jareal
29.04.09, 07:12
Kiedy dowiaduję się w jaki sposób jest spławiany radny Kluziński, który pyta o Rewitalizację, szlag mnie trafia. Nie trzeba być bardzo przenikliwym, żeby dojść do wniosku, że to nie spółka ma coś do ukrycia, a Magistrat. Nie jest bowiem tajemnicą poliszynela, że spółka i Magistrat, to jedna drużyna i grają do jednej bramki. Podobnie jest w przypadku p. Lisieckiej. Pan Wójcik deklaruje, że zależy mu i tu i tam na wyjaśnieniu sprawy i co się dzieje ? Nic. Deklaruje, poczym jego kumple dopuszczają pełnomocnika p. radnej, aby przeciągnąć sprawę. Wychodzi na to, że cała ta demokracja to pic na wodę-fotomontaż, a radny jest bezradny i nie ma szans, żeby ustalić, czy przestrzegane jest prawo. Czy ta praktyka dotyczy całej Polski, czy tylko Radomia ? Gdzie kończą się granice ochrony interesów handlowych spółki miejskiej a zaczynają granice obrony interesów partykularnych grupy cwaniaków kręcących lody w majestacie urzędu ? Kto zareaguje, kto zrobi porządek z tym towarzystwem, które czuje się coraz bardziej pewne, widząc, że nikt im nie podskoczy ? Gdzie jest prokuratura, która podobno pilnuje przestrzegania prawa ? Jeśli tak ma wyglądać samorząd, to ja dziękuje. Sami się wybierajcie, a potem kompromitujcie panie i panowie radni. Poza radnym Kluzińskim żaden z radnych, no może poza Gajewskim i Karasiem, nie robi nic, żeby mu pomóc. A radni PO to żenada. Zamiast wykorzystać swoje koneksje z rządzącymi i spowodować, żeby nieruchawe radomskie organa ścigania wreszcie zainteresowały się tym, o czym mówi opinia publiczna w mieście, milczą. Tak jakby byli zadowoleni z samego faktu, że zostali wybrani do rady. Czy ta niemoc radnych to przypadek ? Etam. To norma w Radomiu. Grupa nieudaczników, która nie ma pojęcia o tym, na czym polega demokracja i samorządność, pozwalająca się wodzić za nos kilku gó...arzom, którzy wykorzytują swój czas, nie żeby pomóc obywatelom, tylko sobie i swoim rodzinom.