IP: 192.168.5.* 14.11.01, 00:12
Poniewaz poprzedni post odnosnie mojego liceum rozrasta się w piekielnie
szybko, a chciałbym powiedzieć coś wiec otwieram nowy.
Ja konczyłem IV L.O w 1998. Moja klasą opiekowała się p. Boryczka.
Ale nie oto chodzi. Chciałem opisać jak postrzegam ówczesnych nauczycieli z
perspekrywy 3 lat spędzonych na AGH.
1.Kondyjowski - niezwykle wytrwały i cierpliwy. Jak on to znosił??? tzn. nasza
indolencje do fizyki to nie jestem do tej pory sobie wyobrazic! Teraz oceniam
go najwyzej jesli chodzi o poziom nauczania.
2.Boryczka - miała ze mną sporo kłopotów. Każdą klasówkę musiałem poprawiać.
Ogólnie kobieta z kamienna twarzą.
3.Hejna - kobieta znienawidzona. Na jej lekcjach panował nieziemski hałas. Nie
wiem dlaczego ta kobieta wzięła się za nauczanie?
4.Leszczyński - został zastąpiony przez syna. Obaj beztalencia pedagogiczne w
dobrym tego słowa znaczeniu.
5.Wojciechowska - na jej lekcjach można się było pośmiać.
6.Sokołowa - pilnowała samochodu a nie lekcji.
7.Wende - z nim nie miałem, ale usadził mojego kumpla, ktory notabene i na
studiach rady sobie nie daje.
8.Lipiec(Kwiecien) - informatyk. Czasami probowała udowodnic ze zna ang.
niestety bezskutecznie. Znia wiaze sie najsmieszniejsza historia z okresu
szkoły średniej.
9.Dąbrowki - rozdarty między informatyka a fizyka. Raczej nie lubiany.
10.Wronka - prywatnie super babka.
11.Rutka - dawała ściągać. Rzneło sie z ksiazki
12.Helga - legenda
13.Pani Dyrektor - super babka. Dzieki niej mielismy najlepsze dni naszego
zycia.
14.obsługa techniczna - najlepsza w mieście.
No i napisałem to co chciałem. Troche przydługawe, ale jak tu zmieścic 4 lata w
10 linijkach.
I co wy na to ???
Obserwuj wątek
    • Gość: adrian Re: IV L.O IP: 192.168.0.* 13.03.02, 10:03
      Gość portalu: Rafal napisał(a):

      > 1.Kondyjowski - niezwykle wytrwały i cierpliwy. Jak on to znosił??? tzn. nasza
      > indolencje do fizyki to nie jestem do tej pory sobie wyobrazic! Teraz oceniam
      > go najwyzej jesli chodzi o poziom nauczania.

      Stary przesadzasz trochę z tym krzyśkowym poziomem. Profesjonalny to był może dr.
      Meres. A wiem coś o tym, bo obaj byli wychowawcami mojej klasy. Natomiast P.
      Szczekocka (Helga) to solidna stara szkoła, dzięki niej do tej pory pamiętam
      stronę bierną czasu zaprzeszłego w zdaniu popdrzędnie złozonym (jaki to będzie
      szyk?)- gramatyka to podstawa, bo leksyki i tak trzeba sie było uczyć samemu.
      Mieliśmy poza tym wielu wspólnych profesorów. Tyle, że ja to matura - 1995.


      • Gość: ART Re: IV L.O IP: *.pilicka.net.pl 06.04.02, 03:54
        Pozdrowienia dla p.Szczekockiej!
        Maturzyści z IV D 1979r.
        • Gość: leszek Re: IV L.O IP: *.ibles.waw.pl 01.06.02, 11:16
          Cieszę się, że żyje jeszcze ktoś z rocznika 1979. Czy może czyta to forum Piotr
          Górka lub Małgosia Wojciechowska (de domo)- chyba rocznik poprzedni ?
          Pozdrawiam
          • Gość: ART Re: IV L.O IP: *.radom.pilickanet.pl 05.04.03, 04:10
            Leszku , w której byłeś klasie ?
            Bo Piotrek Górka chyba był w "d" !
            pzdr
            • Gość: leszek vel leo Re: IV L.O IP: *.ibles.waw.pl 11.04.03, 17:21
              niestety nie miałem przyjemności być licealistą Chałubińszczaka, jednak miałem
              tam kilku przyjaciół, których parę wymieniłem w osobach Piotrka i Gosi.
              Może wiesz, co oni teraz robią?
              Pozdrawiam
              leo
            • Gość: DEMIRO Re: IV L.O IP: 80.108.191.* 27.06.04, 15:49
              PIOTREK BYL W IV C:
        • Gość: Anka Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.03, 22:09
          Pozdrowienia dla prof. Marii Grzeszczyk - wychowanka matura rocznik 82. Bardzo
          moło wspominam moją Panią Wychowawczynię i obecnie będąc również nauczycielem
          doceniam trud jaki włożyła w nasze wychowanie. Bardzo mile wspominam prof.
          Wiesławę Chmurzyńską. Gorąco pozdrawiam
        • Gość: DEMIRO Re: IV L.O IP: 80.108.191.* 27.06.04, 15:47
          POZDROWIENIA DLA P.SZCZEKOCKIEJ I DLA IV D.MATUZYSTA Z IV C.
      • Gość: bart Re: IV L.O IP: *.udn.pl 29.09.05, 19:37
        ciekawa rzecz... moimi wychowawcami też byli dr Meres i Kondyjowski i matura też
        1995r. Mam podobne zdanie, tzn. Meres dobry nauczyviel z tym że akademicki i nie
        pasował do 15-to latków (dzięki niemu logiki na studiach wogóle nie musiałem sie
        uczyć), a jesli chodzi o Kondyjowskiego to czemu uczył teori a klasówki robił z
        zadań?
    • Gość: NITKA Do Rafała IP: 217.153.15.* 10.07.02, 11:01
      Gość portalu: Rafal napisał(a):

      > Ja konczyłem IV L.O w 1998. Moja klasą opiekowała się p. Boryczka.

      Ja kończyłam rok później. W związku z tym chciałam ustosunkować się do twoich
      wypowiedzi.

      Moją wychowawczynią była p. Bartos - cierpliwa, opanowana; jednak nie za wiele
      dało się zrobić z klasą humanistów :)

      > 1.Kondyjowski - niezwykle wytrwały i cierpliwy. Jak on to znosił??? tzn. nasza
      > indolencje do fizyki to nie jestem do tej pory sobie wyobrazic! Teraz oceniam
      > go najwyzej jesli chodzi o poziom nauczania.

      Na szczęście fizykę miałam z Gigoniem, ale pamiętam współczucie jakim otaczało
      się tych, których uczył.

      > 3.Hejna - kobieta znienawidzona. Na jej lekcjach panował nieziemski hałas. Nie
      > wiem dlaczego ta kobieta wzięła się za nauczanie?

      A fe... raczej niemiłe wspomnienie. Guzgrała. Nigdny nie potrafiła opanować
      naszej klasy, zresztą... żadnej klasy :(

      > 4.Leszczyński - został zastąpiony przez syna. Obaj beztalencia pedagogiczne w
      > dobrym tego słowa znaczeniu.

      No tak, ale młody podobał się pannom :)

      > 5.Wojciechowska - na jej lekcjach można się było pośmiać.

      Uczyła mnie.. Relacje: uczeń - nauczyciel bez zarzutu. Dobry pedagog.

      > 6.Sokołowa - pilnowała samochodu a nie lekcji.

      O tak... ten jej ford Ka :)))

      > 7.Wende - z nim nie miałem, ale usadził mojego kumpla, ktory notabene i na
      > studiach rady sobie nie daje.

      Po pierwsze nie Wende, ale Wendy! Po drugie wspaniały nauczyciel! Czasem mu
      odbijało, ale nigdy nie zapomnę jak wspaniałe były jego lekcje.

      > 8.Lipiec(Kwiecien) - informatyk. Czasami probowała udowodnic ze zna ang.
      > niestety bezskutecznie. Znia wiaze sie najsmieszniejsza historia z okresu
      > szkoły średniej.

      RATUNKUUUUUUUUUUUUU co za baba? Tusz z rzęs zawsze kruszył się na ławki. Zawsze
      faworyzowała chłopców.

      > 10.Wronka - prywatnie super babka.

      No właśnie - prywatnie.

      > 11.Rutka - dawała ściągać. Rzneło sie z ksiazki

      Żartujesz???!!! Przez cztery lata nie miałam książki do biologii :)))

      > 12.Helga - legenda

      Marzę o tym by na zawsze wymazać ją z pamięci.

      > 13.Pani Dyrektor - super babka. Dzieki niej mielismy najlepsze dni naszego
      > zycia.

      Ach!!! Bożenka :))) I te pszczółki na nosie. Wspaniała kobieta.

      I KONTRA...

      Najwspanialsze lata mojego życia.

    • Gość: Blanka27 Re: IV L.O IP: *.gate.eur.deuba.com 11.07.02, 17:41
      Witam Wszystkich!
      Matura 94, wychowawczyni pani Szczekocka, kobieta,
      ktorej zawdzieczam wiele, mimo, iz nie bylam alfa i
      omega. Super babka!
      • Gość: gn Re: IV L.O IP: *.bphpbk.pl 24.10.02, 16:15
        o ja też chyba maturę w '94 roku zaliczałem :) tylko, że ja z mat-fiz tzn
        klasa "C" - pozdrawiam wszystkich kumpli z klasy - może ktoś tu zagląda????
      • Gość: Pawel Re: IV L.O IP: *.pkobp.pl 27.05.04, 15:44
        Pozdrawiam maturzystów z 94 roku.
        Byłem "wychowankiem" p. Gigonia,
        Te cztery lata zapamiętam do końca życia,
        szkoda że nikt nie wspomina p. Miękusa od fizyki, który miał kwiaciarnię na
        przeciwki cmentarza na Limanowskiego,
        ten facet miał chyba tyle wspólnego z fizyką co ja z kardiologią!!!!!!
        Trzymajcie się "chałubińszczaki"
      • Gość: zygmunt Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 17:07
        Pozdrowienia dla absolwentów 94, szczególnie dla klasy o profilu klasycznym z
        rozszerzonym programem języka niemieckiego :-)
        • Gość: szczeko starszy Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:36
          Kurcze wreszcie znalazłem ten portal.Zygmunt skontaktuj się ze mną/pozdro for
          all z IV LO a szczególnie matura 96-kurcze to były lata-zaje...... było jest o
          czym nawijac !!!
    • Gość: Bogus25 Re: IV L.O IP: *.gate.eur.deuba.com 11.07.02, 17:47
      Heja!
      Tak to byly piekne czasy swietnosci tego liceum a jego
      dobre imie budowali wlasnie tacy ludzie jak Wende,
      Kondyjowski, Szczekocka...
      To prawda, ze wielu z nas chcialoby ich wymazac z
      pamieci ale to byli nauczyciele z prawdziwego
      zdarzenia, umiejacy nauczyc i przygotowac do rzucenia
      na glebsze wody. Nauczyciele nie uczacy najnowszymi
      metodami ale dobrymi, starymi i przynoszacymi wyniki,
      w postaci dostania sie na studia!
      Pozdrawiam ich wszystkich bardzo goraco!
      Linda
    • Gość: NITKA Re: IV L.O IP: proxy / 217.153.15.* 30.10.02, 13:18
      Jejku, jak fajnie znów o tym czytać.
      Oddałabym naprawdę wiele, by znów móc tam być :)))
      • Gość: IGŁA Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.07.04, 22:23
        Jakie studia skończyłaś?
    • Gość: braciszek Re: IV L.O IP: proxy / *.home.cgocable.net 28.01.03, 00:25
      Rafal!
      Jakie pseudo ma Wojciechowska ?
      Ja jestem w jej wieku. Kilkakrotnie pytalem /jak cie zwa/.
      Zawsze padala odpowiedz-tylko Wojciechowska.
      Jak mi podasz jej pseudo to chodz zyje od niej bardzo daleko,zadzwonie i spytam
      czy moge rozmawiac z pania ??????-zgaga,zmora,Elwireczka czy tez z pokrecona
      polonistka.Ja jestem jej bratem ciotecznym. Bedzie duzo smiechu.Odpisze jak to
      wszystko wyszlo.
      • Gość: :) Re: IV L.O IP: *.91.udn.pl 29.11.04, 18:47
        Gość portalu: braciszek napisał(a):

        > Rafal!
        > Jakie pseudo ma Wojciechowska ?
        > Ja jestem w jej wieku. Kilkakrotnie pytalem /jak cie zwa/.
        > Zawsze padala odpowiedz-tylko Wojciechowska.
        > Jak mi podasz jej pseudo to chodz zyje od niej bardzo daleko,zadzwonie i spytam
        >
        > czy moge rozmawiac z pania ??????-zgaga,zmora,Elwireczka czy tez z pokrecona
        > polonistka.Ja jestem jej bratem ciotecznym. Bedzie duzo smiechu.Odpisze jak to
        > wszystko wyszlo.

        My mowimy o niej(nigdy do niej! ;)) po prostu Elwira, ewentualnie Elwirka, inne
        "przezwiska" jakos sie nie pojawiaja, a juz te sie przyjely. Slyszalem kiedys od
        jakiegos absolwenta, ze mowili na nia Wojtek, ale nie wiem na ile to prawda. Ja
        nigdy tego nie uslyszalem ;-).
        Pozdrawiam, zarowno Ciebie, jak i twoja siostre cioteczna... :)
        • Gość: morelka Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 06.09.05, 14:41
          fajnie się to czyta! ja jestem teraz w maturalnej klasie
          na Wojciechowska obecnie mówi się Gandalf:)
      • kamila16_ja Re: IV L.O 04.03.05, 18:09
        My w ostatecznosci, oprocz zwykłej elwirki, jeszcze mowimy na nia siwa nimfa
        albo poprostu siwa.
        Ale chyba do konca zycia bede pamietala jej ubieranie sie zawsze pod kolor!
        tego nie da sie czasami opisac :)
        • klimatolog-to-ja Re: IV L.O 23.09.07, 13:07
          Pod kolor musi być! I to nie tylko ubiór :) Jak sala była pomalowana na różowo
          - jej samochód był czerwony (prawie w tonie), jak sala stała się niebieska,
          samochód również był niebieski. To jak okresy :) moja bytność w tej szkole
          przypadła na okres różowy :)

          P.S. Ciekawe co najpierw zmienia kolor: sala, czy samochód? Ktoś wie?
      • klimatolog-to-ja Re: IV L.O 23.09.07, 12:59
        Ha ha! chyba Cię sorka podpuściła, bo ona każdą swoją klasę na koniec o to pyta,
        a prawda (na stan kilku lat wstecz) jest taka, że ksywy nie ma.
    • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.nv.nv.cox.net 18.03.03, 06:46
      Matura 1961. Mam ogolnie dobre wspomnienie, chociaz bylem dyskryminowany przez
      tych z miasta. Po przeczytaniu waszych postow wydaje mi sie, ze nauczyciele
      byli, sa i beda fajni. Ich wady sa dla mnie dzisiaj ich pieknem. Jeden z
      uczniow wydajacych gazetke szkolna chcial abym zostal Panen na Firleju z
      przyleglosciami, to mi sie bardzo spodobalo (urodzilem sie na Firleju),
      powinienem zostac Panem, ale niestety nie uda to mi sie z braku pieniedzy.
    • Gość: Barbie Re: IV L.O IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 07.04.03, 08:21
      Witam,
      Matura: 1998,
      wychowawca: E. Bolforska, M. Trybulińska, P. Podlipniak, M. Grzeszczyk ( jeśli
      kogoś pominęłam przepraszam),
      wybitni pedagodzy: K. Kondyjowski (krew się lała do wielkiej michy), M.
      Kolasisńska ("bo we mnie jest sex"), B. Bartos ( huragan, ale nie niosący za
      sobą szkód), M. Wronka ( zadania molowe przez 2 lata), M. Rutka (
      rzeczywiście, można było ksiązki nie posiadać wogóle),
      Pozdrawim moje kochane LO,
      Barbie
      • Gość: ten Re: IV L.O IP: *.acn.pl 12.04.03, 09:40
        czy ktoś was pamięta słynna parę IV LO (lat 76-80) Dorotę i Byla .Co z nimi sie
        dzieje? może macie ich adresy?
      • Gość: Pepe Re: IV L.O IP: *.acn.pl 13.04.03, 08:31
        Ja też zdawałem maturę w 1998 roku wychowawczyni - K.Węglicka.
        Gorąco pozdrawiam absolwentów IV L.O..
      • Gość: maryZdżambodżery Re: IV L.O IP: *.udn.pl 17.12.04, 22:52
        kim jesteś, bo tylko fantastyczna klasa 'b' miała 4 wychowawców, hehe
    • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 11.04.03, 12:45
      Pozdrawiam Chałubińszczaków. Matura rocznik 1976. Wychowawczyni -
      prof.Wiesława Chmurzyńska zwana "Wieśką" lub "Chmurą". Dopiero co po studiach,
      byliśmy Jej pierwszą klasą. Narzekała na nas wówczas strasznie. Pamiętam te
      lekcje wychowawcze z "kazaniami". A teraz kiedy spotykamy się / co 5 lat mamy
      zjazdy klasowe /, to twierdzi, że nigdy nie miała lepszej klasy. Chyba nie
      byliśmy tacy najgorsi, skoro na 36 osób w klasie maturalnej 30 studiowało, a
      byliśmy przecież tylko klasą "ogólną". Czytam na tej stronie o nauczycielach,
      ale wiele nazwisk nic mi nie mówi. Dyrektorem wówczas był polonista prof. Jan
      Zakrzewski. Świetny. Tak Go wówczas ocenialiśmy i myślę, że podtrzymujemy tę
      opinię. Zawsze elegancko ubrany, zasadniczy, ale sprawiedliwy. Wuef mieliśmy z
      legendą szkoły prof. Alfonsem Wicherkiem. Do dziś mam w uszach Jego
      okrzyk "dyszlowi wolniej", kiedy biegłem w pierwszej parze z Jasiem R. na
      rozgrzewce. A te określenia "capy" - jak miło się dziś wspomina. Chemii uczył
      prof.Mieczysław Sys - kolejny brylant w gronie pedagogicznym, lubiany przez
      zdecydowaną większość uczniów. To On wyjął 20 zł i płacił Dyziowi T. mówiąc,
      że nawet w cyrku się tak nie ubawił, jak podczas tej odpowiedzi. Świetnie grał
      w piłkę /podczas studiów był zawodnikiem Lublinianki/, znakomicie tańczył / na
      studiach w zespole tanecznym UMCS Leszczyńskiego/ i był super. Wielka szkoda,
      że odszedł do biznesu, bo nauczycielem był wspaniałym. Fizyki uczyła
      prof.Maria Baryła, która odpytywała z zadań zadanych do domu. Odpisywaliśmy te
      zadania przed lekcją od nielicznych, którzy umieli je rozwiązać i uczyliśmy
      się na pamięć. Gorzej, kiedy coś się nie zgadzało i trzeba było samemu
      pomyśleć. Baryła machała zrezygnowana ręką i stawiała 3 z dwoma minusami, przy
      czym w dzienniku zapisywała to jako 3 z minusem i kropeczką. Rodzicom, których
      Wieśka na półwywiadówkach informowała o stopniach cząstkowych tłumaczyliśmy,
      że przecież 3 z minusem to ocena pozytywna. O kropeczce wiedzieliśmy tylko my
      i prof.Baryła. Biologii uczyła nas prof.Bożena Ochnio - obecna Dyrektorka i
      było wesoło, a nawet bardzo przyjemnie. Ponieważ od początku wiedziałem, że
      będę zdawał na prawo, to nie miałem nawet książki do biologii, ale prof.Ochnio
      była bardzo wyrozumiała. Kiedyś na klasówce chciała mi odebrać ściągawkę, a ja
      udałem, że ją zjadłem. Była autentycznie przerażona, że mogę się pochorować i
      zabroniła w przyszłości robić podobne rzeczy obiecując, że złapany na
      ściąganiu nie poniesie konsekwencji poza odebraniem "materiału naukowego". To
      na biologii Jasiowi R. kiedy odpowiadał pomyliły się strony w ksiązce, która
      leżała przed nim na ławce, prof. Ochnio ze stoickim spokojem oświadczyła, że
      ten temat dopiero będziemy dzisiaj przerabiać, a Jasio dostanie ocenę
      pozytywną za nadgorliwość. Geografii uczyła prof.Maria Syta. Bardzo lubiła
      porównywać tabelki. Odpowiadając nie można się było zastanawiać. Trzeba było
      mówić płynnie, nawet nie na temat, ale bez zająknięcia sprawiając wrażenie, że
      posiada się dużą wiedzę. Nauczyłem się budowy geologiczno-tektonicznej
      platformy wschodenioeuropejskiej i przy każdej odpowiedzi wchodziłem na ten
      temat, płynnie recytując, co w pełni zadowalało prof.Sytę. Polskiego uczyła
      prof.Anna Palacz zwana "cipcią", historii prof.Izabela Rusek, angielskiego co
      rok kto inny, rosyjskiego prof.Procka /wyjątkowo do mnie cierpliwa/,
      przysposobienia obronnego prof.Maria Kruk /obecnie Grzeszczyk/, wychowania
      plastycznego prof. Jędrzejewski. Był nawet taki przedmiot, który się nazywał
      przysposobienie do życia w rodzinie socjalistycznej /pdżwrs/, ale nie pamiętam
      nazwiska tej młodej kobiety, która się z nami użerała na lekcji i skarżyła do
      naszej Wieśki. Zresztą nie tylko ona jedna skarżyła. Tak patrząc z
      perspektywy, to ta nasza Wieśka miała z nami krzyż pański. A jednak wyrośliśmy
      na ludzi. Pokończyliśmy studia, pozakładali rodziny. Są wśród nas lekarze,
      prawnicy, ekonomiści, inżynierowie. Myślę, że to nie tylko zasługa nas samych,
      naszych rodziców, ale także naszych nauczycieli, a przede wszystkim
      atmosfery "Chałubińszczaka". To była szkoła do której chciało się chodzić. Ta
      atmosfera pozostała w nas. Najlepszy dowód, że na ostatni zjazd klasowy
      przyjechało 28 osób, niektórzy spoza kraju. Ale nie ma się co dziwić. Jesteśmy
      jedną rodziną "Chałubińszczaków". Rozpisałem się, ale te opowieści można snuć
      godzinami wspominając swoją młodość. Serdecznie pozdrawiam - K z IV e
      • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 30.04.03, 10:19
        Absolwenci z lat siedemdziesiątych i wcześniejszych!
        Gdzie jesteście ?! Odezwijcie się, bo wygląda na to, że tylko najmłodsze
        roczniki umieją posługiwać się komputerem. A przecież to właśnie Wy możecie
        przypomnieć tych nauczycieli, którzy już dawno w szkole nie uczą, a którzy
        tworzyli złote lata Chałubińskiego i wysoką pozycję szkoły nie tylko w Radomiu.
        Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do odrobiny wysiłku.
        • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 12.06.03, 16:13
          Hallo !!!
          Czy ktoś tu zagląda ?
          • Gość: krzduch Re: IV L.O IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.03, 23:37
            Ja , ale to Cię Lipku nie zdziwi - wreszcie dotarłem . Może wreszcie inni
            starzy ludzie z siwymi brodami też się odezwą . Byłem w szkole w latach 1972-
            76. Gdyby znalażł si ktoś chętny to zostawiam swój adres krzduch@op.pl.
        • Gość: Lajkonik Re: IV L.O IP: *.sympatico.ca 13.06.03, 23:03
          Gość portalu: Lipek napisał(a):

          > Absolwenci z lat siedemdziesiątych i wcześniejszych!
          > Gdzie jesteście ?! Odezwijcie się, bo wygląda na to, że tylko najmłodsze
          > roczniki umieją posługiwać się komputerem. A przecież to właśnie Wy możecie
          > przypomnieć tych nauczycieli, którzy już dawno w szkole nie uczą, a którzy
          > tworzyli złote lata Chałubińskiego i wysoką pozycję szkoły nie tylko w
          Radomiu.
          > Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do odrobiny wysiłku.

          Z przyjemnoscia przeczytalem Twoje wspomnienia i szkoda, ze wiecej absolwemtow
          nie ma odwagi cos podobnego. Zapraszasz starsze roczniki do pisania, wiec
          napewno bedziesz zdziwomy jak Ci powiem, ze ja mature zdawalem w 1949 roku w
          budynku przy Rynku, bo slyszalem, ze juz tam nie miesci sie Liceum
          Chalubinskego. Profesorow z mojego okresu studiow to juz pewnie nie znajdziesz
          ze swieca. Za moich czasow tez mielismy bardzo dobrych nauczycieli a
          szczegolnie z matematyki i fizyki.

          Matematyki uczyl nas prof. Werenik - postac bardzo powazna bez cienia usmiechu
          na twarzy, w tym samym garniturze i nieskazitelnie bialej koszuli z troche
          podniszczona teczka, wypchana zeszytami uczniow, do szkoly przychodzil
          codziennie punktualnie jak przyslowiowy Wiedenski pociag na stacje kolejowa w
          Radomiu .

          Matematyki uczyl bardo dobrze, ale jeszcze lepiej udzielal korepetycji u siebie
          w domu. Kiedy np.nie odrobilo sie zadan domowych i mowilo sie ,ze zapomnialem
          zabrac ze soba, to on bez zadnej tonacji w glosie mowil: idz do domu
          natychmiast i przynies to cos ty tam nabazgral. Oczywiscie, szlo sie do domu i
          przepisywalo zdobyta przed lekcja sciage a po powrocie juz bylo po matematyce.
          On jednak nie przepuscil i na nastepnej lekcji rozpoczynal od tych zalegolsci a
          jak sie czlowiek zaplatal w odpowiedziach to zadawal branie u niego znanych w
          Radomskich szkolach srednich korepetycji, ktore chojnie przydzielal na co
          najmniej dwa tygodnie. Te korepetycje to wygladaly tak: Kazdego dnia kazal
          przychodzic do siebie do domu o 7:00 lub 7:30 rano i wypytywal co sie zrobilo z
          matematyki w domu od poprzedniej lekcji, podczas kiedy on jadl spokojnie swoje
          sniadanko - nie przepuscil nic, ani kropki.

          Poniewaz ja przyszedlem do Chalubinszczaka z Liceum Pedagogicznego, zeby
          uniknac po skonczeniu przymusowego nauczania w szkole podstawowej, to nic nie
          wiedialem o tych jego korpetycjach, o ktorych dowiedzialem sie po pierwszej
          wpadce za nieodrobione lekcje, bo zaniast sie uczyc gralismy w siatkowke po
          lekcjach z Kochanowszczakami - tak sie zaczelo. Dostalem takie przepisowe dwa
          tygodnie korepetycji - najpierw wystraszylem sie ze to bedzie kosztowac, a
          wdomu z forsa po wojnie nie bylo za wesolo, zwlaszcza, ze rodzice mieszkali w
          tym czasie w Swiniujsciu a ja sam w naszym domku na Kapturze w Radomiu.

          Korepetycje zwykle rozpoczynaly sie od poniedzialku. W pierwszy poniedzialek po
          wpadce ledwo wstalem o 6:30 zeby zdazyc na 7:00 do domu prof. Werenika. On
          mieszkal w takim starym budynku na rownoleglej uliczce do szpitala na
          Malczewskiego ( jej nazwy juz nie pamietam. Wlasnego zegarka na reke jeszcze
          nie mialem, tylko budzik w domu - mysle ze zziajany dolecialem do drzwi chyba
          pare minut po 7-mej. Pukam raz, a za drzwiami cisza. Pukam drugi raz, ale
          troche glosniej i teraz dopiero slysze jakies kroki. CDM
          • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 16.06.03, 09:49
            Drogi Lajkoniku !
            Bardzo ucieszył mnie Twój post. Rzeczywiście byłem zaskoczony, kiedy
            przeczytałem, że zdawałeś maturę w 1949r. Dotychczas na tym forum udzielali
            się przede wszystkim absolwenci z ostatnich lat. Jest to raczej zrozumiałe, bo
            znajomość komputera w starszych pokoleniach jest mniejsza, ale przecież ci
            starsi mieliby najwięcej do wspominania. Dlatego tak ważne są wspomnienia
            takich osób jak Ty, dotyczące złotych lat Chałubińskiego i jego
            niezapomnianych profesorów, swoistych indywidualności. Czekam na ciąg dalszy.
            Serdecznie pozdrawiam - Lipek
          • Gość: Lajkonik Re: IV L.O IP: *.sympatico.ca 21.06.03, 15:18
            Gość portalu: Lajkonik napisał(a):

            >Pukam raz, a za drzwiami cisza. Pukam drugi raz, ale
            > troche glosniej i teraz dopiero slysze jakies kroki. CDN

            Czesc 2

            Drzwi sie otwieraja i na wpol otwartych drzwiach ujrzalem pana profesora
            ubranego w biala koszule i spodnie, twarz ogolona i jak gdyby troszeczke
            usmiechnieta. Otworzyl szerej drzwi i mowi a to ty Lajkoniku? Czy wiesz ze
            spozniles sie prawie 7 minut. Nie nie wiem, panie profesorze, choc bieglem caly
            czas z domu az tu na drugie pietro - przepraszam, nastepnym razem postaram sie
            nie spoznic.

            Spojrzalem do srodka bedac jeszcze w drzwiach i az zaniemowilem tam juz stoi
            kolejka pod sciana chyba z siedmu chlopakow, ktorych przed tem nie widzialem.

            Profesor przepuscil mnie przed soba, zapraszajac gestem reki, abym wszedl
            glebiej i zajal swoje miejsce pod sciana mowiac:

            czy wiesz Lajkoniku co mowili Rzymianie do takich jak ty co sie spiesza i nigdy
            nie moga zdazyc?

            Nie panie profesorze, nie wiem co Rzymianie mowili, tak odpowiedzialem, choc
            laciny uczylem sie przez 4 lata i nawet bylem dobry, czasmi dostawalem 4 i 5 z
            klasowek, nie mowiac o zadaniach domowych. Pomyslalem sobie, no dobrze powiem
            cos i jak to niebedzie to co on chce uslyszec, to bedzie nastepna wpadka. Niech
            to diabli wezma powiem jeszcze raz ze nie wiem i tak zrobilem.

            Profesor Werenik na to: to ja ci powiem, moze ci sie kiedys przydac, bo oni to
            powiedzieli prawie dwa tysiace lat temu i to powiedzenie nie stracilo sensu ani
            na jote. Rzymianie powiedzieli do spieszacych sie: "festina lente" , czyli
            spiesz sie powoli a zawsze zdazysz. A laciny sie uczyles?

            Tak panie profesorze, uczylem sie laciny.

            Wiec rozumiesz co ja mam na mysli. Tak jest panie profesorze wiem,
            odpowiedzialem raz jeszcze.

            Reszta chlopakow pod sciana czekala cierpliwie dlugiego korytarza i usmiechala
            sie pod nosem, bo kady bal sie smiac glosno. Pan profesor wszedl do kuchni i
            usiadl przystole konczac swoja herbatke, a my stoimy jak na rozrzarzonych
            weglach co dalej bedzie.

            Profesor wezwal pierwszego po nazwisku: no wiec Kowalski, pokaz cos ty tam
            zrobil. Miales jakies problemy z tymi zadaniami? Kowalski wreczajac zeszyt
            profesorowi odpowiedzial: tak panie profesorze troche mialem, ale wrocilem
            dopoprzednich lekcji i zlapalem o co chodzi i potem juz mi latwo poszlo.

            Na to profesor: ja zwsze wam mowie, zebyscie odrabiali lekceje systematycznie
            to bedziecie mieli zadnych zaleglosci. A wy co? Kazdemu sie wydaje, ze jest
            geniusz. Nawet Pitagoras musial odrabiac lekceje zanim wpadl na swoje
            twierdzenia, ktore uproscil w postaci wzorow z nauki, ktora wam teraz wisi haj
            kula u nogi. Profesor wzial juz otwarty na wlsciwej stronie zeszyt Kowalskiego
            do reki i popatrzyl. Wreszcie po chwili zamknal zeszyt z wahaniem w glosie
            mowi:
            • Gość: Lajkonik Re: IV L.O IP: *.sympatico.ca 22.06.03, 14:40
              Gość portalu: Lajkonik napisał(a):

              > Profesor wzial juz otwarty na wlsciwej stronie zeszyt Kowalskiego
              >
              > do reki i popatrzyl. Wreszcie po chwili zamknal zeszyt z wahaniem w glosie
              > mowi:

              Czesc 3

              Prof.:Sluchaj Kowalski, czy matka wie dlaczego tak rano wstales?
              Kowalski: Hmmm, tak wie panie profesorze.
              Prof: A cos ty jej powiedzial?
              Kowalski:A powiedzialem, ze musze wpasc do pana profesora przed lekcjami, aby
              pokazac zeszyt z odrobionymi zadaniami z matematyki.
              Prof: Tylko tyle? A co myslisz, czy te zadania to sa dobrze rozwiazane?

              Reszta chlopakow stoi jak na rozrzarzonych weglach, bo jak on kazdegobedzie
              przepytywal to nie zdazymy do szkoly i spoznienie murowane z wezwaniem rodzicow.

              Kowalski: Tak panie profesorze, wszystkie wyniki sprawdzilem i sa dobre.
              Prof: No dobrze Kowalski, to zeby sie upewnic , ze ty wiesz o czym mowisz a
              matka jest przekonana, ze sie uczysz to zrob jeszcze na jutro 10 nastepnych
              zadan i znow przyjdziesz aby mi je pokazac.
              Kowalski: tak jest panie profesorze.

              Po Kowalskim byl jakis Jozwiak wezwany aby pokazal swoj zeszyt.
              Prof: Sluchaj Jozwiak ty poloz otwarty zeszyt na stoliku, to ja sprawdze dzis
              wieczorem I omowimy to jutro rano. Dobrze?
              Jozwiak: Dobrze panie profesorze i dziekuje za pomoc.
              Prof: Slyszycie to co Jozwiak mowi? On mi dziekuje za pomoc. Zeby chociaz byl
              taki dobry z matematyki jak jest w zachowaniu sie u mnie w domu to wszyscy byli
              by zadowoleni. A co wy o tym myslicie?

              My wszyscy razem jak w chorze : Tak jest panie profesorze.

              Prof: Nastepny to ty jestes Chmielewski? Pokaz mi swoj zeszyt. Odrobiles lekcje
              na dzisiaj, a te wczorajsze powtorzyles? Pochwal sie, widzisz, ze wszyscy tu
              niecierpliwie czekaja na ciebie.

              Ten chlopak to chyba byl z nizszej klasy bo go nigdy nie widzialem na
              przerwach.Choc ja tez pierwszy rok tu chodze to niy skad mialem go widziec, tak
              sobie myslalem przestepujac z nogi na noge, opierajac sie o sciane korytarza.

              Ten co stal za Ciepielwskim, mowi szeptem do niego: no idz Ciepiel nie ociagaj
              sie bo nas tu jest jeszcze pol tuzina.

              Ciepelewski: Tak panie profesorze, wczoraj zadane lekce odrobilem, ale nie
              zdazylem powtorzyc sobie wszystkiego. Zrobie to dzisiaj napewno.

              Prof: Oj Ciepielewski, Ciepielewski. Jak bedziesz tak sie ociagal to nigdy sie
              nie wylizez z tej dwoji.
              Ciepiel tylko sie poczerwienil i zaczal jakac, ze musial pomagac w domu, bo
              mlodszy brat jest chory i tez odrabial z nim lekcje, to jemu juz malo czasu
              zostalo.

              Prof: Chorego brata zostaw mamie, ona lepiej wie jak sie nim opiekowac. Poloz
              na stole swoj zeszyt, to ja sprawdze wieczorem.

              Profesor do nas wszystkich: Sluchajcie jest juz godzina 7:40 i musimy isc do
              szkoly, zeby zdazyc. Polozcie swoje otwarte zeszyty tam na stoliku, to ja je
              przejrze wieczorem.

              Jutro jak zwykle punktualnie o siodmej. A ty Lajkonik bedziesz pamietal, ze
              jutro o siodmej.
              Odpowiedzialem: ze tak jutro bede punktualnie.

              Profesor powiedzial tylko, zebysmy poczekali minute to on zalozy krawat i
              wszyscy razem wyjdziemy.
              Za chwile zjawil sie professor juz pod krawatem I w marynarce z teczka w reku,
              dajac nam znak zebysmy wychodzili. Wyszlismy I szlismy w takim ak gdyby
              wojkowym syku po dwoch za panem profesorem. Poniewaz bylo nas siedmiu to
              professor szedl z jednym caly czas rozmawiajac o ostatnich rozgrwkach w
              siatkowke z Kochanowszczakami.

              W szkolnych drzwiavh zjawilismy sie punktualnie 5 do osmej, skad rozeszlismy
              sie kazdy do swojej klasy.

              CDN






      • Gość: jdmowska Re: IV L.O IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 21.04.04, 12:08
        Czytam z zainteresowaniem, czas płynie i wspomnienia jakoś przerzedzone, tak że
        dobrze przypomnieć sobie. Najlepiej robią takie jak planowane spotkania: wtedy
        otwiera się jakaś cześć informacji z naszych twardych dysków.
        Podziwiam za taką pamięć sytuacji, u mnie jakby gorzej tylko ogólny widok -
        teczki pod drzwiami sal lekcyjnych, tłok w szatni, i tylko Planty barwne w
        różnych porach roku.Może uda mi się nieco więcej po namyśle.
      • jdmowska Re: IV L.O 03.08.04, 20:05
        Chyba nie zapomniałeś,że w pierwszej klasie naszym wychowawcą był prof.Wilusz i
        uczył nas angielskiego.Według mnie wyprzedzał on wszystkich nauczycieli swoim
        podejściem do nas. Traktował nas po partnersku jak dorosłych. Wśród grona
        naszych nauczycieli wyrózniał się swa postawą, być może dlatego nie zagościł w
        szkole dłużej.Pozbawiony całej profesorskiej bufonady, która niestety cechowała
        niektórych dziś wydaje mi się że wyprzedzał o dobre 20 lat innych i pokazywał
        jak naprawdę powinna wyglądać nauka w szkole średniej. Takie były nasze
        pierwsze kroki w IV LO, potem dopiero prof. Chmurzyńska .
    • Gość: Lobacek Re: IV L.O IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 06.07.03, 15:02
      Maturzystka z roku 2001 sie klania:) Niedawno mialam mature jakby nie
      patrzec.. ale jednak milo juz powspominac:))) Moja wychowawczynia byla p.
      Lizak :) Przyszla nas wychowywac zaraz po studiach. Biedna.. ilez Ona sie z
      nami nacierpiala :) Bardzo milo ja wspominam:)))
      A najwspanialszymi profesorkami jak dla mnie byli Kondys i Chmura:))) Oni
      chyba najwiecej mnie nauczyli.. nie tylko z zakresu ich przedmiotow.. ale i
      dyscypliny i solidnej pracy... W koncu ich przedmioty kulo sie po nocach do
      klasowek;) Dzieki nim nie mam problemow z matematyka i fizyka na studiach:)

      Pozdrowienia dla wszystkich absolwentow 4 LO! :)))
      • Gość: Biedlonecka Re: IV L.O IP: *.udn.pl 26.01.04, 15:03
        Lobacku, odezwij się do mnie, proszę. Oto mój adres: Db105_W74@wp.pl . Z góry
        dziękuję i pozdrawiam.
    • Gość: Barbie Re: IV L.O IP: *.tkdami.net 09.07.03, 08:20
      Rodzinie i Wszystkim Chałubińszczakom wyrazy współczucia z powodu śmierci
      wybitnego pedagoga prof. Krzysztofa Kondyjowskiego. Nasza szkoła nie będzie
      już taka sama.
      • Gość: Pepe prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.acn.pl 09.07.03, 22:16
        Składam wyrazy współczucia rodzinie zmarłego,
        natomiast uczniom IV L.O. życzę wreszcie normalnego nauczyciela fizyki (nie
        pedzia, nie śmierdziela, nie psychola, nie człowieka z kompleksami pragnącego
        się wyładować na biednych uczniach).

        Pozdrawiam
        Pepe
        rocznik'93
        • Gość: Pepe IV LO IP: *.acn.pl 20.07.03, 19:46
          Czy rzeczywście nikt z IV LO nie korzysta z tego forum ????
          Dziwne ....


          Pozdrawiam
          Pepe
          absolwent '93
          • Gość: fox.ca@gazeta.pl Re: IV LO IP: *.sympatico.ca 15.08.03, 21:21
            Gość portalu: Pepe napisał(a):

            > Czy rzeczywście nikt z IV LO nie korzysta z tego forum ????
            > Dziwne ....
            >
            >
            > Pozdrawiam
            > Pepe
            > absolwent '93

            Korzystaja, ale sa leniwe dranie i nic nie pisza - zreszta tak jak i Ty -
            pytasz dlaczego nikt nie korzysta. Napisz cos ciekawego i kontrowersyjnego a
            zobaczysz jak Ci zaczna wylewac pomyje na Twoja (czy juz lysa)glowe.

            Absolwent lonskiego roku.
            • paula20 Re: IV LO 20.07.04, 08:39
              Znam kogoś o tej ksywie, dawno się nie widzieliśmy , ciekawa jestem co u Niego
              słychać ?
              absolwentka " Chałubińszczaka"
        • Gość: p12 Re: prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.crowley.pl 14.10.03, 16:57
          K. Kondyjowski to wielka legenda naszej szkoły. To nic, że ilość moich ocen
          niedostatecznych z fizyki była zastraszająca. To nic, że mój przypadek nie był
          odosobniony. Coś z tej fizyki pamiętam i mimo, że jestem prawnikiem - czasem to
          się przydaje. Dla mnie i moich przyjaciół (matura '98)nie ma weselszych
          wspomnień przy piwku niż lekcje fizyki i teksty w stylu "dzieńdobry, jestem z
          kobry" itp. Rodzinie składam szczere wyrazy współczucia (córkę sora znałem
          osobiśćie)
          Wszystkich Chałubińszczaków pozdrawiam serdecznie.
          Niezapomniane lata!!!
          • Gość: corka Re: prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 01:19
            dziekuje za mile slowa o moim ojcu. Wiem, ze czesto a gesto potrafil dopiec
            (mnie tez uczyl fizyki i ledwo na 2 wyrabialam). Moge wam powiedziec tylko
            tyle, ze on kochal chalubinszczakow i zawsze przezywal jesli kogos musial
            usadzic. Jaki byl taki byl ale oddal IV LO przeszlo 20 lat zycia. Co do Ciebie
            Pepe to tylko najgorsze cwoki najezdzaja na zmarlych. Gucio o nim wiedziales.
            Nawet nie dorastasz mu do pient pod wzgledem inteligencji. Dla twojej
            wiadomosci gdy moj ojciec mial zawal to caly Chalubinski (tzn uczniowie)
            czekal, az wroci do pracy i wszyscy mowili, ze bez niego to nie bedzie to samo
            i nie chca innego nauczyciela. A na przyszlosc zanim napiszesz bzdure to
            przemysl czy warto i kto moze przeczytac Twoje glupie slowa
            kr rocznik 2003
        • Gość: IWONKA Re: prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 06.04.04, 00:05
          To żeś PEPE poleciał se równo, ale to dla Ciebie typowe, przeceiż w szkole tez
          taki byłeś. A jak Ci tam dzisiaj, oprócz tego, że se w słowach nie przebierasz?
          • Gość: Pepe Re: Iwonka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.04, 09:06
            Jeśli chodzi o moją osobę to nie narzekam, jakoś sobie radzę, nie mieszkam w
            Radomiu ale raz na m-c tutaj bywam. Chyba się nawet ustatkowałem.
            A my się skad znamy jeśli można wiedzieć ???
            • Gość: Sylwucha... re:iwonka IP: *.bbtec.net 15.07.04, 15:58
              to dobrze slyszec Pepe,ze u ciebie ok...tak w oogole to mam nadzieje,ze
              zauwazysz moj skromny wpis i cos naskrobiesz...niedlugo bede w radom city,moze
              uknujemy jakies spotknasko...bo w przeciwienstwie do ciebie bywam rzadko w
              radomiu...milosc zawiala mnie do tokyo :))) a tak w ogole to ja Mala,sylwia
              karsznia...grrrr daj jakies namiary jak mozna cie zlapac...pozdrawiam cieplo
        • Gość: corka Re: prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.05, 00:28
          dziekuje za kondolencje choc do Twojej wiadomosci moj ojciec nie byl psycholem
          itp. W sumie to Cie rozumiem, kiedys nie mogles powiedziec mu tego i owego w
          twarz to przynajmniej po jego smierci sie wyzyj
          kr rocznik 2003
          • Gość: loopa3 Re: prof. Krzysztof Kondyjowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.06.05, 19:01
            Chciałam tylko napisać,że bardzo przeżyłam Jego odejście. Miał zasady i było mi
            Go potem brak. Pozdrawiam.
    • ewusia4 Re: IV L.O 20.10.03, 10:12
      Kochani "Chałubińszczacy" rozpuszczmy wici - w 2005 roku będzie 100-lecie
      naszej zacnej szkoły. Przysyłajcie na adres : lo4radom@ids.pl swoje adresy e-
      mail lub domowe, propozycje tego co byście chcieli z tej okazji zobaczyć lub
      zrobić. Zapraszy też na stronę www.lo4.radom.ids.pl
      Do zobaczenia !
      • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 28.10.03, 09:38
        Czas powołać komitet organizacyjny. Pamiętam ile było pracy przy obchodach 90-
        lecia szkoły i jak sprawnie działał Andrzej Paśniewski.
        • Gość: Bula Re: IV L.O IP: 217.96.36.* 07.11.03, 14:24
          Cześć Lipek ( Krzychu )
          Tu Chałubińszczak - matura 1976 - chyba zawsze( co ja piszę - na pewno ) bedę
          pamiętać naszą budę.
          Pamiętasz Fonia ( prof.Wicherka) i Jego tekst gdy ciut wolno biegło się na czas:
          " Capie, w takim tempie to ty komunizm możesz budować"
          A z innej beczki - właśnie moja córa zasiliła szeregi Chałubińszczaków.
          Pozdrowienia dla całej braci IV LO.
          • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: 158.66.132.* 12.11.03, 12:11
            No, wreszcie ktoś się odezwał z moich szkolnych lat w Chałubińszczaku.
            Bula (Wojtek), nasz najlepszy klasowy (i nie tylko) bramkarz. Dzięki Ci za to,
            bo juz myślałem, że nasze roczniki nie siadają do komputera. Jakby jeszcze
            chcieli dać głos inni: Czoper, Rogal, Miki, Prezes, Dzięcioł, Cziwers, albo
            np. Lady Makbet to dopiero mieliby co wspominać.
            A o Wicherku mozna godzinami. Pamiętasz jak Miki na wuefie k....mi rzucał. A
            Wicherek na to : Jasiu, co ty tak narzeczoną wzywasz.
            A pamiętasz jak na pierwszej lekcji jeszcze w starym Chałubińskim opowiadał
            jakby przeprowadzał egzamin do szkoły (dla młodszych - wówczas zdawało się
            egzaminy z j.polskiego i matematyki). Mówił, że komisję trzeba posadzić na
            piecu w sali gimnastycznej, a kandydatom zarządzić zbiórkę w dwuszeregu i taki
            byłby wówczas bałagan, że pierwsze sito selekcji komisja miałaby za sobą.
            Potem komenda: w prawo zwrot. Połowa kandydatów by odpadła, a z reszty po 4
            latach da się zrobić ludzi.
            Gdzie są teraz takie Oryginały ?
            Pozdrawiam i gratuluję, że córka poszła w Twoje ślady.
            • Gość: kicia Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 13.12.03, 23:07
              Pamiętam Lipka z czasów szkolnych i jego dziewczynę Beatę (jeśli nie
              pomyliłam osoby, ale chyba nie, bo był charakterystyczny). To była love.
              Ciekawe co oboje teraz robią ?
              • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: *.mg.gov.pl / *.mg.gov.pl 05.01.04, 11:43
                Bardzo mi miło, że zapisałem się komuś (nie kojarzę nicka kicia) w pamięci.
                Jestem prawnikiem, a Beata lekarzem (gdzieś w Polsce). Nasze drogi rozeszły
                się rok po maturze i nie widziałem Jej ok. 20 lat.
                Serdecznie pozdrawiam Kicię.
                • Gość: krzduch Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 19:03
                  Ponieważ Lipek prawie mi naubliżał, że nie mam czasu napisac paru słów na temat
                  nauczycieli z naszych czasów (matura 1976) postanowiłem coś z tym zrobić, ale
                  najpierw pozdrawiam Kicię i Bulę, bo zdaje sę że z naszych koleżnek i kolegów
                  to tylko my wiemy jak korzystać z Internetu. Bulę kojarzę świetnie, ale Kici
                  zupełnie, chociaż z uwagi na nick i ciekawość to chyba kobieta.
                  W naszych latach legendą absolutną Chałubińskiego był oczywiście prof.
                  Wicherek, a ponieważ ja do sportowców nie należałem i unikałem W-F jak ognia,
                  nie bez powodu, bo jak twierdzili moi koledzy dwutakt w moim wykonaniu kończył
                  się z reguły na ścianie, miałem z Funiem częste spięcia. Z reguły gdy mnie
                  widział mówił "przynieś capie zdjęcie żebym wiedział komu 2 postawić". O klasie
                  faceta świadczyło to, że nigdy z jego powodu kłopotów nie miałem.
                  Byłem w klasie humanistycznej i naszymi podstawowymi nauczycielami byli Pani
                  Pietrasik( o ile wiem obecnie Piątek)-historia, Pan Medyński- polonista i Pan
                  Lechowicz- łacina. O każdym z nich postaram się w najbliższych dniach coś
                  napisać. Pozdrawiam wszystkich i raz jeszcze zachęcam - odezwijcie się .
    • Gość: pierwszak Re: IV L.O IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 13:50
      witam wszystkich. jestem w tej chwili w pierwszej klasie tego wspaniałego
      liceum, moją wychowawczynią jest sorka Golka, która zastąpiła kondyjowskiego,
      przykro mi z jego powodu, najlepsi nauczyciele to chmurka i ryszard zwany
      jańczykiem.
      • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 14.01.04, 22:02
        A dzisiaj wyczytałem w "Polityce", że kolega z mojej klasy Tomek Podgajniak
        (ówczesna ksywka Pudel) został wiceministrem ochrony środowiska. Bardzo dobry
        uczeń (udawadniał, że wzorów nie trzeba uczyć się na pamięć, bo po prostu
        kiedy była potrzeba, to je wyprowadzał), świetnie grał na gitarze, występował
        w szkolnym kabarecie "Detonator" (wówczas -I połowa lat siedemdziesiątych -
        czołowe miejsce w kraju w kategorii szkolnych kabaretów), a ze mną jeżdził na
        rajdy i obozy harcerskie. Dobry kumpel.
        Zadzwoniłem do naszej wychowawczyni Wieśki - była dumna.
        • Gość: krzduch Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 14:43
          Przeczytałem o awansie Podgajniaka, z którego tak się Lipek cieszy i
          przypomniałem sobie, że miałem cos napisać na temat nauczycieli klasy
          humanistycznej z tegoż właśnie rocznika - matura 1976. Wcześniej opisałem już o
          prof. wicherku, teraz o prof. Medyńskim (pseudo oczywiście Medyk).
          Był to mężczyzna wzrostu niezbyt imponującego i dlatego chyba chodził krokiem
          zamaszystym i prawie podskakiwał. I była to chyba jedyna jgo cecha z której
          można było się pośmiać. Poza tym był bardzo solidnym i wumagajacym polonistą i
          znanym pedantem tak co do ubioru, jak i co do zachowania wedle wszelkich reguł
          dobrego wychowania. Tego też wymagal od nas. W praktyce różnie to nam
          qwychodziło, ale rzeczywiście chamstwa w zachowaniu było dużo mniej niż
          dzisiaj. Był też Pan Profesor człowiekiem który utrzymywał bez żadnych
          specjalnych kar czy krzyków absolutny porządek i dyscyplinę na lekcjach- to
          cecha naprawdę wybitnych nauczycieli. Takie jego zachowanie miało też jednak
          czasami złe strony, jako że czasami nas paraliżowało. Pamietam świetnie taką
          lekcję, gdzie temat był "Humor i groteska w twórczości K.I. Gałczyńskiego".
          Mimo wysilków nauczyciela klasa była dretwa i nie reagowal zupełnie na co
          bardziej śmieszne fragmenty tekstów. Medyk pewnie liczył na to ,że nas rozbawi,
          ale śmiać sie na lekcji polskiego? Wreszcie w desperacji podszedł tym swoim
          zamaszystym krokiem do szafy z ksiązkami i odczytał nam z namaszczeniem
          Biedronkę. A wiersz ten zaczynał się "po cholerę toto żyje, nie wiadomo czy ma
          szyję, a bez szyi na cóż się przyda - tfu ohyda!"(jeśli niedokładnie cytuje to
          purystów przepraszam, ale nie mam tekstu pod ręka). Myślicie,że ktoś się śmiał?
          • Gość: D. Re: IV L.O IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 31.08.04, 14:11
            Prof. Medyński był przez dwa lata moim wychowawcą - byliśmy jego "ostatnią"
            klasą (pozdrowienia, jeśli zajrzy tu ktoś jeszcze z mojej klasy). Właściwie z
            jego powodu zdecydowałam się na klasę ogólną, gdy zaczynałam naukę w IV LO był
            on w moim oczach (jak również prof. Dębski, z którego zajęć też miałam
            przyjemność korzystać) po prostu legendą.

            Prof. Medyński był niezwykłym człowiekiem, polonistą i wychowawcą. Nie byłam
            jego ulubienicą i na dodatek wybrałam zawód, którym pogardzał (co zasugerował
            delikatnie acz wyraźnie na wiadomość o moim wyborze), ale zapisał się w
            szczególny sposób w mojej pamięci.

            Co do zajęć z nim: rzeczywiście nie musiał stosować specjalnych środków, żeby
            utrzymać dyscyplinę. Pamiętam, że 4 u psora Medyńskiego była stopniem bardzo
            dobrym - 5 miewali wyłącznie wybitni. Pamiętam jednak również, że pod
            płaszczykiem powagi kryło się poczucie humoru - widać było czasem takie
            przekorne iskierki w oczach ;-). Jedna z ładniejszych opowieści o profesorze,
            którą przekazał nam ktoś ze starszych kolegów to historyjka z czasów, gdy do IV
            LO uczęszczał jego syn - chyba w latach 70. Syn nosił długie włosy i
            chyba "hippisował" (nie do pomyślenia u psora Medyńskiego, który był znanym
            pedantem, niezależnie od pogody miał błyszczące buty i tępił "plerezy" (kto to
            jeszcze pamięta?) u swoich wychowanków). Nie mogąc wymusić na potomku ścięcia
            włosów, psor Medyński ponoć posunął się do rozwiązania ostatecznego: wywiesił w
            IV LO ogłoszenie: "Za wygląd mojego syna nie odpowiadam. S.Medyński"

            Życzyłabym moim dzieciom takich nauczycieli jak prof.Medyński i prof.Dębski:
            wymagających, potrafiących przekazać i wyegzekwować wiedzę, ale z drugiej
            strony nietuzinkowych osobowości, z ogromna kulturą osobistą i poczuciem humoru.

            Ciepło wspominam również innych nauczycieli, szczególnie prof. Rusek, prof.
            Rutkę, prof. Paśniewską (strasznie szkoda, że tak krótko nas uczyła) i prof.
            Sysa, który mnie wprawdzie nie uczył, ale którego poznałam (pozdrowienia dla
            Krzyśka, jeśli tu zajrzy!). Nie zapomnę (zupełnie z innych przyczyn) również
            prof. Syty (geografia) - kto ją znał, na pewno wie dlaczego ;-) i naszego
            fizyka-pogromcy Dąbrowskiego, który zastąpił prof. Baryłę (i po co?). W ogóle
            te 4 lata w IV LO dobrze wspominam. Ale prof. Medyński i prof. Dębski mają w
            tych wspomnieniach zdecydowanie miejsce szczególne :-)
            • Gość: K. Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 31.08.04, 21:41
              Szkoda D, że nie podałaś w których latach chodziłaś do szkoły. Pozdr.
            • Gość: Iwa Re: IV L.O IP: *.udn.pl 15.04.05, 23:56
              Może jeszcze się tu spotkamy. Mnie też uczył Medyński przed odejście ale byłam
              w ogólnej z roz. angilskim. prof.Rusek była moją wychowawczynią. Jak miło
              usłyszeć kogoś z tamtych lat. Matura 1985.
    • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 20.01.04, 16:18
      Zachęcony przez Lipka postanowiłem wziąć udział we wspomnieniach z
      Chałubińszczaka.
      Maturę zdawałem w 1977 r. Moim wychowawcą była legenda tej szkoły prof.
      Wicherek. To nie był nauczyciel, to był pedagog. Nie zapomnę jego złotych
      myśli, już częściowo cytowanych na forum. Kiedy uciekłem z lekcji j.
      niemieckiego, a nauczyciel grzmiał ze zgrozy, Fonek (pseudo prof. Wicherka) ze
      stoickim spokojem rzekł: "To tylko świadczy o inteligencji ucznia. Nie dał
      sobie postawić dwói. A i tak musi odpowiadać". Fonek nie lubił piłkarzy, a już
      takich co wybrali piłkę nożną zamiast grać w Jego ulubioną koszykówkę, jak to
      uczyniłem. Co roku kazał mi zabierać papiery ze szkoły, w czym ofiarował pomóc
      mi bez protekcji. Ale o sportowców wszelkiej maści walczył jak lew. Nie
      pozwolił im zrobić krzywdy. Zresztą o naszą klasę też upominał się.
      O Fonku możnaby pisać książki, taką był legendarną postacią. Opiszę więc jedną
      anegdotę z życia mojej klasy.
      Piętą achillesową mojego rocznika był język niemiecki. Po odejściu po I-szej
      klasie prof Wieczorka, niemieckiego uczyli przypadkowi ludzie. A to sepleniący
      emeryt, a to inny który niemieckiego nauczył się chyba w czasie okupacji. Nie
      dziwota, że leniwi uczniowie mojej klasy olewali naukę tego języka, kombinując
      tylko, jak zaliczyć przedmiot. Jeden z moich kolegów, chyba Mięga miał z
      niemieckiego dwie dwóje i żadnego innego stopnia. Nauczyciel od niemieckiego
      wstrzymał się z wystawieniem oceny do decyzji rady pedagogicznej, bo na
      ostatniej lekcji przed radą oczywiście Mięgi nie było. Następna lekcja to
      była "wychowawcza". Fonek zobaczył, że Mięga nie ma wystawionego stopnia z
      niemieckiego. Zapytał klasy, z jakiego to powodu. Oczywiście udaliśmy głupich,
      że nie wiemy. Fonek spojrzał na Mięgę (który oczywiście już zjawił się) i
      rzekł: "Widocznie profesor zostawił do mojej dyspozycji Twoją ocenę. Masz
      trójkę." Taki był niezapomniany prof. Wicherek.
      Jako ciekawostkę podam Wam, że pierwszym naszym wychowawca była pani prof.
      Bożenna Ochnio (dzisiaj Stobiecka), obecna dyrektorka, wtedy młoda
      nauczycielka, dopiero po studiach. Niestety wytrzymała z nami tylko ze trzy
      miesiące, potem musiał nas przejąć prof. Wicherek.
      Fizyki uczył nas prof. Stano (byłem w klasie mat - fiz). Jego stoicki spokój
      sprawiał, że nawet jak dostało się dwóję, to przyjmowaliśmy to z uśmiechem.
      Do dziś nie zapomnę jego flegmatycznego głosu i uśmieszku, kiedy
      mówił; "Xsiński, chodź do tablicy i pokaż co potrafisz".
      Matma to prof. Dębski, popularnie zwany Kwiatuszek (tak zwracał się do ucznów)
      Na jego lekcjach pokładaliśmy się ze śmiechu. Popularne powiedzenie Kwiatuszka
      to: " Może do odpowiedzi przjdzie..., no..., byle kto (i tu padało nazwisko).
      Maskotką Kwiatuszka była jego Syrenka. Wypieszczona, wychuchana duma profesora.
      Codziennie przyjeżdżał do szkoły i stawiał pod oknami pracowni chemicznej.
      Kiedyś po naszej lekcji z chemii, której uczył nas prof. Sys, Kwiatuszek
      oburzony pytał nas, kto miał na poprzedniej lekcji chemię, bo mu ktoś na dach
      jego cacka wylał żrącą ciecz. Siedzieliśmy cicho, bo to na naszej lekcji chemii
      prof. Sys robił doświadczenie z karbidem i zawartość probówki wylał za okno.
      Najlepszą matematyczką w naszej klasie była miła, ciepła i nieśmiało
      uśmiechająca się Majka, obecnie nauczycielka matmy w Chałubińszczaku.
      Na razie to początek moich wspomnień o tamtych latach. Do dziś to
      najpiękniejsze chwile w mojej młodości.
      • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 22.01.04, 10:59
        dalszy ciąg wspomnień ze szkoły.
        Ulubienicą męskiej częsci mojej klasy była pani prof. Rusek - wykładowca
        historii. Bardzo kobieca, zawsze uśmiechnieta, kulturalna. Nie pamiętam by na
        lekcji była kiedykolwiek zdenerwowana. Zawsze umiała wyjść z najtrudniejszych
        opresji. Moja klasa dawała się Pani prof. szczególnie we znaki, ze względu na
        nasze antysocjalistyczne poglady na rzeczywistość. Muszę przyznać, że był to
        poniekąd efekt współpracy z naszym wychowawcą - Fonkiem. Pamiętam, jak czołowy
        znawca historii w naszej klasie śp Maciek G. ps. Gajos zagadnął Pania profesor
        o Katyń. Młodszym rocznikom wyjaśniam, że za mówienie prawdy o Katyniu groziło
        relegowaniem ze szkoły i zakazem nauki w innych placówkach oświatowych.
        Pani prof. Rusek zapłoniła się, odchrząknęła i z właściwą sobie gracją
        rzekła: "Mnie na studiach o Katyniu nie uczono". Tymi słowami zyskała i nas
        olbrzymi szacunek, gdyż doceniliśmy, że nie zamierzała nas indoktrynować, jak
        np. nasza prof. od polskiego pani Palacz.
        Przypomina mi się też historia zwiazana z p. prof. Rusek z moim osobistym
        udziałem.
        Po nieprzespanej całej nocy (czytałem jakąś ciekawą książkę; byłem wtedy
        pasjonatem czytania i pochłaniałem literaturę masowo) na lekcji historii, która
        była siódmą lekcją w tym dniu, zostałem wyrwany do odpowiedzi. Na szczęście
        materiał, o który byłem pytany znałem (co rzadko mi się zdarzało), ale moja
        odpowiedź szła mi nieskładnie. Po prostu usypiałem na stojąco i ciężko było mi
        się skupić. Po zakończonej odpowiedzi pani prof. skomentowała: "Widzę Marek, że
        materiał umiesz, ale musisz więcej czytać, bo masz kłopoty z wysławianiem się".
        Nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem.
        Wspomniałem już o jednej nauczycielce j. polskiego. Przez cztery lata mieliśmy
        czterech nauczycieli od polaka. Ostatnia pani prof. Palacz zalazła nam za skórę
        jak mało kto. Doszło do tego, że na miesiąc przed maturą oznajmiła nam, że z
        naszej klasy nikt nie zda matury z polskiego. A poszło o demokrację, w wersji
        pani prof. tylko socjalistyczną, przy okazji omawiania Popiołu i diamentu
        Andrzejewskiego. W klasie wywiązała się dyskusja o stosunku władz do AK. Była
        to poważna pyskówka, że ściągnięto mnie i Wojtka K. ps. Korba z próby kabaretu
        Detonator. I wtedy się zaczęło. Wygarneliśmy, co myślimy o demokracji w
        wykonaniu komunistów i lekcja została przez p. prof. przerwana z groźbą oblania
        nas na maturze. Trzeba wiedzieć, że p. Palacz była sekretarzem POP w naszej
        szkole. Dostało nam się od naszych koleżanek nie na żarty przestraszonych
        groźbą. Kiedy dowiedział się o tym Fonek zrobił takie piekło w pokoju
        nauczycielskim, że POP odechciało się wyciągać konsekwencje z naszej
        antysocjalistycznej postawy.
        Nasz pierwszy prof. od "polaka" też był czerwony. Był nawet I sekretarzem
        Komitetu Miejskiego PZPR. Był nim jak dobrze wiedzą moi rówieśnicy prof. Jan
        Zakrzewski, ówczesny dyrektor szkoły. Równy gość, nigdy nie próbował nas
        indoktrynować. Cieszył się dużym szacunkiem wśród uczniów i nauczycieli. Tak
        naprawdę to tylko Fonek mógł pozwolić sobie na wszystko. Kiedyś wyszedł z
        sekretariatu po rozmowie z Dyrem i przez cały korytarz zawołał do nas: "Czy wy
        wiecie, co ten i...ta dyrektor kazał mi omawiać z wami na lekcji wychowawczej?
        Budowle socjalizmu na świecie. A W. ma dwadzieścia dwój".
        Do historii przeszły sprawdziany znajomości lektur, organizowane przez Dyra.
        Pytania :"Co powiedziała Agata w rozmowie z księdzem? (Chłopi) albo "Jaka była
        sytuacja Antków po odejściu od ojca? lub tym podobne rozkładały nas na łopatki.
        Tylko dwa razy Dyro się nie zachował. Raz gdy sprawdzał znajomość na pamięć
        Spowiedzi Jacka Soplicy. Prawie każdy z klasy miał conajmniej jedną dwóję z
        recytacji. I kiedyś Jacek J. wstał i zaczął: "Jam jest Jacek Soplica, pobladły
        mu lica.." i dalej ułożył jeszcze chyba z osiem wersów i zaciął się. Mimo
        wstawienia się za Nim całej klasy Dyro postawił mu dwóję. O drugim incydencie
        przemilczę.
        CDN
        • Gość: Malwina Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 25.02.04, 23:08
          Ja nie chodziłam do IV LO, ale bardzo mnie zainteresowały te wszystkie
          wspomnienia, zwłaszcza sprzed kilkudziesięciu lat. Uśmiałam się czytając te
          teksty. Pozdrawiam autorów.
        • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 04.03.04, 10:12
          Jak obiecałem dorzucam następną anegdotę z życia mojej klasy IV c z lat 1973 -
          77.
          Mistrzem w tworzeniu zabawnych sytuacji w naszej klasie był Boguś W., obecnie
          swietny chirurg. Kiedyś na lekcji wychowawczej przyniósł usprawiedliwienie za
          kilka dni nieobecności w szkole. Usprawiedliwienie wypisane było na druku
          recepty przez lekarza. Fonek wziął receptę, uważnie przeczytał i pyta Bogusia,
          czy badał go lekarz którego pieczątka przybita jest na recepcie. Bogdan ochoczo
          to potwierdził. A wtedy Fonek z charakterystycznym dla siebie uśmiechem
          oznajmił, że lekarz podpisany na usprawiedliwieniu to jego kolego i nie żyje
          już od ponad roku. Boguś zbladł, potem zaczerwienił się i przytomnie odparł, że
          jest to żart pryma-aprilisowy , bo był to 1 kwiecień. Jak się możecie domyślić,
          Fonek przyjął wyjaśnienie bez problemów, ze śmiechem, a nieobecność
          usprawiedliwił.
          cdn
          • Gość: Maria.25 Re: IV L.O IP: *.udn.pl 07.03.04, 17:55
            Nie piszę w odniesieniu do Pańskiego ostatniego wpisu. Jestem uczennicą
            Chałubińkiego i byłabym wdzięczna, gdyby zgodził się Pan ze mną "porozmawiać"
            na temat naszej szkoły. W tym celu załączam swój adres e-mailowy:
            Db105_W74@wp.pl
            • foxal Re: IV L.O 07.03.04, 23:21
              Gość portalu: Maria.25 napisał(a):

              > Nie piszę w odniesieniu do Pańskiego ostatniego wpisu. Jestem uczennicą
              > Chałubińkiego i byłabym wdzięczna, gdyby zgodził się Pan ze mną "porozmawiać"
              > na temat naszej szkoły. W tym celu załączam swój adres e-mailowy:
              > Db105_W74@wp.pl

              Mario,

              Do kogo ten list adresujesz? W takiej formie to kazdy z powyzszych 47 wpisow
              moze myslec, ze to on powinien nawiazac kontakt z Toba. W tego rodzaju forach
              nalezy byc w miare precyzyjnym, zeby uniknac nieporozumien.

              Powodzenia w podjeciu decyzji.
              • Gość: Maria.25 Re: IV L.O IP: *.udn.pl 10.03.04, 21:47
                foxal, a mimo to adresat wiedział, że chodzi o niego...
    • Gość: uczen IV LO Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 08.03.04, 20:15
      A czytaliscie najnowszy ranking newsweeka? Chalubinski jest lepszy od
      Kochanowskiego! Nareszcie VI LO nie bedzie sie tak chwalic i okazuje sie ze
      wcale nie jest takie najlepsze bo go nawet w pierwszej setce w Polsce nie ma :)
      • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 09.03.04, 10:47
        Nie widze powodów do dumy. Tylko 42% absolwentów dostaje się na porządne
        uczelnie. To powinien być sygnał alarmowy dla kierownictwa obu szkół i kadry
        nauczycielskiej. W latach siedemdziesiątych ten odsetek był grubo powyżej 80%.
        I zawsze tak było, że Kochanowski był kuźnią olimpijczyków, a Chałubuńszczak
        przygotowywał lepiej do egzaminów na studia. Te ostatnie wyniki to tragedia. To
        oznacza, że szkoły w Radomiu tak naprawdę wcale nie przygotowują do egzaminów i
        później do studiów. Bo ci dostają się na studia pobierają korepetycje, a
        ostatnio Radom znacznie zbiedniał. Jeśli tak jest to po co szkoła. Ciekawe, jak
        wypadłby sondaż o wymuszaniu korepetycji przez nauczycieli, gdyby go
        przeprowadzić w Radomiu, tak jak w Świętokrzyskim.
        Zresztą, jak uczyć klasę liczącą prawie lub ponad czterdzieści osób.
        A w Chałubińskim to norma.
        Pytam się odpowiedzialnych, dla kogo szkoła? Dla uczniów czy nauczycieli.
        • foxal Re: IV L.O 09.03.04, 15:36
          > I zawsze tak było, że Kochanowski był kuźnią olimpijczyków, a Chałubuńszczak
          > przygotowywał lepiej do egzaminów na studia.< marek 77

          Ja nie jestem przekonany, ze odpowiedzialnosc za wyniki szkoly w rankingu lezy
          w gestii tylko i wylacznie nauczycieli. Czy zwalniasz uczniow od tej
          odpowiedzialnosci? W zadnej szkole uczniowie nie toleruja miedzy
          soba "kujonow" - traktuje sie ich jak cos gorszego, bo my zdolni wszystko wiemy
          bez nauki. A zycie mowi zupelnie cos innego - wiedza sie liczy i ta pozwala na
          wyroznienie wsrod innych osob, szkol itd.

          Wiekszosc uczniow nie zdaje sobie z tego sprawy i pozuje byc "bufonem i
          nieukiem" bo wowczas latwo jest byc bohaterem wsrod podobnych a te "kujony"
          spokojnie bez szacunku innych wspinaja sie na szczyty zawodowe i spoleczne,
          gdzie potrzebna jest wiedza.

          > Bo ci dostają się na studia pobierają korepetycje, a ostatnio Radom znacznie
          zbiedniał. Jeśli tak jest to po co szkoła.< mark 77

          Szkola ma wlasnie byc odpowiedzia na wyjscie z tej biedy - przeciez to jest juz
          historycznie udowodnione. Jednak o tym nalezy przekonac dzieci rozpoczynajace
          nauki w szkole. Jesli zrozumieja swoja role ucznia, to korepetycje ni ebeda
          potrzebne, a poza tym chyba korepetycje dawane przez nauczycieli sa wynikeim
          zlej ekonomii na pierwszym miejscu.

          > Ciekawe, jak wypadłby sondaż o wymuszaniu korepetycji przez nauczycieli,
          gdyby go przeprowadzić w Radomiu, tak jak w Świętokrzyskim.< mark 77

          Chyba nie wiele osob sie przyzna do pobierania korepetycji. Mnie sie wydaje,
          ze kesli rodzice placa a dzieci sie nie ucza samodzielnie to co w tym zlego
          starac sie swoje leniwe dziecko popchnac do zdobycia jakiegos zawodu, gdzie
          czytanie i pisanie jest niezbedne.

          > Zresztą, jak uczyć klasę liczącą prawie lub ponad czterdzieści osób. A w
          Chałubińskim to norma.< mark 77

          Napewno ni ejest latwo, ale kazdy z tych 40 ma takie same szanse uwazac co sie
          dzieje w klasie i odrabiac lekcje w domu i korepetycje nie beda potrzebne.

          > Pytam się odpowiedzialnych, dla kogo szkoła? Dla uczniów czy nauczycieli.<
          mark 77

          Mnie sie wydaje, ze z zalozenia to dla uczniow, ale oni sobie bibaja i zwalaja
          wine na nauczycieli za swoje nieuctwo, bo tak jest wygodniej a rodzice to
          kupuja.
          • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 10.03.04, 08:46
            Moje pytania rodzą się z założenia, że przed 25 laty uczniowie byli tak samo
            leniwi, olewający naukę, jak obecnie. Ale wtedy odsetek dostających sie na
            studia z Chałubińszczaka był o wiele wyższcy. Zresztą to samo dotyczy
            Kochanowskiego. Jestem przekonany, że gdyby abiturienci zdawali dokładnie ten
            sam egzamin, co 25 lat temu wynik byłby jeszcze gorszy.
            Nie da się dobrze nauczać w klasie 40-sto osobowej. Taka klasa to horror dla
            nauczyciela. Chyba to jest przyczyną mniejszego zaangażowania nauczycieli, gdyż
            efekt ich pracy jest marnotrawiony. Podam przykład wzięty z autentycznej klasy
            Chałubińszczaka sprzed kilku lat.
            Klasa 44 osoby, nawet w sali nie ma wystarczającej ilości miejsc dla uczniów.
            Z języka angielskiego przekrój od olimpijczyków z certyfikatami ,poprzez
            przeciętnych w różnych odcieniach przeciętności, do takich, którzy w liceum
            mają pierwszy kontakt z j. angielskim. Jak by nauczyciel nie starał się, zawsze
            będzie duży odsetek takich co stracą. W 44 osobowej klasie nie ma możliwości
            zindywidualizować nauczania. W takiej klasie wystarczy, aby kilku uczniów olało
            naukę i stracą i tak wszyscy.
            Ten spadek poziomu nauczania leży nie w mniejszych kwalifikacjach nauczycieli
            czy mniej zdolnych uczniach ale organizacji nauczania. Dopóki liczebność klas
            nie spadnie poniżej 30 osób poziom będzie spadał, bo do szkoły przychodzić będą
            coraz mniej zdolni uczniowie, a nauczyciele którym się jeszcze chce uczyć
            zobojętnieją. Dlatego uważam, że ten sondaż jest poważnym ostrzeżeniem dla
            Dyrekcji, a pocieszanie się, że to najlepiej w Radomiu na nic się nie zda.
    • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 05.04.04, 12:26
      Czy ktoś pamięta, że Chałubiński był mistrzem Radomia w piłce nożnej. Było to w
      1976 roku. Pokonaliśmy inne szkoły średnie, w których roiło sie od piłkarzy
      Radomiaka i Broni. U nas grało tylko dwóch "zawodowców". W tym okresie trzy
      drużyny koszykarskie zajmowały trzy pierwsze miejsca w Radomiu i było to
      naturalne i oczywiste.
      • Gość: 90-93 Player Re: IV L.O IP: *.radom.pilickanet.pl 24.05.04, 15:26
        Do Marka 77. Ja miałem przyjemność trzykrotnie świętować mistrzostwo Radomia w
        koszykówce w barwach "Chałubińszczka" (91-93). To było coś pięknego jak się
        wychodziło na finałowy mecz (i nie tylko)przy pełnej sali ludzi wiszących na
        drabinkach i gdzie się tylko dało. Złote czasy jak wygrywło się mecz
        półfinałowy z Elektronikiem na ich hali dwoma punktami w samej końcówce, albo
        jak poszliśmy na rekord w meczu ze Skórzanką, przekraczając magiczną granicę
        200pkt!.Szkoda, że to już nie wróci. Mistrzowie którzy grali w tamtych czasach:
        Bąk, Trześniewski,Zawadzki, Sławiński (88-91), Pietraś, Panecki, Baczkowski,
        Karcz, Dzbuk, Karczewski (90-93). A naszym sparingpartnerem był zazwyczj
        Kochanowski, który dostawał baty w okolicach 50-60 punktów, ale nie było nam
        ich szkoda.
        • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 02.07.04, 10:45
          W moich latach, tj. 1973 - 77 twórcą niekwestionowanych sukcesów
          Chałubińszczaka na parkietach boisk koszykarskich w Radomiu i województwie był
          prof. Wicherek, legenda szkoły. O ile wiem uhonorowano go nazywając tę małą
          uliczkę obok szkoły jego nazwiskiem. Jest też turniej koszykarski Jego imienia.
          Nie wiem jak wyglądają przerwy międzylekcyjne obecnie, ale za moich czasów szło
          sie na salę gimnastyczną, Fonek rzuczał piłki do kosza i siatki, a latem też do
          nogi i bębniliśmy w piłę całe przerwy, a czasem w zapamiętaniu i na lekcjach.
          Nie ma się więc co dziwić, że poziom sportowy uczniów był wysoki. Jeśli do tego
          dodam, że Fonek przychodził do szkoły po lekcjach i trenował drużyny koszykówki
          6 dni w tygodniu, to dopełni to obraz sportu w szkole.
          Ja trenowałem piłkę nożną w Broni, przez co miałem dużo gadania ze strony
          Fonka, ale bardzo go lubiłem, tak jak większość moich kolegów.
          Zresztą ze sportem szkolnym związany byłem do końca. Na marurę ustną z matmy
          byłem przez komisję ściągany z boiska szkolnego. Akurat okna salki, gdzie
          obradowała Wysoka Komisja wychodziły na boisko. Ja tak zawzięcie
          odstresowywałem się grając w garniturze (jasnym zresztą) w tenisa ziemnego, że
          gdy nadeszła moja kolej na ustny z matmy, ja w najlepsze smeczowałem, nie mając
          zre3sztą o tym zielonego pojęcia. Prof. Dembski wychylił się z okna i zawołał
          na mnie: "Kwiatuszku, rzuć tę rakietę i wpadnił poodpowiadać. Spocony i
          zapinając koszulę w biegu wpadłem na salę i z rozpędu roztrzaskałem zadania.
          Trzeba przyznać, że z matmy klasówki mieliśmy o niebo trudniejsze, niż ustna
          matura, czy nawet egzaminy wstępne na warszawską polibudę. Pozdrawiam
    • Gość: Marcin Re: IV L.O IP: *.udn.pl 15.04.04, 23:45
      Serdecznie pozdrawiam pania sorke Lisice!!
      • Gość: Lipek Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 08.05.04, 19:58
        Poprzednio wspomniałem kilku nauczycieli, którzy uczyli moją klasę ( lata 1972-
        1976). Dzisiaj chciałbym przedstawić jeszcze jednego pedagoga.
        Propedeutyki (obecnie wos) uczył nas w maturalnej klasie prof. Andrzej
        Domagała, z wykształcenia historyk. Posiadał dużą wiedzę ogólną którą lubił się
        dzielić. Wykorzystywalismy to w ten sposób, że na początku lekcji ktoś
        mimochodem rzucał pytanie, problem, temat (np. wybory prezydenckie w USA), a
        Profesor zapalał się i pół lekcji perorował, w związku z czym nie miał później
        czasu na odpytywanie. Trzeba było być wprowadzonym w zagadnienie i tak mnożyć
        swoje wątpliwości i pytania aby Profesor za szybko nie skończył. Trzeba
        przyznać, że te lekcje daleko wychodziły poza program i na pewno rozszerzały
        nasze horyzonty.

        Lata 1975/76 to okres zmasowanej propagandy. W telewizji pokazywano liczne
        masówki, zjazdy, plena, akademie z udziałem Gierka. Wznoszono tam propagandowe
        hasła. Kpiliśmy z tego i kilka razy na lekcjach Profesora pozwolilismy sobie na
        pewnego rodzaju prowokację. Po rozpoczęciu lekcji podniosłem rękę do góry i
        Profesor zapytał o co chodzi. Wstałem i wygłosiłem bardzo wówczas popularne
        propagandowe hasło: "program partii programem całego narodu". Na to wstała cała
        klasa i wyskandowała: "niech żyje, niech żyje, niech żyje" po czym wszyscy
        usiedli jak gdyby nic się nie wydarzyło. Profesor w pierwszej chwili oniemiał,
        ale nie zdążył nic powiedzieć, gdy ponownie wstałem i rzuciłem kolejny
        propagandowy slogan: "młodzież zawsze z partią", a klasa wstając
        skandowała: "młodzież - partia, młodzież - Gierek". Po czym znowu wszyscy
        usiedli w ławkach.
        Profesor milczał przez pewien czas, ale było widać, ze ma swoistą satysfakcję,
        że Jego uczniowie chociaż w taki sposób zakpili z ówczesnej propagandy. Potem
        poprowadził lekcję, jak gdyby nic.

        Trzeba pamiętać jakie to były czasy i jakie kłopoty mógł mieć Profesor z tych
        naszych sztubackich wygłupów. Trzeba podkreślić, że na lekcjach Profesora
        mówiliśmy i o Katyniu i o 17 wrzesnia 1939r. oczywiscie całkiem inaczej niż
        obowiązująca wówczas "wykładnia historyczna".

        Będąc już studentem UMCS spotkałem Profesora w Lublinie. Poszliśmy do Karczmy
        Lubelskiej na wódkę i oczywiscie wspominaliśmy czasy szkolne. Profesor wrócił
        wówczas do tych naszych wygłupów i powiedział mi, że miał wielką ochotę wznieść
        okrzyk: "niech żyje partia", a następnie dodać: "na tamtym świecie".
        Ot, cały Jędruś. Szkoda, że już nie uczy. Był mądrym, wspaniałym belfrem.
        Przepraszam Belfrem przez duże "B"
        • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 12.05.04, 09:12
          Mnie również propedeutyki uczył prof. Andrzej Domagała. Wspominam Go bardzo
          sympatycznie. Niezwykle miły człowiek. Choc i z Nim miałem przejścia. Kiedy
          byłem w trzeciej klasie (1976/1977) prof. był chyba opiekunem harcerzy. Z
          powodów, których już dziś nie pamiętam, wytypowano mnie na obóz harcerskich
          instruktorów, choc nie byłem harcerzem. Początkowo, nie chcąc oficjalnie
          przeciwstawiać się wpłaciłem nawet zaliczkę na obóz. Ale kiedy dowiedziałem
          się, że obowiązkowym atrybutem uczestnika ma być 50 m sznurka i 3 kg gwoździ
          nie wytrzymałem i wycofałem się. Miałem z tego powodu obniżony stopień z
          propedeutyki, ale tylko na pierwszy okres (wtedy rok szkolny dzielił się na
          okresy). Późnie moja niesubordynacja poszła w zapomnienie.
          Inna anegdota związana z prof. Domagałą jest udziałem mojego kolegi z ławy
          szkolnej Bogdana W. obecnie wspaniałego chirurga, a wiąże sie z ksywką prof.
          Domagały - Prosiaczek. Boguś czasami na lekcji wpadał w zamyślenie i kończyło
          się to zazwyczaj wygłoszeniem przez Niego jakiejś złotej myśli. Tym razem na
          lekcji propedeutyki Bogdan nagle wstał i zadał pytanie prof. Domagale pytanie:
          Czy wie Pan jak nazywa się małe świnki?. Klasa zamarła, profesor zrobił się
          jeszcze bardziej czerwony na twarzy, niż był. W tym momencie Bogdan załapał, że
          popełnił gafę. Szybko wybrnął dając odpowiedź: Warchlaczki. Klasa spadła z
          krzeseł ze śmiechu, gdyż to akurat było przezwisko Bogdana.
          • Gość: Agata Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 23.05.04, 13:29
            Szanowni Panowie: Marek 77, Lipek i Lajkonik !
            Wasze wspomnienia są wspaniałe. Ja chodzę dopiero do III klasy gimnazjum, ale
            po przeczytaniu Waszych postów chciałabym mieć również takie wspomnienia ze
            szkoły. Dlatego wybieram Chałubińskiego choć nauczyciele o których piszecie z
            taką nutą sympatii już zapewne nie uczą ale sądzę, że duch szkoły pozostał.
            Szkoda, że absolwenci tej i innych szkół ograniczają się do zdawkowych
            informacji. Tak jakby nie potrafili nic interesującego napisać. Być może do
            tego potrzeba pewnego dystansu.
            Przejrzałam prawie całe to podforum i tylko Panowie potrafili tak interesująco
            i obszernie wspomnieć swoją szkolną młodość a przede wszystkim bez
            jakiejkolwiek pretensji do swoich nauczycieli.
            Proszę, powspominajcie jeszcze swój pobyt w Chałubińskim, swoich profesorów,
            śmieszne historie bo to się czyta jak wspaniałą książkę. Pozdrawiam.
            • Gość: yaa Re: IV L.O IP: *.spine.pl 24.05.04, 00:33
              ..to niesamowite. Właśnie dziś wróciłam z Radomia(do Krakowa). Zupełnie
              przypadkowo odwiedzając stare kąty, zajrzałam również do starego gmachu naszej
              budy. Ciekawa, co tam można zobaczyć, po przekroczeniu progu zobaczyłam drzwi
              mojej klasy...brak schodów prowadzących prosto do gabinetu dyr. i pokoju
              nauczycielskiego...Trochę przerobiono, nie wiem po co...nie będę opisywać
              szczegółów, tylko mogę polecić...niezłe zbiory, naprawdę...ale byłam na sali-
              auli, gdzie 35lat temu pisałam maturę. Mimo strachu...przyjazną atmosferę.
              Wspomnienia mgliste(brak spotkań po maturze).Prof. Medyńskiego będę
              pamiętać,... prof. Maj, Jędrzejewski,
              Szostak,Walasik,Tyburcy....Papka?....Wtedy to była dyscyplina. Pamiętam, jak
              rozpoczęłam naukę w liceum(bo w tym samym gmachu chodziłam do
              podstawówki),poczułam się trochę doroślej. To i wygląd zmienić. Przyszłam
              uczesana trochę w kok(nie tapirowany, ale spięty w kucyk wysoko na głowie i
              zawinięty), buty na obcasie tzw. kaczuszki i inne rajtki niż niebieskie? Prawie
              natychmiast zostałam postawiona do "raportu". Na drugi dzień (i potem)...
              grzeczniutko warkoczyki, niebieskie pończoszki, jakieś sandałki...I już w
              klasie maturalnej. Cała klasa(chodziłam do żeńskiej) na ul. Rwańskiej miała
              zamówione atelie u fotografa(chyba jedna bluzka biała-przechodnia) do wykonania
              zdjęć do tabla. Podmalowałam sobie oczy(zaznaczam, to było po lekcjaach).Po
              kilku godzinach na Zeromskiego (wracając z występów szkoły muzycznej, bo do
              niej równolegle chodziłam- w obecnej sali koncertowej w prezydium)spotykam moją
              wychowawczynie i ona na lekcji wychowawczej ...awanturę przy całej klasie, że
              wymalowana włóczę się po ulicy, itp....nie było żartów i nie było to miłe...A
              teraz licealistki nie odróżnisz od studentki...nauczycielki... wiek
              nieokreślony...pozdrawiam
              ps. czy wreszcie jest poprawiona fotka w historii naszego LO na stronie
              internetowej?
            • Gość: Lajkonik Re: IV L.O IP: *.sympatico.ca 28.05.04, 04:20
              Szanowni Panowie: Marek 77, Lipek i Lajkonik !
              > Wasze wspomnienia są wspaniałe.<Agata

              Dziekuje w swoim imieniu, ze moje wspomnienia spodobaly Ci sie. Mnie sie
              wydaje, ze zawsze sa ciekawe wydarzenia w szkole, przeciesz to najpiekniejsze
              lata w zyciu czlowieka, tylko trzeba je zauwazyc i spisac dla wnuczkow i
              przyszlych czytelnikow kolegow szkolnych.

              Ja nigdy nie prowadzilem swoich notatek swoich przezyc szkolnych, teraz zaluje,
              bo nie bardzo mam czas zeby je spisac, choc jeszcze kilka pamietam, ktore sa
              dosc zabawne, nawet dzisiaj. Problem jest ze czasami mile i przezabawne
              wspomnienia moga szkodzic reputacji nauczycieli i kolegow a "zle" nie nalezy
              pisac o nauczycielach lub kolegach, bo to moze byc problem z znieslawieniem,
              czego nalezy wystrzegac.

              Agato, rozpocznij zatem odnotowywac swoje wspomnienia, ktore jak odczytasz po
              50 latach, to zobaczysz jakie to zabawne i mile. Powodzenia.
              • Gość: Agata Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 29.05.04, 22:59
                Szanowny Panie Lajkoniku !
                Bardzo dziękuję za radę. Jeśli trafię na taką atmosferę jak Pan, (czy Marek 77
                lub Lipek), jeśli będę miała szczęście mieć takich profesorów jak Panowie, to
                rzeczywiście pomyślę o pisaniu czegoś w rodzaju pamiętnika, czy dziennika.
                Pozdrawiam i proszę o jeszcze garść wspomnień.
                • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 31.05.04, 12:28
                  Droga Agato.
                  Czas zaciera nieprzyjemne wspomnienia i zostają te dobre. Zresztę tylko takie
                  wspomina się. Weź sobie do serca rady Lajkonika i notuj. Okazuje się, że moi
                  koledzy i koleżanki czytając to forum też są zaskoczeni . Każdy pamięta coś
                  innego. Szkoda tylko, że szkoła nie zbiera tych anegdot. Pozdrawiam Marek
                  • Gość: Agata Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 05.06.04, 22:57
                    Szanowny Panie Marku 77 !
                    Dziękuję, że zechciał Pan odezwać się do mnie.. Na pewno wezmę sobie rady
                    Lajkonika do serca. Również Pana proszę o kolejny odcinek wspomnień. Z tych
                    wspomnień Panów wyłania mi się obraz Chałubińskiego jako szkoły do której
                    lubiło się chodzić. Ciekawa jestem, czy po maturze będę miała podobne refleksje.
                    Pozdrawiam - Agata
    • Gość: "PINIA" Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.04, 10:02
      Matura 1997,
      chlubnie zakończoną edukację w Chałubińszczaku wspominam jako niezapomniane
      lata beztroski, dobrej zabawy i początek przyjażni na całe życie. Pomimo
      wysokich progów stawianych przez grono profesorskie (i słusznie, zabawa trwała
      nieprzerwanie. Mam nadzieję spotkać wielu znajomych na zjeździe we wrześniu
      2005! Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: Jenny Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 25.06.04, 23:22
        Pozdrawiam Chałubińszczaków - Jenny, matura 83
      • Gość: Weronka 92 Re: IV L.O IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.04, 15:40
        Witam wszystkich forumowiczów i pozdrawiam serdecznie. Nie znalazłam żadnego
        postu od absolwentów 92. Czyżby wszyscy wymarli? Ja byłam w klasie 4e - wych.
        prof Golus. Co do nauczycieli, to rzeczywiście w pamięci najlepiej pozostał
        ś.p. prof Kondyjowski, chyba najbardziej konsekwentny (także w stawianiu pał!)
        i ciepliwy jednocześnie, a także prof. Jańczyk, na lekcjach którego pierwsze
        ławki zawsze były wolne. Czy ktoś pamięta dlaczego?!
        • Gość: Dug Holiday Re: IV L.O IP: *.udn.pl 11.07.04, 18:52
          Pierwsze ławki były wolne ze względu na nadmierny slinotok profesora...Ale mimo
          tej drobnej wady facet był, jest i mam nadzieje , że jeszcze długo bedzie tak
          niesamowity.Człowiek legenda-pomnik.
    • Gość: f Re: IV L.O IP: *.euv / *.euv-frankfurt-o.de 05.07.04, 09:53
      f
      • foxal Re: IV L.O 10.07.04, 05:34
        Gość portalu: f napisał(a):

        > f

        Czy moglbys wyjasnic co chcesz przez to powiedziec? Z IP wynika, ze piszesz z
        Niemiec.Czy chodzi ci o slowo "ferfluchte donnerveter? ale na temat czego?
    • Gość: x Re: IV L.O IP: *.euv / *.euv-frankfurt-o.de 12.07.04, 13:18
      x
    • Gość: slawek Re: IV L.O IP: *.radom.pilicka.pl 15.07.04, 20:54
      Witam wszystkich
      Do napisania wywołał mnie Marek. IV LO to nasza szkola rodzinna. Pierwszy tą
      szkołę ukończył mój szwagier -obecnie emerytowany pułkownik WP. Następną osobą
      która ukończyła powyższą szkołę była moja ciotka-obecnie lekarz pediatra
      zamieszkała w Busku Zdroju. I my to jest -piszący -matura tak jak Marek 1977
      i moja żona-matura 1977. Byliśmy razem w jednej klasie to jest IV F-ee.
      Oboje ukończyliśmy studia. Zona-wydział ekonomiczny w Radomiu a ja wydział
      technologii żywności ART Olsztyn. Po nas szkołę jeszcze skończyla nasza córka w
      roku 2002-studiuje farmacje na AM w Łodzi a obecnie uczniem II klasy jest nasz
      syn. Także nasza rodzina ze szkołą jest bardzo związana.
      Naszą wychowawczynią była prof. Maria Baryła. A klasa się składała jak to
      twierdził niezapomniany prof. Wicherek z tzw fauny i flory czyli
      Sławińskie,Misiuki i Lisy. Marysia miała z nami skaranie boskie. Nigdy nie
      chciała z nami pojechać na wycieczkę bo zawsze twierdziła, że jestśmy
      nieobliczalni i oprócz niej to jeszcze potrzebny jest pluton milicji aby nas
      okiełznać. Dlatego wycieczki mieliśmy z głowy. Pamiętam te lekcje fizyki i jak
      pisał Marek te zadania ryte na pamięć. Pamiętam te oceny 3(-) i kropeczka.
      Pamiętam jak kiedyś Darek nasz kolega przeprowadzil z Marysią doswiadczenie
      na działanie siły odśrodkowej. Ona drobna z piskliwym głosikiem i w okularkach
      na fotelu obrotowym a on wprowadzajacy ja w ruch obrotowy a bylo kawał chłopa z
      niego i Marysia mało co nie wyleciała z tym fotelem z sali ku uciesze
      wszystkich. Pamiętam piszcząca Marysie kiedy zobaczyła wielkiego zwierza tj
      mysz w klasie. I całe męskie grono robiło polowanie do końca lekcji na biedną
      myszkę. Lekcji nie było ale polowanie się skończyło sukcesem. Myszka niestety
      już pojmana trafiła na biurko Marysi. Pamiętam jak jeden z kolegów tj Darek na
      pierwszej ławce czytał Dzielnego wojaka Szwejka. I kiedy Marysia robiła wykład
      on zaczął się śmiać ale bardzo głośno. Marysia spytala go o przyczyne a on
      stwierdził, że czytał Szwejka a co dalej było nie musze pisać. Musiał
      rozwiązywać zadanie domowe oczywiście dostał ,,2,,.Pózniej Darek przerzucił się
      na książeczki za 1,50 tzn ,,poczytaj mi mamo,, i zawsze pod ławką czytał je na
      fizyce. Pamiętam kolegę Andrzeja , którego matka zawsze była na wycieczce a
      ojciec w delegacji i nigdy rodzice nie mogli zjawić się w szkole. Ojciec
      Andrzeja był dyrektorem jednej z fabryk w Radomiu i kiedyś podczas pobytu u
      Andrzeja w domu przyszyliśmy jego ojcu czerwoną tarczę szkolną do jesionki a on
      poszedł z tą tarczą do pracy - ale była wojna w domu Andrzeja pózniej.
      Na sam koniec kiedy Marysia rozdawała nam już swiadectwa maturalne oddała
      Darkowi zwolnienie lekarskie z pieczątka lekarza ale weterynarii.
      Pamiętam kiedy przed klasówka z fizyki ktoś do zamka włożył zapałke i nie można
      było otworzyc sali. Dyrektor Zakrzewski zadecydował za to klasówkę z fizyki
      extra. Dziewczyny zostały zwolnione z lekcji a my wszyscy chlopcy dostaliśmy
      oczywiście po ,,2,, Pamiętam kiedy nasz kolega Robert chodził z teczką po
      szkole -teczka byla przez nas wodą i trochę ciekła ale on o tym nie wiedział.
      Za nim chodziła wozna scierająca wodę bo trochę ciekła i w końcu Robert dostał
      scierką. To była drańska klasa ja twierdziła nasza prof od matematyki tj prof
      Dziedzic, która to miała u nas pseudonim Rybeńka. Zawsze mówiła do
      nas : ,,chodz rybeńko do tablicy i pokaż co umiesz. Miała glos palacza ponieważ
      niekiedy paliła na lekcji ,,sporty,,. Byla bardzo żywotną osobą przy swojej
      tuszy. Polskiego uczyła nas prof Mróz. My nazywaliśmy ją Babcią Mrozową. Do
      matury z polskiego przygotowała nas bardzo dobrze. Nawet mnie , chociaż pod
      koniec IV klasy z moim kolegą Jasiem-lekarzem okulistą raczej na lekcje Babci
      nie chodziliśmy poniewaz zawsze pisalismy zle wypracowania i lepiej wychodzily
      nam wagary i granie z Jasiem u niego w domu w piłkę gumową.
      Rosyjskiego uczyła nas prof Procka, ktora potrafiła chyba nauczyć nawet głąbów
      takich jak ja. Z Panią profesor mialem taki układ. Ona w III klasie
      stwierdzila, że jej możliwosci jako nauczyciela skonczyly sie w stosunku do
      mnie i poddaje sie jako nauczyciel. I jeżeli będę mial 5 z chemii to Ona zawsze
      mi postawi 3 z rosyjskiego. Z chemii zawsze mialem 5 poniewaz bylem dobry.
      Bylem olimpijczykiem-chodziłem na Kółko chemiczne do prof Sysa. Wspaniały
      nauczyciel i pedagog -duzo mu zawdzieczam.
      Biologii uczyła nas oczywiście prof Ochnio. Wtedy młoda piękna dziewczyna po
      studiach. Pamiętam jak siedziała zawsze za katedrą podparta łokciami o pulpit
      i eksponowała piękne dlugie palce . Paluszki miała zawsze zadbane i wymalowane
      paznokcie na czerwono. Kiedyś nasz kolega Robert spoznil sie na lekcje i bylo w
      zwyczaju ze wital sie z kolegami podajac im rece. Popatrzyl się na Bożenke
      siedzącą za katedrą z z wyeksponowanymi paluszkam. Nie myśląc dlugo tez chwycil
      ja za palce -witajac sie.
      Bozenka -wspanialy nauczyciel i pedagog.
      Historii uczyla nas prof Rusek. Tak jak pisał Marek -wspaniala kobieta oraz
      prof Domagala -fantastczne lekcje z jego powiedzeniem ,, od więc zaczynają
      dzieci wiejskie a ostatnio takze i prof Zin,,. Wspaniałe lekcje. Często
      wykraczające poza program w systemie szkoly socjalistycznej.
      Geografia oczywiście Basia Syta. Z powiedzenie ,, i otrzymujesz note
      niepozytywną. U Niej nie było ocen były noty. Tak jak pisal Marek należało
      wiedzieć ile produkuje ZSRR węgla i Polska z rocznika statystycznego-Miała go
      zawsze przed sobą. Ja kiedyś pokłócilem sie z Nią otrzymując oczywiscie note
      niepozytywna poniewaz nie wiedzialem ile malpa zje bananow na dzien wedle
      rocznika statystcznego. Ale byla fajna. jedyna w swoim rodzaju. Mile wspominam.
      WF oczywiscie Wicherek. Kiedyś ustawił nas na placu przed szkolą i robil nam
      wyklad . Po pewnym czasie popatrzyl sie na niebo i powiedzial nam : Patrzcie
      capy na niebo od ruskich to nawet chmury uciekaja. Bylo to w tym czasie bardzo
      odwazne w ustach nauczyciela ale On to mial gdzies. Kiedy ktos nie trafil pilka
      do kosza zawsze krzyczal X i w taka dziure nie mozesz trafic a co bedzie
      pozniej. Kiedyś nasi koledzy-Darek,Andrzej i Tomek stali na krzeslach i z
      wyciagnieta prawa reka do gory przed cala klasa skladali przysiege ze beda
      chodzic na WF. Wicherek to historia szkoly i myśle ze taki nauczyciel się juz
      nie znajdzie. On byl jedyny w swoim rodzaju bez możliwości nasladowania.
      PO oczywiscie uczyła nas prof Grzeszczyk. Bardzo fajna nuczycielka-milo
      wspominam.
      Kiedyś wiekszość chłopców z naszej klasy byla zawieszona w czynnosciach ucznia
      przez Dyrektora Zakrzewskiego za zjedzenie przedszkolankom nalesnikow, ktore to
      same wykonaly na zajeciach praktycznych. Porostu wyniesliśmy stól z naleśnikami
      i je zjedlismy. Rano wszyscy rodzice musieli sie zglosic do szkoly a Dyrktor
      informowal o ocenach. Wisieliśmy 3 dni. Innego razu Dyrktor Zakrzewski zlapal
      nas w ubikacji na paleniu i byliśmy do czasu wprawiemia potluczonego pisuaru w
      ubikacji meskiej zawieszeni. A o pisuar było trudno w tych czasach. Kolega
      Wojtek -lekarz dętysta w tej chwili załatwiał go na lewo na budowie za flaszke .
      Po czterech dniach zawieszenia pisuar wisial i dostaliśmy w szkole
      ksywke ,,pisuarczycy,,
      Ostatnio spotkalem w Radomiu Dyr Zakrzewskiego. Jak zwyle elegacki i pedantyczny
      w ubiorze i zachowaniu -nic sie nie zmienil. Moze tylko sie postarzal tak jak
      my wszyscy.
      Byly to wspaniałe lata. Lata mlodości . Wspaniale sie wspomina. Chociaz byla to
      klasa IV Fee -drańska klasa ale wielu z nas skonczylo studia. Moge powiedziec
      bardzo wielu. Ja nawet zdawalem rosyjski na studia i zdalem. A bylem totalnym
      głąbem z tego przedmiotu. Do tej pory nie wiem jak to zrobilem.
      Wielu z nas jest w tej chwili ; lekarzami,prawnikami,inzynierami oraz
      plastykami. Czesc wyemigrowala w 1981 roku i mieszka w Kanadzie i USA.
      Kolega Wlodek jest lekarzem geriatra w New York. Ja prowadze od 14 lat wlasna
      firme. Duzo
      • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.dc.dc.cox.net 24.07.04, 05:28
        Twoj post "wyzwolil" u mnie pomysl zorganizowania regionalego zjazdu
        Chalubinszczakow, na przyklad w Nowym Yorku albo stolicy USA. 100 lat, tysiace
        absolwentow nie mozna tego objac, nalezaloby najpierw pogadac w grupach
        regionalnych!
        • foxal Re: IV L.O 02.08.04, 15:05
          > Twoj post "wyzwolil" u mnie pomysl zorganizowania regionalego zjazdu
          > Chalubinszczakow, na przyklad w Nowym Yorku albo stolicy USA. 100 lat,
          tysiace< Kibic


          Czy oznacza to, ze nie wybierasz sie na wziecie udzialu w 100 rocznicy szkoly?

          Kiedys obiecywales, ze zrobisz liste emailowa Chaubinszczakow dla
          zwiekszenia "wiezi" i ewentualnej korespondencji przez Komitet Organizacyjny
          100 lecia. Gdzie jest ta lista?
          >
          > absolwentow nie mozna tego objac, nalezaloby najpierw pogadac w grupach
          > regionalnych!
          • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.dc.dc.cox.net 07.08.04, 06:30
            Cos tam zrobilem. Zobacz zakonczenie watku ponizej.

            A moze tak razem zbierzemy eadresy i niki Chalubinszczakow?

            Na lopaty forse dam jak zacznie sie sypanie Kopca. Ale chyba to nie nastapi
            wczesniej niz nasze 100lecie. Tylu sie zjawi, ze mozna zaczac sypac Kopiec
            Tytusa Chalubinskiego na wysokosc Gubalowki. Znajdz miejsce do sypania.


            Przy okazji powinnismy wybrac sposrod nas kandydata na Prezydenta miasta
            Radomia. Ja w dalszym ciagu zglaszam moja kandydature. Prezydentami Radomia
            winni byc Chalubinszczacy albo Kochanoszczacy a nie przybledy!

            Serdeczne pozdrowienia

            KIBIC
            czyli WL61 Pan z Firleja i okolic



            Re: jaką szk. skończyliście i gdzie mieszkacie?
            Autor: Gość: xyz IP: *.dc.dc.cox.net
            Data: 06.06.2004 13:42 + dodaj do ulubionych wątków

            + odpowiedz na list

            --------------------------------------------------------------------------------
            ?:małgosia szkutnik; mkijak@tkdami.net; Konopnicka 1993, Politechnika
            Krakowska '99
            ?;agamichal; Konopnicka,IILO 1993
            ?;Andrzej; Chałubiński 1990
            ?;elcia; LO inne miasto 1979
            ?;gola; Konopnicka 1993, mat-fiz, Politechnika Krakowska 99; Konserwacja
            Zabytków '00
            ?;Halina; kochanowski.iq.pl; Kochanowski 1966
            ?;lunia; Kochanowski 1965
            ?;Mila; Kochanowski 1965
            Allentown,PA/USA; ula; Kochanowski,VILO 1985; Pedagogika
            Argentyna; Andrzej; koselak@confar.org.ar ; Zespol Szkol Ogrodniczych
            Baku,Azerbejdżan; sr; Energetyk 1985
            Bawaria,Niemcy; bawarczyk.pl; Konopnicka,IILO 2002
            Chicago; aszpade; Kochanowski, VILO 1985; PAM Szczecin
            Czestochowa; Kiler; ZSMR Radom-Wacyn 2002; Polibuda Czestochowska
            Dania; wakarpl; Technikum Hotelarskie 1999; AWF Warszawa
            Fairfax, USA; KIBIC_Radomski@yahoo.com; Chałubiński, IVLO 1961; UW'70,NVCC'95;
            Gdańsk; DZIADEK;antgaz@wp.pl; Energetyk 1971; WSMW; antgaz;
            Gdańsk; magdalch; IV LO 1976; Uniwersytet Gdański
            Gdynia; norbi; Technikum Ekonomiczne 1997
            Gorzow Wielkopolski; waldemar;Technikum Samochodowe 1966
            Hamburg, Niemcy;Emil; Mechanik 1999
            Hamilton,CA/USA; Dlugi; Technikum Ekonomiczne 1970; WSI-Radom
            Holandia; Kaa13; Chałubiński,IV LO 1998; WAPW '03
            Kamerun,Afryka; Mirek; Elektronik 1983
            Kanada, Deep River, Ontario; Romek; roman_barbara@netrover.com; Energetyk 1986
            Kanada; pik; Technikum Ekonomiczne 1970
            Kraków; isoxazolidine; Budowlanka 1995; Politechnika'00
            Kraków; wuen; Chałubiński, IVLO 1983; UJ Chemia'91
            Kraków; yaa; Chałubiński,IVLO 1969
            Łódź; Słonko; Kochanowski 1999
            Łodz; marek;marekle@wp.pl; Konopnicka, IILO 1992
            Londyn; Darek; Chałubiński,IVLO 1978
            Londyn; gosia r; Kochanowski,VILO 1978
            Londyn; justyna; Skorzanka TPS
            Manheim,Niemcy; Wojtek; Mechanik 1981
            New York, USA; Emil NY; macsi@interia.pl; Podstawowka 35, Mechanik 1996;
            (mpa2),WSFiB 01
            Opole; mkal; Kochanowski 1973
            Ottawa,Kanada; Lajkonik; Chałubiński, IVLO 1949; PW'67
            Płock; andrzej; Chałubiński 1997; ORLEN
            Poznań; as; Technikum Mechaniczne 1990; WSI '95
            Poznan; ziuta; Kochanowski 1999
            Radom/Alicante Hiszp; Anetea; Kopernik,ILO 1994; UMCS (filologia polska), UJ
            (archeol), KUL(hist)
            Radom/Warszawa; AD79; Ekonomik na 11-go Listopada 1998
            Radom/Warszawa; Lipek; Chałubiński 1976; UMCS '81
            Radom; jar1jar@tlen.pl; Budowlanka -Kościuszki 1989
            Radom; Bułek; Elektronik 1995
            Radom; Czarna; I LO 1980; UMCS Lublin
            Radom; iksia; Ekonomik Wernera 1997
            Radom; jack; Konopnicka, IILO 1992
            Radom; Jusia; Kopernik,ILO 1981; WSP Kielce
            Radom; kluzik; Czachowski,IIILO 1999; PW
            Radom; kojot; Syrokomla 1986; WSP Kraków
            Radom; muzyk2; Kochanowski,VILO; Akademia Muzyczna,Krakow
            Radom; Puchatka; Kopernik,ILO
            Radom; TEnMArek; Energetyk
            rembrandt@gazeta.pl
            Sao Paulo, Argentyna; enron; Kochanowski,VILO
            Seattle, USA; Andrzej; SP5, ZSZ NR2
            Świnoujście; marmar; Mechanik 1981; WSMW '86
            Sydney,Australia; kan; Konopnicka,IILO 1984; AWF Warszawa
            Szczecin; sikor; Budowlanka 1991
            Toronto,Kanada; ada; Czachowski,IIILO 1992
            Toronto,Kanada; Wephson; Przedszkole na Zakowicach 1976
            USA; marzena dabr; Konopnicka,IILO 1979
            Warszawa/Radom; jdk; Kochanowski,VILO 1995
            Warszawa; aa; Konopnicka,IILO 1993
            Warszawa; AsiaWi.; Konopnicka,IILO 1991
            Warszawa; Carolus; Kochanowski 1994, Akademia Medyczna w Warszawie '99
            Warszawa; gnx; Chałubiński,IVLO 1994; SGH W-wa
            Warszawa; IRA; Konopnicka 1972
            Warszawa; ja2; Czachowski,IIILO 2003
            Warszawa; Jabi; Budowlanka 1994; Politechnika'00
            Warszawa; jotka13; Czachowski,IIILO 1993; Politechnika Radomska'99
            Warszawa; k.g.; Kochanowski,VILO 1991
            Warszawa; K@si@; Konopnicka,IILO 1996; SGH'01
            Warszawa; Lena; Kochanowski,VILO 1996; Prawo,UW
            Warszawa; leo; Kochanowski,VILO 1979
            Warszawa; Pepe; IV LO 1993
            Warszawa; rena; Technikum Ekonomiczne 1993
            Warszawa; waw; Konopnicka 1995
            Welland,Kanada; Rysio 63-68; Skorzanka,TPS 1968
            Wellington,Nowa Zelandia; bere8; Kochanowski,VILO; UW
            Wieden,Austria; Ela; Skorzanka,TPS 1989
            Wlochy; agniese1; Technikum Ogrodnicze; kurs ksiegowosci
            Wrocław; viki; Słowacki,IXLO 1999; Uniwersytet Wrocławski

            Otwarci Na Kontakty:
            ?:małgosia szkutnik; mkijak@tkdami.net; Konopnicka 1993, Politechnika
            Krakowska '99
            ?;Halina; kochanowski.iq.pl; Kochanowski 1966
            Argentyna; Andrzej; koselak@confar.org.ar ; Zespol Szkol Ogrodniczych
            Fairfax, USA; KIBIC_Radomski@yahoo.com; Chałubiński, IVLO 1961; UW'70,NVCC'95;
            Gdańsk; DZIADEK;antgaz@wp.pl; Energetyk 1971; WSMW; antgaz;
            Kanada, Deep River, Ontario; Romek; roman_barbara@netrover.com; Energetyk 1986
            Łodz; marek;marekle@wp.pl; Konopnicka, IILO 1992
            New York, USA; Emil NY; macsi@interia.pl; Podstawowka 35, Mechanik 1996;
            (mpa2),WSFiB 01
            Radom; jar1jar@tlen.pl; Budowlanka -Kościuszki 1989
            rembrandt@gazeta.pl

            • Gość: Lajkonik Re: IV L.O IP: *.sympatico.ca 07.08.04, 16:01
              > Na lopaty forse dam jak zacznie sie sypanie Kopca. Ale chyba to nie nastapi
              > wczesniej niz nasze 100lecie. Tylu sie zjawi, ze mozna zaczac sypac Kopiec
              > Tytusa Chalubinskiego na wysokosc Gubalowki. Znajdz miejsce do sypania.<Kibic

              Mnie sie wydaje, ze do sypania kopca to nie dojdzie, bo:

              1) Nikt nie wyznaczyl jeszcze miejsca, a na taki kopiec potrzeba pare nascie
              lub dziesiat hectarow ziemi wokol, jako obecny lub przyszly park. Radomia na to
              nie stac.
              2) Dlaczego Ty nie przeznaczysz "swojego" Firleja (czyli WL61 Pan z Firleja i
              okolic) - tam zawsze bylo duzo piachu.

              > Przy okazji powinnismy wybrac sposrod nas kandydata na Prezydenta miasta
              > Radomia. Ja w dalszym ciagu zglaszam moja kandydature.<kibic

              Masz na mysli funkcje honorowa, wirtualna czy rzeczywista. Zaproponuj
              stworzenie funkcji honorowego prezydenta z bezposrednim dostepem do prawdziwego
              przynajmniej raz na kwartal, celem przedyskutowania nowych propozycji, ktorych
              pelno masz w zanadrzu.

              > Prezydentami Radomia winni byc Chalubinszczacy albo Kochanoszczacy a nie
              przybledy!<kibic

              Masz racje, ale nieobecni nigdy nie maja racji. Ci co mieszkaja w Radomiu nie
              zabieraja glosu, bo i po co - zeby im kazali cos zroic.

              Rowniez pozdrawiam
      • Gość: krzduch Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 18:47
        Przeczytałem opowieść Sławka z zaintereasowaniem gdyż ja sam kończyłem szkołę w
        klasie humanistycznej w 1976 roku i miałem z paru przedmiotów tych samych
        nauczycieli. Przypomniała mi sie pani Prof. Dziedzic, której wyrozumiałosci
        zawdzięczam to, że w ogóle nie przeżywałem stresu z powodu matematyki; ona po
        prostu uważała, że jak komuś Bozia nie dala matematycznego pomyślunku to
        trudno, pod warunkiem oczywiście, że z czego innego jest na tyle dobry, że
        warto dać mu spokój. Raz tylko straciła do mnie cierpliwość, kiedy w IV klasie
        próbowała sie ode mnie dowiedzieć wzoru na deltę i usłyszała, że nie wiem.
        Powiedziała mi wtedfy że szczerość graniczy czasami z bezczelnością, ale
        innych złych konsekwencji nie było.
        W naszej klasie łaciny uczył Prof. Alfred Lechowicz, pseudo oczywiście Fredek.
        Był strasznym kibicem piłki nożnej, a jak wszyscy wiedzą lata 70-te to złoty
        okres w dziejach naszej piłki. W klasie mieliśmy na dodatek znanego wtedy w
        Radomiu piłkarza Broni Piotra Figasa oraz tez czasami występujacego w tym
        zespole Irka Fatka. Piotrek potrafił Lechowicza wciągnąć w dyskusję o piłce
        zawsze kiedy chciał, a chciał wtedy najczesciej gdy groziło pytanie lub
        klasówka. Poza tym organizowaliśmy totalizatory z okazji różnych meczów
        polskiej reprezentacji; możecie sobie wyobrazicić jakie mieliśmy pole do
        [popisu w trakcie eliminacji do mistrzostw w 1974 roku. A przecież mimo
        uleganiu naszym "podstępom", z których wszak zdawał sobie świetnie sprawę,Pan
        Profesor realizowal program i sporo nas nauczył, nie tylko o łacinie, ale
        przede wsdzystkim o tym dziedzictwie starożytności z którego wyrasta nasza
        kultura. Był też człowiekiem majacym swoje wady i śmiesznostki w zachowaniu,
        ale kto ich nie ma? Pamiętam jak często wchodząc do sali od drzwi rzucał swoja
        potężną teczką, próbując trafić na blat stolika stojącego pod oknem - z reguły
        teczka lądowała na podlodze, ale hałasu było dużo i każdy musial zwrócic uwagę
        na to ,że nauczyciel jest już w klasie. Pozdrawiam wszystkich i czekam na
        rocznicowe spotkanie.
      • Gość: marek 77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 03.08.04, 10:59
        Witam Cię Sławku. Od naszego ostatniego spotkania minęło już trochę czasu.
        Cieszę się, że się odezwałeś i mam nadzieję, że cieszysz się dobrym zdrowiem.
        Przy tej okazji pozdrawiam Twoje koleżanki i kolegów z IV f, których jak wiesz
        doskonale znałem. Wszak mieliśmy razem zajęcia z WF. Te słynne bitwy piłkarskie
        na asfalcie za szkołą, albo walka do utraty tchu na parkiecie sali
        gimnastycznej.
        Miło czytać wspomnienia o kolegach, których znam i pamiętam, a z niektórymi
        czasem się spotykam, choć nie zawsze mnie poznają. Te wspomnienia są o tyle
        ciekawe, że posiadamy pamięć o wspólnych nauczycielach czasem diametralnie
        różną. I to jest wspaniałe.
        Pozdrawiam Ciebie i małżonkę Marek S.
    • Gość: radar Re: IV L.O IP: *.ipt.aol.com 27.07.04, 05:32
      94-98 sie dzialo ... pozdawiam rocznik
      • Gość: X Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 01.08.04, 22:42
        Aleś się wypowiedział. No co takiego się działo? Spójrz na posty wyżej i
        napisz coś więcej. Pozdr.
        • Gość: gg Re: IV L.O IP: *.radom.pilickanet.pl 03.08.04, 15:12
          gggg
    • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.dc.dc.cox.net 09.08.04, 01:18
      Lista uczniow/absolwentow z e-adresami jest przgotowywana, wkrotce pierwsza
      edycja.
      • Gość: Jacek Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 12.08.04, 22:01
        Chałubiński ! To była szkoła (jeszcze ta dawna w budynku Kolegium Pijarów). Ci
        nauczyciele, ta atmosfera starego budynku, gdzie na każdym kroku czuło się
        historię. Ech, łza się w oku kręci.
        • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.dc.dc.cox.net 13.08.04, 02:33

          Pierwsze rocznicowe zestawienie tych co podali adresy poczt elektronicznych:


          Rocznik Nik

          1949 Lajkonik Fox.ca@gazeta.pl  
          1961 KIBIC kibic_radomski@yahoo.com
          1966 Elżbieta i Ryszard rsn@onet.pl
          1969 ya yannay@wp.pl
          1972 lechjan7 lechjan7@poczta.gazeta.pl
          1976 krzduch krzduch@op.pl
          1988 tempus_fugit barbie_girl@o2.pl
          1994 aneta_sz_1994 aneta.gontowska@bsjp.pl
          1994 Blanka sgont@wp.pl
          1994 greg_n greg_n@inet.net.pl
          1994 Zygmunt michal.majcher.zygmunt@wp.pl
          1998 Kaa13 kaa13@op.pl
          1998 p12 p12@go2.pl
          1999 agwarek agwarek@interia.pl
          2001 GRZYBEK faintwhisper@pf.pl
          2002 hAmLeT hamlet@skrzynka.pl
          Leszek M. LeszekM@tkdami.net
          • Gość: Boleczek Re: IV L.O IP: *.radom.pilickanet.pl 13.08.04, 10:00
            Niewielkie uzupełnienie:

            1993 Boleczek - bolekradom@interia.pl
            1993 Brejk - m.przerwa@radiozet.pl
            1993 Pepe - p.przybys@eranet.pl

            Skrzacik'94, Jaskulsky, Paula20....... i każdy kto wie o co i o kogo chodzi,
            dopiszcie się do tej listy (ja Wasze adresy znam, ale nie chcę tego robić bez
            Waszej wiedzy, w/w już znajdowały się na forum). Na rka.

            • paula20 Re: IV L.O 13.08.04, 14:13
              Ok podaję kontkt do siebie
              1994 Paula20- paulamichalska@wp.pl, pmichalska@wsh.pl

              pozdrawiam
            • Gość: szczeko starszy Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:41
              1996 promil3@tlen.pl
          • Gość: Lezi Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 29.11.04, 21:25
            LeszekM matura 1979
    • Gość: Marek_77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 24.08.04, 12:35
      Chciałem podzielić się swoimi refleksjami związanymi z profilem klasy a
      późniejszym wykształceniem . Uczęszczałem do klasy mat - fiz i co było
      oczywiste zdecydowana większość koleżanek i kolegów zdawała na studia
      politechniczne oraz związane z matematyką i fizyką.
      Ale były wyjątki. Jeden z moich kolegów skończył medycynę, która z mat-fizem ma
      niewiele wspólnego. Inna koleżanka ukończyła wyższą szkołę muzyczną, choć
      politechnikę również. Mamy klasowego oficera WP, panią profesor matematyki,
      inżynierów różnych specjalności i oczywiście ekonomistów. Kiedy po 25 latach
      rozmawiamy ze sobą, to niewiele osób pracuje w swoim wyuczonym zawodzie.
      Z 27 osobowej klasy studiów nie ukończyło raptem kilka osób, co w dzisiejszej
      rzeczywistości byłoby chyba rekordem. Wg badań teraz tylko 42% uczniów
      Chałubińskiego dostaje się na studia.
      • Gość: KIBIC Re: IV L.O IP: *.dc.dc.cox.net 29.08.04, 14:42
        W latach 60tych ten wskaznik dostanina sie na studia/ukonczenia studiow byl
        nastepujacy 22 na 23 (w mojej klasie). Dzisiaj szkola to masowa produkcja
        absolwentow wiec nie ma mowy aby 50% mozna bylo osiagnac. Nalezaloby zmiejszyc
        liczbe absolwentow o polowe i stosowac metode za moich czasow "jak sie
        przeniesiesz do innej szkoly to ci dwoje nie postawie". To juz nie ta elitarna
        szkola, chociaz i dzis zajmuje 2gie miejsce w Radomiu i 35te miejsce w woj.
        Mazowieckim.
        • Gość: Marek_77 Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 31.08.04, 09:22
          Już pisałem we wcześniejszych postach, że nauczać w 44 osobowej klasie to
          utopia. Teraz mam informacje o szkole od moich dzieci i kuzynów. Wyłania się
          raczej ponury obraz. Niektórzy nauczyciele nawet nie udają, że chcą cos
          nauczyć. Właściwie to nauka i poziom szkoły opiera sie na zamożności i ambicji
          rodziców, którzy swoje pociech wysyłaja gdzie moga na korki. Z wiadomosciami
          wyniesinymi ze szkoły nawet 10% trudno byłoby osiągnąć.
          Ciekawe skąd taki pęd u dyrekcji szkoły do masówki?
          • Gość: fan Re: IV L.O IP: *.udn.pl 31.08.04, 15:34
            Drogi Marku 77,

            a czy do głowy Ci nie wpadło mój drogi, że dyrekcja szkoły ma tyle do gadania
            jeśli chodzi o nabór co "Żyd za Niemca"?Mało brakowało by zajęcia odbywały się
            na dwie zmiany a tego chyba by nikt nie chciał?O wszystkim decyduje Kuratorium
            Oświaty i to ono podjęło decyzje po pierwsze o dodatkowej klasie a po drugie o
            zatwierdzając/zgadzając się na taką liczebność klas.Ten stan rzeczy istnieje w
            Chałubińskim juz od kilku lat.Oczywiście im mniejsze klasy tym skuteczność
            kształcenia powinna być większa rozumując poprawnie ale nie tylko to ma wpływ
            na kształt nauczania.Moim zdaniem a kończyłem tę szkołę 10 lat temu dużo winy
            jest także w programach, które wymagają od uczniów i nauczycieli uczenia się
            czegos co kompletnie mija się z celem i jest nieprzydatne.
            • Gość: Marek Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 01.09.04, 14:21
              Po pierwsze: Myślę, ze nauka na dwie zmiany byłaby zdecydowanie bardziej
              korzystna dla uczniów, niż nauka w 44 osobowych klasach.
              Po drugie: Zgoda na dodatkową klasę tylko polepsza sytuację dyrekcji w
              zmniejszeniu liczebności klas.
              Po trzecie: Nie mogę się autorytatywnie wypowiedziedzieć, czy to kuratorium
              zmusza szkoły do tak licznych klas, ale skoro w innych liceach klasy są mniej
              liczne, to chyba nie jast tak jak piszesz.
              Po trzecie: Program maja uczniowie taki sam do kitu w całej Polsce, nie tylko w
              Chałubińskim.
              Po czwarte: zastanów się nad własnymi słowami: "Ten stan rzeczy istnieje w
              > Chałubińskim juz od kilku lat." Wcześniej było inaczej, jaki z tego wniosek?
              • foxal Re: IV L.O 01.09.04, 16:04
                Gość portalu: Marek napisał(a):

                > Po czwarte: zastanów się nad własnymi słowami: "Ten stan rzeczy istnieje w
                > > Chałubińskim juz od kilku lat." Wcześniej było inaczej, jaki z tego wnios
                > ek?

                Co jest ciekawe w tym co piszecie, ze to jest typowy objaw polskiej
                mentalnosci, ktorej nie mozna zmienic. Wszyscy wiedza co jest zle, ale nikt nic
                nie moze zrobic, bo jest zle.

                Ogolnie to mozna wyciagnac jeden wniosek, ze za duzo jest kapuscianych glow we
                wladzach szkolnictwa, zamiast w szkolnej stolowce.
              • Gość: fan Re: IV L.O IP: *.udn.pl 02.09.04, 19:12
                Wniosek dla mnie jest jeden:

                jest coraz mniej pieniędzy dla oświaty i łatwiej jest "dokoptować" parę osób do
                istniejącej klasy niz tworzyć kolejną, o dwóch zmianach nie wspominając bo
                wtedy potrzeba wiecej etatów.Dla mnie to jest logiczne i niestety interes
                ucznia jest na końcu.Ale powtarzam: dyrekcja szkoły nic tu nie zrobi.

                Poza tym chciałbyś by Twoje dziecko wychodziło ze szkoły ok. 20?Ja już to
                przerabiałem kiedys w podstawówce--nie polecam o Plantach nie wspomnę przez
                grzeczność....

                Pozdro
          • Gość: Ojciec Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 20.09.04, 15:10
            Podobno w Chałubińskim niektórzy nauczyciele celowo stawiają uczniom pały, aby
            przychodzili do nich na lekcje. Czy znacie takie przypadki. Ja słyszałem o
            Wendym.
            • fala75 Re: IV L.O 27.09.04, 16:37
              Czy zagladaja tu ludzie, ktorzy zdali mature w 94r? Chodzi mi o klase "d".
              Szkoly chyba mile nie wspominamy ale siebie nawzajem i owszem - przynajmniej
              ja! Jakby ktos nie byl pewien o ktora klase chodzi to wychowawczynia byla
              Bolforska. Moze warto by sie spotkac po 10 latach, ktore wlasnie uplynely od
              maturki? Odezwijcie sie!!!
              fala75@gazeta.pl
              • Gość: Boleczek Re: IV L.O IP: *.radom.pilickanet.pl 05.10.04, 08:25
                miasta.gazeta.pl/radom/1,35219,2321451.html?nltxx=1078274&nltdt=2004-10-
                05-02-04
                • Gość: Zygmunt Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 19:26
                  Odgrzewam po kolei, niech nasze bedzie na wierzchu :-) Pozdrawiam wszystkich
                  absolwentow, odzywajcie sie...
                  • Gość: Aśka Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 16.10.04, 21:34
                    pozdrawiam, matura 1979
                    • Gość: Darek Re: IV L.O IP: *.tkdami.net / *.tkdami.net 30.10.04, 23:24
                      Dziś był pogrzeb prof.Stanisława Jędrzejewskiego. Miałem z Nim zajęcia z
                      wychowania plastycznego. Był THE BEST. Cześć Jego pamięci.
                  • Gość: arek Re: IV L.O IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 20:47
                    zygmunt odezwij się: promil3@tlen.pl
            • Gość: Bóg wie kto Re: IV L.O IP: *.udn.pl 13.11.04, 22:07
              Na tym polega filozofia tej szkoły. Naszej szkoły. W tzw. 'gorszych' liceach
              (czyli tych o nie najniższym poziomie, ale i nie tych 'elitarnych' co
              Kochanowski, Chałubiński i Czachowski) nauczyciele są nastawieni na nauczenie.
              Mają poczucie, że od tego tu są, że za to im płacą (tak, wiem, że nie wszyscy,
              niestety). A w tych 'elitarnych' szkołach 'nauczyciele' wychodzą z założenia,
              że nie ma sensu się starać, bo i tak wszyscy chodzą na korki. Ot, cała
              filozofia.
            • Gość: Bóg wie kto Re: IV L.O IP: *.udn.pl 13.11.04, 22:09
              Ojcze, :)

              Na tym polega filozofia tej szkoły. Naszej szkoły. W tzw. 'gorszych' liceach
              (czyli tych o nie najniższym poziomie, ale i nie tych 'elitarnych' co
              Kochanowski, Chałubiński i Czachowski) nauczyciele są nastawieni na nauczenie.
              Mają poczucie, że od tego tu są, że za to im płacą (tak, wiem, że nie wszyscy,
              niestety). A w tych 'elitarnych' szkołach 'nauczyciele' wychodzą z założenia,
              że nie ma sensu się starać, bo i tak wszyscy chodzą na korki. Ot, cała
              filozofia.
              • Gość: Ojciec Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 20.11.04, 13:29
                Niestety to prawda. Próbowałem nawet zaktywizować innych rodziców, aby
                zaprotestowali. Niestety wszyscy się boją. Padają nawet odpowiedzi, ze nawet w
                innej szkole uczniowie będą prześladowani. Jakich czasów dożyliśmy.
          • Gość: Semjase Re: IV L.O IP: *.iel.waw.pl 15.11.04, 11:24
            Kończyłam szkołę 8 lat temu. Liczba osób przyjętych w moim roczniku spowodowała
            utworzenie dodatkowych klas (dwóch, o ile mnie pamięć nie myli), a mimo to było
            nas w klasie 36 osób. Na początku pojedyncze zajęcia odbywały się na korytarzu
            z powodu braku miejsca, czekaliśmy na dobudowanie dwóch sal, które ukończono
            wkrótce. Pamiętam jeszcze, że był problem z wystarczającą liczbą miejsc
            siedzących w salach, nawet po dostawieniu krzeseł i ławek w niektórych salach
            (głównie przybudówka) było nie do wytrzymania. Nie wyobrażam sobie, jak w tych
            samych salach pomieścić 44 osoby, i jeszcze skutecznie nauczać.
            Pozdrawiam wszystkich Chałubińszczaków.
            • Gość: Ojciec Re: IV L.O IP: *.t-s.pl 20.11.04, 13:30
              A jednak mój syn chodził do takiej klasy. Na wywiadówce nie miałem miejsca
              siedzącego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka