oryginalnystahustah
09.05.12, 00:00
"- Gdy żołnierz wróci do Polski już nam nie podlega. Jest pod naszą "opieką" od momentu wejścia do samolotu, potem na misji i w drodze powrotnej - tłumaczy mjr Julita Mirowska z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych..."
No tak. Wysyła się chłopaków na drugi koniec świata, pokazuje najokropniejsze rzeczy, jakich człowiek może doświadczyć, a potem "żołnierz [...] już nam nie podlega". Niech sobie idzie w pizdu i nie zawraca gitary. Co za bezczelność ze strony pani Major...