezusa". Niestety nie pamiętam
          nazwiska autora. W każdym razie był historykiem - protestantem. Książka zrobiła
          na mnie duże wrażenie i przez chwilę wywróciła do góry nogami moje spojrzenie
          na naszą religię. Autor krok po kroku tłumaczy kim był Jezus, w jaki sposób
          doszło do uznania Go za Boga. Swoje wnioski opiera na przekazach wszystkich
          innych religii. Nie będę tu pisać o niepokalanym poczęciu bo znów ktoś się
          obrazi ale jedno wydaje mi się pewne. Jezus musiał być żonaty. Po prostu w
          tradycji żydowskiej mężczyzna, który nie ożeni się do 25 roku życia nie liczy
          się w społeczności. Tak było zawsze i jest obecnie wśród ortodoksyjnych Żydów.
          Gdyby Jezus był kawalerem nikt by Go nie słuchał, nie mógłby być rabinem.
          Zakładając, że był żonaty to kim mogła być żona? Najprawdopodobniej to Maria
          Magdalena. Było też o pierwszej dynastii królewskiej we Francji, którą miał
          założyć syn Jezusa. Dlatego ponoć Francja uważana jest za "najstarszą córę
          Kościoła" Potwierdza to teorię Browna tyle, że tamta książka to pozycja
          naukowa, mocno trzymająca się faktów historycznych i oparta na istniejących
          dokumentach bo przecież takie istnieją. Książkę tę czytałam bardzo dawno, może
          15 lat temu i mam wrażenie, że Brown też ją znał pisząc Kod. Nie byłoby w tym
          właściwie nic dziwnego bo to teoria dość popularna wśród chrześcijan na
          zachodzie. Kościół Katolicki nie potwierdzi jej nigdy bo to przecież podkopie
          jego fundamenty...i to jeszcze gdzie? w Polsce?
    • Gość: mag Re:wesoła IP: *.96.udn.pl 19.11.05, 09:09
      "wesoła" , tak wiele masz wiadomości... Naprawdę można z tobą podyskutować.
      Niepokoi mnie jedna rzecz: dlaczego młodzi milczą na ten temat.Kto,lub co
      zamyka im usta. Czy historyczność Jezusa nie budzi u nich kontrowersji? A może
      wydodniej im żyć nie myśląc, poddając się jakiejś historii i wynikającym z niej
      normom? A może oni nie czytają książek?
      • Gość: wesoła Re: Mag IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.05, 12:58
        Polska zawsze była trudnym krajem dla ludzi "poszukujących" bo zawsze bardzo
        liczyła się opinia społeczna. Ktoś, kto poszukiwał prawdy skazywał się na los
        niewiernego Tomasza - wieczne odrzucenie. Nauka i wiara to dwie różne sprawy.
        Pierwsza jest domeną mózgu, druga duszy. Zobacz, taki lekarz, biolog, fizyk czy
        genetyk chodzi do Kościoła i wierzy, że Pan Bóg stworzył człowieka w obecnej
        postaci a przecież wię, że było zupełnie inaczej! Ma na to dowody, czasami
        nawet je dotykał a chodzi... do Boga. Wyznawcy wszystkich religii a także
        ateiści zdają sobie sprawę, że COŚ musiało na początku być i nauka może badać
        dopiero to co wynikło z tego CZEGOŚ. Człowiek zawsze rozumiał religię w
        kategoriach swoich możliwości poznawczych. Dawno, dawno temu świątynia była
        majwiększym budynkiem. Dlaczego? ano dlatego, że jak człowiek do niej wchodził
        to musiał mieć odczucie, że znajduje się w miejscu wyjątkowym. Lepszym niż
        pałac bogacza a jak jeszcze popatrzył na te wszystkie błyskotki, rzeżby,
        obrazy, złocenia to ogarniał go świąteczny nastrój. Przecież w Biblii wyrażnie
        jest napisane, że Bóg nie życzy sobie zwoich wizerunków ani ozdób w świątyni (
        najbardziej wierni tym ideałom są protestanci). To wszystko stwarzało pewien
        dystans człowieka do kleru, który widocznie na co dzień był dopuszczony do
        wielkich tajemnic. Minęły lata, zmieniły się czasy ale mentalność człowieka
        zmienia się najdłużej. Myślę, że młodym nikt nie zamyka ust, oni chcą, żeby tak
        właśnie było. Każde pokolenie ma większy dostęp do żródeł historycznych i
        młodzi, myślący ludzie z tego czerpią. Wiara jest jednak potrzebna bo daje
        nadzieję. To, że obecnie tylu młodych ludzi garnie się do Kościoła to protest
        przeciwko prawom mózgu które wydają się jedynymi. Młodzi upominają się o prawo
        do posiadania duszy.
        • Gość: czerwona Re: Mag IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.05, 15:30
          Ja czytałam "Kod..." już ładnych kilka miesięcy temu.Niektóre fakty mną
          wstrząsnęły, bo gdyby np. okazało się prawdziwe fakty wskazane przez autora,
          Kościół straciłby swój autorytet, bo dogmaty przez niego podawane i tak
          namolnie wpajane wiernym prysnęłyby jak bańka mydlana. Zaciekawiona tematem
          sięgnęłam po kilka pozycji kontynuujących, bądź poprzedzających temat i jestem
          przekonana, że wiele w tym prawdy. Czytałam między innymi książkę Margaret
          Starbird pt. "Maria Magdalena i święty Gral" potwierdzającą to, że Jezus ożenił
          się z "drugą Marią" - Marią Magdaleną. Po jego śmierci ciężarna Maria uciekła
          do Egiptu, a potem wraz z córką popłynęła do południowej Francji. Ta książka to
          już nie sensacyjna historia , lecz próba zebrania dowodów dotyczących
          nieformalnych informacji. I moim zdaniem te dowody są przekonywujące.
          • Gość: won Re: Mag IP: *.udn.pl 19.11.05, 16:41
            Pocałujta w dupe wójta intelektualne ćwoki. Kwestionujecie historyczność
            Jezusa? Większych durniów nie widziałem. A Katyń to dzieło Niemców prawda?
            Oświęcimia nie było? To też nam próbują wmówić pseudonaukowcy a durnie to
            czytają i zaczynają mieć wątpliwości. Czerwona i wesoła intelektualne blondynki
            nie mają własnego rozumu.
            • Gość: wesoła Re: won - Jełopie !!! IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.05, 17:08
              Zazwyczaj nie dyskutuję z jełopami ale tym razem zrobię wyjątek. Nie dość, że
              Twój intelekt osiągnął poziom Rowu Mariańskiego ( Encyklopedia PWN) to jeszcze
              masz kłopoty ze zrozumieniem prostego tekstu! O chamstwie tylko wspomnę! Gdzie
              Ty wyczytałeś, że któraś z nas neguje historyczne istnienie Jezusa? On jest
              bardziej prawdziwy niż Ty, bo ty jesteś wirtualny!!! Poza tym w Twojej
              wypowiedzi brakuje logiki. Obawiam się, że temat tego wątku Cię przerasta,
              poczytaj sobie ten o przewadze stringów nad bokserkami, to Twój poziom drogi
              WON!!!
            • Gość: l i l a b a j Re: Mag IP: *.server.ntli.net 30.11.05, 12:19
              "Czerwona i wesola intelektualne blondynki..."
              - co do wesolej to sie po czesci zgadzam, bo mniej niz wiecej w niej madrosci
              (po przypadkowej lub nie lekturze jej postow), czerwonej nie znam i jakos mnie
              nie interesuje, by sledzic jej opinie...

              "...nie maja wlasnego rozumu."
              - bzdura, kazdy ma swoj rozum, na ktorym lepiej lub gorzej wychodzi

              won, powtorz zasady polskiej interpunkcji,
              ja ja sobie darowalam (i tak nie mam polskich znakow, wiec mi sie upiecze...)
    • Gość: wesoła Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.05, 16:55
      Jest wiele faktów o których Kościół milczy. Myślę, że w Biblii zawarta jest
      cała prawda o dziejach ludzkości. Żeby jednak czytać Biblię trzeba zapomnieć
      wszystko czego uczyliśmy się na lekcjach religii i unikać tych wersii, które
      posiadają objaśnienia. Trzeba podejść do niej po prostu jak do książki
      historycznej, czytać i kierować się intuicją. To kopalnia wiedzy. Od dawna
      intryguje mnie na przykład o co chodzi w stwierdzeniu ze Starego Testamentu: "
      Synowie Boży pojęli za żony córki ludzkie bo były piękne" Jacy synowie Boży?
      Jakie córki ludzkie? Odpowiedzi na to pytanie szukałam u kilku księży, pytałam
      nawet świadków Jehowy bo podobno znają Biblię jak mało kto. Niestety, wszystkie
      odpowiedzi były mocno naciągane. Może ktoś zna odpowiedz na to pytanie?
      • Gość: antrpoplog Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.internet.radom.pl 19.11.05, 18:48
        Np np jeśli człowiek pochodzi od małpy to najpierw współżyli z szympansicami.
        • Gość: Niezgryźliwy Re antropolog : ta złota myśl - aksjomat.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.05, 15:24
          wyjaśnia więc ..twoją genaologię, bezdyskusyjnie ! C.b.d.u.
      • Gość: mag Re: wesoła IP: *.96.udn.pl 20.11.05, 14:38
        "synowie bogów" - to musi być echo religii politeistycznej. W biblii jest
        mnóstwo opisów pochodzących z innych religii - ofiary z ludzi zamienione w
        ofiary ze zwierząt, a teraz ofiary symboliczne.
        Co do Swiadków Jehowy to nie mam do nich zaufania po tym jak w dyskusji o wieku
        ziemi upierali sie przy czasie 6 tys. lat, bo tak jest napisane w biblii i
        koniec. Nie docierały do nich naukowe argumenty o badaniach na podstawie
        rozpadu węgla radioaktywnego C 14.
        Co do historyczności Jezusa to fakty jeszcze są takie: np. Franciszkanie
        wywodzą się z Katarów, ówczesnych Arian, według których Jezus był
        człowiekiem.To tyle, bo nie jestem dobra w tym temacie w odróżnieniu od
        ciebie"wesoła"
        • Gość: Yoda Re: mag IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 21.11.05, 09:11
          I tu, mag pierwszy raz w tym wątku powiedziałaś coś do prawdy podobnego: nie
          jesteś dobra w tym temacie. Więc może skończ już z tą zakamuflowaną
          w "literaturze" polityką. -Chyba, że masz tak gwałtowną potrzebę ogłaszania
          odkryć typu: "Franciszkanie pochodzą od Katarów, ówczesnych Arian" -że nic Cię
          przed tym nie powstrzyma.
          W historii nie ma żadnych faktów, są tam tylko interpretacje, którym inne
          interpretacje są wydane na żer. Fakty są tu i teraz przez naszymi oczami -ale
          tylko tak długo, jak długo o nich milczymy. Reszta -to polityka. Można ją
          uprawiać za pomoca węgla C-14 tak samo dobrze, jak i za pomocą wojny krzyżowej.
          • Gość: mag Re:Yoda IP: *.96.udn.pl 21.11.05, 17:25
            YODA... Psychiatra pokazuje pacjentowi V - trójkąt i pyta z czym mu się to
            kojarzy. Pacjent mówi: goła baba
            Potem O - kółko - goła baba
            kwadrat - goła baba
            Tobie wszystko zaś kojarzy się z polityką...
            • Gość: Yoda Re:mag IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 22.11.05, 08:14
              Doooooprawdy? Tak dobrze, to Ty jeszcze mnie nie znasz. -Poza tym, to raczej
              feministkom goła baba kojarzy się z polityką.
              A to wszystko razem i tak nie zmienia faktu, że głupoty piszesz o rzeczach, o
              których pojęcia nie masz.
        • komnen Re: wesoła 21.11.05, 09:40
          Szanowni dyskutanci,
          ustalmy jedno - Dan Brown jest zwykłym kaszniarzem, który pisze prymitywnym angielskim (dla 12-letnich murzyńskich analfabetów - mam oryginał Kodu)i wszystko co umieścił w swej książce przerżnął od innych autorów.
          Cała sprawa zaczęła się od historyka Henry'ego Lincolna i jego cyklu filmów dla BBC i Discovery Channel (są dostepne na dvd) i jego książki "Święty Graal, święta krew" oraz pracy francuskiego dziennikarza Gerarda De Sede.
          Książka Browna jest mixem rzeczy prawdziwych i totalnych bzdur - np. Opus Dei jako tajna organizacja zabójców w służbie Kościoła. Wkurza mnie to, bo umożliwił pewnym grupom histeryczną reakcję na te tematy i dezawuację całej sprawy (vide filmy w rodzaju "Prawda o Kodzie Leonarda" na samym Discovery).
          O Leonardziei symbolice Ostatniej Wieczerzy znacznie ciekawiej pisał wiele lat temu Waldeamr Łysiak.

          Sorry mag , ale powaliłaś mnie stwierdzeniem, że franciszkanie wywodzą się od Katarów, którzy byli "ówczesnymi Arianami". Przczytaj coś np. Stevena Runcimana ( jego ksiązka o herezjach manichejskich - choć chyba właściwiej mówić o religiach manichejskich - wydana była dwa razy w ciągu ostanch dziesięciu lat).


          • Gość: wesoła Re: komnen IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 11:52
            Swoje zdanie o książce Browna wyraziłam już w pierwszym poście. Nie znam
            angielskiego na tyle, żeby czytać w orginale ale tłumaczenie było dobre. Zdaję
            sobie sprawę, że książka to zlepek wszystkiego co Brown wie na ten temat ale
            przecież nie jest to pozycja historyczna i nie tak należy ją traktować. Chodzi
            mi o samą tematykę. To, że wyszło wiele książek na ten temat świadczy o
            ogromnym zainteresowaniu ludzi własnymi dziejami. Jaka była prawda? kto to wie?
            Nie mam przecież dostępu do żródeł historycznych w orginale, nie znam
            hebrajskiego ani aramejskiego, Pozostaje mi czytać wszystko na ten temat i
            wyciągać wnioski na tyle logiczne na ile to możliwe. Myślę, że już Leonardo
            miał podobne dylematy. Prawdy raczej nie znał ale mógł się domyślać. Jeśli w
            swoich dziełach przemycił taką lub inną wiadomość to nie można tego uznać za
            prawdę ale za jego interpretację. W każdym razie jest to bardzo ciekawy temat.
            • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 22.11.05, 12:34
              To jest ciekawy temat, ale nie ma sensu mieszać wszystkiego ze wszystkim:
              rozrywki z nauką, nauki z wiarą, a wiary z rozrywką (a w kolejce jeszcze
              psychologia, prawo, organizacja życia społecznego itd.). Takie mieszanie ma
              zwykle motywy polityczne (do czego mag oczywiście nie chce się przyznać), a to
              w takim przynajmniej sensie, że ten kto wdaje się w takie pomieszanie -
              postępuje ze względu na jakiś swój uprzedni wybór (rozstrzygnięcie
              światopoglądowe) i cel. Powiedz mi np.: czy jakakolwiek naukowa procedura powie
              Ci coś o kimś z bliskich, co uznasz za bardziej wiarygodne i wiążące niż Twoje
              osobiste ich doświadczanie? Albo: czy jeśli dla rozrywki będzie ktoś
              kwestionował dobre prowadzenie się jakiegoś członka Twojej rodziny -nie uznasz
              tego za zwykłe chamstwo? -A teraz zastanów się nad istotą relacji pomiędzy
              wierzącymi, a przedmiotem ich wiary i wyciągnij wnioski.
              Naprawdę: nie jest aż tak ważne w jaką bajkę wierzymy -ale raczej to, kogo ta
              wiara z nas czyni.
              Pzdrwm
              • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 13:02
                Zgodzę się z Tobą ale nie we wszystkim. Czy naukowa procedura powie mi coś o
                kimś bliskim? Ależ oczywiście, jeśli będzie to np. zdanie mądrego psychologa to
                może pomóc mi zrozumieć motywy postępowania nawet najbliższej osoby. Relacje
                wierzącego do przedmiotu wiary w/g mojej oceny też już wyżej przedstawiłam.
                Piszesz: mieszanie wszystkiego ze wszystkim nie ma sensu..a dlaczego? Przecież
                to są składniki życia a religia i polityka zawsze przeplatały się ze sobą. W
                dzisiejszych czasach widać to aż nadto wyrażnie. Nie można jednak zakładać, że
                człowiek przeżywający dylematy moralne w związku z religią czyni to z pobudek
                politycznych. Cóż dopiero gdy ktoś chciałby rozwikłać taką tajemnicę jak
                pochodzenie własnej wiary. Nie widzę nic złego w fakcie, że człowiek myśli.
                "nie jest aż tak ważne w jaką bajkę wierzymy - ale raczej to, kogo ta wiara z
                nas czyni". Żebyś wiedział jak podobają mi się te słowa. Są mądre i
                prawdziwe...ale to ja. Czy zdajesz sobie sprawę jak wielu ludzi obrazić się
                może za określenie "bajka"? a ja...właśnie takich ludzi się boję! pozdrawiam.
                • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 22.11.05, 14:11
                  >Czy naukowa procedura powie mi coś o
                  > kimś bliskim? Ależ oczywiście, jeśli będzie to np. zdanie mądrego psychologa
                  to może pomóc mi zrozumieć motywy postępowania nawet najbliższej osoby.

                  -To by jednak pośrednio znaczyło, że ta osoba okazuje "bliższa" temu
                  psychologowi niż Tobie. Zgadza się? -A przecież nie tego chcemy dla siebie i
                  naszych bliskich.

                  >Piszesz: mieszanie wszystkiego ze wszystkim nie ma sensu..a dlaczego? Przecież
                  > to są składniki życia a religia i polityka zawsze przeplatały się ze sobą.

                  -Dlatego, że w takim pomieszaniu nie łatwo daje się coś sensownego powiedzieć.
                  Oczywiście: wszystko ma związek ze wszystkim -ale nie da się mówić o wszystkim
                  na raz. Kiedy ktoś tak zaczyna mówić, jakby właśnie miał zamiar odkryć zasadę
                  konstrukcji świata (najlepiej ukrytą za pomoca odpowiedniego spisku) -nabieram
                  przekonania, że mam do czynienia z maniakiem, albo niedoważonym politykiem.

                  >Czy zdajesz sobie sprawę jak wielu ludzi obrazić się
                  > może za określenie "bajka"?

                  -Wiem, ale akurat teraz nie zwracam się do nich. Dla mnie każda historia
                  jest "bajką" ułożoną wg wybranych zasad narracji. -Dla życia może być podporą,
                  ale nigdy celem. Wszystko to jednak nie wyklucza takiej jeszcze możliwości, że
                  jedne "bajki" są bardziej godne opowiadania -niż inne.
                  Pzdrwm :)
                  • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 22.11.05, 15:28
                    Nie, Yoda. Czym innym jest zrozumienie drugiego człowieka a czym innym
                    akceptacja jego postępowania. Może się zdarzyć, że ktoś będzie bliższy
                    psychologowi mentalnie ale już nie uczuciowo. Może też być ktoś dla nas bardzo
                    ważny, oddalibyśmy za niego życie ale nie potrafimy go zrozumieć. Czy to
                    oznacza, że go nie kochamy? To jednak nie jest tematem tego wątku.
                    Oczywiście, że nie da się mówić o wszystkim jednocześnie ale takie postępowanie
                    świadczy o głodzie wiedzy na ten temat. Człowiek chciałby zrozumieć szybko
                    dlatego sięga po wszystkie możliwe wiadomości, miesza prawdę, bajkę i własne
                    domysły. Nie miejmy nikomu tego za złe bo właśnie z czegoś takiego rodzą się
                    odkrycia i wynalazki. Co by było gdyby taki np. Kopernik nie miewał dylematów?
                    Jak długo jeszcze ludzie myśleliby o końcu świata w sposób dosłowny? Jeszcze
                    jedno, mam starsze dzieci to wiem, że nie zawsze mnie i im podobały się te same
                    bajki. Nie ważne co ja chciałam im przekazać opowiadając akurat tę a nie inną.
                    Ważne jaki one z tego wyciągnęły wniosek i co im to dało. Dlatego tak bardzo
                    podobały mi się słowa z Twojego poprzedniego postu. pozdr.
                    • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 22.11.05, 16:14
                      >Może się zdarzyć, że ktoś będzie bliższy
                      > psychologowi mentalnie ale już nie uczuciowo. Może też być ktoś dla nas
                      bardzo
                      > ważny, oddalibyśmy za niego życie ale nie potrafimy go zrozumieć.

                      -Dobrze, ale nie zapominaj, że to było tylko porównanie, a w gruncie rzeczy
                      chodziło nie o osoby z krwi i kości, do których mamy dostęp tu i teraz, tylko
                      o "osoby" ze sfery symbolicznej, których byt zupełnie inny ma charakter.
                      Psycholog może miałby tu coś do powiedzenia, ale nie o samej takiej osobie (bo
                      ona dla niego nie istnieje jako przedmiot -chyba że przedmiot swego rodzaju
                      archeologii opartej na dostępnych świadectwach), ale raczej o Twojej do niej
                      relacji. To, co dane dla doświadczenia -to ta relacja. Nie przeczę, że np moja
                      relacja do dowolnej rzeczy może być pogłębiona przez jakieś nowe, cudze ujęcie.
                      Ale żadne ujęcie doświadczenia nie zastąpi samego doświadczenia: albo coś dla
                      mnie istnieje (działa we mnie) -albo nie. Żadna naukowa procedura nic tu nie
                      wniesie.
                      Poza tym, nie o poznanie, które w życiu można do czegoś spożytkować, w tym
                      wszystkim idzie: pomyśl np. o osobie umierającej na raka, której czynności
                      umysłu rozpadają się na skutek strachu, cierpienia i działania morfiny tak, jak
                      ciało na skutek choroby. -Czy myślisz, że komuś takiemu zdają się na coś
                      naukowe procedury i dociekania? By poczuć się u celu, potrzeba w takiej
                      sytuacji czegoś znacznie prostszego (i głębszego).

                      To prawda, że nie jest to tematem tego wątku.
                      -Tematem tego wątku jest rozrywka przeżuwająca wszystko, co do jej do szeroko
                      otwartej gęby wpadnie -najbardziej demokratyczne i oświecone opium dla mas. Czy
                      nie tym jest to Forum?
                      • komnen Re: wesoła 23.11.05, 09:36
                        Yoda,
                        jak tak walisz z grubej rury, to czuję się jak stary zlewozmywak z niedziałającym kolankiem,
                        tu niżej garść zdań - do Ciebie i do wesołej od razu, dlatego "groch z kapustą"

                        ja wiem że wszystko jest względne, ale wesołej chodziło raczej o pewne informacje
                        dyskusje o Kodzie trwają w całym necie
                        problem ,że Brown to zaledwie trzeciorzędny pisarzyna, który zestawia swoje książeczki z fragmentów innych książek - ot , taki postmodernizm dla ubogich
                        problem w tym, że nie bawi się znaczeniami, tylko je spłyca
                        robienie sensacji z tego czy Jezus miał żonę, dzieci , dalszą i bliższą rodzinę jest śmieszne i pozbawione znaczenia
                        mnie ciekawi odkrywanie historii i z tego punktu widzenia sprawa Rennes Les Chateaux, Berengara Sauniere'a, genealogii Merowingów itp. to coś smacznego
                        jeśli zaś chodzi o kwestie wiary - to ks. prof. Wielowieyski pytany przeze mnie o kwestie Jezus-rodzina- Maria Magdalena powiedział: "A jakie to ma znaczenie z punktu widzenia mojej wiary, najważniejsze jest zmartwychwstanie i życie wieczne" "Czy posiadanie żony i dzieci w życiu ludzkim czyniłoby z Jezusa 'gorszego Syna Bożego'?"
                        Brown produkuje humbug, pasztet, napuszcza ludzi na kościół katolicki
                        Opus Dei, jezuici mają w protestanckiej części świata to miejsce u zwolenników spiskowej teorii dziejów, co u nas żydzi, masoni i cykliści

                        popatrz zresztą jak fajnie to wygląda w świetle antropologicznym (symboli) - puchar z krwią Jezusa u Chretiena De Troyes okazuje się po wiekach macicą Marii Magdaleny, a Saint Graal - Sang Realem krwią z krwi Pana Naszego :)
                        Jezus - ojciec dzieci, nie tylko w sensie ewangelicznym, facet z krwi i kości, z rozterkami, ojciec rodziny jest mi jakoś zdecudowanie bliższy niż ten gość z kiczowatych obrazów religijnych - nota bene wyobrażenia te są właśnie na modłe merowińską - królowie o długich włosach, a badania archeologiczno-antropologiczne prowadzone w Izreaelu świadczą, że Jezus miałby raczej okrągłą głowę, czaszkę krótką, wyraźne wystające łuki brwiowe i szeroki mięsisty nos, nie mówiąc o czarnych grubych włosach :)

                        zresztą - statystycznie rzecz biorąc przyrodnie rodzeństwo i krewni Jezusa mogli przeżyć po zburzeniu Jerozolimy - ma to swój smaczek

                        mnie tam pasuje, że ktoś szuka śladów historii, wzbogaca moją bajkę



                        • Gość: Yoda Re: konmen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.11.05, 11:21
                          >Yoda, jak tak walisz z grubej rury, to czuję się jak stary zlewozmywak z
                          niedziałającym kolankiem,

                          -Uwierz: nie to było moją intencją;)

                          > dyskusje o Kodzie trwają w całym necie

                          -I niech tak będzie, ale mogę chyba mieć swoje zdanie na temat utożsamienia
                          rozrywki z życiem i kulturą? Ty sam stwierdzasz, że takie wzbogacanie Twojej
                          bajki -to dla Ciebie zabawa. OK. -tylko powiedz: czy zabawa to wszystko z czym
                          w życiu masz do czynienia?
                          Nie mam nic przeciwko zabawie, ale ustalmy może, że jak się bawisz, to bierzesz
                          w nawias swoje oceny i koncepty narracyjne tak, aby w miarę możliwości nikomu
                          nimi krzywdy nie robić. Jeśli jednak przyjmujesz taką możliwość (krzywdzenia) -
                          to nie jest to już zabawa tylko wojna, w której Twój dowcip i obeznanie z
                          przedmiotem jest bronią. -Dobrze o tym wiesz. Zabawa nie raz była (a teraz jest
                          głównie) narzędziem urabiania świadomości -więc ci, którzy w niej kryją swoje
                          intencje, -udają tylko cwańszych niż są w rzeczywistości. A czy Ci się to
                          podoba, czy nie -każde udawanie ma swój koniec.

                          >Brown to zaledwie trzeciorzędny pisarzyna, który zestawia swoje ksi
                          > ążeczki z fragmentów innych książek - ot , taki postmodernizm dla ubogich
                          > problem w tym, że nie bawi się znaczeniami, tylko je spłyca
                          > robienie sensacji z tego czy Jezus miał żonę, dzieci , dalszą i bliższą
                          rodzinę
                          > jest śmieszne i pozbawione znaczenia

                          -Skoro tak, to na czym miałoby polegać nadawanie znaczenia takim faktom i
                          ich "pogłębianie"? -Sam piszesz, że nie mają znaczenia i przywołujesz na
                          poparcie swoich słów autorytet ks. prof. -To jak w końcu jest: -mają głębokie
                          znaczenie, czy same w sobie są tylko czymś "spłycającym" rzeczywiste "kwestie
                          wiary"? Czy jednak istotną, Twoim zdaniem, "kwestią wiary" jest "przybliżenie"
                          Jezusa za pomocą jego przedstawienia jako faceta z rozterkami i problemami
                          rodzinnymi?
                          -Dla mnie jest to raczej kwestia koncepcji scenariusza dla jakiejś głębokiej
                          wielce produkcji filmowej do nadawania w niedzielnych godzinach obiadowych.

                          >jeśli zaś chodzi o kwestie wiary - to ks. prof. Wielowieyski pytany przeze mnie
                          > o kwestie Jezus-rodzina- Maria Magdalena powiedział: "A jakie to ma znaczenie
                          > z punktu widzenia mojej wiary, najważniejsze jest zmartwychwstanie i życie
                          wieczne" "Czy posiadanie żony i dzieci w życiu ludzkim czyniłoby z
                          Jezusa 'gorszego
                          > Syna Bożego'?"

                          -Nie jestem ks. profesorem, więc nie wiem czy by czyniło, czy nie -ale
                          kształtowanie się symbolu w procesie historycznym podlega tylu różnym
                          uwarunkowaniom, że sama archeologia "śladów historii" pogłębia tylko
                          jednostronność ocen. Oczywiście: każda naukowa procedura zakłada możliwość
                          zastosowania jakiegoś schematu porządkującego rzeczywistość, ale póki co, na
                          rubieżach poszczególnych nauk trwa wojna o pole badawcze, a i w ich obrębie
                          ciągle mamy rewolucje metodologiczne. W tej sytuacji rzeczywistość badana przez
                          nauki (w tym przez historię -jeśli uprzesz się żeby ją do nauk zaliczyć, czy
                          też może przez jakąś psychoanalizę głębi) -to tylko chaos przyczynowości. Taki
                          chaos musimy jakoś zamieszkiwać. Kiedyś symbole miały moc przekształcania
                          Chaosu w Kosmos, który miał jakieś ludzkie cechy i nadawał się do
                          zamieszkiwania. Mało tego: symbol jest matrycą, która zwłaszcza nas samych
                          kształtuje. -Teraz symbole konstruują głownie marketingowcy w celu poprawy
                          wyników sprzedaży życiowo zbędnych produktów (w tym np. sensacji Browna) -a
                          wszystko to w konwencji zabawy.

                          Ogólnie rzecz biorąc wydaje się, że masz następujące opcje stosunku do sfery
                          symbolicznej:
                          1. Pozwalasz się kształtować symbolom, które powstały w procesie historycznym,
                          (możesz go tak czy inaczej opisywać, ale jego istotnej natury zgłębić nie
                          możesz), którego raczej nic poza Opatrznością samą kontrolować nie jest w
                          stanie (chyba że przyjmiemy jakąś teorię spiskową) -zważ, że i Kościół też nie
                          jest panem swojej własnej historii i wiele mu się po drodze rzeczy sprzecznych
                          z deklarowanym powołaniem przytrafiło.
                          2. Pozwalasz się kształtować symbolom konstruowanym przez inżynierów od
                          porządku społecznego i rynkowego, którzy mają swoje interesy i koncepcje
                          Twojego człowieczeństwa.
                          3. Sam się "bawisz" w takiego inżyniera -mając przy tym nadzieję, że możesz być
                          tym, kim sam chcesz siebie "zaprojektować" i być w ten sposób swoim własnym
                          stwórcą.

                          Może jednak nie wyczerpałem wszystkich możliwości -uzupełnij jeśli możesz.
                          Pzdrwm
                          • komnen Re: konmen 23.11.05, 12:03
                            Yodo,
                            no i widzisz co zrobiłeś - teraz już nawaliło mi drugie kolanko :)
                            jestem samozwańczym homo sapiens i wiedza mnie wzbogaca oraz dostarcza niezapomnianych przeżyć
                            jestem też homo ludens i nie zmaierzam odmawiać sobie żadnej formy rozrywki - także intelektualnej

                            nie a propos - gdzie kupujesz imbir w kawałkach do grzańca ?

                            stosunek symbol-człowiek-symbol jest dla mnie jasny i chyba na ten teamt też dyskutowaliśmy wiele razy
                            twa "metodologia symbolu" jest chyba prawidłowa i nie przychodzi mi do głowy jej uzupełnianie, a raczej mogłybyć to miksy poszczególnych punktów

                            ciekawe jest odkrywanie tego co się dzieje, działo, dziać będzie pod przykrywką i wpływem danego symbolu i jak na niego ludzie reagują

                            niestety zabawa nie jest tym z czym się wyłącznie w życiu moim stykam - chyba jest raczej mało zabawne z tego punktu widzenia

                            'Coz life is piece of shit when you look at it
                            Life is Life and that's a junk - it's true'
                            jak pisali wieszcze Montypythonowiczanie

                            Always look on the bright side of life!






                            • Gość: Yoda Re: konmen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.11.05, 12:44
                              > ciekawe jest odkrywanie tego co się dzieje, działo, dziać będzie pod
                              przykrywką
                              > i wpływem danego symbolu i jak na niego ludzie reagują

                              -Tak, to też jest ciekawe. Ludzie mają różne indywidualne konstrukcje i nie
                              każdy symbol każdemu dobrze robi -stąd niuanse, zmiany akcentów, historyczne
                              zerwania, herezje itd. Może też i ogólna "konstrukcja" człowieka zmienia się w
                              czasie? -Niektórzy sądzą, że tak.
                              Że sfera symboliczna jest polem możliwej i faktycznej manipulacji
                              ("przykrywką") -to oczywiste. Jednak wyboru nie unikniesz.
                              Nie namawiam do zaniechania tych rozrywek, o których piszesz, tylko sam się
                              zastanawiam nad istotą tych rzeczy i nad czasem, który mi zostaje na jej
                              odkrywanie.

                              >gdzie kupujesz imbir w kawałkach do grzańca ?

                              -Takoż, abyś nie musiał odmawiać sobie dłużej dopalacza rozrywki, informuję:
                              imbir w kawałkach do grzańca kupujemy w supermarkecie (zwykle w M1, ale nie
                              koniecznie) :)

                              Pzdrwm
                              • komnen Re: konmen 23.11.05, 12:54
                                thax bro! Yo dog-in-the fog!
    • Gość: mag Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.96.udn.pl 23.11.05, 15:11
      Dyskusja zrobiła się na niebywałym poziomie. Niby to dobrze. Wiele osób tylko
      marzy o takim stopniu wtajemniczenia, tak w religii jak i filozofii czy
      psychologii.
      Dla mnie sprawa jest dość prosta. W Polsce już tak jest, że obowiązuje jeden,
      jedyny słuszny pogląd i każde odejście od niego nawet na milimetr, choćby
      najbardziej racjonalne, uzasadnione, lub nieracjonalne, wręcz sensacyjne wymaga
      tłumaczenia się i wręcz niebywałej gimnastyki, delikatnosci" aby nie urazić
      czyiś uczuć. Ci co nie wierzą?
      Oni sie nie liczą. Ich uczucia? Nie mają do nich praw. Po prpostu.
      To jest niestety nasza, rodzimia, opatrznie pojmowana tolerancja. Kto sie
      wyłamie - ma.... zobaczymy. Wierzę, że mu włos z głowy nie spadnie...
      • Gość: Ewa Re: Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.udn.pl 23.11.05, 16:00
        Dla mnie sprawa też jest prosta. Książka taka sobie. Wzbudziła sensację nie
        wiadomo dlaczego bo temat nie był nowy.
        Modne jest twierdzić, że niewierzący, homoseksualiści, żydzi, cykliści .... są
        dyskryminowani.Na topie jest być niewierzącym albo wierzącym pod swoimi
        warunkami..., mieć znajomych homoseksualistów i przyjaźnić się z innymi
        dyskryminowanym. A ci niezaangażowani w obronę dyskryminowanych i na dodatek
        jeśli jeszcze nie uznają zawartości Kodu to już muszą opatrznie pojmować
        tolerancję.
        • komnen Re: Swoiście rozumiana tolerancja 24.11.05, 09:07
          Ewo,
          przeczytaj uważniej posty Yody
          nikt nie mówi tu o uznawaniu zawartości Kodu za prawdę objawioną - już prędzej należałoby się to "Kubusiowi Puchatkowi"
          natomiast prawda jest taka, że stopień przeciętnej znajomości Pisma Świętego wśród katolików w Polsce jest niski, a tam gdzie nie ma znajomości zasad i prawd własnej religii, to stopień refleksji na temat "w co wierzę i dlaczego" jest żenująco niski. I nie ma mowy o tolerancji, jeśli nie zna się przesłania Chrystusa. Nieprawdaż? w tym kraju wiekszość dyskusji, w przypadku, gdy natychmiast nie podzielasz zdania dyskutanta np. na kształt historii Polski, religii, seksu itp., kończy się inwektywami i podejrzeniami, że interlokutor jest żydem , pedałem, masonem - zobacz co się dzieje np. na tym forum

          "Wierzący pod swoimi warunkami" - to ciekawy termin, musze go zapamiętać, bo przydatny, ale czy sądzisz, że zasady wiary podawane przez Kościół są niezmienne i nierelatywne. Kto tak twierdzi kłamie - śwoadomie lub nieśweadomie.
          Czas jest jedyną pewną zmienną w tym równaniu :)
          Ja np. odrzucam zdecydowanie kult świętych obrazów i mogę ci to teologicznie i historycznie uzasadnić podpierając się np. uchwałami soborów powszechnych, pismami Ojców Kościoła. Uważasz, ze refleksja na temat danej religii i jej zasad jest niepotrzebna. To cofałoby nas znacznie w czasie - moglibyśmy np. wrócić do sprzedaży odpustów i relikwii
          Obrona dyskryminowanych - nalezy chyba odróżnić ją od agresywnej autoreklamy ekspansywnych grupek (choć często są tam osoby odrzucone za swą inność, czy skrzywdzone przez ludzi)
          A tolerancja to chyba polega na tym, że jeśli ja nie ograniczam twoich parw cywilnych i nie łamię obowiązującego prawa, to możemy dyskutoać na pewnym poziomie kultry na każdy temat bez wybijania sobie szyb w oknach.
          • Gość: Yoda Re: konmen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 24.11.05, 09:31
            > Ewo,
            > przeczytaj uważniej posty Yody

            -Ja przeczytałem uważnie Twój, bo na początku wydawało mi się, że poryćkali Ci
            się adresaci;) Mam teraz tyle uwag, że nawet nie wiedziałbym od czego zacząć.
            Może więc tylko to:
            1. Dalej nie mam pewności z tą adresatką, -bo poglądy, z którymi polemizujesz
            nie zostały przez nią wyartykułowane.
            2. Raczej nie ma "pewnych" zmiennych w równaniach -inaczej nie byłyby zmiennymi.
            I jeszcze jedno pytanie:
            Co to są "zasady wiary"?
            Pzdrwm
            • komnen Re: konmen 24.11.05, 10:04
              Yoda ty łobuzie :)
              po pierwsze komnen a nie - konmen - nie każdemu psu burek
              pewna zmienna to taki żarcik stylistyczny - jak w kolędzie "Bóg się rodzi. moc truchleje"
              zasady wiary - mam na myśli zestaw dogmatów, prawd objawionych danej religii - tylko

              i wiem, wiem - nie ma prawd tylko interpretacje, chwilowe narracje itp. :)
              Respect! See Ya dog ! (in the fog)


              • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 24.11.05, 10:31
                >po pierwsze komnen a nie - konmen

                -Sorki, coś mi rozdzielczość na mym LCD-ku nie służy...

                > zasady wiary - mam na myśli zestaw dogmatów, prawd objawionych danej religii -
                > tylko

                - Dzięki za uściślenie, bo "zasada" może być też pojmowana jako
                podstawa/przyczyna/racja czegoś (w tym wypadku: wiary). W tym drugim ujęciu
                zestaw dogmatów nie jest zasadą wiary, a czymś, co na zasadzie się wspiera -już
                raczej treścią wiary. Zasada może pozostać niezmienna/nieczasowa, a treść
                przechodzić ewolucję. -Jak "coś" (podstawa wiary/Objawienie) wchodzi w
                rzeczywistość "doczesną" -musi przyjąć formę czasową (następstwo
                przyczyn/motywów i skutków/sformułowań). Taka forma daje sie na różne sposoby
                interpretować/opowiadać, ale zasada wiary objawionej jest dla interpretacji
                transcendentna. -Inaczej nie byłoby mowy o Objawieniu.
                -To tak from meta-phsica-logical point of view;)

                > wiem, wiem - nie ma prawd tylko interpretacje, chwilowe narracje itp. :)

                -Nie prawd, tylko faktów -to jeszcze mocniejsze;)

                Pzdrwm

      • Gość: Yoda Re: Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 23.11.05, 16:15
        Chyba jednak trochę przesadzasz. Katolicy mają pretensje o napastliwe
        traktowanie ich tradycji, a nie o to, że w ogóle istnieją tradycje inne. Tak
        jest też w przypadku "Kodu...", który jest świadomym, choć rozrywkowym
        paszkwilem na katolicyzm. Przyznaję, że zdarzają się reakcje histeryczne, a
        brak właściwego pojęcia roli religii w życiu społecznym może "walczących"
        katolików przywodzić do nadużywania władzy. O ile jednak pozostaniesz przy
        swoim dotychczasowym stylu -nie będziesz ich wtedy posądzała tylko o
        brak "delikatności", ale raczej o faszyzm -prawda? W kraju, w którym nie tak
        znowu dawno bandyci na państwowych etatach topili księży na zlecenie dotychczas
        bezkarnych władz -brzmi to dosyć ironicznie.
        Co by nie było -nadużycia żadnej ze stron nie powinny być tolerowane. Inaczej
        nie będzie postępu. Więc i w samej instytucji Kościoła porządek trzeba robić -
        bo bezczelność, chciwość czy zboczenie niektórych jego funkcjonariuszy jest
        większym dla niego zagrożeniem niż jakikolwiek atak z zewnątrz na same zasady.

        A tak w ogóle -masz coś konkretnego przeciw delikatności w stosunkach między
        ludźmi? Zamiast stosowania strategii wojny podjazdowej, może lepiej byłoby
        wyjaśnić sobie co dokładnie obraża uczucia niewierzących -wtedy będzie może
        jakaś szansa na delikatność obustronną. Tymczasowo można tylko wywnioskować, że
        obraża Cię brak tolerancji ciemnych katolików na zniewagi ze strony oświeconych
        ateistów, bo o ile tego sama nie zauważyłaś -nikt w tym wątku do ateizmu się
        jeszcze nie odnosił.
        Nie wydaje mi się, żeby można było się w ten sposób porozumieć względem
        tolerancji. Ale czy na porozumieniu Ci zależy? Z kim byś wtedy walczyła?;)
        Pzdrwm
        • Gość: wesoła Re: Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.05, 11:28
          Jakoś tak się składa, że katolicy zawsze mają pretensje do ludzi myślących
          inaczej. Każda pozycja, czy to książka czy film czy obraz propagujące inny kąt
          widzenia wiary niż katolicki jest traktowana właśnie jak "paszkwil na
          katolicyzm". Pamiętacie jaką histerię wywołał na przykład film pt. "Ostatnie
          kuszenie Chrystusa"? W kinach był taki tłok jak w pierwszych dniach po
          pojawieniu się "Kodu..." w księgarniach. Jedno i drugie spotkało się z
          wrogością ze strony kościoła. Dlaczego? Bo propagują inny sposób rozumienia
          wiary. Na pochwałę natomiast zasługuje "Pasja", która jest wierną interpretacją
          jedynie słusznej prawdy. Z ostatniej chwili. Kościół katolicki nie chce księży
          homoseksualistów. W czym problem jeśli księdza, niezależnie od preferencji
          seksualnych obowiązuje celibat? Jeśli ksiądz nie zachowuje celibatu, wszystko
          jedno jak rozumianego, to po prostu nie powinien być księdzem! Czy czasami nie
          chodzi o to, że ksiądz gej może nauczyć maluczkich większej tolerancji?
          pokazać, że nie wszystko czego naucza Kościól jest trwałe? A gdzie prawda, że
          wszyscy są równi względem Boga? Katolicy w chrześcijaństwie pełnią rolę taką
          samą jak szyici w islamie. Są najbardziej ortodoksyjnym odłamem, takim z którym
          trudno dyskutować bo zawsze można sobie rozwalić głowę o niewidzialny (a jednak
          bardzo widoczny) mur.
          • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 24.11.05, 12:07
            To jest Twoja interpretacja -i masz do niej prawo.
            Ja to widzę tak: Kościół nie ma władzy zabraniania komukolwiek myślenia lub
            konfabulowania na własny rachunek i odpowiedzialność, a nawet nie ma już
            zamiaru takiej władzy sobie przywłaszczać (choć zgodzę się, że w przeszłości
            tak bywało). Ma za to władzę stwierdzania co jest "katolickie", a co nie jest -
            i tyle. Jak wystąpisz z Kościoła, bo nie zgadzasz się na panujące w nim zasady -
            nikt Cię za to ścigał nie będzie. Chyba łatwiej jest samemu zostac np. Amiszem
            (jeśli masz taką fantazję) -niż przekształcać KK w gminę Amiszów. -Gdzie będzie
            wtedy różnorodność, którą będziesz mogła "tolerować"?
            -Co argumentacji od strony celibatu - w zasadzie zgadzam się.
            -Co do trwałości nauczania Koscioła - nie wiem z kim ani z czym polemizujesz,
            bo to, co ja napisałem -nijak się nie ma to Twojego wywodu.
            -Co do ortodoksji w chrześcijaństwie -wybacz, ale chyba nie masz specjalnej
            orientacji np. w temacie kościołów "protestanckich".
            Pzdrwm
        • Gość: mag Re: Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.96.udn.pl 24.11.05, 19:35
          Z tym moim kawałem o skojarzeniach Yoda to był dobry strzał - ty jak zwykle
          wracasz do polityki...
          Dyskusja naukowa, światopoglądowa - u ciebie musi skonczyć się faszyzmem i
          antykomunizmem. Wiem, wiem - to jest bowiem stereotyp mojego życia:
          niewierzacy - komunista
          niewierzący - zły człowiek.
          Nie wrobisz mnie więc w to.
          Nie jestem komunistą, a jakim człowiekiem ... nie ty to będziesz oceniał.
          Wracając do meritum.Tolreancja wobec niewierzących. U nas przecież oni nie
          istnieją. Nigdzie. W telewizji nie uświadczysz. Zanim ktoś usta otworzy składa
          swoje CREDO. W konkursach: CREDO. Wszedzie. Więc jak ktoś kto nie istnieje
          może mieć jakieś pretensje, czuć się nietolerowanym?
          W POlsce człowiek niewierzący to nulla.
          • Gość: Yoda Re: Swoiście rozumiana tolerancja IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 09:11
            Cieszę się, że tak Ci się własny kawał podoba:)
            Nie oskarżam Cię o komunizm, tylko zwracam uwagę na kierunek, w którym już raz
            poszedł, tak Twemu sercu drogi, ateistyczny humanizm. Nie mam też bladego
            pojęcia o tym, jakim jesteś człowiekiem (nie znam Cię przecież) -odnoszę się
            tylko do tego, co piszesz.
            Po części rozumiem jednak Twój szok, w którym żyć musisz odkąd okazało się, że
            katolicy nie muszą już we własnym kraju być przez władzę traktowani jak
            podludzie, a statystycznie ujęta struktura społeczna znalazła proporcjonalne
            odzwierciedlenie w dostępie do mediów.
            Nie bardzo rozumiem natomiast z czego może wynikać Twoje przeświadczenie o
            własnym nieistnieniu? Czyżby fakt, że nikt nie interesuje się zbytnio tym, w co
            wierzysz lub nie wierzysz, był dla Ciebie tak irytujący, że nie możesz się
            powstrzymać przed wtrącaniem w cudze wartości? Chciałabyś choć w ten sposób
            zaistnieć? Kiedyś lewica miała do tego celu cały aparat propagandy, cenzury,
            szkolnej indoktrynacji i represji. Teraz musi się zadowolić wolnością słowa, do
            której nie przywykła. -Jakie to frustrujące!...
            • komnen Re: Swoiście rozumiana tolerancja 25.11.05, 10:13
              touche! bravissimo! hot shot!

              człek porządny raz - choć ateista
              z tolerancji dobrodziejstw korzystał
              lecz w tym cały był szkopuł,
              że znikł wtedy z widoku
              publicznego
              choć nie "lewicysta"

              • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 10:22
                Sie ma!:)
                Chciałbym jeszcze wyznać, że ja mag szanuję (a nawet lubię), choć mię czasem
                retoryka ponosi, a ona -nie koniecznie w to wierzy...
                Pzdrwm
                • komnen Re: komnen 25.11.05, 10:45
                  szczere!
                  • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 11:01
                    Dobra, dobra...:) -w każdym razie: się staram!:)
                    W osobie mag (o ile na podstawie postów można coś o osobie wnioskować) powody
                    do szacunku i sympatii można znaleźć (w odróżnieniu od paru innych przypadków),
                    więc nie takie to trudne.
            • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 11:21
              Yoda, Yoda! Utarł się stereotyp: komunista - ateista i dla równowagi
              antykomunista - katolik. Gdzieś w tej przestrzeni umieszczasz "Mag". To duże
              uproszczenie. Gdyby to wszystko było takie proste...To o czym piszesz to nie
              był humanizm ateistyczny tylko komunistyczny a to ogromna różnica. Katolicy w
              Polsce nigdy nie byli traktowani jak podludzie (pogadaj z jakimś Czechem lub
              Rosjaninem to zobaczysz różnicę). Upośledzeni mogli być tylko tacy katolicy,
              którzy za wszelką cenę chcieli robić kariery polityczne kolaborując z
              komunistami. Czy oni jednak prawdziwie wierzyli? nie wiem. Cała reszta to byli
              praktykujący i nikt im tego nie mógł zabronić. To nie teraz lecz wtedy Kościoły
              pękały w szwach a procesje po ulicach chodziły zawsze! Wiem coś na ten temat na
              przykładzie własnej rodziny: kilku dyrektorów, kilku na innych ważnych
              stanowiskach a wszyscy bezpartyjni i praktykujący katolicy. Nikt nie był tak
              modnym teraz "tajnym współpracownikiem" (to tak dla wyjaśnienia). Z tą
              współczesną lewicą i prawicą to też trochę inaczej. Lewicowiec to wcale nie
              musi być ateista a nie każdy poseł prawicy w swej przysiędze poselskiej
              odwołuje się do Boga. Jeśli "Mag" doznała szoku to chyba takiego samego jak ja-
              katoliczka. Po tylu latach (podobno) demokracji mogliśmy się spodziewać, że do
              głosu dojdzie rozsądek, że ojczyzna będzie kochać i szanowac wszystkie swoje
              dzieci, że każdy będzie mógł swobodnie głosić swoje poglądy, że dla każdego
              znajdzie się tu miejsce. To co teraz się dzieje jest zaprzeczeniem moich marzeń
              i stąd ten szok. Zarazem to co się teraz dzieje dziwnie pasuje do znanej już
              zasady "T.K.M.". To ja mam pretensje do tych, którzy religię jaką wyznaję
              traktują jak trampolinę dla wybicia się na szczyty. Mam do nich żal, że swoim
              postępowaniem dają przyzwolenie, żeby ktoś z tej religii się śmiał, wyszydzał.
              Trudno mi wybaczyć ludziom, którzy dla swojej złej sprawy wykorzystują ludzi,
              którzy może trochę mniej niż ja zdają sobie z tego sprawę. Wiem, że w
              konsekwencji Rydzyk, Giertych i im podobni zrobią więcej złego dla Kościoła w
              Polsce niż wszyscy komuniści razem wzięci przez wszystkie, ciemne lata. Niech
              Bóg im to wybaczy! Piszesz, że kiedyś lewica miała cały aparat propagandy,
              cenzury, szkolnej indoktrynacji i represji...czy nie widzisz, że to wszystko
              zostało tylko zmienili się ci, którzy pociągają za sznurki? A prawdziwie
              frustrujące jest to, że wolności słowa NIE MA! (mniejszości seksualne,
              narodowe, religijne). pozdrawiam po chrześcijańsku.
              • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 11:37
                Zgadzam się -i nie ma co się wiele nad tym tematem ogólnie rozwodzić.
                Jednak z tą wolnością słowa jest chyba jakiś postęp -ja taki widzę.
                Pzdrwm
                • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 12:00
                  Skoro tak to teraz czekam na Twój ukłon w stronę Mag, mój Ty dobrze wychowany
                  człowieku. A z wolnością słowa jest postęp, to prawda. pozdr.
                  • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 12:24
                    >Skoro tak to teraz czekam na Twój ukłon w stronę Mag...

                    -Już był: czytaj wyżej. Mam nadzieję, że ukłon nie znaczy jeszcze dla Ciebie
                    leżenia plackiem (krzyżem) przed adresatem ukłonu?;)
                    Pzdrwm:)
                    • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 12:40
                      Zwracam honor. BYŁ UKŁON! Na tę okoliczność wystarczy. Gdyby Cię jednak jeszcze
                      poniosło leżenie plackiem nie jest wykluczone. A tak na marginesie to lubię się
                      z Tobą spierać bo...Cię lubię.
                      • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 12:58
                        thanks, ale jak znam życie -to zaraz tu ktoś dopisze, żebyśmy sobie w takim
                        razie te lewicowe ... itd.:)
          • Gość: wesoła Re: Mag IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 11:30
            Droga Mag. Wywołałaś dyskusję na bardzo interesujący temat, moje gratulacje.
            Masz rację, w Polsce ateistów NIE MA tak jak w carskiej Rosji NIE BYŁO kalek.
            Po prostu car zabronił im się osiedlać w Petersburgu i w promieniu 40 km. i
            nikt ich nie widział w tym reprezentacyjnym mieście. Nie ma przedmiotu
            dyskusji - nie ma dyskusji...jakie to proste! Jeszcze trochę a dowiemy się, że
            w Polsce NIE MA gejów a na parady gejowskie chodzą poprzebierane babcie z kółek
            różancowych żeby robić folklor! pozdrawiam.
            • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 11:59
              No, -i to by było na tyle w temacie zdrowego rozsądku.
              -Ehhh wesoła, wesoła...!
              Mam tylko jeszcze małe pytanko: w którym dzienniku urzędowym lub dzienniku
              ustaw opublikowano ten dekret o zakazie osiedlania sie ateistów w Polsce? -bo
              jakoś się do tej pory nie natknąłem.
              • Gość: wesoła Re: Yoda IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 12:10
                Jak jeszcze nie opublikowali to opublikują. Właściwie wystarczy, że powiedzą iż
                w Polsce katolicy to 99% a reszta to protestanci. Nie może być 100% katolików
                bo przecież jest Buzek - łobuzek i jego rodzina. Ateiści znikną i rozpłyną się
                w niebycie.
                • komnen Re: Yoda 25.11.05, 12:35
                  Tak to śmierć zdrowego rozsądku
                  zaraz Wesoła obwieści nam, iż zapłonęły pierwsze stosy z ateistami
                  a czego Wesoła oczekujesz, że skoro większowść Polaków deklaruje - z takich lub innych względów, że jest katolikami - to z życia publicznego zniknie religia, nie będzie mszy św. i święcenia tego i owego państwowego?
                  a kto ci zabrania być ateistką?
                  bądź sobie
                  tak jak możesz być lesbijką, transseksualistką, małym modelarzem, ale życie społeczne polega na socjalizacji i poddawaniu się pod osąd ludzki - i nie masz na to wpływu
                  nietolerancja nie wynika obecnie z działań administraccyjnych państwa - ytak jak to byłow PRL,ale z głupoty ludzkiej
                  ja na głupotę mam alergię i też się muszę mezcyć, Yoda również
                  więć: "Nie przesadzajmy!' - jak mawiał Mr. O'Grodnick

                  • Gość: wesoła Re: komnen IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.05, 13:17
                    Coś mi się przypomniało. Jak w Polsce zmienił się ustrój, może to był 90 może
                    91 rok, pewna firma prowadziła nabór pracowników którzy mieli pracować na
                    niemieckich budowach i na niemieckich warunkach. Ludzie mieli wypełnić ankietę,
                    w której jedno z pytań dotyczyło wyznania kandydata. Wszyscy pisali, że są
                    katolikami. Uważali, że to będzie atut przy weryfikacji. Gdy już napisali to
                    dowiedzieli się, że dane te potrzebne są po to, żeby pracodawca wiedział na
                    rzecz jakiego kościoła ma przekazać drobny procent zarobków Polaka. Jak wiadomo
                    w Niemczech kościoły utrzymywane są przez wiernych ale za pośrednictwem państwa
                    w wysokości proporcjonalnej do liczby wyznawców. Co zrobili nasi rodacy?
                    Natychmiast pobiegli po swoje ankiety żeby poprawić. Okazało się, że wszyscy są
                    ateistami...Ciekawe jaki przyjęli kurs w przeliczeniu tych marek na judaszowe
                    srebrniki? To sa właśnie "te lub inne względy" o których piszesz. To tak dla
                    rozładowania atmosfery. Nie chcę być ateistką, jak bym chciała to już bym była
                    (To już wolałabym być tym małym modelarzem). Pierwsze stosy z ateistami "płoną"
                    od dawna w szkołach gdy jedno z dzieci wychodzi z klasy przed katechezą bo jest
                    niewierzące. Nawet tłumaczenie katechetki nie pomaga bo dzieci z domów
                    wynoszą "wartości". Wszystko przez tę socjalizację i osąd ludzki. Psiakrew!
                    Czy Mr.O'Grodnick nie mówił nic o siewach? że jak się zasieje złe ziarno to
                    zagłuszy zdrowy rozsądek? a o plewieniu Rydzyków też nic nie było? pozdrawiam.
                • Gość: Yoda Re: wesoła IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 25.11.05, 12:40
                  To mogę tylko współczuć: -skoro coś istnieje dopiero gdy to ogłosi pewne
                  Radyjo, -to z koniecznością musi znaczyć, że ono prawdę ogłasza... -nie?
                  -Więc może istnieniem swym kłam mu zadać, zamiast biadolić i kocopoły opowiadać?
                  • komnen Re: wesoła 25.11.05, 12:59
                    no właśnie, nie robić bajeru z beretu z moheru :)
                    • komnen Re: wesoła 29.11.05, 08:53
                      The boys are back in town
                      • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 09:18
                        Czołem!
                        Coś tu opustoszało.
                        To może napisz jak to było z tą macicą MM -bo to obiecujący wątek był, a jakoś
                        tak bez echa przeszedł;)
                        Pzdrwm
                        • komnen Re: komnen 29.11.05, 09:56
                          ty prowokatorze
                          w skrócie (bo to raczej temat na wykład ustny z imbirem) - w literaturze z epoki (I w n.e. or AD) oraz we wczesnośredniowiecznych legendachz pd Francji (Langwedocja)gdzie znajduje się informacja, że po śmierci Jezusa Maria Magdalena wyemigrowała do Egiptu, a potem do Langwedocji
                          nie sama, bo w ciąży , było to dziecko Jezusa (Sara - zwana Egipcjanką? od miejsca urodzenia?), którego żoną mogła być i od tego dziecka wywodzić się miała dynastia Merowingów - "królowie o długich włosach, których dotyk leczył"
                          Miejscowość, gdzie ta tradycja jest żywa po dziś dzień nazywa się "po polskiemu" Trzy Marie znad Morza, a w promieniu kilkudziesięciu kilometrów żywy jest kult Czarnej Madonny (niespotykany raczej w Europie Zachodniej)
                          Chretien de Troyes znał te historie dosyć dobrze i w konwencji symboliczno-epickorycerskiej oddał w postaci legendy o św. Graalu
                          u niego jest to już naczynie, misa wysadzana drogocennymi klejnotami, w której znalazła się drogocenna krew Jezusa - taka starofranuska gra słów Sang Real wymawia się tak samo jak Saint Graal
                          i tak mistyka stworzyła kielich
                          wariaci i poszukiwacze przygód mieli odtąd czego szukać
                          a tak nota bene:
                          - wiesz,że w Ewangelii Tomasza i Ewangelii Marii Magdaleny (są one niekanoniczne, ale obaj wiemy,że chronologia powstawania ewangelii jest nieco inna w świetle najnowszych badań niż ta oficjalna kościelna - zresztą spory na ten temat są zawarte w pisamch ojców kościoła) Maria Magdalena wprost jest wymieniana wśród najbardziej zaufanych uczniów Chrystusa (6 osób Mateusz, Jan ,Jakub, MMagdalena, Salome i Tomasz)
                          - dlaczego Tomasz zwany był Didymos czyli Bliźniak
                          - dlaczego w kościele w Rennes Les Chateaux Berengar Sauniere kazał umieścić naprzeciw siebie 2 figury - Marii i Józefa i dlaczego każda z nich trzyma na kolanach małego Jezusa
                          Jka prowokacja to prowokacja :)








                          • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 10:12
                            Eeeeee tam, -zaraz prowokacja. To ciekawa historia jest. I żadnej excytującej
                            rewelacji w istnieniu takich interpretacji nie ma -chyba że dla ciemnej
                            gawiedzi, zainteresowanej teoriami spiskowymi. Np. Apokryficzne ewangelie, o
                            których wspominasz (ale także inne apokryfy obu Testamentów), wydawane są w
                            Polsce przez wydawnictwa kościelne. -Jak ktoś nie ma organicznego wstrętu do
                            wchodzenia do katolickich księgarni -może sobie coś sprawić i poszerzyć nieco
                            horyzonty.
                            Mnie w tym wszystkim raczej fascynowała symbolika pierwiastka kobiecego. Ale to
                            jest raczej ahistoryczna dziedzina -nie?. Czy to nie LeGoff jeździł na C.G.
                            Jungu jak na starej kobyle?;)
                            • komnen Re: komnen 29.11.05, 10:35
                              a kto w Polsce czyta apokryfy NT, gdy mało kto czyta NT?
                              tak stary dobry kubuś le geoff, ale ale, wiesz , że często symboliczne nakłada się na historyczne, a to owocuje nowym symbolem lub reinpretacją

                              wg części badaczy w chrześcijaństwie na początku - czyli judeo-chrześcijaństwie - zanegowano rolę kobiety (bo taka była i jest niska pozycja kobiety na bliskim wschodzie - słady tego ammy w islamie, który wywodzi się z tego pnia, jest bardzo ciekawa praca niemeickiegi historyka i religioznanwcy napisana pod pseudonimem, gdzie na podstawie badań najstarszych tekstó koranuwysnuł wniosek, że mahomet wyodził się z kręgu chrześcijan syryjskich i to co chciał napisać, to miała być syntetyczna wykładnia NT dla dzikich nomamdów arabów), ale gdy chrześcijaństwo dotarło do świata rzymskiego, bo Judea to było głebokie zadupie,
                              musiało się to zmienić - rola społeczno-prawna niewiasty w Rzymie była zupełnie inna.
                              a tak poza tym - symboliczna Pramacierz (Kybele, Astarte) została wchłonięta przez chrześcijaństwo w sposób ewidentnie doskonały, stąd narastanie kultu MB w ciągu wieków
                              proces personifikacji i humanizacji Bóstwa - Ojciec, Syn , Matka i Tylko Duch jest świadectwem odlotu




                              • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 11:07
                                >proces personifikacji i humanizacji Bóstwa - Ojciec, Syn , Matka i Tylko Duch j
                                > est świadectwem odlotu

                                -"Odlotu" świadectwem może i jest, ale nie "proces personifikacji Bóstwa" -bo
                                Bóg raczej żadnemu procesowi nie podlega -a raczej historyczny proces
                                kształtowania się symbolu. Czwórnia wg psychologii głębi jest symbolem pełnej
                                doskonałości. Wg ortodoksji, dla której antropomorfizm nie jest niezbędnym
                                warunkiem funkcjonowania symbolu, w bóstwie "ma udział" oczywiście tylko
                                Trójca, ale psychologiczna "skuteczność" uzupełnienia symbolu Absolutu o
                                pierwiastek kobiecy jest na tyle pociągająca, że KK z cała pewnością nie
                                wzbrania się;) przed kultem MB. Absolut/kreator, ze swej definicji, nie może
                                być niczym mniej, niż jego kreacja. -Nie znaczy to, że można Go z nią wymixować
                                i dedukować coś z jej (kreacji) konstrukcji o konstrukcji Absolutu. -Nic z
                                tego, my friend: Absolut jest zawsze czymś więcej, niż człowiek może o nim
                                pomyśleć.
                                -Podsumowując: proces kształtowania się symbolu dla wierzącego jest raczej
                                świadectwem "odlotu";) w kierunku absolutu i transcendencji, a
                                nie "humanizacji". Jakoś mi się nie wydaje, żeby Historia mogłaby tu dodać coś
                                istotnego -ona jest tylko specyficzną, czasem udającą naukę, strategią
                                aranżacji tekstu.
                                Pzdrwm:)
                                • komnen Re: komnen 29.11.05, 11:22
                                  no właśnie : ;) spiritus flat ubi vult
                                  cztery kąty to chyba jednak późny wynalazek
                                  w starożytności preferowano trójki
                                  a antropomorfizm polega na dopasowaniu tego w co człwoiek wierzy do formatu rodziny po ustaniu wspólnoty zbieracko-łowieckiej Ojciec - Matka - Syn
                                  problem w tym, że do tego schematu dopasowano inny
                                  jedna Maria zastąpiła inną
                                  ten wzorzeć jak wskazuja antropologowie kultury nie dotyczy tylko wnp. w Europie chrześcijaństwa,ale pzrechodziły go wszelkie religie
                                  czasami tworzyły się z tego - jak w Rzymie , gdzie familia to był ród - rodziny wielopokoleniowe
                                  Absolut przykrawamy do naszego zasobu pojęciowego i możliwości percepcji
                                  a może być zamiast aranżacji coś innego
                                  bo mi to sioe do razu kojarzy z aranżacją wnętrz :)
                                  Feng Shui i innym bzdetem newageowym




                                  • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 11:39
                                    >jedna Maria zastąpiła inną

                                    -Nie będę wchodził w to, kto kogo w tym miejscu zastąpił, ale chyba Cię
                                    specjalnie nie dziwi, że MB uznana została za lepszy (bardziej w kierunku
                                    transcendencji skierowany) symbol Macierzy niż MM? -Duch tchnie, kędy chce, ale
                                    nie musimy zaraz z tego wnosić o jego całkowitym braku "gustu";)

                                    > a może być zamiast aranżacji coś innego
                                    > bo mi to sioe do razu kojarzy z aranżacją wnętrz :)
                                    > Feng Shui i innym bzdetem newageowym

                                    -Może być, ale "aranżacja" całkiem dobra jest: Piękno jest podobno
                                    przeświecaniem Prawdy poprzez proporcjonalne ukształtowanie części (aranżacja)
                                    w Całości. Zatem, podobieństwo do Prawdy osiągane za pomocą Piękna -nie uwłacza
                                    chyba zbytnio historycznej strategii?
                                    Pzdrwm:)))
                              • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 11:23
                                Choć przyznam, że historia oferuje stosunkowo "strawny" i dla zajętych ludzi
                                atrakcyjny sposób podejścia do tych spraw. -Sam nabieram właśnie ochoty na
                                jakąś nową lekturę w tym nurcie.:)
                                • komnen Re: komnen 29.11.05, 11:48
                                  to miłe :)
                                  a tak na zachetę z Ewangelii Filipa fragment nt. trzech Marii
                                  There were three who always walked with the Lord: Mary his mother and her sister and Magdalene, the one who was called his companion. His sister and his mother and his companion were each a Mary (NHC II.3.59.6-11)
                                  Watpię, by we wczesnośredniowiecznej Francji znano ten tekst
                                  a w tłumaczceniu z UW: 32 Trzy chodziły z Panem zawsze: Maryja, Jego matka, Jej siostra i Magdalena, ta, którą nazywa się Jego towarzyszką. "Maria" bowiem to Jego siostra, i Jego matka, i Jego towarzyszka.

                                  a tu coś dla utalentowanych plastycznie :)
                                  43 Bóg jest farbiarzem. Podobnie jak dobre farby - nazywa się je prawdziwymi - giną razem z rzeczami farbowanymi, tak samo jest z tymi, których Bóg zafarbował. Ponieważ jednak Jego farby były nieśmiertelne, uczyniły ich nieśmiertelnymi przez Jego materiał. Bóg bowiem chrzci tych, których chrzci wodą.
                                  a co ty na to;
                                  91 Filip apostoł rzekł: "Józef, cieśla, zasadził ogród, gdyż potrzebował drewna dla swego rzemiosła. On to jest tym, który wyciosał krzyż z drzewa, które zasadził. Jego potomek zawisł na tym, co on zasadził. Jego potomkiem był Jezus, zaś sadzonką krzyż".
                                  a tak nawiasem pierwiastków meskich i zeńskich
                                  konflikt o rolę MMgdl w chrześcijańsytwie jest uwidoczniony aż w trzech ewangeliach Marii Magdaleny, Tomasza i Egipcjan - przeciwko byli Piotr i Andrzej
                                  a i w pismach pisarzy kościelnych są pomstowania na szalone kobiety, które nauczają :)
                                  • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 12:15
                                    Dobrze wiesz, że nie poważę się na interpretację tych fragmentów bez znajomości
                                    języka oryginału i całego jego kontekstu kulturowego:)))
                                    Kontekst ten jednak niewątpliwie zawiera to, do czego opozycją było
                                    ograniczenie roli pierwiastka żeńskiego w nowej religii: neolitycznego
                                    pochodzenia kultów Natury (pod postacią Macierzy).
                                    -Tak więc "seksistowskie" interpretacje możemy sobie chwilowo darować;), bo
                                    rzecz dotyczy samego pojęcia Sacrum. Można to wszystko interpretować od strony
                                    historycznej "materii" życia i snuć dywagacje w stylu J.M. Reynoldsa o
                                    lewicujących czarownicach i boginiach, ale nawet z wyższego punktu widzenia
                                    jego własnej tradycji -to tylko zabawa.
                              • kustosz.m bardzo lubie widziec 29.11.05, 11:39
                                jak piszesz - klarownie jak zwykle.
                                a publicznosc nie kuma klockow.
                                • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 11:54
                                  To jest niestety raczej powszechna sytuacja i nie zawsze można mieć z tego
                                  ubaw...
                                  Ale fakt, -niezły jest... -Wiem to od przedszkola:)
                                  Pzdrwm
                                  • komnen Re: bardzo lubie widziec 29.11.05, 12:12
                                    Yoda, ty - on docenił chyba ciebie, nie mnie :)
                                    • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 12:19
                                      O ile mi się rzędy kropek nie poryćkały -to jednak ciebie:) -No chyba że
                                      podejrzewa, że jesteśmy jak String i Toni...
                                      • komnen Re: bardzo lubie widziec 29.11.05, 12:36
                                        albo Łoś and Goł
                                        w nagrodę mała chronologia wczesnochrześcijańskich pism:kawałek 30-60 Passion Narrative 40-80 Lost Sayings Gospel Q 50-60 1 Thessalonians 50-60 Philippians 50-60 Galatians 50-60 1 Corinthians 50-60 2 Corinthians 50-60 Romans
                                        50-80 Colossians 50-90 Signs Gospel 50-95 Book of Hebrews 50-120 Didache 50-140 Gospel of Thomas 50-140 Oxyrhynchus 1224 Gospel 50-200 Sophia of Jesus Christ 65-80 Gospel of Mark 70-100 Epistle of James 70-160 Gospel of Peter 70-160 Secret Mark 70-200 Fayyum Fragment 80-100 2 Thessalonians 80-100 Ephesians 80-100 Gospel of Matthew 80-110 1 Peter 80-120 Epistle of Barnabas 80-130 Gospel of Luke 80-130 Acts of the Apostles 80-150 Gospel of the Egyptians 80-150 Gospel of the Hebrews 90-95 Apocalypse of John 90-120 Gospel of John 90-120 1 John 90-120 2 John 90-120 3 John 90-120Epistle of Jude 100-150 1 Timothy 100-150 2 Timothy 100-150 Apocalypse of Peter 100-150 Secret Book of James 100-150 Preaching of Peter 100-160 Gospel of the Ebionites 100-160 Gospel of the Nazoreans 100-160 2 Peter 110-160 Oxyrhynchus 840 Gospel 110-160 Traditions of Matthias 120-180 Apocryphon of John 120-180 Gospel of Mary
                                        • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 12:39
                                          thanks:) -a źródełko? -Bo wiesz, że ja... raczej techniczny jestem;)
                                        • komnen Re: bardzo lubie widziec 29.11.05, 12:44
                                          to skrót ze strony www.earlychristianwritings.com/
                                          sa i inne, ale ta jest uproszczona i strawniejsza
                                          • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 12:53
                                            Oki (mniejsza o wiarygodność), -powstaje jednak pytanie: co właściwie jest
                                            przedmiotem datowania -świadectwo (jak wiesz, może być z różnych źródeł), czy
                                            jego edycja?
                                            • komnen Re: bardzo lubie widziec 29.11.05, 13:07
                                              hi hi hi hi
                                              • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 13:22
                                                co hi hi hi hi?
                                          • Gość: Yoda Re: bardzo lubie widziec IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 13:03
                                            No dobrze już, dobrze -darowanemu koniowi itd.;)
                                            -Jak już się raz zgodziliśmy na "estetyczną" nobilitację historii, to nie
                                            musimy już teraz demolować jej naukowości od strony jej metafizyki:)))
                                            Pzdrwm:)
                                            • komnen Re: bardzo lubie widziec 29.11.05, 13:34
                                              koń jaki jest każdy widzi
                                              a o tym lepiej się dyskutuje przy grzanym piwie z imbirem i cynamonem
                                              a tak poza tym ostatnio przeczytałem naukowe dywagacje nt. że słusznie mówi się i pisze Ewangelia wg. św. Marka, Jana itp.
                                              Kata Markon - okazuje się ,że starożytni wiedzieli co piszą i to Kata trzeba traktować dosyć literalnie
                                              wiesz, że lubię takie śledztwa
                                              jak się w mitach i legendach pogrzebie, to ziarenko prawdy się znajdzie
                                              np. w bajce o Kopciuszku - wiesz, ze to przymierzanie bucika przez nią miało odbicie w rzeczywistości i jest echem wyboru kandydatki na żonę dla władców Cesarstwa Trapezuntu (Trebizondy)? Przyszła księżna lub cesarzowa musiała mieć odpowiednie wymiary i wysłąnnicy poszukiwali kandydatek oragnizując konkursy piękności i przy pomocy szablonó - w tym bucika - mierząc panny. :)
                                              i to chyba na dziś wszystko

                                              • Gość: Yoda Re: komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 13:55
                                                >starożytni wiedzieli co piszą i to Kata trzeba tr
                                                > aktować dosyć literalnie

                                                -W zakresie greki wiem niewiele ponad to, że wszystko co jest -podpada pod
                                                KATEGORIE -czyli to, co ustalone na Forum. A na tym konkretnym forum admin
                                                wyhodował cały chlewik chamskiego, prymitywnego antyklerykalizmu. -Nie wiem czy
                                                zwróciłeś uwagę, że wykasował tylko te wątki Lidki, w których najbardziej
                                                typowe przypadki tego nurtu dostały mocniej po d...
                                                -Jaki pan -taki inwentarz.
                                                Pzdrwm
                                                • Gość: mag Re: wesoła IP: *.96.udn.pl 29.11.05, 14:55
                                                  Ponieważ wegług yody jesteśmy wychodowanymi świnkami antyklerykalizmu milczeć
                                                  nie będę, mimo, że chwilami miałam sympatię do tego młodego człowieka, z tym
                                                  postem prysnęła ona bezpowrotnie. To jest naprawdę coś niebywałego, mówić
                                                  odwrotnie do tego co wychodzi z dyskusji i z faktów. To wręcz potwierdza naszą
                                                  tezę, którą udawadnia miedzy innymi Twój przykład ze szkoły. Jest tak prawdziwy
                                                  i przedstawiony niemal literacko. Mnie w "mojej szkole" takie sceny też
                                                  przerażały. Do dziś widzę siedmiolatka ze łzami w oczach , bo inni idą na
                                                  religię, a on stoi przed drzwiami.Potem rodzice, aby ochronić swoje dzieci,
                                                  wbrew sobie posyłali ich na religię.To wielka krzywda dla nich, a społeczeństwo
                                                  uczy konformizmu, zakłamania. Wychowanie w wartościch humanizmu uniwersalnego
                                                  jest możliwe i wcale nie gorsze. Ale oni dla dzieci złamali zasadę,potem
                                                  łamanie innych zasad to już pestka.
                                                  Zerknełam na ostatnie słynne statystyki...
                                                  Ilość chodzacych do kościoła minimalnie przekracza 50 %. Czy więc takie
                                                  zadufanie w sobie ma podstawy?
                                                  Zastanawiam się kiedy ludzie się obudzą? A może z tym podatkiem kościelnym jak
                                                  w Niemczech to niezła myśl?
                                                  • Gość: Yoda Re: mag IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 29.11.05, 15:15
                                                    Widzę, że w końcu znalazłaś miejsce, żeby się wstrzelić ze swoją polityką.
                                                    -Akurat Ciebie, a zwłaszcza wesołej nie miałem na myśli, a i w wątkach Lidki
                                                    chyba nic (do tej pory) nie pisałaś -więc nie bardzo rozumiem czemu się
                                                    poczuwasz do określenia "chamski, prymitywny antyklerykał". -Myślę, że
                                                    zwyczajnie nie możesz znieść sytuacji, w której nie udało Ci się dotychczas
                                                    wykreować na wielką ateistyczną intelektualistkę i czepiasz się mnie przy byle
                                                    okazji. A jak nie masz okazji -to coś sobie ubździsz, bo na sprawiedliwą ocenę
                                                    Cię nie stać, choć o zakłamaniu tak chętnie nauczasz.
                                                    Skoro więc, jak sama deklarujesz, bardziej Ci odpowiada Lidki kompania i
                                                    poziom -z nią sobie dyskutuj.
                                                    Ja już nie mam Ci nic więcej do powiedzenia.
                                                  • Gość: mag Re:Yoda IP: *.96.udn.pl 29.11.05, 19:38
                                                    Usiłuję znależć tu wpis Lidki, ale nie widzę. Powtarzają się nicki o poglądach
                                                    z którymi polemizujesz więc się raczej ty tłumacz, że obrazasz ludzi
                                                  • komnen Re:Yoda 30.11.05, 08:13
                                                    czytaj mag uważniej , a poza tym wystarczy wejśc na forum, by zobaczyć tonę nawozu, którą tu lidka i jej podobni spamerzy/trolle wrzucają
                                                  • Gość: Yoda Re:komnem IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 30.11.05, 08:36
                                                    Czołem
                                                    Nie ma co dyskutować z osobą tak zaślepioną swoją ideologią, że nie jest w
                                                    stanie zrozumieć rzeczy oczywistych. Teraz np. jej się wydaje, że jej wątek (w
                                                    którym sama nie ma nic ciekawego do powiedzenia poza polityczną agitacją) -to
                                                    całe Forum jest. Mnie nawet nie przyszło do głowy, żeby ateistów utożsamiać z
                                                    antyklerykałami.
                                                    Ale w jednym chyba ma rację: bez tych, których uznaje za swoich wrogów -ona nie
                                                    istnieje. Tak jak każdy antyKLERYKAŁ, antyKOMUCH, anySTRING czy inny anti -jest
                                                    tylko negacją i cieniem tego, co prawdziwe. Jak potrzebuje do życia jakiegoś
                                                    wroga, to niech sobie poszuka innego -mnie w czołgu duszno.
                                                    Spadam stąd -niech się ciemno-szara primadonna lewicy lansuje bez dalszych
                                                    przeszkód z mojej strony.
                                                    Pzdrwm -do zobaczyska w lepszym miejscu:)
    • Gość: 4xg Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " do raport IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 30.11.05, 12:04
      przereklamowane. książka jak książka;o(
    • Gość: wesoła Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.05, 14:40
      Żeby zrozumieć istotę sporu najlepiej wysłuchać dwu stron. "Kod..." w pewnym
      sensie jest przyczyną takiego sporu, który ze względu na delikatność
      zagadnienia jest trudny do rozwikłania. Od wczoraj mam książkę, której jeszcze
      nie ma w księgarniach, dopiero się drukuje a ma tytuł "Zrozumieć kod da Vinci"
      (podtytół: "Co ukrył w swojej książce Dan Brown?") autorstwa Amy Welborn,
      amerykańskiej znawczyni religii chrześcijańskich. Książkę dopiero
      przekartkowałam ale widzę, że zapowiada się dobrze. Nie jest to oficjalne
      stanowisko Kościoła ale warto przeczytać i potraktować jako opinię tej drugiej
      stronę. Można się dowiedzieć co w książce Browna jest zdecydowanie fikcją
      literacką a co od biedy można potraktować jak rzecz do przemyślenia. Za kilka
      dni książka będzie w księgarniach i...życzę przyjemnej lektury. pozdrawiam.
      Ps. Przestańcie się kłócić bo to niegodne takich poważnych dyskutantów!
      • Gość: Wesoły Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " IP: *.udn.pl 30.11.05, 16:40
        Pani wesoła książka to już dawno się ukazała!Przeczytałem ja już ze trzy
        miesiące temu.
        • Gość: mag Re: swoiście rozumiana tolerancja IP: *.96.udn.pl 30.11.05, 22:09
          Rozumiem"wesoła" twoje konsyliacyjne zabiegi, ale nawet "komnen" jest po mojej
          stronie.Yoda uważa, że każda wypowiedź o innych poglądach od razu jest podszyta
          polityką. Jego poglądy zaś są pozbawione politycznego podtekstu... A to nie
          jest prawdą.
          Otóż pominąwszy to, że w innych krajach jest inaczej: patrz Francja, dziwię się
          kościołowi, że jeszcze nie pojął, że wychodzi na tym sojuszu z polityką jak
          Zabłocki na mydle. A to, że weszli do szkół, na początku miało plusy - czegoś
          się nauczyli, a teraz ponoszą same straty. Wiem coś o tym.
          To, że walczę z wiatrakami jest oczywiste. Ale nie chodzi mi o walkę z
          kościołem. Absolutnie. Cenię go. Sama kiedyś pracowałam dla nich jako
          wolontariuszka.Chodzi mi o zwykłe zauważanie, że w Polsce są też niewierzący,
          są ludzie innych wyznań... I nigdzie nie jest napisane, że to ludzie drugiej
          kategoii. Gdzie mają na przykład te lekcje etyki w szkole?
          Mówisz, że to są delikatne sprawy... Rozumiem i tego akurat nie muszę się
          uczyć.Wyrzucam sobie zbytnią delikatność do ludzi. Tylko do moich uczuć jakoś
          mało ludzi stara sie podchodzić delikatnie. Więc?
          • Gość: wesoła Re: Mag IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 11:45
            Droga Mag. Już gdzieś napisałam, że wszyscy komuniści razem wzięci i każdy z
            osobna przez wszystkie lata nie zrobili Kościołowi tyle krzywdy co Giertychy,
            Marki Jurki i Rydzyki z przyległościami. Wiem, że nie atakujesz Kościoła
            (potrafię czytać), wysoko cenię Twoją delikatność i z szacunkiem odnoszę się do
            Twojej "walki z wiatrakami". (Wiesz, że czasami można to stwierdzenie traktować
            dosłownie? wielu katolików to właśnie wiatraki, będą się zachowywać różnie w
            zależności od tego z której strony wiatr powieje) Myślę, że jak każda,
            przeminie też moda na "TKM" i wtedy wszystko wróci do normy. Chyba nie zrobią
            nam tu drugiego Afganistanu? pozdrawiam i życzę wytrwałości.
        • Gość: mag Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " IP: *.96.udn.pl 30.11.05, 22:11
          Co do książki to chetnie poczytam,,, dyskusja nastąpi... mam nadzieję.
      • komnen Re: Miłośnicy "Kodu Leonarda da Vinci " 01.12.05, 09:38
        do wesołej: Zrozumieć Kod Da Vinci (e Codin Da Vinci) jest dostępna w Polsce od września 2004 r. więc nie jest to żadna sensacja, książka jest jedną z wielu powstałych w reakcji na Dana Browna i jego wypocinę
        Amy Welborn nie jest jakąś wielką specjalistką w tym zakresie,a tylko publicystką katolicką w USA piszącą popularne książki (w sensie prostoty i nienaukowści) nt. sparw wiary i wyzwań katolicyzmu w życiu codziennym - takich autorów jest na kopy. A zresztą sparwdźcie same - link: www.amywelborn.com/aboutme.html
        Książka - czytałem w oryginale w 2004 r. i owszem jest lepsza od innych tego typu publikacji, ale i tak nie drąży problemu. Ujawnia bzdury - oczywiste - które Brown tam wpakował. Znacznie przyjemniejszy jest blog Amy Welborn

        do mag - przykro mi, sorry Winnettou, ale w sporze biorę stronę Yody. Nie zauważam prześladowania nie-katolików czy ateistó obecnie. Jesli coś jest to nie z powodu działąn Koscioła K., ale idywidualnej głupoty nadgorliwych pseudokatolików.


        • Gość: wesoła Re: Komnen IP: *.tronic.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.05, 11:27
          Widocznie jest tak jak piszesz i to co mam jest dodrukiem. Okazuje się, że znów
          coś przeoczyłam. W takiej dziedzinie gdzie nic nie jest wiadomym absolutnie
          zawsze znajdzie się wielu specjalistów. Jest to jednak punkt widzenia jeszcze
          jednej osoby. Są ludzie, którzy książkę Browna przyjmują jak pozycję
          historyczną, pewną. Jeżeli im rozjaśni się w głowach to też dobrze. Zazdroszczę
          Ci, że możesz czytać angielskie książki w orginale, tłumaczenie jednak
          zniekształca (ja jestem "niemieckojęzyczna").
          Prześladowanie ateistów...a co to miałoby oznaczać w dzisiejszuch czasach?
          Jeśli chodzi o sposoby tradycyjne tzn. palenie na stosie, dyskryminowanie w
          życiu publicznym to rzeczywiście trudno o takie przykłady ale...No właśnie.
          Jeśli się jest katolikiem to wszystko w porządku, cała prawda jest po naszej
          stronie. Nasze są krzyże w Sejmie, religia w szkole, msza święta przed kazdą
          państwową uroczystością, dla nas nawet Oleksy klęczał w Częstochowie. Co jednak
          myśli o tym ateista, dla którego religia jest mniej lub bardziej szkodliwą
          bajką? Czy wystarczy tylko nie posyłać dziecka na lekcję religii i "spóżnić
          się" na oficjalną uroczystość państwową żeby być w zgodzie z własnym sumieniem?
          Wiem, napiszesz, że większość w tym kraju to katolicy, że mniejszość powinna
          się przystosować...może być i tak ale czy nie lepiej byłoby gdyby dla każdego
          obywatela znalazło się miejsce w ojczyżnie? Tu potrzebny jest kompromis, wiem
          ale jest wiele dziedzin życia gdzie można ludzi uwolnić od kompromisów.
          Kompromis nie łączy tylko dzieli, zawsze pozostanie jakiś niesmak. Ja się nie
          boję światłych ateistów i ich walki o własne prawa. Wiem w co wierzę i wiem
          dlaczego chcę wierzyć. To mój wybór. Tego nikt nie jest w stanie mi odebrać.
          Nie muszę jednak swojej wiary manifestować na każdym kroku i dokuczać nią
          innym. Nie czuję potrzeby, żeby w czasie procesji wywieszać na balkonie obrazek
          na dywaniku. Ateistów się nie boję ale boję się katolików, którzy wyznają swoją
          wiarę "na ludowo" a tu nie chodzi tylko o dywanik ale o sposób myślenia. Żyłam
          już w kraju, w którym większość miała rację, teraz bym chciała inaczej.
          • komnen Re: Komnen 01.12.05, 12:19
            wesoła - zastanów się co piszesz, jak to sobie praktycznie wyobrażasz - w kraju, gdzie większość jest katolicka usunąć religię z życia publicznego?
            a jaki to dylemat - jestem np. ateistą i uczestnicze w uoroczystości ze mszą św. - przecież wystarczy, że bedę stał i w pełnym szacunku uczestniczył, nie musze się modlić, śpiewać , wystarczy, że uszanuje cudzy ryt religijny.
            Uczestniczyłem w bajramie u Tatarów polskich i po prostu zachowywałem się tak, by nie urazić ich nakazów religijnych. Gdy nie modliłem się z nimi, to po prostu siedziałem spokojnie i milczałem.

            jeśli ateista jest kulturalny i madry to nie traktuje religii innych jako "szkodliwej bajki" , ale jako równoprawny pogląd na świat
            to szkodliwi ateiści wyśmiewają publicznie "zabobony"
            prawo ateistów w demokracji polega na prawie do niewiary w to co głosi kościół
            bez sensu jest publicznie domagać się usuwania krzyzy itp. - zostaną po prostu przegłosowani, bo na tym polega demokracja
            jak można wiarą dokuczać innym? czy jej publicznym manifestowaniem? jeśli kogoś razi to to sam popada w nietolerancję
            ateisty po prostu nie powinno obchodzić w co wierzą inni - jeśli ma tendencje do nawracania innych na ateizm to przestaje być ateistą. Bóstwo, choćby nienazwane z imienia, czy negowane pozostaje bóstwem.

            a mnie męczy poczucie wyższości tych, któryz mienią się ateistami nad "ciemnotą"
            tak jak męczy mnie poczucie wyższości wierzących nad "bezbożnikami"

            poza tym każde społeczeństwo ma zawsze podejrzliwiy stosunek do odmiennej mniejszości - to taka socjologiczna obserwacja
            tolerancja to wzajemne poszanowanie
            jeśli mniejszość będzie agresywna i domagać się "nadpraw", w dodatku kontestując wartości większości, to nie uzyska nic poza kontrreakcją




            • Gość: Yoda Re: Komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 01.12.05, 12:40
              Nic dodać -nic ująć -tylko trochę za proste to dla umysłów rozpolitykowanych.
              Że nie widzą i nie pojmują związku ahistorycznego (mistycznego) ujęcia podstawy
              wiary, o którym mówię, z wyjściem ponad "świat" polityki (jak i ponad każdy
              Świat) -to akurat rozumiem. Ale ostatecznie odstręcza mnie od dyskusji sam ich
              podstawowy instynkt: resentyment, chęć zemsty i dominacji w czystej postaci.
              Nie mówię tu o wesołej (tak dla jasności sprawy), bo ona jak mało kto potrafi
              wziąć w nawias swój osobisty punkt widzenia.
              -Wiem, wiem: miałem spadać -już mnie tu nie ma;)
              Pzdrwm
              • komnen Re: Komnen 01.12.05, 12:58
                Yoda nie opuszczaj mnie! Mistrzu! daj sie wygadać !
                • Gość: Yoda Re: Komnen IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 01.12.05, 13:08
                  Kurde, czy ja niewyraźnie piszę?! No przecie nie ma mnie tu! :)))
                  Zapraszam do siebie. A w przyszłości (jak będę miał mniej roboty) -założymy
                  może jakiś nowy wątek;)
                  Pzdrwm:)
        • Gość: mag Re:komnen IP: *.96.udn.pl 01.12.05, 15:11
          Od niesprawiedliwego traktowania jako obywateli do prześladowania jeszcze
          daleko - drogi formułowiczu( na szczęście)... Najwyrażniej nie wszyscy tu
          rozumieją zasady tolerancji. U nas ludzie boją się przyznać do swoich poglądów
          i tylko to miałam na myśli. Nie jestem prześladowana, bo nie mam mentalności
          ofiary. To nie znaczy, że nie widzę problemu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka