c2h3oh
22.02.26, 13:57
13-go w piątek uszkodziłem sobie ramię.
Uszkodziłem paskudnie, taki ból, że ręki nie można podnieść.
Od razu lekarz, leki, plastry, WPC, kolagen, aminokwasy, witaminy i minerały - wszystko na 200% RWS.
Tydzień czasu i nic, a po paru dniach nawet gorzej.
W piątek wieczorem otworzyłem szufladę i jakoś sama weszła mi w ręce moja stara opaska z turmalinem.
Tonący brzytwy się chwyta, więc założyłem na ramię, na noc i wczoraj cały dzień.
Do tego ze 4 razy dwupunkt po 2-3 minuty dorywczo, podczas stania lub siedzenia.
Dziś rano wstałem z pełnym zakresem ruchu i bez żadnego bólu.
Dwupunktem 'zainteresowałem' się kilka lat temu podczas kontuzji, ponieważ był niewiarygodnie głupim viralem.
Chyba najgłupszym o jakim słyszałem.
Tak niewiarygodnie, że aż spróbowałem i zadziałał praktycznie natychmiast, w co do dziś nie mogę uwierzyć.
Turmalin w ogóle nie ma prawa działać, a zaaplikowany bezpośrednio na skórę po 2h zaczyna parzyć nie do zniesienia.
W żadne z nich nie wierzę i uważam za bardzo głupie i niepoważne, ale w porównaniu do naukowych, mądrych i rozsądnych metod działają coraz szybciej i skuteczniej.
Czyżby robił się jakiś wyłom w rzeczywistości lub świadomości, bo innego powodu nie zgadnę.