teta1985
30.09.07, 16:55
Kilka dni temu poproszono mnie o przymocowanie do ściany wiszącego
kabla telefonicznego w kamienicy, w której mieszkam. Myślę - co mi
tam, 5 minut i będzie po sprawie a i mnie denerwował dyndający na
elewacji kabelek. Wszedłem na drabinę i co się okazało - kabel jest
nieużywany, kończy się kilka metrów dalej. Patrzę - obok jest
kolejny, też obcięty przed puszką zbiorczą. Potem jeszcze jeden i
jeszcze. Były tez kable z nikąd do nikąd. Znalazły się i takie w
osnowie papierowej a i nawet w ołowianej. W sumie z
kilkudziesięciometrowej elewacji kamienicy zdjęliśmy aż 200 metrów
nieużywanych przewodów telefonicznych. Po prostu masakra. Taki
bu...el jest w tej TP, że odcięcie kabla na początku i na końcu
linii uważają za likwidację przyłącza??? A co z kablami wijącym się
po ścianach domów w całym mieście? Do tego TK Dami pozostawiła dla
potomności 20 metrów swojego kabla w uroczo rdzewiejących korytkach,
przykręconych z resztą wyjątkowo finezyjnie - po skosie by było
bliżej :( I to wszystko w centrum naszego miasta...
Ciekaw jestem, czy ktoś z UM mógłby wystosowac do TP odpowiednie
pismo w sprawie uregulowania sprawy nieużywanych kabli, przynajmniej
na zabytkowych kamienicach w centrum.
Pozdrawiam