Dodaj do ulubionych

Stary Rzeszów - powspominajmy

IP: *.ostdsl.pl 27.01.10, 09:12
Powspominajmy stary Rzeszów Klub Na Poczcie ,Tadek Nalepa ,Staszek Guzek,
bywanie na "maja" Delikatesy ,jedyne w Rzeszowie na 3-go maja ale na przeciw
Banku PKO (teraz jest tam sklep sportowo turystyczny,
słynne "męczarnie" Ludowa na Grunwaldzkiej Popularna na rogu Bernardyńskiej
obecnie MCDonald i wiele innych miejsc
Obserwuj wątek
    • Gość: rurek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 27.01.10, 09:28
      Pod Koniem (Tatarska) na Kolejowej, Jutrzenka na Placu Wolności, Bunkier na
      Kopernika.Ech łza się w oku kręci.To sem ne wrati.A jak do tego dodać kino
      Przodownik na Pstrowskiego to widać co straciliśmy bezpowrotnie.Co to za sztuka
      i wyczyn napić się teraz piwa.Kiedyś trzeba było się wspiąć na wyżyny
      przedsiębiorczości i, co tu dużo mówić, odwagi.
      • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.10, 20:03
        Odwagi i sprytu.W "Zagłobie" przy Bieruta wychodziło się do WC z
        kuflem.Nieostrożność groziła zamianą płynów w kuflu.
        • Gość: rurek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 27.01.10, 20:12
          A ile intuicji graniczącej z czarną magią trzeba było mieć, żeby przewidzieć
          kiedy rzucą piwo w blaszaku na Krzywoustego.
          • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.adsl.inetia.pl 27.01.10, 22:16
            Szanuje te wszystkie PRL-owskie intuicje , biorąc pod uwagę czuwających nad
            "porządkiem".Ten "porządek" obowiązywał tylko obywateli.Dzisiaj pytając
            ówczesnego stróża prawa odpowiedź jest jedna " nie pamięta".I szlag może
            człowieka delikatnie trafić ale on "nie pamięta".Nie pamięta mając skończoną
            nawet najlepszą uczelnię.Więc należy zadać jedno podstawowe pytanie, jak on te
            uczelnie ukończył z taką pamięcią.
            • Gość: jajo Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 28.01.10, 08:54
              A kto pamięta Dworzec autobusowy na ul H.Sawickiej za KW PZPR
              • Gość: rurek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 28.01.10, 09:59
                O kurcze, tego nie pamiętam.To znaczy że autobusy miały stanowiska przy ulicy ,
                czy był tam placyk?W jakich to było latach, ja kojarzę Rzeszów od około 73-74 roku.
              • Gość: xyz Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 11:45
                Jasne że pamiętam odjazdy autobusów z ul. H.Sawickiej . A jakim wyczynem było
                dostać sie do takiego autobusu ?
                Krótko mówiąc jeśli chodzi o to piwo -co piszecie - to duch w narodzie ginie !!!
                Ileż to znaczyło - zdobyć to piwo i wypić je ! To były wspaniałe czasy , kiedy
                cały tabun "spragnionych " przemieszczał się z jednego osiedla na drugie - bo
                tam "rzucili" piwo!
                A dzisiaj ? - piwa wszedzie pełno - zadnych wrażen i kolorytu !!!
                Podobno kulturalniej - ale czy napewno ?
                A w ogóle to prawdziwe życie mieszkanców miasta przenioslo się z
                centrum /city/ na obrzeża . Centa miast - również Rzeszowa -
                zarezerwowano dla : banków, salonów telefonii komórkowej,knajp,pubów itp.
                Nie podoba mi sie to ! -bo miasto "żyje takim sztucznym ,wyimaginowanym życiem -
                zamierajacym po godzinie 17.


                • Gość: stary rzeszowiak Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 28.01.10, 14:59
                  A kto pamięta kultowy kiosk z piwem przy Jałowego (wtedy
                  Turkienicza) obok dworku, gdzie teraz mieszka biskup? Ulicę
                  Podpromie z drewnianymi chałupkami prowadzącą - jak sama nazwa
                  wskazuje - do promu? Dwa stawy i wieżę spadochronową w parku przy
                  Pułaskiego? Kino Goplana na Staromieściu? Kino na swieżym powietrzu
                  w miejscu pomnika Lisa-Kuli?
                  • drewniany_pajacyk Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 28.01.10, 15:16
                    Po stronie Drabinianki (dziś NM) ta uliczka z drewnianymi
                    chałupkami, prowadząca do promu, nazywała się Stroma. Trzy, czy
                    cztery te domy tam były; mniej więcej w miejscu, gdzie dziś jest
                    przerwa między domkami szeregowymi przy Podwisłoczu.
                • Gość: scpt Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 30.01.10, 14:24
                  to pojęcie starego Rzeszowa jest dość pojemne - bo dla mnie to np Rzeszów końca
                  lat 60 -tych czy 70 tych. Kto teraz w erze masowej małej gastronomii pamięta
                  początki Hungarii z ...gulaszem w kociołku czy nieśmiertelnymi plackami po
                  węgiersku, smażalnie ryb na Dąbrowskiego i Żeromskiego (koło ówczesnego KW) albo
                  pączki kupowane w szarych terebkach w kasynie milicyjnym na dzisiejszym placu
                  śreniawitów (wtedy...plac Gwardii Ludowej...chyba ??
                  Na wódkę z piwem na Podzamczu, w Jutrzence czy tatarskiej - byłem wtedy za młody
                  - czego wam tak szczególnie nie zazdroszczę :)

                  Ale lata 80-te i owszem. Nie zapomnę pewnego opilstwa w górnej Hungarii końca
                  lat 80.tych - gdy zagarnięty jako rezerwista na ćwiczenia poligonowe - urwaliśmy
                  się przed wyjazdem z koszar na imprezę tamże . Zestawione dwa stoliki, skrzynka
                  piwa wstawiona pod nie i ..impreza do późnej nocy.
                  Kelnerka waląca ścierą po pyskach co nachalniejszych piwoszy, smród rozlanego
                  piwa i przypalanych na zapleczu "smakołyków"...
                  Potem - już za demokracji mieścił się tam na piętrze sklep meblowy- a
                  teraz...sam nie wiem
                  • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.01.10, 20:01
                    A kto pamięta składowisko lodu na Ul. Szopena ,koło dzisiejszego RAR.
                    W zimie wycinano bryły lodu z Wisłoka i składowano właśnie tam.Przysypywano ten
                    stos trocinami i w lecie lodziarze ,którzy mieli budki z lodami w całym mieście
                    wygrzebywali takie bryły i obkładali tym lodem bańki z lodami .Nie było wtedy
                    lodówek ,lata 50 ubiegłego stulecia. A jak smakowały takie lody.
                  • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.10, 20:42
                    Ty naprawdę "scpt" nie wiesz, co się tam dzisiaj się w "Hungari" mieści?Otóż
                    historia jak wszędzie zatoczyła koło.Tam gdzie było siedlisko kultury dzisiaj
                    jest wyszynk a tam gdzie był wyszynk są biblioteki jedna uniwersytecka
                    "Podzamcze" ,druga publiczna "Hungaria".
                  • Gość: Tom Najlepsze kremówki... IP: 87.116.217.* 31.01.10, 14:57
                    na Grunwaldzkiej w miejscu gdzie teraz jest Kredyt Bank, smak lodów
                    bakaliowych od Krupy, bar mleczny na 3-Maja w miejscu obecnego
                    salonu Ery, księgarnię na rogu 3-maja i Jagiellońskiej ,
                    sklep "Zbyszko i Jagienka" itd...
                    • Gość: hycel Re: Najlepsze kremówki... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.02.10, 09:55
                      W dzisiejszej Erze był bar ale z wódeczką -Wiarus.Bar mleczny vis a
                      vis Jubilera
                      • Gość: scpt kryminalny Wiarus ?? IP: 84.38.160.* 04.02.10, 10:16
                        Gość portalu: hycel napisał(a):

                        > W dzisiejszej Erze był bar ale z wódeczką -Wiarus.Bar mleczny vis a
                        > vis Jubilera

                        No to tam ponoć wydarzyła się krwawa historia z postrzeleniem kelnerki przez
                        zazdrosnego milicjanta.
                        Pamiętam to ciemne wnętrze ze sklepieniami i filarami.

                        Ale wśród rzeszowskiego światka najpopularniejsza był Rzeszowska na Kościuszki i
                        Relax vis a vis fary .
                        A pamiętacie dawne zakłady fryzjerskie ??
                        Ja z dzieciństwa pamiętam taki lokalik na skraju ówczesnego placu Gwardii
                        Ludowej :). Jako dzieciak sadzany tam byłem na desce kładzionej w poprzek
                        fryzjerskiego fotela. A pan cyrulik zabawiał mnie zagadkami typu "Po jeziorku
                        pływa kaczka sie nazywa. Co to jest ??" :)
                      • Gość: xyz Re: Najlepsze kremówki... IP: 84.38.160.* 15.02.10, 09:44
                        Doskonale pamiętam ten bar mleczny. Jakież tam było dobre jedzenie.
                        A kolejki ogromne.Pani przy ladzie krzyczała do mikrofonu jakie
                        danie ma przygotować kuchnia. Potem krzyczała żeby klient odebrał to
                        jego danie. A jak tam było zawsze gorąco?
                    • Gość: jah Re: Najlepsze kremówki... IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.04.10, 18:03
                      Tam, gdzie dziś jest salon ERY przed laty był bar Wiarus, a bar
                      mleczny naprzeciw dzisiejszego Jubilera
                  • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.01.10, 15:23
                    W Kasynie milicyjnym na Placu Śreniawitów była wspaniała sałatka śledziowa i
                    przepyszne flaki
                    • Gość: scpt tamte smaki IP: 84.38.160.* 31.01.10, 18:46
                      sprzed 30-40 laty to zapach mielonej kawy w sklepowych młynkach na 3 maja i
                      ...Obrońców Stalingradu :) (tam gdzieś dziś sklep gospodarstwa domowego),
                      cukierki ślazowe kupowane w papierowych rożkach na przykład w cukierence na
                      Gałęzowskiego...
                      Tylko kurcze zapomniałem jak się właściciel owego przybytku nazywał :( jaokoś na
                      ..ik nazwisko się kończyło.
                      Po ciastka to się zwykle goniło do Lecha na Krakowskiej bo pączki to w
                      "konsumach" :)
                      Piwo to te beczkowe najlepsze było chyba w kiosku przy stacji Dojazd Staroniwa -
                      jakiś czas tam blisko mieszkałem - to i z taką bańką na mleko byłem po nie
                      wysyłany - gdy ojciec z dziadkiem smaku nabrali.
                      Mówiło się "skocz po piwo do Rzepki" Bo właściciel czy ajent kiosku Rzepka
                      właśnie się nazywał.
                      A na "długie łodzie wikingów" czy "kolumna trajana" - sławne produkcje
                      hollywódzkie to się do kina "żaczek" goniło.
                      Księgarnie ?? No tam na roku 3 maja i Jagielońskiej była wspaniała - tam
                      pierwsze "tomki" a potem "ceramy" za kieszonkowe kupowałem
                      • Gość: rurek Re: tamte smaki IP: *.ostnet.pl 01.02.10, 15:51
                        SCPT. Teraz 99 procent pomyśli że "ceramy" to się kupuje w Castoramie albo RCMB. :)
                        • Gość: scpt Re: tamte smaki IP: 84.38.160.* 01.02.10, 17:28
                          Gość portalu: rurek napisał(a):

                          > SCPT. Teraz 99 procent pomyśli że "ceramy" to się kupuje w Castoramie albo RCMB
                          > .

                          Ta pewno tak . Dla dzisiejszych czytaczy Harry Pottera hasło o serii z Tomkiem
                          czy "ceramy" niewiele mówią :)
                          Podobnie jak powiedzenie "idę na sanki na cwajga", "idę do bala", "pójdzie pan
                          koło krzyżyków a potem fornalskiej prosto..." "mieszkałem na obrońców":) itd itd

                          • drewniany_pajacyk Re: tamte smaki 01.02.10, 22:46
                            Gdzieś tak w 1973, czy 74, na wystawie księgarni
                            zobaczyłem "Atlantydę" Zajdla - nie lada gratka. W księgarni pani
                            spytała, czy to z ceramowskiej serii, a ja - pewnie z emocji, że już
                            tak blisko jestem tej książki - potwierdziłem. Pani poszła na
                            zaplecze na poszukiwanie książki i po dłuuuugiej chwili wróciła, z
                            moją książką w ręce i z cierpką uwagą: - Ze złotej serii, nie z
                            ceramowskiej, młodzieńcze!
                        • Gość: jah Re: tamte smaki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.04.10, 18:06
                          właściciel sklepiku /kawiarenki/ na Galęzowskiego nazywał się Urbanik
                      • Gość: znawca Re: tamte smaki IP: *.ostnet.pl 01.02.10, 17:26
                        Cukierenkę na Gałęzowskiego miał URBANIK.Były tam m.in.lody
                        owocowe,które topniały w 30 sekund.Zatem należało je pochłonąć na
                        trzy razy.Warto było patrzeć na minę tych,którzy o tym nie wiedzieli.
                • des4 bełkot 03.02.10, 07:32
                  Sprecyzuj się czy puby i knajpy, o których piszesz i których jest
                  pełno w centrum też zamierają po 17???

                  I czy tęsknisz za "kulturą" która kwitła w centrum 24h/dobe za
                  czasów peerelu...

                  Gość portalu: xyz napisał(a):

                  > A dzisiaj ? - piwa wszedzie pełno - zadnych wrażen i kolorytu !!!
                  > Podobno kulturalniej - ale czy napewno ?
                  > A w ogóle to prawdziwe życie mieszkanców miasta przenioslo się z
                  > centrum /city/ na obrzeża . Centa miast - również Rzeszowa -
                  > zarezerwowano dla : banków, salonów telefonii
                  komórkowej,knajp,pubów itp.
                  > Nie podoba mi sie to ! -bo miasto "żyje takim
                  sztucznym ,wyimaginowanym życiem
                  > -
                  > zamierajacym po godzinie 17.
                  >
                  >
                  >
              • Gość: Tom Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.xdsl.centertel.pl 04.02.10, 22:13
                Na Sawickiej przeniesiono niektóre stanowiska ze względu na budowę zadaszenia na
                dworcu PKS - k... to zadaszenie od co najmniej 10 lat nadaje się do remontu -
                wymiany, musi koniecznie zlecieć komuś na łeb.
                Kto pamięta jeszcze pomysły przebudowy budynku dworca PKS - co z tym się dzieje??
    • Gość: Res Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 28.01.10, 13:06
      Nie męczarnie tylko mordownie.
      • Gość: tato Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.dip0.t-ipconnect.de 30.01.10, 12:15
        wiele sie pamieta a jeszcze wiecej zapomnialo sie.ale mysleze raczej tesknimy za
        naszymi mlodymi latami a nie za tym wszystkim co bylo.
        • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 30.01.10, 14:03
          Tito kapuśniok z banieczką na piwo a na hali targowej sprzedawał różne rzeczy
          tak naprawdę nikomu nie potrzebne np jeden but,to były czasy.
          • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.adsl.inetia.pl 30.01.10, 20:50
            Pamiętam starą Lisią Górę której całą dolną część wycięto bez potrzeby dzisiaj
            na tym miejscu jest deptak z obszerną łąką obok zalewu zupełnie ktoś nie
            pomyślał a dziwię się geodetom którzy tyczyli granice zbiornika .Czy była
            potrzeba wycinania tyle hektarów lasu.Pamiętam też obok istniejącej do dzisiaj
            linii wysokiego napięcia za Lisią Górą przedwojenną betonową regulację Wisłoka
            która powoli zarastała wikliną.
            • Gość: konrad Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.10, 21:04
              Do Rzeszowa na stałe przyjechałem pod koniec lat siedemdziesiątych.
              Zawsze Rzeszowowi zazdrościłem osiągnieć sportowych.
              Pamiętam w 73r jak przyjechałem kibicować Lubliniance w meczu z
              Resovią w kosza.
              Skandowanie ,,lublinianka w locie resovia w kłopocie ,, na nic się
              zdało bo Myrda,Klee, Niemiec i pozostali nie pozostawili złudzeń kto
              rządzi .
              • Gość: witek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rz.izeto.pl 30.01.10, 23:21
                Na profilu <Paniagi> też ludziska wspominają i są tam ciekawe stare zdjęcia (oczywiście chodzi o Naszą klasę).
                • Gość: aaa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 01.02.10, 15:13
                  Czy ktoś pamięta lodowisko na Olszynkach i na Sokoła a też i górkę "na Zweiga"?
                  • Gość: rurek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 01.02.10, 15:56
                    Pamiętam jak w miejscu osiedla 1000 lecia stały chałupy, a po rozpoczęciu budowy
                    przez jakiś czas ulica Rycerska nazywała się szumnie "I boczna Sienkiewicza"
                    • Gość: scpt Rzeczka , traszki i tramwaj ... IP: 84.38.160.* 01.02.10, 17:23
                      A czy ktoś pamięta traszki łowione przeze mnie inne dzieciaki w rzeczce
                      płynącej w poprzek obecnych plantów a konkretnie pod skarpą z pierwszymi ,
                      rzeszowskimi wieżowcami ??
                      A kto pamięta barak-parkową knajpkę w parku na Dąbrowskiego, a opodal na
                      parkowym skwerku atelier parkowego fotografa ??
                      Mam takie zdjęcie jak siedzę dzielnie w rakiecie naginając do buzi coś w rodzaju
                      mikrofonu na sprężynie, albo siedzę w wózku zaprzęgniętym w miniaturowego słonia :)
                      No i były to czasy gdy moi rodzice "budowali się" na Mieszka I - aby dojść na
                      "budowę" długo trzeba było iść od promu Nitki najpierw przez wieś Drabinianka a
                      potem ogromnymi łąkami przeciętymi wąską ulicą Rejtana gdzieś na wysokości
                      obecnych budynków UR.
                      Wtedy oczywiście najwyższym budynkiem po tamtej stronie Wisłoka była pokryta
                      czerwoną dachówką szkoła na tej wsi (dziś przy ruchliwej ulicy Podwisłocze:) We
                      mgle łatwo można było tam pobłądzić i dojść na przykład na ogromne torfowiska w
                      okolicach dzisiejszego leclerka i parku papieskiego.
                      • drewniany_pajacyk Re: Rzeczka , traszki i tramwaj ... 01.02.10, 22:34
                        Gość portalu: scpt napisał(a):

                        > A czy ktoś pamięta traszki łowione przeze mnie inne dzieciaki w
                        rzeczce
                        > płynącej w poprzek obecnych plantów a konkretnie pod skarpą z
                        pierwszymi ,
                        > rzeszowskimi wieżowcami ??

                        Przez Ciebie łowionych to nie pamiętam, ale ta rzeczka to Rudka się
                        zwała. Ponoć snuje się tam jeszcze, tylko że pod ziemią.
                        • Gość: scpt Re: Rzeczka , traszki i tramwaj ... IP: 84.38.160.* 02.02.10, 07:39
                          drewniany_pajacyk napisał: ta rzeczka to Rudka się
                          > zwała. Ponoć snuje się tam jeszcze, tylko że pod ziemią.

                          Ależ błąd!! owa rzeczka wpada prostym korytem do Wisłoka koło stali.Kiedyś snuła
                          się pod skarpą i wpadała koło 17-tki !!!

                          A z dzieciństwa jeszcze takie "momenty" - ileż to razy siedząc nad basenem
                          "młodego" jeszcze WOSIRU - patrzyłem na ogromne chmury sadzy płynące nad miasto
                          od strony torów kolejowych. Bo bywało tak że spotykały się i dwie mocno dymiące
                          lokomotywy !! Nieraz mozna było zobaczyć na własne skórze brudne plamki- efekty
                          tego zadymiania.
                  • chris1970 Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 02.02.10, 10:42
                    A gdzie się mieściła górka Zweiga?
                  • Gość: hycel miejski Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.02.10, 10:02
                    Jak lodowisko na sokoła, to instruktor od wszelkich sportów
                    Skomra.Mały czlowieczek,z wąsikiem w bereciku,w kurteczce.No i
                    jeszcze KRęgielnia,tez naSokoła
                    • Gość: imag Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 04.02.10, 21:58
                      A kto pamięta niejakiego Pomidora który pilnował porządku w kinie Apollo ?
                    • Gość: ww Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 06.02.10, 15:58
                      Ten rzeszowski sportowiec to P.Skobla znana postać świetny
                      pływak ,ratownik ,instruktor jazdy na łyżwach /Olszynki lodowisko na
                      Sokoła/
                      • Gość: ww Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 06.02.10, 16:08
                        a stary EMPik,kawiarnia czytelnia ,w zgiełku i dymie cała plejada
                        znanych postaci Rzeszowa red. Błońska,fotografik Jawczak,Filipowicz
                        itd.Kto bywał to wie!!! Cudowna atmosfera."Lista obecności" obowiązek
                      • Gość: Hycel miejski Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.02.10, 11:40
                        Sorry oczywiście p.Skobla.Skomra to całkiem inna opowieśc.
                      • Gość: kaj Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.krak.tke.pl 18.03.10, 00:47
                        A miał na imię Ignacy
          • Gość: Kaj Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.krak.tke.pl 18.03.10, 00:40
            Chyba mało kto pamięta Titę z banieczką wędrującego po rynku rzeszowskim, z
            piwnym brzucholem, wystającym z pod koszuli.
      • alexandra74 Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 03.02.10, 10:47
        pamiętam takowe przybytki:
        Rarytas na Marszałkowskiej
        Crystal na Jagiellońskiej(Langiewicza)
        Zagłoba na okulickiego(Bieruta)
        Kaprys chyba na Hetmańskiej (Obr. stalingradu)

        w przypadku błędu prosze mnuie poprawić. Wejście kobiety do jednego
        z w/w lokali wzbudzało niemałe zaciekawienie:)
    • Gość: frey Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 01.02.10, 17:55
      A co znaczyło wówczas hasło "seta i lorneta" ?
      • drewniany_pajacyk Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 01.02.10, 22:29
        Gość portalu: frey napisał(a):

        > A co znaczyło wówczas hasło "seta i lorneta" ?


        Albo "meduza". :o)
        • Gość: imag Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 02.02.10, 08:23
          Były autobusy San napędzane silnikiem benzynowym . Pamiętam jak jadąc z babcią
          od oparów benzyny rozbolała mnie głowa . jakaś dobrotliwa mieszczanka usiłowała
          mnie pocieszyć ...
          A taksówki bagażowe napędzały koniki ...
          Na ulicach leżały ich eko spaliny , he. he !
          • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 02.02.10, 09:28
            Czy ktoś pamięta drewniany most na Wisłoku na ul. Lwowskiej? oraz starą rzeźnię
            tam gdzie dzisiaj jest Zakład Energetyczny? albo "zielony rynek"tam gdzie
            dzisiaj jest ul. Słowackiego?
            • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 02.02.10, 21:28
              cwajga to górka pod kasztanami.
              • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 03.02.10, 08:15
                To była górka "Pod Kasztanami" sztuką było zjechać z niej na łyżwach i to takich
                na tzw. blaszki czy żabki. A w lecie, tam koło cwajga, pod kasztanami było pełno
                "migaczy" rozmawiających językiem migowym z więźniami Zamku.
            • Gość: Tom Re: Stary Rzeszów - drewniany most IP: 89.171.192.* 03.02.10, 08:28
              tu pan pojechał prawie czasami Spytka Ligęzy - brawo!
              • Gość: scpt Re: Stary Rzeszów - drewniany most IP: 84.38.160.* 03.02.10, 09:37
                Drewniany most a raczej kładka oczywiście była i to całkiem niedawno - tam jak
                ul. Warzywna i wieżowiec sanepidu. I to niedawno - jakies 30 lat temu.
                Strach było po owej kładce przechodzić przy wysokim stanie wody na Wisłoku.
                most na Lwoskiej - też był kiedyś na wpółdrewniany po prowizorycznych naprawach
                wojennych - ale to było w czasie II wojny i wątpię aby na forum był ktoś taki
                kto to pamięta :)
                Forum ma to do siebie że zagląda tu sporo dzieciaków którym wydaje się że mają
                coś do powiedzenie, co zresztą bardzo łatwo wyłapać :)
                • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - drewniany most IP: *.ostdsl.pl 03.02.10, 14:19
                  Most drewniany był powyżej obecnie istniejącego i to nie taka odległa
                  przeszłość. Ja jestem rzeszowiakiem z dziada pradziada i nie takim starym
                  ,jestem powojenny. Most ten obecny został zniszczony przez wycofujące się z
                  Rzeszowa wojska niemieckie i rosyjscy saperzy wybudowali obok solidny drewniany
                  most. Wjazd był mniej więcej w tym miejscu gdzie zaczyna się blok mieszkalny
                  wzdłuż Wisłoka ze sklepami na parterze. Most ten został rozebrany pod koniec lat
                  60, czyli jest wielu którzy go pamiętają. To nie kładka na Warzywnej. Była
                  wisząca kładka nad Wisłokiem, ale obok Technikum Mechanicznego koło WSK.
              • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - drewniany most IP: *.ostdsl.pl 04.02.10, 08:12
                Może nie aż tak daleko, ale to moja młodość. A na marginesie na ul. Spytka
                Ligęzy budowałem Szkołę obecnie nazywaną "garami" jako uczeń Szkoły Rzemiosł
                Budowlanych, to też już historia Rzeszowa
          • Gość: scpt Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 03.02.10, 09:40
            Gość portalu: imag napisał(a):

            > Były autobusy San napędzane

            A ty się dziecko bież za naukę bo szóstki w powszechniaku nie dostaniesz.
            W czasach o których tu się rozmawia. Szóstek nie było :) prawda ??
            • Gość: bubu Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostnet.pl 03.02.10, 10:14
              Ojej scpt, .. bież to wołacz,znaczy podążaj gdzieś a bierz to pobieraj
              • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.02.10, 15:09
                Od jakiegoś czasu słyszę wszędzie PANIAGA ,tak rzekomo nazywano ul,3Maja dawniej.O tym dowiedziałem się ze zdziwieniem niedawno choć od mniej więcej 6 klasy (1959r.)bywałem na tej ulicy codziennie.Mówiło się ,gdzie idziesz? na Maja.Tylko używało się Maja.Zawsze jacyś chcą tworzyć coś czego nie było.Uprzedzam ,wiem co to ul.Pańska.
                • mariten Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 03.02.10, 19:20
                  Skoro Franciszek Kotula poświecił "Paniadze" cały rozdział "Tamtego Rzeszowa",
                  to chyba coś takiego jednak było. Ale to starsze dzieje i przypuszczalnie już w
                  okresie międzywojennym określenie "Paniaga" stopniowo zanikało.
                • Gość: kaj Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.krak.tke.pl 18.03.10, 01:07
                  Zgadzam się że w latach powojennych nazwa ulicy 3 Maja była przyjęta ale starsi
                  mieszkańcy używali nadal nazwy ul.Pańska
                  • Gość: scpt a to kto pamięta ?? IP: 84.38.160.* 24.03.10, 11:16
                    A na przykład młodą i piękną Edytę Wojtczak , z wielkim kokiem trwałej ondulacji
                    i muśllinową chusteczką na tej że, gdy pod Sportową wysiadała aby telewizyjne
                    Spotkanie przy kawie , tu u nas, poprowadzić ??
                    Pchałem się z innymi po autograf.
                    A koncert (chyba) "No to co" na schodach wuerenu od strony wielkiej C w jakieś
                    dwa dwa lipca ??
                    A owe kiermasze książek na słowackiego ??
                    A masowe grabienie Rzeszowa w czyny społeczne gdy taka rozpierducha na maja była
                    że strach ??
                    A budowę nowego miasta ?? A wierzbowe chaszcze na brzegu Wisłoka koło nowej,
                    wówczas, zapory ??
                    A szkolne "capstrzyki" z elementami dekoracyjnymi - czyli własnoręcznie
                    robionymi kwiatkami z bibuły ??
                    A szkolne akademie ku czci...? z wierszykami o wodzu rewolucji ??
                    No kurde nikt tego nie pamięta ?? za młodzi ??czy za starzy z amnezją ??
                    • chris1970 Re: a to kto pamięta ?? 24.03.10, 11:57
                      Kiermasze książek pamiętam, ale z okazji 22 lipca kiermasze i to nie
                      tylko. Rzucali konserwy i inne produkty trudno dostępne. Faktycznie,
                      to była okazja do zdobycia ciekawszej książki, albo kasety
                      magnetofonowej.
                      Byłem pierwszym rocznikiem wprowadzanych "zerówek". Często
                      chodziliśmy na wiosnę na bulwary nad Wisłokiem. Na wiosnę 1977 roku
                      widziałem poraz pierwszy budowane bloki na Podwisłoczu.
                      Capstrzyki pamiętam, sam uczestniczyłem w kilku 30 kwietnia.
                      Obchodziło się część bulwarów, wzdłuż ulicy Lenartowicza i Obrońców
                      Stalingradu.
            • Gość: imag Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 04.02.10, 07:15
              Był rok 64. Pamiętam ówczesny ruch samochodowy oglądany zza ogrodzenia
              przedszkola na Lenartowicza . Raz dziennie jechał traktor Ursus i ciężarówka
              Lublin . Śmigały też SHL- ki , WFM- ki , czasem skuter Osa ...
              • Gość: scpt stare - nowe zabytki IP: 84.38.160.* 04.02.10, 08:01
                należałem do jednego z pierwszych roczników szkolnych które zdobywały wiedzę na
                poziomie podstawowym w tzw szkołach tysiąclecia. To te typowe budynki w stylu
                obecnej 17-tki czy szkoły na W.Pola.
                Dziś te budynki to już zabytki socjalizmu !! Takie jak budynek Miasto-projektu
                (dziś RARR-u) czy starszy - Dom Kultury WSK.
                A budynki Nowego Miasta - zabytki tzw epoki średniego gierka.
                Pierwsi mieszkańcy tych bloków - przybysze ze wsi okolicznych podobno w
                łazienkach próbowali dalej hodować kury.
                Były przypadki że jak im która zdechła to próbowali ją spłukiwać przez WC. A
                potem panowie konserwatorzy ze Spółdzielni mieli zabawę z przepychaniem instalacji
                • Gość: UjekStaszek Re: stare - nowe zabytki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 10:45
                  Kurde, ale się nudzicie!
                  Ciekaw jestem kto wam płaci za robotę, w czasie której macie czas
                  wypisywac takie głupoty!
                  • Gość: abc Re: stare - nowe zabytki IP: *.ostdsl.pl 04.02.10, 12:03
                    Albo jesteś bezrobotny ale też pewno jesteś rzeszowiakiem w pierwszym pokoleniu
                    bo tylko tyle masz do powiedzenia o starym Rzeszowie
                    Temat starego Rzeszowa jest bardzo fajny i ciekawy
                    • Gość: jam stare - nowe zabytki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.02.10, 16:11
                      Chciałbym przypomnieć o łaźni miejskiej jaka funkcjonowała na ul.Naruszewicza.Przed wojną była to żydowska mykwa (łaźnia).
                      Sporo ludzi tam chodziło.Pamiętam wymarsze młodzieży mieszkającej w internacie Technikum Mleczarskiego na ul.Nowotki ,dzisiaj Warszawska.Porządnie ,czwórkami.Były to początkowe lata sześćdziesiąte.Teraz każdy ma łazienkę i wzdryga się na myśl o takiej kąpieli.
                      • Gość: hycel miejski Re: stare - nowe zabytki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.02.10, 18:10
                        Bilety wstępu do ww.lazni dostawali pracownicy rzeszowskich firm,w
                        ramach chyba akcji socjalnej.Kto pamięta Kino Letnie pod Kasztanami?
                        Najtańsze bilety,mozna było palić papieroski w trakcie seansu.
                        • jakmutam Re: stare - nowe zabytki 04.02.10, 20:42
                          a teraz pikantna ciekawostka, niestety nie z autopsji a z Kotuli- za cesarza w
                          kamienicy naprzeciwko wejścia do kościoła na 3-maja był... jakby tu
                          powiedzieć... bordello.
                          • Gość: x Re: stare - nowe zabytki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.10, 21:27
                            jak się nazywała kawiarenka w rynku - tam gdzie teraz jest chyba safari
                  • Gość: ines Re: stare - nowe zabytki IP: *.rzeszow.mm.pl 07.02.10, 21:07
                    Nietrudno wyliczyć, że wielu pamiętających lata 50 i 60 to chyba emeryci. Wątek
                    super!
              • Gość: Statysta Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.tktelekom.pl 12.02.10, 14:38
                Szanowny Imagu, ciekaw jestem czy pamiętasz głośnego Junaka z
                Lenartowicza i chłopaka co na nim jeździł :-)
                • Gość: scpt muzyczne pocztówki IP: 84.38.160.* 12.02.10, 15:46
                  na środku targowicy stała sobie taka budka z okienkiem z przywieszonymi z przodu
                  głośnikami.
                  A tam można było kupić rozmaite , wspaniałe "pocztówki" plastikowe z nagraniami.
                  Z głośników owej budki najczęściej rozlegały się ówczesne hity ...Demisa
                  Russosa, Drupiego, czasem smętne "Cann Liiiv" albo "love me do" ale najczęściej
                  było to polskie, wczesne disco polo typu "No powiedz co jej mogłeś dać..." albo
                  "Biaałego misia aaaa" :) lub "tattata muzyyka gra..." :)
                  Ale taką muzykę z lepszej jakości to kupowało się we wspaniałej niegdyś
                  księgarni muzycznej na Słowackiego. Tu przy odrobinie szczęścia można było kupić
                  czarne krążki Omegii, Lokomotivu, jakąś składankę muzyki zachodniej a nawet
                  podwójnego maksi singla Beatlesów wydanego przez tonsil czy inne "polskie
                  nagrania" .
                  A czy Rzeszów był miastem pijaków i knajp-mordowni?? Oczywiście że nie !!
                  Chociaż moje zabawy z kolegami na przyblokowym podwórku były od czasu do czasu
                  przerywane widokiem ...mojego czy ich ojców wracających z pracy chwiejnym krokiem :/
    • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.02.10, 21:51
      Rzeszowska Straż Pożarna mieściła się w istniejącym jeszcze budynku przy ulicy Mickiewicza tuż przy Targowej.W roku 1960 byłem na wycieczce w 7 klasie.Fajnie zjeżdżało się z piętra po błyszczącym palu.
      • Gość: Tom Smak piwa Leżajsk na murku przy IP: *.xdsl.centertel.pl 04.02.10, 22:06
        sklepie na Krakowskiej (za rampą) dostawa wtorki i piątki - parę razy obracało
        się w kolejce . Koło świąt rzucali Kristal (z Leżajska)- był tak pyszny aż język
        przyklejał się do podniebienia - niech wszystkie piwa współczesne klękają...
        albo piwo za sklepem na Sportowej ; między siatką a ścianą sklepu (widok na tory
        łucznicze Resovii), tam był dywan z kapsli po piwie. Oryginalny smak piwa z
        browaru w Łańcucie - piwo Podkarpackie z tego browaru było extraligowe.
        • Gość: scpt kino letnie IP: 84.38.160.* 05.02.10, 08:22
          no ja pamiętam takie kino na placu farnym, to gdzie teraz pomnik Lisa Kuli.
          A z kin "stacjonarnych" to bardziej ceniłem małe, przytulne wnętrze Apollo czy
          kina Mewa niż wielką, pompatyczną salę Zorzy albo WDK.
          Swoją drogą to jak na takie małe miasto czterdzieści lat temu - to Rzeszow miało
          sporo kin - pewno ze 7 sztuk :)
          • Gość: lex Re: kino letnie IP: *.ostdsl.pl 05.02.10, 08:28
            Czy ktoś pamięta fabryczkę oranżady na ul. Zofii Chrzanowskiej i budkę Rusina na
            rogu Ul. Czackiego i Obr. Stalingradu?
            • Gość: jam Re: kino letnie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.02.10, 11:01
              W tej wytwórni na Chrzanowskiej produkowano również wodę sodową, to dla młodszych taka woda gazowana, woda mineralna.

              Miłośnikowi piwa ;jeżeli wtedy dostępne jedynie było piwo z Zaczernia w butelce zamykanej na krachlę o jakości szkoda słów i oczywiście o temp. jaka na polu ,to nic dziwnego ,że z extazą podchodziło się do lepszej marki trunku. Ale dla każdego ten dawny Rzeszów to inny czas.
              Jeden wspomina budynki, ludzi a inny fakt że było się młodym i walnęło się piwo.Jeśli chwilowo utrzymać się w tej konwencji to wspomnę, że jako studenci WSI (końcowe sześćdziesiąte lata)opijaliśmy sprawy w akademiku Nestor na Poznańskiej piwem przynoszonym w wielkiej białej szklanej kuli normalnie służącej jako klosz lampy, weszło tam parę litrów piwa przynoszonego z Mikrusa, bar obok Mewy.To był świetny wynalazek.

              Myślę , że na tym wątku nie powinniśmy pisać o takich sprawach, skoncentrujmy się na temacie wątku dosłownie.
            • Gość: scpt oranżada krahel i syfon IP: 84.38.160.* 10.02.10, 18:15
              no takim wytwórcą kultowej rzeszowskiej oranżady w butelkach zamykanych na
              sprężynki (tzw krahelki) to był pan o nazwisku (chyba) Martynuski. Sam pamiętam
              jak zwoziłem ową oranżadę w drucianych pojemnikach na jakąś rodzinną uroczystość.
              Ale najciekawszy to był tzw syfon - owe szklane butle pobierane za kaucją ze
              smakowitą, bąbielkową zawartością zimnej wody (nie dam sobie ręki uciąć że to
              była zwykła kranówa nasycona CO2 :) - ale gdy do domowej "musztardówki" nalało
              się trochę soku malinowego i zrobiło syfonem psssssyk - co to był za napój z
              pianką :))
          • Gość: hycel mieski Re: kino letnie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.02.10, 14:59
            Kino WDK mialo ten plus ,że byl tam balkon na widowni.Idąc z
            dziwczyną na film kupowalo się własnie balkon i w ostatnim
            rzędzie.No i... wtedy nie tylko oglądalo się film.
            • Gość: scpt kina z balkonami IP: 84.38.160.* 10.02.10, 18:18
              Gość portalu: hycel mieski napisał(a):

              > Kino WDK mialo ten plus ,że byl tam balkon na widowni.

              No nie tylko to kino - w Mewie też balkon był.
              A co do dziewczyny u boku - ciekawe czy teraz też jest takie pytanie "idziesz do
              kina czy idziesz na film :)
              • Gość: hycel Re: kina z balkonami IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.02.10, 11:34
                Masz rację w Mewie też był balkon.Ale ja byłem z Maja ,a pod Mewą
                stali goście z ośiedla,więc w pojedynkę i z dziewczyną raczej się
                nie chodziło.
    • Gość: h Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 16:35
      w latach chyba 60-tych był na lotnisku w Jasionce jakiś ważny gość
      nie pamientam kto może ktoś z was .A poza tym można rozszeżyć wątek
      założyciela o oficjeli odwiedzających dawny Rzeszów.Tylko pomińcie
      czasy średniowieczne prosze
      • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 05.02.10, 19:38
        cukierenka w Rynku to Wiktoryjka.
      • mariten Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 05.02.10, 20:01
        20 lipca 1959 roku, był w Rzeszowie Chruszczow, Gomułka i cała świta
        pomniejszych towarzyszy.
        • Gość: jam Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.10, 01:48
          Podczas przejazdu Chruszczowa i Gomułki w odkrytym samochodzie stałem w tłumie na ulicy Marszałkowskiej która wtedy była wąziutką ulicą z parterowymi domkami po obu stronach.
          Obaj stali w samochodzie i pozdrawiali wiwatujące tłumy, tak było, a teraz popatrzcie ilu opozycjonistów z tamtych lat.
          W związku z tym przejazdem odnowiono od strony ulicy prawie wszystkie kamienice na Grunwaldzkiej i 3 Maja. Przejazd był główną trasą północ-południe w Rzeszowie ,a więc Marszałkowska, za mostem nad koleją w Jabłońskiego, Grunwaldzką, Kościuszki,3-Maja, Świerczewskiego, plac Gwardii Ludowej i Dąbrowskiego.
          Pogoda była ładna no i środek lata , kwiatów pełno więc rzucali ludzie na samochód.Było pięknie!
          • mariten Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 06.02.10, 11:00
            Jakaś opozycja jednak istniała. Kilka dni wcześniej, w Sosnowcu doszło do próby
            zamachu na Chruszczowa.
            • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.10, 14:17
              Proszę p.Mariuszu proszę o więcej zdjęć, nieźle to Panu wychodzi. Fajnie jak
              ktoś w wieku (73) mojej córki interesuje się swoim miastem.
              • mariten Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 07.02.10, 12:07
                Dziękuję. Nowe zdjęcia oczywiście będą.
          • Gość: marek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.19.165.52.osk.enformatic.pl 03.04.10, 16:14
            Do Placu Gwardii Ludowej to dojechali, lecz dalej nie jechali przez
            ul. Dąbrowskiego, ale wjechali w Obrońców Stalingradu i dalej do bramy głównej WSK
    • Gość: gość Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.tktelekom.pl 05.02.10, 20:52
      mmmmm
      • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.10, 09:27
        Jeżeli dobrze pamiętam w 1975 r ,chyba w listopadzie, przejeżdżał przez Rzeszów
        Josip Broz Tito. Jechał do Arłamowa chyba z Piotrem Jaroszewiczem.
        • Gość: imag Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 06.02.10, 18:19
          Jechał Tito z Gierkiem , Czajki pędziły przez Dąbrowskiego gdzie wypędzono
          młodzianków szkolnych i lud pracujący w celu machania ...
          A my z kolegą uciekliśmy na 5 piętro nowego wieżowca przy Chrzanowskiej , ale to
          wiosną raczej było ?
          • Gość: h Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.10, 20:04
            gdześ w tym okresie mnie jako małego i pewnie fotogenicznego chłopaczka po
            wyjściu z chelikoptera chyba na Jasionce chwycił na swoje "spracowane"
            rączki któryś z ważnych oficjeli.Chętnie bym dzisiaj zobaczył jakieś
            zdjęcie
          • jawnuta7 Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 06.02.10, 20:21
            Ja bardzo miło wspominam nie tak odlegle czasy -
            Otwarcie 22 lipca jupitery na Stali 1974 r. i pokaz sztucznych ogni.
            • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.10, 21:28
              Restauracja Rzeszowska przy ul Kościuszki Cepelia również przy tej ulicy
              kawiarenka Murzynek .
              • Gość: hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.02.10, 11:49
                Kawiarnia Murzynek powstała gdzieś po1990roku.Tam był zawsze sklep z
                kryształami i porcelaną.
                • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 23:47
                  niestety nie masz racji, nie wiem kiedy powstał Murzynek ale na 100%
                  był we wczesnych latach osiemdziesiątych...
                  • Gość: scpt murzynek , kubanka,as IP: 84.38.160.* 12.02.10, 07:25
                    cukiernie, cukierenki. Murzynek jest gdzie był, Po Kubance ślad zaginął -
                    kończyła swoją egzystencję jako zwykła piwiarnia serwująca piwo z sokiem w
                    latach 80-tych.
                    Po Kosmosie nic nie pozostało ...ach te schody na wejście i zejście :)
                    As - najlepsza niegdyś cukiernia w mieście...Teraz to zwykła knajpa typu tak
                    licznych pubów w mieście.
                    Hortex - ach te ciasteczka wystane w kolejce w pamiętnym korytarzyku.
                    Cukiernia Hotelu Rzeszów - drugie albo trzecie miejsce (w moim mniemaniu) pod
                    względem smakowitości. Dziś pozostała dziura w ziemi...I komu to przeszkadzało ??
                    • Gość: MARIAN Re: murzynek , kubanka,as IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.10, 22:01
                      Ja pamiętam Hungarię na Dąbrowskiego, Kaprys w dzisiejszym Hetmanie (potem
                      Jedynka) na Hetmańskiej, na początku Hetmańskiej była chyba Bałtycka (później
                      Roma), na Dąbrowskiego taki bar rybny (a może to była Bałtycka?), koło Domu
                      Kultury WSK, po sąsiedzku ze sklepem z zabawkami Bolek i Lolek był Mikrus, a po
                      drugiej stronie ulicy coś co nazywano Wisielcem (a dalej papiernicza Paulinka).
                      Na Krzywoustego oprócz blaszaka z piwem był bar Piast. Mikrus-Wisielec i Piast
                      to był Trójkąt Bermudzki. W Kubance jest salon ślubny. Nad delikatesami na 3
                      Maja był Kosmos, Rzeszowska - wiadomo gdzie. A w kinie Mewa był tzw. Generał -
                      starszy pan w marynarce jak mundur, który uciszał dzicz na seansach. Ponoć w
                      miejscu Hotelu Rzeszów była chata szewca. A na Sikorskiego, przy skręcie na
                      Zalesie, przy krzyżu był dom w którym straszyło! Jakież o nim były opowieści!
                      Piękna urban legend.
                  • Gość: hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.02.10, 13:43
                    ewa jestes mloda i rosniesz
            • Gość: AR Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.02.10, 21:52
              i 76 rok,mecz z walijskim Wrexham,pamiętam jak z ojcem szliśmy przez
              Drabinianke po drugiej stronie Wisłoka.Na podwisłoczu było wtedy
              tylko kilka bloków...
              • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.02.10, 08:52
                Może ktoś posiada w swoich zbiorach zdjęcia starych domków przy Obr. Stalingradu
                tu gdzie dzisiaj jest Przychodnia,albo tej części gdzie była kiedyś ul.
                Niemcewicza tj. Tutaj gdzie dzisiaj są Delikatesy Hetman.
                • Gość: miki Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 07.02.10, 20:39
                  Szukaj w książce kotuli "Tamten Rzeszów"
                  • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 10.02.10, 09:26
                    Książka wspaniała, mam pokaźny zbiór "resovianów" ale szukam czegoś wyjątkowego.
                    • Gość: scpt domki, ogrody i wyprawy do Babicy IP: 84.38.160.* 10.02.10, 18:05
                      ten Rzeszów sprzed 40,45, laty...
                      No choćby ulica Pułaskiego z małymi domkami po jej lewej stronie idąc w stronę
                      stacji Staroniwa, stodoły "folwarku plebańskiego", cyrk rozbijający swe namioty
                      na trawniku koło "szkoły specjalnej", to ogrody i płoty ogrodów na terenie
                      dzisiejszych "szaf średniego gierka" przy Pułaskiego (tam była chyba ulica
                      Bema), to zaułki na terenie dzisiejszego ronda koło Galerii grafika) z jakąś
                      fabryczką pośrodku, to cisza i taki spokój starej uliczki Szopena czy nawpół
                      wiejskie domki ciągnące się po drugiej stronie torów jasielskich w okolicach
                      stadionu Resowii.
                      Tam zresztą jakieś szczątki tego klimatu pozostało.
                      A kto pamięta niedzielne wyprawy na narty do Babicy z tłumkiem narciarzy
                      wsiadających najpierw na dworcu głównym, potem zasilanym kolejną partią na
                      Staroniwie a wreszcie tłum amatorów białego szaleństwa wsiadający na
                      Rzeszów-Osiedle.
                      Co to był za widok gdy wielki ciąg owych narciarzy wysypywał się na zaśnieżone
                      pobocze torów w Babicy by dorwać się do tzw wyrwirączki na zboczach babickiej
                      góreczki...
                      A na koniec dnia , przed pociągiem...piwo z sokiem u Materny :)
                      Albo letnie kąpiele w Wisłoku - albo tu opodal tzw gawłowki, albo chlapanie się
                      koło liny promu nitki albo dalsze wyprawy za lisią górę, jeszcze bez zalewu, bez
                      nieistniejących już zalewowych basenów.
                      Ot w tej półdzikiej rzeczce z przebieralniami i ubikacjami , w naturze, w cieniu
                      wierzbowych zarośli ;0
                      • Gość: miki Re: domki, ogrody i wyprawy do Babicy IP: *.rzeszow.mm.pl 10.02.10, 19:14
                        Och, jesteście z "moich czasów", jak miło powspominać! Pamiętacie te magiczne
                        miejsca gdzie i ja bywałam. Rzeszów pięknieje, ale te "nasze miejsca" miały
                        niepowtarzalny urok dawnych czasów.
                        • Gość: scpt moje magiczne miejsce ?? IP: 84.38.160.* 11.02.10, 08:12
                          Gość portalu: miki napisał(a):

                          > Och, jesteście z "moich czasów", jak miło powspominać! Pamiętacie te magiczne
                          > miejsca gdzie i ja bywałam.

                          No był taki "ogródek jordanowski" który stawał się czasami polem bitwy czterech
                          pancernych (bez psa :)) po którym biegałem z drewnianym "pistoletem" plując się
                          po brodzie, z powodu ciągłego naśladowania odgłosów "strzałów", innym razem był
                          to obóz "indian" z wigwamami budowanymi z koców podkradzionych z domowego
                          "tapczana".
                          Na owym ogródku stał sobie ogromny wrak, czy raczej kabina, starego autobusu. Z
                          początku pełnił funkcję "świetlicy" - potem był już tylko budą ze złomem.
                          fantastyczny do zabawy w chowanego albo do rysowania kredą po jego zewnętrznych
                          burtach.
                          Przed blokiem na uliczce były natomiast "tory wyścigowe" - wyrysowane kredą, a
                          może nawet farbą" zawiłe kanaliki do wyścigów kolarskich organizowanych
                          oczywiście za pomocą guzików :)
                          No i gra w dołka - często na pieniążki. Wygrany - jeśli się tych grosików
                          uzbierało - gonił po loda do budki stojącej przy Hetmańskiej (wtedy oczywiście
                          Obrońców Stalingradu)
                          • Gość: h Re: moje magiczne miejsce ?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.10, 12:25
                            wrzucajcie zdjęcia z tamtego okresu
                            • Gość: jam moje stare magiczne miejsce IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.02.10, 15:49
                              Chciałbym dzisiaj przybliżyć historię kładki dla pieszych nad torami koło dworca Rzeszów Główny. Kto idzie tą kładką spostrzeże ,że mniej więcej połowa jej jest innej szerokości niż pozostała.Kładka w aktualnej postaci powstała na początku lat 60-tych z połączenia istniejącej kładki dla kolejarzy pracujących w parowozowni i kładki dla pieszych z innego miejsca. Ta szersza część łączyła miejsce przy torach znajdujące się przy połączeni Grunwaldzkiej ,Grottgera, za budynkiem w którym aktualnie jest przychodnia Medicor.Kładka łączyła drugą stronę za torami na połączeniu istniejących wtedy ulic Sienkiewicza i Ujejskiego. Nikt nie chodził wiaduktem drogowym bo on po przekroczeniu torów skręcał pod kątem prostym w lewo w ul.Jabłońskiego.Istniejąca wtedy Ujejskiego skręcała pod kątem 45stop.od ulicy Marszałkowskiej.Tak mniej więcej w miejscu w którym zaczyna się dzisiaj ul. Kochanowskiego.
                              • Gość: abc Re: moje stare magiczne miejsce IP: 79.139.106.* 11.02.10, 22:31
                                Jak tak przecztać wasze wywody to ten Rzeszów nie taki stary co
                                najwyżej 40 lat.
                                • Gość: scpt stary Rzeszów ??? IP: 84.38.160.* 12.02.10, 07:33
                                  Gość portalu: abc napisał(a):

                                  > Jak tak przecztać wasze wywody to ten Rzeszów nie taki stary co
                                  > najwyżej 40 lat.

                                  Jeśli ja mam dzisiaj 52 lata - to jak stary może być dla mnie Rzeszów ??
                                  A zresztą..do wojny miał on 20-30 tys, mieszkańców. Z tego pewno w centrum
                                  miasta - połowa (jak nie więcej) to byli zydzi wymordowani przez niemców.
                                  Powojenni mieszkańcy - to przecież głównie tzw chłoporobotnicy czyli mieszczanie
                                  przerobieni z mieszkańców podkarpackich wsi, trochę tzw inteligencji -
                                  absolwentów szkół i studiów wszelakich zesłanych tu w ramach tzw nakazów pracy
                                  oraz repartrianci ze wschodu.
                                  Mój ojciec trafił tu np z nakazem pracy w 1955 roku jako absolwent Politechniki
                                  Krakowskiej mając do wyboru Rzeszów albo Koszalin....
                                • Gość: jama Re: moje stare magiczne miejsce IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.02.10, 09:40
                                  A ile myślisz człowiek żyje. Mając 65 lat wspominasz to co pamiętasz. Przecież nie mogę wspominać średniowiecza.
                          • Gość: miki Re: moje magiczne miejsce ?? IP: *.rzeszow.mm.pl 11.02.10, 22:37
                            Nie tylko "z moich czasów", ale też chyba z mojej ulicy. Ja też z Obrońców.
                            A schrony w budynkach przy Staszica, otwarte i świetne do zabaw?
                            • Gość: lex Re: moje magiczne miejsce ?? IP: *.ostdsl.pl 12.02.10, 07:50
                              Nie przypuszczałem ,wywołując temat że będzie taki interesujący. Ja jestem
                              rzeszowiakiem z dziada pradziada, wychowałem się na Czackiego, chodziłem do "9"
                              na Obrońców i to o czym tu piszemy to moje dzieciństwo i młodość, wspominajmy
                              dalej. A kto pamięta Dom Harcerza i kółka modelarskie? spędzałem tam mnóstwo czasu.
                              • Gość: scpt Ach te pochody I majowe :) IP: 84.38.160.* 12.02.10, 08:10
                                Moje szkoły rzeszowskie to m.in. 17 i IIIlo.
                                A pamiętacie owe pochody pierwszomajowe ?? Zapewne wielu rzeszowiaków wolałoby o
                                tym nie pamiętać ale tak było !! Masowe przemarsze tłumów reprezentujących
                                "czołowe zakłady pracy naszego miasta" (dziś już po części nie istniejące jak
                                Respan czy conres).
                                Jak ruszali np pracownicy WSK to przecież całe stalingradu czy dąbrowskiego było
                                zapchane na kilka godzin i przejazd jakiegokolwiek samochodu był niemożliwy. No
                                chyba że był to samochód z tzw "elementami dekoracyjnymi"
                                A z dzieciństwa ale i z lat szkolnych pamiętam te przemarsze i nie przypominam
                                sobie aby z powodu uczestnictwa w nich ktoś tam bardzo cierpiał katusze :)
                                Mam takie fotki gdy z rodzicami stoję gdzieś koło WRN z balonikiem i chorągiewką
                                w ręce
                                • Gość: Ewa Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 10:35
                                  ja mam jeszcze lepsze zdjęcie...bodajze z 1956 roku jak Chruszczow
                                  do Rzeszowa przyjechał i wszystkich (w tym moja mame) wygonili z
                                  zakładów pracy na powitanie...
                                  • Gość: h Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 10:40
                                    białe koszule i czerwone potężne krawaty aktywistów
                                    • Gość: Ewa Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 10:50
                                      nie..
                                      • Gość: scpt rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: 84.38.160.* 12.02.10, 11:28
                                        Ach kto dzisiaj pamięta tamte Nowiny rzeszowskie - partyjną gadzinówkę z
                                        ...bardzo dobrym dodatkiem - Widnokręgi ??
                                        No i ów Prometej - pismo adresowane do młodych, głownie studentów.
                                        Wydawane ciekawie - na takim trochcę pakowym papierze ale z dobrymi zdjęciami.
                                        To własnie w Nowinach i Widnokręgach pisywała całkiem ciekawie Pani Krystyna
                                        Świerczewska - nieżyjąca już od kilku lat.
                                        Ostatnim akordem jej życia były krótkie gawędy telewizyjne filmowane w jej
                                        wiejskim domku wypełnionym kwiatami i świątkami ludowymi
                                        Tak ją wspominano w Nowinach

                                        Wielkie nazwiska Nowin: Krystyna Świerczewska

                                        Andrzej Piątek

                                        Była damą. W sposobie bycia, ubiorze, w tym, jak pisała. Bezpośrednia - ale też
                                        lubiła trzymać dystans wobec otoczenia.

                                        Krystyna Świerczewska Nowinom poświęciła pół wieku.

                                        Elegancka - jej ubiór był połączeniem mody z dodatkiem własnego „ja”, które
                                        miało wiele wspólnego z artystycznym poczuciem luzu: obszerny, z delikatnej
                                        skóry kapelusz i nieodłączna cygaretka.

                                        Pisała emocjonalnie - „całą sobą”. Kompetentnie, z pasją i co szczególne -
                                        przepiękną polszczyzną. „Bo słowo - musi słowo znaczyć!” - powtarzała za
                                        ulubionym poetą Norwidem.

                                        Wydarzeniem w „Nowinach” bywały jej imieniny. Na biurku stawiała srebrną paterę
                                        z kunsztownymi, secesyjnymi ornamentami, a na niej kładła kawałki wiejskiej
                                        kiełbasy pachnącej czosnkiem. Lubiła takie zderzenia: przaśnej, ludowej
                                        rzeczywistości wszechobecnej w PRL z przejawami kultury wyższych lotów.

                                        Robiła to po mistrzowsku – dyskretnie, ale z ironią i czasem bardzo złośliwie.
                                        Tak, jak w swoim pisaniu. Kiedy umiała bezlitośnie zadrwić z prostactwa,
                                        zaściankowości, ciasnych horyzontów, intelektualnego zapłocia.

                                        Jej trybuną, amboną, z której dzieliła się tym, co ją drażniło, śmieszyło,
                                        irytowało, były jej „Listy do Przyjaciela”. Seria pisanych żarliwie felietonów,
                                        które ukazywały się w „Nowinach”, w dodatku kulturalnym „Widnokrąg”. Te „Listy„
                                        były jej protestem przeciw umysłowemu zniewoleniu w PRL.

                                        Próbą niezależnego myślenia i pisania, a dla czytelników zachętą, że tak myśleć
                                        warto i trzeba.

                                        W Nowinach pisywała głównie o kulturze. Jej reportaże, wywiady i recenzje
                                        teatralne zostaną wzorem fachowości, kultury słowa. Pisała kierując się zasadą,
                                        że chłosta może zabić artystę. Zapamiętałem to sobie na całe życie.

                                        Kiedy odeszła z Nowin w latach 90., schowała się w swoim domu w Godowej pod
                                        Strzyżowem. Stamtąd rzadko dawał się słyszeć jej głos. Może cierpki, ale zawsze
                                        nabrzmiały troską o to, co się działo blisko nas i trochę dalej.
                                        • Gość: lex Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.ostdsl.pl 12.02.10, 13:58
                                          Jak już jesteśmy przy Nowinach kiedyś Rzeszowskich, była taka barwna postać jak
                                          Jerzy Sienkiewicz, twórca Jacusia Rzeszowiaczka i Pstryczka, satyryk
                                          ,rysownik.Warto o nim pamiętać.
                                        • Gość: hycel miejski Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.02.10, 14:11
                                          Czytając wpisy mozna odnieśc wrażenie że rzeszowianie to opoje ,bo
                                          najlepiej wychodzi im wspominanie knajp.Scpt wspomniałes mozna
                                          powiedzieć o gwieżdzie rzeszowskiego dziennikarstwa.Swierczewska i
                                          jej Listy do Przyjaciela. Czytanie sobotniego wyd .Nowin Rz.kurna
                                          rozpoczynalo się wlasnie od Listów.Dawała popalić w swych
                                          felietonach wszelkiej maści ćwokom,nowobogackim i wszelkiej
                                          frajerni.A treści są wciąż aktualne.Nie znałem jej osobiście ,bo nie
                                          jestem z branzy,ale mam jej kilka fotografii.
                                          • Gość: GallA. Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 22:04
                                            Wspominam też Jerzego Jawczaka, który fotografował Rzeszów . Dzisiaj Jego albumy
                                            "resoviana" oglądam z "dziką przyjemnością". Obrazy te przypominają mi te
                                            zakątki Rzeszowa, które już zatraciły swój klimat.
                                            • Gość: anna Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.rzeszow.mm.pl 16.02.10, 20:40
                                              Oprócz niezapomnianej Pani Świerczewskiej z rzeszowskiej prasy pamiętam też
                                              panów Witowiczów może trochę z racji tego,że pani Witowicz(żona jednego i matka
                                              drugiego) uczyła mnie matematyki.
                                              I panią Jolantę Barylankę.
                                        • Gość: jam Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.02.10, 22:00
                                          > Ach kto dzisiaj pamięta tamte Nowiny rzeszowskie - partyjną gadzinówkę z
                                          > ...bardzo dobrym dodatkiem - Widnokręgi ??

                                          Nie używaj słów których nie znasz znaczenia, sprawdź co to gadzinówka.
                                          Po drugie nie Widnokręgi lecz Widnokrąg.
                                          Po trzecie Prometej 1970, 52-40=12 tj.5 klasa, kto w 5 klasie mógł czytać pismo studenckie lub ekscytował się Widnokręgiem.
                                          • Gość: jam Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.02.10, 08:47
                                            Trochę mnie poniosło, nie czuję się z tym dobrze.

                                            Przepraszam.
                                            • Gość: scpt gdzie cyrki przyjeżdżały ?? IP: 84.38.160.* 14.02.10, 12:28
                                              Ano ja pamiętam najpierw te koło dzisiejszego parku na Pułaskiego - dokładnie to
                                              gdzieś po środku dzisiejszego lisa kuli (ex 22 lipca), potem , czy równolegle na
                                              błoniach wojskowych przy Lwowskiej.
                                              Te błonia to było fajne miejsce, z okopami ćwiczącego wojska, jakimiś murkami i
                                              przechodzące w dawne wysypisko śmieci i łąki ciągnące się aż po dzisiejsze teren
                                              na którym jest aleja niepodległości.
                                              A ostatnia moja wizyta w cyrku to kilka lat temu - stał na placu koło stali
                                              gdzie dzisiaj stoi Lidl


                                              • Gość: stary Re: Nasz Tamten Rzeszów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.10, 00:12
                                                dawna 22 lipca to dzisiejsza Cieplińskiego.

                                                Pamiętacie 3 maja z lat 60-tych? Wieczór, z dziesiątkami migających neonów, jak
                                                w "wielkim mieście", a przecież Rzeszów wtedy miał góra jakieś 70-tysięcy
                                                mieszkańców, z machającym białym świecącym neonem-wahadłem jakby stacyjnego
                                                zegara nad Jubilerem (w miejscu gdzie w latach 80-tych stały długie kolejki po
                                                "bagietki") i olbrzymim pionowym migającym frekwencyjnie niebiesko-białym
                                                napisem "Księgarnia" na rogu Jagiellońskiej i 3 Maja, na kamienicy Emilewicza.
                                                Naprzeciw, na skóśnej ścianie "delikatesów" (dziś siedziba "gazety") reklama
                                                MHD, swoiste dzieło sztuki, ze świecącymi winogronami, kielichem i głową
                                                jakiegoś Bachusa z wieńcem laurowych liści na głowie. Pod spodem zielona budka
                                                telefoniczna, z której ponoć będący w z wizytą w Rzeszowie Himmilsbach dzwonił
                                                do kumpla gdy "się k... zgubił w tej metropolii".

                                                Tu dla każdego było coś pod jego gust: jedna z nielicznych nie będących speluną
                                                knajp w Rzeszowie KOSMOS nad delikatesami - duma ówczesnych rzeszowian i zarazem
                                                przedmiot niewybrednych drwin antykomunistów we wczesnych latach 90-tych. Zaś
                                                prawie naprzeciw, vis a vis kościoła zwanego "studenckim" bar "Wiarus" - dla
                                                kategorii gości z przeciwnych antypodów podniebień. Jedni drugim w drogę nie
                                                wchodzili.

                                                Nowe Miasto - mój Boże - "krypą" Nitki przejeżdżało się na drugi brzeg Wisłoka i
                                                wchodziło w obmywane wodą rzeki ścieżki, obsadzone ogolonymi na wzór
                                                "szopenowski" wierzbami, pośród pól i łanów zboża, pracowicie zbieranych i
                                                jesienią zaorywanych konikiem zaprzężonym do pługa. Idąc w stonę ulicy Rejtana
                                                wchodziło się w gęste zabudowania drewnianych chatek (niczym do dziś na
                                                Staromieściu) wśród "ulic" regularnie wysypywanych czarnym żużlem, z niezliczoną
                                                ilością "oczek wodnych" pomiędzy domami, porosłych czymś w rodzaju tataraku.
                                                Można było iść także wzdłuż Wisłoka, o brzegach zielonych, nie uwięzionych
                                                jeszcze wtedy w betonowe płyty i albo wyjść ulicą Wierzbową w wąską,
                                                jednojezdniową i dziurawą jak sito Rejtana, albo przejść wzdłuż Wisłoka
                                                drewnianym mostkiem na potoku Czekaj, przekraczając tym samym przedwojenną
                                                granicę miasta (dziś ten potok na końcowym odcinku płynie pod ziemią, z kładki
                                                na Wisłoku widać jego ujście do rzeki).
                                                Jako że drewniana kładka kołysząca się pod przechodniami, a spinająca rejon
                                                Wierzbowej i Naruszewicza to dopiero rok 1974 albo 75, trzeba było iść dalej,
                                                albo nad rzeką, wspinając się na skarpę mostu na Lwowskiej, albo ulicą Rejtana,
                                                po prawej będąc świadkiem wdzierania się już nowoczesnego miasta (nowy zespół
                                                szkół na Rejtana 3), po lewej zaś naprawdę wyjątkowo szkaradnej przedwojennej
                                                cegielni, która stała w miejscu gdzie dziś spółdzielnia "Rena", tyle że może
                                                nieco bliżej ulicy. Dalej po prawej dwa dwupiętrowe bloki ustawione prostopadle
                                                do ulicy (dziś przy Kustronia), a za nimi, parterowe długie baraki mieszkalne,
                                                obite papą, a wybudowane ponoć dla eksmitowanych Polaków przez Niemców w latach
                                                40-tych, (rozebrane dopiero chyba w roku 1980-tym). Za nimi zaś, tam gdzie dziś
                                                pozostałości po FotoHurcie mieściła się jednostka wojskowa, z basenem
                                                kąpielowym dla żołnierzy z wejściem od ulicy Rejtana.
                                                Po drugiej stronie, za spółdzielnią meblarską (tam gdzie dziś Merkury Market)
                                                był "pierwszy" Polmozbyt - z myjnią i stacją obsługi samochodów - synonim
                                                postępu, a za nim kino Iluzjon, ale nie takie jak to pod koniec; tamto było
                                                ogrodzone, z rabatami, krzewami i jaśminem oraz fontanną od strony ulicy
                                                Rejtana. I z kinem letnim.
                                                Na samym końcu po lewej piętrowa, niespecjalnej urody kamienica nad samym niemal
                                                Wisłokiem, której już dziś nie ma i nowy most (1962) z widokiem na nowe bloki z
                                                białej cegły na nabrzeżu od strony starego cmentarza i targowiska.
                                                Po prawej stronie tuż za mostem, przy samej ulicy Lenina, gdzieś do wczesnych
                                                lat 60-tych uchowała się zagrzybiona, właściwie parterowa "Stara Poczta" za
                                                której zdjęciem tak tęsknił Franciszek Kotula w "Tamtym Rzeszowie" - mniej
                                                więcej w miejscu, gdzie teraz jest przystanek MPK pod wymalowanym na kolor
                                                jajecznicy ZDZ-em. Idąc w stronę centrum, przed oczami, w co trudno dziś
                                                uwierzyć, wyrastała ściana zieleni: ulica Piłsudskiego, a podówczas Lenina była
                                                węższa i obsadzona starymi, potężnymi... bodaj jesionami albo lipami.
                                                W ogóle w Rzeszowie było nieporównanie więcej zieleni i drzew niż dzisiaj
                                                (Dąbrowskiego, Hetmańska koło stadionu). Wtedy to było naprawdę zielone miasto.

                                                A może ktoś pamięta jak to w latach gierkowskich wkroczyła (prócz boomu
                                                budowanych naprędce, na "suchym korzeniu" nowych osiedli mieszkaniowych) do
                                                Rzeszowa komunikacyjna nowoczesność: podświetlane gabloty z rozkładami jazdy
                                                przy przystankach (systematycznie rozbijane przez chuliganów tudzież
                                                opozycjonistów, - dziś to już naprawdę trudno byłoby ustalić nawet historykom z
                                                IPN-u) i nowe "jelcze - berliety", które szokowały elegancją, przestronnością,
                                                oświetleniem (tzw. "droga mleczna" na suficie w pierwszych wersjach) wnętrza i
                                                wyrafinowanymi skórzanymi uchwytami dla stojących pasażerów - dziś takie same
                                                zwisają już tylko nad łóżkami dla ciężko chorych w szpitalch - jeżdżące po
                                                mieście pospołu z pomalowanymi na kolor jaki akurat w magazynie MPK był -
                                                benzynowymi "sanami" i jelczami-ogórkami (kilka z nich było nawet przegubowych!)
                                                na licencji skody-karosa oraz krótkimi autosanami H-9.
                                                Potem wszystko zszarzało, neony zgasły i zostały zdjęte, zatęskniliśmy - i
                                                słusznie - za wolnością i gdy ją już dostaliśmy trzeba było jeszcze raz szukać
                                                odpowiedzi na pytanie o image tego miasta, miasta ambitnego, ale wciąż nie
                                                nadążającego za marzeniami o sobie i wiecznie nie przygotowanego finansowo ani
                                                organizacyjnie do kolejnych interwałów swoich "pięciu minut" które czasem
                                                dostawało z Warszawy czy... Wiednia.

                                                Może warto jeszcze zebrać zdjęcia i ludzi (póki żyją) i ostrożnie, bo od strony
                                                politycznej jeszcze wiele rzeczy parzy, wydać czwarty tom "Dziejów Rzeszowa"
                                                (1945-20??). To naprawdę już ostatni dzwonek na taką inicjatywę. Znajdzie się
                                                sporo zdjęć i świadectw żyjących jeszcze ludzi pamiętających ich "Tamten" Rzeszów.
                                                I tamte klimaty.
                                          • Gość: scpt Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: 84.38.160.* 14.02.10, 12:34
                                            Gość portalu: jam Po drugie nie Widnokręgi lecz Widnokrąg.
                                            > Po trzecie Prometej 1970, 52-40=12 tj.5 klasa, kto w 5 klasie mógł czytać pismo
                                            > studenckie lub ekscytował się Widnokręgiem.

                                            oto chyba nie ja ów prometej czytałem jako licealista.
                                            A wcześniej - zaraz po misiu i świerscyku - czytałem własnie P (choć bardziej
                                            chyba Świat młodych, skrzydlatą Polskę i żołnierza polskiego - bo tam było
                                            więcej ciekawiących mnie obrazków do wycinania i wklejania w spec-zeszyt :).
                                            Bo byłem bardzo rozwiniętym intelektualnie dzieckiem - co mi zresztą pozostało
                                            do dzisiaj :) (wraz ze wrodzoną skromnością)

                                            Ps piątka z matematyki dla Gościa portalu: jam
                                            • Gość: h Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.02.10, 14:03
                                              "Piekiełko" w hotelu rzeszów czy "Bałtycka" z bardzo szkaradna
                                              panią nienajcięższych obyczajów siedzącą zawsze przy wejściu po
                                              lewej/nie skorzystałem /
                                            • Gość: Prześmiewca Re: rzeszowskie gazety..i Pani K. IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.10, 20:17
                                              Inspiratorem powstania "Prometeja" był doc.Frycie a jednym z pierwszych
                                              redaktorów późniejszy twórca Expresu telewizyjnego , który oglądamy do dzisiaj.
                                      • Gość: Prześmiewca Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.10, 19:46
                                        Ewo dobrze odpowiedziałaś na ten sarkazm.Pamiętam ojciec trzymał mnie na rękach
                                        jak przejeżdżali w kierunku WSK.Żadnych aktywistów w czerwonych krawatach,
                                        zwykły stłamszony Jałtą szary tłum bez reakcji.
                                • Gość: Prześmiewca Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.adsl.inetia.pl 14.02.10, 20:48
                                  Pamiętam te pochody pierwszomajowe.Wszystko zaczynało się 30 kwietnia w
                                  pochodach po osiedlu Obrońców Stalingradu szły szkoły podstawowe.
                                  Rano 1 maja około 8.00 ulicą szła orkiestra z WSK której repertuar pamiętam do
                                  dzisiaj.Ale najbardziej utkwił mi w pamięci jeden z tych
                                  przed pierwszomajowych dni 30.04. mógł być to 1966 lub 1967rok nad południowymi
                                  osiedlami Rzeszowa pojawiły się dwa samoloty widziałem osobiście ich lot stojąc
                                  między blokami na Staszica.
                                  Lecąc wzdłuż linii kolejowej Rzeszów-Jasło skręciły nad WSK i na wysokości
                                  osiedla domków przy Poznańskiej jedna z maszyn unosząc się zawadziła o skrzydło
                                  drugiej.Widziałem sprawcę tej katastrofy,spadł między pierwszym a drugim blokiem
                                  licząc od W.Pola osiedla Piastów tuz obok piaskownicy i pergoli śmietnika leżał
                                  przewieszony przez przód kabiny.Więcej szczegółów które znam nie wspomnę.Drugi
                                  samolot z dwójką (lotnik i mechanik, znam nazwiska wszystkich trzech
                                  uczestników)spadając lotem koszącym zawadził o komin budynku dzisiejszej
                                  administracji osiedla.Ten budynek jest dzisiaj przebudowany, wówczas miał
                                  dwuspadowy dach.Po kolizji z kominem przewalił się na plecy i zapalił(widziałem
                                  to z bliska).Płonący samolot z dwoma pilotami palił się między drzewami małego
                                  sadu od północnej strony domu.Było to wstrząsające wydarzenie.
                                  • Gość: scpt barwne postacie i świrki IP: 84.38.160.* 15.02.10, 06:58
                                    Ponoć każde miasto ma swoich świrków czyli barwne postacie osób ....na swój
                                    sposób odbiegających od normy.
                                    Nie zapomnę kilka lat temu widzianej na ulicy 3 Maja...baby idącej z deską na
                                    głowie. Deska miała ok 2 m. długości a owa pani chodziła sobie po paniadze w te
                                    i wewte robiąc bardzo sprawnie manewry "w tył zwrot". Deska zachowywała w tym
                                    czasie równowagę.
                                    Żałowałem że nie utrwaliłem jej na zdjęciu - ale zrobił to reporter Gazety.
                                    Widziałem zdjęcie owej baby z deską na głowie w rzeszowskim dodatku
                                    • Gość: ala Re: barwne postacie i świrki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.10, 22:52
                                      A pamietacie Serce Maryni? mogl to byc schylek lat 50-tych kiedy
                                      widywalam ja w okolicach 3 Maja - Placu Farnego. Oblakana kobieta
                                      obwieszona nieprawdopodobna iloscia
                                      swiecidelek.
                                  • Gość: ala Re: Ach te pochody I majowe :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.10, 22:48
                                    Widzialam wtedy ten wypadek.Szlam
                                    od strony Obroncow w gore do
                                    Dabrowskiego.Do dzisiaj mysle o tym co widzialam kiedy ide lub jade
                                    ta droga.
    • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 15.02.10, 21:43
      Pierwsze wspomnienie z Rzeszowa to piosenka I do i do i do Abby lecąca z
      głośników w mieście:)
      Jako dziecię pamiętam desery w cukierni przy Grunwaldzkiej, na które szło się po
      mszy w Farze.
      Od 4 klasy podstawówki rytuałem były wizyty co piątek w bibliotece przy Słowackiego.
      Nie wiem czy cyrk, ale karuzele były w miejscu obecnej Galerii Rzeszów-Agora.
      Byłabym się spózniła na egzaminy do liceum przez te karuzele:)
      • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 16.02.10, 09:04
        Tam gdzie dzisiaj jest Galeria przy ul. Słowackiego pamiętam dwie czy trzy
        kamieniczki a w jednej z nich sklep gospodarstwa domowego. Może ktoś ma zdjęcia
        tych kamieniczek.
        • Gość: GallA. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.02.10, 12:11
          Pamiętam te kamieniczki. Mam zdjęcia tego miejsca, ale już po wyburzeniu tych
          kamienic. Na gruzowisku stoi spychacz którym dokonano ruiny.
          • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 16.02.10, 15:12
            Ja z tego miejsca to pamiętam raczej budy( na obrzeżach placu), w których
            rzeczywiście były sklepy.
            Wspomniana kawiarenka przy Grunwaldzkiej w poznych latach 80 wprowadziła świeżo
            wyciskane soki z marchewki i selera. Chodziłam na nie po szkole. Potem w tym
            miejscu długi czas był sklep z drobnymi artykułami AGD, a teraz jest bank lub
            sklep Kruka.
            Świeży sok marchewkowy podawano też w jakiejś obskurnej knajpce, która
            znajdowała się między Kopernika a Matejki. To przejście zostało przebudowane w
            połowie lat 90. W końcu lat 80 znajdował się tam m.in. sklep kosmetyczny
            sprzedający głównie kosmetyki pierwszych prywatnych polskich firm. Oczywiście
            kolejki ogromne.
            • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.02.10, 20:26
              Pamiętam ,miedzy ul. Matejki i Kopernika były pawilony ale co tam sprzedawano
              nie pamiętam. Potem był chyba pożar i zlikwidowano ten pasaż.
              Ile ciekawych spraw jest w ludzkiej pamięci. Może ujawnimy się i stworzymy
              portal Nasz Rzeszów, zapraszam.
              • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 16.02.10, 20:46
                Ten wątek jest genialny. Szkoda tylko, że mimo 2 moderatorów żaden nie wpadł na
                pomysł przyszpilenia go na górze.
                • Gość: polo Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.02.10, 00:19
                  Słusznie.
              • Gość: scpt Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 17.02.10, 19:44
                Gość portalu: lex napisał(a):

                > Pamiętam ,miedzy ul. Matejki i Kopernika były pawilony ale co tam sprzedawano
                > nie pamiętam. Potem był chyba pożar i zlikwidowano ten pasaż.

                Oj kolego - jakie bzdury wypisujesz. Spalił się tylko jeden pawilon.
                A pasaż jest pięknie zabudowany kamieniczkami, schodkami itd - zaprojektowany
                przez rzeszowskiego architekta o nazwisku Henning
                • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 17.02.10, 19:59
                  Nieśmiało apeluję, by w tym wątku się nie wyzywać, nie obrażać choć to standard
                  na tym forum. Pasaż wygląda zupełnie inaczej więc określenie że go zlikwidowano
                  też jest odpowiednie. Np. do tej knajpy, w której podawano wyciskany sok
                  marchewkowy dojścia nie ma. Bo pewnie i tej knajpy nie ma. Oprócz sklepu z
                  kosmetykami w tym pasażu kojarzę chyba jakiś ze swetrami Jarlanu.
                  • Gość: miki Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 17.02.10, 21:02
                    Tam były pierwsze rzeszowskie "butiki". Przede wszystkim odzież. Pamiętam, że
                    można tam było kupić farbowane, tetrowe falbaniaste spódnice, oryginalne jak na
                    owe czasy i cieszące się dużym powodzeniem.
                    • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 17.02.10, 21:07
                      A propos oryginalnych rzeczy. Pamiętam sklep plastyków przy Matejki(okolice
                      PTTK), w którym kupiłam obłędny pierścionek, zgubiony gdzieś w czasie podróży.
                      • Gość: scpt Częstochowianka i Cepelia IP: 84.38.160.* 18.02.10, 07:44
                        A kto pamięta ową częstochowiankę na Matejki ??
                        Ileż tam cudeniek można było tam nabyć ?? i ozdóbki na dziewczęce włosy,
                        wstążeczki, akcesoria, ślubne i pierwszokomunijne...
                        Dla nieświadomych to okolice owego pasażu henninga - tylko na przeciwko - gdzieś
                        koło dzisiejszego antykwariatu z podręcznikami i kebabowni.
                        A cepelia ?? to tylko ta na rogu Kościuszki i 3maja - kamienica ze słupem.
                        Czego tam nie było ? I gliniane garnki i takież kogutki, wspaniałe barwne kilimy
                        i narzuty tapczanowo-fotelowe.
                        A nawet galanterię meblową. Sklep był piękny, zawsze pełen klienteli, ze
                        stylowymi, ciemnobrązowymi meblami, pachnący lnem i drewnem.
                        Dzisiaj - to jakiś butik zawalony "szmatami" dla małolatów.
                        Kawałek dalej przy Kościuszki był sklep muzyczny w takich pięknie sklepionych
                        pomieszczeniach.
                        A dzisiejsze "cepelie" ? eee to koszmarnie zawalone rupieciami sklepiki przy
                        Grunwaldzkiej i Asnyka.
                        czasem tam wpadam kupić sobie jakiegoś "świątka" i ozdobny rupieć - ale to już
                        nie to samo co owa piękna, nastrojowa cepelia w kamienicy ze słupem.
                        • Gość: scpt Ignacy M. - zapomniany rzeszowiak IP: 84.38.160.* 18.02.10, 07:51
                          Ciekawe kto pamięta kiedyś całkiem wziętego aktora Ignacego Machowskiego.
                          Wywodził się ze Staromiescia, miał brata - rzeźbiarza, Ich siostra do śmierci
                          żyła w Rzeszowie . Szczęśliwie Postacie obu braci są utrwalone na Wikipedii.
                          A charakterystyczną twarz Ignasia Machowskiego można zobaczyć w raz po raz
                          powtarzanych odcinkach Klossa. Gra tam wrednego gestapowca - ale to zawsze Ignaś
                          ze Staromieścia :)
                          • Gość: hycel m Re: Ignacy M. - zapomniany rzeszowiak IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 14:26
                            Jak wspominać aktorów z Rz.to trzeba wymienić Tadeusza
                            Łącza,ostatnio mignąl w Alternatywy 4,mieszkal na Szopena,kopał gałe
                            w Resovii i Kozienia z teatru od Siemaszkowej i jeszcze jednego z
                            tego teatru,nazwiska nie pamiętam mieszkał kolo mnie na
                            Broniewskiego,zobaczyć go mozna w filmie Dom jako tłustego
                            aparatczyka sekretarzującego na Zeraniu.
                            • Gość: anna Re: Ignacy M. - zapomniany rzeszowiak IP: *.rzeszow.mm.pl 21.02.10, 18:20
                              Kozienia pamiętam ze sztuk Mrożka (Ambasador i szczególnie Pieszo)
                        • Gość: Ewa Re: Częstochowianka i Cepelia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 10:05
                          oj Częstochowianka w owych czasach to było "coś". Maciupeńki sklepik
                          zawsze pełen klientek..
                          • Gość: scpt delikatesy i inne zakupy IP: 84.38.160.* 18.02.10, 10:42
                            Oto delikatesy w dzisiejszej galerii paniaga były rzeczywiście duże - parter
                            cukierniano-kawowy i nabiałowy , na podwyższeniu (półpięterku na wprost) mięsny
                            no i duża,wielostanowiskowa sala (a raczej dwie sale) na piętrze ze stoiskiem
                            alkoholowym, pieczywem itd.
                            Całość była dość stylowa, ściany obijane jakąś czerwoną materią, wygodne schody...
                            Aż prosi się powiedzieć - i komu to przeszkadzało...
                            A sklepów a la delitatesy w latach już 60-tych było więcej - bo i na
                            Dąbrowskiego - koło Domu Kultury WSK a potem na Obrońców Stalingradu - długie,
                            wielostanowiskowe pomieszczenie (dziś tam jest społemowski sklep gospodarstwa
                            domowego), no i Lukullus - też na Paniadze -tylko dalej na kinem Apollo.
                            A pamiętacie jak się wtedy telewizory kupowało ?? - najpierw trzeba było oddać
                            stary by kupić nowy.
                            Ja pamiętam taki telewizor Alladyn - jak na koniec lat 60-tych był dość
                            nowoczesny. Posiadał coś w rodzaju dziadka dzisiejszego pilota - czyli biały,
                            łódkowaty regulator z pokrętłami połączony z telewizorem białym, 2 metrowym
                            kablem. A kupowany był przez rodziców w sklepie RTV na 3 maja - tu gdzie dziś
                            sklep sportowy vis a vis banku - wchodziło się po schodkach - były tam dwie sale
                            - w podobnym układzie jak dziś. Tylko towary dziś inne - sprzęt górski, exktra
                            kurtki i buty do wypraw
                            Odkurzacze , w tym arcy sprawną rosyjską Rakietę, kupowało się oczywiście w
                            kamienicy stojącej niegdyś na miejscu dzisiejszej galerii Rzeszów.
                            Wejście było tak jakoś po skosie w stosunku do ul. Słowackiego.
                            Kiedyś na internecie znalazłem zdjęcie z lotu ptaka kompleksu kamieniczek
                            stojących na tym miejscu. Rozbiórkę tych kamienic rozpoczęli niemcy a dokończyli
                            ich komunistyczni następcy :)
                            • Gość: Prześmiewca Re: delikatesy i inne zakupy IP: *.adsl.inetia.pl 19.02.10, 23:31
                              Oj sceptyku tyś się chyba pomylił kamieniczki te zburzono za premiera Jarosiewicza.
                          • Gość: hycel miejski Re: Częstochowianka i Cepelia IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.02.10, 16:02
                            Oj w częstochowiance kupował tez brzydsza polowa.Kupowano spinki do
                            mankietów ,przyjezdni panowie kupowali krawaty na gumce z
                            wymalowanymi tancerkami i czarne berety z antenkami,wewnątrz była
                            czerwona podszewka i tylko orginalna metka z napisem basque.Kupowalo
                            się przede wszystkim męskie półbuty o wydłużonych bardzo noskach tzw
                            wloskie,nieporadną imitacje orginałow w wykonaniu podrzeszowskich
                            szewców.Potem przyszła moda na bitlesówki o prostych noskach i
                            podwiniętych do gory.I w Częstochowiance znow były najladniejsze
                            i...najdroższe.
                        • Gość: hycel miejski Re: Częstochowianka i Cepelia IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.02.10, 14:54
                          A w cepelii w sklepie przy słupie przy kasie stał siwy pan z malym
                          wąsikiem-to moj teść.Lata70 te.Jak prywatna inicjatywa ,to płyty
                          kartkowki wspomniane nawet w piosence Perfectu.Taka wytwornia
                          fonograficzna ciesząca się popytem działala na targowicy przy murze
                          cmentarnym .Wdni targowe najlepiej schodziły hity kapeli ludowej
                          Łobody i innych folk stompers.
                • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 18.02.10, 08:12
                  Pozwolę sobie na małą uwagę; czy fakt że były pawilony pomiędzy ul. Matejki i
                  Kopernika to jakieś brednie? czy fakt że sprzedawano tam przeróżne towary to też
                  bzdury? a to że spłonął któryś z pawilonów to nie pożar?. Szanujmy nasze
                  wspomnienia i nie obrażajmy się jak coś się nie zgadza. Cieszy mnie fakt że
                  udało mi się wywołać taki fajny temat i namawiam do stworzenia portalu o starym
                  Rzeszowie. Pozdrawiam wszystkich którzy coś tutaj dorzucają, piszmy dalej, na
                  pewno dojdziemy do ciekawego finału LEX
                  • Gość: imag Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: 84.38.160.* 18.02.10, 09:49
                    A pamiętacie te wesołe miasteczka naprzeciwko dzisiejszego ARR, te karuzele , te
                    strzelnice ...
                  • Gość: scpt Przepraszam lexa IP: 84.38.160.* 18.02.10, 10:51
                    Bardzo przepraszam za moje nieumiarkowanie w słowie. Jedynym usprawiedliwienie
                    może być tylko dręcząca mnie teraz grypa żołądkową.
                    No i dodam ze likwidacja tego pasaża związana była raczej z planowaną zabudową
                    niż pożarem budki
                    • Gość: hycel miejski Re: Przepraszam lexa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.02.10, 11:40
                      A kto pamięta kużnię kowala Kłosowicza na Grunwaldzkiej i
                      zaparkowane przed nią konie?
                      • Gość: Prześmiewca Re: Przepraszam lexa IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.10, 20:04
                        Naprawdę Kłosowicza? a może Kłosowskiego?
                        • Gość: hycel m Re: Przepraszam lexa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 11:15
                          klosowicz,klosowski wsio ryba nie badz malostkowy .znalo sie tylu
                          ludzi.Liczą się fakty ,a niektore z racji lat mogą się
                          zacierać,chyba ze te nazwiska wyciągnęłeś z ksiązki Kotuli
                          starszego.Dla wielu rzeszowian przywiezionych w połkoszkach do
                          miasta i tak są to białe plamy.Tak jak spytać się gdzie byl
                          nieformalny klub kibica Resovii,poprostu gdzie najczęściej
                          dyskutowano o wygranym czy przerżniętym meczu.
                        • Gość: hycel m Re: Przepraszam lexa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 11:29
                          Kłosowicz,KlosowskiZnany był nie tylko z kucia koni,hamrowania
                          resorów,ale podobno dobrze rwal zęby.To własnie opędziarze z maja
                          napisali mu biała farbą na budzie USŁUGI DENTYSTYCZNO-KOWALSKI.A
                          bedąc przy temacie rzeszowscy kowale ,tow obrębie miasta i nie na
                          peryferiacch dzialaly jeszcze dwie kuznie.Lata 60-te.
                          • Gość: Prześmiewca Re: Przepraszam lexa IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.10, 00:02
                            "Hycel" mylisz się ja znam do dzisiaj kolejne pokolenie tej rodziny i Pan
                            Franciszek którego szanuję nie może nic swoją twórczością dodać , przecież nie
                            żyje,mogę przedstawić zdjęcia z tego okresu a ile prawdy!
                    • Gość: lex Re: Przepraszam lexa IP: *.ostdsl.pl 18.02.10, 12:51
                      Jestem daleki od jakiegokolwiek obrażania się. Życzę szybkiego powrotu do
                      zdrowia a o Rzeszowie mogę bardzo długo, bo tutaj się urodziłem i to ponad 60
                      lat temu, tu są moje korzenie, moje i moich przodków.Muszę też nieskromnie
                      powiedzieć że ja i moja rodzina ma bardzo duży wkład w rozwój Rzeszowa. Musiałem
                      dorzucić trochę prywatności.
                      Pozdrawiam LEX
                      • Gość: scpt na skróty przez kirkut IP: 84.38.160.* 18.02.10, 15:28
                        Gość portalu: lex napisał(a): Muszę też nieskromnie
                        > powiedzieć że ja i moja rodzina ma bardzo duży wkład w rozwój Rzeszowa

                        No i pięknie . Widać że w ślad za zasługami dla miasta i cecha wielkoduszności
                        dla ludzkich ułomności idzie :)
                        A w szkolnych latach , po wyprowadzeniu się z centrum Rzeszowa, przychodziło mi
                        gonić "do miasta" (jak się wtedy mówiło) - na skróty przez stary cmentarz
                        żydowski na Czekaju. Było to w czasach gdy chłopi z furmankami (lub Żukami )
                        często zjeżdżali po szaber cegieł ze starego, cmentarnego muru.
                        No to się goniło, wąską ścieżką , lawirując wśród pokruszonych nagrobków.
                        Było to w czasach gdy rządzący miastem zabierali się za likwidację starego
                        cmentarza na Targowej. A i mieli szersze plany - po latach dotarłem do
                        dokumentów planistycznych z których wynikały zamierzenia wyburzenia całej
                        starówki w celu postawienia "wzorowego osiedla ludzi pracy".
                        A oprócz tego w ramach konkursu architektonicznego chciano wyburzać bastionowe
                        mury zamku w celu poprowadzenie nowych ulic i "usprawnienia układu
                        komunikacyjnego miasta Rzeszowa".

                        • Gość: stary legenda o smoku rzeszowskim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 16:12
                          Gość portalu: scpt napisał(a):

                          > A i mieli szersze plany - po latach dotarłem do
                          > dokumentów planistycznych z których wynikały zamierzenia wyburzenia całej
                          > starówki w celu postawienia "wzorowego osiedla ludzi pracy".
                          > A oprócz tego w ramach konkursu architektonicznego chciano wyburzać bastionowe
                          > mury zamku w celu poprowadzenie nowych ulic i "usprawnienia układu
                          > komunikacyjnego miasta Rzeszowa".



                          Czy możesz coś więcej o tych planach powiedzieć: w jakiej formie, gdzie je
                          odnalazłeś, kto (jak instytucja i w którym roku) je sygnował?

                          Bo tu narosło wiele mitów, które krążą na zasadzie powiększającej się kuli
                          śniegowej. Np. o rozbieraniu murów zamku i to w drodze konkursu
                          architektonicznego (sic! - konkursu na co - chyba na wyłonienie spychacza)
                          słyszę po raz pierwszy i to chyba jakiś naprawdę kiepski żart. Z tym wyburzaniem
                          Starówki to też tylko część prawdy, a te "wzorowe osiedla ludzi pracy" w miejscu
                          starego miasta - to znowu jakiś współczesny wymysł.
                          Natomiast z tego co wiem były plany utworzenia swoistego "zielonego korytarza,
                          Plant, centralnego parku w Rzeszowie. To był początek lat - 60-tych.
                          Założenie polegało na przekształceniu w park Starego Cmentarza, wyburzeniu
                          kamienicy w pobliżu dzisiejszej "Galerii Targowa", tak aby połączyć tak powstały
                          park z dawnym "dziadowskim ogrodem", reszty, (ale nie do końca) dokonali parę
                          lat wcześniej Niemcy, czyli uczynili z ulicy Mickiewicza drogę dwujezdniową,
                          otwierając przy tym (z punktu widzenia kanonów architektury w sposób kapitalny)
                          oś widokową na Ratusz oraz wieżę farną. Rynek i Ratusz miały pozostać
                          nienaruszone, natomiast zniknąć miały (podobnie jak w niemieckich planach
                          okupacyjnych) kamienice wewnątrz prostokąta ulic: Słowackiego, Mickiewicza i
                          Kościuszki łącznie z tą stojącą "za plecami" fary przy Grunwaldzkiej; wówczas
                          płyta Rynku sięgałaby aż po Farę.
                          Tym sposobem "rzeszowskie planty" miały, po przecięciu Rynku objąć Farę, i wyjść
                          na Plac Farny i dalej, koło poczty i bodaj wtedy jeszcze nieistniejąego "Relaxu"
                          przy poczcie połączyć się z "Małpim Gajem" (czyli Parkiem Jedności Polonii z
                          Macierzą) i ROSiR-em.

                          Natomiast o innych planach wyburzeń nic mi nie wiadomo. Owszem, wyburzono wiele
                          parterowych ruder - ni to domków ni kamienic; pozostałości straszą jeszcze w
                          okolicach Placu Wolności (ulica Nowe Miasto) - kto nie wierzy nazwie niech
                          spojrzy na plan Rzeszowa.

                          Wyburzono owszem niezbyt mądrze Różankę, czyli cały kompleks kamienic tam gdzie
                          dziś "Galeria Rzeszów" (mam ich kompletne zdjęcie z lotu ptaka z lat późnych
                          50-tych) - na marginesie Niemcy wyburzyli zabudowę po gettcie czyli po
                          przeciwnej stronie - mniej więcej naprzeciw IPN-u tam gdzie dziś KRUS, bank
                          PeKaO SA oraz stare i nowe bloki przy ul. Grodzisko.
                          W Rzeszowie wyburzono też kilka kamienic naprzeciw NFZ-u gdy budowano, a
                          właściwie profilowano ulicę Lisa Kuli - bo wówczas Zamkowa zaczynała się od
                          Placu Śreniawitów, a przed dzisiejszym NFZ-em w lewo zaczynała się ulica
                          Skarbowa biegnąca do ul. Pułaskiego.
                          • Gość: Prześmiewca Re: legenda o smoku rzeszowskim IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.10, 20:10
                            Pamiętam wszystkie wyburzone kamienice na Lisa Kuli.
                        • Gość: Prześmiewca Re: na skróty przez kirkut IP: *.adsl.inetia.pl 20.02.10, 20:08
                          To co pisze "scpt" to prawda ,takie były plany dla centrum Rzeszowa.
                  • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 15:45
                    Wspomniał ktoś ksiegarnię muzyczną przy Słowackiego. Obok była też Empikowska ,w
                    której było kilka pism zachodnich. Ale generalnie z zakupem książek były
                    kłopoty. Był to towar unikalny. Mam dużo klasyki kupionej w latach 80. Większosc
                    to książki kupione przez ciotkę po znajomości.
                    Rzeszowskie elegantki kupowały w Modzie Polskiej(Asnyka, dzisiejszy salon Sony),
                    w której obok awangardowych projektów Antkowiaka na półkach były swetry, żakiety
                    ze szlachetnych materiałów zachodnich firm, a pomiędzy nimi perfumy Antilope
                    Weila i Rive Gauche YSL oraz bielizna Felina i Triumph. Występowało to na
                    zasadzie rzutu:)Na stałe było dostępne w Pewexach. No i Moda Polska
                    spopularyzowała perfumy Masumi. Dziś powiedzielibyśmy "średnia pólka", ale wtedy
                    to był luksus(zresztą kilka lat temu Coty wycofało się z dystrybucji w innych
                    krajach i produkuje ten zapach tylko dla Polek).
                    W Telimenie przy 3 Maja były chyba tylko wyroby firmowe. Dużo się szyło(o ile
                    udało się zdobyć materiał)i były zakłady krawieckie. Moja mama najczęsciej szyła
                    w takim zakładzie obok optyka Szweda(róg Słowackiego i Matejki). W Modextra przy
                    Matejki było już extra, ale chyba drogo i długie terminy. W miejscu obecnego
                    sklepu Yves Rocher w latach 80 był cieszący się popularnością sklep z piękną
                    biżuterią.
                    Wspomnieliście kawiarnie Kosmos. Po jej likwidacji był tam krótki czas sklep z
                    dobrymi jak na 90 rok zegarkami. Obecnie jest "w środku" 3 Maja naprzeciwko
                    restauracji-kiedyś Pod papugami, potem Lex, a teraz jest chyba jakaś nowa. A
                    propos w latach 80 były tam jedyne w Rzeszowie bagietki. Takie prawdziwe z mocno
                    chrupiącą skórą i małą ilością ciasta w środku.
                    • Gość: miejski hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.02.10, 16:19
                      Jak Kosmos to trzeba wspomnić o niewidomym muzyku grającym na
                      pianinie ówczesne hiciory jak mowi moj wnuk.Zachodziłem tam po
                      wypłacie.Ajak byłem lekko chycony zamawiałem u pianisty Dom
                      wschodzącego slonca.A wspomniane Masumi ,podarowane na imieniny
                      pewnej pani spowodowały ,że noc była moja.
                      • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 17:55
                        Może i knajpy miały swój urok, ale pamiętam, że w 90 roku nie bardzo gdzie było
                        zabrać gościa-zakochańca przyjezdnego. W restauracji hotelu Rzeszów czułam się
                        nieswojo. Wylądowaliśmy w takiej restauracji Roma przy Obrońców. 90 rok, cerata
                        na stole, kawa w szklance bez podstawki przylepiająca się do tej ceraty. Wtedy
                        naprawdę brakowało kawiarenek dla młodych ludzi.
                        Wszystko się przepoczwarzało dopiero. Większość stawiała na handel. Ksiegarnię
                        naprzeciwko I LO przepoczwarzono na sklep(mówiono,że Krzysztofa Martensa).
                        Zaczęło powstawać wiele sklepów i knajp w bramach i podwórkach głównych
                        ulic(Klub Dziennikarza 3 Maja, ale to chyba jeszcze końcem lat 80).
                        Chyba w miejscu pizzerii La sueva był sklep z polskimi kosmetykami. Ciemne
                        wnętrze. Jedyne co tam kupowałam to błyszczyki roll-on owocowe, bo nastolatki w
                        latach 80 się nie malowały.
                        • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.02.10, 20:22
                          Panie hycel, w częstochowiance nie było nigdy butów, to obok był inny sklep chyba jedyny wtedy w Rzeszowie w którym były najmodniejsze buty szczególnie damskie. Męskie "krokodylki" kupowaliśmy u handlarza obok hali targowej.
                          Pianista z Kosmosu to Antek, mieszkał przejściowo w internacie budowlanki.
                          • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 20:26
                            Kojarzę ten sklep z butami(u Lesia?) obok Częstochowianki. Nie kupowałam tam,
                            ale koleżanka nosząca 34 kupowała tam pierwsze "dorosłe" buty.
                            • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 18.02.10, 20:39
                              U Leśa. Pan Leś.
                              • Gość: anna Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 21:04
                                Czyli dobrze zapamiętałam, że U Lesia. To taki prawdziwy szewc był czyli
                                robił buty, a nie tylko naprawiał. Teraz trudno znalezc krawca, który
                                szyłby, a nie tylko skracał, zwężał gotową rzecz.
                                • Gość: Ewa Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 22:24

                                  oni tych butów nie robili tylko nimi handlowali, przynajmniej w
                                  końcówce lat osiemdziesiatych,
                                  • Gość: Ewa Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 22:27
                                    buty na wymiar mozna było zamówic w pawilonie przy ul. Sportowej.
                                    Była tam jakś spóldzielnia pracy, moja mama która miała szczupłe
                                    łydki zamawiała tam kozaki. Pamiętam jak chodziłam z nią do miary,
                                    dla każdej kilkentki szewc robił specjalne kopyto..
                                  • Gość: anna Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 22:32
                                    Możliwe. Ale koleżanka zamawiała tam buty 34. Wiec może zamawiali u dostawcy.
                                    • Gość: Ewa Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.02.10, 22:37
                                      z pewnościa, pamietam, że dostawy były chyba 2x w tygodbniu. Sama
                                      miałam pierwsze w życiu szpilki właśnie od nich, ślubne buty zreszta
                                      tez. Państwo Lesiowie prowadzili ten sklepik z córka, tak sie
                                      składa, ze chodziłam do podstawówki z ich wnukiem i wnuczka (córka
                                      syna)
                                      • Gość: anna Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.rzeszow.mm.pl 18.02.10, 22:50
                                        Czyli nie szewc, ale sprzedawca. Ale tak czy owak łatwiej w trudnych latach było
                                        kupić buty w unikalnym rozmiarze niż teraz.
                                        • Gość: h Re: przy okazji wątku - szukam krawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.10, 08:14
                                          nie stać mnie było na buty na miare ale za to miałem topowe buty
                                          Relax
                          • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 19.02.10, 09:04
                            Obok "Częstochowianki" był sklep z butami p.Lesia tylko tam tzw. krokodylki były
                            drogie ,najlepiej było kupować je koło Hali Targowej na straganach.
                            Przypomniał mi się jeszcze jeden fakt, czy ktoś pamięta wybuch gazu w piekarni
                            na rogu ul. Gałęzowskiego i wtedy o ile się nie mylę ul. Berka Joselewicza? Była
                            to piekarnia niejakiego Kiełbasy.
                            • Gość: scpt odgłosy dawnego Rzeszowa IP: 84.38.160.* 19.02.10, 11:34
                              Dla mnie najważniejszym odgłosem z tamtych czasów (lata 60-70 te) to był pewno
                              całodobowy ryk silników lotniczych dobiegający od strony WSK.
                              Szczególnie uciążliwe było to w nocy - no bo owa fabryka tłukła silniki (dla
                              ruskich jak się wtedy mówiło) na okrągło.
                              Mówiło się też "hamownia pracuje". Pamiętam ile było śmiechu w klasie
                              podstawówki gdy koleżanka zapytana przez nauczyciela "a twój tata gdzie pracuje"
                              odpowiadała "mój tata pracuje na wueska-na hamowni".
                              Innym takim odgłosem to był oczywiście ryk kibiców ze stadionu stali - gdy jej
                              piłkarze święcili triumfy w I lidze.
                              No i ryk silników żuzlowych wraz z charakterystycznym zapachem unoszącym się na
                              całym centrum miast.
                              Ale to nie koniec - no bo były też odgłosy parowozów z ich charakterystycznym
                              fukaniem i gwizdem. Wszak Rzeszów po dziś dzień otoczony jest dookoła torami
                              kolejowymi (od północy , zachodu i południa)
                            • Gość: gość Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.krak.tke.pl 20.02.10, 20:38
                              Pamiętam to zdarzenie,mieszkałem przy Fornalskiej dzisiaj Targowa.

                            • Gość: gość Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.krak.tke.pl 20.02.10, 22:40
                              Mieszkałem przy Fornalskiej dzisiaj Targowa,pamiętam to wydarzenie,szyby dzwoniły
                            • Gość: GallA. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 22:09
                              Tak. To było chyba w 64 lub 65 roku. Później tą kamienicę wyburzono całkowicie.
                              O ile sobie przypominam to przed tą kamienicą była stacja benzynowa. Na Placu
                              Wolności, tu gdzie teraz jest park, był parking. Pamiętam jak ruscy jechali na
                              Czechosłowację to zatrzymali się chwilę na tym parkingu. W 1970 r. parking
                              zlikwidowano po rozruchach w Gdańsku. Bano się, że kostka granitowa może
                              posłużyć jako "amunicja" do obrzucenia pobliskiego KW PZPR.
                            • Gość: hycel m Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.02.10, 19:45
                              hm,moze w innym miescie, ale w Rz nie mogło istnieć skrzyzowanie
                              Gałęzowskiego i Berka Joselewicza.
                          • Gość: hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.02.10, 14:31
                            Szanowny jam'ie moze to byl Leś,ale napewno gdzieś tam kupowalem
                            kumplując z synem właścicieli Cz.-Bogdanem M.Napewno jednak w
                            Cz.były krawaty na gumce dzisiaj nazwane obciachowymi.Mowię o
                            koncowce lat 60-tych.Pianista zniknął podobnie jak jego ładna
                            żona,partnerka.
                            • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.02.10, 18:11
                              Nie tylko Ty kolegowałeś z Bogusiem, szkoda ,że młodo odszedł.
                              • Gość: miki Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 19.02.10, 19:34
                                Bogdan M. to była jedna z tych osób, którą w owym czasie, w Rzeszowie znali
                                chyba wszyscy.
                                A pamiętacie Maniusia, dużego chłopca, ubranego w harcerski mundurek i grającego
                                na bębenku? Byłam kiedyś (to był początek lat 60-tych) w ekonomiku, gdzie moja
                                siostra miała zabawę noworoczną i na tej zabawie szalał na parkiecie właśnie ów
                                Maniuś, który chyba mieszkał po sąsiedzku i przychodził na zabawy pod opieką
                                mamy. Dobrze tańczył, więc parkiet należał do niego. Dziewczyny go lubiły, ja
                                jako dziecko bałam się go, tak jak i wspominanego już tutaj Serca Maryni.
                                • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 19.02.10, 23:33
                                  Proszę o wypowiedź znawców lat 60-tych na słowo :opęd
                                  • Gość: scpt mleczarze i śmieciarze :) IP: 84.38.160.* 20.02.10, 07:24
                                    No a pamiętacie mleczarzy - oficjalnie zwanych roznosicielami mleka ??
                                    Nie wiem kiedy ta profesja w Rzeszowie się narodziła i kiedy umarła. Ale
                                    pozostały po nich wspomnienia - na Piastów można jeszcze zobaczyć druciane
                                    klatki w których przechowywali wózek i pojemniki (a i pewno puste butelki).
                                    Brzdęk pustych butelek zabieranych spod drzwi i stukot stawianych pustych - to
                                    zapamiętałem z dzieciństwa na Lenartowicza.
                                    A śmieciarze ?? - kto mógł lepiej obudzić człowieka jak łomot pojemników na
                                    śmieci i ryk samochodu-śmieciarki wczesnym rankiem ??
                                    A te pojemniki były inne - niewielkie, blaszane , cylidryczne - w pergoli na
                                    smieci stało ich zwykle sporo - to i panowie od ich opróżniania mieli się czym
                                    tłuc :)
                                  • Gość: hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.02.10, 10:32
                                    opęd, opędziarz,dzisiaj byśmy powiedzieli "zrywać na full".Opędziarz
                                    to podrywacz.tak się mowilo na maja i to by bylo tyle na temat
                                    słowa "opęd" .Nikt nie chodził do kina Letniego, nikt nie pamięta
                                    kowala z Grunwaldzkiej.Kto pamięta rzeszowską" Piwnicę pod
                                    baranami",czyli Kabaraet Meluzynę i magika Olesia Małyka i jego
                                    asystentke i Listwana i Konieczkowskiego?
                                    • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.02.10, 16:48
                                      Ja opęd pamiętam jako grupę swobodnych, wulgarnych młodych ludzi urzędujących w "Pod Pstrykiem".Widzę teraz na ulicy tych którym wtedy wszyscy w Rzeszowie zazdrościli, tacy sami staruszkowie ja ja.
                                      • Gość: hycel m Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 11:45
                                        Aj,aj zaraz wielkie słowo wulgarni opędziarze.Największy opęd był na
                                        maja,pod Zorzą i Apollo.A dzisiaj mlodziez to nie klnie?Dziewuchy
                                        klną ,że uszy więdną i nie probuj twierdzić ze to dzieci dawnych
                                        opędziarzy.
                                • Gość: hycel m Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 13:12
                                  Ja ostatnie Twoje zdanie zakończyłbym tak:...tak jaki WSPOMNIANE juz
                                  tutaj Serce Maryni...To była mała kobietka,oczekująca na przyjazd
                                  angielskiego lorda i obiecane zaręczyny.Wątpię czy widzialaś Serce
                                  Maryni nie te lata.
                                  • Gość: miki Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 21.02.10, 19:06
                                    Dzięki za poprawkę, choć nie jestem pewna czy poprawna ta poprawka, ale darujmy
                                    sobie. A wyobraź sobie, że widziałam ją i to niejednokrotnie (mam trochę więcej
                                    niż 50 lat). Chodziłam z mamą na zakupy na rynek, który kiedyś mieścił się na
                                    placu, przy ul. Słowackiego. I ona właśnie tam bywała, mała drobna, dziwnie
                                    ubrana milcząca kobietka. Taką ją zapamiętałam.
                        • Gość: hycel Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.02.10, 10:57
                          Aj,aj,mloda dama i taka speluna.Wspolczuję.Aw hotelu Polonia była
                          naprawdę kamerlna kawiarenka dla zakochanych ,4-5 stoliczków i
                          czyste obrusy na stolkach ikawa w filizankach i najwazniejsze dobrze
                          dzialający ekspres do kawy
                          • Gość: scpt Himilsbach w Rzeszowie IP: 84.38.160.* 21.02.10, 18:11
                            artykułu na ten temat (z 2004 roku) nie ma już w sieci. Ale zachowała się
                            dyskusja na ten temat - zarchiwizowana - ale jest

                            forum.gazeta.pl/forum/w,69,10305224,10354618,Re_Alkoholowy_rajd_Himilsbacha_po_Rzeszowie.html

                            A co do planów komunistów w odniesieniu do starego centrum - wystarczy popatrzeć
                            na wstrętne wieżowce fatalnie usadzone u stóp skarpy na uboczu ul. 3 maja czy na
                            przeciwko starego cmentarza.
                            Mam trochę dokumentów dotyczących konkursów SARP rozpisywanych na "opracowanie
                            koncepcji urbanistyczno-architektonicznej śródmieścia Rzeszowa" w latach 70
                            tych i zamiarów do tego terenu. Ale nie czas i miejsce na ten temat pisać.
                            Jacy byli wtedy konserwatorzy zabytków i architekci - urbaniści ??
                            No raczej na usługach systemu :) Jak im grano tak tańczyli :(
                            • Gość: lex Re: Himilsbach w Rzeszowie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.02.10, 21:43
                              Pracowałem w jednym zespole, który uczestniczył w Konkursie SARP-u na Centrum
                              Rzeszowa i to w jednym z czołowych Zespołów i mogę dużo na ten temat powiedzieć.
                              • Gość: abc Re: Himilsbach w Rzeszowie IP: *.rzeszow.vectranet.pl 22.02.10, 20:19
                                Czyżby wyczerpały się wspomnienia? Przecież tego jest tyle, każdy ma coś w
                                zanadrzu.W odróżnieniu od wielu prymitywnych wątków na tym forum, ten temat jest
                                bardzo interesujący.Jestem rzeszowianką,pedagogiem.Wielu moich uczniów na pewno
                                może coś tutaj dodać.
                                • Gość: Prześmiewca Re: od pani pedagog........ IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.10, 23:49
                                  Wal kochana, niech się wstydzą że zapomnieli o szanownej a może mała inspiracja
                                  pomoże i zaskoczą.
                                  • Gość: Prześmiewca Re: co się tyczy centrum. IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.10, 23:53
                                    W zamyśle ówczesnych władz Rzeszowa całe centrum kontynuacją planów niemieckich
                                    miało być wyburzone.Na tych gruzach powstać miały projekty jakie dzisiaj widzimy
                                    przy ul.Słowackiego.
                                    • Gość: stary Re: co się tyczy centrum. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 16:50
                                      Gość portalu: Prześmiewca napisał(a):

                                      > W zamyśle ówczesnych władz Rzeszowa całe centrum kontynuacją planów niemieckic
                                      > h
                                      > miało być wyburzone.Na tych gruzach powstać miały projekty jakie dzisiaj widzim
                                      > y
                                      > przy ul.Słowackiego.

                                      bzdura (zresztą od początku do końca), zobacz wątek obok.
                            • Gość: stary Re: Bajki o smoku rzeszowskim ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 16:43
                              Gość portalu: scpt napisał(a):

                              > A co do planów komunistów w odniesieniu do starego centrum -
                              > wystarczy popatrzeć
                              > na wstrętne wieżowce fatalnie usadzone u stóp skarpy na uboczu ul. > 3 maja czy na przeciwko starego cmentarza.
                              > Mam trochę dokumentów dotyczących konkursów SARP rozpisywanych na
                              > "opracowanie
                              > koncepcji urbanistyczno-architektonicznej śródmieścia Rzeszowa" w
                              > latach 70
                              > tych i zamiarów do tego terenu. Ale nie czas i miejsce na ten temat > pisać.
                              > Jacy byli wtedy konserwatorzy zabytków i architekci - urbaniści ??
                              > No raczej na usługach systemu :) Jak im grano tak tańczyli :(


                              O ludziach na usługach systemu najczęściej pisują synalkowie i wnuki dawnych towarzyszy. Ja nie należałem ani do PZPR ani do jej nieśmiertelnych dwóch koalicjantów. Każdy gdzieś pracował (albo uczył się ) w PRL-u i równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że dlatego "był na usługach systemu". Towarzysze znali się na architekturze podobnie jak dzisiejsi antykomuniści, czyli mniej więcej jak wilk na gwiazdach i to, że czasem któryś rzucił jakieś hasło nie znaczyło, że zaraz będzie realizowane. Prawo było takie, że wizja Rzeszowa powstawała w pracowniach planowania przestrzennego, gdzie pracowali zwykli ludzie, biegający co niedzielę, albo i częściej, do kościoła.

                              Tworzono tzw. miejski plan ogólny, akceptowany przez radę miasta, która wówczas nazywała się Miejską Radą Narodową, a potem, na jego podstawie, miejscowe plany szczegółowe. Towarzysze z KW PZPR mogli próbować coś wymuszać, ale tak naprawdę władzy realnej w zakresie planowania i zabudowy miasta nie mieli.
                              Co więcej, plan zabudowy miasta, zrealizowany po wojnie, był niemal wierną rekonstrukcją planów COP-owskich, przedwojennych, kiedy planowano rozwój Rzeszowa do 150 tysięcy mieszkańców w roku 1970.

                              Zatem, bardzo młody człowieku, powtarzający za kimś modne, acz niezbyt mądre mantry: może gdzieś znajdziesz w bibliotece (polecam!) małą książeczkę: Krzysztof Skalski "Humanistyka a projektowanie" (wyd. Arkady). Książeczka jest z fotografiami zrealizowanych na zachodzie Europy w latach 50-60tych budowli późnego modernizmu, przy których rzeszowskie wieżowce, które byłeś uprzejmy (a jeszcze dorzucę NOT przy Kopernika) wymienić to perełki architektury (porównaj np. dom studencki "La Meme" w Brukseli autorstwa E.Kroll -fot.37). Tak po prostu wtedy budowano i wolę 100 razy to niż "dzieła" powstałe w tzw. "wolnej" Polsce lat 90-tych i późniejszych jak np. pawiloniki naprzeciw ZUS-u na Głowackiego, zabudowę wzdłuż Lwowskiej pomiędzy jezdnią a blokami (między rondem na Pobitnie a wylotem ul.Kujawskiej), cudne wprost garaże na stoku na przedłużeniu Okulickiego, albo "fantastyczną" architekturę niemal w śródmieściu pomiędzy Telewizją Polską a Uniwersytetem na ul.Kopisto czy naprzeciw Urzędu Skarbowego czy tę pawilonową z rogu ulic Rejtana i Niepodległości. Tak samo to co rośnie teraz niemal na drodze po drugiej stronie ul.Rejtana za Statoilem żeby jakoś wyglądało powinno być 2-3 razy wyższe, albo bardziej odsunięte od ulicy.

                              Czy czymś podobnym miano zabudować całkowicie prawie zniszczoną przez Niemców ul.Słowackiego, zresztą od strony ul.Szopena szumiącą łanami pszenicy i zastawioną drewnianymi domkami?

                              Sprawa "planów" wyburzania starówki to, powtarzam, kolejny "antykomunistyczny" mit, który w praktyce wyglądał tak, że się czterech panów radnych z Prezydium Miejskiej Rady Narodowej wybrało z teczką, papierem i długopisem w miasto, obejrzeli kamienice i napisali protokół, które kiedy maja być wyburzone. Potem to przynieśli do miejskiego biura planowania przestrzennego, ku uciesze i kpinom tam zatrudnionych. Moc prawną to miało taką, jakby sobie razem pośpiewali przy wódce.

                              Że tak naprawdę zamiarów wyburzania starego miasta nie było i jest to wyssany z palca współczesny mit (zresztą Niemcy też takich planów, oprócz tych, które opisałem nie mieli, przynajmniej nic o tym historykom miasta nie wiadomo) świadczą dziesiątki "plomb-bloków" powstałych od lat 40-tych do późnych 60-tych w zabudowie kwartałów ulic śródmieścia Rzeszowa: np. bloki (niskie) i WZSR przy Fredry, plomby w ciągu kamienic na Targowej nad dawnym Veritasem i dalej, plomba na Mickiewicza, na Gałęzowskiego (blok nad księgarnią), na Placu Wolności, Kopernika, na Batorego, na Sobieskiego, na Zygmuntowskiej, na Placu Ofiar Getta, Dom Handlowy na Grottgera, Dom Rzemiosła na Grunwaldzkiej, bloki w ciągu ulicy Piłsudskiego w okolicach mostu lwowskiego, zielony skwer z nową zabudową w ciągu ul.Lisa-Kuli, Dąbrowskiego, bloki na ul.św. Mikołaja czy hotel Polonia naprzeciw dworca głównego PKP.
                              Nie budowano by tego wszystkiego (i nie oddawano np. mieszkań w nich ludziom po to), by po 3-5 latach z powrotem wszystko wyburzyć.
                              Tak, że jest to idiotyczny mit.

                              Z ciekawostek mogę podać, że według przedwojennego planu rozbudowy miasta (Dziewoński,Śmigielski, 1938) ulica Dąbrowskiego i Lisa-Kuli aż po obecne rondo Dmowskiego (bo planowano identyczne przebicie jakie zrealizowano po wojnie czyli ul.Cieplińskiego) miały być dwupasmowe i cały rząd istniejących po dziś dzień kamienic przy Lisa-Kuli poszedłby pod spychacz. Pozostałością tego jest widoczne odsunięcie, po zachodniej stronie ul. Dąbrowskiego, przedwojennych bloków COP-owskich przy Bohaterów Westerplatte i Curie-Skłodowskiej. To co powstało przy samej ulicy, powstało już po wojnie.

                              I na koniec: konkursy architektoniczne z lat PRL-u. Mało kto je traktował poważnie: architekci dawali upust swoim fantazjom nie licząc się kompletnie z rzeczywistością i kosztami i produkowali makiety, które ładnie wyglądały na dużych stołach u dygnitarzy. I na tym się kończyło i o tym że nigdy tego się nie zrealizuje każdy wiedział. Konkurs na przebudowę śródmieścia Rzeszowa w latach wczesnych 70-tych dotyczył raczej rejonu ulic Grottgera, Jabłońskiego, Asnyka, Żeromskiego, Kolejowej i Głowackiego czyli ogólnie na północ od Piłsudskiego bardziej, niż starego miasta.
                              Jeszcze z ciekawszych były dwa podobne: Szopena w rejonie zamku, zakładający wyburzenie kamienic i chałup od zamku po Filharmonię, z pozostawieniem RARR-u czyli dawnego Miastoprojektu oczywiście, oraz na most wiszący (w miejscu dzisiejszego zamkowego) z bezkolizyjnymi skrzyżowaniami i podziemnymi przejściami dla pieszych - tu ofiarą miały paść przepiękne zapewne i bardzo zabytkowe dla co niektórych budynki u wylotu ulic Lenartowicza i wschodniej Hetmańskiej.
                              • Gość: stary Re: Bajki o smoku rzeszowskim ciąg dalszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 17:03
                                a do pełni obrazu dodam jeszcze powstałe w dwudziestoleciu powojennym
                                bloki-plomby w kwartałach kamienic (po pustych miejscach albo parterowych
                                ruderach) na ulicach Grodzisko, Króla Kazimierza, Baldachówka, Leszczyńskiego i
                                na Jagiellońskiej w rejonie obecnej Galerii Grafica. Tych też nie budowano, by
                                po paru latach je wyburzyć.
                                • Gość: scpt Re: Bajki o smoku pana starego IP: 84.38.160.* 26.02.10, 20:06
                                  oto pan stary potwierdził mimowolnie to co napisałem o planach co do starówki.
                                  oczywiscie przy okazji chciał nawtykać komuś mówiąc o jakiś "synkach komuchów" :)
                                  Brzmi oto trochę jak zdanie ze starej chumoreski gdy ktoś tam zawołał "łapaj
                                  złodzieja" :)
                                  W swej wypowiedzi zaprzeczając innym po chwili zaprzecza sam sobie.
                                  Przez szacunek dla wieku odpuszczam sobie dalszą polemikę - sto lat panie starszy :)
                                  Ubawiło mnie jak zaprzeczając "dyspozycyjności" sam opowiada jak to robiono
                                  pseudokonkursy i makiety aby zabawiać partyjnych notabli...
                              • chris1970 Re: Bajki o smoku rzeszowskim ciąg dalszy 24.03.10, 12:25
                                W latach 1991-1993 korzystałem z biblioteki naukowo - technicznej
                                przy ulicy 3 Maja. Przeglądając raz książki, trafiłem na jedną, w
                                której był projekt planu rozbudowy Rzeszowa do roku 1954. Do dziś
                                pamiętam ten szkic. Chciałbym dziś trafić jeszcze raz na tą książkę,
                                ale ani tutułu, ani autora nie pamiętam. Nie wiem nawet, gdzie
                                podziały się zbiory książek z tej zlikwidowanej biblioteki.
                                Na planie owym, pamiętam, zabudowane było dzisiejsze Nowe Masto, ale
                                układ ulic zupełnie inny. Tereny Baranówki 4 miały stanowić park
                                rekreacyjny. Obecna ulica Mochnackiego biorąca początek przy rondzie
                                przy obecnej Galerii Graffica była dwupasmowa i kierunek wskazywała
                                na Nowy Sącz. Więcej szczegółów i ciekawostek nie pamiętam. Może
                                ktoś ma dostęp do fotokopii tego albo podobnego projektu miasta
                                jeszcze sprzed II wojny?
                              • Gość: Prześmiewca Re: Bajki o smoku rzeszowskim ciąg dalszy IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.10, 22:38
                                "Stary" Twój nick powinien brzmieć "Młody" skoro nie pamiętasz kto zniszczył
                                ulicę Słowackiego do końca.Nie zrobili tego Niemcy, zrobili to Polacy stosunkowo
                                niedawno w latach 1974-76 wyburzono cały ciąg kamienic
                                do dzisiejszej ulicy Dymnickiego(Hibnera) i wzdłuż wymienionej pod projektowany
                                Dom Towarowy.Projekt upadł i plac straszył do naszych czasów.
                                Dziełem Niemców były domy przy Króla Kazimierza róg Słowackiego i cały Plac
                                Garncarski gdzie było sporo kamienic.
      • chris1970 Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 23.02.10, 14:52
        Dokładnie tak Alicjo. Pamiętam, że w miejscu obecnej Galerii Agora
        był żwirowy plac, na których się rozstawiały wesołe miasteczka, ale
        to raczej lata osiemdziesiąte. To było jedno miejsce. Pamiętam, że w
        latach wcześniejszych, czyli mniej więcej 1975 - 1978 wesołe
        miasteczka instalowały się na przeciw Zamku Lubomirskich, zaraz obok
        RARR. Wracając do ulicy Słowackiego, niektóre wesołe miasteczka były
        tak bogate w atrakcje, że żwirowy placyk był za mały i karuzele
        stały po obu stonach ulicy Słowackiego. Kolejki i "kaczuchy" dla
        maluchów były po stronie, gdzie dziś mieści się Bank Pekao SA,
        oddział przejęty po BPH. Karuzele łańcuchowe i diabelskie młyny były
        na placu żwirowym.
        Cyrk przeważnie w tych czasach instalował się przy ulicy Lwowskiej
        (pierwsza pamiętana przeze mnie lokalizacja), gdzie dziś osiedle
        bloków jest, oraz przy ulicy Hetmańskiej, gdzie dziś mieści się
        Lidl.
    • Gość: GallA. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 14:28
      Czy ktoś ma zdjęcia z lat 60-tych cukierenki Pana Zahradniczka i zakładu oprawy
      obrazów bodajże Ramskich???? (z ul. Grunwaldzkiej tu gdzie dziś znajduje się
      Kredyt Bank) No i jeszcze obok (budynek istnieje) zakładu fryzjerskiego Józefa Zygo.
      • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 24.02.10, 07:59
        W budyneczku gdzie mieścił się zakład oprawy obrazów P. Rylskich był jeszcze
        zakład złotniczy Ryśka Deręgowskiego i Sklep z torebkami Janickich z Jarosławia.
        To są lata 80 ubiegłego stulecia. Kiedyś po drugiej stronie ul. Grunwaldzkiej
        była słynna "knajpa" LUDOWA zwana pod kogucikiem , dzisiaj w tym miejscu jest
        Bank PKO.
        • Gość: GallA. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 10:44
          Dzięki Lex za przypomnienie nazwisk Dęręgowskiego i Rylskiego. Masz rację takie
          zakłady się tam mieściły.
          • Gość: ewa Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.02.10, 21:16
            może ktoś pamięta wystających od wczesnych godzin rannych pijaczków w Rynku .Jak
            zbierali żeby leczyć kaca.Dziś zastanawiam się skąd mieli forsę na picie jak
            nigdy nie pracowali?
            • Gość: anna Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 24.02.10, 22:00
              Rynek w latach 80 nie był przyjemnym miejscem. Knajp prawie nie było- chyba
              jedna lub dwie. Kojarzę Alko. Co do pijaczków to pewnie tak jak dziś. Jednemu
              żona da, drugi wyżebrze. Generalnie w PRL wielu piło na potęgę. Od
              intelektualistów i pisarzy po pijaczków osiedlowych.
            • Gość: chycel m. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 25.02.10, 13:29
              Takie widoki dodają kolorytu miastu i można to zobaczyć i w Kaczych
              Dołach i w Njujorku.Szanowni forumowicze wspominajacy Serce Maaryni
              powinni pamiętać zołnierzy radzieckich ,skoszarowanych na ul.
              Chopina w dawnym bloku oficerskim.Wyjechali chyba okolo 1958
              roku
          • Gość: jam Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 25.02.10, 00:58
            Idźmy dalej Grunwaldzką, piekarnia Smyrskiego chyba Stanisław. Jego brat na Nowotki ,Ludwik.
            W drugą stronę tam gdzie dzisiaj TPSa (jest jeszcze kasztan)było przedszkole prowadzone przez siostry zakonne w takim ładnym domku.
            W 1977 dziecko moje 1 dzień wytrzymało tam. Czyli TPSA powstała później.
            Ponieważ koło cukierni był przystanek MPK w stronę Staromieścia, linia 4 ,lubiłem kupować ciasta szczególnie kremówki, na papierku.Chyba syna właścicieli widuję na Dołowej ma stragan z garnkami. Na rogu był sklep mleczarski z mlekiem w bańkach nalewanym do kanek.
            Jeśli chodzi o zakład p.Zygo to byłem tylko raz,bałem się, tam było wszystko po staremu, zestaw klientów był stały,trochę luźniej było po drugiej stronie trochę dalej już nie wiem przed czy za apteką.Niestety był to etap dopuszczania kobiet do tego szlachetnego zawodu.Ofiarą oczywiście byłem ja jako model pierwszego strzyżenia pani prawie fryzjerki. Nie polecam.
            • Gość: Szarla Zapiekanki i gofry w miejscu Swiata Ksiazki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.10, 01:31
              Nie wiem czy ktos juz o tym wspominal w watku, bo przyznaje sie, nie czytalam
              calego, ale pamietam ,ze w miejscu, w ktorym teraz znajduje sie Swiat Ksiazki i
              ten nowy market budowlany stala w latach 90tych taka budka z zapiekankami i
              goframi:)
              Pamietam do dzis ta ekscytacje kiedy mama mi kupowala tam zapiekanke albo gofra,
              ktore wtedy wydawaly mi sie najlepsze we wszechswiecie:)
              • Gość: lex Re: Zapiekanki i gofry w miejscu Swiata Ksiazki IP: *.ostdsl.pl 26.02.10, 07:52
                Przenieśmy się trochę w inne miejsca niż centrum i okolice Staszica czy Obrońców
                Stalingradu. Kto pamięta dom na rogu ul. Krakowskiej i Wyspiańskiego gdzie w
                ogrodzie hodowano przepiękne pawie? Naprzeciwko był skład węgla (dzisiaj stoi
                tam stacja obsługi PZM).
                • Gość: scpt festiwale polonijne IP: 84.38.160.* 26.02.10, 12:18
                  a pamiętacie jako to było przeżycie, w tym biednym, zapyziałym Rzeszowie, gdzie
                  z KW PZPR rządził namiestnik carski o malowniczym nazwisku Karp, gdy do Rzeszowa
                  zjeżdżali się polonusy z całego świata ??
                  Kurcze ! obca mowa na ulicach, tłumy zagraniczniaków na akademikach, jakieś
                  parady wyluzowanych gości. I muzyka ludowa całkiem inaczej brzmiąca od
                  prezentowanej w radiu "kapeli ludowej Łobody" :)
                  Wogóle czas wakacji w naszym mieście (lata 70 te ub. wieku) to był ciekawy czas.
                  Na ulicach można było zobaczyć samochody osobowe niespotykanych marek (czyli
                  inne od polskich fiatów, syren , ład i wołg oraz żuków, starów i nysek)
                  Mój kuzyn biegał wtedy po mieście i pstrykał zdjęcia takim samochodom wklejając
                  te fotki do zeszytu
                  • Gość: Res Re:Gierek i Broz Tito IP: *.res.pl 26.02.10, 15:39
                    Rok 74? Może 75.1975.Cała ówczesna młodzierz i dzieci szkoły
                    podstawowej nr 16 (obecne liceum plastyczne)stała na Dąbrowskiego
                    około dwóch godzin i machała wszelkiej maści kwiatami,chorągiewkami
                    czekając na przejazd dwóch wodzów z Polski i Jugosławii.........I
                    pojawili się .Trwało to chwilkę a zapadło w pamięć do dzisiaj.Fe.
                  • Gość: jah Re: festiwale polonijne IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.04.10, 18:59
                    towarzysz, a nie namiestnik, tłuku jeden, był I sekretarzem w latach
                    osiemdziesiątych.
                • Gość: hycel m. Re: Zapiekanki i gofry w miejscu Swiata Ksiazki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.02.10, 17:11
                  Jak pawie i ogród to dodać jeszcze ładny nito dworek nito willa.A
                  wrzaskliwe pawie słychac bylo przez otwarte okna w ćwiczeniowce.
                  • Gość: jam Re: Zapiekanki i gofry w miejscu Swiata Ksiazki IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.02.10, 19:55
                    W tym składzie węgla ciężko zarobiłem dosłownie parę złotych za wyładowanie wraz z kilkoma kolegami całego wagonu węgla.Niestety wyładowanie nie polegało na wyrzucenia węgla na zewnątrz, ale na przewiezieniu z 10 m po wysypanym już węglu.16 letni chłopak (ja)ledwo wytrzymał .W tym domku co teraz są części samochodowe to mieszkali księżą z pobliskiego kościoła.
                    • Gość: McGregor Re: Zapiekanki i gofry w miejscu Swiata Ksiazki IP: *.189.216.222.skyware.pl 26.02.10, 21:21
                      Dzięki Chris1970 że przypomniałeś mi wesoła miasteczka w okolicach
                      zamku, naplacyku przy RaRR. A pamiętacie wesołę miasteczka na
                      Krakowskiej (TAM gdzie pierwsze bloki os.Sportowa)?,
                      a ogródek jordanowski na Mickiewicza gdzie stoi pomnik w tzw.
                      Dziadowskim Ogrodzie?
                      Tak pomyślałem że z lokali które pamiętam z dzieciństwa przetrwał
                      tylko AS na Jagiellońskiej. Tam chodziłem z dziadkiem na pyszne
                      desery (galaretka i bita smietana) teraz z dzieckiem tam raczej nie
                      wejdziesz.
    • Gość: jw Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.mm.pl 26.02.10, 23:13
      a kto pamięta AMBASADĘ braci Gajewskich na ul.PCK oj co druga
      obywatelka tam szalała oj szalała ale cicho
      • Gość: ambasador Re: Do jw ! IP: *.krak.tke.pl 27.02.10, 11:38
        Od kiedy pojawił się temat wspomnień o starym Rzeszowie czytam wpisy dość regularnie i odbywam wędrówkę ich śladem.Chociaż przekrój wiekowy jest dość duży to każdy czytam z zainteresowaniem,bo przecież na tym buduje się historia miejsca i ludzi z nim związanych.Nie czyniłem żadnego wpisu do dnia dzisiejszego.Dopiero dziś zauważyłem wpis,który podziałał na mnie.Zobaczyłem nazwisko moich przyjaciół,braci Gajewskich.Dlatego piszę,bo znajomość z nimi to także część mojego życia.Znaliśmy się od czasów szkoły podstawowej/SP nr 15 na Szopena,kórej niestety już nie ma/mieszkając po sąsiedzku i tak mijały ciekawe lata.Ojciec ich popularny "Kitek" był z-cą naczelnego Nowin i dzięki temu był dostęp do prasy zagranicznej,niedostępnej ogółowi.Pamiętam reportaż w "Der Spieglu" z najazdu wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację 1968 roku.Takich zdjęć w naszym kraju nikt nie prezentował,ani prasa ani TV.No i dobrnęliśmy do lat bardziej dorosłych i momentu,kiedy dojrzała w nas potrzeba bardziej rozrywkowego życia.Koleje domu i rodziny były różne,ale nie będę się na ten temat rozpisywał,bo to zbyt prywatne sprawy.Lepiej kilka słów poświęcić rozrywce.Ludzie,którzy przez lata przewinęli się przez ten "otwarty dom" stanowili przekrój całego połeczeństwa.Dziennikarze,aktorzy,pisarze,przedstawiciele firm estradowych,cinkciarze skończywszy na praczce Ginie z ralni po sąsiedzku,która była goszczona za przymioty ciała,bo o walorach intelektu zamilczę.Bywali Arabowie.W sumie czterech:Basim,Saad,Samir i jeszcze jeden,którego imienia nie pamiętam.Wszyscy pili jak obłąkani,choć byli bardzo wierzacy.W połowie lat siedemdziesiątych gościł tam Maciej Szczepański Prezes TVP,osoba najbliższa Gierkowi,twórca propagandy sukcesu w PRL.Pogadał,wypił flaszkę i pojechał w swoją stronę.Cóż,kobiety zawsze były,bo jaka bez nich zabawa.No i jeszcze niedokończona boazeria w przedpokoju,dzieło naszego kolegi Andrzeja z Zakopanego rozpoczęte 1977 roku.W latach 70-tych chodziło się do "Gajorów",a dopiero później dom przemianowano na "Ambasadę".Wspomienia dotyczące tego "magicznego" miejsca,tej ówczesnej enklawy luzu i swobody godne są chyba większej formy literackiej niż wpisy na forum.Może ktoś jeszcze coś dorzuci ze swoich wspomnień.Dziękuję jw.
        • Gość: lex Re: Do jw ! IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.02.10, 17:01
          Bardzo sympatyczny wpis.Wywołując temat "powspominajmy o starym Rzeszowie" nie
          przypuszczałem że będzie to tak interesujący temat. Jestem rzeszowiakiem z
          dziada pradziada i jestem z pokolenia urodzonych jeszcze w latach 40 ubiegłego
          stulecia.Wychowałem się trochę na Obrońców Stalingradu a dosłownie na Czackiego,
          chodziłem do "9" a później do "Budowlanki" i bardzo czynnie uczestniczyłem w
          życiu towarzyskim Rzeszowa i nie tylko.Do dziś w jakiś sposób to robię.Kocham to
          miasto i nie wyobrażam sobie innego miejsca na ziemi,no może troszkę
          Bieszczady.Pozdrawiam wszystkich zakochanych w Rzeszowie i namawiam do kolejnych
          wpisów i do stworzenia portalu, gdzie będziemy mogli otwarcie dyskutować o
          naszej "Małej Ojczyźnie" LEX
          • Gość: olo Re: Do jw ! IP: *.ostdsl.pl 03.03.10, 15:28
            Chyba temat się wyczerpał, a szkoda.
            • Gość: jam Chyba temat się nie wyczerpał. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.03.10, 20:49
              Inicjator wątku Lex w pierwszym swoim poście napisał:
              "Powspominajmy stary Rzeszów Klub Na Poczcie ,Tadek Nalepa ,Staszek Guzek
              ,bywanie na "maja" Delikatesy ,je....."
              Napiszę jak ja widzę tamten czas. W latach 60tych powstała moda bywania przez
              młodzież szkół średnich na maja od zachodu słońca do ok. 20.30. Tłumy młodzieży
              przewalały się od ulicy Moniuszki, od wejścia na "pocztę" do końca 3 Maja ,do
              banku.Podobne zachowanie zaobserwowałem później na amerykańskich filmach z tych lat.
              Przed pocztą stał tłum kilkudziesięciu osób wsłuchujących się w muzykę
              dobiegającą z okien.Dostać się tam nie było łatwo ,był to chyba wtedy pocztowy
              klub pod opieką ZMSu przy wejściu stała dwójka chłopak p.Maziarz z lekko
              uciekającym okiem i dziewczyna .Sprawdzali ,sprzedawali bilety.W środku byli
              stali bywalcy i trochę chętnych na tańce.Byłem tam 3 razy.Wtedy wydawało nam się
              że grają b. głośno, ale cóż oni mieli za aparaturę, mój Boże.Któregoś roku
              przyjechali jacyś krewni Nalepy z Anglii tworzący zespół The Atoms.Jak podpięli
              swoje gitary i bębny to towarzystwo zaczęło uciekać z sali ponieważ wtedy nikt
              nie wyobrażał sobie ,że można tak głośno.Po pewnym czasie zespół zaczął lepiej
              grać, grali chłopcy z Rzeszowa: Nalepa ,Hajdasz ,Solecki i na basie Krzysiek
              ,uciekło mi nazwisko.Gdy już byli rozpoznawani w Polsce Ministerstwo kultury
              wykombinowało , że w tych zespołach big bitowych nie mogą grać amatorzy, muszą
              mieć jakieś świadectwa zawodowe, Byłem świadkiem jak Nalepa przyjechał z prośbą
              do p. R. Albrzykowskiego który wtedy grał w KLUBOWEJ ,żeby dał mu świadectwo
              grania z nim. Albrzykowski to była (jest) firma.Wtedy śpiewał Romek Dylowski,
              pozdrawiam.A konsumpcją rządziła pani Bulandowa. Pozdrawiam Janusz.Klubowa to
              oddzielny rozdział ,wróćmy jednak na maja.
              Maszerowało się po maja tam i z powrotem zaczepiało dziewczyny, kto zebrał 3,50
              wpadał do kina.Dziewczyn było tyle samo co chłopaków.Właściwie to widno było
              wtedy tylko na maja ,już na Grunwaldzkiej czy Zamkowej(Świerczewskiego)był już
              półmrok.Tak było w całym Rzeszowie.Najbardziej liczny skład na maja to początek
              roku szkolnego no i od wiosny do wakacji.
              Władze postawiły również dla ludzi tzw.REKLAMę czyli budę z projektorem oraz
              ekran- tu gdzie teraz stoi pomnik na placu farnym.
              Repertuar wiadomo propagandowy ale również były filmiki które nam się
              podobały.Słyszałem wypowiedź Czarnoty w TV ,że postawili żeby ludzie nie
              chodzili na majówki do Fary, ale nie czuje sprawy ,majówki były jeszcze za
              widna, a do wyświetlania filmów trzeba trochę ciemności.
              Chodziłem na majówki i na reklamę wiem co mówię.Tutaj na placu stał również
              tłumek ludzi ale reklamy trwały tylko przez pewien czas.
              Tak więc czas był rozłożony : marsz,przystanek 1, przystanek2 .I wkoło.
              To tyle na szybko, wątek może istnieć ;wielu czyta ,mało kto chce zabrać głos,a
              chyba to ci co najbardziej są kompetentni.
              • Gość: hycel m. Re: Chyba temat się nie wyczerpał. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.03.10, 12:28
                Nie da się ukryć ale Jam przypomniał tamten Rzeszów.Wspomniane
                przystanki to:brama przy księgarni,wejście do baru mlecznego,kino
                Apollo ikino Zorza .Bym zapomniał jeszcze jeden przystanek vis a vis
                Apolla czyli podcienia na schodkach mozna bylo przysiąść.
              • Gość: jah Re: Chyba temat się nie wyczerpał. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 21.04.10, 19:10
                wtedy, kolego to na poczcie grał już tadek inglot,solak janek / a
                nie solecki/ i krzysiek potocki, zwany przez kolegów-
                muzyków 'głupim", grał też waldek acedoński. potek janka solaka
                zastąpił olek kupiszewski/werble/, wtedy szpadelskiego, najlepsze w
                tej części europy.
        • Gość: stary rzeszowiak Re: Do jw ! IP: *.rzeszow.mm.pl 05.03.10, 00:21
          Po przeczytaniu twojego wpisu przypomniało mi się jeszcze wydarzenie
          mało sympatyczne- rok 1968, przez 2 noce pod oknami mojego
          mieszkania przy Sobieskiego (wtedy 1 Maja) jechali sowieccy
          żołnierze w drodze do Czechosłowacji. Czołgi, transpotery,
          ciężarówki. Niedawno położony asfalt nadawał sie potem do wymiany.
          I inne- przyjemniejsze- ktoś wspomniał cukiernię Zahradniczka przy
          Grunwaldzkiej (niestety, nie mam zdjęć) - tam były najlepsze ciastka
          w Rzeszowie. Lepsze niż u Lecha na Krakowskiej.
          • Gość: olo Re: Do jw ! IP: *.ostdsl.pl 08.03.10, 13:37
            Gdzież to się podziali starzy rzeszowiacy i wspomnienia ich młodości?
          • Gość: GallA. Re: Do jw ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 23:05
            Ja pamiętam, że najlepsze były kremówki. I wuzetki.
            • Gość: scpt 22 lipca IP: 84.38.160.* 09.03.10, 08:12
              Pamiętam że gdzieś tam z końcem lat 60-tych władze "partyjno-rządowe" chciały
              zrobić wyjątkowo hucznie owo święto na stadionie Stali. W tym celu w
              rzeszowskich podstawówkach już od wiosny trwały treningi dzieciaków ustawianych
              w długie szeregi , najpierw na boiskach szkolnych a potem na murawie stadionu.
              No i miały owe dzieciaki robić różne wygibasy w stylu chińskich czy ruskich
              masówek. pamiętam że sam brałem udział w tych treningach - ale finału jakoś nie
              pamiętam. Może się na wakacjach rozchorowałem albo gdzieś wyjechałem ......

              I jeszcze jedno - rozmawiając o dawnym Rzeszowie nie można zapominać i o tych
              ludziach :) :

              www.rodaknet.com/rr_lustracja_rzeszow_3.htm
    • Gość: starosciwcki fotografie starego rzeszowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 14:29
      tnij.org/f3v4 moim zdaniem sa to unikalne ujecia starego rzeszowa
      • Gość: lex Re: fotografie starego rzeszowa IP: *.ostdsl.pl 09.03.10, 10:30
        O mały włos a wyleciałbym z technikum w 1968 r. Po wydarzeniach marcowych władze
        zorganizowały wiec młodzieży na stadionie "WALTERA" i uciekliśmy w kilku z tego
        wiecu, wbijając ostentacyjnie szturmówki w murawę boiska. Byliśmy na tyle naiwni
        i myśleliśmy że koledzy a zwłaszcza ci co mieszkali w internacie odniosą te
        "symbole" do szkoły. Niestety już na drugi dzień staliśmy na dywanie u
        dyrektora, jako wrogi element. Nie było to przyjemne ,tuż przed maturą, znaleźć
        się na bruku.
        • Gość: hycel Re: fotografie starego rzeszowa IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.03.10, 11:27
          trzeba było rzucać jajkami mmoże dzisiaj byloby się szefem CBA
          • Gość: lex Re: fotografie starego rzeszowa IP: *.ostdsl.pl 09.03.10, 13:26
            Zawsze wolałem robić jaja niż nimi rzucać, a CBA zostawmy, jestem z innej bajki
            . Pozdrawiam LEX
            • Gość: scpt chodzenie na relkę IP: 84.38.160.* 11.03.10, 08:31
              A pamiętacie jak to się chodziło na owe "lekcje religii" ??
              Dziś małolaty sobie krzywdują że przymus, że nudy.
              A lat temu 30 -40 ści ??
              Pamiętam i takie zajęcia w salce ze sklepieniem, salce schowanej za amboną
              kosciółka "U Bala" i w zakrystii tego kosciółka, i w pokoju jakiejś chałupki na
              Pobitnem i dawnym sierocińcu-budynku (dziś plebanii saletynów) na Dąbrowskiego
              (wtedy mieszczącym szereg różnych instytucji wsadzonych przez komunistyczne
              władze i tylko udzielanym gościnnie księżom.
              dziwna sprawa - z różnych powodów zmieniałem szkoły - a na owych
              nadobowiązkowych zajęciach był zawsze komplet klasowych kolegów i koleżanek
              • Gość: hycel Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 11.03.10, 10:07
                tak, tak mnie do Bala na lekcje religii przyprowadzało dwóch
                klasowych osiłków kiedy była mała frekwencja
                • Gość: lex Re: chodzenie na relkę IP: *.ostdsl.pl 12.03.10, 08:29
                  Religia to były nudy i jak mogłem to zawsze gdzieś się ulatniałem. Gorzej było
                  jak ksiądz który uczył religii przyszedł po kolędzie.
                  Nie przypominam sobie jakiegoś fajnego księdza ,który potrafił z
                  zainteresowaniem prowadzić takie zajęcia, a chodziłem na religię i do
                  "Sierocińca" i do "Chrystusa Króla".
                  • Gość: hycel m Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.03.10, 10:28
                    znam sympatycznego księdza.To ten z serialu Rancho wilkowyje.A
                  • Gość: scpt Re: chodzenie na relkę IP: 84.38.160.* 12.03.10, 12:15
                    Gość portalu: lex napisał(a):

                    > Nie przypominam sobie jakiegoś fajnego księdz. to były nudy i jak mogłem to
                    zawsze gdzieś się ulatniałem.

                    A ja pamiętam. W kościele garnizonowym, gdzie chodziłem ze swoją klasą z 17-tki
                    - był taki ksiądz-major, czasami pokazywał się w mundurze (początek lat 70 tych !!!!
                    Ten na przykład opowiadał nam o podziemiach tego kościoła z prochami zakonników,
                    nawet pokazywał ołtarz pod którym znajdowało się zamaskowane wejście do
                    podziemi. Innym razem opowiadał nam z humorem o "księżych sposobach" proszenia o
                    datki czy składkę.
                    To co pisze tu jakiś hycel o jakimś przymusie - to bzdury.
                    Wtedy chodziło się świadomie, bez przymusu, bez ogłoszeń, czasami nawet bez
                    zainteresowania ze strony rodziców.
                    A ks. Bal ....Kiedyś chyba na kazaniu, po podebraniu komuchom kaplicy od strony
                    muzeum i wezwaniu Go do sądu z tego powodu , mówił z uśmiechem - E tam kochani.
                    Nawet sędzia to mój wychowanek :))
                    • Gość: lex Re: chodzenie na relkę IP: *.ostdsl.pl 12.03.10, 14:15
                      Ksiądz Bal to był ktoś. Zacna postać Rzeszowa, choć nie miałem przyjemności
                      uczęszczać na jego lekcje to znałem księdza Bala osobiście.
                    • Gość: ser Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 12.03.10, 20:30
                      Panie scpt, masz pan jakieś mocne i ciągłe parcie na miniony czas, "komunę". Co
                      chwilę nam coś podsyłasz. Znamy takich nuworyszy pragnących zneutralizować
                      rodzinne zaszłości.My bardziej dojrzali wspominamy nasze czasy młodości z
                      przyjemnością, to nasza młodość.Niektórym młodszym wydaje się ,że bezpieka
                      czatowała cały czas.
                      Nikt nie myślał ,że kiedykolwie uda się nam wyrwać z pojałtańskiej
                      rzeczywistości, to tylko teraz nagle jest tylu opozycjonistów zwykle chętnych do
                      odszkodowań.
                      Co do 68 roku, wśród studentów Rzeszowa był absolutny spokój, zjawił się Kruczek
                      i w auli budynku A WSI zwrócił się do nas "kochani studenci" co przyjęliśmy
                      buczeniem, i tyle.Oficerowi ze studium wojskowego przez cały czas przebywali w
                      akademikach .To wszystko.
                      Chciałbym żebyśmy nie wciskali do tego wątku polityki na siłę.
                      • Gość: lex Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 14.03.10, 21:51
                        Popieram,zostawmy politykę, mamy jej na co dzień aż nadto.Wspominajmy stary
                        Rzeszów.Kto pamięta plażę za stadionem Stali i wiszącą kładkę koło "Mechanika"?
                        • Gość: Ewa Re: chodzenie na relkę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.10, 21:58
                          plaże zapamiętam do końca życia, tak skutecznie próbowałam w mojej
                          siostrze "zaszczepic" miłośc do kapieli, że o mały włos sie nie
                          utopiła
                          • Gość: jam Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 15.03.10, 19:20
                            Lex na pewno pamięta kiosk który stał przy moście linowym od strony Rzeszowa.Uczniowie z technikum chodzili nagminnie na papieroska za ten kiosk. Ten most można było rozbujać ,chyba nie był szerszy niż metr.
                            Z drugiej strony rzeki była już wioska Drabinianka.Tylko czerwony dach szkoły podstawowej się wyróżniał na tle zieleni.Dużo pracowników WSK tamtędy maszerowało.
                          • Gość: hycel m. Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.03.10, 14:23
                            Pani ewo mam rozumieć że mieszkała Pani w czynszowce w ktorej nie
                            bylo łazienek ,a mamy myły nas w balijkach
                    • Gość: hucel miejski Re: chodzenie na relkę IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.03.10, 10:15
                      zostałem raz jeden doprowadzony do Bala na lekcję religii ,a toz
                      powodu ze psułem Balowi 100procentową frekwencje.Psułem ja i kolega-
                      syn staro zakonnego.Doprowadzili mnie Jasiek B.niezyjący juz znany
                      lotnik ijasiek T.działający wciąż polityk PO z Trzebowniska.Iniech
                      nikt niech do tego faktu nie probuje dorabiać ideoligii
                      • Gość: scpt wojny blokowe IP: 84.38.160.* 16.03.10, 11:47
                        my napieprzaliśmy się - to jest chłopaki z mojego bloku z chłopakami co ich
                        wojskowiakami nazywaliśmy - z bloku w którym wojskowi mieszkali.
                        Nie byliśmy żadnymi "chłopcami z placu broni". Po prostu chodziło o to by tamci
                        na nasz plac zabaw nie wchodzili za często.
                        Bronią były czasami kamyki, czasami gałki śniegowe (często z kamykami w środku)
                        a czasami gałki z mokrego piasku robione. I te były najgorsze w skutkach.
                        Same wojny jak wojny. Gorsze były późniejsze akty zemsty gdy oni któregoś z
                        naszych dorwali jak szedł do szkoły koło ich bloku albo my któregoś z ich. Ale
                        oni częściej naszych - bo my musieliśmy koło ich bloku chodzić z i do budy.
                        Tych wojen nie było dużo ale były.
                        Był też na osiedlu blok cygański ale czy z nimi były wojny tego nie pamiętam.
                        Ps no dobra hycel - ideologii nie dorabiam :)
    • Gość: MARIAN Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.10, 22:03
      Zebrał się w tym wątku naprawdę cenny materiał dla etnografa, resovienisty,
      historyka codzienności! Mam nadzieję, że w muzeach czytają to z wypiekami i
      robią fiszki. "Życie codzienne Rzeszowa w PRL" - kto jest za? Kto by kupił?
      • Gość: scpt "Życie codzienne Rzeszowa w PRL" IP: 84.38.160.* 16.03.10, 07:58
        Bardzo dobry pomysł - a tu zaczynam omawianie poszczególnych grup społecznych.
        Na początek inteligencja rzeszowska lat 50. tych - 80.tych.
        Można ją z grubsza podzielić na dwie główne grupy - partyjnych towarzyszy i
        bezpartyjnych fachowców.
        Ta druga grupa nazywana była po cichu w wierchuszce towarzyszy partyjnych
        "pożytecznymi idiotami".
        Oczywiście nim zaczniemy omawiać szczegółowo te grupy musimy dokonać jeszcze
        dalszych podziałów.
        I tak - towarzysze partyjni dzielili się na nomenklaturę - czyli kadrę
        kierowniczą oraz tzw członków , których w dawnym Rzeszowie niewiele różniło od
        "pożytecznych idiotów" - za wyjątkiem czerwonych książeczek, płaconych składek i
        nakazu wzmożonego nadzoru. Marzeniem członków i celem ich funkcjonowania było
        oczywiście przeskoczenie do kadry kierowniczej - co się czasem udawało.
        Ci drudzy - czyli bezpartyjni fachowcy byli wszędzie, chociaż czasami
        przeskakiwali do grupy członków, gdzie mogli spokojnie liczyć na premie i
        rozmowy o tzw "pożytecznych..."
        Główne siedliska tych grup ?? Kształtujące się zalążki uczelni wyższych, kadra
        nauczycielska, pracownicy prezydiów miejskiej i wojewódzkiej rady narodowej,
        kadra licznego podówczas Ludowego Wojska Polskiego, Milicji......
        Oczywiście nasycenie Rzeszowa i jego instytucji członkami i pożytecznymi było
        różne w proporcjach - zależnie od wagi jakie kierownictwo przywiązywało do
        struktury :)
        • Gość: scpt "Życie codzienne Rzeszowa - chłopi IP: 84.38.160.* 16.03.10, 08:25
          No bez chłopów Rzeszów nie byłby tym czym był po wojnie.
          Szczególnie tych dwóch - Gomółki i Kruczka.
          Bo Rzeszów był i jest wyspą miejską w morzu chłopskim.
          Do końca lat 60-tych (a nawet później - 70. tych) aby to poczuć - wystarczyło
          przepłynąć krypą Nitki na drugi brzeg albo pójść przez tory linii na Jasło.
          Nie zapomnę widoku bab objuczonych wielkimi "garbami z chust" i wysiadającymi
          rankiem na stacji Staroniwa - dźwigającymi garnuszki z masłem, bańki z mlekiem,
          cielencinową rąbankę czy kiełbasy "wiejskie" i kaszanki. A wszystko po to aby
          wykarmić rzeszowskich mieszczuchów - nie za darmo oczywiście :)
      • Gość: lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.ostdsl.pl 16.03.10, 08:02
        Plaza za stadionem miała jeszcze jedną "atrakcję" , tym miejscu gdzie teraz jest
        zapora był wylot kanału z WSK i od czasu do czasu spuszczano mówiąc fachowo na
        ostro jakieś ścieki ropopochodne. Jak się wiara nie zorientowała ,a podejrzewam
        że robiono też i to złośliwie , wypuszczając ropę do Wisłoka to domyć się z tego
        świństwa była sztuka i kawałek. Jak chcieliśmy ocyganić rodziców,a przyszło się
        taki śmierdzący do domu, nie było najmniejszych wątpliwości gdzie dany osobnik
        był. Rodzice oczywiście wiedzieli o tym bo sami też się na to nadziali.
        • Gość: Emigrant z Rzeszow Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.syrion.pl 16.03.10, 23:07
          Efektem wypuszczania tych ścieków były śnięcia ryb , pamiętam w latach 70. kilka
          takich epizodów gdy między mostem na Lenina a mostem kolejowym było przy
          brzegach aż biało od rybich brzuchów.
      • Gość: hycel m. Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 16.03.10, 14:59
        Zjawiskiem codzienności kiedy ruszył polski przemysl elektroniczny
        bylo chodzenie po maja z radiem Koliber przy uchu.Gustowali w tym
        sobotno-niedzielni przyjezdni goście.Na glowie beretka z
        antenką,koszula biała,częsciej zżólkła non iron i plaszczyk z
        ortalionu ioczywiście radio przy uchu. Tak się wtedy rwało na
        fulla.Moda na chodzenie z radiem przy uchu wróciła po
        sierpniu '80.Ale wtedy gościę taszczyli radia wielkości małej
        etażerki.Z głosnika dobiegąl znany sydgnał radia BBC. Wiadomo było
        że to szedł opornik.
        • Gość: Lex Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 17.03.10, 22:29
          Kto chodził do modelarni w Domu Harcerza naprzeciw parku na Dąbrowskiego?
          • Gość: bolek Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.03.10, 20:25
            Chodziłem tam ale do pracowni szkutniczej ,to były wspaniałe czasy.
            • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.adsl.inetia.pl 24.03.10, 22:25
              Znam osobiście te miejsca które opisujecie ,znam ludzi związanych z tymi
              miejscami,znam losy niektórych ludzi którzy z tych miejsc emigrowali (nawet do
              USA) zwłaszcza w latach 1964-65r kiedy podpisano umowę międzyrządową dotyczącą
              łączenia rodzin.
              • Gość: ddd Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.rzeszow.vectranet.pl 24.03.10, 22:55
                To pisz pan.
                • Gość: scpt konkursy na centrum i smok IP: 84.38.160.* 26.03.10, 07:34
                  chris1970 napisał:

                  > W latach 1991-1993 korzystałem z biblioteki naukowo - technicznej
                  > przy ulicy 3 Maja. Przeglądając raz książki, trafiłem na jedną, w
                  > której był projekt planu rozbudowy

                  łatwo dostępny jest na przykład artykuł Marii Borowiejskiej - Birkenamerowej
                  "Konkurs na opracowanie koncepcji urbanistyczno-architektonicznej śródmieścia
                  Rzeszowa a problemy konserwatorskie"
                  w "Tece Konserwatorskiej Polska południowo-wschodnia." Rzeszów 1982 Urząd
                  Wojewódzki Wydział kultury i sztuki Biuro Dokumentacji zabytków w Rzeszowie.
                  Najbardziej napawał mnie szyderstwem taki fragment postulatów konserwatorskich
                  "Następny postulat dotyczy ochrony i zagospodarowania skarpy staromiejskiej,
                  biegnącej terenem Grodziska ku zamkowi, pominiętej w warunkach konkursowych.
                  Należy dodać, że szybka decyzja w tym względzie pozwoli może jeszcze uchronić
                  znaczny odcinek tego charakterystycznego dla Rzeszowa elementu krajobrazowego".
                  Co zrobiono z zabudową tej skarpy to można zobaczyć idąc koło wieżowców na
                  Słowackiego.
                  W jednej z wyróżnionych wtedy prac konkursowych rzeszowskich architektów
                  (nazwiska przez litość dla potomków przemilczę) można m.in. wyczytać jak to
                  obwodnicę drogową chcieli puszczać pomiędzy zamkiem a pałacem Lubomirskich. Na
                  szczęście ten ich numer nie przeszedł i możemy spokojnie spacerować.
                  Ktoś opowiadał mi jak to spece od estetyki i urbanistyki podszeptywali swym
                  komuchom-szefom, że na starych kamienicach należy skuwać ozdobne gzymsy,
                  obramienia okien bo to takie sprzeczne z socjalistyczną estetyką, taki
                  drobnomieszczański kicz. No i skuwano by wszystko wyglądało na soc-realistyczną
                  modłę.
                  A wieżę strażniczą (z reflektorem i klawiszem z kałachem) na zamku od strony
                  miastoprojektu pamiętacie ??
                  • Gość: lex Re: konkursy na centrum i smok IP: *.ostdsl.pl 26.03.10, 08:01
                    Przykładem jest ul. 3-go Maja , według tej "nowomody" zniszczono stare elewacje
                    kamienic. Przywrócono starą elewację w kamienicy Jaskiewiczów, gdzie przed wojną
                    była słynna restauracja "U Michasia"
                    To firma "Martens" , która tam miała swoją siedzibę zlikwidowała sklep "Galux" i
                    bar mleczny był to koniec lat 80.
                    • Gość: scpt dawna starówka IP: 84.38.160.* 26.03.10, 08:42
                      Lubiłem chodzić np przesmykiem - nim kamienice tam stojące porujnowano a
                      przesmyk dechami zagrodzono. Teraz tam ten wielki hotel stoi i cholernie mi się
                      ten przesmyk podoba.
                      Do fryzjera, przed modą na długie włosy, to chodziłem na rynek - był w tej
                      kamienicy obok domu Polonii- co takie łuki nad oknami i wejściami ma.
                      Potem i tam postawiono parkany i tylko wąskie przejście między dechami było.
                      Ktoś tu wspominał o dawnych trasach przelotowych przez miasto.
                      Dla przykładu trasa Kraków - Rzeszów - Jasło do czasu wybudowania wiaduktów i
                      alei 22 lipca (dziś lisa kuli) - poprowadzona była od rampy koło Chrystusa Króla
                      przez Dojazd Staroniwę i Pułaskiego.
                      Pamiętam taką wielką tablicę na narożnej kamienicy , tu gdzie teraz ogródek
                      sióstr zakonnych na Pułaskiego jest – kierunek na Jasło. Bo trasa dalej
                      Hoffmanowej szła.
                    • Gość: hycelm Re: konkursy na centrum i smok IP: *.rzeszow.vectranet.pl 26.03.10, 19:26
                      Zmasakrowanych budynków w ramach modernizacji bylo wiećej.Budynek
                      na 3Maja w ktorym miesci się obecnie redakcja gazety,ale mam na
                      myśli okres kiedy nie bylo tam jeszcze Delikatesów i budynek dworca
                      PKP. Skuto wszystko ,zamieniając na tandetny piaskowiec. Ostatnia
                      renowacja ubrałago w sraczkowate kolorki. Kto
                      pamięta stojący przed dworcem wodotrysk w postaci plującego
                      bociana,czapli ?Stał potem przed biurowcem pekaesu towarowego.
                      • Gość: lex Re: konkursy na centrum i smok IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.03.10, 05:51
                        Czy ktoś pamięta stację benzynową na Placu Wolności, to było mniej więcej tutaj
                        gdzie stoi dzisiaj kiosk obok świateł.Był też na Placu Wolności duży parking
                        ,który zniszczono robiąc skwer. Chodziły takie plotki że tam gdzie jest
                        fontanna, miał stanąć pomnik Lenina , miał być widoczny jak zjeżdżało się z
                        Pobitnego do centrum. Nie wiem czy to prawda ale coś takiego słyszałem.
                        • chris1970 Re: konkursy na centrum i smok 27.03.10, 20:50
                          Wydawało mi się, że pierwsza stacja benzynowa była tuż przed
                          kamienicą bez okien, a teraz na parterze znajduje się między innym
                          bank d. Dominet, teraz BNP Paribas. To kamienica obok dawnej
                          Jutrzenki. Mam starą pocztówkę z widokiem na tą stację benzynową.
                          Istniała prawdopodobnie do czasów przebicia się trasy Lenina przez
                          Plac Wolności. Trasa powstała kosztem części kamienic przy ulicy
                          Wróblewskiego.
                          • Gość: hycelm Re: konkursy na centrum i smok IP: *.rzeszow.vectranet.pl 28.03.10, 10:51
                            Dom bez okien to dawna Ubezpieczalnia Stojąca bdka stacji benzynowej
                            widoczna jest na archiwalnym zdjęciu..POwojenna stacja CPN stała
                            dokładnie na skrzyżowaniu dzisiejszej Targowej,ówczesnej 1maja i
                            Lenina/Pilsudskiego/Vis a vis knajpy Jutrzenka.Dzisiejsza
                            Sobieskiego od ul Gałęzowskiego biegła pod większym kątem łącząc się
                            bezposrednio z ul Lenina.
                            • chris1970 Re: konkursy na centrum i smok 28.03.10, 12:46
                              Dzięki za wyjaśnienie z tymi stacjami benzynowymi.
                              W którym roku zniszczono kwartał kamienic stojących frontem do
                              Targowej, dawnej Jutrzenki i Abrahamsberga? Czyli te kamienice
                              stojące częściowo na miejscu obecnych szczęk przy Placu Wolności.
                              • Gość: scpt Plac wolności IP: 84.38.160.* 29.03.10, 08:10
                                Komuniści to mieli poczucie humoru. Skoro w centrum Rzeszowa jeden z
                                najciekawszych placów, centrum dawnej, przedwojennej dzielnicy Żydowskiej -
                                placem Wolności nazwali, przez który aleje Lenina przebiegały a obok Komitet
                                Wojewódzki PZPR stał :)
                                Ślepą ścianę budynku, który starzy rzeszowiacy kasą chorych nazywali -
                                oczywiście pamiętam.
                                Tam rzędem biegły namalowane plakaty - typu oszczędzaj w pekao i "Polaku nie
                                pij" Z taki przekreślonym kieliszkiem i ręką.
                                Za każdym razem jak czekałem tam na autobus linii 17 to mnie te plakaty nieźle
                                rozśmieszały. Zwłaszcza że kawałeczek dalej było wejście do Jutrzenki ze sławną
                                salą "lustrzaną" :)
                                A na całym placu, za przystankiem autobusowym - bardzo długo był parking, wielki
                                zakurzony parking. I żadnej stacji benzynowej na nim sobie nie przypominam (lata
                                70 te).
                                Natomiast pamiętam, że jak na przykład Kołem z dworca na Obrońców Stalingradu
                                się jechało - to dzisiejszą Kolejową i dalej ...chyba Gałęzowskiego w stronę
                                Szopena. Ale to była końcówka lat 60 - tych - nim zburzono wielką kamienicę z
                                przechodnią bramą. Tu gdzie przystanek autousowy jest i nowa galeria podkulskiego.
                                • Gość: hycelm Re: Plac wolności IP: *.rzeszow.vectranet.pl 29.03.10, 10:15
                                  pamięc ludzka bywa zawodna.Napewno w 1965 roku na omawianej stacji
                                  benzynowej kupowałem kamfine do ścigacza m-ki Komar.
                                  • Gość: scpt Re: Plac zwycięstwa IP: 84.38.160.* 29.03.10, 10:28
                                    A już szczytem czarnego poczucia humoru w tamtych czasach było nazwanie "placem
                                    zwycięstwa" terenu dawnego cmentarza żydowskiego na który niemcy żydów spędzali
                                    przed wysyłką do gazu i tu i też ich mordowali przed wywózką do Boru, do dołów
                                    śmierci.
                                    Do tego nad tym placem wybudowali górujący gmach KaWu :) aby to "zwycięstwo" tak
                                    do końca zasygnalizować :( , że o dwóch ulicach nie wspomnę przez ten plac
                                    przebiegających - 1 maja i lenina :).
                                    Oczywiście komuniści znaleźli kontynuatorów w pracownikach wydziału promocji
                                    obecnego, bardzo pobożnego prezydenta miasta - bo ci w ubiegłym roku pozwolili
                                    na CZASOWE postawienie, na kawałku owego, byłego cmentarza - WESOŁEGO MIASTECZKA.
                                    Ale mówią, że ten prezydent to nawrócony exkomunista - więc mu to poczucie
                                    humoru pozostało :)
                                    • Gość: scpt Re: Plac zwycięstwa IP: 84.38.160.* 29.03.10, 11:04
                                      to wesołe miasteczko - to były jedna czy dwie karuzele które stanęły na placyku
                                      pozostałym po najstarszym cmentarzu żydowskim, pomiędzy dawnymi bóżnicami. I
                                      chyba nie w ubiegłym roku. Bo...chyba skleroza mnie bierze i daty konkretnej nie
                                      kojarzę. Ale na pewno to w drugiej kadencji obecnego prezydenta który nas
                                      weekendowym "świeckim" odpustem chciał zabawić.
                  • chris1970 Re: konkursy na centrum i smok 27.03.10, 20:47
                    Wydaje mi się, że w poprzednim poście zapomniałem dodać, że chodziło
                    mi o przedwojenny plan rozbudowy Rzeszowa w ramach COPu, właśnie do
                    roku 1954, w którym to Rzeszów miał liczyć około 100 000
                    mieszkańców.
                    Natomiast te powojenne koszmary z ulicy wiązowej są dostępne w
                    różnych opracowaniach.
                    Ale plany przedwojenne raczej nie są aż tak dostępne. Może jednak
                    ktoś się spotkał z takim planem?
    • Gość: Ewa MoDeRaToRa prosimy o podpięcie tego wątku.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.10, 10:25
      czy na forum Rzeszów funkcja moderatora ogranicza sie jedynie do
      kasowania wątków wg sobie (moderatora znaczy-:) tylko znanego
      klucza??? Myślę, że ten watek warto przyszpilic.. O ile pamietam
      chyba nawet była juz taka prośba??
      • Gość: hycelm Re: MoDeRaToRa prosimy o podpięcie tego wątku.. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.03.10, 14:14
        o w mordę ,co za zasraniec wykasował wpisy.Tematyka była neutralna i
        nie poruszała tematu przyjazni polsko- żydowskiej
        • Gość: jam Stary Rzeszów. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 27.03.10, 21:28
          Jak ja pamiętam to droga przez pl.Wolności biegła skosem od ul.Gałęzowskiego do miejsca w którym teraz wchodzi w plac ul.Piłsudskiego ,oczywiście od strony mostu.Stacja była po jej prawej stronie ,tu gdzie teraz są stragany, obok była piekarnia i mieszkał w nieistniejącej teraz kamienicy Wacek Cypryś.Wacek odezwij się i precyzyjnie wytłumacz "jak to z pl.Wolności było".
          • Gość: lex Re: Stary Rzeszów. IP: *.rzeszow.vectranet.pl 31.03.10, 22:27
            Byłem inicjatorem tego tematu i chciałbym abyśmy "starzy rzeszowiacy" uruchomili
            portal np "Stary Rzeszów",wyznaczmy sobie spotkanie i spróbujmy z ty tematem się
            zmierzyć.
            Pozdrawiam wszystkich LEX
            • Gość: anna Re: Stary Rzeszów. IP: *.rzeszow.mm.pl 06.04.10, 16:44
              Mocno kibicuję temu przedsięwzięciu. Warto stworzyć taki portal.
          • Gość: Prześmiewca Re: Stary Rzeszów. IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.10, 00:01
            Tak było jak piszesz.To w latach siedemdziesiątych wykonano przebicie
            dzisiejszego Piłsudskiego ,dawniej wiecznie żywego.
            • Gość: scpt propozycja IP: 84.38.160.* 01.04.10, 13:17
              Drogi lexie - można zrobić różnie - np zrób pod swoją egidą , jako administrator
              niepodzielny, forum prywatne pod tytułem "stary Rzeszów" I jak Ci się np czyjeś
              ględzenie w razie czego nie będzie widziało albo trol jakiś śmiecić by chciał to
              go ciach będziesz mógł.
              A forum z uzupełnieniem np w postaci fotoforum.

              A tam i stare zdjęcia z archiwów domowych wklejać by można - jak np z tym
              Chruszczowem i Gomułką - bo taką fotkę w archiwum po teściu np mam, gdy do
              gawiedzi z Czajki machają, albo z ulicą BERNARDYŃSKĄ - z chałupą krytą strzechą
              w miejsce, późniejszego i równie paskudnego NOTu. czy na przykład przejazd
              kolejowy na polnej drodze :) tuż koło kościoła Chrystusa Króla
              • Gość: lex Re: propozycja IP: *.ostdsl.pl 02.04.10, 08:05
                Dziękuję za pomysł,myślałem nad takim rozwiązaniem.
                Pozdrawiam LEX
                • Gość: lex Re: propozycja IP: *.rzeszow.vectranet.pl 03.04.10, 11:10
                  Wszystkim sympatykom tego forum życzę Zdrowych i Wesołych Świąt
                  LEX
                  • Gość: scpt Re: propozycja IP: 84.38.160.* 03.04.10, 12:02
                    Gość portalu: lex napisał(a):

                    > Wszystkim sympatykom tego forum życzę Zdrowych i Wesołych Świąt
                    > LEX

                    Na wzajem Rzeszowski Pnioku - mam nadzieję ,że nie obraziłem :)
                    • Gość: lex Re: propozycja IP: *.rzeszow.vectranet.pl 04.04.10, 16:53
                      Dzięki,jestem starym "pniokiem"
                      Pozdrawiam LEX
                      • Gość: hycel m. Re: propozycja IP: *.rzeszow.vectranet.pl 06.04.10, 11:39
                        Wątek o rzeszowie pomału wygasa jak czasami milość.Czy ktoś z
                        szanownych forumowiczów pamięta dwoch rzeszowskich kałbojów w
                        malowniczych kapeluszach,jeżdzących wielką towarową platformą na
                        ogumionych kolach niczym filmowym dyliżansem i ciągnioną przez dwa
                        zadbane kasztany??Jeżdzili rozwożąc rózne dobra do sklepów i
                        nietylko.Nizszy to Mietek ,wyższy Henek.Mietek dawno nie
                        żyje ,drugiego nie widujęod dawna ,podobnie jak jego kiedyś ładnej
                        żony.
                        • Gość: scpt propozycje tematyczne- nauczyciele IP: 84.38.160.* 06.04.10, 13:15
                          .Ależ szanowni Panowie (i Panie) - przecież wspomnienia o tamtym Rzeszowie to
                          nie tylko knajpy, sklepy i świrki uliczne.
                          A "nasi" nauczyciele ?? Pewno że trudno tu operować nazwiskami żyjących czy
                          nieżyjących pedagogów - by nie obrazić niechcący ich pamięci albo ich samych.
                          Ja sam pamiętam kilka takich oryginałów płci obojga. Ot choćby (wtedy młody)
                          matematyk. Dla niego każdy chłopak wywoływany do tablicy to był "franuś" - I
                          zawołanie "no franuś chodź do tablicy" i owe rytualne "wiesz ?? nie wiesz??
                          siadaj pała" "wygrywam 15. do 2." !! Pytamy się dalej??" - Albo - ,gdy uczeń
                          nieszczęsny pocił się przy tablicy , wyciągał przed nawias, pierwiastkował,
                          sinusował, kotangensował a znudzony belfer oglądał się do tablicy, i pyta "no i
                          co dalej" . A torturowany "otrzymałem wynik...to jest ...czyli..." A ów belfer
                          "W czili to zamordowali jakiegoś prezydenta a ty siadaj - pała".
                          Nie mieliście takich postaci ???, co na naszą koleżankę męczącą się przy tablicy
                          wołał "No i co tak stoisz jak lampa stojącą?? Nie umiesz?? to siadaj "hanka""
                          (bo dla niego chłopcy to byli "Franusie" a dziewczyny "Hanki")

                          Inna sprawa, że tacy belfrzy zachodzili niektórym tak za skórę, że nawet na
                          rocznicy trzydziestolecia matury nie potrafili się otrząsnąć z przykrych
                          wspomnień :)
                          Sam nigdy nie zapomnę jak męczyłem się nad interpretacją (przy tablicy) wiersza
                          "W malinowym chruśniaku" - bo dla mnie ów wiersz mówił głównie, że jeden pan
                          chciał "zdupczyć" w tych malinach jedną panią, ale jak to wytłumaczyć szanownej
                          pani psorce patrzącej na ciebie z okularami na końcu nosa leżącemi???
                          • Gość: Ewa Re: propozycje tematyczne- nauczyciele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.10, 15:42
                            taak miałam ja tez takiego oryginała, pewnie juz nie zyje bo mocno
                            by w latach posunięty jak mnie uczył a i ja juz wkrótce bede
                            obchodzic cwiercwiecze matury... W pierwszej klasie na pierwszej
                            lekcji stanąl na katedrze i wrzeszczał...." kochanieńcy ile was tu
                            sie nalazło...31 tak, eee jeszcze czego, po pierwszej klasie
                            zostanie was ze dwadzieścia, do matury dotrze moze piętnaście a jak
                            z osiem zda (maturę-;)) to będzie cud.." No i jeszcze jego skala
                            ocen: pała (ocena podstawowa rozdawana wszem i wobec-:)) minus trzy
                            z łaski, minus trzy "zasłużone", trzy i plus trzy "dla wybitnych".
                            Na czwórke umiał "pan profesor" a na piatke "sam Pan Bóg".. i to by
                            było na tyle...
                            • Gość: scpt Re: propozycje tematyczne- nauczyciele IP: 84.38.160.* 06.04.10, 17:18
                              Ten wątek nauczycielski to taki mój mały wkład do tematu "Zycie codzienne w
                              dawnym Rzeszowie" :)

                              Jeden taki - zwykle lekcje zaczynał od pytania, jeszcze nim położył wielką
                              czarną , skórzaną teczkę i dziennik na biurku - "a którego to dziś mamy" - co
                              oznaczało taki sposób losowania nieszczęśnika do odpytania. Oczywiście w
                              przypadku osób mających w dzienniku liczbę porządkową wyższą od 31 - należało
                              się spodziewać od nauczyciela gimnastyki matematycznej w styku "A co będzie
                              jeśli datę dzisiejszą powiększymy o..., podzielimy przez ...i podniesiemy do
                              kwadratu..."
                              Wtedy ja mający w dzienniku liczbę porządkową, przykładowo, 32 czy 34 - miałem
                              wywołanie "do odpowiedzi" jak w banku...:))

                              Potem delikwent mógł jeszcze usłyszeć "Chłopcze - a pokaż no swój kajet".
                              Następnym etapem było wezwanie do tablicy gdzie nieszczęśnik, mnie podobny i
                              mający oczywiście próżnię w głowie, zaczynał odpowiedź "A więc....". Na co
                              oczywiście spotykał się z ripostą "A więc, a więc i dwója bęc...".
                              A prawdziwy blady strach padał na klasę gdy nauczyciel wkraczający śmiałym
                              krokiem do klasy, i po sprawdzeniu oczywiście czystości tablicy przez
                              pociągnięcie po niej palcem wskazującym, rzucał krótko "A dziś zrobimy sobie
                              małe resumee - wyciągajcie karteczki".

                              Miałem też takiego oryginała , co lubił chodzić po klasie i zadawał pytanie -
                              "Ty, skąd pochodzisz, ojciec skąd?? matka skąd??"
                              A potem objaśniał pochodzenie danego delikwenta według jego rysów twarzy. W
                              stylu "A wiecie, przed wiekami zdarzały się najazdy tatarów na tereny
                              podkarpacia..."
                              Po latach widziałem raz, owego oryginalnego belfra, zwanego przez nas ksywką
                              "korzeń" (pochodną od jego nazwiska) , gdy na, przywiązanych sznurkami do butów,
                              nartach sunął spacerem po obecnych łąkach parku papieskiego :)
                              • Gość: scpt - nauczyciele-oryginały z 17 tki IP: 84.38.160.* 07.04.10, 08:54
                                Gdzieś pod koniec lat 70 tych w owej sławnej 17-tce była taka para , o takich
                                samych nazwiskach, więc chyba małżeństwo.
                                On uczył "prac ręcznych" i na owych lekcjach wymyślał niczym drugi Edison czy
                                Słodowy - różne zadania. Nie bardzo pasujące do pięcioklasistów (z ośmioletniej
                                wówczas podstawówki) - a bardziej na egzaminy czeladnicze dla absolwentów zawodówek.
                                A to robienie "szczypców do cukru" z zardzewiałych płaskowników łączonych
                                nitami, a to świeczniki z tegoż metalu a to "zabawki mechaniczne napędzane
                                silniczkami elektrycznymi" a to " drewniane noże do papieru" , siatki na zakupy
                                (plecione z jakiegoś cholernego kordonka) lub oprawianie książek do szkolnej
                                biblioteki. Oczywiście cymbałowi owemu nie wpadło nigdy go głowy aby nauczyć nas
                                np obsługi technicznej rowerów "komunijnych" czy zwykłego wbijania gwoździ :)
                                Na szczęście miałem ojca zdolnego w "pracach ręcznych" i brałem zadania do domu.
                                Raz tylko pan ów miał uwagi co do mojego wyrobu. No bo jak wytłumaczyłem ojcu na
                                czym ów nóż do papieru miał polegać - to ten przyniósł mi od znajomego stolarza
                                (za flaszkę piwa chyba) - coś w rodzaju miecza rzymskiego legionisty. I pan od
                                prac ręcznych orzekł "że tym to ty raczej koperty nie otworzysz".
                                Pani, o tym samym nazwisku co ten "edison", uczyła polskiego. A mieliśmy w
                                klasie drugoroczniaków co rozrabiali jak cholera.
                                I aby ich uspokoić pani z lekcji na lekcję zadawała całej klasie przepisanie
                                dwieście razy , na przykład : "Będę grzeczny na lekcji" albo "Nie będę rozmawiał
                                na lekcji polskiego".
                                Ja też przepisywałem, chociaż pani wychowawczyni zawsze mówiła na wywiadówkach
                                do mojej mamy "Ten to całą lekcję siedzi jak mysz pod miotłą" i owa mama
                                zastanawiała się czy z moim psyche jest wszystko w porządku bo reszta klasy
                                szalała tak , że przepisywanie po dwieście razy było "na okrągło".
                                A na to wszystko spoglądał znad tablicy orzeł (bez korony), Gomółka i Aleksander
                                Zawadzki (albo Cyrankiewicz).

                                • Gość: Ewa Re: - nauczyciele-oryginały z 17 tki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 09:34
                                  z tych "prac ręcznych" to chyba taki program był-:))) ja tez
                                  wyplatałam te siatki z kordonka, karmnik dla ptaków miałam zrobic
                                  (sasiad dostał "zlecenie") kotlety z jaj sie robiło i takie tam-
                                  :)))) a chodziłam do 19- tki
    • Gość: Ewa Kabaret Meluzyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.10, 10:14
      pamietacie??? Tak mi się przypomniało przy okazji wspominków o
      nauczycielach. Miałam taka zakreconą polonistke w liceum stworzyła
      fantastyczny szkolny kabaret, wieśc gminna niosła, ze w pisaniu
      tekstów duży wkład miał ktoś z Meluzyny (jakas rodzina naszej
      polonistki).
      • Gość: hycel m Re: Kabaret Meluzyna IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.04.10, 10:49
        Muszę dolożyć swoje pięć groszy.CZy ktoś pamięta
        germaniste"Kaktusa",małego człowieczka z I LO ? To był model.Co
        niektorym gościom do dzis dnia śni się po nocach.
        • Gość: scpt szkolne "rozrywki" IP: 84.38.160.* 07.04.10, 16:14
          W czasach licealnych najwięcej owej "rozrywki" dostarczał nam niejaki "Stan
          Bejker". Ale o tym kiedy indziej.
          My sami rozrywaliśmy się na różne sposoby. Na przykład nielubianej pani od
          plastyki raz "zagazowaliśmy" salę przed lekcją - w bardzo prosty sposób :
          pudełeczko od zapałek wypełnione rozdrobionym ping pongiem i podpalone. No - to
          była rewolucja.
          Innym razem kilku kolegów dorwało się do gaśnicy pianowej - takiej z szerokim
          ryjkiem i nieopatrznie odkręcili zawór. Mówię wam - w środku wiosny w sali
          szkolnej i na okolicznych korytarzach zrobiła się prawie zima .
          A mieliśmy w klasie taką koleżankę - niewyżytą aktywistkę.
          Było to już w czasach gdy "Polska miała rosnąć w siłę a ludzie żyć dostatnio".
          Pamiętacie ??
          No i ona wymyśliła założenie klasowej drużyny Harcerskiej Służby Polsce
          Socjalistycznej. Oczywiście już pierwsza zbiórka zamieniła się w zabawę, przy
          zgaszonych światłach, w dyskotekę przy dźwiękach glam rocka. Po prostu
          podłączaliśmy kaseciaka do głośników od projektora filmowego. Który niestety
          razu jednego spalił się ze smrodem, w trakcie imprezy. Ale dyskoteki - zbiórki
          HSPS trwały - dopóki nas na imprezowaniu nie przyłapał osobiście dyrektor LO. I
          drużyna zakończyła żywot.
          Potem aktywistka chciała z nas zrobić teatrzyk kukiełkowy, który miał zabawiać
          sierotki. Ale oczywiście zaraz po przyniesieniu przez nią pudła z pacynkami -
          zostało owo dziewczę srodze wyśmiane.
          Był jeszcze kabaret - ale ten zakończył żywot po pierwszym przedstawieniu.
          Raz był też kabaret - ale innego rodzaju. Oto koledze w szatni WF ktoś ukradł
          zegarek. A że synek był jakiegoś aparatczyka - to szum się zrobił. Włącznie z
          milicją. Milicjant przesłuchiwał nas a nawet jednemu z kolegów powiedział - "A
          jak się wam coś przypomni to idźcie do Pana Woźnego bo to nasz człowiek". No i
          od tego czasu ów woźny dostał ksywę "ucho" a my wiedzieliśmy że na tego .... to
          trzeba szczególnie uważać.
          A na skradziony zegarek musiała się składać cała klasa - bo ponoć
          tatuś-aparatczyk najpierw opieprzył dyrektora, dyrektor wychowawczynię a
          wychowawczyni nas.
          To były piękne dni :)
        • Gość: scpt Re: Kabaret Meluzyna IP: 84.38.160.* 07.04.10, 16:26
          Gość portalu: hycel m napisał(a):

          > Muszę dolożyć swoje pięć groszy.CZy ktoś pamięta
          > germaniste"Kaktusa",małego człowieczka z I LO ? To był model.Co
          > niektorym gościom do dzis dnia śni się po nocach.

          Z pierwszy lo - to kojarzę trzy nazwiska Panów "Psorów"- Perdeus (to
          germanista), Plizga (ponoć tatuś obecnego dyrektora III LO) i Rysz (matematyk a
          w zasadzie mat-fiz).
          • Gość: lex Re: Kabaret Meluzyna IP: *.rzeszow.vectranet.pl 20.04.10, 20:21
            Przyjaciele, do dzieła, czyżby nam brakło pary,wspomnienia to ważna
            rzecz.Tragedie narodowe nie pierwszy i nie ostatni raz nas dotykają,my mamy swój
            stary Rzeszów.
            Pozdrawiam i zapraszam do wspomnień
            LEX
            • Gość: scpt do dzieła !!! IP: 84.38.160.* 20.04.10, 20:32
              oczywista - masz racje lexie. wszak to na mych szkolnych wspominkach
              wątek utknął w zaułku :)
            • Gość: GallA. Re: Kabaret Meluzyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 21:04
              Drogi LEX-ie. Przydałoby się na tym forum, oprócz "słowa pisanego", miejsce na
              wspomnienia "wizualne", tzn. stare fotografie. Sam mam trochę zdjęć Rzeszowa z
              lat 70-tych. Niedawno skanowałem stare negatywy i mógłbym udostępnić
              forumowiczom te obrazki. Zapewne byłoby więcej wpisów, gdyż obrazy odświeżyłby
              pamięć.
              • Gość: GallA. Re: Kabaret Meluzyna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.10, 21:06
                Może Gazeta w Rzeszowie pomogłaby na swojej stronie prezentować fotografie
                starego Rzeszowa?
                • Gość: scpt lecimy ?? IP: 84.38.160.* 21.04.10, 08:40
                  Wystarczy wejść na google z tematem zdjęć Rzeszowa aby przekonać
                  się,że takich podejść z fotkami było już sporo.
                  A kto pamięta brzegi Wisłoka, na przykład teren pomiedzy skarpą
                  i "rzeczką" a promem Nitki i Wisłokiem ?? Tu jeszcze na przełomie
                  lat 60/70 był "dziki step", zalewany kolejnymi wylewami Wisłoka ,
                  gdzie śmialkowie po krach skakali a nawet rejsów próbowali.
                  Wierzbowe zarośla na brzegach, kajakrze Resovii trenujący kajakowe
                  sprinty, dominująca w krajobrazie na wschodnim brzegu szkoła na wsi
                  Drabinianka.....Z tej wsi to chyba tylko jedna kapliczka pozostała,
                  przy ul.Rejtana, vis a vis Carfoura
                  • Gość: scpt strona slavresa-rzeszowiaka IP: 84.38.160.* 21.04.10, 18:05
                    jeden z adminów społecznych forum Rzeszów - slavres -
                    prowadzi "genialny" sajt na którym mozna m.in. zobaczyć miasto na
                    fotkach z czasów mojej-naszej młodości

                    www.slavres.rzeszowiak.pl/rze701.htm
                    zauważcie tam, na przykład fotkę, z czasów budowy osiedla Piastów.
                    jest tam uwieczniona kamieniczka przy ul.Dąbrowskiego w ktorej
                    mieścil się (nie jestem pewien na 100 %) zakład fotograficzny w
                    którym robiono mi fotkę "komunijną" - w 1968 roku :)
                    No i widać tam teren wsi Drabinianka - skąd baby wsiowe jajca i
                    mleko, jadąc promem nitki, Podpromiem na rynek szły.
                    kawałek tej starej uliczki jeszcze się zachował, gdzies tam pomiędzy
                    halą sportową a trasą zamkową :)


    • Gość: weber Re: Stary Rzeszów - powspominajmy IP: *.warszawa.vectranet.pl 17.08.23, 10:11
      A wie ktoś o jedynym komisie na ulicy Grunwaldzkiej ? Poszukuję kontaktu z pracującymi w tym czasie ludźmi - lata 70 -te

    • radosnyroman Re: Stary Rzeszów - powspominajmy 17.09.23, 12:07
      Ja pamiętam w centrum sklep z meblami wtedy nowymi a teraz już vintage, tylko nie mogę sobie przypomnieć adresu... Ale tam były fotele, krzesła i wersalki... Wtedy się kombinowało jak tu takie dostać a jak już człowiek miał taki fotel PRL to był przeszczęśliwy! Nie to co teraz, klikasz i masz. Wtedy jak człowiek kupił fotel Lisek albo 366 Chierowski to trzymał go 40 lat a nie zmieniał po roku :D Ale to pewnie dlatego, że stare meble były robione z prawdziwego drewna bukowego które jest twarde i wytrzymałe, nie to co współczesne fabrykaty.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka