Gość: taniocha
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.10.06, 12:12
Kilakrotnie i bezskutecznie usiłowałem dodać taki przykład do wątku "Tanie
pańśtwo wg PiS". Ktoś to blokuje, czy tylko tak wyszło?
To jest lepsze, bo za 120 baniek
Klimatyzacja, radio z CD, podgrzewane lusterka i regulowana kierownica.
A silnik koniecznie z turbodoładowaniem. Takimi super autami będą jeździć
funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, zapowiada "Metro".
CBA to oczko w głowie obecnego rządu. Decyzję o utworzeniu tej kolejnej służby
specjalnej parlament podjął w maju i niemal od razu zgłosiły się setki
chętnych do pracy. Nic dziwnego. Zadania CBA są szczytne. Agenci mają walczyć
z korupcją i to najwyższych szczeblach władzy.
Co ważne, choć CBA jeszcze nie pochwaliło się niczym, to przyszłe warunki
pracy agentów są godne pozazdroszczenia. Wysokie pensje, nowoczesne komputery,
laptopy, komórki to podstawa. A do tego superlimuzyny, które pochłoną dobrych
kilka milionów złotych ze 120 mln przeznaczonych na funkcjonowanie biura w
przyszłym roku. Z ogłoszonego przetargu na ich zakup wynika bowiem, że agenci
nie mogą jeździć byle czym, pisze "Metro".
CBA dostanie więc 52 auta, które koniecznie muszą być wyprodukowane w tym
roku. Limuzyny będą też wyposażone w duże silniki z turbodoładowaniem,
klimatyzację, elektryczne podgrzewane lusterka, centralne zamki, regulowaną
kolumnę kierownicy, a nawet fabryczne radia z odtwarzaczem CD.
Tomasz Frątczak, dyrektor gabinetu szefa CBA, mówi, że kupno nowych aut jest
konieczne, bo obecnie CBA ma 16 wysłużonych, ok. 10 letnich samochodów, które
przejęło od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i Biura Ochrony Rządu. Zapewnia
przy tym, że nowe limuzyny będą przeznaczone dla funkcjonariuszy, a nie dla
szefów.
Źródło informacji: PAP