zek1000
23.02.09, 15:57
www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090223/POWIAT0206/264977837
Szanowny Panie Redaktorze...
Dał się Pan zbyć jak uczniak. Walczuk zapewnił Pana, że członkowie
Spółdzielni NIC za domofony nie zapłacą, ponieważ wszystko zapłacone
będzie z funduszu remontowego. Wobec tego zapytam, czyje pieniadze
zasilają fundusz remontowy, pana prezesa, czy członków spółdzielni?
Walczuk nie wyda na ten cel nawet złotówki, bo nie mieszka w
zasobach Spółdzielni, więc i na fundusz remontowy nie płaci. Koszt
wszystkich domofonów pokryję ja, i moi sąsiedzi. Dlatego szlag mnie
trafia, że moje pieniądze sa marnotrawione. Domofony były sprawne,
duża część z nich nie miała więcej jak kilka lat. Skąd więc ta
nadgorliwość ze strony prezesa? Tym bardziej, że o wszystko inne
trzeba tu toczyć walkę, na wszystko brakuje, na nic nie ma, a tu?
prosze bardzo...JEST! Pan, Panie Redaktorze, oczywiście zdaje sobie
sprawę, czym dla firmy jest złapanie takiego zlecenia, jak montarz i
konserwacja domofonów na dużym osiedlu? Wprawdzie żyjemy w państwie
cudów, ale takie zlecenia nie spadają z nieba. W tym przypadku
równiez zlecenie z nieba nie spadło Co to za firma, jak weszła na
osiedle ze swoja usługą, jakie ma powiązania ze Spółdzielnią? Jednym
słowem: co, kto, komu i za ile? Odpowiedzi na te pytania ładnie
wyglądałyby na pierwszej stronie gazety .
Ten problem najlepiej zobrazował stosunek Zarządu
Spółdzielni "Południe" do pieniędzy zgromadzonych przez członków na
funduszu remontowym. Pan prezes daje do zrozumienia, że skoro
członkowie pieniądze wpłacili, to ich los nie powinien już nikogo
interesować. Pan prezes może je wydać na dowolną fanaberię. Ciekawe
jednak czy w tym przypadku tylko o fanaberię chodzi.