Gość: pinkey
IP: *.tkdami.net
04.10.06, 01:10
w Europie (i w Stanach Z.) mijamy znaki "KEEP (YOUR LANE) RIGHT" (ten nawias
dodany przeze mnie w zależności od kraju) I przeważnie się stosujemy. U nas:
WOLNA AMERYKANKA! Czy to takie trudne jechać prawą stroną?!
Przecież po to są dwupasmowe drogi by pojazdy jadącę szybciej mijały te
jadące wolniej, czyż nie?
To przykład artykułu na ten temat:
Lewostronni
Wbrew wynikom ostatnich wyborów, społeczeństwo mamy lewicowe. Przynajmniej
tak wynika z upodobań kierowców, poruszających się po drogach dwujezdniowych.
Jazda prawym pasem uwłacza ich godności, czy co? Czy możecie powiedzieć z
ręką na sercu, że wam nigdy nie przeszkadzają kierowcy, jadący stanowczo za
wolno lewym pasem?
Piotr R. Frankowski, frankowski-sideways.blog.onet.pl/ 2006-10-02 10:30
Trudno, aby nasi rodacy mieli takie nawyki jak starzy Niemcy, którzy na
przyzwyczajenie się do dróg dwujezdniowych mieli kilkadziesiąt lat i którzy
nie przesiedli się na Mercedesy od razu z Żuków i furmanek. Przyjmuję to do
wiadomości. Spróbujmy jednak zrozumieć, dlaczego różni polscy kierowcy wolą
jechać stale po lewej i pewnie zostaną pochowani w asymetrycznych trumnach.
Przepisy ruchu drogowego tak naprawdę powstały po to, by zachowania kierowców
stały się przewidywalne (bo nie możemy liczyć na telepatię przy odgadywaniu
intencji innych użytkowników drogi). W ruchu prawostronnym, na drodze
dwujezdniowej, prawym pasem powinny poruszać się auta najwolniej jadące i te,
które tę drogę mają zamiar opuścić, a lewym te, które poruszają się szybciej.
Taki układ gwarantuje powtarzalność zachowań kierowców i większe
bezpieczeństwo w ruchu.
Jeśli wszyscy z kolei pragną, irracjonalnie i bez sensu, naraz jechać lewym
pasem, wypełniają go ponad miarę, odległości między samochodami topnieją i
wystarczy jedno hamowanie, by powstał gigantyczny karambol. Omijany bez trudu
przez auta jadące szybciej prawym pasem. Typowa sytuacja dla głównych ulic
stolicy. Policjanci zapytani przeze mnie kiedyś, czemu nie tępią tworzącej
tak wielkie zagrożenie uporczywej jazdy lewym pasem, ze zdumionymi minami
odpowiedzieli, że "przecież ci ludzie nie przekraczają dozwolonej prędkości".
HALO! Według najnowszych badań brytyjskich przesadna prędkość to powód 5%
wypadków, fotoradary nie mają ŻADNEGO wpływu na liczbę wypadków śmiertelnych,
a głównym powodem kolizji jest NIEUWAGA. A nieuwagi i głupoty żaden radar nie
wykryje. W Niemczech za jazdę lewym pasem, gdy prawy jest wolny, obowiązuje
kara pieniężna i punkty karne w archiwum federalnym we Flensburgu. U nas za
to nie karze się nikogo.
Po polskich drogach jeżdżę od ponad 25 lat i stworzyłem sobie w pamięci
archiwum typów kierowców, uwielbiających jazdę po lewej stronie. Typ pierwszy
to burak, który wjeżdża do obcego miasta i, nie wiedząc, gdzie się znajduje,
jedzie przez pół dnia lewym pasem z prędkością zepsutego motoroweru Komar,
rozglądając się z zaciekawieniem i pokazując wyprzedzającym go z prawej
środkowy palec. Istnieje modyfikacja tego typu lewopasowca, która, gdy
zepsuje się zardzewiały stalowy rumak, pozostawia go na lewym pasie, zamiast
zepchnąć na prawo. Nie rozumiem takich ludzi - gdy ja wjeżdżam do obcego
miasta, jadę prawym pasem, starając się nikomu nie przeszkadzać. Cóż, widać
jestem nienormalny.
Drugi typ to szofer z kompleksami, które leczy, pozostając na lewym pasie
nawet wtedy, gdy chce zaraz skręcić w prawo. Wykonuje wtedy awaryjne
hamowanie do zera na lewym pasie i desperackim manewrem skręca w prawo.
Zrobiła to kiedyś na moich oczach znana pani z telewizji, która uprzednio
jechała 8 kilometrów warszawską Trasą Łazienkowską lewym pasem z prędkością
35 km/h. Zatrzymała się i skręciła w prawo. Zajechałem jej drogę i zapytałem,
dlaczego tyle osób naraz chce zabić. Zdumiona odparła: "nie widzi pan, kim ja
jestem?!" Faktycznie, widziałem. Zakompleksioną paniusią, która, gdy dojeżdża
do świateł, na których nie stoi żaden samochód, zawsze staje na lewym pasie.
Chora ambicja i tyle.
Trzeci typ to ludzie w starszym wieku, którzy nie mogą przyzwyczaić się do
sytuacji, gdy na drogach jest ze 13 milionów samochodów, a nie milion.
Uważają, że prawo do stałej jazdy lewym pasem pochodzi od Boga (wierzący) lub
z nadania PZPR (byli partyjni). Gdy się ich mimo wszystko wyprzedza, trąbią i
wygrażają pięściami. Niereformowalni, a policja ich nigdy nie zatrzymuje, bo
jeżdżą przeraźliwie wolno. Wolno, czyli bezpiecznie? A skąd. Sam widziałem
takiego delikwenta, który, uporczywie jadąc swym Lanosem lewym pasem drogi
E67, zabił drogowca, koszącego spokojnie trawę na pasie zieleni.
Typ czwarty, obojga płci i w dowolnym wieku. Jadą lewym pasem, bo to się im
należy (?), ale jeszcze z innego powodu. Wyjaśniła mi to pewna pani, którą
kiedyś o to zapytałem po tym, jak prawie doprowadziła do poważnego
wypadku. "Proszę pana, ja muszę jechać po lewej, bo jak pojadę prawym pasem,
to PRZECIEŻ wpadnę do rowu" - powiedziała z rozbrajającą szczerością.
Zabawne? Nie, przerażające. Musi jechać lewym pasem, bo ma zerową zdolność
oceny odległości i musi krawędź drogi widzieć przez swoje, lewe okno. Tacy
ludzie dostają prawo jazdy?
Na pewno moje cztery typy lewopasowców nie wyczerpują tematu - z chęcia
przeczytam o waszych doświadczeniach z ludźmi, którzy po polskiej drodze
dwujezdniowej mogą jechać tylko po tej stronie, po której zamontowano w
samochodzie kierownicę. Środki uspokajające już sobie przygotowałem.
Jeśli chcecie podzielić się swoimi spostrzeżeniami czy przygodami
z "lewostronnymi kierowcami" - piszcie na adres moto@portal.onet.pl .
Najciekawsze komentarze opublikujemy na stronach moto.onet.pl.