Dodaj do ulubionych

Liczba mieszkancow - spada

08.06.09, 15:12
Nie wiem czy zauwazyliscie. Aktualnie Radom ma 221255 mieszkancow.
Jeszcze nie tak dawno wszedzie podawano ze Radom to miasto ktore ma
powyzej 250 tys mieszkancow.

Czy nasuwaja Wam sie jakies wnioski? Jak myslicie - dlaczego tak sie
dzieje? Dlaczego Nas ubywa?
Obserwuj wątek
    • Gość: asdfgh Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.radom.vectranet.pl 08.06.09, 16:13
      Radom nigdy nie miał powyżej 250tyś mieszkaców.

      Najwięcej było nas w 2000r. kiedy to liczba mieszkańców wynosiła 233tyś.

      Nie ma pracy nie ma ludzi.
    • Gość: szczupaczek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.09, 16:32
      O przepraszam! Mnie nie ubywa. A jak ostatnio się przyjrzałem żonie
      sąsiada, to jej nawet całkiem sporo przybyło! Tak więc nie
      generalizujmy, że to, na przykład, pis źle rządzi w mieście i zaraz
      wszystko przez to, albo temu podobne.
      • Gość: ewemeralda Re: Liczba mieszkancow - spada IP: 94.254.160.* 08.06.09, 18:13
        nie dziwię się, że ubywa, niektórzy wolą mieszkać w Wawie, niż do
        niej dojeżdżać z Radomia super pospiesznymi nowiuśkimi pociągami
        • Gość: tyle w temacie Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.09, 23:38
          A jak to potem brzmi, że się jest Warszawiakiem, a nie burakiem z
          prowincji.
    • Gość: KY Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.radom.vectranet.pl 08.06.09, 18:34
      Nie ma powodu do obaw, nasze miasto i tak wyludnia się się wolniej niż inne
      (oprócz Warszawy oczywiście). Taka np Łódź od początku lat 90 straciła aż 80
      tysięcy mieszkańców.
      • Gość: Magda Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.radom.pilicka.pl 09.06.09, 08:22
        tez niedlugo chyba mnie stąd "ubędzie" - R-d to pier... syf
    • moonshana Re: Liczba mieszkancow - spada 09.06.09, 09:06
      mnie to nie dziwi. kolega po studiach wyższych przez trzy lata był
      zarejestrowany jako bezrobotny u nas w urzędzie. i nic. przeprowadził się rok
      temu do Krakowa. na dzień dobry tamten urząd pracy skierował go na kurs komp. a
      potem na 3 miesięczny staż w urzędzie skarbowym. bez znajomości i kumoterstwa.
      widać w Krakowie można a w Radomiu nie. inny znów pracował w naszym mieście w
      sklepie. po kolejnej podwyżce czynszu poprosił o podwyżkę w pracy. oczywiście
      szef odmówił. teraz chłopak pracuje w Warszawie, stać go na wynajęcie kawalerki
      i nie narzeka.takich przykładów jest wiele.
      kazdy chce polepszyć swój byt. widać gdzie indziej jest to łatwiejsze niż w tym
      mieście kwitnących inwestycji.
      • radom-antymoher Re: Liczba mieszkancow - spada 09.06.09, 14:59
        No wlasnie. Zgadzam sie ze Radom nie oferuje nic swoim mlodym
        mieszkancom, swojej sile napedowej. Sie zastanwiam dlaczego tak u
        Nas jest: nie dostaniesz pracy bez znajomosc? A jak dostaniesz to
        pracuj za marne grosze.

        Dlaczego tak sie dzieje? Ja sie nie dziwie ze rosnie u Nas
        przestepczosc i wzmaga sie problem alkoholizmu.

        Czy ktos z radnych obecnej kadencji zainteresuje sie tym problemem?
        • Gość: kminek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: 162.27.161.* 09.06.09, 18:03
          I niech spada. ja tam tez sie za chwile wynosze. Szkoda marnowac
          zycia w miescie ktore nie daje szans.
          • Gość: ona Re: Liczba mieszkancow - spada IP: 212.76.37.* 09.06.09, 19:44
            zacznie rosnąć jak pojawi się lepsze połączenie (kolejowe) z Wwą, wtedy taniej
            będzie mieszkać tu i pracować tam, a podróż (przyjmując oficjalne założenia)
            będzie trwała krócej niż dojazd do centrum z Białołęki i innych bardziej
            odległych dzielnic Wwy. Podejrzewam, że wtedy bardzo wzrosną ceny mieszkań,
            działek i wreszcie coś ruszy w tym mieście.
            A póki co też nie ma co narzekać, wystarczy mieć pomysł, a nie liczyć na to, że
            ktoś (np Urząd Pracy) załatwi wszystko za nas.
            • Gość: kminek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: 162.27.161.* 10.06.09, 00:34
              UP czyli Unieruchomiony Petent. nadzieja umiera ostatnia.
              • ewemeralda Re: Liczba mieszkancow - spada 10.06.09, 08:43
                to kiedy szybciej pojedziemy do Warszawy?
                • Gość: kminek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.chello.pl 10.06.09, 09:11
                  Wedlug mnie za 100 lat czyli nigdy. NIe ma sie co ludzic. Warszawa nie rzuci
                  pieniedzy na wioske a Radom jak widzimy nie robi nic by A) zatrzymac ludzi
                  ktorzy wyjezdzaja B) ultawic im szybka komunikacje miedzy odleglym miejscem
                  pracy a Radomiem.
                  • ewemeralda Re: Liczba mieszkancow - spada 10.06.09, 10:17
                    acha, czyli będę kolejną osoba, któa spakuje manatki, sprzeda
                    mieszkanie w Radomiu i zabierze swoja rodzinę i zamieszka np. w
                    Nowej Iwicznej - stamtąd 20 min. pociągiem w jedną stronę i jestem
                    prawie w pracy.
            • martica co wy z tymi znajomosciami? 10.06.09, 10:43
              Nie rozumiem tego - im ktos z mniejszego miasta pochodzi i mniej
              umie, tym bardziej marudzi, ze bez znajomosci nie ma pracy. Chorzy na
              lenia jestescie?

              Moi znajomi w Radomiu jakos pracuja bez znajomosci, niektorzy nawet
              zarabiaja wiecej niz Warszawiacy...Moj brat jakos pracuje bez
              znajomosci i tez zarabia wiecej niz niektorzy Warszawiacy ( ma 3 tys
              na reke) - ale im sie chcialo, nie marudzili, nie plakali, poszli na
              dodatkowe studia. Prawda jest taka, ze im ktos bardziej leniwy, tym
              bardziej narzeka na brak znajomosci.

              W Warszawie pracowalam w dwoch miejscach - nigdzie nie pomogly mi
              znajomosci, nawet networking nie byl potrzebny. Bez znajomosci
              kupilam tez mieszkanie w Warszawie.

              W Radomiu co innego jest problemem - moglabym tu zarabiac podobnie
              jak w WAW, a moze nawet wiecej. Jak ktos ma studia,zna jezyki, to
              wszedzie jest dla niego praca. Tylko zebym sie zanudzila w Radomiu,
              poza tym po 12 latach zycia w stolicy byloby mi ciezko sie przestawic
              na ten powolny tryb zycia w mniejszych miastach.

              Ijeszcze cos - nie mylcie zdrowego dobrego networkingu z
              korupcjogennymi 'znajomosciami'.
              • Gość: NINA Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: 188.33.0.* 10.06.09, 11:08
                ale konkretnie czego nie rozumiesz?
                tego że w Radomiu osoba po studiach zarabia 1,5 tysiąca złotych a np. w Krakowie
                - ta sama osoba 3 tysiące? tego że w Radomiu kobieta ze spożywczego ma na rękę
                1000 zł a w Warszawie 2 tysiące? przy podobnych kosztach utrzymania? tego nie
                rozumiesz? ja też tego nie rozumiem ale rozumiem ludzi którzy uciekają stąd
                gdzie pieprz rośnie.
                nie rozumiesz że u nas w urzędach nie ma miejsca dla osób z ulicy? że np. wiesz
                , że będzie wakat za dwa tygodnie na poczcie a gdy pójdziesz się dowiedzieć o
                pracę pani kadrowa zapyta kto Cię przysłał? a gdy odpowiesz że nikt, po prostu
                słyszałaś o zwalniającym się miejscu - wywołasz napad śmiechu u siedzących pań?
                tego nie rozumiesz? masz znajomych w Urzędach radomskich? to zapytaj ich
                szczerze w jaki sposób dostali pracę. może zrozumiesz.
                różnimy sie od innych miast. nie od wszystkich, ale jednak. jak można mieć komuś
                za złe że szuka lepszego losu? gdzie będzie mógł uczciwie pracować, godnie
                zarabiać, i będzie traktowany jak człowiek przez urzędników którzy nie zrobią
                mu wielkiej łaski że zechcą przyjąć od niego jakieś dokumenty.
                a nazywanie osób niezadowolonych z sytuacji leniami jest wstrętne.
                to że nie podoba mnie się że np. urząd pracy nie wywiązuje się ze swoich zadań
                nie oznacza że jestem leniem. tak się składa że mam pracę - ale gdy bywam tam
                czasem z racji służbowych obowiązków i widzę jak traktowani są bezrobotni -
                szlag mnie trafia.
                taki bezrobotny wyjedzie np. do Krakowa ( jak napisali wyżej) i ... ojej, ojej -
                metamorfoza! z "lenia" zmieni się w pracującego człowieka.
                • Gość: bezukładowiec Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.09, 11:52
                  > ale konkretnie czego nie rozumiesz?
                  tego że w Radomiu osoba po studiach zarabia 1,5 tysiąca złotych a
                  np. w Krakowie
                  - ta sama osoba 3 tysiące? tego że w Radomiu kobieta ze spożywczego
                  ma na rękę
                  1000 zł a w Warszawie 2 tysiące? przy podobnych kosztach utrzymania?
                  tego nie
                  rozumiesz? ja też tego nie rozumiem

                  Bo tego się nie da zrozumieć: niby jak jedna i ta sama osoba może
                  jednocześnie pracować i mieszkać w Radomiu i Krakowie??? Ale jeśli
                  ta osoba najpierw pracowała w Radomiu i przekonała się, że zarobki
                  jej nie są satysfakcjonujące, więc przeprowadziła się do Krakowa, to
                  wtedy wszystko staje się jasne. Najwyraźniej nie jest to jakiś
                  nieudacznik, który uważa, że wszystko mu się należy, tylko osoba
                  odpowiedzialna i pracowita, która potrafi wybrać to, co dla niej
                  odpowiednie. A że takich w Radomiu jest coraz mniej, to tylko
                  ułatwia konkurencję.

                  > nie rozumiesz że u nas w urzędach nie ma miejsca dla osób z ulicy?

                  I całe szczęście.

                  > masz znajomych w Urzędach radomskich? to zapytaj ich
                  > szczerze w jaki sposób dostali pracę. może zrozumiesz.

                  A którego uczciwego człowieka, który coś sobą reprezentuje i coś
                  potrafi, interesuje praca w urzędzie? To właśnie jest problem
                  Radomia, że tutaj wymarzona fuchą jest grzanie stołka w budżetówce,
                  gdzie nikt nikogo nie rozlicza z wykonania jakichś zadań. A skoro
                  takie jest społeczne zapotrzebowanie, to nic dziwnego, że układy są
                  tu warunkiem przetrwania, a rozdawanie posad w budżetówce -jedyną
                  twardą walutą polityków. Ludzi pracowitych i samodzielnych, którzy
                  potrafią dać innym coś, za co tamci chcą płacić -politycy nie kupią
                  posadami dla nieudaczników.

                  > widzę jak traktowani są bezrobotni -
                  > szlag mnie trafia.

                  No właśnie! Bo bezrobotny ma myśleć o sobie jak o dziecku specjalnej
                  troski?

                  > taki bezrobotny wyjedzie np. do Krakowa ( jak napisali wyżej)
                  i ... ojej, ojej
                  > -
                  > metamorfoza! z "lenia" zmieni się w pracującego człowieka.

                  No popatrz! Znowu mamy tego samego bezrobotnego w Radomiu i
                  Krakowie. Cóż za szczęśliwa okoliczność, że można prowadzić
                  dociekania na podstawie takich "przypadków". A może jednak to nie
                  jest ten sam bezrobotny? Może ten, który nie jest leniem wyjechał do
                  Krakowa, a ten który jest -pozostał w Radomiu, bo nie zamierza
                  pracować, tylko być petentem narzekającym na brak układów?
                  • Gość: nina Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: 188.33.0.* 10.06.09, 12:30
                    osoba pracująca w Radomiu za 1500zł przeniosła się do Krakowa i za taką samą
                    pracę na podobnym stanowisku dostaje 3000zł. teraz jasne?
                    a może właśnie należy się cieszyć że istnieją jeszcze uczciwi ludzie których
                    interesuje praca w urzędzie? nie po to aby grzać tam stołki ale aby uczciwie
                    wykonywać swoje zadania.
                    a co do urzędu pracy...
                    bezrobotny nie ma myśleć o sobie jako o dziecku specjalnej troski. bezrobotny,
                    jeśli już przydarzy mu się nieszczęście bezrobotnym zostać ma udać się do UP,
                    zarejestrować, dowiedzić się o oferowane posady, ewentualnie kursy, jeśli jest
                    bezrobotnym niezaradnym ( a uwierz, jeśli ktoś 30 lat pracował w jednym
                    zakładzie - teraz się gubi - a nazywanie go osobą specjalnej troski jest podłe),
                    jeśli jest niezaradny ma udać się do odpowiedniego pokoju gdzie siedzą panie i
                    biorą co miesiąc pieniążki za pomoc ludziom takim jak on.
                    w Radomiu taki bezrobotny może się co najwyżej zarejestrować. i to jak ma
                    szczęście. a jak go nie ma to panna z okienka odeśle go do domu po jakiś
                    papierek,który co prawda ma w archiwum, ale bardzo jej trudno tam zadzwonić i
                    poprosić o przysłanie.
                    jakiś czas temu pracę stracił mój wujek. człowiek po 50-tce, całe życie
                    przepracował w jednym zakładzie jako pracownik fizyczny. oczywiście
                    zarejestrował się w UP, przejrzał oferty, porozmawiał z urzędniczką, i
                    dowiedział się...ha, ha, ha, że ha, ha, ha, nic. na ha, ha, ha sie skończyło.
                    na to, jak postrzegamy Radom ma wpływ wiele rzeczy. także to jak jesteśmy
                    traktowani w urzędach, jakie miasto stwarza możliwości rozwoju, jakie są
                    zarobki, przedszkola, szkoły.
                    jasne, najlepiej gdyby nikt nie pytał co Radom może mu dać, tylko co on może dać
                    miastu...
                    ale w imię czego ?
                    • Gość: bezukładowiec Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.09, 12:52
                      > osoba pracująca w Radomiu za 1500zł przeniosła się do Krakowa i za
                      taką samą
                      > pracę na podobnym stanowisku dostaje 3000zł. teraz jasne?

                      No przecież opisałem wyżej taką ewentualność. I w czym problem? Kto
                      tu w ogóle ma jakiś problem? Bo ta nowa krakowianka chyba właśnie
                      swój rozwiązała i to bez łaski UP, władz i całego Radomia.

                      > a może właśnie należy się cieszyć że istnieją jeszcze uczciwi
                      ludzie których
                      > interesuje praca w urzędzie?

                      A skąd wiadomo, że ktoś, kto akurat nie jest z układu rządzącego,
                      jest uczciwy i interesuje go praca, a nie grzanie stołka w urzędzie?
                      Biorąc pod uwagę choćby pracę urzędników z UP, do których masz tyle
                      pretensji, należałoby chyba przyjąć, że nikt uczciwy i chcący
                      rzeczywiście coś w życiu zrobić -nie będzie tam szukał zaczepienia.

                      > a uwierz, jeśli ktoś 30 lat pracował w jednym
                      > zakładzie - teraz się gubi

                      Wierzę. Tylko że w dzisiejszych czasach, nadzieja na przepracowanie
                      całego życia dzięki wykonywaniu jakiejś jednej czynności, za którą
                      zapłacą tylko w jednym, właśnie upadającym zakładzie pracy - jest
                      dziecinną naiwnością. Delikatnie mówiąc.

                      > - a nazywanie go osobą specjalnej troski jest podłe

                      Czytaj ze zrozumieniem, a nie wyjeżdżaj mi tu z moralnymi ocenami
                      czegoś, co sama sobie ubzdurałaś. Napisałem, że taka osoba, jeśli
                      oczekuje, że inni rozwiążą jej problemy, a ona ma tylko się
                      zarejestrować i na to czekać, sama chyba myśli o sobie jak o dziecku
                      specjalnej troski. Rozumiesz różnicę?

                      > jasne, najlepiej gdyby nikt nie pytał co Radom może mu dać, tylko
                      co on może da
                      > ć
                      > miastu...
                      > ale w imię czego ?

                      Kolejne bzdury. Kto tu mówi o dawaniu czegoś Radomiowi? Ludzie sami
                      sobie powinni dawać szansę. Jeśli nie tu, to gdzie indziej. Jeśli
                      nie w Radomiu, to w Krakowie, jak ta Twoja znajoma ze sklepu. Ty się
                      lepiej zapytaj, w imię czego pracujący i płacący podatki mają łożyć
                      na posady urzędnicze dla wszystkich z ulicy oraz branie pod opiekę
                      Twoich bezradnych wujków.
                      • Gość: nina Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: 188.33.0.* 10.06.09, 13:08
                        a dlaczego teraz wszyscy łacznie ze mną łożą na utrzymanie armii urzędników?
                        dlaczego wszyscy teraz łożą na pensje urzędnika który ma obowiązek zajęcia się
                        osobą bez pracy a tego nie robi?
                        to jest paranoja.
                        nie wiem, czemu mnie atakujesz...
                        z tego co piszesz wynika że nie należy nawet próbować nic zmieniać. tematem
                        wątku jest ubywająca liczba mieszkańców Radomia. a Ty piszesz: bardzo dobrze że
                        koleżanka "nowa krakowianka" wyjechała. pewnie że dla niej dobrze. clou problemu
                        tkwi w tym, że gdyby w Radomiu miała takie możliwości jak w Krakowie to by nie
                        wyjeżdżała. i o to tu chodzi, prawda?
                        teraz o urzędach. co w tym dziwnego że chciałabym aby pracowali tam ludzi którzy
                        będą wiedzieli po co tam są? wydaje mi się że gdyby posady w urzędach dostawali
                        ludzie rzeczywiście mający kwalifikacje do takiej pracy radomianom żyłoby się
                        prościej. z tym też się nie zgodzisz? a skoro siedzą tam tacy co to jeden ma
                        ciocię kierowniczkę a druga jest siostą cioteczną kadrowej - jest jak jest.
                        nie wiem czy człowiek przychodzący z ulicy będzie uczciwy. wiem, że człowiek
                        który dostaje pracę dzięki własnym umiejętnością i wykształceniu będzie się
                        bardziej starał niż taki " krewniak" który robi co chce bo " i tak go nie rusą".
                        • Gość: bezukładowiec Re: co wy z tymi znajomosciami? IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.09, 13:36
                          > nie wiem, czemu mnie atakujesz...

                          Za każdym razem wyjaśniam czemu.

                          > tematem
                          > wątku jest ubywająca liczba mieszkańców Radomia. a Ty piszesz:
                          bardzo dobrze że
                          > koleżanka "nowa krakowianka" wyjechała. pewnie że dla niej dobrze.
                          clou problem
                          > u
                          > tkwi w tym, że gdyby w Radomiu miała takie możliwości jak w
                          Krakowie to by nie
                          > wyjeżdżała. i o to tu chodzi, prawda?

                          To zależy. Ja w ogóle nie widzę problemu w tym, że ludzie stąd
                          wyjeżdżają i że licczba mieszkańców Radomia spada. A niech spada!
                          Problemy tworzą tylko ci, którzy pozostają. Nie tylko ci, którzy
                          pozostają bo są w układzie, który zapewnia im byt niezależnie od
                          tego, czy coś sobą reprezentują, ale także ci, którzy zostają nie
                          dlatego, że są bezradni. Usprawiedliwiam tu tych, którzy z racji na
                          wiek nie mają już innego wyjścia.

                          > a skoro siedzą tam tacy co to jeden ma
                          > ciocię kierowniczkę a druga jest siostą cioteczną kadrowej - jest
                          jak jest.
                          > nie wiem czy człowiek przychodzący z ulicy będzie uczciwy. wiem,
                          że człowiek
                          > który dostaje pracę dzięki własnym umiejętnością i wykształceniu
                          będzie się
                          > bardziej starał niż taki " krewniak" który robi co chce bo " i tak
                          go nie rusą"

                          To też właśnie mówię, że w mieście bezradnych, praca w urzędzie jest
                          jak manna z nieba, bo bezradnymi ktoś musi się zaopiekować i im dać
                          zasiłek w postaci pracy nieprzekraczającej ich marnych możliwości.
                          Na tym bazują politycy, którzy wiedzą jak zadbać o bezradny
                          elektorat.
                          Ja mówię jak jest, a nie żeby tego nie zmieniać. Jak ktoś chce, to
                          może, a nawet powinien to zmieniać. Ale to się wiąże z kilkoma
                          trudnościami. Choćby takimi, że trzeba zaniechać poszukiwania
                          poparcia w rodzinie lub znajomych z układu przy poszukiwaniu pracy;
                          przestać głosować na tych, po których spodziewamy się, że coś dla
                          nas załatwią bez kolejki, zamiast traktować wszystkich
                          sprawiedliwie; stale rozwijać swoje umiejętności na wypadek
                          konieczności zmiany pracy, itp. Ile marudzących tu osób jest na to
                          gotowych? Gdyby tak postępowała większość radomian, sytuacja byłaby
                          inna. Ale większość woli bazować na jakimś układzie lub czekać aż
                          układ się o nich bezinteresownie zatrzoszczy. Jak by na to nie
                          patrzeć, to ani jedni, ani drudzy nie widzą swojej przyszłości bez
                          układu. I to jest prawdziwy problem.
                          • Gość: bezukładowiec korekta IP: *.adsl.inetia.pl 10.06.09, 14:09
                            Wyżej miało być:
                            Problemy tworzą tylko ci, którzy pozostają. Nie tylko ci, którzy
                            pozostają bo są w układzie, który zapewnia im byt niezależnie od
                            tego, czy coś sobą reprezentują, ale także ci, którzy zostają
                            DLATEGO, że są bezradni. Usprawiedliwiam tu tych, którzy z racji na
                            wiek nie mają już innego wyjścia.

                            Pomyłka raczej oczywista, ale na wszelki wypadek warto wyjaśnić.
                • martica w Radomiu mozna spokojnie zarabiac wiecej! 10.06.09, 15:18
                  @NINA, I to bez znajomosci, zapewniam Cie...Tylko ze wiekszosc ludzi
                  mieszkajacych w tym miescie woli narzekac i marudzic niz poszukac
                  normalnie platnej pracy.
                  Ja mam okolo 10 przypadkow znajomych gdzie osoby zarabiaja w Radomiu
                  okolo 2500-3000 tys zl uczac jezyka czy jako asystenci, dziennikarze
                  czy jako szefowie zmian w firmach. Mozna. Wbrew pozorom mozna sporo
                  zarobic w Radomiu. I to beda podobne stawki jak za ta sama prace w
                  Warszawie.

                  A przyklad ktory podaliscie - bardzo sie chwali, bo osoba nie
                  zalozyla rak i nie plakala, jak duzo osob w Radomiu, ale wziela
                  sprawy w swoje rece.
      • Gość: lolp Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.00a.radom.pilicka.pl 10.06.09, 18:45
        "kolega po studiach wyższych przez trzy lata był
        > zarejestrowany jako bezrobotny u nas w urzędzie" "

        "na dzień dobry tamten urząd pracy skierował go na kurs komp. a
        potem na 3 miesięczny staż w urzędzie skarbowym."

        To co on za studia konczyl ze nawet go obslugi komputera nie nauczyli przez 5
        lat ? :D
        • Gość: kminek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: 162.27.161.* 12.06.09, 11:50
          Ukonczylem 2 kierunki studiow. Znam biegle 2 jezyki obce.
          Perfekcyjnie opanowalem prace z programami graficznymi na kompie. Od
          3 lat pracuje za niecale 2 tys netto. W miedzy czasie otrzymalem
          kilka ciekwych propozycji z Wawy i Kielc (na starcie prawie 4tys
          netto !). Odrzucilem. Mysle sobie Radom moje miasto. Daje mi w kosc
          ale jeszcze nie uciekam. No niestety. Z roku na rok jest coraz
          gorzej. Troche ucieka mi czas przez palce siedzac ciagle w tym smaym
          miejscu pracy za te same pieniadze bez szans awansu.
          A NETWORKING? Prosze CIE! W RADOMIU nie ma czegosc takiego jak
          netowrking. SA TYLKO I WYLACZNIE ZNAJOMOSCI. (o glupiej mentalnosci
          urzednikow w miejskich urzedach nie wspomne).

          Nie jestem szaraczkiem i dziobakiem ale w pelni swiadomym i
          profesjonalnym pracownikiem wiec jesli ktos nazywa
          mnie "nieudczanikiem" to po prostu ubliza mi i wielu mnie podobnym
          osobom w Radomiu.

          Nie oszukujmy sie. Tylko nieliczni moga dostac prace w Radomiu za
          rozsadne pieniadze bez znajomosci. Naprawde garstka.
          • radom-antymoher Re: Liczba mieszkancow - spada 12.06.09, 13:02
            Mi tez nie bylo latwo zdobyc jakąkolwiek fuche bez "plecow". Sie
            ciesze ze mam w ogule co robic bo innaczej bylbym skazany na te
            upokarzajace wizyty w UP.

            Ale czy emigracja radomian spowodowana jest tylko i wylacznie
            brakiem miejsc pracy?
            • moonshana Re: Liczba mieszkancow - spada 12.06.09, 16:50
              brakiem miejsc pracy, brakiem przedszkoli, brakiem atrakcyjnych
              szkół, brakiem wielu czynników ułatwiających życie. choćby rozrywki.
              niedawno gościłam koleżanki z Gdańska. był piątek , godz 22.15 i
              jedna rzuciła hasło: gdzie tu można się pobawić? jakie dziś (??!!)
              macie koncerty? tylko żeby nie było daleko...
              załamałam się. 20 lat skończyłyśmy jakiś czas temu, więc knajpy
              pełne 16-latków udających 18-latków nas nie satysfakcjonowały. i
              jeszcze musiałam odpowiadać co my TU robimy wieczorami.
              a sąsiadka która w tamtym roku zdała maturę wyjechała studiować do
              Warszawy. a jak rodzice pytali czemu nie chce zostać w Radomiu to
              spytała czy w mieście nowy supermarket otwierają:) bo to jedyne
              miejsca pracy w Radomiu. taki żart mają w szkole.
        • darek_radom Re: Liczba mieszkancow - spada 12.06.09, 13:04
          Gość portalu: lolp napisał(a):
          >
          > "na dzień dobry tamten urząd pracy skierował go na kurs komp. a
          > potem na 3 miesięczny staż w urzędzie skarbowym."
          >
          > To co on za studia konczyl ze nawet go obslugi komputera nie nauczyli przez 5
          > lat ? :D

          Podejrzewam, że Urząd wyslał go na kurs bo nie miał "papierka". A umieć obsługiwać komputer i "mieć papier", że "umie się" obsługiwać komputer, to dwie różne sprawy :-).
          • moonshana Re: Liczba mieszkancow - spada 12.06.09, 16:53
            dokładnie:) potrzebował papierka:)
            • Gość: kminek Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.chello.pl 12.06.09, 23:22
              Casus "zasypiania" miasta juz o godzinie 17ej jest znany nie od dzis. No wlasnie
              nie sama praca czlowiek zyje. A Radom w sferze kultury i rozrywki daleko odstaje
              w tyle.
              • radom-antymoher Re: Liczba mieszkancow - spada 13.06.09, 13:05
                W tyle to malo powiedziane. Radom jest pustynia kulturalna. i wszyscy o tym wiedza.
    • Gość: m Re: Liczba mieszkancow - spada IP: *.radom.pilicka.pl 15.06.09, 19:05
      Pewnie, że ubywa. Moja rodzina też wyprowadziła się w tym roku z
      Radomia za miasto. Radom jest drogi w utrzymaniu, sąsiadujące gminy
      są o wiele tańsze (woda, podatki ...).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka