Dodaj do ulubionych

re. Dostępny Dom niczym RSM

IP: *.udn.pl 26.11.05, 14:33
Przeczytaj :
Śledztwo w sprawie Dostępnego Domu




Joanna Wojciechowska 25-11-2005 , ostatnia aktualizacja 25-11-2005 20:31

Po publikacji w "Gazecie" prokuratura dokładnie sprawdzi, co działo się w
spółdzielni mieszkaniowej Dostępny Dom - dlaczego kilkadziesiąt osób nie
dostało mieszkań, mimo że wpłaciło pieniądze

W tekście "(Nie)Dostępny Dom" napisaliśmy, że w latach 2000-2001 aż 52
rodziny utopiły w tej spółdzielni w sumie ponad 1,7 mln zł. Wpłacały wkłady
mieszkaniowe, a własnego M nigdy nie zobaczyły. Do dziś nikt z poszkodowanych
nie odzyskał ani grosza, bo kasa spółdzielni jest pusta.

Choć ludzie informowali prokuratorów, co dzieje się w spółdzielni, nic z tego
nie wynikało. Np. po zgłoszeniu Joanny T., której córka straciła w Dostępnym
Domu 35 tys. zł, Prokuratura Olsztyn-Południe nie podjęła śledztwa.
Tłumaczyła, że do przestępstwa nie doszło, tylko spółdzielnia
przeinwestowała.

Także poprzednia prezes Dostępnego Domu zawiadomiła śledczych, że zarząd,
któremu przewodził jej poprzednik Tadeusz D., "wyrządził szkodę majątkową
członkom spółdzielni" - mimo to Prokuratura Olsztyn-Północ umorzyła śledztwo.

- Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, że pokrzywdzonych jest tak wielu -
tłumaczył nam wczoraj prokurator Mieczysław Orzechowski, rzecznik
olsztyńskiej prokuratury okręgowej. - Z perspektywy pojedynczych spraw to, co
się stało w Dostępnym Domu, wyglądało zupełnie inaczej niż sprawa opisana
przez "Gazetę"- przyznał prokurator.

Wczoraj prokuratura okręgowa ściągała akta wszystkich spraw związanych z
Dostępnym Domem. Prokurator Orzechowski zapowiedział, że po niedzieli na nowo
zostaną zbadane. Śledczy będą starali się dotrzeć do wszystkich ludzi, którzy
stracili pieniądze w spółdzielni. - Nie da się ukryć, że szykuje się w
mieście kolejna spółdzielcza afera, w której jest wielu poszkodowanych -
przyznaje prokurator Orzechowski.

Joanna T., która od trzech lat walczy z Dostępnym Domem o pieniądze córki: -
Cieszę się, że prokuratura wreszcie zajmie się wyrządzoną nam krzywdą. Mam
też nadzieję, że uda się też odzyskać nasze wkłady mieszkaniowe.

Przypomnijmy, że poszkodowani wpłacali pieniądze Dostępnemu Domowi na
spółdzielcze mieszkania lokatorskie. Metr miał kosztować 1,2- 1,3 tys. zł. W
trakcie budowy okazało się, że spółdzielnia ma kłopoty finansowe i zarząd
kazał ludziom dopłacać kolejne sumy. Wtedy część z nich zażądała zwrotu
wpłaconych już pieniędzy. Nikt do dziś nie dostał ani grosza.


Ps. W przypadku RSM też były umorzenia przez Prokuraturę,bo było
przeinwestowanie.Jak faktycznie było,dowiemy się niebawem i czy musiało być
umorzenie,zresztą jak w wielu innych sprawach.
Obserwuj wątek
    • Gość: lin Re: re. Dostępny Dom niczym RSM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 16:14
      www.slowo.com.pl/radom/?id=3611
      • Gość: Lex Re: re. Dostępny Dom niczym RSM IP: *.udn.pl 03.12.05, 21:16
        Rzeczpospolita 03.XII.2005r
        Prawo co dnia
        MIESZKANIA Lokatorskie i własnościowe muszą być przygotowane do wykupu

        Niewykonalny obowiązek spółdzielni


        Jeszcze kilka miesięcy spółdzielnie mieszkaniowe mają na przygotowanie
        przenoszenia własności lokali na swoich członków. Większość o tym nie wie albo
        nie może tego zrobić


        Nieuregulowany stan prawny gruntów to bolączka spółdzielni mieszkaniowych w
        dużych miastach. Tam długo jeszcze spółdzielcy nie wykupią mieszkania na
        własność. Na zdjęciu domy spółdzielni „Energetyka”
        (c) PIOTR GĘSICKI
        Członkowie spółdzielni mający mieszkania lokatorskie lub własnościowe mogą
        wykupić je na własność (z wyjątkiem lokatorskich budowanych ze środków z
        Krajowego Funduszu Mieszkaniowego). W tym celu składa się do spółdzielni
        wniosek o wykup. Jeśli jest to pierwszy taki wniosek w danej nieruchomości, to
        od dnia złożenia biegnie dwuletni termin, w którym spółdzielnia musi
        przygotować się do przeniesienia własności lokali.

        Mówi o tym art. 42 ust. 1 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Za kilka
        miesięcy zmieni się jednak jego treść. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował
        bowiem konstytucyjność części ustępu 1 tego artykułu. Określa ona początek
        biegu terminu (chodzi o datę złożenia pierwszego wniosku). Utratę ważności
        wspomnianej części przepisu TK odroczył o rok, czyli do 28 kwietnia 2006 r.

        Za kilka miesięcy
        W tym dniu pojawi się w prawie luka, która przysporzy spółdzielniom i jej
        członkom wielu problemów.

        - Przepis nie określi już początku biegu terminu, ale zobowiąże spółdzielnie
        mieszkaniowe do przygotowania przenoszenia lokali na własność spółdzielców -
        uważa Ryszard Jajszczyk, dyrektor biura Związku Rewizyjnego Spółdzielni
        Mieszkaniowych RP.

        Powstaje więc pytanie, od kiedy należy liczyć dwuletni termin. - Brak wyraźnego
        określenia oznacza jedno: liczy się go - mówi Jajszczyk - od wejścia w życie
        ustawy, czyli od 24 kwietnia 2001 r. Dwa lata dawno więc już minęły.

        W kwietniu 2006 r. wszystkie spółdzielnie mieszkaniowe muszą więc być gotowe do
        wykupu mieszkań na własność. Oznacza to konieczność uporządkowania stanu
        prawnego swoich nieruchomości, przygotowania podziałów geodezyjnych działek
        oraz podjęcia uchwały z wykazem lokali przeznaczonych do wykupu na własność.

        Podjęcie tych czynności - wyjaśnia Jajszczyk - wiąże się z olbrzymim wysiłkiem
        organizacyjnym oraz kosztami. Mają one sens, gdy w spółdzielni są chętni do
        wykupu mieszkań. Często jednak ich nie ma.

        Tak jest np. w Spółdzielni Mieszkaniowej "Energetyka" w Warszawie
        oraz "Zacisze" w Małkini. - Mieliśmy chętnych do wykupu mieszkań na własność w
        dwóch budynkach. Podjęliśmy więc stosowne kroki i mieszkania dawno już zostały
        wykupione - mówi Ewa Janik, prezes "Zacisza". W "Energetyce" zaś na 20 tys.
        lokali wykupiło mieszkania tylko 100 osób.

        O jakie chodzi porządki
        Wiele spółdzielni nie zdaje sobie sprawy, co je czeka. Większość nie zdąży
        uporządkować swojej sytuacji prawnej. - Osiedla Stegny Północne oraz
        Idzikowskiego zostaływybudowane na gruntach, do których spółdzielnia nie ma
        tytułu prawnego - mówi Sylwester Mirecki, zastępca prezesa ds. ekonomicznych
        w "Energetyce". - Do kwietnia przyszłego roku na pewno nie uda się nam ich
        wykupić.

        Te kłopoty spółdzielni to spadek po PRL. Budując swoje osiedla, nie
        przywiązywały wagi do porządkowania na bieżąco stanu prawnego gruntów.

        Nadrobienie tych zaległości to nie wszystko. Trzeba dokonać podziałów
        geodezyjnych działek. Spółdzielnie, które zdążą do końca roku, otrzymają
        refundację kosztów z budżetu państwa. Szans na nią nie mają więc te, które nie
        uregulowały spraw własności gruntów.

        - Wiele budynków spółdzielczych - twierdzi Ewa Janik - nie ma też dokumentacji
        technicznej, np. rzutów kondygnacji z zaznaczonymi lokalami.

        Ponadto dla każdego lokalu spółdzielnie muszą uzyskać ze starostwa
        zaświadczenie o jego samodzielności. W dużych, takich jak "Energetyka",
        potrzebnych będzie ich kilkadziesiąt tysięcy.

        Potrzebna nowelizacja
        Trybunał odroczył utratę ważności przepisu o rok, bo chciał dać czas
        ustawodawcy na zmianę przepisu. Jego wyrok zapadł, kiedy kończyła się IV
        kadencja Sejmu, a potem były wybory prezydenckie i parlamentarne.

        Z tego powodu prac legislacyjnych nad zmianą przepisu nie podjęto przez wiele
        miesięcy. Na razie Ministerstwo Transportu i Budownictwa pracuje nad
        założeniami nowelizacji ustawy. Ma ona objąć także art. 42.

        RENATA KRUPA-DĄBROWSKA

        --------------------------------------------------------------------------------

        Nie zawsze opóźnienia są celowe
        Wielu władzom spółdzielni mieszkaniowych członkowie zarzucają celowe
        utrudnianie wykupywania mieszkań na własność. Nie chcą bowiem tracić własności
        lokali. Zwlekają więc z przygotowaniami. Pogląd ten podziela m.in. Trybunał
        Konstytucyjny. Można to przeczytać w uzasadnieniu wyroku z 20 kwietnia. Czas
        najwyższy jego zdaniem zmobilizować spółdzielnie do podjęcia stosownych kroków.
        Nie wszystkie jednak są opieszałe celowo. Spółdzielnie mają często poważne
        kłopoty z uregulowaniem swojej sytuacji prawnej. Karanie ich byłoby
        niesprawiedliwe. Zwłaszcza że tak naprawdę ukarani zostaną spółdzielcy, dla
        których wydatki związane z przygotowaniami przekształceń mogą być nie do
        udźwignięcia.

        ret



        Drukuj artykuł
        Wyślij artykuł

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka