akcja.radom
08.06.08, 18:12
To był krzyk rozpaczy!
Cykl artykułów prasowych oraz oświadczenie Prezydenta Kosztowniaka wywołał
niespotykaną falę krytyki radomskiej młodzieży wobec zatrważającej arogancji i
nieudacznictwa władz miasta.
Forma bezpardonowego ataku Prezydenta Kosztowniaka była jak dotąd skuteczna w
walce politycznej, ale nijak się ma do dialogu społecznego. Ukrywanie problemu
niczego jednak nie rozwiązuje. Pokazuje zatem jak bardzo problemy 220 tyś.
miasta przytłoczyły nie tylko Prezydenta Radomia, ale i całe zaplecze, jakim
dysponuje. „Biorąc odpowiedzialność za Radom” bierze Pan także
odpowiedzialność za złożone obietnice, za nadmiernie rozbudzone nadzieje.
To było wołanie młodzieży wchodzącej w dorosłe życie. Wyjazd z Radomia nie
jest marzeniem, jest szansą na lepsze życie. To szansa dla najambitniejszych,
najzdolniejszych, najbardziej kreatywnych.
Przecież to właśnie tutaj w Radomiu muszą zdobyć solidne wykształcenie, podjąć
pierwszą pracę, okrzepnąć, zmienić sposób myślenia, odłożyć coś na start w
dorosłe życie. Takie są oczekiwania ludzi młodych. O tym, co zrobią później i
tak zadecydują sami. Ale to musi być ich wybór. Obowiązkiem władz miasta jest
tym podstawowym wymaganiom sprostać.
Lech