Dodaj do ulubionych

Legitymacja partyjna najważniejsza

31.01.07, 18:32
Nie wiedza, nie doświadczenie, nie dobre pomysły i otwarty umysł, nie
inteligencja i ogłada. To wszystko nie jest ważne. Ważna jest legitymacja
partyjna PISu, PSLu jednego lub piastowskiego, PO, czy Samoobrony lub LPRu.
Lewicowe legitymacje tymczasem możecie odłożyć do szafy, ale pewnie jeszcze
wam się przydadzą. Kiedy patrzę na te zadziwiające nominacje na ważne dla nas
wszystkich stanowiska w Radomiu, w województwie, w sejmiku to czarno widzę
swoją przyszłość bom całe życie bezpartyjny. Co nie znaczy bez poglądów.
Obserwuj wątek
    • darek_liryk Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 31.01.07, 18:35
      Awaryjne powołanie
      mgd2007-01-31, ostatnia aktualizacja 2007-01-31 16:50
      Pełniącym obowiązki dyrektora Resursy Obywatelskiej został Stanisław Zubek,
      były dziennikarz TV Kraków i TV 4, nigdzie ostatnio niepracujący.

      Prezydent powołał go najpierw do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów
      Alkoholowych. Ryszard Fałek, zastępca prezydenta, powiedział nam, że na p.o.
      dyrektora powołał Zubka awaryjnie, do czasu rozstrzygnięcia konkursu, a tego
      jeszcze nie ogłoszono.

      Ukazało się natomiast w BIP ogłoszenie o konkursie na dyrektora Radomskiego
      Szpitala Specjalistycznego. Wczoraj do magistratu nadeszła opinia, że pełniący
      obowiązki dyrektora nie można prowadzić działalności gospodarczej. A p.o
      dyrektora RSS Mieczysław Szatanek ma prywatny gabinet i nie chce z niego
      zrezygnować. Kandydaci na dyrektora mogą składać oferty siedem dni.

      Czwarty vice z pisu?
      nielubiepisu 31.01.07, 16:56 + odpowiedz


      Echo właśnie podało, że został Marszałkiewicz. W odróżnieniu od pozostałych
      vice ten czwarty nie ma żadnego doświadczenia w jakiejkolwiek pracy. Chyba że
      jego zadaniem będzie kontrolowanie pozostałych chłopaczków (i dziewczynki),
      czy dobrze realizują wskazówki posła. Tym bardziej nie lubię pisu



      • Re: Czwarty do brydża? IP: 82.139.48.*
      Gość: ochach 31.01.07, 17:34 + odpowiedz


      A co może robić dziennikarz po marnej uczelni i bez żadnego doświadczenia.
      Niepokoi tylko fakt kompletnego braku kadr w PIsie. Dlaczego ten Radom jest
      ciągle miastem przeklętym.



      • Re: Czwarty do brydża? IP: *.136.unknown.vectranet.pl
      Gość: dida 31.01.07, 17:41 + odpowiedz


      A co z Kluzińskim? Chcieli go sprowokować? Czy może się nie zgodził? Wie ktoś
      coś? Bo mi ta sprawa śmierdzi.. mówiło się przecież o tym Marszałkiewiczu pare
      dni temu, potem na forum temat Kluzińskiego i nic. Śmierdzi oj śmierdzi



      • Re: Czwarty do brydża?
      nielubiepisu 31.01.07, 18:02 + odpowiedz


      Wzięli odpowiedzialność za Radom. Pełną. Przynajmniej będzie wiadomo, kogo
      rozliczać. Tylko miasta szkoda. Smutno mi jako mieszkańcowi Radomia, że tak
      nisko jesteśmy traktowani. IM nawet w porównaniu z Fałkiem czy panią vice,
      której nazwiska nawet nie pomnę, to już dno. Nawet Kasztaniak, choć też bez
      doświadczenia i z miernym wykształceniem, jest lepszy, bo chociaż dostał mandat
      społeczny w demokratycznych wyborach. A IM? Dlatego tym bardziej nie lubię pisu



      • Re: Czwarty do brydża? IP: *.132.unknown.vectranet.pl
      Gość: Radomianin 31.01.07, 18:03 + odpowiedz


      Kluziński by się nigdy nie upodlił ustawieniem z PIS. Ten człowiek mimo młodego
      wieku ma sporą wiedzę i nie pasował by do rządzącego obecnie w Radomiu układu.



      • Re: Czwarty do brydża? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Gość: Zbenek 31.01.07, 18:17 + odpowiedz


      Obejrzałem przed chwilą Bez montażu i faktycznie PiS nie ma kadr bo to
      co jest to kompromitacja .Kto kogo rozliczy marzenia ściętej głowy za
      co za błąd zaniechania , nic nie robić to się nie narażać i nikt
      nie powie że coś jest nie tak , pensja nie będzie mniejsza oj nie
      szkoda a wydawało się że jest szansa .Dzisiaj w Dami była rzecznik
      a nie ten gwiazdor sekretarz, może dał sobie spokój albo Prezydent go
      przystopował.



      • Re: Czwarty do brydża? IP: 82.139.48.*
      Gość: ochach 31.01.07, 18:23 + odpowiedz


      A ten sekretarz to podobno z PSLu jest?
      • nielubiepisu Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 31.01.07, 18:52
        Dlatego nie lubię pisu. Zresztą, innych partii również. I bardzo zgadzam się z
        tym, coś napisał, liryku. I smutno mi, bom z Radomia, jak patrzę, co tu się
        wyprawia. Ale sami jesteśmy sobie winni. Trza było iść i głosować lub głosować
        z głową
        • Gość: 30latka Legitymacja i niedojrzała młodość IP: 82.139.48.* 31.01.07, 19:39
          Oby nie było tak jak w Teatrze Powszechnym w Warszawie, co opisało wczoraj
          Życie Warszawy:

          [ŻW] Manifest nienawiści: młody jebie starego
          autor: Iza Natasza Czapska, ar, 2007-01-29, Ostatnia aktualizacja: 2007-01-30

          W piątek kierownik literacki Powszechnego odczytał na zebraniu sporządzony
          przez siebie regulamin pracy. Oto niektóre z jego punktów: „Nienawidzimy się
          generalnie. Pie..naszego szanownego patrona. Młody jebie starego”.

          Regulamin powstał w listopadzie ubiegłego roku. Wisiał nad biurkiem Roberta
          Bolesto, pełniącego w Powszechnym funkcję dramaturga (potocznie nazywanego w
          teatrze kierownikiem literackim).

          Krzysztof Rudziński, dyrektor naczelny Powszechnego od 18 lat, kiedy zapoznał
          się z nowym regulaminem pracy, postanowił jego autora z pracy wyrzucić. Nie
          zrobił tego, bo usunięciu rzutkiego dramaturga sprzeciwił się
          Remigiusz Brzyk, od maja dyrektor artystyczny teatru. Dziś Rudziński jest
          cieniem człowieka. Na zwolnieniu lekarskim, z dala od Warszawy, przyznaje, że
          szykuje się do odejścia z teatru, bo nie widzi innego rozwiązania konfliktu
          między nim a Brzykiem i Bolesto.

          – Czuję się znękany i osaczony – mówi Rudziński. – Nie ma szans, żebyśmy razem
          mogli dalej prowadzić ten teatr. Stanąłem chłopakom na drodze, a oni chyba od
          początku zakładali właśnie taki scenariusz – beze mnie.

          Taki manifest

          Treść regulaminu znana była członkom zespołu. Ukrywano ją tylko przed aktorką
          Mirosławą Dubrawską, wdową po Zygmuncie Hübnerze (niegdyś dyrektorze, a dziś
          patronie teatru), z racji punktu ósmego, głoszącego, by szanownego
          patrona „pie..ć”. Regulamin jednak do Dubrawskiej dotarł.

          Na piątkowym zebraniu zespołu aktorka zażądała, by Bolesto odczytał go na głos.
          Dramaturg zrobił to, tłumacząc przy tym, że jest to jego manifest artystyczny i
          wyraz... hołdu dla Zygmunta Hübnera. – Teraz to jest bałwochwalstwo – tłumaczy
          ŻW Bolesto. – A zapomina się o człowieku i o tym, co ten człowiek chciał
          zrobić. Nie miałem innego wyjścia, żeby uruchomić dyskusję o Hübnerze.

          Rozwija również myśl zawartą w punkcie dziewiątym: „Młody jebie starego.” –
          Jestem przeciwny kultowi profesorów. Temu, że szkoła się przenosi do teatru –
          mówi. – Uważam, że w miejscu pracy nie ma podziału na osoby młodsze i starsze.

          Gwałtownie i brutalnie

          Profesorem Akademii Teatralnej grającym w Teatrze Powszechnym jest Zbigniew
          Zapasiewicz. Był jednym
          z aktorów, którzy opowiedzieli się za tym, by powierzyć Brzykowi funkcję
          dyrektora artystycznego.

          – Kiedy zaproponowaliśmy mu współpracę, zadeklarował, że będzie poprawiał, co
          konieczne, ale i kontynuował linię tego teatru, zapoczątkowaną przez Zygmunta
          Hübnera. Nie dotrzymał słowa – mówi Zapasiewicz. – Przymknął oko na karygodny
          wybryk swojego człowieka, jakim jest Bolesto, a zmiany, które wprowadza, są
          gwałtowne i brutalne. Tak jakby zapomniał, że to my go zaprosiliśmy, a nie
          został nam przez kogoś narzucony.

          Powodem konfliktu i pogłębiającej się zapaści w Powszechnym jest nie tylko
          obraźliwy manifest Bolesty, ale przede wszystkim finanse. Teatr ma obecnie 900
          tys. zł strat. Część z nich to, jak wylicza Rudziński, koszty związane ze
          zmianami wprowadzonymi przez Remigiusza Brzyka.

          Zaraz po przyjściu do teatru zlecił on m.in. zredukowanie widowni dużej sceny o
          140 miejsc. – Sprawdzałem. Tylko jeden tytuł ma taką publiczność, która
          zapełnia całą salę – twierdzi Brzyk.

          Za okropny uznał dotychczasowy afisz informujący o repertuarze teatru i
          zrezygnował z plakatów polskiej szkoły plakatu. – Teraz jest coś w rodzaju
          afiszo-plakatu, gdzie głównie widać popisy plastyczki, ale zupełnie zaginął w
          tym teatr – twierdzą pracownicy Powszechnego. – Trzeba bardzo blisko
          podchodzić, żeby dostrzec jakąś informację.

          Za okropną Brzyk uznał też nazwę offowej scenki Garaż Poffszechny i
          przemianował ją na Trzecią Scenę. Trzeba było przemalowywać. – Chwali się w
          mediach, że Piotr Cieplak wystawi u niego „Wesele” – przypomina Rudziński. – A
          Cieplak pracował już tutaj, kiedy Brzyk przyszedł do tego teatru. Podobnie z
          Anną Augustynowicz – jest taki dumny z jej „Miarki za miarkę”. Tyle że to ja
          już dwa lata temu ustaliłem z panią Anią, że zrobi to przedstawienie, kiedy
          wywiąże się z innych zobowiązań.

          Na wylocie?

          Remigiusz Brzyk obiecał zespołowi, że w ciągu tygodnia podejmie decyzję co do
          losów Roberta Bolesto. – Autor manifestu, niebędącego w żadnym wypadku
          manifestem Powszechnego, nie jest od dziś pracownikiem tego teatru – deklaruje
          ŻW dyrektor artystyczny.

          Mirosława Dubrawska zaś wciąż nie może się otrząsnąć po manifeście Bolesto. –
          Może młodym nazwisko Hübner nic już po prostu nie mówi. Ja wiem jedno: pracuję
          ponad 50 lat w teatrze i nikt mnie w nim nigdy nie uczył nienawiści – mówi
          aktorka, wspominając trzeci punkt regulaminu: „Nienawidzimy się generalnie.”

          Robert Bolesto [1977]
          Urodził się w Kętrzynie (woj. warmińsko-mazurskie) i tam uzyskał dyplom
          technika elektryka. W 1997 roku rozpoczął studia na Wydziale Inżynierii
          Materiałowej Politechniki Warszawskiej. Ale ich nie ukończył. Od 2000 do 2002
          roku uczył się m.in. prozy pod okiem Marka Nowakowskiego i podstaw dramaturgii
          pod opieką Tadeusza Słobodzianka na Warsztatach Pisarskich w Collegium Civitas
          w Warszawie. Próbował dostać się na Wydział Reżyserii Filmowej w Łodzi.
          Pracował m.in. na budowie, w ogrodach, telewizji, z zespołem latinojazz Calle
          Sol, przy remoncie hal Coca Coli w Sarajewie, a także w agencji reklamowej jako
          sprzątacz i copywriter. Bezrobotny, z nieuregulowaną służbą wojskową Wojska
          Polskiego, prawo jazdy kat. B, języków obcych brak. W 2000 roku zadebiutował w
          dodatku Rzeczpospolitej Plus Minus opowiadaniem-Gorący dzień (z nie
          opublikowanego zbioru Trzy zabicia psa i jedno kota).

          • darek_liryk Tego też powołano bo miał legitymację 31.01.07, 22:52
            Dzisiejszy WPROST:
            Wojewoda chciał wyłudzić prawo jazdy
            Środa, 31 stycznia 2007 - 18:09 CET (17:09 GMT)

            Wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski świadomie poświadczył nieprawdę.
            Zatajając informację o tym, że policja zabrała mu prawo jazdy, w 2004 r.
            wnioskował do urzędu o wydanie mu wtórnika dokumentu - dowiedział się "Wprost".

            19 stycznia "Wprost" ujawnił, że Wojciech Dąbrowski został w 2006 r. ukarany za
            jazdę po pijanemu rowerem m.in. zakazem prowadzenia pojazdów na 2 lata. Jak
            ustaliliśmy, Dąbrowskiemu nie odebrano prawa jazdy, bo... wcześniej już je
            stracił. W 1996 roku policja zabrała mu dokument na ponad rok za przekroczenie
            liczby dozwolonych punktów karnych. By ponownie móc kierować samochodem,
            Dąbrowski powinien zdać ponownie egzamin. Ale obecny wojewoda poszedł na
            skróty. W 2004 r. postanowił wyłudzić dokument z wydziału komunikacji na Pradze
            Południe, gdzie poprosił o wtórnik. Urzędnicy stwierdzili jednak, że Dąbrowski
            nie ma prawa jeździć samochodem i dokumentu nie wydali.
            "Wprost" dotarł do dokumentu z biura administracji i spraw obywatelskich
            dzielnicy Praga Południe. Urzędnicy napisali w nim: "17.08.2004 r. Dąbrowski
            złożył do tutejszej Delegatury wniosek o wydanie wtórnika prawa jazdy. Nie
            został wydany z uwagi na fakt, iż wyżej wymieniony nie poddał się kontrolnemu
            sprawdzeniu kwalifikacji (zgodnie z wnioskiem Komendanta Stołecznego Policji w
            Warszawie z dnia 09.04.1996 r. nr WRD II 1650/96) w związku z wielokrotnym
            naruszeniem przepisów i zasad bezpieczeństwa ruchu drogowego". Dotarliśmy też
            do wniosku Dąbrowskiego o wydanie wtórnika. Obecny wojewoda napisał w nim, że
            nie ma zatrzymanego prawa jazdy, nie ma cofniętego uprawnienia do kierowania
            pojazdami oraz, że zgubił prawo jazdy.

            Czy Wojciech Dąbrowski popełnił przestępstwo? Jak powinny być traktowane takie
            sprawy, zapytaliśmy specjalistę. - To jest klasyczne poświadczenie nieprawdy
            ścigane z art. 272 kodeksu karnego - powiedział nam dr Kazimierz Pawelec, autor
            komentarza do ustawy o ruchu drogowym. Za poświadczenie nieprawdy grozi kara do
            trzech lat więzienia.

            Co na to wojewoda? Podczas rozmowy telefonicznej z "Wprost" Wojciech Dąbrowski
            kilkakrotnie podawał różne wersje zdarzeń. Najpierw powiedział, że nie
            występował o wtórnik prawa jazdy. Za chwilę sobie przypomniał, że o niego
            jednak występował. Co napisał we wniosku? - Nie pamiętam. Składałem go, bo
            skradziono mi dokumenty. Byłem napadnięty - mówił Dąbrowski. Kiedy zapytaliśmy
            go, w jakiej miejscowości i w którym komisariacie zgłaszał napad, znowu
            zapomniał. W kolejnej rozmowie całą winę próbował zrzucić na urzędników i
            policjantów, którzy rzekomo mieli mu powiedzieć, że jego punkty karne zostały
            anulowane.

            Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Dąbrowski już pięć razy próbował zdać
            ponowny egzamin na prawo jazdy. Bezskutecznie: trzy razy oblał go w 2004 r. i
            dwa razy w 2005 r. Po wyroku za jazdę po pijanemu na rowerze musi odłożyć
            kolejne próby przynajmniej o dwa lata.

            Wbrew temu, co mówił wojewoda i broniący go politycy PiS, Dąbrowski przed
            pechową jazdą na rowerze nie wypił z pewnością tylko jednego piwa. "Wprost"
            dotarł do treści zeznań policjantów, którzy go zatrzymali w maju 2006 r. Wynika
            z nich, że Dąbrowski był mocno pijany. Funkcjonariusze wydziału wywiadowczego
            Komendy Stołecznej Policji zeznali przed sądem, że zauważyli Dąbrowskiego nocą
            i jechali za nim kilkaset metrów. Rowerzysta jechał zygzakiem i wywracał się.
            Kiedy dali sygnał do zatrzymania, Dąbrowski próbował wjechać z ulicy na
            chodnik. Znowu się przewrócił. Funkcjonariuszom, którzy go zatrzymali
            tłumaczył, że zgłodniał, a w domu nie miał nic do jedzenia i wyjechał do baru.
            Nie ukrywał, że pił alkohol. Od razu powiedział, że wypił dwa półlitrowe piwa. -
            Albo ma słabą głowę, albo nas robił w konia. My go badaliśmy alkomatem prawie
            6 godzin od wypicia tych piw i po jedzeniu, a miał 0,75 promila alkoholu w
            wydychanym powietrzu. Średnio zbudowany mężczyzna ma takie stężenie po czterech
            piwach - twierdzi jeden z funkcjonariuszy.

            Czy wojewoda Wojciech Dąbrowski zostanie odwołany? Nie udało się nam uzyskać
            odpowiedzi w tej sprawie od rzecznika prasowego rządu Jana Dziedziczaka.

            Piotr Krysiak

            • Gość: pinkley Re: Tego też powołano bo miał legitymację IP: *.internet.radom.pl 01.02.07, 00:02
              A ciebie co kumple z PIS nie obdziałkowali???
      • czlonek_z_pisu Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 03.06.07, 22:37
        IV RP po radomsku
    • Gość: gosc Re: Legitymacja partyjna najważniejsza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.07, 07:09
      Adam Wasiak z SLD, żeby być na fali zapisał sie do Sam0brony i z jej
      rekomendacji jest wybierany do ....
      co to znaczy być trendy
      • Gość: miećka Re: Legitymacja partyjna najważniejsza IP: *.158.udn.pl 01.02.07, 08:06
        jeżeli ten pan za to wszystko co zrobił, zostanie nagrodzony pozostaniem na
        stanowisku wojewody, to ewidentnie będzie swiadczyło o tym, jak działa w Polsce
        prawo i jką mamy sprawiedliwość. A najgorsze jest to, że najwyższa władza
        państwowa kłamie w żywe oczy, bo premier w TiVi powiedział, że Dąbrowski jechał
        wypiwszy jedno piwo i nie został ukarany. Może Kaczor by inaczej gadał jakby
        pan wojewoda na tym rowerku potrącił jego kotka.
        • Gość: cyklista Re: Legitymacja partyjna najważniejsza IP: 82.139.48.* 01.02.07, 21:48
          JUż po wojewodzie. Totalna kompromitacja. Legitymacja jednak nie zastępuje
          prawa jazdy.
          • roksana_psychologiczna Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 02.02.07, 00:01
            Czy rzeczywiście nikt kto nie jest członkiem PIS nie został powołany na żadne
            stanowisko?
            Za PZPRu dawali jakieś ochłapy kolegom z ZSLu i SD.
    • tylko.pis Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 02.02.07, 10:17
      darek_liryk napisał:

      > Nie wiedza, nie doświadczenie, nie dobre pomysły i otwarty umysł, nie
      > inteligencja i ogłada. To wszystko nie jest ważne. Ważna jest legitymacja
      > partyjna PISu, PSLu jednego lub piastowskiego, PO, czy Samoobrony lub LPRu.
      > Lewicowe legitymacje tymczasem możecie odłożyć do szafy, ale pewnie jeszcze
      > wam się przydadzą. Kiedy patrzę na te zadziwiające nominacje na ważne dla nas
      > wszystkich stanowiska w Radomiu, w województwie, w sejmiku to czarno widzę
      > swoją przyszłość bom całe życie bezpartyjny. Co nie znaczy bez poglądów.

      Masz rację! Wreszcie dobór kadr następuje wg. ZAUFANIA DO OSÓB, a nie na
      podstawie możliwości przerobowych wątroby i możlwiości przemielania społecznej
      kasy ...
      • michal.vel.misiek Re: Legitymacja partyjna najważniejsza 02.02.07, 10:54
        Wolałbym, żeby to nie było jedyne kryterium doboru kandydatów.
        Dobrze by bylo, żeby podstawą były umiejętności i normy moralne i dopiero zaufanie.
        Pozdr.
      • Gość: zenek Re: Legitymacja partyjna najważniejsza IP: 80.249.4.* 02.02.07, 10:56
        > Masz rację! Wreszcie dobór kadr następuje wg. ZAUFANIA DO OSÓB, a nie na
        > podstawie możliwości przerobowych wątroby i możlwiości przemielania społecznej
        > kasy ...

        Tylko kto im ufa? Na stanowisku wiceprezydenta czy wojewody powinni się
        znajdować ludzie cieszący się powszechnym zaufaniem, a nie zaufaniem
        Kaczyńskiego czy Suskiego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka