stop_n_rz
19.02.13, 08:52
Mamy rok 2013, a urzędnicy (I urzędnik) popełniają błędy które cywilizowany świat popełniał w latach 50-60. i jeszcze się tym chwalą.
Na ostatnim Kongresie Planowania i Projektowania Przestrzeni Miejskiej chętnie przywoływano postać urbanisty Jana Gehla. Z tym że bez jakiegokolwiek odniesienia do naszej rzeszowskiej rzeczywistości. Pobrzmiewało fałszywie powoływanie się przez wykładowcę w treści wykładu, na poglądy dot. ładu w przestrzeni miejskiej Jana Gehla i brak jakiegokolwiek nawiązania do dokładnie odwrotnych trendów w naszym mieście. Stąd też wynikało moje pierwsze pytanie do prezydenta o to kiedy w Rzeszowie teoria spotka się z praktyką i samochody znikną z deptaków. Odpowiedz jaką uzyskałem nie pozostawiała złudzeń, że na pewno nie nastąpi to za "panowania" obecnego prezydenta.
Swego czasu Gazeta Wyborcza w Poznaniu zamieściła wywiad z autorem:
Jan Gehl (ur. 1936), architekt i urbanista, profesor Królewskiej Duńskiej Akademii Sztuk Pięknych w Kopenhadze. Pracował dla kilkudziesięciu miast na wszystkich kontynentach.
"Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku w Europie Zachodniej i Ameryce zapanował boom motoryzacyjny, który dodatkowo zniszczył przestrzeń publiczną. Urbaniści myśleli wtedy o zmieszczeniu samochodów, a zapomnieli o potrzebach ludzi.(...)Myślę, że polskie miasta są podobne do Brukseli. Tam też jest dużo samochodów. Ludzie chcą nimi jeździć, także po to, by pokazać swój status społeczny. Takie same zjawisko mieliśmy w Skandynawii, ale potem zauważyliśmy, że umożliwianie dojazdu w każdy punkt miasta samochodem jest szkodliwe dla środowiska, klimatu, naszego zdrowia - i coraz mniej opłacalne.(...)To głupie, by tak organizować społeczeństwo. W społeczeństwach, gdzie ruch jest naturalny, wszystko wygląda dużo lepiej. Ludzie, którzy jeżdżą rowerem przez godzinę dziennie, żyją ok. siedmiu lat dłużej, mniej chorują, a państwo mniej wydaje na ich opiekę medyczną. To jest udowodnione naukowo. Widać, że w Polsce jeszcze tego nie dostrzegacie. Liczba samochodów w mieście zawsze jest proporcjonalna do liczby ulic. Dróg i parkingów nigdy nie będzie dość, można je budować w nieskończoność. Chcecie mieć więcej korków i większe natężenie ruchu? Budujcie więcej dróg! Czas na mądre pomysły - tworzenie szerokich chodników i dróg rowerowych. Stanie w korku ulicznym zajmuje więcej czasu niż ruch pieszy czy rowerowy. To tanie i przyjazne dla otoczenia formy poruszania się. Powinniście już teraz zapoczątkować takie myślenie i zmiany. One mają też uzasadnienie ekonomiczne. Więcej ludzi przyciąga dobre miasto niż wielki parking."