jacekblack11
09.11.07, 12:39
« Paweł Lisicki: Kto szkodzi pamięci GiedroyciaDominik Zdort:
Dlaczego można atakować Kaczyńskich »Wojciech Romański: Pierwszy
cios w KRUS
Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego to twierdza systemu,
którego od lat żadna władza nie ma odwagi tknąć. Nikt nie chce
narazić się rolnikom - wciąż potężnej grupie społecznej, która nie
płaci nawet podatku dochodowego.
Pierwszym odważnym chce być rzecznik praw obywatelskich, który
zamierza złożyć skargę w Trybunale Konstytucyjnym. Uważa za
niekonstytucyjny przepis o finansowaniu z budżetu składek na
ubezpieczenie zdrowotne rolników bez względu na ich dochody.
Zobaczymy, co zwojuje. Na razie kolejne rządy regularnie wyjmują z
państwowej kasy pieniądze na składki zdrowotne dla ponad dwóch i pół
miliona rolników oraz ich rodzin. Oni sami wprawdzie płacą składki
na ubezpieczenie społeczne, ale ich wpłaty są nieproporcjonalnie
niskie w stosunku do tych, które co miesiąc wpływają do ZUS od
pozostałych pracujących Polaków. Ta uprzejmość w tym roku kosztowała
podatników, czyli nas wszystkich, 2,8 mld zł, a w przyszłym ma to
być 3,7 mld zł.
Od razu powiedzmy - nie tylko dla nich budżet jest taki hojny.
Płacąc podatki, zrzucamy się na składki za bezrobotnych bez prawa do
zasiłku (wiele osób rejestruje się tylko po to, by mieć darmową
opiekę medyczną i pracować na czarno), żołnierzy zawodowych, dzieci
w placówkach wychowawczych. Ale w przypadku rolników mamy do
czynienia ze szczególnie niesprawiedliwą społecznie zasadą -
zwłaszcza od czasu, kiedy poziom dochodów na wsi wyraźnie zaczął
rosnąć.
Rzecznik Janusz Kochanowski wykonał mistrzowskie, choć ryzykowne
posunięcie. Być może skarga złożona w Trybunale sprawi, że problem
przestanie być jedynie dostrzegany przez kolejne władze, a coś
zacznie się wokół KRUS dziać. Tym bardziej że i obecna koalicja
raczej do reformy KRUS palić się nie będzie.
Rzecznik we wniosku będzie się powoływał na zasadę równości i
solidaryzmu społecznego, która w tym przypadku jest zdecydowanie
łamana. Ciekawe tylko, że argument ten pojawił się dopiero teraz.
Czy wcześniej nie było odpowiedniej atmosfery?